aylen
25.06.06, 01:13
Taak, to ten jeden wyjazd w roku, te 10 dni w ktorych nie ma laptopa a
komorka moze sobie dzwonic bo ii tak jej nie slysze. 10 dni w ktorych pot
leje sie za dnia a wino wieczorami. Czas dla „prawdziwych facetow” i czas,
jak sie pozniej okazalao, testowania przyjazni ale... zacznijmy od poczatku...
Wyjazd planowany juz w znimie. W tym roku w tygodniu „Boze Cialo” celem
bedzie Grecja (pierwszy pomysl). Ilosc zaproszonych – 8 wspanialych na
swoich rumakach.
Pierwsze przymiarki, planowanie trasy i pierwszy zawod .. praktycznie nikt
nie chcial sie wlaczyc do planowania. Jedyna osoba to moj przyjaciel z ktorym
od zawsze jezdze. Kilka konsulatacji, uwag i zmieniamy trase ... ten rok ma
byc „light’owy” a wiec celem bedzie „tylko” Dubrovnik. Za to wiecej czasu na
zwiedzanie, nurkowanie, jedzenie i wino
Przyszedl ten dzien tj 8 czerwca i ...
1 ma sesje i nie moze jechac
2 nie odzywa sie od kilku mcy (ale to daleki znajomy wiec nie naciskam)
3 sprzedal maszyne i wlasnie kupuje nowa (na szczescie zadzwonil do mnie bo
mial duza szanse stracic kaske ... a wiec maszynki niet, na butach trudno
bedzie nadazyc...
4 tez zmiana maszyny ale powodem sa problemy rodzinne
5 ten to sie ma ... kupil maszyne ale taka paciake ze az mnie w dolku sciska
jak o chlopaku mysle, a temu co mu ja sprzedal zycze zeby tez na swojej
drodze spotkal takiego ch.... jakim sam byl
6 kolega nr 5 wiec samo sie rozumie
Zostalo nas 2, jak zwykle. To a’propos planowania wyjazdow grupowych.
Wrocmy do 8 czerwca ... maszyna juz gotowa, po wszystkich przegladach,
przetestowana na krotkich trasach krajowych, opony nowki (500 km przebiegu na
testy). Trza sie spakowac...
Standard koszulki, majty skarpety ... wystarczy 1kpl na dwa dni, zawsze mozna
przeprac a skarpetki nosilem tylko do jazdy na motocyklu. Buty typu adidas
czy tenisowki (zeby malo miejsca zajmowaly), jakies kapielowki i kosmetyki,
o! Bym zpomnial – ladowarka do telefonu i aparat.
Kilka mniej waznych dupereli i koniecznie:
a) cieplejsza bluza lub jak w moim przypadku bielizna termiczna „jakby co”
b) drugie rekawice oraz rekawice przeciwdeszczowe
c) biala szyba do kasku (na codzien jezdze w czarnej) – przyda sie w nocy jak
rowniez na wszelki wypadek jakby cos sie zepsulo w czarnej
d) podstawowe nerzedzia
e) zestaw serwisowy np reparaturki do linek (nie wiem czy cokolwiek bym
naprawil ale...)
f) latarka, noz (scyzoryk) i korkociag
g) smar do lancucha i „kolo zapasowe” w spray’u
h) bandaz, opatrunki i silne srodki przeciwbolowe tak na wszelki wypadek, do
tego kartonik soczku lub (lepiej) mala butelka wody
i) wilgotne sciereczki do szyby kasku coby robale latwo sciagac
j) rzecz ostatnia – kondom – nie taki o jaki myslicie ale ubranko
przeciwdeszczowe, Zajmuje sporo miejsca ale sluzy do zaklinania pogody, ile
razy nie bylem w trasie to jak mialem go ze soba nie spadla kropla deszczu,
jak nie mialem to zawsze padalo... Mam go od trzech lat a jeszcze metka wisi
No dobra mozna ruszac, ale ... trasa planowana to Wwa – Zakopane – Budapeszt –
Mostar- Dubrovnik, potem w gore Chorwacji i przez Graz, Bratyslawe do domciu.
Niestety prognozy pogody niezbyt dobre, piatek (9 czerwca) ok ale w sobote w
calej Europie srodkowej pada tj Slowacja/Wegry/Bosnia/Slowenia/ Pn
Chorwacja ... dupa, zmokniemy jak nic bo w 1 dzien do nDubrovnika nie damy
rady. Nawet jesli damy jeszcze 8-go (pozniej okazalo sie to nierealne) do
Zakopca to i ntak chcemy zwiedzic Mostar wie nie ma szans....
Przeanalizowalem trzy serwery pogodowe w calym regionie i decyzja krotka –
odwrocenie planu ... najpierw Bratyslawa/Graz/Istria a w drodze powrotnej
Bosnia i Wegry
9 czerwca
Dzieciak narobil rabanu o 4-ej nad ranem ... noo doobra, jak juz sie
obudzilem to czemu nie jechac wczesniej?
5.30 ruszam
Pierwszy postuj 15min w Cieszynie (wczesniej tylko tankowanie). Drogi puste
wiec czas niezly. Zadzwonie zobacze co u kumpla (ruszal z Wrocka). Odsluchuje
wiadomosc „sorry ale nie moge dzis wyjechac, sprawy zawodowe”. Myslalem ze
mnie strzeli. Jeszcze wczoraj wieczorem gadalismy. Dzwonie, komorka nie
odbiera.... Mam to w d... jade sam.
Godz 11.30 Bratyslawa – znow postoj 15 min. Dzwonie jeszcze raz do kumpla a
On.... gdzies przed Wiedniem .... wiadomosc byla z wczoraj Super, zaraz sie
spotkamy.
Tak swoja droga to polecam trase przez Bratyslawe, fajna autostrada i brak
policji .... caly czas 2 z przodu.
Zaraz za granica kupuje winietke na stacji (Na Slowacji nie trzeba) i lece na
S1 – obwodnica Wiedni aby dostac sie na na Graz, a tam juz ciasno, bardzo
ciasno, czuje sie troche jak w Wwie w drodze do pracy. Lawiruje miedzy
samochodami ae bez przesady bo tam z Policja nie ma „koperkowych” rozmow. Cos
naa ten temat juz wiem
Jade przegladajac wszystkie parkingi ale kumpla nie ma.
Koniec koncow zatrzymuje sie na dluzszy postoj na „pociwalisce Lom”.
Napisalem do kumpla. Lancuszka nie mazalem bo caly czas jeszcze wilgotny. Juz
mialem odjezdzac a tu kolo dzwoni ... jest jakies 20 minut za mna. Czekam.
Wreszcie sie spotykamy in lecimy dalej juz razem.
Ludzie ale ja bylem zaskoczony, 5 lat temu wloklem sie jakimis ojazdami i
lokalnymi drogaami a teraz cala Slowennia i Chorwacja (do Splitu) pokryta
pieknymi autostradami (platnosc gotowka, moze byc w EUR). Dodam jeszcze ze
to nie takie banalnie plaskie kraje jak nasz. Tam ciagle jedziesz a to
mostami na wysokosci set metro a za chwile tunelem o dlugosci kilku
kilometrow... Tu klaniam sie nisko naszym panom politykom i sie grzecznie
pytam „za co ja Wam q...a place? Gdzie sa moje pieniadze i autostrady?|
Tak czy siak, odejmujac oczekiwanie na kolege na Istrie dotarlem z Wwy w 11,5
godziny... calkiem niezly wynik.
Ladujemy w naszej stalej bazie – Vrsar. Niestety hotel w ktorym zazwyczaj
nspalismy jest w trakcie remontu. Bierzemy pokoj w „pierwszym lepszym” za
50EUR od osoby ... hotel fajny ale cena nas powalila.
Nastenego dnia znalezlismy apartament, fakt ze bez widoku na morze i do bazy
nurkowej trzeba bylo jezdzic motocyklami ale za to cena ... 35 EUR za caly
apartament (trzy pokoje i lazienka)
Nastepne dwa dni spedzilismy na nurkowaniu wiec na tym forum pozwole sobie
pominac opisy, ale bylo ok.
Pogoda nietypowa jak na chorwacje bo slonecznie ale zimno...
12 czerwca
rano dosc gleboki nurek wrakowy, potem rozliczenie w bazie (o zgrozo!!!) na
bike’i i kierunek Pag / Metajna – polska baza nurkowa.
Okazalo sie ze na Istrii tez nowe autostrady, no powiedzmy ze raczej platne
drogi szybkiego ruchu. Lecimy autostrada, mijamy Rijeke ... uwaga – wlasnie
dowiedzialem sie co to znaczy waski tunel i TIR przede mna .... myslalem ze
gume zlapalem tak rzucalo.
Zjazd na Senj, podjezdzamy do kasy autostradowej a tam ... no mowie Wam,
prawie Cindy Crawford. Co taka dziewczyna robi w taki miejscu?
Okazalo sie ze zjechalismy 50km za wczesnie. Super!!! Sa moje ukochane
winkielki. Latam prawie na kolanku, drogi puste bo wszystko „idzie”
autostrada.
Polecam, omijajcie autostrady i jedzcie loalnymi, widoki piekne i wyzyc sie
mozna.
Dotarlismy na Pag wieczorem a tam ... tez nowe drogi (wymienione
nawierzchnie). Rany, jestesmy jakims cholernym zasciankiem ...
13 czerwca
dzien nurkowy
14 czerwca
ruszamy przez Pag, krajobraz sawannowo/pustynny. Nie jest to najpiekniejsza
czesc Chorwacji. W dol od Zadaru robi sie juz coraz bardziej zielono.
W Splicie koncza sie autostrady i wjezdzamy wreszcie na moje ukochane
winkielki.
Ciekawostka – zjechalismy na biad do jakiejs miesciny 130km przed
Dubrovnikiem a tam ... ceny wyzsze niz gdziekolwiek indziej ... chyba