Nie chcą wpuszczać sąsiadów przez wspólną bramę

IP: *.chello.pl 12.10.09, 11:32
To śmierdząca sprawa. Ja mam podobny problem. Środkiem mojej działki
jeździ w majestacie prawa gość który przez lata zaniedbał swoją
drogę, a przez moją ma na skróty do drogi asfaltowej. Wystąpił o
tzw. drogę konieczną i na nic zdały się argument że może jeździć
inaczej. Dostałem jednorazowo kilkadziesiąt złotych i mam legalną
drogę przez środek działki. Do dupy takie prawo jeśli nie mogę
dysponować moją działką jak chcę, a kupić jej z drogą nikt nie
zechce.
    • Gość: kmiot Zaspawajcie się i zasieki zróbcie :) IP: 157.166.216.* 12.10.09, 12:11
      co za naród
    • Gość: **** Nie chcą wpuszczać sąsiadów przez wspólną bramę IP: 188.33.191.* 12.10.09, 12:15
      Jeden z bohaterów serialu "Dom" mawiał po powrocie do zniszczonej Warszawy-
      "jak nie ma bramy to wejdą chamy". Te słowa moim zdaniem zdradzały
      przedwojenne poczucie prywatności i wspólnoty typowej kamienicy z podwórzem,
      gdzie jasno było określone, gdzie jest nasze (podwórko), a gdzie ich (ulica).
      Jak wiadomo po wojnie całkowicie zanegowano tak funkcjonujące miasto, ściśle
      oparte na podziałach własności i ich granicach. Cały układ kształtowany przez
      wieki, z dziedzińcami , dojściami, dojazdami, granicami, kwartałami został
      zastąpiony przez wolnostojące domy, a dawne przestrzenie półprywatne i
      półpubliczne włączone w bliżej nieokreślona przestrzeń pomiędzy. Jeszcze przez
      długie lata nie wyjdziemy z tego bałaganu...:(
    • Gość: grzech proponuje trzymetrowy mur, zasieki i snajpera... IP: *.imid.med.pl 12.10.09, 13:23
      kurfa... jak czytam takie wiadomości to mi się otwiera scyzoryk. u siebie w
      bloku tez mam takich społeczników - ogrodzić! nie wpuszczać nikogo! mam
      odruchy wymiotne jak widzę/słyszę takich ludzi. najlepiej rąbnąć mur na trzy
      metry z drutem kolczastym u szczytu, zainstalować gniazda ckm i wyłapywać
      "obcych". Chryste, jak ja mam dosyć ludzi...
      • Gość: spm lecz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 13:32
        To idź do psychiatry jak masz takie problemy z ludźmi. Gdzie im radzisz rąbnąć
        mur?? Przeczytałeś artykuł? Wiesz co to jest kamienica?
        Jak już ktoś zacytował dialog z serialu "Dom": "Jak nie ma bramy to wejdą chamy".
        • Gość: grzech Re: lecz się IP: *.imid.med.pl 12.10.09, 13:51
          poważnie zastanawiam się nad psychoanalizą, serio.
          artykuł przeczytałem dokładnie, zasadniczo nie mam problemów z czytaniem ze
          zrozumieniem, czym jest kamienica też wiem. w tym przypadku nie chodzi o
          obszczymurków tylko osób, które przez wspólne (trudne słowo dla Polaka -
          wspólne) przechodzą do kamienicy obok.

          przy dawnym rondzie babka, jak się idzie w stronę basenu i szpitala jest osiedle
          (za babką tower). przez całe dzieciństwo przechodziłem miedzy blokami jak
          drałowałem na basen; jakiś czas temu szedłem odwiedzić kogos w szpitalu i szok!
          osiedle pięknie i szcelnie zagrodzone, bramy pozamykane, praktycznie od al. Jana
          Pawła nie ma dojścia - trzeba kluczyć. jak ktoś mi powie, że to jest normalne no
          to faktycznie czas na mnie... jak karetka będzie miała przejechać to będzie
          dramat i lament.

          a wracając do kamienicy z artykułu - można zrobić furtkę z domofonem dla
          mieszkańców jak i dla osób pracujących w budynku do którego przechodzi się przez
          podwórko. to nie jest jakiś techniczny mount everest.

