Gość: nadja
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
04.01.03, 10:37
powiem tak...
widzialam wczoraj.
zapewnie prase bedzie mial swietna, ale kolejny juz raz ... nie rozumiem
dlaczego...
dla mnie spektakl byl po prostu nudny i wiem, ze nie tylko dla mnie,
bo slyszalam ziewania i narzekania na sali.
Warlikowski powtarza sie, obsadza tych samych aktorow w podobnych rolach
/"Oczyszczeni" - "Burza"/, do tego aktorow malo wybitnych...
/np Renate Jett - grala identycznie.!!!/
Zeby nie byc niesprawiedliwa, to przyznaje, ze doskonala role zagral Adam
Ferency,
ktory jednak nie jest w stanie wziac na siebie odpowiedzialnosci
za powodzenie calego spektaklu, bo aktorow jest przeciez wiecej!!!
Podobne sztuczki - "kurwy" - zupelnie zreszta niepotrzebne /w odroznieniu od
np "Psychosis 4:48", tak - nieslusznie -zjechanego przez prase/,
facet w majtkach /mam swoja opinie na temat pobudek P. Warlikowskiego, ale
sie powstrzymam.../-
ogolnie rzecz biorac sztuka wyrezyserowana w dokladnie ten sam sposob ...
Bardzo dobra muzyka. Sporo ciekawej gry swiatel.
Ale to za malo. Przynajmniej dla mnie. Oczekiwalam czegos wiecej, niz takiej
powtorki.
Poza tym wydaje mi sie, ze ilosc to nie jakosc i moze gdyby sztuki P.
Warlikowskiego byly
nieco krotsze, stalyby sie przez to strawniejsze...
Pewnie narazam sie wielu osobom, ale po prostu nie rozumiem ogolnego
zachwytu
i aury cudu roztoczonej nad wspomnianym rezyserem. Mam zreszta wrazenie,
ze kiedy ktos nie zrozumie sztuki, nie spodoba mu sie, to woli sie nie
przyznac, ze strachu
ze pomysla o nim jak o idiocie...
no wiec ja sie przyznaje - nie lubie, nie rozumiem, nie podoba mi sie.
N.