Gość: NEOspasmin
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
29.07.04, 12:03
Teatr im.34 "Pancerni
W dolince szwajcarskiej we Wszawie ostatni poniedzialek.
Pomysl plastyczny do oklaskow-np.oddanie perspektywy trzy gory-
polkola coraz wieksze coraz dalej od okienka-aby pokazac ze czolg sie zbliza
najmniejszy przejezdza po krzywiznie najdalszej gorki po zniknieciu tego
najmniejszego,
sredni wjezdza
na gorke srednia i tak do najwiekszego ktory juz najblizej widza.Albo
zmiana
kierunku ruchu poprzez przestawienie w przeciwna strone lufy
pojazdu albo
Szarik w scenach aktorskich opisany glaskaniem.
I piosenki prawie oryginalne.Z towarzyszeniem harmonii.
I zupelne wypranie z sensu.Sensu calej historii filmu-archetypu-
wieczne
pytanie dokad jedziemy?Alkohol,braterstwo broni,seksualnosc
bohaterow(prawie zupelnie nieobecna w filmie),wojna bardzo jak
zabawa,przeklenstwa-
tez w filmie nieobecne.
Cyrk ktory mnie zniesmaczal podczas ogladania- dzis oddaje
mu
szacunek.Cyrkowi.
Teza ze z tamtych czasow-czasow nie wojny, ale filmu "4 pancerni"
nie zostal
najmniejszy sens tylko forma atrakcyjna,bedaca wrecz kodami
kulturowymi
naszego pokolenia.Swietnymi piosenkami ktore gdyby sie im
przyjzec sa puste
jak beben,postaciami ktorym mozna przypisac cechy co najwyzej z
chlopiecej, podworkowej zabawy.
Osmieszamy.
I widownia zachycona tymi najplytszymi zartami.Gola dupa
papierowej postaci
na patyku czy pijacka czkawka Gruzina.
Zakonczenie bylo pierwszym elementem jaki zlapalem jeszcze podczas
przedstawienia:to znow pytanie- Janek,dokad jedziemy?" i do tego drogowskaz
po
arabsku.Teza ze dzis jest calkiem tak samo jak za komuny.W nas przynajmniej.I
jesli chodzi o "ikony zbiorowej wyobrazni".
Przedstawienie dobre jeszcze tym ze moze byc ogladane na kilku
poziomach na kazdym odnoszac sukces.