Gość: Stach
IP: 85.222.87.*
30.11.09, 21:31
Byłem i widziałem. Żadna ochrona nie przyszła. Po prostu wparowało trzech
zamaskowanych gości: jeden z pistoletem przypominajacym Waltera P99 a
pozostali z giwerami a'la MP5.
Dziewczyna narobiła wrzasku, ale zaden z ochroniarzy sie nie pojawił. A kazdy
sklep ma swoich...
Zabawne, ze w okolicy kantoru nie było monitoringu.
To wygladało na zaplanowana akcje.
Oczywiscie 112 i 997 były zajete: "wszyscy operatorzy sa zajeci"
Policja przyjechała po ok 10 minutach i dopiero wtedy pojawili sie
"ochroniarze" galeryjni.
Mam nadzieje, ze dziewczyna z kantoru dojdzie do siebie