Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpieczenstw

08.01.09, 10:08
www.motocykle.v10.pl/BackRider,bezpiecznie,z,pociecha,25787.html
Sam jestem posiadaczem małego smyka i nie ukrywam, ze marzy mi sie jazda z nim
na moto. Wiem, że wszystko zalezy od tego czy zalapie bakcyla jak jego
rodzice, ale...zastanawialem sie nad kwestia bezpieczenstwa.
Przywiazac Smyka sznurem do moto odpada :D
no i wpadlem dzisiaj na www.v10.pl na motocykle no i problem sam sie
rozwiazal- pasy bezpieczenstwa! Ale nie byle jakie!!

Co o tym sadzicie? mieliscie mozliwosc wozenia, jazdy ze swoimi dziecmi?

wiesiek

    • trypel Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz 08.01.09, 11:29
      jezdzimy
      moja ma 9 lat i kompletny strój i jezdzę z nią bez pasów
      wczesniej uważałem że za wczesnie i nie ma sensu na siłe. Teraz sama sie
      dopytuje kiedy ta wiosna przyjdzie bo dostała nowe buty na motocykl na gwiazdke :)
      • Gość: zi-k Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz IP: *.chello.pl 08.01.09, 12:35
        Brak wyobraźni ocierający się o głupotę.
        Jakiekolwiek argumenty są zbędne,wystarczy spojrzeć co się dzieje na drogach.
        • do.ki Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz 08.01.09, 18:38
          > Jakiekolwiek argumenty są zbędne,wystarczy spojrzeć co się dzieje na drogach.

          A co mianowicie dzieje się na drogach? Chodzi o śnieg?
          • trypel Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz 13.01.09, 08:43
            o śnieg i sól prawdopodobnie :)
    • do.ki Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz 08.01.09, 18:38
      Widziałem taki patent w akcji. Za sterami sporego Harleya tatuś o wyglądzie
      klasycznego harleyowca, a z tyłu jego miniaturka, na oko 3-letnia. Oboje
      wygladali na zadowolonych.

      Moja córa (10 lat) aż się pali do przejażdżki. Poczekamy do wiosny, kupimy kask
      i zobaczymy...
      • Gość: zi-k Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz IP: *.chello.pl 08.01.09, 20:08
        Być może źle zrozumiałem i chodzi tylko o przejażdżki po bocznych drogach, czy
        osiedlu, a jeżeli nie, to trudno mi pojąć jak można narażać zdrowie kogoś
        bliskiego, a zwłaszcza własnego dziecka, wybierając się z nim w miasto a co
        dopiero gdzieś w dalszą trasę.
        Zwykła wywrotka przy małej prędkości może zakończyć się tragicznie bo tobie
        przygniecie tylko nogę a drobnego dzieciaka zmiażdży.

        Naprawdę jestem w szoku że dorośli ludzie mogli wymyślić taką durnotę.
        Widziałem ojców z nastoletnimi,raczej wyrośniętymi pociechami ale z
        kilkuletnimi?Zamontujcie sobie koszyk na kiere i wsadźcie tam kota albo psa jak
        wam brak towarzystwa w drodze.
        • Gość: Potas Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz IP: *.stacje.agora.pl 09.01.09, 10:58
          Wydaje mi się, że masz sporo racji. Jak się jedzie, to pewnie jest
          to dosyć bezpieczne rozwiązanie. Chociaz też nie do końca. Bo nigdy
          nie wiadomo co moze zrobić taki przypiety pasażer. Niech mu wleci
          mucha do kasku, albo cokolwiek innego spowoduje, że zacznie się
          miotać. Wyobrazam sobie, ze trudno wtedy utrzymac równowagę.
          A w razie jakiejkolwiek wywrotki, to po prostu zgnieciesz
          dzieciatko. Klasyczny pasażer w takich wypadkach odlatuje w swoja
          stronę i albo ma szczescie, albo nie. A pasażer przytroczony (zwykle
          4 razy mniejszy od kierowcy) będzie wyglądał jak rozjechany na
          drodze kot. Nawet jezeli w nic nie przywali, to zwyczajnie może go
          zmasakrować ciężar kierowcy.
          Ja swojego synka nigdy czyms takim nie przypnę. Jak podrośnie, to
          bedzie siedział przede mną na zbiorniku, a jak bedzie miał z 5 - 6
          lat, to zwyczajnie na tylnym siodełku. A na razie instaluję wózek
          boczny i tyle.
          • Gość: andreas Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 11:25
            Potas aleś to obrazowo opisał... :/ fakt ze takie coś na krótkich dystansach "w
            koło komina" zdało by egzamin a na dłusze zwyczajnie nie należy zabierać dzieciaka.
            • Gość: piotrkost Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz IP: *.centertel.pl 10.01.09, 00:13
              Witam
              Moja pociecha ma 8 lat (od 2 jeżdzi małym csossem) a od 3-4 lat
              czasami sobie śmigamy na moim moto. Kiedyś to było z przodu, na baku
              i dookoła komina, teraz zdarza nam się pojechać do i ze szkoły
              właściwie przez centrum Warszawy, kilka razy trochę dalej. Widok
              dumnego brzdąca wchodzącego do szkoły z kaskiem przed sobą -
              bezcenny, czas zaoszczędzony na odcinku 6 km - ok 30 min. Styl
              jazdy, oczywiście, ulega radykalnej zmianie.
              Jedyny problem, że młody potrafi zasnąć w trakcie jazdy, kupiłem mu
              kurtkę (na Motoexpo takie coś zanlazłem)z pasem przypietym na
              podwójny rzep na plecach. Ja zapinam to jak pasek od plecaka u
              siebie ba brzuchu. Moim zdaniem lepsze rozwiązanie - przy mocnym
              szarpnięciu (na tyle, że przypadkiem tego sie nie da zrobić)rzep się
              odpina. Po za tym kurtka ma wszystkie protektory jak dla dorosłych.
              W sytuacji drogowej nie testowaliśmy i mam nadzieję, że nigdy nie
              będzie takiej potrzeby, przy zaśnięciu działa - młody się nie zsuwa.
              Te szelki pewnie trochę lepiej trzymają, ale obawiałbym się
              ewentualnego upadku, nawet jak razem "opuśimy" padającego konia to
              mógłbym latorośl zgnieść. Chyba jedna z gorszych możliwości przy
              ślizgu to zostać pod motocyklem - mi jak dotąd udawało się z nim
              pożegnać w odpowiednim momencie - oczywiście podczas jazdy solo.
              Co do bezpieczeństwa jazdy dzieckiem w ogóle: nie uważam jazdy
              motocyklem za szczególnie niebezpieczny sport, byle z głową.
              Przyczepności
              Piotr
          • do.ki Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz 10.01.09, 20:09
            > lat, to zwyczajnie na tylnym siodełku. A na razie instaluję wózek
            > boczny i tyle.

            Bez zmiany geometrii przedniego zawieszenia? Jestes samobojca.
            • Gość: Potas Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz IP: *.stacje.agora.pl 12.01.09, 10:07
              A co tu zmieniac w geometrii? Moto to BMW R 51/3 i przystosowane
              jest fabrycznie do jazdy z wózkiem i ma bardzo dobrą geometrię:)
              • do.ki Re: Jezdzicie z dzieciakami na 2oo?? Pasy ezpiecz 12.01.09, 14:53
                A to przepraszam, ale tej danej nie bylo wczesniej.
        • do.ki FUD 10.01.09, 20:06
          To jest panikarstwo. Piszesz o zwyklej wywrotce przy malej predkosci i jej
          skutkach. Ale rada na to jest bardzo prosta! Nie tkwic w malej predkosci! Przy
          predkosciach powyzej ok. 30 km/h motocykl jest praktycznie samostabilny- tego
          ucza przeciez na kursach na prawo jazdy (to znaczy mnie uczyli). Niby co sie ma
          stac? Nie sadzisz chyba, ze 10-kilogramowy maluch zachwieje rownowaga
          200-kilogramowego motocykla plus kierowca przy predkosciach normalnej jazdy? Czy
          ty nigdy nie woziles dzieciaka w foteliku przymocowanym do roweru? No to motorem
          jest tak samo, tylko latwiej.

