Kto sie boi Wirginii Woolf w TŚ

23.01.04, 13:34
Polecam te sztuke gdyz warto ja zobaczyc chocby z powodu Bogumily
Murzynskiej ,ktora po raz kolejny udowodnila swoja klase i profesjonalnosc.
Jest to jedno z ciekawszych przedsiewziec TŚ a bylam wlasciwie na wszystkich
premierach naszego teatru. Psychodramat ,ktory wzbudza wiele emocji i kaze z
zaangazowaniem sledzic losy bohaterow, ktorzy z kazda chwila coraz bardziej
wiklaja sie w niebezpieczna dla siebie gre-gre uczuc.Pomimo dobrej
obsady ,wedlug mnie to jednak glowna bohaterka Marta eksponowala
sie ,wyrozniala na tle pozostalych aktorow.Choc i Jerzy Glybin pomimo swoich
nielicznych pomylek z ekspresja udramatyzowal Georga (maz Marty),prowadzac do
zamierzonego przez siebie konca.Jako zwykly widz ale takze socjolog nie
omieszkalam zwrocic uwagi na reakcje widzow,ktorzy z wielka uwaga sledzili co
dzieje sie na scenie.Przejecie i zaangazowanie w dramat wszystkich bohaterow
(dwoch par malzenskich) towarzyszyl im do samego konca. Bo to w koncu
psychodramat,ktory w filmowej wersji moglismy ogladac z Liz Taylor i
Richardem Burtonem w rolach glownych. Jednym slowem-Polecam!
Pełna wersja