Rusza Koło Gospodyń Miejskich

25.09.09, 15:22
Ale czemu ta pani taka smutna?
    • Gość: maria Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 16:07
      feministki wszystkie tak wyglądają, ja nie uważam się za kurę domową i śmieszą
      mnie takie akcje, wygląda na to, że ta Pani ma jednak dużo czasu aby wymyślać
      coś takiego, lepiej porozmawiać o problemach ze swoim partnerem.
      • Gość: greg Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.jzo.com.pl 29.09.09, 16:11
        Odkryłyśmy, że typowe czynności: pranie, odkurzanie, to hasła,
        które pociągają za sobą kolejne podczynności. Np. żeby zrobić pranie,
        musisz posegregować brudne ubrania, włożyć do pralki, wsypać proszek,
        wlać płyn zmiękczający, a wcześniej pamiętać, żeby to wszystko kupić.
        Potem nastawić pralkę, wyjąć pranie, powiesić, a na koniec wyprasować
        wszystko i włożyć do szafy. Nagle z jednej czynności robi się
        dziesięć, mimo że masz pralkę


        Wow! Toż to odkrycie na poziomie Kolumba! Do tej pory nie miałem o
        tym zielonego pojęcia!

        Rany boskie ręce opadają czytając ten "wywiad". I te nowotwory pt.
        "coming-out" kury domowej - feministka sama demonizuje bycie
        gospodynią nazywając to straszne wyzwanie terminem zarezerwowanym
        tylko dla homo.
        Ogólnie bardzo ponuro i nieszczęśliwie - po co Wam faceci na tej
        planecie?
        I pod hasłem - płacić nam, płacić! A jak mężczyzna nastawi pranie? A
        jak ugotuje? A jak wyremontuje, naprawi, pomaluje? O tym wśród tego
        wściekłego pustosłowia nigdy nie słychać. Tylko o umęczonych
        kobietach. Aż się czytać nie chce.
        • Gość: jot Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.skierniewice.vectranet.pl 29.09.09, 16:27
          Spokojnie Greg.

          Pani sama powiedziała, że płaceniu jest przeciw. Doczytałeś? ;)

          A jak facet nastawi pranie to to się nazywa normalność i
          partnerstwo, byle nastawiał częściej a nie tylko raz w miesiącu
          swoje własne skarpetki.
          • Gość: greg Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.jzo.com.pl 29.09.09, 16:40
            > Pani sama powiedziała, że płaceniu jest przeciw. Doczytałeś?
            ;)


            Przyznaję że po połowie strony poleciałem po łebkach, bo przeraźliwie
            to smutne jakieś było. No OK, jest przeciwna płaceniu, "ale trzeba
            się temu przyjrzeć". Czyli co?

            Mężczyzna może nastawiać pralkę, czemu nie, ale czemu kobieta w
            ramach partnerstwa nie położy gładzi na połowie pokoju, nie
            zeszlifuje kilku stopni schodów czy dwóch ościeżnic i nie
            pomajsterkuje przy samochodzie?
            Sorki, ale świeżo po 4-tygodniowym własnoręcznym remoncie jestem, ale
            jakoś się nie uskarżam, że jedyną pomoc swojej połowicy w tym
            aspekcie uzyskałem w przecieraniu szafek z kurzu...
            • Gość: tanuki Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.gdynia.mm.pl 29.09.09, 17:36
              > Mężczyzna może nastawiać pralkę, czemu nie, ale czemu kobieta w
              > ramach partnerstwa nie położy gładzi na połowie pokoju, nie
              > zeszlifuje kilku stopni schodów czy dwóch ościeżnic i nie
              > pomajsterkuje przy samochodzie?
              A to Ty co tydzień kładziesz gładź, malujesz, szlifujesz i remontujesz? Bo
              sprzątanie w domu to zasadniczo trzeba robić co tydzień, rzadziej to się
              zamienia w Wielkie Sprzątanie. W większości polskich domów gotuje kobieta.
              Gotować należy codziennie albo przynajmniej duży obiad na 2-3 dni. Tez jakoś nie
              widzę porównania z remontem.
              Jestem szczęśliwą małżonką, która nie gotuje. Każdy kolejny rok życia uświadamia
              mi boleśnie, że jestem wyjątkiem - przynajmniej w Polsce i w Japonii (mam
              najwięcej porównań).
              • Gość: greg Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.jzo.com.pl 29.09.09, 18:23
                > A to Ty co tydzień kładziesz gładź, malujesz, szlifujesz i
                remontujesz? Bo sprzątanie w domu to zasadniczo trzeba robić co
                tydzień, rzadziej to się zamienia w Wielkie Sprzątanie.