          Ja jestem jeszcze za cienkim motocyklista, zeby brac sie za takie rzeczy, ale
          wiem, ze sa znacznie lepsi ode mnie i ze oni moga wozic brzdaca na motorze
          bezpieczniej niz samochodem.
          • cien1100 Re: FUD 12.01.09, 13:05
            Wszystko pięknie, tylko pamiętaj o tym, że są jeszcze inni uczestnicy ruchu
            drogowego, których wyczyny powinny się znaleźć w takich programach jak "Nie do
            wiary" czy "Strefa tajemnic".
            Nie wiem czy bym się odważył zabrać dzieciaka na motocykl.
            • do.ki Re: FUD 12.01.09, 14:55
              > Wszystko pięknie, tylko pamiętaj o tym, że są jeszcze inni uczestnicy ruchu

              Jeszcze zanim znowu wsiadlem na 2oo nauczylem sie, ze kodeks drogowy sprowadza
              sie do jednej zasady: nie daj sie trafic. I tego sie trzymam. I to dziala.
              • Gość: zi-k Re: FUD IP: *.chello.pl 12.01.09, 17:10
                Do.ki jeżeli masz 10 letnie dziecko to jesteś chyba koło trzydziestki albo
                starszy a walisz teksty jakbyś był rówieśnikiem swojej córki i nigdy nie jeżdził
                motocyklem.
                • do.ki Re: FUD 12.01.09, 20:29
                  > Do.ki jeżeli masz 10 letnie dziecko to jesteś chyba koło trzydziestki albo
                  > starszy

                  Dokładnie to 42.

                  a walisz teksty jakbyś był rówieśnikiem swojej córki i nigdy nie jeżdzi
                  > ł
                  > motocyklem.

                  Właśnie dlatego, że prawo jazdy mam od 1983 roku i go używam, a moje
                  doświadczenie za kierownicami to jak stąd na Księżyc i z powrotem, "walę takie
                  teksty".

