17.01.1945: Niemcy opuścili Warszawę 59 lat temu.

IP: *.acn.pl 17.01.04, 00:05
Władimir Wysocki
"Z dziennika podróży" (fragment):

Żelazna obręcz ściska nieprzerwanie
Mój biedny mózg... może więc pamięć zdławi,
Bo nadal w niej warszawskie trwa powstanie
I z ran miliona nieustannie krwawi.

Tam czekali każdej chwili,
Czy pomoc nadchodzi,
No, a nasi zmarudzili
Coś koło dwóch godzin.
Chociaż wroga się nie bali,
Szliby w bój od razu.
Lecz niejedną łzę wylali,
Czekając rozkazu.

Zdawałoby się, sprawa jest zamknięta,
Kurzem historii dawno już pokryta,
Lecz tylu ludzi jeszcze ją pamięta,
I o spóźnienie tamto nadal pyta.

Wciąż będziemy spory wiedli,
Z czyjej w końcu winy
Nasi wtedy obiad jedli
Przeszło dwie godziny.

Czy mam wierzyć historyjkom,
Że te łzy wylano,
By po nosie dać Anglikom
I Amerykanom?

Może zwiadowcy nie zameldowali?
Do prawdy dojść z maniackim chcę uporem,
Gdy wtem "Warszawa" - napis widzę w dali.
Więc jadę. No i chciałbym przybyć w porę!
    • Gość: jaa_ga Re: 17.01.1945: Niemcy opuścili Warszawę 59 lat t IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.04, 00:29
      I tam i tu -
      byli, są i będą
      l u d z i e. Jak Wysocki.
      Yo jest moja nadzieja na pamięc o prawdzie.
    • Gość: stolicznyj Re: 17.01.1945: Niemcy opuścili Warszawę 59 lat t IP: *.acn.pl 17.01.04, 11:06
      Dla mnie jako warszawiaka, rocznica 17 stycznia 1945 roku jest obojętna. Bo cóż
      to takiego wydarzyło się 17 stycznia 1945 roku? Wkroczenie wojsk sowiecko-
      polskich do pokrytych śniegiem zgliszcz nie przyniosło wyzwolenia mieszkańcom w
      Warszawie, ponieważ już ich tam od dawna nie było (tzn. żywych, pomijając
      kilkudziesięciu ukrywających się w ruinach "Robinsonów", w większości Żydów).
      Nie było też domów czy zabytków do uratowania, ponieważ hitlerowcy zburzyli już
      wcześniej wszystko, co chcieli (Rosjanie zupełnie im w tym nie przeszkadzali);
      miasto było zniszczone w 84%, to, co ocalało, Niemcy i tak musieli pozostawić
      bądź jako kwatery dla wojska lub tzw. kulisy, chroniące przed ostrzałem
      artylerii sowieckiej z praskiego brzegu Wisły. To dlatego jeszcze podczas
      zimowej sesji Reichstagu pod koniec 1944 roku Hitler mógł z nieskrywaną
      satysfakcją ogłosić, że "Warszawa jest już tylko geograficznym punktem na
      mapie". Dzień 17 stycznia 1945 roku nie był takim świętem, jakim było
      wyzwolenie innych stolic europejskich, np. Paryża, Brukseli, Rzymu, Oslo...
      Rosjanie mogli równie dobrze zablokować miasto i spokojnie czekać aż do
      kapitulacji niemieckiego garnizonu wraz z upadkiem III Rzeszy (8 maja 1945),
      tak, jak to było np. na Półwyspie Helskim. Dla całkowicie zniszczonego,
      opustoszałego miasta nie miało to już większego znaczenia, którego konkretnie
      dnia Niemcy opuszczą samą stolicę. Sowieci jednak tak nie postąpili, ponieważ z
      punktu widzenia ich polityki ekspansji, sytuacja uległa w styczniu 1945 roku
      zasadniczej zmianie w porównaniu z sierpniem 1944: zmiana polegała na tym, że
      teraz byli już zainteresowani ogłoszeniem całemu światu, że w "wyzwolonej"
      Warszawie zainstalował się polski rząd komunistyczny pod batutą Moskwy. I to
      właśnie dla nostalgików PRL-u dzień 17 stycznia 1945 może mieć symboliczne
      znaczenie polityczne. Dla mnie najważniejszą datą symbolizującą najbardziej
      tragiczny, a zarazem bohaterski okres w historii miasta, na zawsze pozostanie
      dzień 1 sierpnia 1944 roku.
      • indris Poprawki historyczne 17.01.04, 15:31
        Różnica między Warszawą a Helem z punktu widzenia Armii Czerwonej polegała m.
        in. na tym, że Warszawa była na drodze do Berlina. Zdobycie Warszawuy było
        zresztą częścią większej ofensywy, która doszła miejscami do Odry.
        A z punktu widzenia Polaków - to była stolica kraju, opustoszała,zniszczona,
        ale stolica. Jako ciekawostkę można dodać, że ówczesny PKWN przez pewien czas
        sie wahał, czy nie zainstalować władz w innym miejscu.
        • Gość: stolicznyj Twoje "poprawki historyczne" są zbędne. IP: *.acn.pl 17.01.04, 17:04
          Nie wdawałem się w rozważania natury taktyczno-operacyjnej, tłumaczyłem tylko,
          dlaczego rocznica 17 stycznia 1945 roku dla mnie osobiście nic nie znaczy.
          Oczywiście, że uwaga o możliwym innym przebiegu sowieckiej ofensywy była czysto
          hipotetyczna, bo w rzeczywistości historycznej rozkaz ostatniego niemieckiego
          komendanta Warszawy o całkowitym odwrocie z miasta, został wydany już dzień
          wcześniej, czyli 16 stycznia. Wyzwoliciele, którzy wkroczyli do stolicy
          następnego dnia, zastali w niej tylko szkieletowe oddziały osłonowe Wehrmachtu,
          które poddały się prawie bez walki. Można powiedzieć, że historia w przewrotny
          sposób zadrwiła z Rosjan, a zwłaszcza z polskich komunistów, bo nie dała im
          okazji do "bohaterskiego zwycięstwa" w "bitwie o Warszawę", ponieważ takowa
          nigdy nie nastąpiła. Dlatego też nawet propaganda PRL-u szybko dała sobie
          spokój z eksponowaniem na pierwszym planie daty 17 stycznia, a zamiast tego
          skupiono się na propagandowym wykorzystaniu tematu odbudowy stolicy (a
          właściwie - jej budowy od nowa).
      • Gość: ??? Ta skłonnośc do świetowania klęsk to cecha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 17:01
        narodowa,która, zgubi,
        pytanie czy to nie ten obrzydliwy reżim PRL,
        podjął decyzję o odbudowie Stolicy?
        Cóz takiego wydarzyło się 1.08 1944?
        Kilku kretynów skazało miasto i jej MIeszkańców na zagładę.
        POgrzebało ponad 200 tys. ludzi.