                Oczywiście że nie co dzień, ale uwierz mi - 4 tygodnie urlopu od rana
                do wieczora spędzonych w tynkach, elektryce etc potrafi zwalić z nóg.
                I możnaby go rozciągnąć na cały rok.
                A przecież choć robi się to od gwizdka, to jednak to nie jedyne
                prace, jakie mężczyzna wykonuje w roku. Jest jeszcze mycie samochodu,
                koszenie trawy, ocieplanie poddasza, konfiguracja komputera,
                majsterkowanie, uprawa działki/ogrodu etc etc.
                Ale larum odnośnie swoich obowiązków podnoszą jedynie kobiety.
                Dlaczego? Ja rozumiem, że stereotyp faceta to gość z butelką piwa na
                kanapie, ale w sumie to zapewne margines płci brzydszej. Podobnie jak
                stereotypem jest kobieta w gumowych rękawicach zabierająca się za
                czyszczenie kibla.
                Ja naprawdę nie proszę się państwa o gotówkę za wyremontowanie sobie
                mieszkania i nastrojenie telewizji, czemu kobiety tak się o to
                ciskają?
                • Gość: kobieta.. Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.dsl.amrltx.swbell.net 29.09.09, 22:57
                  Taaak...w ten sposob mozna zrob liste. Ile razy ocieplasz poddasze?
                  konfigurujesz komputer? Samochod myjesz recznie gabeczka i
                  wiadereczkiem? I niechze zgadne, sam go uzywasz, a zona jezdzi
                  autobusem. A obiad, sprzatane i takie 'kobiece' czynnosci robi sie
                  codziennie...
                • unabjork Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 30.09.09, 02:00
                  Ale to jest o kobietach w miescie. Wiekszosc miejskich rodzin nie ma ogrodkow i
                  dachu do ocieplenia. Nalezy sie rowniez przyjzec przecietnej rodzinie, ktorego
                  to modelu najwiecej. To jest fakt, ze wielu mezczyzn zaslania sie tym, ze
                  wykonuje meskie prace, ktore wlasnie zabieraja czas dosyc zadko, a czesto i tak
                  sie wola hydraulika czy innego specjaliste. Ten artykul jest o problemach kobiet
                  prowadzacych domy, a nie o mezczyznach, ktorym zona nie pomaga malowac scian.
                  Zreszta wiele zon pomaga takie rzeczy robic. Wydaje mi sie, ze niektorzy panowie
                  biora to zbyt osobiscie. Jesli Wy tacy nie jestescie to chwala Wam za to! Mowcie
                  o tym swoim kolegom moze i oni to zauwaza.
          • Gość: edek Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: 89.100.45.* 29.09.09, 20:23
            kobiety to jednak zabawne stworzonka
            mowia "mezczyna nie umie wlaczyc pralki" a ja sie pytam
            kto kurde ta pralke wymyslil i skonstruowal tak sprytnie ze nawet panie poradza
            sobie z jej obsluga
        • Gość: Ququ Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.toya.net.pl 29.09.09, 18:48
          Uważam, że lista czynności związanych z praniem jest bardzo
          uproszczona,bo żeby zrobić pranie należy najpierw kupić ubranie żeby
          je można było następnie ubrudzić,zdjąć je, zanieść do łazienki,
          wystawić palec wskazujący, którym następnie wciśnie się odpowiednie
          guziki programatora, schylić się aby włożyć ubrania do pralki,
          napiąć muskuły żeby zatrzasnąć drzwi od pralki itd. Wiem, wiem -
          lista nie jest jeszcze kompletna bo gdzie podpisanie umowy z
          zakładem energetycznym na dostarczenie prądu i z wodociągami na wodę
          i odprowadzanie ścieków...
          Krótko mówiąc większych idiotyzmów już dawno nie czytałem!
          • Gość: gorczyca Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.os2.kn.pl 30.09.09, 22:43
            przesortuj sobie kosz brudnych skarpet i majtek, przepoconych koszul itd rozkładając na kategorie: kolor-białe, ręczne-pralka, delikatne-gotowanie to zobaczymy czy te czynnosci są zupełnie bez znaczenia... dodajmy jeszcze do tego fakt, że więszkość ludzi (niezależnie od płci) nie przejmuje się przewracaniem skarpet i innch ubrań na "prawą" stronę...
    • Gość: Mojave Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.171.90.163.static.crowley.pl 25.09.09, 16:09
      ...bo musi sprzątać.
    • Gość: K Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: 62.172.234.* 25.09.09, 16:49
      Facet który nie potrafi obsłuzyć pralki (a jednocześnie jeździ samochodem albo używa komputera) to chyba jakiś totalny debil - nie wierzę że to możliwe.
      • Gość: LM Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: 94.254.205.* 26.09.09, 09:58
        Gość portalu: K napisał(a):

        > Facet który nie potrafi obsłuzyć pralki (a jednocześnie jeździ samochodem albo
        > używa komputera) to chyba jakiś totalny debil - nie wierzę że to możliwe.

        Ja znam takiego - jest moim bratem, synkiem mamusi a jak nie ma mamusi to znalazł sobie dziewczynę ze skłonnością do mamusiowania więc on nic nie musi tylko sobie gra w gry.
        • Gość: KM Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 15:03
          Tylko uważaj, by twój brat nie założył Koła Poszkodowanych Mężów, których żony
          nic nie robią a mężowie zap***ają po uszy by rodzinę utrzymać. powodzenia.
        • Gość: toos Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.chello.pl 29.09.09, 18:13
          jakbym czytała o swoim własnym bracie ;)
        • Gość: unkle Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: 212.67.142.* 30.09.09, 09:34
          HA HA!
          i tu tkwi problem. rozhisteryzowane mamusie i synkowie wyręczani z każdego
          domowego obowiązku. potem jak już taki synek zakłada rodzinę cały obowiązek prac
          domowych spada na kobietę.
      • Gość: ewa Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: 212.160.172.* 29.09.09, 16:18
        możliwe.
    • Gość: gość Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: 94.254.129.* 25.09.09, 16:52
      "Odkryłyśmy, że niezależnie, czy pracujesz, czy nie, lista czynności domowych jest ta sama."
      Litości...
      • mniemanologia Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 16:18
        A co Ci nie pasuje?
        :)
    • Gość: Stalowy szczur Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 18:04
      "żeby zrobić pranie, musisz posegregować brudne ubrania, włożyć do pralki, wsypać proszek, wlać płyn zmiękczający, a wcześniej pamiętać, żeby to wszystko kupić. Potem nastawić pralkę, wyjąć pranie, powiesić, a na koniec wyprasować wszystko i włożyć do szafy."
      Jeszcze wodę odkręcić i rurę ściekową odpowiednio zamocować, bo ci pralka mieszkanko zaleje!


      Nie prościej było jakiegoś mężczyzny zapytać? My, to co wy właśnie odkryłyście, wiemy od lat! To jak z samochodem żabko. Nie zatankujesz nie pojedziesz.