                  Wypadki to nie są losowe zdarzenia. Ja też już leżałem na dachu w rowie. Z mojej
                  winy. Tylko i wyłącznie mojej, gołoledź nie ma tu nic do rzeczy. No więc nie są
                  to zdarzenia losowe, tylko zawinione. A ja już trochę wiem ja tych
                  pseudolosowych zdarzeń unikać.
                  • trypel Re: FUD 13.01.09, 08:48
                    zasadniczo mogę tylko zgodzić sie ze wszystkim co napisałeś.
                    Dodam że najmądrzejszym ruchem mojego dziadka było wręczenie mi kluczyków do
                    WSKi jak miałem lat 12. Te 150 wywrotek w terenie i godziny w garażu dały mi
                    więcej niż 10 kursów PJ zrobionych 5 lat później. I zamierzam tak samo postąpić
                    z moją córką - czyli skuter albo jakies małe enduro najpóżniej w ciągu 3 lat
                    (teraz ma 9).
                    Że niebezpieczne? Życie jest najbardziej niebezpieczne i lepiej sie oswoić z tym
                    co i tak nas spotka potem. I wolę żeby teraz złamał nogę, rękę i co tam jeszcze
                    niż za 10 lat zginęła bo nie była przyzwyczajona do ruchu i tego co sie dzieje
                    na drogach.
                    A jak już napisano - mina dziecka wkładającego przed szkołą ciuchy i kask i
                    ładującego do kufra tornister bezcenna :):):)
                  • Gość: potas Re: FUD IP: *.stacje.agora.pl 13.01.09, 11:32
                    A mi wygląda na to, że może prawo jazdy masz od 83 roku, ale
                    samochodowe. Wypadków losowych nie da się uniknąć i jezeli piszesz
                    że wiesz jak ich unikać, to znaczy, że jednak z motocyklami masz
                    średnie obycie. Wypadek losowy jest wtedy, gdy spokojnie sobie
                    jedziesz, jesteś przekonany, ze masz wszystko pod kontrolą ....i za
                    chwilę budzisz się w rowie, albo w szpitalu. Ja już tak miałem, gdy
                    jadąc nie szybciej niż 60 km/h, z pustej drogi w piekny słoneczny
                    dzień strącił mnie koleś samochodem, który po prostu wyjechał z pola
                    i mnie nie zauważył. Wtedy zrozumiałem, że choćbym nie wiem jak
                    uważał, miał całkowity brak zaufania do innych uczestników drogi, i
                    robił wszystko, zeby dojechac bezpiecznie do celu, to i tak mogą
                    zadarzyć się sytuacje, których nie jesteś w stanie uniknąć. Mojemu
                    znajomemu w trakcie jazdy na dach spadł samochód, który jechał po
                    przeciwnej stronie dwupasmówki i coś tam się wydarzyło. Pasażerka
                    zabita. Myślisz, że koleś mógł zrobić cokolwiek, zeby uniknąc tej
                    sytuacji? Tak - mógł zostać w domu. A i tak mógłby się zdarzyć
                    jakiś zabłąkany meteoryt i tragić go w głowę.
                    Więc pseudolosowych wypadków pewnie da się uniknąć, ale losowych to
                    chyba nie bardzo :)
                    • Gość: zi-k Re: FUD IP: *.chello.pl 13.01.09, 15:29
                      Potas dokładnie z tego co sobie przypominam to jechałeś na yamahu tw 125
                      motocyklem który na pewno nie skłania do szaleństw.Trudno mi dyskutować w
                      sprawie która wydaje się być oczywista ,do_ki mam nadzieje że nie podzielisz
                      losu Jędrzejczak i Zientarskiego.
                      • Gość: Potas Re: FUD IP: *.stacje.agora.pl 13.01.09, 16:19
                        To był Suzuki Van-Van, czyli równie powolny pierdoped. Właśnie
                        chciałem być mądry, zabezpieczyć się ma wszystkie możliwe sposoby
                        przed ewentualną kraksą. I los w miarę bezboleśnie (jeśli nie liczyć
                        skasowanego sprzetu i wywichnietego barku) pouczył mnie, że to on
                        decyduje a nie ja. No i teraz już wiem kto tu rządzi. Oczywiście,
                        wiem też że zawsze trzeba robić wszystko, zeby zminimalizowac
                        prawdopodobieństwo wypadku, co nie zmienia faktu że zdarzają się
                        sytuacje na które nie mam wpływu!
                        • trypel Re: FUD 13.01.09, 17:17
                          Czy to oznacza że trzeba siedzieć w domu i dzieciom nie pozwalać wychodzić?
                          Wiem jak to brzmi jak sie zaczyna zdanie od "a w moich czasach.. " :) ale
                          faktycznie w moich czasach dziecko nie siedziało cały dzień przed kompem bo na
                          podwórko przeciez samo nie wyjdzie... tylko latało od rana do nocy na dworze,
                          potrafiłem z kumplami w wieku 8-10 lat łazić na drugim końcu miasta, jezdzić
                          autobusami, skakać na budowach z 2-3 piętra na piach, pływać w gliniankach,
                          kraść kukurydze z pola, strzelać z saletry itp i to było piękne!!!!
                          a teraz wszystko jest niebezpieczne, groźne, niezdrowe...
                          A potem wyrastają takie mega sieroty, dorastają i produkują nastepne pokolenie
                          jeszcze większych mega sierot co to uważają że na podwórku jest miejsce tylko
                          dla dołów społecznych :D
                          Dlatego moja mała jezdzi i bedzie jezdzic na motocyklu, na qudzie, w wieku 5 lat
                          sam ją wysyłałem do sklepu po zakupy, w wieku 7 lat jezdziła sama rowerem po
                          okolicy z kolegami itp
                          I teraz nie ma problemu żeby po wyladowaniu w obcym kraju dać jej 10 euro i
                          powiedzieć -idź sobie znajdź jakiś sklep i kup loda i piwo dla ojca :D i nie
                          musze mówić żeby uważała przez ulice bo ona o tym wie. Zdążyła sie oswoić.

                          Tak sobie myślę że straszne czasy nadchodzą :D
                          • Gość: Potas Re: FUD IP: *.stacje.agora.pl 16.01.09, 10:24
                            Ale co ty co ty? Trzeba jeździć, trzeba dawać bawić się dzieciom
                            motorkami i tylko modlić się, zeby nie zrobiły sobie czegoś złego.
                            należy jednak starac się ograniczać ryzyko do mimimum i własnie w
                            tej sprawie tczy się dysakusja. Moim zdaniem prezentowane urzadzenie
                            ma swoje zalety, ale także i wady i tylko tyle w temacie. Ja chyba
                            nie odważyłbym się go uzyć, bo własnie preferuję starożytne metody
                            wożenia dzieci; na zbiorniku, a potem jak już da radę, to z tyłu,
                            ale bez żadnego przywiązywania. I pokolenia gości si tat wychowały i
                            w większości jakoś przeżyły.
                            A jak nie tak dawno byłem w Chinach, to tam goście wożą na raz 3-4
                            małe dzieci na motocyklu i jakoś bez przywiązywania. To znaczy
                            owszem przywiązują takie całkiem malutkie w koszykach. Ale to ravzej
                            przywiązują koszyk, a nie dziecko :)
                            • trypel Re: FUD 26.01.09, 13:30
                              dlatego nie przywiązuję :)
                              ale fakt zmieniłem motocykl na taki który ma wygodniejsze i bezpieczniejsze
                              miejsce dla pasażera :)
                    • do.ki Re: FUD 13.01.09, 20:14
                      Potas, podziele sie z Toba w jaki sposob unika sie "losowych" wypadkow.Poprzez
                      zostawienie sobie marginesu bezpieczenstwa. Mowiac jeszcze inaczej: nigdy nie
                      pakuj sie w g..., z ktorego nie bedziesz umial wylezc.

                      Ach, wiem, "prawdziwy" motocyklista na pewno stwierdzi, ze, jak to przeczytalem
                      juz na tym forum, "jezdze jak ciota". Trudno.

                      > dzień strącił mnie koleś samochodem, który po prostu wyjechał z pola
                      > i mnie nie zauważył.

                      No widzisz, juz zapomniales, ze motocyklem nalezy jezdzic tak, jakby sie bylo
                      niewidzialnym. Twoim obowiazkiem jest zalozyc, ze kierowca samochodu cie nie
                      zauwazy.

                      > jakiś zabłąkany meteoryt i tragić go w głowę

                      Gdyby jednakze przyczynami wypadkow byly tylko meteoryty badz samochody
                      przelatujace przez barierki, to kronika wypadkow w Polsce z calego roku
                      zmiescilaby sie na 1 kartce A4. Nie, Potas. Do wypadkow doprowadzaja ludzie,
                      ktorym akurat nie chce sie myslec. Cala reszta, jak awarie sprzetu czy spadajace
                      resztki sputnikow to drobnostki. A wsrod motocyklistow: jazda po wlasnym i
                      cudzym marginesie bezpieczenstwa.
                      • Gość: Potas Re: FUD IP: *.stacje.agora.pl 14.01.09, 09:44
                        Nie ma czegoś takiego jak "margines bezpieczeństwa". Ale oczywiście
                        życzę Ci, abyś się nigdy o tym nie przekonał.
                        A Twoja rada odnośnie zakładania, że kierowca auta mnie nie zauważy
                        po prostu jest nie mądra. Gdybym wychodził z założenia, że żaden
                        kierowca samochodu mnie nie widzi, to wogóle powinienem nie jeździć.
                        Czy Ty stosując swoją taktykę widząc inny pojad (wszystko jedno, na
                        twojej drodze, sasiedniej, wogóle nie na drodze) stajesz i
                        zastanawiasz się czy może zrobić Ci krzywdę?
                        Do wypadków (na ogół) doprowadzają ludzie, ale niestety nie zawsze
                        jestes w stanie na drodze przewidzieć skutki cudzej działalności.
                        Wydaje mi się że rzeczywiście nie masz wiele do czynienia z
                        motocyklami, skoro upierasz się przy tym, że swoją ostrożnośćią i
                        przewidywaniem sytacji zapewnisz sobie całkowite bezpieczeństwo na
                        drodze.
                        Zbyt wielu moich znajpomych jeździ już po niebieskich drogach,
                        żebym mógł podzielić Twoje zdanie. Ciekawe co powiedziałbyś rodzinom
                        gości spokojnie stojących z motocyklami na głebokim poboczu, których
                        zatłukła przyczepa tira, który akurat nie wyrobił się na zakręcie.
                        Albo rodzinom gości, którzy zostali potraktowani czołowym zderzeniem
                        z autem, które "nie wyrobiło się na zakręcie". Znam tez kilku
                        motocyklistów, którym udało się ujść z życiem z takich wypadków, ale
                        potracili zdrowie i motocykle.
                        Nie chciałbym Cie obrażać, ale jezeli piszesz, że jestes w
                        stanie "zastosować margines bezpieczeństwa" i wszystko bedzie cacy,
                        to znaczy, ze jesteś człowiekiem o bardzo ograniczonej wyobraźni. I
                        że jeszcze mało w życiu widziałeś.
                        • do.ki by zakonczyc 14.01.09, 19:04
                          Drogi Potas'ie

                          Twoja krytyke odnosnie mojego malego doswiadczenia za sterami 2oo przyjmuje z
                          pokora. Istotnie nie mnie isc z Toba w paragon, jednakze moje szanse w takim
                          starciu ewidentnie wyrownuje to, ze sam dowodzisz, ze malo wiesz. Gdybys umial
                          myslec i przewidywac, nie pisalbys "Nie ma czegoś takiego jak "margines
                          bezpieczeństwa"." Naturalnie, ze jest i za kolkiem kierownicy wlasciwie juz nie
                          spotykaja mnie zaskakujace sytuacje. Juz od lat nie bylo tak, ze ktos przede mna
                          niespodziewanie gwaltownie zahamowal- bo ja sie ZAWSZE spodziewam najgorszego.
                          Byc moze jest to moje skrzywienie zawodowe. :-)

                          > A Twoja rada odnośnie zakładania, że kierowca auta mnie nie zauważy
                          > po prostu jest nie mądra.

                          A ta rada nie jest do konca moja. Dostalem te rade od kogos, kto z pewnoscia wie
                          o jezdzeniu motocyklem wiecej od Ciebie i ode mnie razem wzietych. I te sama
                          rade mozesz znalezc w literaturze dostepnej nawet w sieci- wiec moze jednak cos
                          jest na rzeczy?

                          > Czy Ty stosując swoją taktykę widząc inny pojad (wszystko jedno, na
                          > twojej drodze, sasiedniej, wogóle nie na drodze) stajesz i
                          > zastanawiasz się czy może zrobić Ci krzywdę?

                          Nie staje, za to zastanawiam sie nie CZY moze mi zrobic krzywde (wiadomo, ze
                          moze), ale JAK. I dzialam stosownie do tego.

                          > Wydaje mi się że rzeczywiście nie masz wiele do czynienia z
                          > motocyklami, skoro upierasz się przy tym, że swoją ostrożnośćią i
                          > przewidywaniem sytacji zapewnisz sobie całkowite bezpieczeństwo na
                          > drodze.

                          Nigdy nie pisalem, ze calkowite, nie przekrecaj. Ale wystarczajace- tak. Inaczej
                          bym nie jezdzil.

                          Ciekawe co powiedziałbyś rodzinom
                          > gości spokojnie stojących z motocyklami na głebokim poboczu, których
                          > zatłukła przyczepa tira, który akurat nie wyrobił się na zakręcie.

                          "Co za pomysl urzadzac sobie postoj w takim miejscu! Na zakrecie, w dodatku po
                          zewnetrznej, zamiast na parkingu?"

                          Szerokosci i przyczepnosci, Potas. Poki co, kazdy zostaje przy swojej technice.
                          Mnie latwo rozpoznasz na trasie- w koncu jezdze jak ciota, nie?
                      • Gość: spiwor Re: FUD IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.01.09, 16:24
                        Takie dwie sytuacje jak najbardziej prawdziwe:
                        Szklarska Poręba - super jazda jak w transie, pełna koncentracja, złożenie w
                        ślepym łuku drogi nagle przed moto kilka metrów w miejscu niedozwolonym
                        wychodzi pieszy na drogę. Na szczęście nic z naprzeciwka nie jechało ale i tak
                        skończyło się glebą.
                        Naprawdę nie wiem w jaki sposób można było tego uniknąć.
                        Druga sytuacja - obwodnica Kępna, jazda na lajcie dużym autem do domku w stronę
                        Wrocławia. Ocho jakaś osobówka chce skręcić w lewo, musi poczekać bo jedzie ciąg
                        samochodów ale nic to jak jest dużo miejsca i można zrobić ją z prawej. Nagle w
                        tym ciągu samochodów jeden daje po hamplach aby przepuścić tą osobówkę
                        skrecającą w lewo(na głównej trasie krajowej!). W tym momencie jadący za nim
                        samochód wali go w bagażnik, obija się na lewy pas, wprost pod nadjeżdżającego
                        tira. Tir nie ma jak uciec, po hamulcach aż lekko naczepę postawiło wpoprzek
                        drogi, w ostatniej chwili osobówka zjeżdża całkiem na lewo do rowu.
                        Było dużo szczęścia ale kto mógłby sie spodziewać takiego rozwoju sytuacji?