        • Gość: stolicznyj Komuniści wykorzystali propagandowo odbudowę. IP: *.acn.pl 17.01.04, 17:22
          W pierwszych latach PRL-u temat odbudowy stolicy był jednym z nielicznych,
          który komuniści mogli wykorzystać na skalę ogólnopolską, a który mógł im
          zapewnić autentyczne poparcie społeczeństwa. Jak widać po twoim komentarzu, ich
          (w niewielkim stopniu, ale jednak) sukces propagandowy jest ponadczasowy, skoro
          nawet po około 50 latach jest ktoś taki jak ty, kto uważa, że odbudowa Warszawy
          to zasługa komunistów.
          A prawda jest taka, że to zasługa polskiego społeczeństwa, a nie moskiewskich
          sługusów, którzy przy wsparciu NKWD objęli Warszawę we władanie 17 stycznia
          1945 roku.
          A skoro nie wiesz, co się zdarzyło 1 sierpnia 1944 roku, to ci krótko powiem,
          co się zdarzyło. Otóż, tego dnia lud Warszawy powstał do walki. Po co? Po to,
          żeby jednego okupanta wyrzucić z miasta, a jednocześnie pokazać jeszcze komuś
          innemu, że Stolica nie zamierza się potulnie poddać innemu dyktatowi, tym razem
          płynącemu ze Wschodu. Warszawa walczyła z niespotykanym bohaterstwem nie tylko
          za siebie, także za całą Polskę. Warszawa wówczas przegrała militarnie, ale
          zwyciężyła moralnie. Dziś jej poświęcenie świeci pełnym blaskiem chwały,
          patriotyzmu i umiłowania wolności, i tak pozostanie także dla kolejnych pokoleń.
          Nie zmienisz tego, choćbyś nie wiem jak zaciekle opluwał tutaj powstańczy czyn
          Warszawy. Powstańcy Warszawy są i pozostaną Wielcy. A tacy jak ty ordynarni
          potwarcy - są malutcy.
          • Gość: ??? zdejmij kantar z oczu...i czytaj ze zrozumieniem.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 17:33
            • Gość: stolicznyj Re: zdejmij kantar z oczu...i czytaj ze zrozumien IP: *.acn.pl 18.01.04, 09:15
              "Cóz takiego wydarzyło się 1.08 1944?
              Kilku kretynów skazało miasto i jej MIeszkańców na zagładę.
              POgrzebało ponad 200 tys. ludzi."

              To stwierdzenie dyskwalifikuje cię jako merytorycznego dyskutanta. Ale pewnie
              awet tego nie jesteś w stanie zrozumieć.
          • indris Powstanie a odbudowa Warszawy 17.01.04, 19:02
            Spory o Powstanie będą toczyć sie chyba zawsze, podobnie jak o inne polskie
            powstania. Osobiście powtórzyłbym na ten temat słynne zdanie
            Dmowskiego: "wojsko zrobiło swoje, politycy nie" (choć nie jestem fanem
            Dmowskiego).
            Natomiast odbudowa Warszawy była oczywiście dziełem społeczeństwa, ale to
            dzieło było organizowane przez władzę komunistyczną (bo innej nie było). Było
            to oczywiście wykorzystane propagandowo, ale prosta uczciwość każe przyznać, że
            akurat tutaj komuniści mieli się czym pochwalić. Zaryzykować można twierdzenie,
            że w innym systemie niż socjalistyczny takie np. Stare Miasto nigdy nie byłoby
            odbudowane w swoim historycznym kształcie.
            Dzień 17 stycznia oznaczał dla Polaków w 1945 roku, że Warszawa jest wolna od
            Niemców, że można tam wracać. I kojarzy się przede wszystkim z rozpoczęciem
            odbudowy miasta i z historia tej odbudowy.
            Charakterystyczna dla tej odbudowy jest postać śp inż. arch. Stanisława
            Jankowskiego "Agatona". Był to cichociemny zrzutek z Anglii w AK, który po
            wojnie "kolaborował z komuną" w Biurze Odbudowy Stolicy. Komunistą trudno go
            nazwać. Ale to komuniści stworzyli mu miejsce pracy i wyasygnowali fundusze na
            realizację jego projektów.
            • Gość: stolicznyj Faktycznie, twoje twierdzenia są ryzykowne. IP: *.acn.pl 18.01.04, 08:57
              Bierze się to pewnie z niedostatków twojej wiedzy. Otóż, powinieneś wiedzieć,
              że komuniści nie mieli zrazu najmniejszego zamiaru odbudowywać Starówki.
              Podjęli taka decyzję dopiero wtedy, gdy potężny nacisk społeczny uświadomił im,
              ile mogą na takiej akcji zyskać propagandowo.

              To nie znaczy, że lekceważę dzieło odbudowy Starego Miasta. Przeciwnie. Jednak
              choćby z przekazów rodzinnych dobrze wiem, kto je odbudowywał. To byli zwykli
              ludzie, Polacy, a nie komuniści, którzy nie siedzieli wtedy na Starówce, tylko
              na Rakowieckiej, z zapałem zajmując się wyłapywaniem i wsadzaniem do więzień
              byłych powstańców i innych akowców, wszystkich, którzy nie pasowali do obrazu
              nowej Polski, podporządkowanej Sowietom.

              Twoje domniemanie, że tylko w systemie komunistycznym zabytki by zostały
              odbudowane, jest kompletną bzdurą pozbawioną logicznych podstaw. Rządzący
              ustrojem totalitarnym, jaki zapanował w Polsce w 1945 roku musieli ustąpić
              przed społecznym żądaniem odbudowy Starówki, a przywódcy demokratycznego rządu
              (gdyby taki objął władzę w Polsce) oparliby się takim samym dążeniom???
              Nonsens. Warszawskie zabytki zostałyby odbudowane w każdym wypadku, można tylko
              założyć, że gdyby w Polsce wtedy zapanowała demokracja, to zrobiono by to
              lepiej i pełniej. No i nie zostalibyśmy "uszczęśliwieni" Pałacem Kultury.

              Mógłbyś się już pohamować z wychwalaniem polskich namiestników Moskwy. Że
              odbudowali, dali fundusze, itp. Równie ważne, a raczej ważniejsze dla moralnej
              oceny ich postawy w kwestii mojego miasta jest to, że w lipcu 1944 roku ich
              radiostacja w Lublinie wzywała Warszawiaków do walki, a gdy ta już się
              rozpoczęła, to nagle zmienili ton i oddali się opluwaniu i szkalowaniu
              Powstania. Przez dwa miesiące patrzyli spokojnie, jak Warszawa ginie, a gdy ją
              wreszcie "wyzwolili" 17 stycznia 1945 roku, to z właściwą sobie hipokryzją
              zrzucili całą winę na AK.

              Widać po tobie, że komunistyczna propaganda ma jednak pewną siłę oddziaływania
              na niektóre niedojrzałe umysły. I to jeszcze w 15 lat po upadku komuny. Smutne.
            • fima odbudowa Warszawy a "socjalizm" 19.01.04, 08:58
              indris napisał:
              >komuniści mieli się czym pochwalić. Zaryzykować można twierdzenie,
              > że w innym systemie niż socjalistyczny takie np. Stare Miasto nigdy nie
              >byłoby odbudowane w swoim historycznym kształcie.

              Na 5000 kamienic w obecnej gminie Centrum połowa po wojnie miała swoich
              właścicieli, którzy je odbudowywali. Odbudowywano nawet kamienice na terenie
              ob. PKiN, które potem poszły pod kilof. Odbudowywujący je "kamienicznicy"
              lądowali na "Gęsiówce" - warszawskim łagrze dla elementów zdemoralizowanych.
              Dekrety "bierutowskie":
              1. Kto nie zgłosił się w dwa miesiace (trwała jeszcze wojna!) temu dom
              konfiskowano jako "mienie opuszczone"
              2. Wprowadzenie kwaterunku i regulowanych czynszów zlikwidowało jakakolwiek
              kalkulację opłacalności odbudowy własnego domu.
              3. Dla "modernizacji" wyrwano z rąk prywatnych całe kwartały nowoczesnych
              dzielnic (np. Żolibórz, Mokotów) gdzie nie było nic do "modernizowania".
              Niezniszczone piękne domy z lat 30. zajął nie lud pracujący tylko jego
              przedstawiciele.

              Te fakty wytarto z pamięci. Polecam niedawną książkę (cena 30 zł) "Zbudować
              Warszawę piękną", która ustawi optykę trochę inaczej do tych dyskusji.

              Gdyby nie "socjalizm" arch.Jankowski nie znalazłby pracy?!!! Bez komentarza.
        • j_karolak Re: Ta skłonnośc do świetowania klęsk to cecha 19.01.04, 09:05
          Gość portalu: ??? napisał(a):

          > narodowa,która, zgubi,
          > pytanie czy to nie ten obrzydliwy reżim PRL,
          > podjął decyzję o odbudowie Stolicy?
          > Cóz takiego wydarzyło się 1.08 1944?
          > Kilku kretynów skazało miasto i jej MIeszkańców na zagładę.
          > POgrzebało ponad 200 tys. ludzi.
          >


          Dokładnie w ten sposób o Powstaniu Warszawskim wypowiadał się Stalin.
          • Gość: Przerebel Re: Ta skłonnośc do świetowania klęsk to cecha IP: *.limes.com.pl 02.08.14, 10:31
            Decyzja o Powstaniu była poważnym błędem kierownictwa.
            Powstańców jestem w stanie zrozumieć bo kierowały nimi emocje po latach zniewolenia.

            Jak można było porywać się na taką walkę !?
            Twierdzę że gdyby nie Powstanie to komunizm upadłby w Polsce dużo wcześniej niż w 1989 r.
            Zginęła prawie cała elita Warszawy która byłaby niezwykle cenna po zakończeniu wojny.

            Może w dzisiejszych czasach też niektórzy liczą lub liczyli na pomoc innych państw, np. w Korei płn., w Libii, na Ukrainie, w Czeczenii, itd.
    • Gość: CzekającyNaLepsze 59 lat to dawno, a wygląda JAKBY TO BYŁO WCZORAJ ! IP: *.chello.pl 17.01.04, 16:28
      Warszawa i Polska wyglądają JAKBY DOPIERO CO SIE WOJNA SKOŃCZYŁA !!!!!!!!!!!!!
      • indris Muzeum Historyczne... 17.01.04, 18:37
        ...jest na Rynku Starego Miasta. Zajrzyj tam w wolnej chwili i zobaczysz JAK
        wyglądała Warszawa po zakończeniu wojny.
    • Gość: Stanisław Re: 17.01.1945: Niemcy opuścili Warszawę 59 lat t IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.04, 16:43
      Pochylam czoło przed bohaterskim żołnierzem Armii Czerwonej.
      Mój znicz znajdziesz zawsze na Twojej Kwaterze.
      • Gość: P Re: 17.01.1945: Niemcy opuścili Warszawę 59 lat t IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.01.04, 18:27
        Tylko jak się tak będziesz schylać to uważaj, żeby jakiś inny krasnoarmiejec
        cie od tyłu nie dorwał!
    • Gość: zniesmaczony A TERAZ PORA NA POLITYCZNYCH POPAPRAŃCÓW IP: *.wrzos.wroc.pl 17.01.04, 19:13
      • Gość: i ja też Re: A TERAZ PORA NA POLITYCZNYCH POPAPRAŃCÓW IP: *.chello.pl 17.01.04, 20:28
        Przeczytałam wszystkie posty i także czuję niesmak. Spory o Powstanie
        Warszawskie będa się toczyć jeszcze bardzo długo. W Powstaniu walczyła moja
        babcia ( jeszcze żyjąca i wcale nie dementywna), ale dla mojego syna - 13 lat -
        momo licznych opowieści rodzinnych jest to historia i tylko historia - taka jak
        np. bitwa pod Grunwaldem!
        Nie pamiętam, w zasadzie, ruin w Warszawie, może gdzieś jakiś stary dom,
        jestem pokoleniem powojennym.
        Chylę czoła nad powstańcami z 1944 roku - kolegami mojej babci, którzy
        walczyli, którzy zginęli, którzy przeżyli. Chyle także czoła przed żołnierzami
        i polskimi i radzieckimi, którzy zdobyli Warszawę. I nieważne, że były to w
        znacznej części gruzy. Niech sceptycy porozmawiaja z garstka zyjących ludzi,
        którzy wrócili do Warszawy ( ja rozmawiałam, była to moja tesciowa, która
        powróciła jako dziecko do kupki gruzu na miejscu dawnego domu, a który stał się
        wkrótce jej miejscem na ziemi).
        Przepychanki słowne która data jest ważniejsza a na dodatek okraszone
        inwektywami marnie świadczą o kulturze i osobistej i politycznej respondentów.
    • sloggi JEST WARSZAWA 19.01.04, 11:05
      Jest Warszawa po prostu jest
      W nocnej ciszy, porannej mgle
      W świetle słońca, w spokojnym śnie
      W szczęściu matek, w stukocie serc
      Jest Warszawa bo jesteś ty
      Żyje dla nas a dla niej my
      Jest Warszawa imiona dwa
      Wars i Sawa to ty i ja

      I wciąż w pamięci tamte dni
      Niełatwo w grunt wsiąkają łzy
      To przeciw tym co grożą jej
      Syrena ma wzniesiony miecz

      Kiedyś chcieli zetrzeć ją w proch
      Już krzyczeli Warszał is dot
      Zdruzgotana przemogła śmierć
      Jest Warszawa na zawsze jest
      I wciąż w pamięci...itd.

      Jest Warszawa po prostu jest
      W srebrne lata , w spokojny dzień
      Chociaż chcieli zetrzeć ją w proch
      Już krzyczeli Warszał is dot
      Zdruzgotana przemogła śmierć
      Jest Warszawa po prostu jest
      Wars i Sawa , sława i krew
      Jest Warszawa na zawsze jest
Pełna wersja