Dodaj do ulubionych

"Ryszard II" Szekspira i Seweryna

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 22:15
DZIĘKUJEMY PANIE ROMANIE!!!TO JEST W PUNKT!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: zdziwiony Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: 213.134.140.* 19.10.04, 08:05
      Dawno nie czytałem takich pseudo obiektywnych złosliwości. Byłem na premierze.
      Widziałem, więc nie musze wierzyć "wspaniałym recenzjom". Spektakl robi duże
      wrażenie - co odpowiednio zostało odebrane przez widzów. Ciekaw jestem, co się
      powie w takim przypadku o "Tosce"?
      PS. Kownacka była wspaniała. Żebrowski zagrał bardzo dobrze. Równie dobrze
      grali inni aktorzy.Scenografia - wyśmienita, a recenzja - wydumana i wyssana z
      palca. Szkoda, że Gazeta drukuje takie recenzje
    • Gość: Widz Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: 213.134.140.* 19.10.04, 08:42
      Szkoda, że gazeta zaprezentowała jedną recenzję. Można było zapytać widzów
      bezpośrednio po spektaklu. Moje zdanie i zdanie moich rozmówców jest całkowicie
      przeciwne. Jak można przytaczać tak jednostronne opinie?
      Mam nadzieję, że widzowie swoja obecnościa na spektaklu udowodnią nietrafność
      Pana spostrzeżeń. Proszę zapytać widzów wychodzących po sztuce o ich opinie!
    • Gość: walsienaryj Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 19.10.04, 08:48
      Litości, nie byłem na spektakaklu, ale zx tego co Pan pisze, już widać zamysł
      rezyserski bardzo czytelny, który Panu nie przypadł do gustu, ale to daje do
      myslenia, czy nie zjechał Pan tendemcyjnie - Ryszard II bez kontekstu władzy i
      w przepychu + jak Pan pisze orgia to musi byc ciekawe - zjaebiscie ciekae - bo
      tak się chyba teraz mówi... recenzja ma koncepcje - dokebać AS, i to sie udało,
      lae nie wierzę
    • Gość: w. Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.ewz.gda.pl 19.10.04, 11:19
      Żebrowski ma dobrą dykcję??? Od kiedy??? Z takimi wadami artykulacyjnymi? nie
      rozumiem jak można tak lansowac aktora, który ma szczękościsk, kompletnie
      martwą górna wargę (wady te istotnie wpływaja na jakość artykulacji)sztucznie
      obniżony i barwowo wypozowany głos oraz sporo przydechu. Z poziomem sztuki
      aktorskiej wszystko sie zgadza, zwlaszcza jesli chodzi o absolwentow
      warszawskiej AT. Kto ich tam uczy dykcji i emisji głosu??? Byłem w 2001 roku
      na "Weselu" i nie mogłem zrozumiec 3/4 tekstu. O jednowymiarowym graniu kawa na
      ławę nawet szkoda gadać.
    • Gość: p. Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.ewz.gda.pl 19.10.04, 11:45
      Żebrowski ma dobrą dykcję??? Od kiedy??? Z takimi wadami artykulacyjnymi? nie
      rozumiem jak można tak lansowac aktora, który ma szczękościsk, kompletnie
      martwą górna wargę (wady te istotnie wpływaja na jakość artykulacji)sztucznie
      obniżony i barwowo wypozowany głos oraz sporo przydechu. Z poziomem sztuki
      aktorskiej wszystko sie zgadza, zwlaszcza jesli chodzi o absolwentow
      warszawskiej AT. Kto ich tam uczy dykcji i emisji głosu??? Byłem w 2001 roku
      na "Weselu" i nie mogłem zrozumiec 3/4 tekstu. O jednowymiarowym graniu kawa na
      ławę nawet szkoda gadać.

      • Gość: yuti Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:44
        Widzialam spektakl.

        Ja nie mam zalu do pana Seweryna ze nie dostarczyl mi glebszych refleksji o
        powinnosci wladzy. Ciesze sie ze powiedzial mi wiecej o utracie czlowieczenstwa.

        Pan Pawlowski pisze:
        "Zamiast analizy rozkładu państwa mamy napiętnowanie niemoralnego prowadzenia
        się i braku pobożności."
        A czymze jest rozklad panstwa jak nie utrata moralnosci?
        Przeciez my Polacy wiemy o tym najlepiej.