                        Wypadki po prostu się zdarzają niektórych nie da się uniknąć ale to wcale nie
                        znaczy żeby nie jeździć.
                        • do.ki Re: FUD 14.01.09, 18:57
                          > Szklarska Poręba - super jazda jak w transie, pełna koncentracja, złożenie w
                          > ślepym łuku drogi nagle przed moto kilka metrów w miejscu niedozwolonym
                          > wychodzi pieszy na drogę. Na szczęście nic z naprzeciwka nie jechało ale i tak
                          > skończyło się glebą.
                          > Naprawdę nie wiem w jaki sposób można było tego uniknąć.

                          Nie skladac sie w slepym luku. Juz pisalem: nie pakuj sie w g..., z ktorego nie
                          bedziesz umial wylezc.

                          > Wypadki po prostu się zdarzają niektórych nie da się uniknąć ale to wcale nie
                          > znaczy żeby nie jeździć.

                          Zgadza sie, jednak powtorze: takie wypadki, ktore "sie zdarzaja" i ktorych "nie
                          da sie uniknac" to wyjatki, nie regula.
                          • Gość: spiwor Re: FUD IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.01.09, 14:16
                            Takie tylko małe sprostowanie, złożenie czy nie ciężko działać jak ktoś wychodzi
                            na zakręcie prosto pod koło.

                            > Zgadza sie, jednak powtorze: takie wypadki, ktore "sie zdarzaja" i ktorych "nie
                            > da sie uniknac" to wyjatki, nie regula.

                            Dlatego nie mamy co chwilę gleby, a słychać o wypadkach bo na tysiące kierowców
                            zdarzają się te właśnie wyjątki.
                      • Gość: Potas Re: FUD IP: *.chello.pl 14.01.09, 18:26
                        No to jeszcze jedna sytuacja: jadę sobie po rondzie Babka w Wawce ani szybko ani
                        wolno, jak trzeba środkiem pasa. I nagle w tył mi przywala gość w dużym fiatku.
                        Lekka gleba, na szczęście nikt nie jechał obok. Gość nie wie czemu we mnie
                        wjechał - nie potrafi powiedzieć. Mogłem temu jakoś zapobiec?
                        • yamasz Temat rzeka... 15.01.09, 21:00
                          Do.Ki poprostu nie wiesz co to jest przypadek losowy....
                          ...przypadek losowy to tak jakby teraz wpadł Ci przez okno pijany
                          batman i kopnoł Cie w d.pę. Oto i przypadek losowy, nie da się go
                          przewidzieć ani przed nim zabezpieczyć.
                          Pozdrawiam Yamasz.
                          Puści klamę, ruszy i na horyzoncie zniknie...
                          • do.ki Re: Temat rzeka... 16.01.09, 19:55
                            yamasz napisał:

                            > Do.Ki poprostu nie wiesz co to jest przypadek losowy....

                            No i dochodzimy do filozofii.

                            I owszem, wiem co to przypadek losowy. Za losowe uznajemy wszystkie te
                            zdarzenia, ktorych przyczyn nie umiemy ustalic.

                            > ...przypadek losowy to tak jakby teraz wpadł Ci przez okno pijany
                            > batman i kopnoł Cie w d.pę. Oto i przypadek losowy, nie da się go
                            > przewidzieć ani przed nim zabezpieczyć.

                            Dokladnie. Tylko szansa, ze to nastapi jest mniej wiecej taka sama ja to, ze
                            nagle trafi cie piorun, i to w chwili, gdy dowiedziales sie, ze kupon totolotka,
                            ktory trzymasz w reku, zawiera 6 trafien.

                            Poniewaz takie zdarzenie jest niezmiernie rzadkie, mozna je w dalszym
                            planowaniu/rozwazaniu po prostu pominac, co bynajmniej nie znaczy, ze nalezy
                            zaniedbac wykluczenia zdarzen, ktorych zwiazek przyczynowy jest az nadto jasny
                            albo sprobowac ograniczyc ryzyko (wspomniany powyzej margines bezpieczenstwa).
                            Sugestia Potas'a, ze "nalezy sie modlic" wydaje mi sie nie na miejscu. Modlitwy
                            sa nieskuteczne (to znaczy, wiem, ze modlitwy za chorego nie zwiekszaja szansy
                            wyleczenia, w przypadku urazow zwiazanych z jazda na motocyklu pewnie jest
                            podobnie).

                            Ogromna wiekszosc wypadkow drogowych nie jest zdarzeniami losowymi. Owszem, z
                            reguly policyjne statystyki podaja niewlasciwa przyczyne (nadmierna predkosc),
                            ale nie znaczy to, ze przyczyny nie ma. Zwykle jest to brak procesu myslowego u
                            kierowcy.
                            • Gość: van.mart Re: Temat rzeka... IP: *.ntlworld.ie 17.01.09, 21:52
                              konsekwencja braku procesu myslowego kierowcy jest nadmierna predkosc i w wyniku
                              tego wypadek.taka to chyba dziala.wynik poprawnego procesu myslowego:)))
                            • Gość: Potas Re: Temat rzeka... IP: *.stacje.agora.pl 19.01.09, 13:47
                              Dobrze przynajmniej że już piszesz "ogromna większość" a nie
                              wszystkie. Mi własnie chodzi o tę "ogromną mniejszość" Bo co to jest
                              ogromna więszość 60%, 80% 90%?
                              Ja na motocyklu jezdżę już od pewnego czasu i tez kiedyś wydawało
                              mi się, ze mam patent na bezpieczną jazdę. I rzeczywiście poczatkowo
                              (jakieś 20 lat) zdarzało sie to i owo. Ale od jakichś 7-8 lat
                              przytrafiają mi się już niemal tylko te same z "ogromnej
                              mnieszości". Ale jednak się zdarzają!
                              I oczywiście zgodzę się, że zdecydowna (nie wiem tylko jak bardzo
                              zdecydowana, ale z pewnością jakoś)większość wypadków wynika z
                              niedopasowania predkości, słabego stanu motocykla, słabej motoryki
                              kierującego itp. I bardzo wielu z nich można było uniknąć. Pozostaje
                              jednak ta "zdecydowana mniejszość" I właśnie o tym piszemy w tym
                              wątku.
                              A Ty Do.ki czepiasz się słówek. Jak więc piszesz o "niezmiernej
                              rzadkości" wypadków niezawinionych, to przytocz prosze jakąkolwiek
                              liczbę wynikającą z badań. Bo moje własne doswiadczenia życiowo-
                              motocyklowe wskazują na to, że mnie więcej 2 na 10 wypadki były nie
                              do unikniecia. A co mówią twoje statystyki (bo przecież chyba na
                              czymś racjonalnym opierasz swoje widzenie świata?
                              • do.ki Re: Temat rzeka... 20.01.09, 17:50
                                > A co mówią twoje statystyki (bo przecież chyba na
                                > czymś racjonalnym opierasz swoje widzenie świata?

                                Statystyka to taka rzecz, którą można różnie interpretować. A ja swoje
                                "widzenie" opieram na bezpośredniej obserwacji. Po prostu w pewnym okresie
                                kariery zawodowej jeździłem sporo z zespołem wyjazdowym (taki odpowiednik
                                karetki "R"), no i mogłem sprawdzić na miejscu skąd się biorą wypadki. Te
                                motocyklowe też.
    • do.ki zauważyłem jeszcze jednego! 20.01.09, 17:48
      Pod przedszkole, do którego chodzi moja młodsza córka podjeżdża Goldwing.
      Kierowca Goldwinga odbiera pociechę i odjeżdżają razem...
      • Gość: Lolciu Re: zauważyłem jeszcze jednego! IP: *.chello.pl 26.01.09, 14:37
        przesadzacie, moto jest rownie bezpieczne jak puszka.
        Czy jadąc z dzieckiem w samochodzie i majac ponad 100 na budziku, jestes w
        stanie powiedziec, ze "bezpiecznie " jedziesz?
        Ktos Ci nagle wyskoczy na czołowe, wpadniesz w poslizg i kiszka.

        Na moto masz czas na reakcję, poza tym z dzieckiem nie bedziesz odwalac motoGP,
        parawda?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja