enseignant
16.05.03, 16:50
Czy nie bulwersuje Was fakt, że w Teatrze Wielkim trzeba OBOWIĄZKOWO zapłacić
za szatnię i w dodatku szatniarka, oprócz numerka, wydaje rachunek-kwit????
Rozumiem, że sytuacja Opery Narodowej nie jest łatwa (jak i całej naszej
kultury) ale moim zdaniem to wstyd, żeby takie bazarowe praktyki stosować
właśnie tam. Przecież tam najczęściej chadzają cudzoziemcy! Czy dyrekcji
Teatru Wielkiego nie wstyd wystawiać sobie wizytówkę żebraka? Nie wyobrażam
sobie takiej sytuacji w Operze Paryskiej, a podobno aspirujemy do Unii i
podobno możemy z nią konkurować właśnie pod względem kultury. Może jednak
zacznijmy od kultury przez małe "k"...