        Skoro pan Pawlowski juz poswieca scenografii jeden akapit to moze warto napisac
        poprawnie nazwisko autora tejze... bo byla wyjatkowa.
        Uwazam ze scenografia jest najsilniejszym punktem tego przedstawienia.
        Nie ma w Polsce wielu scenografow o tak dobrym guscie, wyczuciu swiatla i
        przestrzeni.

        "Zamiast oddać za pomocą przestrzeni rozpad i kryzys świata przedstawionego w
        tragedii, scenograf odwraca uwagę pięknymi obrazami"

        A powinien przykuwac uwage obrazami brzydkimi?
        To dzieje sie w wiekszosci polskich teatrow. Bezguscie od poczatku do konca.

        Z aktorami - przyznam racje - bywalo roznie.
        Nie czepialabym sie tak tych seriali, bo jak widac bylo aktorzy ktorzy w
        serialach nie grywaja wcale - tez za wiele nie mieli do powiedzenia.

        Teatrowi Narodowemu brakuje przywodcy, guru z haryzma i autorytetem.
        Czlowieka ktory zespol tak wielkich osobowosci moze opanowac i zmotywowac.
        Takim byl Swinarski dla Teatru Starego. Takim, odnosze wrazenie, nie moze byc
        Jan Englert.

    • axur Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna 19.10.04, 15:23
      Ryszard II nie ma szczęścia, niedobre przedstawienie zostaje podsumowane
      okropnymi - w sensie stylu i poziomu - recenzjami.

      Co to znaczy, że reżyser powinien zrobić coś zamiat czegoś innego? Skąd pan
      Pawłowski wie, jak wyglądałby spektakl zrobiony zgodnie z jeog wytycznymi?
      Postulatywność recenzji uważam w tym wypadku za absurdalną.

      Jerzy Radzwiłłowicz ostatnio gra w serialu i z tego co wiem, robi to wyjątkowo
      dobrze. Nie ma to wpływu ani na poziom jego gry w teatrze, ani poziomu teatru
      jako takiego. Być może przysporzy widzów teatrowi. Czy Radziwiłowicza pan
      Pawłowski też ma na myśli, pisząc o aktorach serialowych?

      Myślę, że co najmniej ten sam procent aktorów np. Rozmaitości, co Narodowego
      gra w serialach. Pretensje do Rozmaitości nie pojawiają się w GW.

      Serdeczenie pozdrawiam recenzentów. To trudna praca. Szkoda, że niektórych
      rpzerasta.

