Wszyscy święci lizakami zajęci

02.11.09, 09:27
Ehh, tak mi się życie ułożyło, że po raz pierwszy musiałam w tych
dniach odwiedzić duży cmentarz katolicki i komunalny. I wiem jedno –
po raz pierwszy i ostatni… Nie jestem naiwną idealistką, ale to, co
zobaczyłam, skutecznie zniechęciło mnie do obchodzenia tego święta
na grobie bliskich osób pochowanych na warszawskich cmentarzach
zarządzanych przez Kościół Rzymskokatolicki i przez miasto… Ten
dzień będę, jak dawniej, spędzać na małych cmentarzach położonych na
uboczu i niezarządzanych przez te podmioty.
Ja rozumiem, bussines is bussines, pieniądze muszą krążyć, zwłaszcza
w czasach kryzysu, ale czy nie ma żadnych granic? Kto się zgadza na
to, co dzieje się w okolicach 1 listopada na warszawskich dużych
cmentarzach? Kto pozwala zastawiać chodniki tuż przy bramie
dziesiątkami stoisk z balonami, płytami, ciuchami, popcornem i watą
na patyku? Kto pozwala ustawić w bramie cmentarza stoisko z grillem
(Karkóweeeeczki! Paróweeeeczki!), kto pozwala zastawić główną aleję
cmentarza worami z pańską skórką, różowymi lodami „na ciepło”
ozdobionymi wzorem świńskiego ryja i wielkimi czerwonymi lizakami w
kształcie serca? Kto wpuścił na cmentarz tych wszystkich handlarzy
tandetą drących buzie, żeby przekrzyczeć zbyt liczną konkurencję,
wspomaganych w produkcji kretyńskich decybeli przez grajków i
domorosłych śpiewaków szant? Czy głód kasy odebrał rozum i resztki
smaku zarządcom tych cmentarzy? I czy sprzedaż jedzenia
(przepraszam, „jedzenia”) nie wymaga spełnienia jakiś norm
sanitarnych, zachowania minimalnej choćby czystości? Czy jedzenie
może sprzedawać pierwszy lepszy żul łapami, które wodę z mydłem
widziały parę dni temu, z dziurawych worków foliowych ustawionych
na jezdni, w które kaszlą i kichają przechodnie? Czy ci wszyscy
handlujący jedzeniem na cmentarzach ludzie nie powinni mieć
książeczek zdrowia i czy ktoś to sprawdzał? Czy wystarczy, że jest
popyt, żeby usprawiedliwiać podaż? W imię jakich wyższych wartości
katoliccy zarządcy cmentarzy pozwalają na tę odpustową jarmarczną
oprawę święta, które miało nam dać czas na wyciszenie, zadumę i
pamięć?
    • Gość: rozum1 Re: Wszyscy święci lizakami zajęci IP: 213.77.28.* 02.11.09, 09:56
      Dlatego groby bliskich odwiedzam często. Ale nie w ten dzień.
      Szkoda nerwów.
    • warzaw_bike_killerz choclo - kolejna katolska dewotka. 02.11.09, 10:35
      Nie wojuj nam tutaj swoja wiara rzymskokatolicka. My tutaj jestesmy aby przede
      wszystkim chronic NASZA rodzima staroslowianska tradycje. Nie bedziesz nam tutaj
      zelazem i ogniem wypalala pietno rzymskokatolicyzmu.
      Ze zmarlym trzeba sie pozywic - ba nawet uczte na grobie zrobic! Tudziez
      rodzinne spotkania niejednokrotnie zakaszane wata cukrowa i wodeczka w swietle
      flashow z aparatow. Dzien, gdy z zebrakie TRZEBA sie podzielic, wiec gdzie maja
      spiewac zebracy jak nie przy ucztach na grobach?

      Nie wyplenisz z nas naszej tradycji. Chocbys chciala hellowinem lub katloicka
      zaduma ja zastapic!

      www.rkp.w.activ.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=39&Itemid=7
      Cytat:

      "Jeszcze w XIX wieku, zwłaszcza na wschodnich krańcach Polski, na pograniczu
      litewskim i białoruskim, dość powszechnie odprawiane były obrzędy ku czci
      zmarłych, zwane "Dziadami". Uroczystość sięga czasów pogańskich i nazywała się
      kiedyś przypuszczalnie ucztą Kozła, w której przewodził Koźlarz, Guślarz poeta
      oraz kapłan. Wyobraźnia ludowa w tym dniu tak dalece ożywiała zmarłych, że
      stawiano na grobach nie tylko pieczywo, ale i kaszę, miód, jajka. Często
      urządzano na grobach ucztę, w której brali udział krewni zmarłego. Resztki
      potraw pozostawiano żebrakom. Drugim obok “karmienia dusz” akcentem tego święta
      było palenie ogni. Początkowo zapalano ogniska na rozstajnych drogach, aby
      wskazywały kierunek wędrującym duszom. Przy tych stosach zziębnięte dusze mogły
      się też ogrzać. Od XVI/XVII w. ogniska te zaczęto palić na cmentarzach - stąd
      dzisiejsze świeczki i znicze na mogiłach."

      Teraz juz wiesz po co sie znicze pali na grobie? Przeciez nie z powodu
      rzymskokatolickiej wiary!
      • choclo Re: choclo - kolejna katolska dewotka. 02.11.09, 11:44
        Katolicką dewotką nie jestem, ale przyznaję, zgrzeszyłam
        ignorancją :) Tym większy wstyd, że jako nieochrzczony poganin
        pogańskie zwyczaje wyssać powinnam była z mlekiem swojej pogańskiej
        matki, a nie doprowadzać do kłopotliwej sytuacji, w której to
        kościół wprowadzać mnie będzie musiał w tajniki mojej własnej
        pogańskiej tradycji…
        Dzięki za uświadomienie.
    • Gość: Ania Re: Wszyscy święci lizakami zajęci IP: *.aster.pl 02.11.09, 20:43
      Chyba trochę przesadzasz.
      • choclo Re: Wszyscy święci lizakami zajęci 02.11.09, 21:58
        Przesadzam w czym konkretnie? W tym, co widziałam i opisałam - to
        nie ja przesadzam, tylko zarządy cmentarzy. Czy w tym, że mnie to,
        co widziałam, oburza?
        • Gość: Ania Re: Wszyscy święci lizakami zajęci IP: *.aster.pl 02.11.09, 22:45
          Ma prawo cię oburzać.
          Tylko widzisz, ja też chodziłam w tych dniach po cmentarzach.
          Twoja niemal katastroficzna wizja naprawdę straszy. Zwłaszcza za tym
          murem. Teraz obawiam się, że więcej nie pójdę.
          I jeszcze ci handlujący jedzeniem na cmentarzach. A menu chociaż
          mieli? Albo przynajmniej serwetki.
          • choclo Re: Wszyscy święci lizakami zajęci 03.11.09, 14:06
            Nie mieli menu, nie mieli serwetek, nie mieli rękawiczek ;) Nie
            wiem, czy główna aleja dużego cmentarza, po której przechodzą
            tysiące ludzi, a między nogami mają porozstawiane worki z żarciem,
            po które sprzedawcy sięgają brudnymi rękoma, spełnia jakieś wymogi
            sanitarne, przypuszczam, że nie. Nie wiem, czy zamienianie cmentarza
            w targowisko służy jakimś wyższym wartościom. Przypuszczam, że nie
            (lada dzień księża zaczną w mediach oburzać się na komercjalizację
            świąt Bożego Narodzenia). Jeśli sądzisz, że ta katastroficzna wizja
            tylko mi się przyśniła, to napiszę, gdzie mi się przyśniła -
            Cmentarz Bródnowski, wejście od Odrowąża i główna aleja cmentarza
            prowadząca od Odrowąża do św. Wincetego.
            • Gość: Ania Re: Wszyscy święci lizakami zajęci IP: *.aster.pl 03.11.09, 20:01
              Patrz, a ja nie miałam szczęścia na nich trafić.
    • Gość: jim Re: Wszyscy święci lizakami zajęci IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.11.09, 20:27
      Chodzę 1 listopada na warszawskie cmentarze od czterdziestu lat. Od
      zawsze pamiętam, że sprzedawano wtedy pańską skórkę, watę na patyku
      i obwarzanki. Jadłam to przez wszystkie dziecięce lata i żyję.
      Handel tymi "specjałami" kojarzy mi się - i pewnie nie tylko mi -
      mocno z tym świętem, może dlatego nie uważam tego za profanację.
      • choclo Re: Wszyscy święci lizakami zajęci 03.11.09, 20:48
        Ja co prawda staż mam mniejszy i bywałam wyłącznie na cmentarzach
        małych, innych wyznań, stąd może szok kulturowy, jaki przeżyłam w
        tym roku. Jakoś karkówka z grilla i popcorn w bramie cmentarza mi
        nie leży, podobnie jak świńskie lody na ciepło i lizaki na terenie
        samego cmentarza oraz domorosły gitarzysta grający przeboje lekko
        nie na czasie... Taki jarmark widziałam dotychczas tylko na
        cygańskich grobach.
        Jim, handlowano tym wszystkim na terenie cmentarza?
        • Gość: jim Re: Wszyscy święci lizakami zajęci IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.11.09, 21:15
          Z tego co pamiętam, to dawno temu handel kwitł wokół cmentarza
          (zawsze wracałam do domu z pańską skórką i upaćkana watą na
          patyku :)), na Bródnie, na terenie cmentarza zawsze był taki tłok,
          że już nie byłoby miejsca na handel. Karkówka, golonka itd. pojawiły
          się kilkanaście lat temu. Nie przeszkadzają mi te stoiska z
          jedzeniem, bo wiem, że mnóstwo ludzi spędza ten dzień w drodze i
          mogą być głodni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja