Gość: Gość GL500
IP: *.stg.pl
03.01.09, 19:34
Witam Kolegów motonitów!
Najpierw życzenia bezpiecznych kilometrów w 2009 roku!
Teraz sedno:
Wielu z nas posiada w domu (garażu) po kilka maszyn. W przypadku
moto nieco starszych (do takich pasjonatów również ja się zaliczam)
wiele z tych maszyn nie posiada żadnych papierów: maszyna uratowana
przed złomowaniem gdzieś ze stogu siana za przysłowiową flaszkę. W
takich przypadkach pytanie o papiery budzi tylko zdziwienie i
standardowe tłumaczenie, że gdzieś kiedyś się zagubiły, a sprawa
umowy kupna wogóle nie wchodzi w rachubę. "Wyrywając" taką WSK-ę lub
inny dorobek socjalizmu bezsprzecznie chronimy ją od ostatecznego
niebytu, tym bardziej, że teraz przepisy dają jakąś szansę na
ponowną rejestrację. Ale teraz zmierzam do istoty sprawy: ostatnimi
czasy docierają do mnie coraz częstsze obawy ludzi posiadających
większą ilość takich maszyn bez jakichkolwiek kwitów, że w przypadku
wizyty Policji ich garaż może zostać uznany za typową "Dziuplę"
z "cennymi" (bo mającymi przeważnie ponad 25 lat)maszynami. W jaki
sposób udowodnić, że maszyny nie są kradzione (u nas niestety to
obywatel musi udowodnić, że nie jest Wielbłądem)? Są tacy, którzy
twierdzą, że ktoś zna kogoś, kogo kolega zna kogoś co coś takiego
niestety już miał! Czy ktoś coś wie na ten temat? Obawiam się, że
sprawa może dotyczyć wielu z nas, i to nie tylko entuzjastów
staroci, ale także motocyklistów trzymających w garażu inną maszynę
na tzw. dawcę organów. Liczę na dyskusję!
Pozdrawiam
GL500