      No tak, ale na to odkrycie Sylwia Chutnik jeszcze nie natrafiła.
      • zdzisiek66 Re: Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" 28.09.09, 09:31
        Ależ ten opis żałośnie niepełny!!!
        A co z naciskaniem guzików? Toż przecież dwa trzeba nacisnąć - jeden do
        programowania, a drugi do startu pralki!!! No i przed włożeniem do brudów do
        pralki trzeba otworzyć drzwiczki, a po włożeniu trzeba te drzwiczki zamknąć.
        Proszę mi wierzyć, Pani Sylwio, pomimo, że jestem obrzydliwym męskim szowinistą.
        Pominięcie czynności zamknięcia drzwiczek uniemożliwi start pralki.
        Również próba wyprasowania prania, wcześniej gdzieś powieszonego, jest z góry
        skazana na porażkę, o ile nie zastosuje się czynności zdjęcia tego prania z
        tego, na czym zostało powieszone.
        Pani Sylwia w ogóle nie wspomina również o tym, że samo prasowanie to też
        całkiem sporo osobnych czynności.
        Uświadomiłem sobie ogrom niedoli współczesnej praczki i jestem załamany. Jak
        mogę pomóc? Nie zarabiam zbyt wiele, a w dodatku ponad połowa moich zarobków
        jest już przeznaczona na rolników, górników i stoczniowców, ale drogie Panie
        obsługujące pralki, to co zostało, chętnie przeznaczę na emerytury dla Was.
        • czarna_dama Re: Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" 29.09.09, 16:31
          Panowie, po co ta agresja? Pewnie, że wciskanie guziczków czy odkręcanie zaworu
          to nie problem i zajmuje sekundy. Ale z drugiej strony nie można już tego
          powiedzieć o uprasowaniu pełnej pralki rzeczy. Mnie to ostatnio zajęło prawie
          trzy godziny (pralka była pełna, a jest spora). Po skończeniu czułam się, jakbym
          co najmniej od dwunastu godzin pod górę wchodziła. Tu naprawdę nie ma się z
          czego nabijać, to jest ciężka robota... Zatem zwyczajne "puszczenie prania"
          faktycznie przeciąga się dość konkretnie.
          Nie bądźcie wredni dla nas - kobiet - tylko dlatego, że w jakimś tam wywiadzie
          ktoś coś może głupawo ujął.
        • Gość: dd Re: Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" IP: 212.160.70.* 29.09.09, 17:27
          Pio co te złośliwości-dla większości znajomych mężczyzn pojecie segregacja
          prania jest zbyt skomplikowane i potem, jak mówi moja kolezanka-mam bieliznę w
          nowych kolorach ;)
          • czarna_dama Re: Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" 29.09.09, 17:35
            U mnie w domu jest zabawniej! :] Czasami mój ojciec robi pranie, a w
            rzeczywistości co i rusz wpada do mnie i pyta "a to to na ile stopni? a to to z
            czym uprać? i w jakiej wodzie? a ten ciuch może iść z tamtym?". I kiedy ja
            odpowiem na 15 takich pytań nt. połowy ciuchów, to w końcu pranie zostanie
            puszczone (po pytaniu "myślisz, że pranie skrócone czy dlugie?"). A potem się
            nazywa, że on to pranie puścił. Łał. Nie mówiąc o tym, że robi to teoretycznie
            od jakichś 10 lat, od kiedy moja mama została głównym żywicielem rodziny... a on
            wciąż pyta mnie o te same ciuchy.
          • silic Po co komplikować proste sprawy ? 30.09.09, 10:36
            A dla mnie segregacja jest zbyteczna. Mam wszystko w oryginalnych kolorach,
            używam jednego programu, czasem czarne wrzucę osobno żeby nie nałapało białych
            nitek. Prasowanie w skali miesiąca zabiera mi ok. 30 minut.
            Nie ma prostszej czynności domowej niż pranie (jak się ma pralkę). No ale ja
            jestem mężczyzną. Nie komplikuję spraw prostych.
            "Odkrycie" przedstawione w artykule powaliło mnie. Nobla trzeba za to przyznać...
            • czarna_dama Re: Po co komplikować proste sprawy ? 30.09.09, 11:57
              To zdradź swój sekret. Myślę, że 3/4 kobiet ucieszyłoby się, gdyby dało się w
              ten sposób - puścić czerwone, wściekle farbujące ciuchy z białym jedwabiem - i
              to na jeden program (i na ile stopni? 30 nie odbierze białych zabrudzonych
              skarpetek, a 40 spowoduje nieodwracalne zniszczenie jedwabiu.)... Niestety
              wełnę, jedwab i inne tego typu trzeba prać w chłodnej/letniej wodzie i to nie
              jest żadne komplikowanie. Pranie JEST proste niezaprzeczalnie, segregacja też -
              ale jednak bez segregacji moje np. ciuchy wyglądałyby jak sterta burych szmat
              wygrzebanych spod mostu :P

              Chyba, że po prostu masz ciuchy niefarbujące albo wszystkie z jednego
              materiału... Nie wiem zresztą, może to jakaś boska pralka lub specjalne
              płyny/proszek?

              Co do prasowania, to sobie tego nie wyobrażam. Codzienna zmiana ciuchów, czyli
              30 brudnych bluzek po miesiącu. Do tego dochodzą spodnie, spódnice, żakiety. Czy
              naprawdę jedną rzecz prasujesz kilka/naście sekund? Imponujące.
              • Gość: Blondynka Re: Po co komplikować proste sprawy ? IP: 195.195.251.* 01.10.09, 17:34
                Segregujemy rzeczy na jasne, ciemne/kolory i te do
                prania 'recznego', zajmuje to mnie albo mojemu partnerowi dokladnie
                1 minute. Nasze ubrania wygladaja normalnie, nie mam ubran buro-
                rozowych.
                Oczywiscie mozna sobie z prania material na prace doktorska, ale
                dlaczego sobie tak komplikowac zycie?

              • silic Re: Po co komplikować proste sprawy ? 02.10.09, 10:07
                Pralka zwyczajna (żeby nie powiedzieć prymitywna), proszek typu "E". Nie mam
                niczego z jedwabiu, jedyna czerwona rzecz nie farbuje, wełnę piorę ręcznie. Nie
                noszę spódnic, żakietów ( garnituru też raczej nie), bluzeczek. Większosć moich
                rzeczy nadaje się do założenia zaraz po wyschnięciu, prasuję jedynie częsć
                spodni, koszule i czasem koszulkę.
                Może gdybym miał 4 osobową rodzinę wyglądałoby to inaczej, ale 3 godziny
                prasowania ? Nie ma mowy.
      • Gość: oj Re: Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" IP: *.tzmo.com.pl 29.09.09, 14:54
        jedna płeć kpi z drugiej , powodzenia.
        • Gość: kobieta pioraca Re: Sylwia Chutnik: "Odkryłyśmy" IP: 85.222.87.* 29.09.09, 15:52
          Ale co chcesz, facet ma racje:)
    • dorsai68 Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! 25.09.09, 18:11
      Jeszcze nie widziałam, żeby do serwisu uszkodzonej pralki przyjechała kobieta, za to widziałem niejedną pralkę zdemolowaną przez drut ze stanika.
      • panna_dziewanna Re: Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! 28.09.09, 07:56
        Ale po tego faceta, co pralki naprawia, to kobieta zadzwoniła, a
        wcześniej musiała poszukać namiaru na takiego fachowca. Bo mąż w tym
        czasie na kanapie telewizor oglądał...
        • zdzisiek66 Re: Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! 28.09.09, 09:42
          Bo mąż w tym czasie na kanapie telewizor oglądał...

