Gość: alex
IP: *.pool8248.interbusiness.it
27.01.04, 21:56
31 miliardów dolarów
Warszawa wstępnie oszacowała straty poniesione w czasie II wojny światowej
na 31,5 miliarda dolarów. - To zdecydowanie za mało! - twierdzi prezydent
Lech Kaczyński. Zamierza powołać w Urzędzie Miasta biuro, które zajmie się
zweryfikowaniem tej kwoty.
Do oszacowania strat Warszawy poniesionych w II wojnie światowej zobowiązała
prezydenta Lecha Kaczyńskiego Rada Warszawy w ubiegłym roku. Był to wniosek
klubu Ligi Polskich Rodzin.
Działacze LPR szacowali wtedy, że Warszawa mogłaby się ubiegać do rządu
niemieckiego o odszkodowanie co najmniej rzędu 10 mld dolarów. Dziś wiemy,
że ta kwota mogłaby być dużo wyższa. - Wstępne szacunki już są - przyznaje
prezydent Warszawy. Podaje sumę 31,5 mld dolarów.
Stolica wstępnie szacuje
W dokumentach z 1946 r. wyliczano straty komunalne w Warszawie na 1,5
miliarda dolarów, a na 3,5 miliarda całość, również z prywatną własnością. -
Specjaliści obliczają, że obecnie byłoby to właśnie ok. 31,5 mld dolarów,
czyli trochę ponad 100 miliardów złotych. To drobna suma za zrównanie
praktycznie całego miasta z ziemią - uważa prezydent Warszawy. I zastrzega: -
To są na razie tylko wstępne kwoty, wyliczone jedynie na podstawie
istniejącej obecnie dokumentacji przedwojennej. Będziemy tę sumę weryfikować
i sądzę, że wyniesie ona o wiele, wiele więcej.
Wkrótce w stołecznym urzędzie miasta ma powstać specjalne biuro do wykonania
wyceny wszystkich zniszczeń wojennych. - Będzie to kilkuosobowy zespół
specjalistów. Trwają przygotowania do jego powołania - tłumaczy prezydent
Kaczyński.
Prawnicy oceniają, że uzyskanie takiego odszkodowania przez Warszawę i
Polskę jest wątpliwe z legislacyjnego punktu widzenia. Nie przeszkadza to
jednak samorządowcom jednoczyć sił.
Mazowsze się dołącza
Wczoraj do inicjatywy warszawskich radnych dołączyli mazowieccy samorządowcy
z LPR i PiS. Sejmik województwa mazowieckiego jednogłośnie zdecydował, że
również powoła specjalną komisję, która oszacuje straty Mazowsza w
koordynacji z Warszawą.
- To ściśle wiąże się z polską racją stanu - mówił Jędrzej Dmowski, radny
LPR, przekonując do tego pomysłu. - Od 1 maja będziemy w UE, w jednej
przestrzeni prawnej z Niemcami. Wiele wskazuje na to, że po tym terminie
środowiska wypędzonych w Niemczech masowo zaczną składać pozwy do sądów
polskich o odszkodowania za majątek pozostawiony w naszym kraju. A jeśli ich
roszczenia zostaną odrzucone, będą odwoływać się do Europejskiego Trybunału
Sprawiedliwości. Sytuacja wymaga zdecydowanych działań, gdyż Niemcy mają
przypuszczalnie oszacowane swoje straty i opinie prawne. Dlatego - w
odpowiedzi na ewentualne pozwy obywateli niemieckich - polskie osoby
fizyczne i prawne powinny także zalać sądy niemieckie pozwami. Jasno będzie
z nich wynikało, że nasze straty wojenne są niewspółmiernie większe.
To zaś - zdaniem grupy radnych LPR i PiS - wymaga zebrania dokumentacji
zniszczeń i oszacowania strat.
Radni chcą, by w prace nad gromadzeniem takiej dokumentacji poza komisją
sejmiku (wejdą do niej przedstawiciele wszystkich ugrupowań) włączyły się
wszystkie samorządy Mazowsza.
- To dobry pomysł. Musimy mieć silny kontrargument przeciwko żądaniom
Niemców wobec Polaków. Naród, który stworzył świat pełen okrucieństwa, nie
może się po latach dziwić, że nie był w tym świecie zbyt delikatnie
traktowany - uważa prezydent Kaczyński.
Brawo PIS i LPR. A jednak wychodzimy powoli z komunizmu!!!