          tylko, że jak coś trzeba zrobić wspólnie to zaczyna się problem.
          • Gość: spm Re: lecz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 14:07
            Tyle tylko że to nie jest wspólne podwórko, tylko podwórko domu od
            nowogrodzkiej. Oni mogą co najwyżej użyczyć przejścia tym z Alej, którzy z nie
            do końca jasnych powodów utracili swoje "naturalne" wyjście. Ale problemem nie
            jest tu chyba przejście, a fakt że ludzie z Alej parkują na nie swoim podwórku,
            zatruwając życie jego właścicielom (wspomniane zastawianie garaży, parkowanie na
            kostce itp. itd.).
            Generalnie też mnie dobija grodzenie i zamykanie przejść, którymi chodzą ludzie
            (w śródmieściu kiedyś można było normalnie chodzić podwórkami, teraz to prawie
            niemożliwe), ale akurat uważam że szlabany, lub składane słupki przeciw
            samochodom nikomu krzywdy nie czynią.
            • Gość: Magda Re: lecz się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.09, 15:10
              Jeśli chodzi o utratę "naturalnego" wejścia. Mieszkam w kamienicy na Grochowie,
              z której wejście na ulicę wiodło w przerwie między budynkami, przy czym rzeczone
              przejście leżało na działce przypisanej kamienicy. Ale gmina postanowiła
              zbudować plombę. Wybudowali budynek, oczywiście z furtką na podwórko i na ulicę,
              tyle że furtki te są zamykane i korzystać z nich mogą jedynie mieszkańcy plomby.
              Przy tej okazji też zmieniono granice działek, okrajając naszą działkę jedynie
              do tego co ściśle pod budynkiem. Korzystamy z bramy 2 budynki dalej, tylko co by
              było, gdyby tamte wspólnoty też postanowiły się zagrodzić? I jaka jest nasza
              wina w utracie "naturalnego" wejścia?
              Po wielu latach kamienicę odzyskali od gminy spadkobiercy przedwojennych
              właścicieli, ale działki już nie - przecież jest pod sąsiednim budynkiem.
          • Gość: monika Re: lecz się IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.10.09, 22:42
            zgadzam się! Takie nieprzemyślane grodzenie osiedli doprowadza mnie do szewskiej
            pasji. Na Nowodworach jest tragedia, pobudowali osiedle przy osiedlu, wszystko
            pogrodzone i nikt nie pomyślał o tym, że może powinno się zostawić chociaż jakiś
            maleńki chodniczek między tymi płotami. Ludzie muszą okrążać 5 osiedli żeby
            dojść do przystanku... Do Wisły też dojść nie można mimo, że do wału jest w
            linii prostej kilkadziesiąt metrów - znowu, osiedle przy osiedlu, wszystko
            zagrodzone, i zanim sie do jakiegoś dojścia do wału dojdzie, to może się
            odechcieć spaceru... A czy tak trudno byłoby zostawić choćby półmetrowe
            przejście?? Zresztą codziennie widzę jak ludzie - mieszkańcy ogrodzonego osiedla
            sąsiadującego z moim - przełażą przez płot jak mali chuligani po to, żeby
            zaoszczędzić 5-10minut drogi do przystanku....
    • Gość: Prahnitz Re: Nie chcą wpuszczać sąsiadów przez wspólną bra IP: 212.244.73.* 12.10.09, 14:14
      > Dostałem jednorazowo kilkadziesiąt złotych i mam legalną
      > drogę przez środek działki

      Jak wiadomo za kilkadziesiąt zł nie ma możliwości utrzymać drogi. Więc może
      pojawią się jakieś doły, zapadliska? Pomyśl o tym.
      • Gość: mieszaniec z 56 Re: Nie chcą wpuszczać sąsiadów przez wspólną bra IP: *.adsl.inetia.pl 12.10.09, 14:57
        Tendencyjny i kłamliwy artykuł. Mieszkam w tym bloku i nie jest to żadna
        kamienica tylko najzwyklejszy blok 8 piętrowy z windą. Ten niby ogród to 2
        krzaki za to wspaniale obmurowane kostką, która zajmuje miejsce na podwórku.
        Miejsc na podwórko jest na około 15 samochodów i tyle też tam ich parkuje. Za
        dnia jest mało miejsc bo parkują pracownicy z 56a, wieczorem jest już pusto.
        Jeżeli ktoś ma samochód i jest zameldowany do wykupuje abonament na parkowanie w
        Centrum i nie ma problemu z parkowaniem bo parkuje na ulicy, a może wieczorem
        zaparkować na podwórku. Typowe polskie darcie mordy bez powodu.Pani gospodarz
        niech się lepiej zajmie myciem klatek bo robi to od wielkiego dzwonu
        rozpuszczonym mydłem w wiadrze z wodą. Co do bezpieczeństwa na podwórku i niby
        ochrony to furtka zamykana jest o 22 i tylko mieszkańcy mają do niej klucz, a ta
        niby ochrona to cieć emeryt, który siedzi w 56A i patrzy przez szybę. Ten sam
        cieć otwiera też bramę wszystkim zainteresowanym z 56A bo brama jest cały czas
        zamknięta, a tylko furtka otwarta. Czemu ma klucze do bramy, która nie jest
        własnością 56A tego nikt nie wie.
        • szemrana1 Re: Nie chcą wpuszczać sąsiadów przez wspólną bra 12.10.09, 18:32
          Mieszkasz pod nr 56 ?
          Dziwne bo chyba w takim razie mieszkamy w innych domach.
          Nie 2 krzaki tylko 22 :)
          I całe szczęście że te peonie, klony, cisy i kwiaty na tym podwórku są.
          Widzę, że jesteś zwolennikiem likwidacji tej zieleni - no cóż zmieściłoby się więcej samochodów zamieniając piękne i zadbane miejsce w betonowy parking.
          Pani gospodarz myje klatki co najmniej 1 w tygodniu a zimą częściej.
          I szczerze mówiąc życzę każdemu lokatorowi takiej dozorczyni jak Pani Danusia.
          Piszesz o tym, że parkujący przyejzdni ludzie z biur jadą sobie wieczorem i jest już pusto.
          Zapomniałeś, że abonament dla mieszkańca kosztuje - to po pierwsze.
          Po drugie to mój (mieszkańca) samochód stoi na ulicy narażony na kradzieże i obijanie.
          Po trzecie wracając z zakupami, chorą matką od lekarza muszę szukać miejsca czasem sporo dalej. Miejsc na ulicy zwyczajnie brak
          Po trzecie miejc parkingowych (wraz z garażami) jest około 13 na budynek z 40 mieszakaniami
          Po czwarte na tymże podwórku z 13 miejscami parkingowymi potrafi się zmieścić około 30 samochodów tych, którzy zwyczajnie nie chcą płacić za postój w parkomatach.
          Skutecznie tarasują wjazd i wyjazd z garaży zostawiając fikuśne karteczki z numerami telefonów (albo i nie zostawiają i wtedy jest śmieszniej bo nie mogę wyjechać)
          Brama jest zamykana o 22 (to fakt) a klucze mają jedynie mieszkańcy - biuro z tego co mi wiadomo jest nieczynne wieczorem i w nocy więc po co im klucze?
          Co do domofonu w bramie którego z uwagi na pracę biura nie można zainstalować.
          Bliskość dworca powodujem że na podwórku i na klatkach nocują bezdomni i narkomani. Młodzież z pobliskiego liceuma wpada na winko
          a szczeniaki z gimnazjum na fajka.
          Dopiero co odnowione wejścia do klatek na zewnątrz już są wysmarowane głupimi napisami. I nie robią tego mieszkańcy ponieważ .....zwyczajnie brak w budynku mieszkalnym dzieciaków i młodzieży. Wewnątrz klatki są wolne od grafiti.

          ps, Jestem wściekła widząc tabuny aut zaparkowanych na każdym wolnym skrawku podwórka (i nie są to samochody mieszkańców)
          Bywam wściekła kiedy nie mogę wyjechać lub wjechać.
          Mniej drażni tłumek przechodniów do biura ale z tymi samochodami to jakiś smrodliwy horror
Pełna wersja