      --
      - Zróbmy zbiórkę.
      - Gdzie?
      - Nie "gdzie" tylko "po ile".
    • bobofruit99 Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna 19.10.04, 19:57
      Zgadzam się z Pawłowskim w kwestii aktorstwa. Oczywiście, masom nawiedzającym
      Teatr Narodowy takie serialowe granie przypadnie do gustu. I to jest prawdziwa
      śmierć tej sceny -- świadome bądź nie schlebianie smakowi fynansowej elyty
      (czyt. gminu).
      • Gość: niewinny Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 20:23
        bardzo mnie smieszy jak seweryn wypowiada sie na temat moralnosci. w czsach
        kiedy gral wyszynskiego rozwodzil sie z zona i rozbijal inne malzenstwa .
        wyjatkowy kabotyn . bylem i widzialem spektakl. straszne pieniadze , aktor gra
        jak go rezyser rezyseruje , jak sie nie ma tej umiejetnosci to trzeba wracac do
        francji . mamy kompleks prowincji i zachwycamy sie kazdym uciekinierem ktory do
        nas wraca lansujac sie na jeszcze nie spadajaca gwiazde . zal patrzec .
        pozdrawiam pana Pawlowskiego . zetelna zawodowa grytyka pozbawiona kompleksu
      • Gość: leon Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.04, 23:15
        Recenzowanie w ogóle jest sztuką trudną i bolesną. O ile nigdy nie miało się
        styczności z praktyką. Z perspektywy fotela łatwo pisać w zależności od
        nastroju i prywatnych upodobań. recenzent Pawłowski bardzo nie lubi Teatru
        Narodowego i zwykle pisze o nim źle. Używa stale tych samych zużytych
        argumentów (np seriale). "Błądzenie" musiało mu się chyba podobać, skoro nie
        napisał nic na jego temat. Tylko się ulitować nad takim wyrachowaniem.
        • Gość: szarak Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.10.04, 01:17
          powiem Ci, leon, że Pawłowski widział "Błądzenie" i tradycyjnie przywalił
          Narodowemu paskudną recenzję tego spektaklu. Opamiętał się Michnik i mu ją
          wstrzymał. Ich szczęście, bo w kontekście choćby nominacji do FELIKSÓW dla tego
          przedstawienia byłaby to skrajna kompromitacja dla Gazety. Zresztą tak czy owak
          Gazeta kompromituje się Pawłowskim, choć już do tego po prostu przywykłem i
          leję na te jego wojujące quasi-recenzenckie popłuczyny szerokim łukiem.
      • Gość: redbul Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 23:15
        To wybierz się i zobaczysz że są rzeczy o których nie sniło się. Recenzja
        pawłowskiego rzeczywiście opisuje jak tragicznie jest. Przyjdzie niedługo
        pozamykać te budy zwane teatrami jak aktorzy tak będa grali i tak rezyserowali.
        A właściwie co to rezyserów nie ma? Kto pozwala na to żeby za taka kasę bawił
        się aktor który ma na koncie jedno głupie telewizyjne przedstawienie? A moze
        englert chciał konkurenta do stołka skompromitować?
        • Gość: kunstderfuge Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.noname.net.icm.edu.pl 21.10.04, 15:40
          Na wczorajszym przedstawieniu publiczność też wstawała, w szczególności
          wyfiokowane nastolatki, które najwyraźniej przyszły na nazwiska. Jeśli się
          pochodzi trochę w takie miejsca, gdzie oprócz publiczności, która przyszła coś
          obejrzeć lub posłuchać trafiają się osoby, które przyszły na wydarzenia, albo
          takie,k tóre zaprosiła firma (zmora FN), to one --- jeśli reżyser, dyrygent,
          muzyk itp. jest tylko wystarczająco sprytny i umie stosować chwyty pod publiczkę
          dadzą owawację na stojąco, i w uniesieniu będą wyły "brawo!".
          Tymaczasem przedstawienie było beznadziejne, a efekty komediowe (których jest
          niemało), np. recytujący jak przedszkolak Bonaszewski, czy chrypiący jak lider
          zespołu deathmetalowego Żmijewski są w tym przedstawieniu gęste. Towarzystwo
          miotające się po scenie nie uznaje zestrojów akcentowych i upodobnień, tak więc
          musi skandować, co tekstowi sensu nie dodaje. Ostatecznym triumfem formy nad
          treścią jest ględząca po francusku królowa (u Szekspira tego nie ma, ale tak na
          pewno jest ozdobniej) i plastykowy dresik, w którym Ryszard przychodzi oddać koronę.
          Nie jest to zapewne najlepsza sztuka Szekspira, ale trzeba też powiedzieć, że
          widz odnosi wrażenie, że twórcy przedstawienia nie zrobili nic, żeby cokolwiek z
          tej sztuki zrozumieć. Muszą więc przez 3 godziny udawać, że rozumieją, a
          wychodzi im (niezamierzona) parodia samych siebie i Pana Reżysera.
          Bez wątpienia jasnym punktem jest Igancy Gogolewski i Gabriela Kownacka, którzy
          nie dali się zwieść dętej stylistyce przedstawienia i zagrali swoje.
          • Gość: mich seweryn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 16:21
            do niewinnego-zgadzam się , że zadęcie przed premierą i ględzenie o wartościach
            chrześcijańskich było przesadą, siłowe nagromadzenie chrześcijańskich symboli w
            spektaklu kuriozalne, ale skąd wiesz, że rezyser podczas kręcenia Wyszyńskiego
            rozwodził sie i rozbijał małżeństwa? O ile wiem, ma od wielu lat tę samą żonę,
            Libankę! Trochę umiaru.
            do wszystkich- stand up na premierze był żenującą manifestację krewnych i
            znajomych królika. Wystarczyło posłuchać opinii w bufecie. Ci sami wstający nie
            zostawiali na tym spektaklu-potworku suchej nitki (i słusznie, bo to wyjątkowo
            kosztowna, całkowita klapa)
            A scenografia byłaby super, gdyby nie zmiany (to też broszka scenografa!) - bez
            sensu i długo wypełniane, czym popadnie
            • Gość: klara Re: seweryn IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 02:29
              No pięknie. Doszło już do tego, że Szanowni Forumowicze dzielą publiczność na
              lepszą (siebie samych) i gorszą ( tych co wstają, chociaż tym pierwszym to się
              nie podoba). Wstyd i pycha. A publiczność stała nie tylko na premierze, ale i
              na czwartym spektaklu. Bardzo dużo coś tych krewnych i znajomych królika. Chyba
              przyszły dalsze rodziny.
              • Gość: kunstderfuge Re: seweryn IP: *.noname.net.icm.edu.pl 22.10.04, 12:03
                Nie dzielą publiczności na gorszą (wstającą) czy lepszą (niewstającą), tylko
                obserwują, co się dzieje na przeciętnych, ale nagłośnionych koncertach i
                przedstawieniach. Publiczność daje się kupić tanimi chwytami (w czym celuje
                Opera) i nazwiskami. Tymczasem chodzi o jakość, a nie o to, żeby się upajać tym,
                że Pan Reżyser wyreżyserował, a ulubieńcy większości gospodarstw domowych mówią
                ze sceny Szekspirem.

                Owacja na stojąco jest wyróżnieniem dla twórców, dowodem, że ich dzieło jest
                wyjąkowe. Wstawianie dlatego, że w programie znalazło się parę nazwisk znanych
                nie tylko z teatru, a wyreżyserował dobry aktor, jest grubą przesadą. A innych
                powodów do owacji stojącej w tym spektaklu znaleźć się nie da, bo jest
                bezsensownie zainscenizowany i nieprzekonująco zagrany.
    • Gość: agnieszka Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 22.10.04, 11:55
      Bylam, widzialam, i musze zaprotestowac.
      Wyglada na to , ze dla pana Pawlowskiego przedstawienie teatralne
      wyrezyserowane inaczej niz wg lopatologicznego klucza "bezacych wydarzen na
      scenie politycznej" jest absolutnie niezrozumiale. Wystarczylo jeszcze
      przyczepic sie do aktorow i scenografii, zeby wykreowac sie na kulturalnego
      guru, ktory odradza prostaczkom obejrzenie szmiry...
      Mnie osobiscie "Ryszard II", obejrzany bezposrednio po lekturze dramatu, dal do
      myslenia i przypomnial, ze chodzenia do teatru to prawdziwa przyjemnosc.
      Zachecam!
      • Gość: klara Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.04, 02:15
        Zważywszy na Twoją nazwę kunstderfuge, ze sztuką jesteś za pan brat. Ale
        kultury Ci jednak brakuje. Próbujesz przekuć swoją opinię na opinię innych, a
        to już jest pycha. Masz prawo ponarzekać na przedstawienie (sama znalazłam tam
        kilka rzeczy, które mogliby poprawić), ale obśmiewanie innych widzów nie
        przystoi. Byłam na dzisiejszym (sobotnim) przedstawieniu - widownia biła brawo
        i stała. Wszyscy bardzo głupi i małomiasteczkowi. Szkoda, że nie było tam
        Ciebie, bo zobaczyłabym jedną mądrą, "siedzącą" twarz - Kunstderfuge. A poza
        tym panu Pawłowskiemu coś się pomyliło. Kilka dni przed jego recenzją cała
        strona gazety poświęcona była nominowanym do Feliksów. Większość nominacji
        przypadła aktorom Narodowego. Więc jak można pisać o kryzysie aktorstwa na
        narodowej scenie. Bzdury i pisanie recenzji do z góry ustalonej tezy.
        • Gość: kunstderfuge Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.noname.net.icm.edu.pl 26.10.04, 16:50
          Łaskawa Pani, ze sztuką za pan brat to się czują różni aryści, a im mniej
          udani, tym zwykle bardziej, a ze mnie prosty widz i meloman. Nie próbuję też
          niczego przekuwać, bo po co? Uważam jednak, ż niedobrze, by publiczność
          nagradzała byle co jak arcydzieło, bo to niesprawiedliwe dla arcydzieła. Co
          prawda trudno mi zgadnąć, czy zakaz obśmiewania dotyczy tylko mnie czy może ma
          charakter powszechny, pragnę jednak zapewnić, że przede wszystkim tym wszystkim
          ludziom współczuję: scena Narodowego wciska im gnioty, kiedy oni myślą, że to
          czołowy teatr. Mam też nadzieję, że kiedy publiczność zobaczy kilka lepszych
          przedstawień, a przede wszystkich takich, w których reżyser odbędzie pracę z
          aktorami nad tekstem, zrozumie, że tym razem dała się wziąć tanimi sztuczkami. I
          będzie bardziej wymagająca.
          O polemice łaskawej Pani z Pawłowskim powiedzieć nic nie mogę, bo nie czytuję GW.
    • Gość: Blacha Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 12:18
      Zawsze bardzo denerwowali mnie wszelcy recenzenci. Bo do czego to podobne,
      żeby nikomu nieznani ludzie wypowiadali się o pracy fachowców? Jak są tacy
      mądrzy to niech sami wyreżyserują lepszą sztukę (jeśli oczywiście potrafią, w
      co szczezre wątpię...).
      Pragnę zauważyć, że recenzent "Ryszarda II" nie zadał sobie nawet tyle trudu,
      żeby sprawdzić nazwisko scenarzysty (Kudliczka przez "czeskie cz", a
      nie "Kudlieka"!!!), lecz wymyślił jakiś neologizm.
      Co do gry Gabrieli Kownackiej, to byla ona zamierzona. Andrzej Seweryn sam
      wpadł na pomysł "odcięcia" sceny z wyżej wymienioną aktorką od mrocznej
      atmosfery sztuki. Roszczenia recenzenta wynikają więc tylko ze zwyczajnej
      niewiedzy.
      Ale nie byłoby to w moim stylu, obrzucać błotem innych ludzi. Chcę więc życzyć
      recenzentowi dużo sukcesów i nie wypisywania więcej głupich (bo inaczej nie da
      się tego nazwać) recenzji.
      • Gość: Jentyk Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.net81-65-192.noos.fr 31.10.04, 12:41
        Na taki pomysł wpadł przede wszystkim William Szekspir, którego Król Henryk IV
        mówi wprost, że w tej scenie gra się inną sztukę ("the scene is altered from a
        serious thing - and now changed to The Beggar and the King", Akt V scena 3).

        To samo dotyczy zresztą "kuriozalnego" zdaniem niejakiego pana "micha" "siłowego
        nagromadzenia chrześcijańskich symboli w spektaklu". Pan "mich" powinien zwrócić
        się z pretensjami do autora, bo w sztuce aż się od tych symboli przelewa.
        Wystarczy poczytać.

        Skoro jednak pan "mich" uważa również, że w czasie kręcenia "Prymasa" p. Andrzej
        Seweryn się akurat rozwodził, najwyraźniej fakty mało go obchodzą. Jak bowiem
        można stwierdzić na internecie (www.imdb.com/name/nm0786614/bio), w roku
        premiery tego filmu był on już od dwunastu lat żonaty z tą samą żoną, którą ma
        obecnie...
    • Gość: adam Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.04, 23:30
      Panie Pawłowski, niestety nie zgadzam sie z panem, co pana pewnie mało
      interesuje. Otóż, owszem, przedstawienie niezwykle płytkie - tak, bez
      koncepcji - tak, bez przesłania - tak. Czy to wina wspaniałego aktora Seweryna?
      Nie. To wina nieudolnego reżysera Sweryna. Czy to, że aktorzy grali mydlanie to
      wina złego reżysera Seweryna? Trudno bronic roli, kiedy na koncepcyji nie
      staje. A że tych serialowych gwazdek nie udało mu się poprowadzić - to tylko
      poniekąd wina "serialowych wad nabytych" - to przede wszystkim bezwstydny
      stosunek samych owych aktorów do swojej pracy w teatrze: onanizowanie się
      pseudoemocjami jest łatwiejsze i mniej kosztuje niż myślenie. Pan Seweryn o to
      nie zadbal aby "jego" aktorzy mysleli. Może sam za mało pomyślał kiedy zabierał
      sie za Ryszarda. Bo Szekspira nie da sie pojąć tzw. "flakami" tylko głową.
      Biedny Seweryn? Nie - tępy Seweryn.
      Jak na mój gust był pan wobec tego występku scenicznego zbyt pobłażliwy.
      • Gość: wil Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.chello.pl 03.11.04, 14:55
        Czy w swoim niezmiernym zadufaniu, naprawdę myślicie,że Seweryn przystępując do
        realizacji Ryszarda II nie miał przemyślanego tekstu, że go nie rozumiał?
        Może to Wy pływacie tylko po powierzchni, boicie się lub nie umiecie zanurzyć
        się głębiej, by dostrzec koncepcję i przesłanie.
        Powtarzacie wciąż ten sam argument, że aktor grający w serialu nie może być
        dobrym aktorem teatralnym, że ma "wady nabyte". Co wiecie o ich pracy nad rolą,
        by mówić o "bezwstydnym stosunku do pracy w teatrze"?
        A tak nawiasem, w Rozmaitościach - na najświetniejszxej scenie RP {zdaniem
        P.Pawłowskiego i współwyznawców oczywiście} - w charakterze gwiazdy gra aktorka
        serialowa Maja Ostaszewska {nawet serial ten sam} oraz aktor serialowy Cezary
        Kosiński {jw}. U Wielkiego Reżysera Krystiana Lupy występuje aktorka serialowa
        Jolanta Fraszyńska {też ten sam serial?!}. Mam dalej wymieniać?
        To są aktorzy myślący u myślących reżyserów - powiecie. No taaak.
        Pozdrawiam wszystkich nurkujących głębiej
          • axur standing ovation - temat do rozmowy 14.11.04, 17:07
            Ludzie, w Warszawie przynajmniej - wstają teraz do oklasków prawie zawsze,
            obojętnie co oglądają. Nie wierzę, że doświadczają takich emocji, że z zachwytu
            i wdzięczności zrywają się z siedzeń. Zawsze zastanawiam się, co nimi kieruje.
            Albo z czego to wynika - czy nie z tego, że nie mają pojęcia o tym, co oglądają?


            --
            - Zróbmy zbiórkę.
            - Gdzie?
            - Nie "gdzie" tylko "po ile".
              • Gość: Buber Re: standing ovation - temat do rozmowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 00:23
                Dziwne, ze zarzucajac zryzliwosc recenzentowi, forumowicze sa dosc agresywni
                wobec siebie. Kazdy ma prawo do swojej opinii. Spektakl widzialam i niestety
                uwazam, ze jest nieudany. Recenzenci sa od recenzowania, nie od rezyserowania,
                a fakt, ze staja sie obiektami ataku swiadczy o niskiej kulturze recenzji w
                naszym kraju. W wiekszosci wypadkow "recenzja" ogranicza sie do streszczenia
                tresci i wymienienia obsady. Proba oceny - wywoluje fale niecheci. Szkoda.
                • axur Re: standing ovation - temat do rozmowy 15.11.04, 11:33
                  już miałam zacząć krzyczeć, ale na szczęście doczytałam do końca

                  Ale nicht to będzie ocena rzetelna. I w miarę uczciwa. A nie świadcząca o
                  predyspozycjach intelektualnych i układach towarzyskich każdego z recenzentów.


                  --
                  - Zróbmy zbiórkę.
                  - Gdzie?
                  - Nie "gdzie" tylko "po ile".
                  • Gość: zw Re: standing ovation - temat do rozmowy IP: 213.77.11.* 15.11.04, 14:25
                    A czym mierzysz rzetelność? Nie wiem na ile ta recenzja jest rzetelna, nie wiem
                    o czym myślał pisząc autor, ale wiem że poza oceną epizodu Kownackiej, zgadzam
                    się z większością tekstu. Zmiany dekoracji były długaśne i rozbijały tempo, o
                    ile wogóle mozna mówic o tempie. Budzisz-Krzyżanowska była za histeryczna, a
                    Żebrowski jak zwykle pięknie deklamował, ale jakos to nie było niczym innym
                    poza deklamacją. Całość nie skupiała uwagi nie porywała.
    • Gość: cherry Re: "Ryszard II" Szekspira i Seweryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 23:19
      wlasnie wrocilam ze spektaklu. I nie moge powiedziec, ze by mi sie nie
      podobalo... To,ze recenzent chcial dostac interpretacje Szekspira, inna niz
      odczytani Seweryna, zaiste nie jest zarzutem! Moze Seweryn nie chcial zajmowac
      sie kryzysem panstwa (ktory nota bene nie jest az tak nieobecny, tylko nie
      podany na tacy). Zgodze sie tylko co do brawurowej skadinad kreacji ksieznej
      Yorku, bylo to zrobione swietnie, ale nie na miejscu. Ot, i tyle zarzutow z
      mojej strony. Zwlaszcza ze w scenach nie-monumentalnych aktorzy spisywali sie
      przewaznie bardzo dobrze. A propos, zmiany scenografii faktycznie lekko
      przeszkadzaly, ale same dekoracje byly swietnie pomyslane - i mysle, ze
      niektore mialy przytlaczac. Ostatecznie noszenie czy sieganie po korone,
      uczestnictwo w zdradzie lub wiernosc to nie sa lekkie problemy. Skrytykowane
      zlote sciany i schody to dobrze uwypuklaly. Ale moze ja sie nie znam, w sumie
      to nie mnie Wyborcza placi za pisanie recenzji,,,
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka