Gość: Filip Barche
IP: *.waw.pl
26.01.04, 09:33
Stowarzyszenie EmpatiaSkr. poczt. 56 Warszawa 92 empatia.pl
info@empatia.pl
Warszawa, dnia 26.01.2004
CZY SZTUCE BRAKUJE EMPATII?
List otwarty do twórców, odbiorców i decydentów kultury
O sztuce mówi się, że uwrażliwia. Jednak, czy na pewno? Często okazuje się,
że oglądając filmy można spotkać się z ogromną brutalnością nie mającą nic
wspólnego z "artystyczną wrażliwością". Będąc na wystawie można natknąć się
na "dzieła", dla stworzenia których zabito zwierzęta. Czasem można usłyszeć,
że sztuka może być wystarczająco ważkim powodem, dla którego zadawanie
cierpienia czy zabicie jest usprawiedliwione.
Chcielibyśmy rozpocząć powszechną dyskusję nad problemem granic wolności
wypowiedzi twórczej.
Rozpoczynamy pracę nad stworzeniem raportu o moralnej kondycji sztuki
polskiej, szczególnie w dziedzinie stosunku do zwierząt. Jednym z naszych
postulatów jest wprowadzenie zwyczaju obecności na planie filmowym
przedstawiciela organizacji ochrony zwierząt. Zwyczaj ten jest szeroko
stosowany na świecie. Zwracamy się do przedstawicieli polskiego przemysłu
filmowego, aby pamiętając o tragicznych przypadkach z przeszłości, wspólnie z
przedstawicielami organizacji ochrony zwierząt opracowały zasady współpracy i
pozwoliły na opiniowanie sposobów wykorzystania zwierząt dla potrzeb
produkcji filmowych.
Mając na celu dobro zwierząt byłem, jako inspektor ds. zwierząt, obecny w
czerwcu 2000 roku na planie największej polskiej produkcji "Quo Vadis". Ekipa
filmowa okazała wielkie zrozumienie i zainteresowanie. Mogłem swobodnie
przyglądać się kręceniu scen z udziałem zwierząt po to, by naocznie sprawdzić
czy sceny te są kręcone w sposób humanitarny. Byłem pełen uznania dla postawy
producentów filmu. Również za troskę, jaką włożyli, aby zapewnić zwierzętom,
między innymi lwom, należytą opiekę.
Stanowi to wielki kontrast z przykładami zachowań reżyserów w przeszłości.
Nie wszyscy zwrócili uwagę na przerażający fakt, że w filmie "Popioły",
nakręconym przez A. Wajdę, znajduje się scena, w której ginie przepiękny koń,
w bestialski sposób zrzucony w przepaść. Spadając łamie sobie nogi, wreszcie
uderza głową o ogromne głazy i kona w męczarniach. Wydaje się, że to tylko
filmowa, "sztucznie" zrobiona scena. Jakie jednak jest przerażenie, gdy
okazuje się, iż był to żywy koń, którego życie poświęcono dla "sztuki".
Przykładów jest więcej. Filip Bajon, kręcąc "Magnata", dopuścił się
zadręczenia na śmierć żubra. Węgierska reżyser Judith Elek, kręcąc w
okolicach Zakopanego, na polanie Krzystówka opodal Doliny Chochołowskiej,
węgiersko-polski film "Flisacy", dla potrzeb jednej ze scen kazała posmarować
14 owiec palną substancją, a następnie je podpalić. Filmowano żywcem palące
się zwierzęta.
Wiadomo, że technika filmowa dysponuje obecnie tysiącami tricków, przy pomocy
których można stworzyć dowolną scenę, bez poświęcania niczyjego życia.
Czy dziś możliwe byłoby tego typu okrutne zachowanie? Na szczęście nie.
Obecnie obowiązująca ustawa o ochronie zwierząt w rozdziale
czwartym "Zwierzęta wykorzystywane do celów rozrywkowych, (...) filmowych
(...)" w artykule 17 pkt. 2 mówi: "Tresura zwierząt do celów widowiskowo-
rozrywkowych i obronnych nie może powodować ich cierpienia". Pkt.
4: "Zabrania się zmuszania zwierząt do wykonywania czynności, które powodują
ból lub są sprzeczne z ich naturą".
Bestialskie postępowanie w imię "sztuki" zostało w niektórych przypadkach
ukarane i publicznie potępione. Znani polscy naukowcy z Uniwersytetu
Jagiellońskiego (69 nazwisk- posiadam kopię w/w pisma) w Krakowie domagali
się od władz zakazu wjazdu do Polski reżyserki węgierskiej J. Elek, ze
względu, jak to określono, wstrząśnięcia opinią publiczną. W piśmie
przeczytać możemy: "(...) żaden szanujący się reżyser nie poniżyłby się do
użycia tak prymitywnych i okrutnych metod (...)". Inne przypadki przeszły bez
echa, a ich twórcy nie ponieśli żadnych konsekwencji swoich czynów. Pytamy:
co czuje dziś Pan Andrzej Wajda i Pan Filip Bajon? Jak dzisiaj odnoszą się do
kwestii wykorzystywania zwierząt dla sztuki? Wreszcie, co czują Polacy,
którzy oglądają sceny rzezi zwierząt, które nie są komputerowymi symulacjami?
Ustawa o ochronie zwierząt mówi: " Zabrania się propagowania lub
upowszechniania drastycznych scen zabijania, zadawania cierpienia (...) ze
strony człowieka, której ofiarami są zwierzęta, chyba że sceny te mają na
celu napiętnowanie okrutnego zachowania wobec zwierząt". Rozpocznijmy rozmowę
na temat wartości sztuki okupionej cierpieniem czujących istot. Czy sztuka
jest tego warta?
Do: Ministerstwo Kultury
Rada Etyki Mediów
Stowarzyszenie Filmowców Polskich
Związek Artystów Scen Polskich
Związek Zawodowy Aktorów Polskich
Związek Polskich Artystów Plastyków
Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi
ASP w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu
Do wiadomości: media, w tym czasopisma filmowe i kulturalne
Z poważaniem
Filip Barche
Inspektor ds. zwierząt
Stowarzyszenie Empatia
tel:0502-513-606