          Wcześniej użaliłem się nad smutnym losem współczesnej praczki, ale dla
          równowagi, taki mężczyzna oglądający na kanapie telewizor też nie ma łatwo.
          Musi przecież do tej kanapy podejść i na niej usiąść. A w końcu z niej wstać. To
          już 3 wcale niełatwe czynności. Do tego, o ile nie wystarcza mu oglądanie
          telewizora, tylko chciałby na nim jeszcze jakieś obrazki zobaczyć, to musi:
          wziąć do ręki pilot; wcisnąć przycisk włączający telewizor; wykonać x wciśnięć
          przycisków do czasu wybrania interesującego programu. Za tą ciężką i
          skomplikowaną pracę mężczyzna nie dostaje wynagrodzenia !!! Ani emerytury !!!
          Panie Feministki, zrzućcie mu się na emeryturę przynajmniej, co?
        • dorsai68 Doprawdy? 29.09.09, 17:55
          Pralka uszkodzona przez drut ze stanika, noszonego przez babeczkę, więc to facet ma szukać namiarów na serwis?!

          Zasada PPI obowiązuje (Przeczytaj Pieprzoną Instrukcję), na jej końcu zazwyczaj jest lista autoryzowanych zakładów serwisowych.
          Wielkie mecyje zadzwonić do serwisu.
      • Gość: kobitka Re: Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 16:57
        Ten drut nazywa się fiszbina, a tak w ogóle, to chyba w ogóle
        jeszcze niewiele widziałeś...
        • dorsai68 Re: Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! 29.09.09, 17:59
          Gość portalu: kobitka napisał(a):

          > Ten drut nazywa się fiszbina, a tak w ogóle, to chyba w ogóle
          > jeszcze niewiele widziałeś...

          Jeśli już to fiszbin, a nie fiszbina. Poza tym fiszbin jest z płyty rogowej zwisające z podniebienia w jamie gębowej wieloryba, a nie ze stali.

          Wiesz kobitko, ja za dużo już widziałem.
          • dopaminka Re: Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! 29.09.09, 19:03
            Może i dużo w życiu widziałeś, ale mało słyszałeś.
            Słyszałeś o wyrazach wieloznacznych?

            Jeśli tak, to nie powinieneś się dziwić, że druty w staniku to też fiszbiny...
            • dorsai68 Kobieto! 29.09.09, 20:59
              Śliwka to owoc, a nie kolor. Fiszbin, to fiszbin, a nie drut.
              • Gość: E. Mówi Ci coś pojęcie "homonim"? IP: *.chello.pl 30.09.09, 20:03
                "Fiszbin" oznacza _też_ drut, dawniej kobiety nosiły takie coś w spódnicach i sukniach, teraz najczęściej spotyka się toto w biustonoszach (nie wszystkich zresztą). Osobiście wolę wersję męskoosobową, ale sporo osób używa też żeńskiej odmiany (moim zdaniem niepoprawnie).
      • Gość: Aga Re: Kto tu nie wie, jak działa pralka? Hę?! IP: *.chello.pl 29.09.09, 19:28
        I tylko taki wniosek potrafisz wyciągnąć z całego tekstu?
    • Gość: gość portalu Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.sds.uw.edu.pl 25.09.09, 19:30
      Nie ma to jak "merytoryczne" komentarze. Byle tylko zdeprecjonować osobę, która
      widzi problemy kobiet zajmujących się domem i chce coś z tym zrobić.
      • Gość: kixx Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.acn.waw.pl 25.09.09, 19:40
        kiedys mowiono o socjalizmie,iz jest to ustroj zajmujacy sie
        rozwiazywaniem problemow nieznanych w innych ustrojach
        mam wrazenie ze ta pani zajmuje sie podobna dzidzina
    • Gość: mamma Dowcip IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.09, 20:10
      Jest taki dowcip pasujący do tematu:
      Wraca mąż z pracy i patrzy, brudne naczynia spiętrząne w zlewozmywaku
      podłoga w kuchni cała brudna, nie pościelone łóżka,
      pusta lodówka, wszędzie coś się wala, dzieci płaczą.
      Wchodzi do pokoju i widzi swoją żonę siedzącą na kanapie
      i pyta: co się tu dzieje? a ona odpowiada: siedzę w domu i nic nie robię.
      :)
      • Gość: nieNIEnie Re: Dowcip IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.09, 23:28
        No nie... !
        Wiem, że praca w domu to niekończąca się udręka- jedno sprzątasz
        drugie zaczynasz i ciągle bałagan, to gotowanie to pranie... (a jak
        jesteś w domu to sama jeszcze bałaganisz i tak w kółko) Koszmar. Ja
        tego nie znoszę. Na szczęscie mój mąż mi pomaga. Rozumie, że ja tego
        nie znoszę i mam potem depresję.... Fakt, on raczej się nie domyśli
        aby sprzątnąć w szafkach ale sam poodkurza czy pozmywa...Wspólnie
        czasem uda się sprzatać i wtedy ja mu podaję wskazówki...

        Ale bez przesady, niektóre kobiety zatracają się w tych pożądkach.
        Tzn nikomu nie zaszkodził tygodniowy kurz (no chyba że mega
        alergikowi-astmatykowi- ale też bez przesady bo znam dużo astmatyków
        bo sama mam astmę) i ścieranie go codziennie to strata czasu.
        Odkużyć można na 2-3 dni po co codziennie (chyba, że tylko kawałek
        blisko drzwi wejściowych w wyjątkowo brzydką pogodę), okna - raczej
        nie ma potrzeby myć częsciej niż na kilka miesięcy (Warszawa).
        Chodzi mi o to, że dom to nie muzeum i nie musi być tu sterylnie
        czysto. Część kobiet sama sobie wyszukuje prace, np. zmienia firanki
        raz w tygodniu (moja koleżanka), albo myje podłogę kilka razy
        dziennie (inna znajoma), wymienianie tależy podczas posiłku i ich
        natychmiastowe zmywanie (moja teściowa). To podchodzi już pod jakąś
        psychozę.
        Ok może fajnie jak ktoś to w domu zrobi, ale żeby ktoś za to
        płacił... niby kto??? A co z kobietami, które pracują i to samo
        muszą zrobić na drugi etat? Ktoś im zapłaci? odp.-NIE. One same
        muszą znalężć i zapłacić innej osobie jak się same nie wyrabiają.

        Prawda jest taka te kobiety oprócz tego, że siedzą w domu i
        sprzątają - oglądają jeden serial, drugi serial, wezmą kompiel,
        potem jedna kawka, druga kawka- wiem jak to jest (w te wakacje
        bawiłam się w "idealną żonę" i fakt dom lśnił czystością ale byłam
        okropna dla męża bo czułam się niedowartościowana- mój mąż woli mieć
        bałagan ale żonę wysłać do pracy aby mieć z nią o czym rozmawiać bo
        niby o czym rozmawiać jak największym wyzwaniem dnia była segregacja
        czarnych skarpetek męża?!)

        Jedyny czas kiedy kobieta powinna być w domu bez pracy to czas na
        wychowanie niemowlaka- bo to czas kiedy sama musi dojść do siebie po
        porodzie i odnależć się w nowej roli, nacieszyć się dzieckiem, no i
        oczywiście nikt nie zajmie się maleństwem jak mama... Potem żłobki a
        kobiety do pracy- mamy XXI wiek. Obiad nie musi być 2 daniowy-
        zawsze można zjeść makaron z sosem robiony w 15 min :)



        • mmena Re: Dowcip 29.09.09, 14:45
          Gość portalu: nieNIEnie napisał(a):

          > No nie... !
          > Wiem, że praca w domu to niekończąca się udręka- jedno sprzątasz
          > drugie zaczynasz i ciągle bałagan, to gotowanie to pranie...

          Nic podobnego. Siedzialam w domu kilka miesiecy zajmujac sie dzieckiem. I
          zajecia musialam sobie wymyslac. Pranie, gotowanie, sprzatanie, zakupy - to nie
          trwa caly dzien. Pranie - robi pralka, powieszenie wszystkiego to max. 10 min.
          Gotowanie - godzina, max. dwie. Sprzatanie - fakt, zajmuje ze 3 godziny, ale
          robie je raz w tygodniu. Zakupy - znowu ze 2-3 godziny, ale tylko raz na 2
          tygodnie. Co jeszcze mozna robic? Bez przesady. Nie taka to wieczna harowka.
          • Gość: gosciu Re: Dowcip IP: *.techmedia.com.pl 29.09.09, 15:07
            No wlasnie :o Jak komus sie nudzi to zawsze sobie zajecie znajdzie. A jak jest %^$@!@# to sprzata codziennie to samo o_o
            • Gość: sewo Re: Dowcip IP: *.acn.waw.pl 29.09.09, 18:27
              wielkie oburzone feministki, smiac mi sie z tego chce
              a facet chodzi do pracy i zarabia na te proszki i wasz ciuszki i co zakladamy
              jakies smutne kolka facetow pracujacych z tego powodu?
              zal..
          • laminja Re: Dowcip 02.10.09, 10:40
            też tak miałam przy pierwszym dziecku. Mając dwoje zmieniłam zdanie :p Dzieci
            zaczynają bałaganić wtedy kiedy większość kobiet wraca już do pracy - czyli po
            skończeniu roku. Wtedy też zaczynają być znacznie bardziej absorbujące, coraz
            mniej śpią, coraz więcej wymagają. Moje od wczesnej wiosny do późnej jesieni
            spędzają po 5-8 godzin na placu zabaw - to w zasadzie prawie etat ;)
        • Gość: loveaajkal Re: Dowcip IP: *.devs.futuro.pl 29.09.09, 19:05
          Część kobiet sama sobie wyszukuje prace, np. zmienia firanki
          raz w tygodniu (moja koleżanka), albo myje podłogę kilka razy
          dziennie (inna znajoma), wymienianie talerzy podczas posiłku i ich
          natychmiastowe zmywanie (moja teściowa). To podchodzi już pod jakąś
          psychozę.


          Oj zdziwilibyście się że ta część to jakieś 75% kobiet...
          Najgorsze jest że wyszukuje nie tylko sobie ale i swojemu facetowi...
        • Gość: aga Re: Dowcip IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 14:34
          wielkie dzięki za ten post!! własnie miałam sie zaoyta c, czy jak
          pracuje zawodowo i do tego piore, prasuje, sprzatam, gotuje itp też
          mi sie nalezy druga pensja ....
    • Gość: kalina Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.ip.netia.com.pl 25.09.09, 23:20
      cóż, Pani Sylwia ...
      Trzeba jakos kompensować brak wdzięku i urody...
      • Gość: zgred Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 12:05
        A co się kompensuje, pisząc w necie takie chamskie komentarze?
    • takastrofa Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 14:43
      Ech, mam wrażenie że większość komentujących tutaj to mężczyźni ;)
      Pani Sylwio - brawo brawo.
    • Gość: gosc portalu Ktos ma chyba za dlugi lancuch... IP: *.techmedia.com.pl 29.09.09, 15:15
      :/
    • demodee Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 15:17
      Ale czyje interesy ma reprezentować Koło Gospodyń Miejskich i kto
      może się zapisać? Bo z nazwy wynika, że każda kobieta, która mieszka
      w mieście i zajmuje się gospodarstwem domowym. No to ja bym
      podpadała. A z treści artykułu wnoszę, że Koło ma zrzeszać żony i
      matki.

      To jak to jest w końcu? Czy singielka, która sprząta dom, bo nie
      lubi mieszkać w chlewie, i nie jada na mieście się kwalifikuje czy
      nie?
    • fotodiagnoza Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 15:28
      bałem się, że Panie chcą zorganizować konkurs "super kura domowa";)
      postulaty są jak najbardziej słuszne.
      kobieta zostająca w domu (z reguły) na zap. się a konsekwencja jest taka, że
      mąż wychodząc na piwo z kolegami przylepi jej na czole nalepkę "kura domowa" -
      ty to tylko do prania i gotowania jesteś dobra..

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1982761.html
      • frantz.maurer Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 15:50
        Zastanawia mnie co kieruje kobietą wychodzącą za mąż za ww "sprawnego inaczej"
        faceta. U nas w domu to ja (facet) zajmuję się praniem, sprzątaniem i zmywaniem
        bo po prostu lubię i sprzątać i mieć porządek. Gotować też umiem i lubię, więc
        gotujemy z Małżowinką razem. Do pralki Małżowinka praktycznie się nie dotyka, do
        żelazka też nie. Oboje pracujemy, więc nie ma problemu, że jedno "siedzi (w
        domu) i pachnie" a drugie tyra.
        Wyrzucanie śmieci to tez nie problem - wyrzuca się wychodząc do pracy i tyle.
        Wychodzę pierwszy więc to robię. Patrząc z mojego (jakby nie było męskiego)
        punktu widzenia - jeśli facet nie potrafi sam o siebie zadbać to jest D**a
        wołowa i tyle.
        Aha - żeby nie było, że jakiś ramol jestem. Mam 34 lata, mam młodszą o 2 lata
        siostrę (nie byłem jedynakiem mamusi króliczkiem), a w tym roku stuknęło nam z
        Małżowinką 10lat od ślubu. Klona też się dorobiliśmy prawie 7 lat temu, więc
        szkoła i zajęcia dodatkowe (kto i kiedy zaprowadza/odbiera też jest podzielone,
        bądź robimy to razem).
        Ale wiem, ja dziwny jestem ;-)

        Pzdr. Fr@ntz
        • Gość: Zbylut Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.chello.pl 29.09.09, 16:09
          > Ale wiem, ja dziwny jestem ;-)

          Ja wiem czy dziwny... Pantoflarz jestes po prostu :-)
        • Gość: baba robotna baba-nierób? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 16:54
          frantz.maurer, nie jesteś ramol, tylko szukasz usprawiedliwień dla
          nieróbstwa własnej żony!
        • Gość: XXX Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.09.09, 19:33
          Widzisz u nas w domu jest tak samo (ale bez prasowania). Niestety moja małżonka jest bardziej zajęta swoja kariera i ciągle na mnie narzeka bo za mało się bawię z dziećmi, bo lubię poczytać w internecie. Tak szczerze to trochę od niej już teraz uciekam bo widzę że nic na lepsze się nie zmieni. Seksu obecnie zero. A ona się dziwi że jestem nerwowy. Obecnie jestem bez pracy i w ogromnym stresie bo już kilka razy mnie zwalniano (nie z mojej winy). Staram się więc teraz ja zajmować domem. Małżonka tego nie rozumie bo nigdy jej jeszcze nie zwolnili i wiele już lat pracuje w swojej pierwszej pracy.
          • Gość: XXX Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.09.09, 19:37
            Zapomniałem dodać że narzeka też że zbyt mało zarabiam (ona zarabia więcej). Założyła sobie nawet osobne konto żeby jak mówi mieć na swoje wydatki.
    • Gość: ja Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.brutele.be 29.09.09, 15:40
      taa, praca domowa jest bardzo ciężka i wykonujące ją kobiety mają
      prawo do odpoczynku i podziału obowiązków. W praktyce wygląda to tak:
      - obiady kupuje się gotowe albo przynosi w słoiczkach od mamusi,
      - dziecko do przedszkola, prywatnego, bo inne nie przyjmie,
      - rano kosmetyczka, fitness, lunch z koleżankami, potem jakieś
      kursy, pływanie, czasem golf

      A biedny małżonek tyra na te przyjemności, dwa razy w tygodniu musi
      być wczesniej żeby odebrać dziecko z przedszkola, codziennie go
      wykąpać, w weekendy obowiązkowo zajmuje się pociechą (w końcu
      mamusia cały tydzień, podział obowiązków musi być). Każda nadgodzina
      spędzona w pracy, każdy wyjazd służbowy okupiony awanturą w domu, bo
      kto wykąpie małego...
      I płaci, za benzynę (żona musi się szybko przemieszczać, nie ma na
      nic czasu), za przedszkole, za kursy i tenisy, za mieszkanie, za ...
      A potem czemuś tyle rozwodów i dzieci samopas chodzące z kluczem na
      szyi... ale mamusia miała podział obowiązków i nie dała się
      wykorzystywać!
      • ambivalent Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 16:27
        O ile idea,ze osoba pracujaca i utrzymujaca rodzine musi robic tyle
        samo co osoba pozostajaca w domu wydaje mi sie absurdalna, o tyle
        plucie sie o to,ze trzeba dziecko wykapac albo odebrac z przedszkola
        albo, nie daj boze, zajac sie nim w weekend jest juz kompletnie
        debilny.
        Nie rozumiem dlaczego faceci uznaja zajmowanie sie dzieckiem jako
        ich dodatkowy obowiazek. Chcieliscie miec dzieci, zachowujcie sie
        jak ojcowie!
    • Gość: Dramen Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.chello.pl 29.09.09, 15:41
      Brawo miłe Panie! Świetny pomysł.
    • Gość: Drifcik Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.gemini.net.pl 29.09.09, 16:13
      No to może w ramach wynagrodzenia dla takiej Supermamy kochany mężuś łaskawie
      zafundował by jej np. naukę sztuk walki z przystojnym serialowym aktorem:
      samoobrona dla kobiet z Robertem Moskwą
      ciekawe jak by zareagował Pan i Władca na takie ruchowe zajęcia swojej kury
      domowej?
    • Gość: gosc Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.09, 16:15
      Ale bzdura... jesli kolo gospodyb miejskich to mowimy o
      domach/mieszkaniach a nie GOSPODARSTWACH.

      poza tym, nie moge zliczyc ile miesni i komorek pracuje zebym
      oddychal, pisal ten komentarz. SZOK. Nikt mnie nie dowartosciowuje.
      Zus wyplacil mi marny zasilem jak bylem na chorobowym. A jak
      prowadze samochod to tyle sie dzieje. Tyle czynnosci, a na dodatek
      mam problem ze sprzeglem i ruszaniem.

      Moze by tak organizatorki przestaly z siebie robic ofiary. Wiadomo
      ze wszystko zajmuje duzo czasu. Ale nie zostajecie bez wyboru.
      Dziecko albo praca, bo nie da sie nic zrobic polowicznie.
      • demodee Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 16:43
        Mówimy o gospodarstwach domowych, nie o gospodarstwach rolnych.
    • Gość: szowinista Ciekawe jak feministki wycenią seks małżeński. IP: *.omi.pl 29.09.09, 16:43
      Chyba według stawek za usługi prostytutek.
      • Gość: Asia Jak facet sie nie stara to napewno tak IP: *.hsd1.il.comcast.net 29.09.09, 18:40
    • Gość: Gogi Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 16:44
      No dobrze, ale jeśli facet pracuje, kobieta nie, to po robocie też trzeba brać
      się za pranie i gotowanie po partnersku.
    • Gość: Ktoś "Równo dzielić obowiązki" IP: 74.81.224.* 29.09.09, 17:02
      Skąd się biorą kłótnie? Wyłącznie stąd, że nie wszystkie obowiązki Szanowne
      Panie chcą dzielić. Chcecie równo? To łapać za kosiarkę, skosić trawnik (i
      pamiętać, że to i naostrzyć trzeba, żeby nie było, że się facet tylko
      przespaceruje po trawniku), łapać za szmatę, umyć samochód, łapać za pędzel,
      schody pomalować, łapać za śrubokręt...
      • czarna_dama Re: "Równo dzielić obowiązki" 29.09.09, 17:31
        A co to za problem jest? Czynności, które wymieniłeś, są co najmniej banalne.
        Umiem i nie mam nic przeciwko wymienionym. O wiele trudniejsze jest np.
        gotowanie i tego nienawidzę. Na szczęście nie jestem jeszcze żoną ani matką, a
        zaledwie studentką, więc nie muszę robić wszystkiego, bo mieszkam z rodziną.
        Tak czy siak nie wiem dlaczego komukolwiek miałoby się wydawać, że koszenie
        trawnika czy malowanie schodów to problem. Lol.
        Ps. Mycie samochodu to czysta przyjemność.
        • dorsai68 I nie błysnęłaś niestety. 29.09.09, 18:20
          Gotowanie? Banał. Robię to praktycznie codziennie i wcale nie zawodowo, po prostu sprawi mi to przyjemność i daje odpocząć. Oczywiście, to nie jest mechaniczna czynność wg szablonu, więc nic dziwnego że masz z tym kłopoty.

          Chciałbym jednak zobaczyć jak sobie radzisz z przygotowaniem kosiarki w szczególności prawidłowym naostrzeniem noży, jak sobie radzisz z malowaniem schodów, ale - uwaga! - porządnym malowaniem, czyli poprzedzonym gruntownym czyszczeniem powierzchni, szpachlowaniem ubytków, szlifowaniem... Myślałaś, ze wystarczy pędzel i puszka farby? Skucha!

          > Ps. Mycie samochodu to czysta przyjemność.

          Jasne... tatuś zapłaci za lakiernika?
          • czarna_dama A czym tu błyskać? Normalnym podejściem? 29.09.09, 19:33
            Wiesz, człowieku, ja wychodzę z założenia, że prawie wszystkiego się można
            NAUCZYĆ. Nie obchodzą mnie twoje żałosne próby obrażenia mnie (sugestia, że
            radzę sobie wyłącznie z mechanicznym czynnościami wymagającymi szablonu np.),
            irytuje mnie natomiast takie podejście do kobiet. Nikt z okreslonymi
            umiejętnościami się nie urodził, ty też nie. Nie zachowuj się więc, jakbyś był
            lepszy, bo coś tam umiesz, czego nie umiem ja. Jest z pewnością wiele czynności,
            w których ja będę "wymiatać", a o których ty nawet nie słyszałeś. Co z tego?
            Rzecz w tym, że jestem nastawiona na naukę, a nie marudzenie, żem kobieta i
            prace fizyczne są mi obce. I jakoś nie widzę tutaj pola do złośliwości. Jeżeli
            ktoś mnie nauczy porządnie ostrzyć noże kosiarki, to tylko będę bardziej
            zadowolona. Są tacy ludzie, wiesz? Jest ich cała masa.

            Natomiast malowanie schodów tego typu robiłam w zeszłym roku - nie trafiłeś. Ale
            tego też wcześniej musiałam się nauczyć.

            Jeżeli ty potrafisz umyć samochód bez uszczerbku na jego zdrowiu, to potrafię i
            ja. Jeśli zaś moje mycie kończy się powtórnym lakierowaniem, to tak samo skończy
            się twoje.
            • dalton78 Re: A czym tu błyskać? Normalnym podejściem? 29.09.09, 20:42
              z tym "malowaniem schodów" to ja rozumiem, że Wam fachowcom chodzi o
              balustrady?
              • czarna_dama Re: A czym tu błyskać? Normalnym podejściem? 29.09.09, 20:46
                Kolejny złośliwiec? Ja miałam na myśli lakierowanie drewnianych schodów w
                sumie... Tak że rzeczywiście niedokładnie to ujęłam. Robota jednak generalnie
                taka, jak koleś wyżej opisał. Tzn. w moim przypadku szlifowanie, wygładzenie,
                impregnowanie, lakierowanie.
                • dalton78 Re: A czym tu błyskać? Normalnym podejściem? 29.09.09, 21:08
                  ja nie chcę się wyzłosiliwiać ale w życiu się namalowałem w koło
                  domu i tak jak czytam fachowe malowac schody - ok drewniane
                  (lakierowanie, malowanie)- ale drewna tez nigdy nie szlifowałem :-)
            • dorsai68 Albo trzeba mieć twardą skórę, 29.09.09, 21:05
              albo dupę, albo nie brać się za obrażanie innych, jeśli nie potrafi się złośliwości przyjąć "na klatę".
              Liczyłem właśnie na to, ze nie potrafisz. Nie zawiodłaś mnie. Nic, a nic.
              • czarna_dama Re: Albo trzeba mieć twardą skórę, 29.09.09, 21:27
                A gdzież to ja cię obraziłam? Może mi to pokaż, chętnie się przekonam, bo
                kompletnie tego nie widzę. Zareagowałam na WASZĄ złośliwość pod NASZYM adresem,
                apelując o mniej złośliwości. Nie widzę ku niej powodów, stąd mój sprzeciw.

                Co do brania na klatę... Cóż, nie jestem prostaczką, która będzie się spierać z
                ludźmi w jakichś absurdalnych próbach siłowych. U mnie kultura i racjonalizm
                stoją wyżej, niż chęć dowalenia przypadkowym osobom. Liczyłam na sensowną
                dyskusję. Szkoda, że się najwyraźniej nie da.
      • Gość: Kawa Poranna Re: "Równo dzielić obowiązki" IP: *.chello.pl 29.09.09, 17:31
        ...tiaaa, bardzo lubię porównania malowania schodków i mycia
        samochodu, do siedzenia w domu i prania skarpet. Siedzenie w domu
        ogłupia, bo czynności które wykonujemy są niewspółmierne do efektów.
        Pomalowanie raz na 3 lat schodów, albo samochodu co pare tygodni,
        nijak się ma artykułu który mówi o tym że kobiety wykonują pewne
        czynności w koło Macieju, i to jest deptymujące.
        A tak wogóle, to inaczej to brzmi, odpowiedź na pytanie, co Pan
        robi - pomalowałem dzisiaj schody a inaczej co Pani robi - siedzę w
        domu i zajumuje sie dzieckiem. I to chyba o to chodziło w tym
        artykule
        • Gość: Asia Re: "Równo dzielić obowiązki" IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.09.09, 18:37
          Trafilas w sedno
        • Gość: Ktoś Hahaha IP: 74.81.224.* 29.09.09, 19:19
          Pomnalować wszystko co drewniane, Słoneczko, to trzeba przed zimą, a potem
          jeszcze raz na wiosnę. I, jak napisał inny Komentator, trzeba przedtem
          wyczyścić, zaszpachlować... W koło Macieju, bo potem słońce to niszczy, deszcz
          zmywa.

          Kosić trzeba co tydzień i to też spełnia definicję "w koło Macieju". Ostrze w
          kosiarce też się ostrzy po to, żeby się wkrótce stępiło. Samochód się myje -
          żeby się ubrudził. I tak dalej. Wy po prostu nie chcecie przyznać, że istnieją i
          inne obowiązki domowe niż te stereotypowo uważane za "wasze" (a propos - ja
          gotować lubię i umiem, i to na poziomie znacznie wyższym niż rosół, ale to być
          może skrzywienie zawodowe - jestem chemikiem i lubienie gotowania charakteryzuje
          wielu z nas).
      • Gość: loveaajkal Re: "Równo dzielić obowiązki" IP: *.devs.futuro.pl 29.09.09, 19:08
        A potem i tak trzeba poprawić, bo jak się kobieta weźmie za męską robotę..
        szkoda gadać.
    • arek103 Nie rozumiem tylko po co ten niemiecki... 29.09.09, 17:39
      Nie rozumiem tylko po co ten niemiecki...

      > Supermama musi chodzić na siłownię i feng shui, jej dziecko musi nauczyć się
      niemieckiego i gry na skrzypcach w wieku trzech lat, dom musi lśnić, a ona mieć
      jeszcze czas na tantryczny seks z partnerem - mówi Sylwia Chutnik.
    • klarak Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 18:36
      Nie wiem, co Wy wszyscy z tym smutkiem i dramatyzowaniem.

      Akurat Sylwia Chtnik potrafi codzienne upierdliwosci przerabiać na lekkie i
      zabawne akcje medialne. I np. katorga krawężnikowa zmienia sie w hapenning, w
      efekcie którego ktos w końcu wybuduje podjazd.

      To samo jest z pracą domową kobiet. Nie chodzi o to, że się kobieta meczy, tylko
      ze się robi sztuczną presję - masz wyglądać jak modelka, być pracownikiem
      miesiąca, non stop dbać aktywnie o rozwój dziecka, mieszkanie mieć jak z
      żurnalu, a do tego wieczorem serwować mężowi drinki w fartuszku założonym na
      gołe ciało. to jest w praktyce trudne (co najmniej) i jak się próbuje to
      pogodzić, to frustracja rosnie. to chyba jest proste.

      nikt chyba nie zaprzeczy, że jest w Polsce taka tradycja, że wszystko ma być na
      głowie kobiety. Moja rodzina jest daleka od obowiązującego standardu, a i tak
      własnie przed chwilą miałam ilustrację tego stanu rzeczy: przed chwilą syn (1
      gimnazjalna, noga w gipsie) przyszedł do mnie z tekstem, że nie ma podręczników.
      Ponieważ mam ważny termin w pracy, powiedziałam, że nie mam czasu się tym zając.
      Córka przyszła jęcząc, że jest głodna (a już dzis jej wydałam ze 3 obiady).
      Zadzwoniła moja matka i zaczęła mi robić wyrzuty, że syn był chory dwa tygodnie
      temu, bo ja jestem nieodpowiedzialna. A na koniec mąż się zaczął rzucać, że nie
      ma na jutro ciuchów. Kiedy już ustawiła się do mnie kolejka oswiadczyłam bardzo
      asertywnie, że moja robota jest pilna, wysłałam towarzystwo razem do księgarni i
      do sklepu, żeby kupili pierogi, pranie nastawię sama, bo mąż i syn nie są w
      stanie opanować tego jak działa pralka, którą mamy od 14 lat (cos w tym jest!).
      Ja staram się jakos te obowiązki rozkładać, ale chodzi o to, że cały czas jestem
      kulturowo postrzegana jako ta, która musi rozwiązać wszystkie problemy. a nie
      zawsze mam siłę, żeby to robić, ok?
      tak naprawdę to jest to kwestia tego, żeby nie przeciążać kur domowych
      (pracujących czy nie) odpowiedzialnoscią i nie wzbudzać w nich wyrzutów
      sumienia, że cos nie działa jak w zegarku. nic na swiecie nie działa jak w
      zegarku. i cieszmy się z tego, zamiast się zadręczać!

      ps. no i oni sobie poszli, a ja zamiast pracować, mogę spokojnie cos napisać na
      forum, he he ;P
    • Gość: Dendrytówka Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.pool.ukrtel.net 29.09.09, 18:57
      Piszący w tonie "ale głupoty, Amerykę odkryła, dwa guziki trzeba wcisnąć" oraz
      "Z czego tu robić wielkie halo, kobitki po basenach i tenisach latają" nie
      rozumieją podstawowej rzeczy. Na mój rozum i doświadczenie (jestem kurą
      domową, ale poza obowiązkami gospodyni mam i inne - pracuję w domu jako
      tłumaczka) nie chodzi wcale o to, żeby mężowie owych "kur domowych" dzielili z
      nimi po równo obowiązki gospodarskie. Chodzi o to, aby DOCENIALI oni pracę żon
      i ROZUMIELI jej ważność, zauważali ile wysiłku pochłaniają setki niby drobnych
      czynności. Tylko tyle i aż tyle. A kiedy już zrozumieją i docenią, może
      łatwiej im będzie też pomóc w stosownej sytuacji.
      • Gość: Wahacz Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.toya.net.pl 29.09.09, 19:23
        nie chodzi wcale o to, żeby mężowie owych "kur domowych" dzielili z
        > nimi po równo obowiązki gospodarskie. Chodzi o to, aby DOCENIALI
        oni pracę żon
        > i ROZUMIELI jej ważność, zauważali ile wysiłku pochłaniają setki
        niby drobnych
        > czynności. Tylko tyle i aż tyle.

        I właśnie to jest sedno sprawy!
        • dalton78 Re: Rusza Koło Gospodyń Miejskich 29.09.09, 21:04
          Gość portalu: Wahacz napisał(a):

          Chodzi o to, aby DOCENIALI
          > oni pracę żon
          > > i ROZUMIELI jej ważność, >
          > I właśnie to jest sedno sprawy!

          A w mojej ocenie to sie rozumie ale KGM próbuje jak homoseksualisci -
          (prawie)nikt od nich nic nie chce, (prawie)nikt sie nie czepia,
          (prawie)wszyscy rozumieją ale minifestację trzeba zrobić - i
          zaczynają się problemy.
          Żeby nie było, rozumiem i sam jestem w sytuacji, że wiekszość
          niedzięcznych prac domowym wykonuję osobiście ale jakiegoś koła
          pokrzywdzonych i niedocenionych tworzyć nie mam zamiaru a przede
          wszystkim czasu.....
    • Gość: dominikamis10 Rusza Koło Gospodyń Miejskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 19:46
      Pierwsze w Polsce? Chyba "Miejskie" pierwsze, ale wiejskich jest niesamowicie
      dużo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja