Dodaj do ulubionych

Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie wyr...

IP: 217.17.37.* 12.12.09, 10:11
Jasne, poprawność polityczna. Trzymajmy debila razem z normalnymi,
bo to takie *ludzkie*. A jak kogoś utłucze, wszyscy się będą
zastanawiali, jak można było tego uniknąć...
Obserwuj wątek
      • Gość: tulatos Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w IP: *.wpia.uw.edu.pl 12.12.09, 14:51
        Taaaa jasne... A moja dziewczyna (z VI roku medycyny) miała ostatnio zajęci na
        psychiatrii gdzie widziała na przykład takiego 16-letniego debila z adhd i
        innymi wydumanymi chorobami, który wielokrotnie pobił z kolegami swojego ojca,
        tłukł w szkole kolegów i koleżanki, obnażał się na lekcjach i rozwalał samochody
        pod blokiem. W szpitalu zapowiadał, że ojca zabije, a jak go jeden student
        zapytał czy wie co w ogóle mówi i czy zdaje sobie sprawę że ktoś mu może zrobić
        kiedyś krzywdę, to gó...arz rzucił się na niego z jakąś butelką. To są efekty
        tolerowania adhd w podstawówkach - na poziomie liceum mamy już bandytę a nie
        nieszkodliwego gó...arza.
      • Gość: Tanita Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.12.09, 16:26
        debil to zbyt mocne słowo, ale rozumiem sytuację i poirytowanie
        rodziców. w klasie mojej córki jest taka dziewczynka. czasami mam
        wrażenie, że ADHD jest dla niej bardzo wygodną wymówką bandyckiego
        zachowania. co innego nie móc się skupić i biegać po klasie, a co
        innego tłuc i straszyć inne dzieci. po którymś razie, jak przyszłam z
        interwencją do szkoły i wezwano mamę, smarkula śmiała mi się prosto w
        nos, a szanowny rodzić był wręcz zgorszony - jak ja w ogóle mogę mieć
        pretensje - przecież dzieciątko jest biedne, bo chore na ADHD... dodam,
        że dziewczynka ma 12 lat. jakoś się utarło, że jak dziecko jest po
        prostu rozwydrzone, agresywne i źle wychowane, to podczepia się mu ADHD
        i sprawa załatwiona. Myślę, że takich pseudo chorych dzieciaków jest
        całe mnóstwo - cierpią na tym i nauczyciele i dzieci chodzące z takimi
        do szkoły. myślę, że czas przyjrzeć się temu bliżej, zanim gdzieś
        dojdzie do tragedii.
    • Gość: adhd Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w IP: 85.222.87.* 12.12.09, 10:39
      "Potrzebne jest szkolenie nauczycieli, nauczenie dzieci i rodziców,
      jak pomóc temu dziecku."

      Chyba to jakaś pomyłka.
      ADHD jest spowodowane niewłaściwą opieką (w szerokim tego słowa
      rozumieniu) nad płodem i niemowlęciem. Nie jest to ani choroba
      genetyczna, ani zespół nabyty w niewyjaśnionych okolicznościach.
      Może w którymś momencie, skoro wcześniej rodzice to zaniedbali,
      wreszcie dotrze, że po prostu muszą się zająć swoim dzieckiem i
      zacząć jego rehabilitację. Odpowiednie zajęcia z terapeutą, terapia
      fal mózgowych (biofeedback), logopeda, zajęcia twórcze, sport,
      odpowiednia dieta.
      Pozostałe dzieci i ich rodzice nie muszą ponosić konsekwencji
      wcześniejszych zaniedbań rodziców. Dziecko się samo nie wychowuje.

      • domi_33 Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w 15.03.10, 17:57
        tu si akurat nie zgodzę. ADHD nie jest wynikiem zaniedbań rodziców. to przede
        wszystkim inna budowa mózgu. a co do terapii to nie takie proste, trzeba mieć
        pieniądze żeby móc sobie zatrudnić specjalistę. a nie wszystkich na to stać.
        trzeba poczekać, aż wejdzie do naszego miasta taki zawód 'asystent dziecka z
        ADHD'. w innych miastach już jest.
      • Gość: mdd Re: do sądu cywilnego IP: 94.75.122.* 12.12.09, 13:23
        Lol - to jest piekne - ludzie slysza ADHD i od razu zakladaja, ze
        rodzice nie potrafia wychowac dziecka, ze jest zle i cokolwiek innego.
        Pewnie pareset lat wczesniej to by bylo dziecko diabla / demon czy inne
        cholerstwo.
        A fakty sa takie, ze w artykule nie ma absolutnie nic powiedzianego na
        temat sposobow wychowywania tego dzieciaka.
        Milo tak oskarzac bogu ducha winnych rodzicow? Na pewno - lepiej rzucac
        oskarzenia na prawo i lewo niz myslec....
        • Gość: Tanita Re: do sądu cywilnego IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.12.09, 16:38
          chodzi chyba raczej o dopowiedzialność za dziecko - za czyny
          nieletniego odpowiadają rodzice i tyle. gdzieś musi być granica
          usprawiedliwinia wyczynów takiego dziecka chorobą ADHD. rozbicie głowy
          o kaloryfer mogło się skończyć dużo tragiczniej - co wtedy? rozłożyć
          ręce i powiedzieć takim rodzicom skrzywdzonego dziecka "oops, ADHD..."?
          chodziłam do szkoły w wielkim mieście, w czasach tzw. szkół -
          tysiąclatek, gdzie prześcigano się z upychaniem największej liczby
          dzieci - nie pamiętam ani jednego takiego dzieciaka... owszem, bywały
          rozbrykane egzemplarze, ale skutecznym "lekarstwem" na ówczesnych
          adehadowców (o ile takimi byli) był autorytet nauczyciela, a czasem i
          klaps. ale działało. nie jestem zwolennikiem kar cie3lesnych, ale czy
          my przypadkiem nie przesadzamy z tą tolerancją i bezstresowym
          wychowaniem?
    • Gość: Amaro Symbol naszych czasów IP: *.acn.waw.pl 12.12.09, 11:04
      Dziś nikt nie jest za nic odpowiedzialny. Złodziej nie jest złodziejem bo to
      przecież kleptoman, k.u.r.w.a lub d.z.i.w.k.a.r.z. seksoholikiem, wredne
      rozpuszczone dziecko - "dotknięte zespołem ADHD", człowiek który marnotrawi
      pieniądze nie jest odpowiedzialny bo przecież "jest uzależniony od hazardu" i
      musi się leczyć zamiast puknąć porządnie w glacę...
        • olias Re: z moich szkolnych lat nie pamietam jednego pr 12.12.09, 12:02
          też takiego nie pamiętam. dzieci z ADHD pojawiły się wraz ze
          skrótem.
          podobnie jak dyslekcja - w niekjtórych klasach przed egzaminami jest
          prawdziwa epidemia dyslekcji.
          kiedy okazało się że matematyka znowu będzie obowiązkowa zaczęto
          szukać takiej dyslekcji matematycznej. na razie brak sukcesu, ale ..
          • senseiek Poczytaj "dyslekcyku".. 12.12.09, 13:30

            > też takiego nie pamiętam. dzieci z ADHD pojawiły się wraz ze
            > skrótem.
            > podobnie jak dyslekcja - w niekjtórych klasach przed egzaminami jest
            > prawdziwa epidemia dyslekcji.
            > kiedy okazało się że matematyka znowu będzie obowiązkowa zaczęto
            > szukać takiej dyslekcji matematycznej. na razie brak sukcesu, ale ..

            Poczytaj "dyslekcyku"..

            pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja
            Dysleksja to jest uszkodzenie genu.

            Co do epidemii przed egzaminami to byla, jest i bedzie.. ;)
              • senseiek Re: Poczytaj "dyslekcyku".. 12.12.09, 15:43
                > dysleksje mozna sobie "zalatwic" podobnie jak zwolnienie z w-f .wszystko jest
                > kwestia zamoznosci lub znajomosci rodzicow

                Pokaz mi choc jedna rzecz na tym swiecie, ktorej nie mozna sobie zalatwic za
                pieniadze, znajomosci albo szantaz itp metody perswazji..
            • 1stanczyk Jest olbrzymia roznica pomiedzy naukowa definicja 12.12.09, 15:30
              adhd, dysleksyka, dysgrafa, czy tego "dys" od matematyki a praktyczna
              diagnostyka, ktora stala sie najzwyczajniejszym parawanem nieudolnosci rodzicow
              i wychowawcow chcacych na okolicznosc wlasnej ulomnosci, zmusic otoczenie zeby
              ich dzieci korzystaly ze specjalnych uprawnien.
              Najlepszym lekarstwem na takiego "adhd" jest uczen ktory w sytuacji wlasnego
              zagrozenia w obronie wlasnej wysle rozpieszczonego synalka chronionego przez
              przypisywany mu adhd na kilka tygodni do szpitala.
              Po takiej "kuracji" w wiekszosci przypadkow adhd zniknie jak reka odjal !!!
              Re: Poczytaj "dyslekcyku"..
              • Gość: jj Re: Jest olbrzymia roznica pomiedzy naukowa defin IP: 85.222.87.* 12.12.09, 15:47
                ten prawdziwy stańczyk ponoć twierdził ze co polak to lekarz. ty też drogi
                forumowiczu silisz się na wyrażanie opinii o czymś co cię najzwyczajniej
                przerasta. zastanów się o czym jest artykuł. myślisz że przeciętne dziecko bez
                zaburzeń jest w stanie terroryzować swoją klasę? i myślisz że przeciętna rodzina
                nawet popełniająca błędy wychowawcze jest w stanie takie monstrum wychować? ten
                dzieciak powinien byc pod opieką psychiatry i brać leki.

                tak więc drogi stańczyku piszesz głupstwa. a twoją radę w odniesieniu do tego
                dziecka które jak wygląda ma serio adhd moge tylko skwitowac prosto: pieprzysz
                od rzeczy.
                • 1stanczyk "pieprzysz od rzeczy." 12.12.09, 16:55
                  "pieprzysz od rzeczy."
                  "myślisz że przeciętne dziecko bez zaburzeń jest w stanie terroryzować swoją klasę?"

                  Nie mysle tylko wiem: na pewno nie pod warunkiem, ze rodzicow uczniow i samych
                  uczniow tej klasy nie przygotuje wczesniej, jak ma to czesto w szkolach miejsce,
                  na takie wlasnie hipotetyczne adhd.

                  W normalnej klasie chlopak co tydzien mialby spuszczane takie baty, ze szukalby
                  innej klasy: to nauczyciele z wysokosci wlasnego "wyksztalconego" autorytetu tak
                  zle ta klase przygotowali na podobnego ucznia, swoja "madra" poblazliwoscia
                  powoduja ze klasa jest zagubiona.
                  Dzieci sa okrutne i bezwzgledne i same potrafia doskonale rozwiazac takie
                  problemy: skutecznie i na dlugo a niejednokrotnie na zawsze wykluczyc z wlasnej
                  spolecznosci.
                  To "madrzy" nauczyciele spowodowali, ze zbiorowy i zdrowy instnkt zbiorowosci
                  klasowej zostal zagubiony z czego korzysta niewykluczone chory ale na pewno
                  rozpieszczony poblazliwoscia wszystkich bachor.
                  PS
                  Jesli nie co innego to poczytaj sobie "Wladce much" to moze zrozumiesz
                  spolecznosc dorastajacych dzieci i mechanizmy jakie w tej spolecznosci dzialaja
                  bez interwencji nierzadko przemadrzalych "pedagogow" ktorym sie zdaje ze
                  madrosc, ktora znajduja w pseudonaukowych opracowaniach jest wszystkim.
                  Wystarczy poobserwowac by wiedziec ze zbiorowosc dziecieca jest duzo bardziej
                  brutalna i doskonale sama potrafi "regulowac" podobne przypadki.
                  To "madre" interwencje "ciala pedagogicznego" spowodowaly ze te dziecko
                  terroryzuje cala klase. Bez nich co dwa dni wracalby po prostu pobity przez
                  swoich kolegow i kolezanki.

                  Re: Jest olbrzymia roznica pomiedzy naukowa defin
                  • Gość: jj niestety cały czas pieprzysz od rzeczy IP: 85.222.87.* 12.12.09, 18:30
                    no nie wiem co ci napisać. znam dużo rodzin mających dzieci z ADHD. objawy są naprawdę bardzo charakterystyczne, te dzieci są podobne. Wychowuje się je niezwykle ciężko i wymaga to żelaznej konsekwencji. co do bicia którego jesteś fanem to w przypadku takiego dziecka jest to najgłupszy pomysł. możesz zatłuc na śmierć a nie będzie cię słuchać. będzie tylko gorzej. bo takie dziecko nie panuje nad swoim zachowaniem: jest impulsywne (dawniej mówiono: łobuz ), nie jest w stanie wykonać złożonej pracy (dawniej mówiono:leń), nie jest w stanie usiedzieć w jednym miejscu. Rozumiesz człowieku? dziecko nie panuje nad swoim zachowaniem. równie dobrze mógłbyś biciem usiłować zmusić upośledzonego do nauki. Duży odsetek dzieci z tego wychodzi bo nie ma to wiele wspólnego z inteligencją czy zdolnościami. Ale żeby taki dzieciak z tego wyszedł to musisz co dzień: stać nad nim kiedy pakuje rzeczy do szkoły, siedzieć przy nim kiedy odrabia zadania domowe, dzielić jego prace na małe porcje tak żeby był w stanie ją wykonać, powtarzać każde polecenie tyle razy ile trzeba żeby wreszcie je wykonał, zrobić z każdego dnia rytuał; jak się przyzwyczai po dłuuuugim czasie że: przychodzi ze szkoły, wyprowadza psa, je obiad, siada do lekcji, .... to będzie to robił. szczególnie jeżeli ustalisz prostą taryfę kar i nagród które skutkują: każdy ma jakieś rzeczy na których mu zależy. taryfa jasna i prosta bo inaczej dzieciak nie zapamięta. Przykładowo: kieszonkowe 10 zł. zapomniał wynieść śmieci? -1zł. telefon ze szkoły? -2 zł. nie sprzątnął pokoju? -2zl. dobry stopień w szkole? +2zł. cały dzień było ok? +5zł.
                    na ścianie wieszasz listę co ma robić. żadne polecenie nie jest złożone (jak będą dwa polecenia w jednym to na bank nie zrobi):
                    1. wyprowadź psa,2. odkurz swój pokój. 3. wyjmij książki z tornistra do szafy 4. o 17 punkt siadasz do lekcji.

                    wszystko to oczywiście musisz kontrolować CO DZIEŃ. raz odpuścisz cała robota od początku. lekarstwo dajesz mu osobiście o tej samej godzinie. (mozesz byc 100% pewny że nawet starsze dziecko zapomni wziąc samo) concerta działa 12 godzin, ritalin (zwykły) 4 godziny dlatego był do niczego bo jak nie miałeś kogoś kto dopilnuje żeby dzieciak wziął po 4 godzinach to na lekowym zjeździe po tych 4 godzinach dzieciak generuje ci kolejne problemy w szkole. to lekarstwo to stymulant, pochodna amfetaminy. u dzieci z adhd wywołuje paradoksalną reakcję: zamiast podkręcać uspokaja. teraz Concerta jest refundowana. dawniej ceny były (miesięczna dawka 400 zł, potem tylko 250). ritalin mniej więcej kosztował tyle samo tyle że nie jest refundowany. dolicz sobie psychiatrę: min raz w miesiącu 100 - 200 zł.

                    powtórzę jeszcze raz: każdą najdrobniejsza rzecz jaka zlecasz musisz skontrolować: jak powiesz wynieś śmieci to stoisz i powtarzasz to aż wyniesie. jesteś tylko człowiekiem i wiesz że jakbyś sam te śmieci wyniósł albo posprzątał to byłoby o niebo szybciej bo dzieciak stawia opór który ty (codziennie) musisz pokonywać. i jeszcze nie możesz się denerwować bo to do niczego nie prowadzi. i nie możesz być agresywny bo dzieciak będzie agresywny jeszcze bardziej.

                    W szkole ile byś nie przyniósł zaświadczeń i ile razy byś nie rozmawiał z nauczycielami i tak będą mu stawiać dwójki za to że zapomniał książki, nie odrobił zadania, gadał na lekcji. nawet jak grzecznie prosisz żeby siedział w pierwszej ławce i żeby sprawdzać od razu czy zapisał temat zadania domowego to mówią "tak, tak" i cie olewają. na wywiadówkę przychodzisz i dowiadujesz się że twoje dziecko to debil i klasowy błazen. mówią "wiemy, co to jest adhd, mieliśmy szkolenie" ale traktują twoje dziecko jak upośledzone. no oni po prostu są przekonani że dzieciak jest opóźniony intelektualnie. Napisze dobrze próbny egzamin na zakończenie podstawówki? "udało mu się". napisze końcowy egzamin na prawie maksa majac jeden z najlepszych wyników w klasie? "oooo znowu mu się udało... przecież to debil."

                    no widzisz stańczyku. tak sobie żyjemy mając dziecko z adhd. a tacy kretyni jak ty którym nie chce się ożyć Google albo wejść na nasze forum dają nam dobre rady.

                    tak żeby uzupełnić. mój syn jest teraz w LO - jednym z najlepszych w warszawie. wyrósł ze swoich problemów albo przynajmniej ma je na poziomie kontrolowalnym.
                    • 1stanczyk "co do bicia którego jesteś fanem to 12.12.09, 18:56
                      "co do bicia którego jesteś fanem to w przypadku takiego dziecka jest to
                      najgłupszy pomysł. możesz zatłuc na śmierć a nie będzie cię słuchać."

                      To jest ostatnie zdanie z Twego postu, ktore przeczytalem.

                      Nie mam zwyczaju odpowiadac ludziom, ktorzy nie potrafia czytac albo czytaja to
                      co chca wyczytac: gdzie to wyczytales ze "co do bicia ktorego jestem fanem".
                      Chciales wyczytac to wyczytales tak zeby sobie wydawac sie bardziej madrym.

                      Jesli w ogole to pisalem o spolecznosci klasowej, ktora na skutek
                      "przygotowania" pedagogicznego daje sie terroryzowac jednemu czy drugiemu z
                      bardziej lub mnie rozpoznanym "adhd" (w odpowiedzi na Twoje pytanie).

                      Sluchanie, czy posluszenstwo to jest problem rodzicow a nie klasowy.
                      Jak go rozwiazuja jest ich sprawa: sa leki, jest terapia, sa szkoly specjalne w
                      zaleznosci od zamoznosci.

                      Klasa rzadzi sie swoimi prawami i jesli nie sa "skrzywione" "madroscia" takich
                      jak Ty to nie potrzebuje wobec wichrzycieli adhd zadnej pomocy. Doskonale
                      poradzi sobie z problemem sama: najczesciej wlasnie tak jak pisalem:
                      systematycznie obijajac szczeniakowi morde.

                      Ze mna, z moimi opiniami to nie ma nic wspolnego. Przyznaje, ze nie mialbym
                      najmniejszych wyrzutow wobec mego dziecka gdyby w obronie wlasnej sie do tego
                      przyczynil.

                      Cala reszta to nie jest moja sprawa: niepotrzebnie sie ze swoimi powtarzanymi
                      madrosciami wysilales. Nie czytalem.

                      Re: niestety cały czas pieprzysz od rzeczy
                      • Gość: jj Re: "co do bicia którego jesteś fanem to IP: 85.222.87.* 12.12.09, 19:07
                        no widzisz stańczyku właśnie o to chodzi: nie czytasz bo wydaje ci się ze wiesz
                        lepiej. nawet nie wpiszesz w google: wiki adhd, wiki forum bo mógłbyś
                        przypadkiem dowiedzieć sie czegoś co zachwiałoby twoimi pogladami.

                        A o biciu przecież piszesz: chciałbyś żeby dzieciaka z adhd wyregulowała klasa.
                        no napisaleś tak czy nie?
                        • 1stanczyk Naucz sie dziecko czytac a pozniej pisz 12.12.09, 19:28
                          Nigdzie nie pisalem co bym chcial bo, po pierwsze to nie jest forum o tym co bym
                          chcial ale o problemie w klasie jaki wywoluje dziecko adhd a po drugie to czego
                          bym chcial nie ma najmniejszego znaczenia.

                          Odpowiadalem na Twoje pytanie jak to sie dzieje, ze jedno dziecko terroryzuje
                          juz nie tylko klase ale sprawia problem rodzicom uczniow w tej klasie.
                          Tak jakby do tej pory (zanim zdefiniowano jednostke chorobowa adhd i okreslono
                          objawy) klasy nie potrafila sobie same poradzic do z podobnymi "zjawiskami".
                          Terroryzuje i sprawia problemy poza klasa poniewaz klasa zostala "przygotowana"
                          przez podobnych Tobie niedouczonych w czytaniu madrali.

                          Jestes wybitnym przykladem niedouczenia na poziomie elementarnym bo nie czytasz
                          tego co jest napisane ale to co chcialys przeczytac.

                          Gdzie tak ksztalca ?

                          Dla Ciebie czytanie czegokolwiek jest zbyteczne bo po prostu nie rozumiesz tego
                          co czytasz tylko to co chcialbys wyczytac.

                          Re: "co do bicia którego jesteś fanem to
                          • Gość: jj Re: Naucz sie dziecko czytac a pozniej pisz IP: 85.222.87.* 12.12.09, 19:39
                            przyparty do muru bronisz się drogi stańczyku żeby nie wyjść na głupka. niestety to już sie stało i dokumentacja na forum zostaje. piszesz o adhd choć nie masz o tym pojęcia. sugerujesz że społeczności klasowe powinny sobie same radzić z dziećmi mającymi adhd i to stosując przemoc. No tak piszesz : dzieci powinny stłuc adhdowca. chyba że się teraz tego wypierasz? nawet przecież wspominałeś że nie miałbyś żalu do swojego syna gdyby coś takiego zrobił.

                            a co byłoby gdyby twój syn komuś w klasie podpadł i gdyby klasa go przemocą prostowała? tez byś popierał? a co byłoby gdyby dzieciaki pobiły adhdowca na śmierć albo poważnie okaleczyły? no co byś powiedział stańczyku? też byś popierał i uważałbyś że to jest ok? żaden normalny rodzic nie popiera przemocy w szkole a
                            jeśli jesteś w stanie coś takiego napisać to znaczy że łagodnie mówiąc pieprzysz bez sensu.
                            • 1stanczyk bronisz się (.) stańczyku żeby nie wyjść na głupka 12.12.09, 20:17
                              "dzieci powinny stłuc adhdowca."

                              W ktory miejscu tak napisalem: napisalem, ze pozostwiony w pedagogicznie
                              "nieprzygotowanej" do takich zachowan klasie albo ugial by sie wobec klasowej
                              spolecznosci albo musialby sobie szukac miejsca gdzie indziej.

                              "wychodzic na glupka" w ocenie ludzie, ktorzy albo nie potrafia czytac albo nie
                              rozumieja tego co czytaja, uragaja sprzataczkom jakoby byly "stracone",
                              pozostaja w "piaskownicy", oodbiegaja od tematu ze swoimi skrajnymi przykladami
                              jako arguementami to na pewno nie jest to co mnie przeraza.

                              Re: Naucz sie dziecko czytac a pozniej pisz
                              • Gość: jj Re: bronisz się (.) stańczyku żeby nie wyjść na g IP: 85.222.87.* 12.12.09, 20:32
                                pod spodem masz parę cytatów. Naprawdę nie wstydzisz się tego? nauczyciele
                                zepsuli klasę bo dzieciaki nie spuszczają szczeniakowi

                                > "dzieci powinny stłuc adhdowca."
                                >
                                > W ktory miejscu tak napisalem:


                                "W normalnej klasie chlopak co tydzien mialby spuszczane takie baty, ze szukalby
                                innej klasy: to nauczyciele z wysokosci wlasnego "wyksztalconego" autorytetu tak
                                zle ta klase przygotowali na podobnego ucznia, swoja "madra" poblazliwoscia
                                powoduja ze klasa jest zagubiona. "

                                "Klasa rzadzi sie swoimi prawami i jesli nie sa "skrzywione" "madroscia" takich
                                jak Ty to nie potrzebuje wobec wichrzycieli adhd zadnej pomocy. Doskonale
                                poradzi sobie z problemem sama: najczesciej wlasnie tak jak pisalem:
                                systematycznie obijajac szczeniakowi morde. "

                                "Najlepszym lekarstwem na takiego "adhd" jest uczen ktory w sytuacji wlasnego
                                zagrozenia w obronie wlasnej wysle rozpieszczonego synalka chronionego przez
                                przypisywany mu adhd na kilka tygodni do szpitala.
                                Po takiej "kuracji" w wiekszosci przypadkow adhd zniknie jak reka odjal !!! "
                                • 1stanczyk Od kiedy i kogo zawstydza opisywanie 13.12.09, 13:25
                                  rzeczywistosci panujacej w klasowych spolecznosciach ?

                                  Chyba tylko tych co zyja w swoim wyidelizowanym chciejstwie i glownie na
                                  okolicznosc oderwanych od rzeczywistosci pogladow czuja sie lepsi!!

                                  I jeszcze na dodatek te moje cytaty, ktore podales byly caly czas w kontekscie
                                  pierwszego postu w ktorym pisalem o coraz wiekszych roznicach miedzy coraz
                                  czestsza wygodna (dla rodzicow) diagnostyka zwalniajaca od wszelkich wysilkow a
                                  rzeczywistym przypadkiem chorobowym.

                                  I wlasnie w tym aspekcie "pedagogiczne" i "madre" nastawienie klasy do takiego
                                  hipotetycznego "przypadku bardziej przeszkadza w prawdziwej diagnostyce jak i
                                  funkcjonawaniu spolecznosci klasowej
                                  niz jest pomoca.

                                  Bezkarnie dzialajac w ten sposob w klasie stwarza wsrod uczniow wrazenie nie
                                  chorego ale uprzywilejowanego przez nauczycieli co zaburza wewnetrzne klasowe
                                  relacje i stad wlasnie jako jeden moze terroryzowac cala klase (to bylo jedno z
                                  Twoich pytan).

                                  To co opisalywalem a co Cie tak oburza (bo mnie zadnego wstydu nie przynosi) to
                                  jest to co dzialoby w normalnej klasie w ktorej uczniowie nie mieliby poczucia,
                                  ze jeden uczen jest z racji prawdziwej lub hipotetycznej choroby na specjalnych
                                  prawach.

                                  Ale Ty po prostu czytac nie potrafisz .. i interpretujesz opisywana
                                  rzeczywistosc w zwyklej klasie jako "moja" terapie ..na chorego adhd.

                                  Re: bronisz się (.) stańczyku żeby nie wyjść na g
                                  • Gość: jj Re: Od kiedy i kogo zawstydza opisywanie IP: 85.222.87.* 13.12.09, 13:51
                                    miałem nadzieję że najpierw pomyślisz a potem coś napiszesz. niestety tak się nie stało.

                                    po kolei:

                                    >"pedagogiczne" i "madre" nastawienie klasy do takiego
                                    > hipotetycznego "przypadku bardziej przeszkadza w prawdziwej diagnostyce jak i funkcjonawaniu spolecznosci klasowej
                                    > niz jest pomoca.

                                    nauczyciel w szkole ma pilnować żeby w szkole nie było agresji. społeczność klasowa ma rozwiązywać problemy i konflikty w cywilizowany sposób. no chyba ze przygotowujemy dzieci do życia w subkulturze więziennej. pisanie w tym kontekście o "władcy much" świadczy tylko o tym ze nic nie zrozumiałeś z tej książki. golding pisał o narastającej patologii i zdziczeniu w małej dziecięcej społeczności. przeczytaj sobie to stańczyku jeszcze raz, zwłaszcza zakończenie. I spróbuj przekonać jakiegokolwiek rodzica że nauczyciel w szkole nie powinien kontrolować co się dzieje w klasie, tłumaczyć dzieciom ze nie powinno się jak to piszesz "szczeniaka tłuc po pysku". w artykule mowa o siedmiolatkach których trzeba wdrożyć do zycia w społeczeństwie, normalnym dodam a nie wśród kryminalnego elementu. ja nie chciałbym żeby moje dziecko uczyło sie że koknflikty rozwiązuje sie lejąc przeciwnika w mordę.

                                    kolejne głupstwo:
                                    > Bezkarnie dzialajac w ten sposob w klasie stwarza wsrod uczniow wrazenie nie
                                    > chorego ale uprzywilejowanego przez nauczycieli co zaburza wewnetrzne klasowe
                                    > relacje i stad wlasnie jako jeden moze terroryzowac cala klase (to bylo jedno z
                                    > Twoich pytan).

                                    co to ma wspólnego z uprzywilejowaniem? dzieciak jest impulsywny powinno się go traktować w konkretny sposób. tak jak nie możesz mieć pretensji do głuchego że nie notuje na lekcji tego co mówi nauczycielka tak od dzieciaka z ADHD nie możesz wymagać żeby np. siedział bez ruchu 45 min na lekcji. nie możesz wymagać żeby pamiętał co ma przygotować na następną lekcję jeśli nie zmusisz go do tego żeby zapisał do zeszytu. gdybyś choć pół godziny poświecił na przeczytanie w necie co to jest ADHD to wiedziałbyś że kluczowe dla radzenia sobie z tym problemem jest zrozumienie co się z tym dzieckiem dzieje i jak ono funkcjonuje.

                                    problem z toba polega na tym że ty piszesz o jakims swoim wyobrażeniu adhd. to wyobrażenie wytworzyłes sobie na podstawie jednostkowego przypadku. Nie chcesz konsekwentnie przeczytac czym jest to zaburzenie, nie chcesz wiedziec jak sobie radzic z takimi dziecmi i cały czas konsekwentnie usiłujesz mi wmówic że racjonalne działania podejmowane przez szkołe to jest cos złego.

                                    W dodatku chyba do ciebie nie dociera ze istnieje jakies prawo które nie pozostawia szkole dużego pola do manewru. czytałes ustawę? no podejrzewam, ze nie. to o czym ja mam z toba rozmawiac? mam dyskutowac z twoimi uprzedzeniami i urojeniami?
                                    • 1stanczyk "najpierw pomyślisz a potem coś napiszesz" 13.12.09, 14:38
                                      Odbiegasz od tematu: tematem nie jest sposob w jaki funkcjonuje.
                                      Isota choroby rowniez nie jest tematem.

                                      Czy bieganie z nozyczkami po klasie jest cywilizowanym sposobem roztrzygania
                                      problemow ?

                                      Jesli nauczyciele nie sa w stanie zapewnic wiekszosci uczniow w klasie (tak jak
                                      w przypadku tego artykulu) odpowiednich warunkow nauki z racji "koniecznej"
                                      poblazliwosci wobec tego, ktorego uwaza sie slusznie albo nie za "chorego" to
                                      powolywanie sie na role nauczyciela jest po prostu malo wiarygodne.

                                      Albo, albo: albo nauczyciele sa w stanie zagwarantowac takie warunki by klasa
                                      nie byla ofiara wichrzyciela albo po prostu problem nalezy to pozostawic klasie.
                                      Ona sobie z tym swietenie poradzi, oczywiscie pod warunkiem, ze nie bedzie
                                      stygmatyzowana prawdziwa lub hipotetyczna choroba wichrzyciela: zawsze latwiej
                                      jest dyscyplinowac zwyczajna klase niz, niewykluczone rozpuszczonego powszechna
                                      poblazliwoscia wichrzyciela za prawanem prawdziwej albo nie diagnostyki.

                                      Trzeciego wyjscia po prostu nie ma: to, ze w opisywanym przypadku ciezar
                                      "terapi" wichrzyciela biora na siebie pozostali uczniowie i cala klasowa
                                      spolecznosc jest po prostu nienormalne i swiadczy o powszechnej w naszym kraju
                                      "spychanologi" polegajacej na obciazaniu wlasnymi obowiazkami tych, ktorych
                                      latwiej jest zdyscyplinowac.

                                      Jest to po prostu pedagogiczna i strachliwa latwizna, ktora z jednej strony nie
                                      radzi sobie sama z problemem a z drugiej uniemozliwia skuteczne rozwiazanie tego
                                      problemu przez klasowa wspolnote.

                                      Szkody zarowno dla jednej (chorego lub nie wichrzyciela) jak i drugiej strony
                                      (spolecznosci klasowej) sa spowodowane przez wygodna wyczekujaca biernosc
                                      odpowiedzialnych za ta obecna sytuacje.


                                      Re: Od kiedy i kogo zawstydza opisywanie
                                      • Gość: jj Re: "najpierw pomyślisz a potem coś napiszesz" IP: 85.222.87.* 13.12.09, 15:05
                                        teraz przynajmniej piszesz konkretnie choć nadal głupstwa:

                                        > Czy bieganie z nozyczkami po klasie jest cywilizowanym sposobem roztrzygania
                                        > problemow ?
                                        ależ nie, to jest właśnie problem który nauczyciel musi rozwiazać wspólnie z klasą. jakbym był rodzicem to na pewno nie zyczyłbym sobie żeby czyjkolwiek dzieciak biegał z nożyczkami po klasie.

                                        > Albo, albo: albo nauczyciele sa w stanie zagwarantowac takie warunki by klasa
                                        > nie byla ofiara wichrzyciela albo po prostu problem nalezy to >pozostawić klasie
                                        ależ nie: nauczyciele mają obowiązek zapewnić uczniom bezpieczeństwo w klasie albo poniosą konsekwencje przewidziane prawem. w żadnym przypadku nie należy pozostawiać problemu klasie: dzieciaki w tym konkretnym przypadku mają 7 lat, to nauczyciele są od wychowywania , uczenia i utrzymywania porządku. skąd ci w ogóle przychodzi do głowy taki nonsens?

                                        > Ona sobie z tym swietenie poradzi, oczywiscie pod warunkiem, ze nie bedzie
                                        > stygmatyzowana prawdziwa lub hipotetyczna choroba wichrzyciela:
                                        stygmatyzować: rozumiem że lubisz obce słowa ale w tym kontekście nie brzmi ono najbardziej adekwatnie. a klasa wcale sobie z tym świetnie nie poradzi, no możne zatłucze na śmierć dzieciaka albo on zrobi komuś krzywdę tymi nożyczkami. Tak szczerze stańczyku: czy ty naprawdę jesteś aż tak głupi żeby uważać że w przypadku tak drastycznego naruszania norm jest szansa ze 7 latki rozwiążą to same? i to jak piszesz świetnie? nawet ci demonstrujący przed szkołą rodzice nie proponują tak idiotycznych rozwiązań.

                                        wiem że trudno się wycofać ale naprawdę piszesz żenujące głupstwa. możesz byc po stronie rodziców reszty dzieci, możesz uważać że ADHD to wymysł i nieistniejąca choroba ale na miły bóg nie pisz durnoctw w rodzaju: siedmiolatki poradziłyby sobie świetnie z dzieciakiem latającym po klasie z nożyczkami.

                                        • 1stanczyk czy ty naprawdę jesteś aż tak głupi żeby uważać że 13.12.09, 17:34
                                          "czy ty naprawdę jesteś aż tak głupi żeby uważać że w przypadku tak drastycznego
                                          naruszania norm jest szansa ze 7 latki rozwiążą to same?"

                                          Z artykulu wynika, ze dzialajac zgodnie z prawem, nauczyciele w ogole nie radza
                                          sobie z istniejacym problemem bo jak sie okazuje nie dotyczy juz jednego
                                          wichrzyciela, ktoremu slusznie lub nie przypisanao adhd, czy nawet klasy ale
                                          stal sie problemem calego grona rodzicow uczniow bedacych w tej klasie.

                                          Nie jestem po zadnej stronie bo moje dziecko nie jest w tej klasie.

                                          Nie mnie decydowac czy choroba wichrzyciela jest prawdziwa czy nie.

                                          Wiem natomiast bo pamietam moje szkolne lata kiedy nie bylo parawanu prawdziwej
                                          albo nie dyslekcji, dysgrafji czy adhd ...

                                          "to nauczyciele są od wychowywania , uczenia i utrzymywania porządku. skąd ci w
                                          ogóle przychodzi do głowy taki nonsens?"

                                          Najwyrazaniej, wedlug tego co jest tematem artykulu, w mysl Twoich
                                          "pedagogicznych" pogladow i istaniejacego prawa nauczyciele po prostu i
                                          najwyrazniej sobie nie radza ... probujac obciazyc klasowe solidarnosc
                                          odpowiedzialnoscia za swoje experymenty pedagogiczne tylko po to by byc "krytym"
                                          na wszelki wypadek.

                                          Skoro sa odpowiedzialni to zachowanie tego hipotetycznego przypadku adhd nie
                                          mogloby po prostu zaistniec: z tego wniosek, ze na pewno nie sa odpowiedzialni ...

                                          Przyczyn moze byc wiele: jedna z nich moze byc wlasnie to Twoje "naukowe" i
                                          "pedagogiczne" podejscie, ktorym gotowy Jestes poswiecic rzetelna edukacje
                                          dwudzisetu paru uczniow na rzecz jednego hipotetycznie chorego.

                                          Nie potrzebuje sie z niczego wycofywac. Wprost przeciwnie im bardziej probujesz
                                          mnie przkonac Twoimi kasliwymi i klamliwymi atakami tym bardziej umacniasz mnie
                                          w tym co napisalem: nie pisalem nigdzie ze adhd to wymysl.
                                          Znowu czytasz co chcesz: pislaem jedynie, ze coraz czesciej diagnostyka adhd
                                          jest zwyczajnym wygodnym parawanem wychowanie "bez stresow " w cieplarnianych
                                          warunkach.

                                          PS.
                                          "stygmatyzować: rozumiem że lubisz obce słowa ale w tym kontekście nie
                                          brzmi ono najbardziej adekwatnie"

                                          Tego nie bede komentowac bo samo w sobie jest komentarzem.
                                          www.slownik-online.pl/kopalinski/AF5AF48FA1048FD541256599004D60EA.php
                                          Re: "najpierw pomyślisz a potem coś napiszesz"
                                          • Gość: jj Re: czy ty naprawdę jesteś aż tak głupi żeby uważ IP: 85.222.87.* 13.12.09, 20:44
                                            najpierw cytat: w całości żebyś nie twierdził ze wyrywam z kontekstu.
                                            "Albo, albo: albo nauczyciele sa w stanie zagwarantowac takie warunki by klasa
                                            nie byla ofiara wichrzyciela albo po prostu problem nalezy to pozostawic klasie.
                                            Ona sobie z tym swietenie poradzi, oczywiscie pod warunkiem, ze nie bedzie
                                            stygmatyzowana prawdziwa lub hipotetyczna choroba wichrzyciela: "

                                            i ze słownika pwn:

                                            stygmatyzacja
                                            1. «publiczne potępianie jakiejś osoby lub grupy osób i odrzucanie ich w kontaktach społecznych»
                                            2. «pojawienie się u kogoś stygmatów w ekstazie religijnej»
                                            • stygmatyzować

                                            I co, nadal twierdzisz że zdanie "klasa nie będzie stygmatyzowana chorobą wichrzyciela" oddaje twoje intencje? stygmatyzowany to mógłby byc wichrzyciel i owszem, jest ma etykietę ADHD. Stygmat...
                                            właśnie twój link prowadzi do słowa stygmat, nie do czasownika stygmatyzować.
                                            tez cytuje żeby pokazać że usiłując swoje racje udowodnić i pisząc jak to obecnie ludziom sie nie chce dwa razy kliknąc żeby coś sprawdzic piszesz w rzeczywistości o sobie.

                                            stygmat znak, znamię, piętno; (w l.mn.) ślady przypominające rany na ukrzyżowanym ciele Chrystusa, pojawiające się (wg wierzących - w sposób nadprzyrodzony) na ciele stygmatyków.
                                            stygmatyzm fiz. układ opt. (soczewek a. zwierciadeł), w którym promienie światła wychodzące z jednego punktu skupiają się również w jednym punkcie (ognisku); występowanie stygmatów.

                                            Etym. - gr. stígma dpn. stígmatos 'ślad ukłucia; piętno (niewolników; przestępców; przen. hańby); tatuaż' od stídzein 'kłuć; piętnować; tatuować'; por. astygmatyzm.

                                            i co ty na to?

                                            co do twoich pomysłów to rozumiem że wg. ciebie po linczu we Włodawie należy rozwiązać policję bo jak widać policja sobie nie radzi? albo usankcjonować samosądy w miejscowościach gdzie policja sobie nie radzi? z twoich postów to ja wnioskowałem ze jesteś konserwatystą ale teraz wyłazi z ciebie pełną gębą anarchista. Prawo nie działa, szkoła sobie nie radzi to siedmiolatkowie mają wziąć sprawy w swoje ręce. To jest stańczyku już nawet nie śmieszne to jest żałosne w swojej głupocie. W jakim ty kraju chcesz żyć? \

                                            jeszcze raz piszę: jeśli nauczyciele sobie naprawdę nie radzą to jest to sprawa kuratorium, policji, prokuratury, sądu itd. Nie ma takiej możliwości że nauczyciele sobie nie radzą i mówią rodzicon: przepraszamy ale ten dzieciak ma ADHD więc muszą się państwo liczyć że w tej szkole dzieci nie są bezpieczne i lepiej inwestujcie państwo w dobre ubezpieczenie zdrowotne albo wyrwijcie chwasta samodzielnie. i nie są to moje fantazje tylko zdrowy rozsądek którego ty najwyraźniej nie masz. Szkoła ma obowiązki i są sankcje za ich nie wypełnianie. Rodzice mają swoje prawa i w szczególności mają prawo do tego żeby ich siedmiolatek byłw szkole bezpieczny.
                                            • 1stanczyk "ze (klasa) nie bedzie 'znaczona' prawdziwa 13.12.09, 22:58
                                              lub hipotetyczna choroba wichrzyciela"

                                              stygmat=znak, pietno

                                              Poblazliwosc i zagubienie klasy (do tego stopnia, ze interweniuja rodzice
                                              uczniow) wynika z "naukowego" i "pedagogicznego" pietna ktore zawdziecza
                                              nauczycielom dzialajacym zgodnie z Twoimi "madrymi" wywodami.

                                              To jest dosyc powszechna w naszym polswiatku pointeligentow "technika" polemiki:
                                              kiedy brakuje argumentow merytorycznych do argumentow "urasta" forma ...

                                              Zle rozumiesz: ta ulomnosc (adhd) byla codziennoscia wielu klas zanim ja odkryto.
                                              Natomiast od czasu kiedy zostala zdefiniowana stala sie czesto wygodnym parwanem.
                                              I radzono sobie w mysl prostej zasady, ze istnieje pewna hierarchia waznosci i w
                                              tej hierarchi interesy dwudziestu paru uczniow stoja duzo wyzej niz potrzeby
                                              jednego, prawdziwie lub nie, okreslonego przypadku adhd.
                                              I opisany przypadek jest wlasnie ewidentnym zagubieniem tej prostej ale waznej z
                                              punktu widzenia interesu klasowego i dalej spolecznego tej ewidentnej i
                                              potrzebnej hierarchi.
                                              Klasa, interesy klasy zostaly podporzadkowane terapi jednego z uczniow.
                                              W mmojej ocenie to jest postawione na glowie.
                                              Ty zas uwazasz ze moja ocena "jest zalosna w swojej glupocie"

                                              Twoja wyobraznia dziala tylko jednostronnie w obronie tego "jednego" gotow
                                              Jestes wymyslac cale scenriusze prawdziwych lub nie przypadkow i smiesznie
                                              wydumanych przykladow tak zeby miec racje.

                                              Zycie jest duzo prostsze: nie znano adhd i nauczyciele musieli sobie z takimi
                                              prawdziwymi lub nie przypadkami radzic i na pewno nie radzili sobie w groteskowo
                                              opisany w Twoim scenriuszu sposob.

                                              Skoro nauka nie potrafi dac skutecznych narzedzi pogodzenia intersow klasy i
                                              wichrzyciele w takim przypadku to znaczy jest niewiele warta i nalezy probowac
                                              inaczej jesli juz nie poprzez wydzielone klasy to na przyklad tak jak radzono
                                              sobie kiedys.

                                              A na pewno nie radzono sobie gorzej niz w opisanym przypadku "naukowej i
                                              pedagogicznej terapi" ktorej bronisz w ktorym dochodzi do buntu rodzicow
                                              pozostalych poszkodowanych "terapia" dzieci.

                                              Re: czy ty naprawdę jesteś aż tak głupi żeby uważ
                                              • Gość: jj Re: "ze (klasa) nie bedzie 'znaczona' prawdziwa IP: 85.222.87.* 13.12.09, 23:38
                                                dużo tekstu, mało treści. tak oczywiście ADHD istniało dawniej, tylko nie było tak nazywane. tak, radzono sobie z nim w bardzo prosty sposób: łobuz który nie uczył się, nie mógł usiedzieć na miejscu, bił kolegów najpierw dostawał rózga, potem siedział w kozie a na końcu wyrzucali go ze szkoły, w międzyczasie "prostowała" go grupa. i problem z głowy. Dla ciebie to jest ok a inne metody radzenia sobie z tym problemem to "naukowe" i "pedagogiczne" brewerie.

                                                Jest bardzo charakterystyczne że nie poświecisz nawet kwadransa żeby dowiedzieć się co obecnie psychiatra, psycholog, pedagog sadzą na temat sposobów postępowania z dziećmi mającymi ADHD. po prostu wiesz że to "naukowe" "pedagogiczne" więc głupie. dawniej było lepiej. więc ty radzisz: grupa ma lać szczeniaka po mordzie. codziennie. będzie dobrze bo tak dawniej skutkowało. A Rozalkę to na trzy zdrowaśki do pieca wsadzili jak była chora. to czemu teraz leczą antybiotykami? no nie wiem... niektórzy mówią że jest pewien postęp w medycynie (psychiatria to kawałek medycyny, prawda?).

                                                słówko "stygmatyzować" użyłeś błędnie. nie czepiałbym się tego, każdy się może pomylić ale co robisz dalej? zajrzałeś do słownika i powiedziałeś: "no, ok pomyliłem się, miałem coś innego na myśli"? nie, podesłałeś byle jaki link który niby dowodzi że masz rację. Teraz też: mówię ci że z dzieckiem mającym ADHD postępuje się w określony bardzo konsekwentny sposób i że leczy się je farmakologicznie a ty jak katarynka: "drzewiej inaczej bywało! w pysk szczeniaka! co dzień! Zawsze pomagało to i teraz pomoże! A naukowcy to plagiatorzy, ich tytuły to tylko literki przed nazwiskiem, nic nie wiedzą. politycznie poprawni tylko"

                                                Stańczyk, czy nie mógłbyś przeczytać sobie co obecnie nauka sądzi na temat terapii dzieci z ADHD? nie mógłbyś dopuścić do siebie informacji, że nie masz racji? że się mylisz bo nie masz dostatecznej ilości informacji które zebrał ktoś zajmujący się tym zawodowo?

                                                • 1stanczyk "wiesz że to "naukowe" "pedagogiczne" więc głupie 14.12.09, 01:00
                                                  "wiesz że to "naukowe" "pedagogiczne" więc głupie."

                                                  Wiem tyle,ze w tym przypadku nie funkcjonuje od dawna i na calej lini do tego
                                                  stopnia, ze w banalna i nie swoja sprawe to nie ich dziecko przechodzi "terapie"
                                                  musza angazowac sie rodzice zdrowych dzieci.

                                                  I to po prostu mnie przerasta.

                                                  Ty nie piszesz, ze jest zle realizowane.
                                                  Ty uwazasz, ze jest wszystko ok.
                                                  Ze zdrowe dzieci musza spelniac role ofiar, na okolicznosc "terapi" jednego z
                                                  nich u ktorego doszukano sie prawdziwej albo nie adhd.

                                                  Bo tak wlasnie powinno byc.
                                                  Sama choroba jej naukowy opis nie ma nic do rzeczy.

                                                  Nigdzie nie pisalem, ze dawniej bylo lepiej.
                                                  Nigdzie nie pisalem, ze "naukowe" i "pedagogiczne" wiec glupie.

                                                  Nie przypisuj ogolnikow do stwierdzen, ktore uzylem w konkretnym przypadku.
                                                  (Schopenhauer Erystyka).
                                                  W tym przypadku jak wynika z tresci artykulu te matody sa nieskuteczne: dlatego
                                                  zreszta umieszczalem je w cudzyslowie jako, ze pewnie sa nieskuteczne bo nie sa
                                                  takie naukowe i pedagogiczne za jakie chcialyby uchodzic.

                                                  To co piszesz w ogole nie jest sposob na powazna argumentacje.
                                                  Gdzie tego ucza ?

                                                  I dalej po przykladach z Erystyki.
                                                  Nie wysilaj sie bo mnie Twoje teksty o Rozalce nawet nie bawia.
                                                  Jesli juz to uragasz samemu sobie popadajac w smiesznosc.

                                                  Bo moj link oczywiscie jest byle jaki w porownaniu z Twoim ...

                                                  Tej pretensjonalnosci tez gdzies ucza ?
                                                  Czy to sie automatycznie nabywa w naszych srodowiskach akdemickich ?

                                                  Adhd nie jest tematem: tematem jest wplyw na pozostalych uczniow stosowanej w
                                                  tej szkole "terapi".
                                                  To moze byc kazda inna choroba, depresje, cokolwiek
                                                  Nie moze byc tak by ta "terapia" odbywala sie do tego stopnia kosztem innych
                                                  uczniow by musieli wspolnie reagowac ich rodzice.

                                                  Re: "ze (klasa) nie bedzie 'znaczona' prawdziwa
                                                  • Gość: jj Re: "wiesz że to "naukowe" "pedagogiczne" więc gł IP: 85.222.87.* 14.12.09, 01:46
                                                    Stańczyku, przypadek opisany w artykule jest jednostkowy. nie wiem jak dyrekcja i psycholog postępują z klasą i z tym dzieckiem, nie wiem czy postępują zgodnie z zasadami. Nie znam diagnozy, ba nawet nie wiem czy dziecko dostaje lekarstwa. Ty tez nie wiesz ale wyciągasz wniosek że metody "naukowe" nie działają a sugerujesz że powinno się pozwolić na metody tzw. tradycyjne bo one zadziałają.
                                                    nawet by mnie to nie dotykało ale ty te metody "naukowe" deprecjonujesz choć jako żywo nie wiesz na czym one polegają.

                                                    Co do słówka "stygmatyzować" to pogódź się z tym że użyłeś je błędnie i link podałeś bałamutnie do rzeczownika stygmat. Tak było. Każdy się myli. Tylko że ja jestem skłonny się do tego przyznać a ty nie. jeśli jesteś mi w stanie wskazać jakakolwiek publikację wspierającą twoją teorię jakoby grupa powinna sama stosując przemoc wychowywać dziecko z ADHD to chętnie przeczytam. Ale wątpię żebyś coś takiego znalazł. praktyka nie potwierdza twoich teorii. równie dobrze mógłbyś mieć nadzieję że przy pomocy rózgi zmusisz dziecko z zespołem Downa do zrozumienia mechaniki kwantowej.
                                                  • 1stanczyk "to pogódź się z tym że użyłeś je błędnie" 14.12.09, 13:26
                                                    "to pogódź się z tym że użyłeś je błędnie"

                                                    Twoj paternalistyczny ton nie dodaje Ci wiarygodnosci: co do metod wiem tylko
                                                    tyle, ze problem wychowawczy edukacyjny jednostki pomimo "naukowych" i
                                                    "pedagogicznych" wysilkow nauczycieli i uczniow zamiast przynosic efekty
                                                    terapeutyczne wobec prawdziwego lub nie wypadku adhd rozrosl sie do problemu,
                                                    ktory zjednoczyl rodzicow pozostalych uczniow.

                                                    Znajac nasze stosunki miedzyludzkie musialo juz byc naprawde bardzo zle. Gdzie
                                                    dwoch rodakow tam trzy poglady na ta sama sprawe.

                                                    Dlugo jeszcze bedziesz sie pastwil na tym Twoim zrozumieniem wyrazu
                                                    stygmatyzowac ?
                                                    Tak jakbys mial w tym szczegolna przyjemnosc, ktorej oczywiscie, pozostajac przy
                                                    swoim, nie mam zamiaru Ci odbierac ...

                                                    Nie pisalem tego co mi przypisujesz: znowu rozumiesz jak chcesz.
                                                    Grupa uzalezniona od nauczyciela i nie majaca wyboru wobec obowiazujacych
                                                    autorytetow wykorzystywanych do kuracji jednego prawdziwego albo nie przypadku
                                                    adhd nie powinna na pewno, na skutek terapi stosowanej w tej szkole, ponosic
                                                    konsekwencje braku rezultatow tej terapi.

                                                    Wspolna reakcja rodzicow (nielatwa do osiagniecia w naszych warunkach) swiadczy
                                                    o tym jak daleko "pedagogiczne" dzialania zdestabilizowaly naturalna strukture
                                                    dzieciecej zdrowej spolecznosci.

                                                    Pisalem juz: operujesz skrajnosciami by wydawac sie przekonywujacym
                                                    "rozga i zespolem Downa" mozesz przekonac pewnie swoje albo moje kilkuletnie
                                                    dzieci ale nikogo powyzej 14 lat, podobnie zreszta jak balamutnie przypisywaniem
                                                    mnie Twoich interpretacji: pisalem, ze w obronie wlasnej grupa ma prawo do
                                                    uzywania podobnych srodkow "terroru" wobec wichrzyciela jak te ktorymi on
                                                    terroryzuje klase pozostajac z racji poblazliwosci nauczycieli na okolicznosc
                                                    prawdziwej lub nie choroby bezkarnym.

                                                    Fakt ze tak sie nie dzieje jest wynikiem dzialanosci "pedagogicznej" tam gdzie
                                                    jest to najlatwiejsze: wobec zdyscpilnowej klasy co zaburza na tyle rownowge w
                                                    tej zbiorowosci,ze dochodzi do publicznej i wspolnej interwencji rodzicow.
                                                    PS.
                                                    Mozna sie zreszta domyslac wielu wczesniejszych dyskretnych pojedynczych
                                                    interwencji rodzicow poszkodowanych uczniow.

                                                    Re: "wiesz że to "naukowe" "pedagogiczne" więc gł
                                                  • Gość: jj :-) IP: 85.222.87.* 15.12.09, 23:05
                                                    przeoczyłem ten tekst a jest naprawdę dobry:

                                                    > Twoj paternalistyczny ton nie dodaje Ci wiarygodnosci:

                                                    zerknij sobie powyżej. jest tam twój post z nagłówkiem:
                                                    Naucz sie dziecko czytac a pozniej pisz
                                                    Autor: 1stanczyk 12.12.09, 19:28

                                                    zabawne, prawda? no ja uśmiałem się do łez. MÓJ paternalistyczny ton. Wiesz ja cię rozumiem bardzo dobrze. Dyskusja jest jak między zwolennikami kar fizycznych a ich przeciwnikami:
                                                    - nie należy bic dzieci
                                                    - nie mówimy o biciu, mówimy o środku wychowawczym, o klapsie
                                                    - ale ten klaps to bicie! zaczynasz od klapsa a może się skończyć na ciężkim biciu
                                                    - żaden rozsądny rodzic nie pobije dziecka. jak dziecko odstaje klapsa to wie że źle zrobiło.
                                                    - a jak będzie dalej niegrzeczne? znów dasz klapsa? i znów? to naprawdę skończy się pobiciem!
                                                    - ależ skąd, rodzice zawsze stosowali klapsy i one pomagały, tylko dzisiaj lewacy, pseudonaukowcy, i ci niby intelektualiści negują wartość wychowania w posłuszeństwie
                                                    - no ale jak dziecko po klapsie nadal będzie nieposłuszne?
                                                    - to niemożliwe, klaps zawsze pomagał, ja dostawałem klapsy i jestem wdzięczny za to ojcu bo wyrosłem na przyzwoitego człowieka.
                                                    - ja to widzę tak, że ciebie w dzieciństwie bito i ty nie możesz sobie wyobrazić innego modelu wychowania.
                                                    - no bo nie ma innego, te nowomodne wymysły są nieskuteczne więc trzeba wrócić do dawnego skutecznego klapsa!
                                                    - ale zdajesz sobie sprawę że jak np. trafisz na nadpobudliwe dziecko z adhd to możesz je tłuc codziennie a i tak nie będzie posłuszne?
                                                    - to niemożliwe, każdego można nauczyć, psa można wytresować, to i dzieciaka na pewno tez. Zresztą nie ma adhd, to wymyśliły żądne zysków koncerny farmaceutyczne. klaps, tak tylko klaps uratuje polską rodzinę!

                                                    tak to wyglada... no więc widzisz jest to bardzo jałowe jak dowcip o słoniu;

                                                    - wiesz, gdzie najlepiej może się schować słoń?
                                                    - ?
                                                    - na drzewku jarzębiny! ma takie małe czerwone oczka jak jarzębina , nikt go tam nie wypatrzy! widziałeś kiedyś słonia na drzewku jarzębiny?
                                                    - yyy... no nie...
                                                    - no widzisz jak się dobrze schował?

                                                    mam nadzieję ze dowcip ci się spodoba. :-)
                    • Gość: moi Re: niestety cały czas pieprzysz od rzeczy IP: *.home.aster.pl 13.12.09, 22:26
                      ale Ty nie piszesz ani słowa o rozbijaniu głowy o kaloryfer. Wyobraź sobie, że
                      to Twojemu dziecku inne dziecko - niech też ma ADHD - rozbiło głowę o kaloryfer.
                      I Twój dzieciak nie chce teraz chodzić do szkoły. Dziwisz się?
                      A gdyby u Ciebie w robcie ktoś regularnie lał Cię i przeszkadzał w pracy? Nie
                      mógłbyś się skupić, niczgo byś nie był w stanie skończyć? Co byś zrobił? No co?
                      • Gość: jj Re: niestety cały czas pieprzysz od rzeczy IP: 85.222.87.* 13.12.09, 22:58
                        już to gdzieś pisałem: mojego dzieciaka tez się czepiał lekko upośledzony
                        potomek zawodowego żołnierza - psychopaty. zresztą wszystkich dzieciaków się
                        czepiał. pikanterii dodaje całemu zdarzeniu fakt że to mój dzieciak ma
                        zdiagnozowane ADHD. zapewniam cię że nie zachęcałem mojego syna żeby razem z
                        kolegami "obili mordę szczeniakowi" jak to ładnie pisze pan stańczyk. miąłem
                        pretensje do nauczycieli bo to jest ich problem.
                        • 1stanczyk Do tego nie trzeba zachecac mozna conajwyzej nie 13.12.09, 23:34
                          zniechecac: pojecia nie masz o dzieciecym poczuciu sprawiedliwosci rodzacym
                          solidarnosc w obliczu takich jednostek.

                          To wlasnie ta zdrowa nie tylko zreszta chlopieca solidarnosc zostala
                          "znieczulona" "naukowym" i "pedagogicznym" przygotowaniem klasy na adhd w ktorym
                          z drugiej strony zabraklo skutecznych metod takiej kontroli zachowania
                          wichrzyciela ktora nie prowadzilaby do potrzeby ujawniania sie tej klasowej
                          solidarnosci.

                          W sumie musieli reagowac solidarnie, bo nie "naznaczeni" naukowo i
                          "pedagogicznie" przez nauczycieli, ich rodzice.

                          To jest ten Twoj oparty na dokladnej znajomosci choroby adhd "sukces"
                          pedagogiczny !!!!

                          Re: niestety cały czas pieprzysz od rzeczy
                            • 1stanczyk Zupelnie wystarczy zeby klasa byla tak samo 14.12.09, 01:17
                              "kontrolowana" jak przypadek adhd.

                              W tej zas latwo wykorzystuje sie zdyscyplinowanie i ofiarnosc calej klasy by
                              zadowolic wymagania "terapi" polegajacej na braku kontroli i sankcji wobec
                              prawdziwego lub nie przypadku adhd.

                              Operujesz skrajnosciami by dyskredytowac to co pisze: to jest juz tylko zabawne.
                              Kontrole mozna dawkowac wedlug potrzeb: Twoj przyklad z Goldinga tutaj jest nie
                              na miejscu: Tam wszyscy wiedzieli, ze nie ma zadnej kontroli.

                              Czy gdzies pisalem zeby nie bylo kontroli ?

                              Wyrownane kontrolowane szanse klasy i adhd to jest to minimum, ktorego sie
                              domagalem jako inny sposob rozwiazania problemu, ktorego wychowawcy i
                              nauczyciele nie potrafili miesiacami rozwiazac "naukowymi" i "pedagogicznymi"
                              sposobami doprowadzajac do buntu rodzicow pozostalych uczniow.

                              Re: Do tego nie trzeba zachecac mozna conajwyzej
                        • Gość: moi Re: niestety cały czas pieprzysz od rzeczy IP: *.home.aster.pl 14.12.09, 11:19
                          To jest problem nauczycieli - zgadza sie. Ale to nie oni ponosza konsekwencje. O
                          to chodzi stanczykowi. To dzieci ponoszą konsekwencje. To z rozbitą głową, to z
                          nożyczkami przy szyi. To one się boją, bo ten jeden jest bezkarny. Nie znam się
                          na ADHD, ale załóżmy że ma bardzo silne ADHD. Pewnie jak z każdą chorobą, można
                          na nią mniej lub bardziej cierpieć. Załóżmy, że u niego jest silne. Jaką to
                          różnicę robi tym, którzy z tego powodu cierpią, czyli dzieciakom z klasy? Onie
                          mają po 7 lat, dużo już rozumieją z tego co się dzieje dookoła, ale na litość
                          boską to są tylko 7latki!
                          Co do przemocy - stanczyk wyraznie napisal, ze nie mialby nic przeciwko temu,
                          gdyby jego dziecko strzeliło kogoś w obronie własnej. W pelni go
                          popieram. Dla takiego dziecka z robita głowa czy nozyczkami przy szyi - to bylo
                          bez powodu. Ja bym mojemu synowi powiedział: w ostatecznosci, strzel go ile sił,
                          raz a mocno. Sytuacja w tej klasie, to juz ostatecznosc - nauczyciele chyba nie
                          daja rady.
                  • Gość: aldona Re: "pieprzysz od rzeczy." IP: *.aster.pl 15.02.10, 14:52
                    Ludzie, co robić? świeta racja- w podst. u mojego dziecka jest tak samo - nie
                    drażnic bron Boże dziecka z psychopatycznymi skłonnościami,które rozbija głowy
                    innych, bije, kopie i poniża. Pedagog mówi, zeby go nie stresować, bo się zrobił
                    zamknięty i wycofany
                    - w wyniku terapii. Nadal wali głowa koleżanki o ściane i nic.
                    jest nadzór policji, w wyniku interwencji rodziców a nie szkoły. dyrekcja nie
                    informuje policji o dalszych wyczynach, choć ma taki obowiązek. rodzice ofiary,
                    na szczęście jednej już tylko, są wściekli ale nie podejmują żadnych działań.
                    Po chrześcijańsku nadstawiają drugi policzek.
              • Gość: ojciec Re: Jest olbrzymia roznica pomiedzy naukowa defin IP: *.acn.waw.pl 12.12.09, 22:28
                Masz rację! Mój syn, dodam, że grzeczny i dobrze wychowany, bo trenujący sporty
                walki, wracał ze szkoły delikatnie mówiąc wkur....! Pytałem go wielokrotnie
                czemu. Nie chciał powiedzieć. Wreszcie powiedział. Przyszedł do nich chłopiec z
                ADHD. Bił wszystkich, a głównie dziewczynki. Oczywiście za każdym razem z
                ekskjuzem, że on biedny, chory, nie wie co czyni. Fizycznie na chorego nie
                wyglądał, a i w głowie chyba też nie, bo jak synowi przypomniałem, że broni się
                dziewczynki, to po kilku bęckach był bardzo miły dla wszystkich, tylko rodzice
                przenieśli go szybko do innej szkoły. Pewnie teraz terroryzuje jakąś inną klasę.
                Na niektórych tylko zastraszenie działa. Dodam, że nie jestem zwolennikiem kar
                fizycznych, a syn dostał tylko raz klapsa, jak miał 2 lata i próbował włożyć
                drut do kontaktu.
                • Gość: jj Re: Jest olbrzymia roznica pomiedzy naukowa defin IP: 85.222.87.* 12.12.09, 22:45
                  ty se ojciec sprawdź co to jest adhd. rozmawiałeś z jego rodzicami? z
                  nauczycielami? ktoś ci mówił że dzieciak ma zdiagnozowane adhd? był u
                  psychiatry? bierze lekarstwa?

                  no widzisz ojciec najpierw sobie to sprawdź a potem pie...na forach że
                  widziałeś dziecko z adhd. szczególnie smierdzące jest dla mnie to stwierdzenie
                  że po bęckach wygrzeczniał. Ile razy mam do diabła powtarzać wam forumowi
                  debile? jakby miał prawdziwe adhd to w życiu nie uwierzę żeby bicie go cokolwiek
                  pomogło. mógłby byc tylko bardziej agresywny.
                  • dorsai68 Kolego, wyjaśnijmy sobie jedno, 12.12.09, 23:14
                    bez względu na to, czy to rzeczywiście ADHD, czy tylko rozwydrzony bachor, który nie ma odpowiednich wzorców w domu rodzinnym, dziecko, jak każdy człowiek ma prawo do samoobrony przed bezpośrednim atakiem. I zupełnie bez znaczenia jest czy atakującym jest młodociany bandzir czy chory na ADHD.
                    • Gość: jj Re: Kolego, wyjaśnijmy sobie jedno, IP: 85.222.87.* 12.12.09, 23:52
                      chciałem napisać następującą rzecz: na tym forum

                      1. 90% ludzi nie wie co to jest ADHD
                      2. ADHD jest traktowane jako wynik tzw. wychowania bezstresowego
                      3. każdy źle wychowany szkolny łobuz z definicji wg forumowiczów ma etykietkę ADHD
                      4. bicie uważane jest za dobry sposób na terapię ADHD.
                      5. ludzie nie rozumieją że ADHD objawia się często tylko jako zaburzenia uwagi a
                      niekoniecznie musi się wiązać z agresją nie do opanowania.

                      to są oczywiście bzdury. w poprzednich postach pisałem. jak ktoś nie wierzy to
                      proponuje Google: wiki adhd, adhd forum.
                      Dalej można zerknąć do podręczników psychopatologii i psychiatrii. To jest
                      obecnie powszechnie znana wiedza i analfabetyzm forumowiczów w połączeniu z ich
                      brakiem chęci do sprawdzenia ogólnie dostępnych źródeł doprowadza mnie do furii.

                      to jak szkoła ma sobie z tym poradzić to inna sprawa. oczywiście rodzice mają
                      prawo żądać żeby ich dzieci były w szkole bezpieczne.
                      chcę jednak zauważyć że zgodnie z obowiązującym prawem dziecko z ADHD ma prawo
                      chodzić do normalnej szkoły a szkoła ma obowiązek dostosować naukę do jego
                      potrzeb. dyrektorka nie może tego 7 latka usunąć ze szkoły, naprawdę. dlatego
                      czepianie się jej jest całkowicie nieuzasadnione. jak nie wierzycie to znajdźcie
                      sobie w necie odpowiednią ustawę. nie podoba się? trzeba było iść do wyborów i
                      słuchać co kandydaci mówią o swoich pomysłach na edukację.

                      o prawie do obrony nic nie mówiłem. zachęcałbym jednak do rozwagi bo namawianie
                      dzieci by brały sprawy w swoje ręce może mieć opłakane skutki.
                      • dorsai68 Nie zrozumiałeś mnie. 13.12.09, 00:33
                        Ja nie mówię, że dzieci mają brać sprawy we własne ręce i "uczyć" takiego kolegę moresu (gdzieś w ubikacji, na przerwie). Ja mówię, że w przypadku ataku jak opisany w artykule, dzieci mają prawo skorzystać z prawa do obrony. W świecie dorosłych nazywa się to obroną konieczną, bądź samoobroną.
                        • Gość: jj Re: Nie zrozumiałeś mnie. IP: 85.222.87.* 13.12.09, 11:58
                          jak najbardziej rozumiem. moje dziecko tez miało taki problem. paradoks, prawda?
                          bo mój syn miał ADHD i nigdy nie bił nikogo a sam był ofiarą lekko zaburzonego
                          agresywnego dzieciaka który bił wszystkich i rzucał przedmiotami. ADHD wcale nie
                          musi oznaczac agresji jak sie niektórym wydaje. może sie ograniczać wyłącznie do
                          zaburzeń uwagi, nadruchliwości, impulsywności działań...
                          no a wracając do tematu kiedyś syn przywalił temu prześladowcy. i odtąd także
                          zdrowi (którzy się go wcześniej czepiali) obchodzili go łukiem bo wiedzieli ze
                          jak się wkurzy to może przypieprzyć. Nie byłem z tego zadowolony, nauczyciele są
                          od tego żeby dzieci sie nie pozabijały i to nauczyciele powinni interweniować
                          kiedy dochodzi do przemocy.

                          to może być też ciekawe dla przywiązanych do stereotypów forumowiczów :-)
                          dzieciak z ADHD jako ofiara przemocy a nie agresor...
            • Gość: xuj Re: Poczytaj "dyslekcyku".. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.09, 15:49
              Dysleksja, dyskalkulia, owszem są to schorzenia, ale znam ludzi, którzy je
              posiadając własną ciężką pracą i systematycznością byli w stanie je
              przezwyciężyć i pisać (albo liczyć) jak człowiek a nie jak jakiś jebany debil.
              Wszystko jest kwestią odpowiedniego przyłożenia się do sprawy. Tak samo ADHD -
              nadpobudliwość ruchowa, a atakowanie wszystkich dookoła to chyba dwie różne
              sprawy. Jak gó...arz ma ADHD a dodatkowo stanowi zagrożenie dla otoczenia, to
              rzucić go do szkoły integracyjnej z innymi zakapiorami, to może nauczy się że on
              też może oberwać w pizdę od silniejszego i następnym razem zastanowi się 2 razy.
            • robot_humano Re: Poczytaj "dyslekcyku".. 12.12.09, 18:59
              senseiek napisał:

              >
              > > też takiego nie pamiętam. dzieci z ADHD pojawiły się wraz ze
              > > skrótem.
              > > podobnie jak dyslekcja - w niekjtórych klasach przed egzaminami jest
              > > prawdziwa epidemia dyslekcji.
              > > kiedy okazało się że matematyka znowu będzie obowiązkowa zaczęto
              > > szukać takiej dyslekcji matematycznej. na razie brak sukcesu, ale ..
              >
              > Poczytaj "dyslekcyku"..
              >
              > pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja
              > Dysleksja to jest uszkodzenie genu.
              >
              > Co do epidemii przed egzaminami to byla, jest i bedzie.. ;)

              Stary, Z nieba mi spadasz! Chleję w pracy (jeżdżę walcem) i czasem robią sie z tego chryje. Znajdź mi na to jakiś gen. Dobrą flachę stawiam.
          • Gość: jj Re: z moich szkolnych lat nie pamietam jednego pr IP: 85.222.87.* 12.12.09, 15:28
            jak bym cię nie znał z durnych prawicowych komentarzy to bym się ku... nie
            denerwował ale olias:
            1. dysleksja nie dyslekcja, użyj googla to będziesz wiedział co to jest, jak się
            pisze i co więcej dowiesz się ze to jest czysto biologicznie uwarunkowane:
            obiektywne teksty pozwalają bez pudła sprawdzić czy ktoś ma dysleksję czy nie.
            oczywiście sporo spryciarzy kombinuje - w warszawie w tym roku do egzaminu
            gimnazjalnego przystąpiło ponad 20% dyslektyków, w powiecie łosickim zaś (też
            mazowieckie) tylko 1,5% czy coś koło tego.

            2. ADHD tez istnieje i leczy sie to farmakologicznie oraz odpowiednim
            wychowaniem. oczywiście nie mówię tu o rozwydrzonych gó...arzach którzy są
            wychowywani w tzw. bezstresowy sposób. przypadek z artykułu to jest przypadek
            dla psychiatry racz na to zwrócić uwagę. upewniam cię że próby wychowywania
            dziecka z adhd przy pomocy bicia mogą tylko sprawę pogorszyć.

            3. w to ze istnieje jakieś upośledzenie funkcji związanych z matematyką wierzę,
            pytanie czy taki dzieciak powinien dostawać świadectwo ukończenia normalnej
            szkoły. moim zdaniem nie - czytać pisać i liczyc powinien umiec każdy kończący
            podstawową szkole.

            4. na przyszłość nie stosuj idiotycznych argumentów że kiedyś czegoś nie było.
            nie było bo nikt nie badał, dzieciak z adhd to był łobuz który źle kończył. jak
            pogadasz z nauczycielami (starymi) to ci powiedzą że zawsze mieli w klasie
            takich którzy nie potrafili usiedzieć na miejscu, nie mogli się nauczyć czytać
            (głąby) i byli agresywni (łobuzy).
            • 1stanczyk "Wyniosla" argumentacja faktow nie zmieni: 12.12.09, 17:30
              20 czy 30 nie bylo w szkolach mowy o uprzywilejowanych takim czy innym
              genetycznym uwarunkowaniem uczniach: minimum tak z ortografi jak i matematyki
              pusieli posiasc by miec mature. Po prostu, a wiem to z wlasnego doswiadczenia,
              tam gdzie radzili sobie z trudem poswiecali wiecej czasu. I tak jest zreszta
              pozniej w calym zyciu bo zycie i praca to nie jest wybor tylko tego co
              przychodzi latwo: dzisiaj ludzie pisza z bledami na necie i tlumacza sie
              dysleksja: przeciez slownik to sa tylko dwa klikniecia: ale dla wychowanych w
              relatywizmie dla wszelkich norm, ktore mozna wygodnie obejsc dwa klikniecia to
              za duzo wysilku ....

              Zostawienie problemu jednego czy drugiego adhd klasowej spolecznosci skutecznie
              reguluje sprawe: to takie jak Twoja wzniosle interwencja "ciala pedagogicznego"
              w obronie niewykluczone chorego wichrzyciela powoduja, ze trudnosci jednego
              przenosza sie na klase a pozniej na szkole i rodzicow.

              Re: z moich szkolnych lat nie pamietam jednego pr
              • Gość: jj Re: "Wyniosla" argumentacja faktow nie zmieni: IP: 85.222.87.* 12.12.09, 18:45
                pracowałem z dziewczyną która ma dwa fakultety i jest managerem w
                międzynarodowej firmie. naprawdę dobrze radzi sobie w życiu. pisze wyłącznie na
                komputerze. ręcznie nie jest w stanie - straszne orty, charakter pisma nie do
                rozczytania. Sugerujesz pewnie że to z lenistwa nie nauczyła się ortografii i
                zamiast studiów powinna skończyć szkołę specjalną?
                • 1stanczyk Nie uczyli Cie rozumiec co czytasz ? To moze nie 12.12.09, 19:02
                  czytaj bo to jest strata czasu.

                  Gdzie to wyczytales co "sugeruje" ?
                  W ktorym miejscu?
                  Jak chcesz czytac to co chcesz to moze wczesniej to napisz a nie przypisuj innym
                  tego co chcialbyc wyczytac aby moc "polemizowac".

                  Dwa fakultety szczegolnie te u nas nie sa zadnym argumentem: niektorzy nic
                  innego nie potrafia tylko studiowac.

                  Ta Twoja argumentacja jest rodem z naszego polswiatka polinteligentow: i co
                  jeden skrajny i szczesliwy akurat bo sa komputery przypadek ma wspolnego z tym o
                  czym pisalem.


                  Re: "Wyniosla" argumentacja faktow nie zmieni:
                    • 1stanczyk Zupelnie nie na temat: typowo kiedy juz nie ma 12.12.09, 19:37
                      innych "argumentow" to wytacza sie personalne.
                      Gdzie sa odpowiedzi na postawione pytanie odnosnie Twoich interpretacji tego co
                      napisalem ?
                      Ta wiedza o ktorej piszesz nie istniala wczesniej i ci sami ludzie sobie
                      radzili: dzisiaj jest w duzej czesci zwyklym parawanem naduzywanym przez takich
                      wyuczonych madrali jak Ty odwolujacych sie dumnie do wiedzy tajemnej ktora posiedli.
                      I coz z tej wiedzy wynika w opisywanym przypadku ?
                      Problem rodzinny rodzicow chlopaka z adhd stal sie nagle problemem klasowym,
                      szkolnym i pozostalych rodzicow ...
                      Temu ma sluzyc ta "wiedz" ...
                      To ona jest tyle warta co zeszloroczny snieg w odniesieniu do czasow kiedy nie
                      znano tej choroby ani objawow.
                      Skoro zamiast eliminowac problem tylko go jeszcze powieksza .... na koszt
                      podatnikow oczywiscie za uswieconym parawanem "dobra dziecka".
                      Re: Nie uczyli Cie rozumiec co czytasz ? To moze
                      • Gość: jj Re: Zupelnie nie na temat: typowo kiedy juz nie m IP: 85.222.87.* 12.12.09, 19:51
                        przyznałbyś się stańczyku do błędu zamiast brnąć dalej. Dawniej ludzie umierali
                        na gruźlice i nawet nie wiedzieli ze istnieje gruźlica. Czy to znaczy że nie
                        powinniśmy używać antybiotyków, czy powinniśmy udawać że gruźlicy nie ma?
                        ADHD, dysleksja, dysgrafia istnieją. mają często czysto biologiczne przyczyny.
                        Możemy je leczyć, możemy starać się zęby ludzie z takimi problemami nie byli
                        skazani na wegetację na marginesie społeczeństwa. wiedza o adhd i dysleksji nie
                        jest tajemna. to wszystko jest mierzalne, diagnozowane. ty tez możesz sie o tym
                        dowiedzieć. wystarczy użyć Google. możesz pójść do biblioteki, możesz
                        porozmawiać ze znajomym psychiatrą czy pedagogiem. problemem jest to że ty nie
                        chcesz. masz jakąś opinię i trzymasz się jej za wszelką cenę.
                  • Gość: jj Re: Nie uczyli Cie rozumiec co czytasz ? To moze IP: 85.222.87.* 12.12.09, 19:20
                    obawiam się ze to ty nie rozumiesz co czytasz a może i nie w pełni panujesz nad
                    tym co piszesz. są ludzie którzy maja naprawdę dysleksję albo dysgrafię i nie są
                    w stanie napisać matury. pytanie czy w tej sytuacji powinniśmy ich spisywać na
                    straty i czy ta dziewczyna o której piszę powinna na przykład zostać w mojej
                    firmie sprzątaczka zamiast managerem.
                    • 1stanczyk Z tradycyjnej "piaskownicy" naszego polswiatka 12.12.09, 20:04
                      polinteligentow tez juz wyroslem w wieku kilkunastu lat: "Jasiu ty jestes glupi"
                      "Nie to ty jestes glupi"

                      "pytanie czy w tej sytuacji powinniśmy ich spisywać na straty i czy ta
                      dziewczyna o której piszę powinna na przykład zostać w mojej firmie sprzątaczka
                      zamiast managerem."

                      Odbiegasz od tematu: tematem byl chlopak ktory terroryzuje klase dlatego ze
                      zastosowano wobec niego wszelkie srodki szkolnej poblazliwosci z ta
                      najwazniejsza obrebie wspolnoty klasowej.

                      Traktowany przez klase jak inne dzieci albo musialby sie przystosowac do wymagan
                      jakie rzadza klasowa spolecznoscia albo zmienic szkole na taka w ktorej mialby
                      wlasciwa opieke. (najpewniej prywatna i platna).

                      "pytanie czy w tej sytuacji powinniśmy ich spisywać na straty"

                      Wszystko zalezy jakim kosztem: jesli to ma byc kosztem dwudziestu paru innych
                      uczniow to lepiej jest "spisac na straty" ta jedna osobe.
                      Jesli to ma byc kosztem podatnikow to rowniez jest pewna granica kosztow ktorej
                      oczywiscie nie przyjmuje do wiadomosci nasz uwznioslony swiatek pedagogiczny
                      chowajacy sie za parawanem idealow edukacyjnych. (jakos dziwnie te idealy
                      znikaja kiedy chodzi o zwolnienia lekarskie, o staze w czasie roku szkolnego
                      pozbawiajace maturzystow miesiacami lekcji itd itd ...°

                      Jest wielu ludzi ktorzy odniesli olbrzymie sukcesy zawodowe, artystyczne bez
                      zadnej szkoly: obowiazek szkolny jest wyrazem troski panstwa o ogolny poziom
                      wyksztalcenia a nie o szczegolne jednostki sprawiajace duzo problemow.

                      Sprzataczka moze rowniez miec wiele zdolnosci ktorych w swojej pogardzie dla jej
                      pracy nie dostrzegasz.
                      W Twojej durnej argumentacji bezczelnie i po chamsku uragasz jakoby to byly
                      osoby "spisane na straty".

                      Co Ty mozesz o tym wiedziec: moga byc i na pewno nie jedna z nich jest
                      pietnascie raz zdolniejsze od Ciebie tyle, ze akurat znalazly sie takiej a nie
                      innej sytuacji.
                      Bo niby manager z dwoma fakultetami nie jest "spisany na straty" a sprzataczka
                      tak ?
                      Coz za debilna pretensjonalnosc typowa zreszta dla naszego polswiatka
                      polinteligentow !!!


                      Re: Nie uczyli Cie rozumiec co czytasz ? To moze
                      • Gość: jj Re: Z tradycyjnej "piaskownicy" naszego polswiatk IP: 85.222.87.* 12.12.09, 20:26
                        sformułuje to prosto: czy inteligentny dyslektyk ma być skazany na wykonywanie prostych prac fizycznych bo nie jest w stanie opanować zasad ortografii? o to pytam a nie sugeruje bynajmniej że praca sprzątaczki jest czymś złym.


                        co do dziecka z ADHD to traktuje się je zgodnie z obowiązującym prawem. przeczytaj sobie odpowiednia ustawę jak nie wierzysz. może to prawo jest złe ale obowiązuje. dziecko z problemami ma sie uczyc w normalnej szkole a szkoła ma dostosować sposób nauczania do jego potreb. Nie wierzysz? sprawdź. tak jest. ADHD nie jest wskazaniem do nauki w szkole specjalnej a do szkoły integracyjnej tez się nie kwalifikuje. rodzice dziecka z ADHD płaca podatki i mają prawo do bezpłatnej edukacji swojego dziecka. dyrekcja szkoły postępuje tak jak musi zgodnie z prawem.


                        teraz najważniejsze: żebyśmy mieli o czym rozmawiać to ty najpierw przeczytaj co to jest ADHD i dysleksja. jest dużo materiałów. poczekam.
                        • 1stanczyk Jestem dysleksykiem i dysgrafem ... 13.12.09, 14:08
                          Nie wykonuje "prostych prac fizycznych chociaz bardzo lubie prace fizyczna
                          Tylko, ze wtedy kiedy bylem w szkolach nikogo to nie obchodzilo ...

                          Jesli jest inteligentny to z dyplomami albo bez nie jest na nic skazany ...
                          Na tym wlasnie polega rowniez inteligencja a nie tylko na posiadanych dyplomach.
                          Ale w naszym kraju nie tylko nasz polswiatek polinteligencji przywiazany do
                          niewiele wartych naszych srodowisk akademickich zyje tak zwana "ineteligencja
                          uczelniana" polegajaca glownie na "kto kogo i dlaczego" (nasze uczelnie nie
                          mieszcza sie chyba w 500 uczelniach sklasyfikowanych w rankingu shanghajskim a
                          jesli to w ostatniej setce).

                          Dyplomy sa wtorne: historia Stefana Banacha to jeden z licznych przykladow ale
                          oczywiscie nie dla naszego polswiatka polinteligentow zyjacych od magisterki do
                          doktoratu, od doktoratu do habilitacji, od habilitacji do profesury i emerytury:
                          nie wymyslaja w tym czasie oczywiscie niczego niejednokrotnie przepisujac i
                          kompilujac na steki sposobow caly czas to samo. Ale najwazniejsza jest katedra
                          ...!!!

                          Wszystko zalezy od interpretacji slowa inteligentny. Twoja, z tego co piszesz
                          opiera sie na, nie tylko zreszta naszej, tytulomani: tak jakby w ciagu
                          ostatniego dwudziestolecia w naszym kraju i wynikow dzialanosci naukowej i
                          politycznej, nie okazalo sie, ze wiekszosc naszych profesorskich polglowkow o
                          inteligencji moze tylko pomarzyc, nie wspominajac o magistrach czy innych
                          doktorkach.

                          Nie wiadomo zreszta ile z tego calego przemadrzalego polswiatka naszej
                          "uczelnianej inteligencji" swoje tytuly zwyczajnie kupilo, albo uzyskalo
                          uzyskalo dzieki plagiatom.

                          Re: Z tradycyjnej "piaskownicy" naszego polswiatk
                          • Gość: jj Re: Jestem dysleksykiem i dysgrafem ... IP: 85.222.87.* 13.12.09, 14:22
                            stańczyku: czy poza czepianiem się jesteś w stanie napisać coś merytorycznego:
                            1. nadal jak rozumiem nie chce ci się przeczytać co to jest ADHD,

                            2. ignorujesz to co napisałem o aktualnym stanie prawnym. sprawdź sobie jak
                            zgodnie z odpowiednią ustawą wyglada edukacja dziecka z adhd.

                            3. piszac o dysleksji i dysgrafii wykazujesz znowu porażający brak orientacji.
                            znam naukowca mającego osiągnięcia na skalę światowa który nie jest w stanie
                            pisać bez błędu w ojczystym języku. w normalnych warunkach nie zdałby matury i
                            jako człowiek z wykształceniem podstawowym dodajmy niepełnym nie mógłby uprawiac
                            nauki.

                            4. bredzisz o półświatku inteligencji przypisując mi poglądy których jako żywo
                            nie wyrażałem, twoje uwagi o środowisko akademickim to także brednie, znasz się
                            na nauce jak na ADHD. skąd wyciągasz to moje przywiązanie do tytułomanii? co ty
                            w ogóle masz do powiedzenia o polskiej i światowej nauce? to co wyczytasz w
                            super Expressie?

                            • 1stanczyk Inteligentny poradzi sobie w zyciu rownie dobrze 13.12.09, 17:41
                              dyplomow: bo kryterium to nie sa, jak w naszym kraju, literki przed nazwiskiem.

                              Gdyby byly to bylby to kraj "mlekiem i miodem plynacy".
                              A jest tylko krajem, ktory korzysta z pomocy unijnej przeznaczonej dla tych co
                              nie potrafia radzic sobie sami.

                              Jesli jest inteligentny to z dyplomami albo bez nie jest na nic skazany ...

                              Niejednokrotnie lata na naszych uczelniach i uzyskane dyplomy sa, jak zreszta
                              widac to w Twoim przypadku, bardziej przeszkoda niz pomoca

                              Re: Jestem dysleksykiem i dysgrafem ...
                              • Gość: jj Re: Inteligentny poradzi sobie w zyciu rownie dob IP: 85.222.87.* 13.12.09, 21:07
                                nie pracuję już w nauce stańczyku a w szczególności nie zajmuję się psychologią
                                ani pedagogiką ani psychiatrią. wcześniej zajmowałem się naukami ścisłymi.
                                został mi jednak szacunek dla cudzej wiedzy i wiem że tytuł naukowy to nie są
                                tylko literki przed nazwiskiem. Oczywiście są i plagiaty, są i słabe doktoraty,
                                są i nędzne profesury, są kiepskie ośrodki naukowe. nauka w Polsce jest w stanie
                                słabym. Zbyt mało mamy ludzi którzy prowadza wartościowe badania. Ale ci ludzie
                                którzy są na uczelniach przynajmniej wiedzą jaki jest aktualny stan wiedzy,
                                śledzą badania prowadzone w innych krajach i są w stanie uczyć studentów. to że
                                tak pogardliwie mówisz o polskich dyplomach świadczy o twojej ignorancji.

                                i owszem, brak formalnego wykształcenia może skazać na kiepskie życie. jakoś
                                musisz zarabiać pieniądze - gdzie dostaniesz prace? jeśli nie jesteś geniuszem
                                to w jaki sposób samodzielnie zdobędziesz wiedzę? przykład Banacha to raczej
                                ekscentryczny wyjątek niż reguła.
                                to są rzeczy oczywiste dziwię sie ze je negujesz.
                            • 1stanczyk "nie wiesz nic na temat ale bardzo lubisz o tym .. 13.12.09, 18:33
                              "nie wiesz nic na temat ale bardzo lubisz o tym pisac...."

                              Mam wrazenie, ze pomyliles tematy: ten artykul nie jest o adhd

                              Jest o problemie jaki nie tylko w klasie ale rowniez wsrod rodzicow uczniow tej
                              klasy stwarza jedno z dzieci traktowane przez nauczycieli zgodnie z "naukowym" i
                              "pedagogicznym" podejsciem do dzieci z taka, prawdziwa albo nie, diagnostyka.
                              Najwyrazniej jak wynika z artykulu ta naukowa "terapia" nie zdaje egzaminu (a
                              interwencja innych rodzicow najwyrazniej o tym swiadczy): stwarza tylko
                              dodatkowe problemy.
                              Skoro taka "terapia" nie zdaje egzaminu albo jest zle realizowana albo jest po
                              prostu jest bledna.
                              Nie pisales nigdzie jakoby byla zle realizowana: wprost przeciwnie upierasz sie,
                              ze ta "terapia" jest wlasciwa.
                              To po prostu nas dzieli: skoro nie zdaje egzaminu moze trzeba wrocic do tych
                              rozwiazan, ktore funkcjonawaly dotychczas albo znalezc inne, skuteczniejsze,
                              ktore nie beda rzutowac ani na klasowa, dziecieca spolecznosc (innymi slowy
                              odbywac sie jej kosztem) ani niepokoic rodzicow innych uczniow uczeszczajacych
                              do tej klasy.
                              To jest proste jak slonce ale Ty po tego najzwyczajniej nie potrafisz zrozumiec
                              (byc moze wlasnie dlatego, ze sam Jestes zaangazowany sytuacja Twojego dziecka o
                              ktorej wczesniej pisales)

                              Re: Jestem dysleksykiem i dysgrafem ...
                              • Gość: jj Re: "nie wiesz nic na temat ale bardzo lubisz o t IP: 85.222.87.* 13.12.09, 20:55
                                ten artykuł jest o dziecku ze zdiagnozowanym ADHD. jest tez o kłopotach jakie ma
                                z nim szkoła. Tacy jak ty sugerują powrót do starych jak to mówisz wypróbowanych
                                metod które z poziomu istniejącej wiedzy nie prowadzą do niczego. co więcej nie
                                wierzę żeby jakikolwiek rodzic chciał wprowadzenia takich metod bo może to
                                doprowadzić do tragedii. oprócz tego istnieje jeszcze prawo które obowiązuje i
                                które nie przewiduje żeby tolerować "obijanie szczeniakowi mordy".

                                Powiedziałbym tak: każdy czytając o jakimś bulwersującym przypadku czuje
                                przypływ agresji. rozsądny człowiek po 5 minutach wraca do rozumu i wpojonych mu
                                zasad i przestaje mieć ochotę na wprowadzanie publicznych egzekucji, kar
                                chłosty czy publicznego obcinania jaj pedofilom. chciałbym żebyś ty zrobił sobie
                                przerwę na 5 minut i zdecydował że zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania
                                konfliktu z agresywnym kolegą to nie jest dobry pomysł.
                                • 1stanczyk "zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania konf 13.12.09, 23:14
                                  "zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania konfliktu z agresywnym kolegą to
                                  nie jest dobry pomysł."

                                  Problem polega na tym az ani Ty tutaj, ani caly zaspol pedagogiczny przez dlugi
                                  czas nie potrafil znalezc lepszego pomyslu co skoczylo sie kryzysowa sytuacja
                                  opisana w artykule.

                                  Dotyczasowa sytuacja mogla rowniez skonczyc sie tragedia duzo powazniejsza niz
                                  "obicie szczeniakowi mordy" ofiara, ktorej rownie dobrze mogl byc niekoniecznie
                                  domniemany adhd.

                                  Tak jakby w szkolach nie bylo bijatyk pomiedzy chlopakami ?

                                  Tyle, ze wlasnie w klasie znaczonej "pedagogicznie" i "naukowo" wichrzyciel, ze
                                  slusznie albo nie rozpoznanym adhd, z racji na szczegolna "opieke" czuje sie
                                  calkowicie bezkarny i poza wszelkimi sankcjami.

                                  Z drugiej strony jego opisana obecnosc jest sankcja dla calej klasy?

                                  Teraz wiesz chociaz czego Ty bronisz.

                                  Re: "nie wiesz nic na temat ale bardzo lubisz o t
                                  • Gość: jj Re: "zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania IP: 85.222.87.* 13.12.09, 23:44
                                    stańczyk to co ty proponujesz to jest pogłębienie problemu a nie jego
                                    rozwiązania. już pisałem powtórzę:
                                    każdy w tej sytuacji możne się zdenerwować i stwierdzić że najchętniej obiłby
                                    szczeniakowi mordę albo zgodziłby się by to dzieciaki zrobiły. normalny człowiek
                                    po pięciu minutach zrozumiałby jednak że nie tędy droga.

                                    Powiedz konkretnie czy uważasz że należny z powodu nieudolności policji
                                    zaakceptować samosądy? bo to jest to samo. jest droga prawna która nie została
                                    wyczerpana bo jak rozumiem dyrekcja nie ma jeszcze żadnych kłopotów z powodu
                                    ewidentnego zaniedbania obowiązków.
                                    • 1stanczyk "to jest pogłębienie problemu a nie jego rozwiązan 14.12.09, 00:27
                                      "to jest pogłębienie problemu a nie jego rozwiązania"

                                      Trzeba zebys najpierw napisal co masz na mysli piszac o problemie jako, ze
                                      pewnie z racji wlasnych doswiadczen, koncentrujesz sie na przypadku, na
                                      problemie adhd a artykul jest o problemie rodzicow pozostalych dzieci bedacych
                                      ofiarami padagogicznej i naukowej "terapi" adhd.

                                      W argumentacji stosujesz sztuczki zywcem wziete z Erystyki Schopenchauera,
                                      przerysowujesz moje stwierdzenia by je osmieszyc, rezyserujesz smieszne
                                      scenariusze rozwiazan by zdyskredytowac moje oceny, nie trzymasz sie tematu.

                                      Twoje pytanie wiec mnie nie dziwi.
                                      Jest tylko kolejnym swiadectwem co zaprezentowales wczesniej.
                                      Pozwolisz wiec, ze odpowiedz pozostawie Twojej bujnej i jednostronnej wyobrazni.
                                      Do tej pory swietnie sobie z Twoimi pytaniami radzila.

                                      To trzeba, zeby sprawa banalnego problemu w klasie trafila do sadu ?
                                      I kto za to bedzie placil ?
                                      Podatnik ?
                                      Ten sam, ktory posyla dzieci do szkoly w ktorej terapia jednego z nich nieomal
                                      uniemozliwia nauka ?
                                      To ma byc nowoczesnosc ?
                                      To jest nic innego jak nasza wiesniacza wstecznosc w ktorej krolowaly nie
                                      konczace sie klotnie o miedze, a ktora jest dzisiaj z szacunkiem kultywowana nie
                                      tylko zreszta w naszym polswiatku polinteligencji.

                                      Re: "zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania
                                      • Gość: jj Re: "to jest pogłębienie problemu a nie jego rozw IP: 85.222.87.* 14.12.09, 01:31
                                        ja już to napisałem ale może nie wystarczająco jasno:

                                        1. dyrekcja szkoły ma obowiązek zapewnić dzieciom bezpieczeństwo. jak to zrobi nie wiem. to dyrekcji problem. W artykule jest napisane że chcieliby dostać dodatkowego nauczyciela który czuwałby nad klasa. być może nie można zostawiać klasy bez dozoru na przerwie. Kłopotliwe, to prawda ale praca w szkole w ogóle jest ciężka.

                                        2. obowiązujące prawo nie pozwala na usunięcie siedmiolatka ze szkoły z powodu ADHD. co więcej dyrekcja musi dostosować proces kształcenia do jego potrzeb i możliwości. to tez wynika z ustawy. dyrekcja nie ma tu dużego pola manewru.

                                        3. ADHD nie jest wskazaniem do nauki w szkole integracyjnej. Szkoła integracyjna nie przyjmie dziecka z ADHD.

                                        4. ADHD nie jest związane z upośledzeniem, tzn oczywiście upośledzone dziecko możne mieć ADHD ale samo ADHD upośledzenia nie generuje.

                                        5. Status "dziecko z ADHD" nie jest w żadnym stopniu statusem uprzywilejowanym. To co może wydawać się uprzywilejowaniem to nie karanie dziecka za objawy. Przykładowo: nie stawia się jedynki ani nie obniża się zachowania dziecku z ADHD za to, że nie uważa na lekcji, za to że trzeci raz z rzędu nie przyniósł podręcznika itp rzeczy.

                                        6. postępowanie wobec dziecka z ADHD musi być bardzo spokojne i konsekwentne. agresja przyniesie skutki odwrotne do zamierzonych. każdy psycholog/psychiatra/pedagog ci to stańczyku powie a ja mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. bicie dziecka z ADHD jest głupotą bo ono nad swoimi zachowaniami nie panuje. Z tych samych powodów tolerowanie/zachęcanie do agresji w grupie może doprowadzić tylko do tragedii. dlatego twój pomysł jest naprawdę bardzo złym pomysłem.

                                        7. nie pisz z pogardą o metodach "naukowych". te sposoby postępowania zostały opracowane przez ludzi którzy zajmują się tym zawodowo i widzą w ciągu jednego dnia więcej dzieci z problemami niż ty przez całe życie.

                                        • 1stanczyk Papier wszystko przyjmie, nie tylko Twoja 14.12.09, 14:50
                                          "argumentacje" ale rowniez prawo postawione na glowie stwarzane najczesciej
                                          przez nasz "wysubliowany" nierzadko religijnym idealizmem polswiatek
                                          polinteligentow.

                                          Naszego kraju po prostu na takie prawo nie stac: innymi slowy jesli nie ma
                                          pieniedzy na zwyczajna opieke lekarska dla ogolu dzieci, jesli dzieci w szkolach
                                          niedojadaja to tylko zwykly kretyn, zeby poczuc sie lepiej we wlasnej skorze,
                                          mogl stworzyc prawo nie mogac w zaden sposob zabezpieczyc srodkow by moglo byc
                                          skutecznie realizowane.

                                          Tych, takich srodkow jak wymaga to, co wedlug Ciebie jest zapisane w prawie, po
                                          prostu nie ma i dlugo jeszcze nie bedzie.

                                          Prawo jest po to by bylo stosowane a nie po to by wyrazalo (europejskie)
                                          aspiracjie i ambicje zwyklych debili, ktorzy je tworza.

                                          Stad, z tej niemozliwej do zniwelowania dysproporcji pomiedzy naszym tradycyjnym
                                          kretynskim i "uswieconym" nierzadko poboznym chciejstwem tworcow prawa a
                                          praktyczna mozliwoscia jego realizacji bierze sie w kraju powszechna pogarda dla
                                          prawa.

                                          W takiej sytuacji prawo jest watpliwym argumentem: jest gorszym lub lepszym
                                          sposobem by byc "krytym" nawet jesli ma to sie odbywac z korzyscia dla jednego a
                                          kosztem wiekszosci dzieci.

                                          "Status "dziecko z ADHD" nie jest w żadnym stopniu statusem uprzywilejowanym."

                                          To zalezy dla kogo: wyobrazam sobie, ze dla rodzicow tego dziecka na pewno nie,
                                          ale w odbiorze spolecznosci klasowej oczywiscie ze jest.
                                          To wlasnie zaburza zdrowe realcje klasowe w ktorych wprowadzono "naukowy"
                                          element "terapi" wobec jednego czy drugiego nie liczac sie w ogole z pozostala
                                          reszta.
                                          Dzieci sie pytaja z nieukrywana zazdroscia i pretensjami do rodzicow "dlaczego
                                          nie jestem adhd" ?
                                          Stad pozniej coraz wieksza mnogosc "przypadkow".

                                          Juz pisalem: skoro adhd w ogole nie panuje nad swoim zachowaniem to obecnosc
                                          takiego dziecka w klasie rowniez jest zagrozeniem dla calej klasy i moze rownie
                                          dobrze doprowadzic do tragedi, ktorej ofiara beda inni uczniowie.

                                          Czy sa w takim razie dodatkowe ubezpieczenia na okolicznosc adhd i kto je placi ?
                                          Kto bedzie placil za skutki tragedi ?

                                          Bujanie w oblokach to jest kolejna specyficzna cecha naszego polswiatka
                                          polinteligentow, ktorzy z jednej strony "chcieliby" (najczesciej kosztem innych)
                                          a z drugiej rzeczywistosc "skrzeczy".

                                          To nie jest zaden argument, szczegolnie w naszym kraju, ze ktos zajmuje sie
                                          czyms cale zycie zawodowo i dlatego ma racje (ze widzial wiecej przypadkow niz
                                          ja) szczegolnie przytaczany w sytuacji porazki tych matod.

                                          Pisalem: nie sa takie "naukowe" za jakie chcialyby uchodzic
                                          Wszystko coraz bardziej w naszym kraju staje sie naukowe nie wylaczajac coraz
                                          powszechniejszej glupoty.

                                          Re: "to jest pogłębienie problemu a nie jego rozw
                                    • Gość: moi Re: "zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania IP: *.home.aster.pl 14.12.09, 12:18
                                      jj - pytanie do Ciebie o konkretne rozwiązanie - innymi słowy, prośba o
                                      podpowiedź. Tylko konkretną, nie pisz, że tłumaczyłbyś, perswadował itd. Tu
                                      chodzi o Twoje dziecko, a perswazja nie jest skuteczna i masz nieodparte
                                      wrazenie, ze problem przerosł szkole i nauczycieli.

                                      Załóżmy że Twój syn chodzi do tej samej klasy. Jest wrażliwym dzieckiem, któremu
                                      wpoiłes, że nie bije się nikogo, nie zabiera zabawek, nie dokucza, opiekuje się
                                      słabszymi itd. Jego kolega z klasy zabiera mu zeszyty i książki, zniszczył mu
                                      jeden zeszyt i ulubioną zabawkę, kilka razy odepchnął. Komuś w klasie rozbił
                                      głowę o kaloryfer, komuś przyłożył nożyczki do szyi - dzieci się go boją i nie
                                      chcą się z nim bawić. Twój syn już nie chce chodzić do szkoły, boi się. Celowo
                                      nie piszę, że to on miał rozbitą głowę czy kontakt z nożyczkami.

                                      Tłumaczyłes już, że tamten kolega jest chory. Oczywiście syn to rozumie, ale nie
                                      zmienia to faktu że do szkoły wychodzi przerażony, i coraz częściej rano boli go
                                      brzuch, głowa itd. Widzisz, że Twoje dziecko się po prostu boi jak cholera.

                                      Co robisz?
                                      • Gość: jj Re: "zostawianie grupie siedmiolatków rozwiązania IP: 85.222.87.* 15.12.09, 00:51
                                        ja już pisałem na czym polega trudność bo znam takie sprawy z obydwu stron: rodziców troszczących się o bezpieczeństwo swojego dziecka i rodziców dziecka z ADHD. Pan stańczyk cały czas posądza mnie o głupotę albo złośliwość kiedy pisze o sytuacji prawnej szkoły. ja nie twierdzę że to jest ok ale jak wielokrotnie pisałem szkoła nie może odmówić przyjęcia dziecka z adhd. Takie jest obowiązujące prawo. dziecko z ADHD ma prawo chodzić do normalnej szkoły a dyrekcja ma mu umożliwić naukę. wszystkim dzieciom ma zapewnić bezpieczeństwo. dziecko z adhd nie może chodzić ani do szkoły specjalnej ani do szkoły integracyjnej. I bardzo proszę żeby nie mieć do mnie o to pretensji.

                                        gdybym był rodzicem na pewno domagałbym się żeby klasa na przerwach miała odpowiednią opiekę. To jest uciążliwe ale niestety nie ma innej możliwości: ktoś musi z tymi dziećmi być i w razie potrzeby interweniować. dla mnie to jest jedyna metoda. plus upewnienie się że chłopak się leczy.
                                        ponieważ widziałem dzieci z adhd i mam własne dziecko które kiedyś miało zdiagnozowane adhd więc mogę z cała odpowiedzialnością powiedzieć że próby wymuszenia pożądanych zachowań przy użyciu przemocy (np. bicie) dają skutek odwrotny od zamierzonego. Przemoc stosowana przez grupę tez nic nie da. Sam widziałem taki obrazek w pewnej szkole: dzieciak zaczepia innych uczniów,popycha, pokrzykuje .... dzieciaki się wkurzają, przypierają go do ściany, szturchają, chłopaczek wrzeszczy w głos, płacze zarzeka się ze już nigdy, nigdy tego nie zrobi.... puszczają go on ociera łzy i wesołym śmiechem robi dokładnie to samo. No i tak będzie. jeśli bohater artykułu ma prawdziwe adhd to nie wierzę żeby można go było siłą spacyfikować.
                                        zdaję sobie sprawę że trudno w to uwierzyć ale ja to po prostu wiem. pan stańczyk nie wierzy, bo adhd zna tylko z takich artykułów.

                                        Na pewno próbowałbym dogadać się z rodzicami chłopca. Juz pisałem że farmakoterapia daje poprawę w ponad 80% przypadków. concerta jest refundowana, kosztuje teraz jakieś trzy złote. Generalnie umożliwia normalne funkcjonowanie w szkole.

                                        oprócz tego sugerowałbym żeby dowiedzieć się dokładnie na czym adhd polega i jak należy postępować z takim dzieckiem. to wcale nie jest oczywiste choć reguły (jak już się je zna) są proste. jest dużo książek.

                                        tyle mogę powiedzieć. I jeszcze jedno: ja się absolutnie nie wymądrzam. ja naprawdę rozumiem że rodzice tych dzieci są w tej chwili zdesperowani i najchętniej obili by wrednego gó...arza. w pierwszej chwili jak się to czyta to krew człowieka zalewa. apeluje jednak o rozsądek. to siedmiolatek. żeby przestał być nadpobudliwy musielibyście go szanowni państwo zatłuc na śmierć. więc proponuje jednak wzmożona opiekę nauczyciela, leki i konsekwentne wychowanie.
      • Gość: taka jedna Re: Symbol naszych czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.09, 11:52
        Dopiero jak się Tobie trafi taki "egzemplarz" na wychowanie to
        zrozumiesz. też miałam takie przekonanie. Do czasu... Praca z
        dzieckiem z ADHD jest mozolna i przynosi efekty, ale nie po
        pierwszych tygodniach czy miesiącach. Czasem trzeba czekać na nie
        rok czy dwa.Takie dziecko wymaga akceptacji głównie ze strony
        dorosłych: nauczycieli, rodziów, lecz chodzi mi o akceptację jego,
        jako człowieka. Za złe zachowanie powinno ponosić konsekwencje.I
        pewnie ponosi (jeśli wierzyć we współpracę rodziców z pedagogami)
        Problem leży w tym, że rodzice innych dzieci oczekuja często wręcz
        linczu wobec takiego dziecka. Do wiadomości niewtajemniczonych: ADHD
        nie uprawnia do korzystania z klasy integracyjnej. Można to tylko
        załatwić poprzez znajomości lub wykazanie w poradni szkolno-
        pedagogicznej istotnych zaburzeń zachowania (mówiąc prościej: trzeba
        z niego zrobić wariata). Pytanie do Ciebie: zrobił(a)byś to swojemu
        dziecku wiedząc, że większość dzieci z tego wyrasta? Te papiery idą
        za nim dalej...Ja zabrałam syna ze szkoły państwowej, z "cudownym"
        pedagogiem. Jest teraz w szkole integracyjnej, prywatnej.Dobrze, że
        nas stac na nią...Nie wszystkich stać... Jest dobrym uczniem, coraz
        lepszym kolega. Ma świetnych nauczycieli, którzy wiedzą jak z
        dziecmi pracować, dobrych kolegów i wiem, że będzie dobrym
        człowiekiem. Cieszę się, że nie dałam go zaszuladkować takim jak Ty,
        bo poszedłby z tą łatą na dno... Bo jak Cię ktoś wskazuje palcem, że
        jesteś zerem, to sie nim w końcu stajesz... Praca z ADHD-owcem, to
        pozytywne motywowanie takiego dziecka. Nie masz pojęcia ile wówczas
        takie dzieci potrafią z siebie dać i jak bardzo się zmieniać na
        lepsze. W życiu nie ma czarne-białe. Jest też masa innych odcieni i
        kolorów, czego zdaje sie nie widzisz...
        • Gość: mdd Re: Symbol naszych czasów IP: 94.75.122.* 12.12.09, 13:27
          Dokladnie - ludzie pluja jadem i bez jakiegokolwiek zrozumienia
          ziona
          nienawiscia, az sie slabo robi czytajac takie posty. :/
          Jesli juz kogos oskarzac to raczej szkole - ze nie jest w stanie
          zapewnic odpowiedniej opieki. W koncu dzieciak zrobi komus krzywde bo
          nad soba nie panuje i zaraz bedzie kolejny artykul o 'dziecku
          potworze'. :/
          • Gość: jacek Re: Symbol naszych czasów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.09, 23:25
            Ja już pisałem tam gdzie ta mama się wypowiadała, ale kopiuje i tutaj, bo może
            ktoś rozsądny poczyta. Przeczytałem bardzo dobry tekst w Przekroju, myślę, że
            ten problem nie powinien
            być i nie jest problemem dzieci, bo wiele z nich ma zaburzenia zachowania. To
            raczej problem niedostosowania szkół, braku kwalifikacji nauczycieli. Kiedy
            dziecko jest małe nie szukajmy w nim winy, bo winni zawsze będą tylko dorośli.
            Zalecam poczytanie: przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,5932,2.html
        • Gość: jj Re: Symbol naszych czasów IP: 85.222.87.* 12.12.09, 14:21
          tez mam takie dziecko i też musiałem zainwestować w szkole społeczna. teraz syn
          jest uczniem jednego z najlepszych liceów w warszawie. dostał się tam sam bez
          niczyjej łaski na podstawie wyników egzaminu gimnazjalnego i świadectwa. w
          podstawówce był najgorszym uczniem w klasie. teoretycznie nauczyciele wiedzieli
          że ma ADHD ale mieli to w dupie. karali go za objawy: za zapominanie książek,
          spóźnianie się z pracami, za to ze nie uważał na lekcji. było nam o tyle łatwiej
          że on ma raczej add niz adhd: zaburzenia uwagi a nie nadruchliwość. nauczyciele
          uważali go po prostu za głupka mimo że psycholog z poradni stwierdził ze z jego
          inteligencją powinien mieć bez problemu szóstki w normalnej klasie.
          teraz już sobie poradziliśmy ale kosztowało nas to mnóstwo kasy i zachodu: jak
          ktoś nie ma takiego dziecka to nie zdaje sobie sprawy ile czasu trzeba mu
          poświecić, ile kosztuje dobry psycholog/psychiatra i leki.
        • velluto Re: Symbol naszych czasów 12.12.09, 15:42
          Gość portalu: taka jedna napisał(a):

          > Dopiero jak się Tobie trafi taki "egzemplarz" na wychowanie to
          > zrozumiesz. też miałam takie przekonanie. Do czasu... Praca z
          > dzieckiem z ADHD jest mozolna i przynosi efekty, ale nie po
          > pierwszych tygodniach czy miesiącach.

          tyle, że dziecko ma zdaje się co najmniej 7 lat, skoro chodzi do szkoły? gdzie
          byli rodzice do tej pory, skoro żadnych efektów nie widać? czy może odpuścili,
          bo "ten typ tak ma"?

          w ostateczności - skoro terapia nie pomaga, trzeba sięgnąć po farmakologię, a
          nie oczekiwać, że reszta świata się dostosuje do jednego dewianta
        • Gość: kixx Re: Symbol naszych czasów IP: *.acn.waw.pl 12.12.09, 16:04
          zapewne masz racje
          teraz wiec mamy problem,czy dziecko,ktore codziennie bije inne
          dzieci ,czasem rozbija im glowe o kaloryfer jest wariatem,czy tylko
          chorobliwie agresywnym dzieckiem
          tak czy owak,w przypadku opisanym w artykule nalezy objac go
          indywidualna opieka i,niestety,indywidualnym trybem nauczania
        • Gość: Tomo Re: Symbol naszych czasów IP: *.merinet.pl 12.12.09, 21:00
          Gość portalu: taka jedna napisał(a):
          ...Problem leży w tym, że rodzice innych dzieci oczekuja często
          wręcz linczu wobec takiego dziecka...

          Według Ciebie powinienem zapewne przytulić bydlaka i pogłaskać po
          tym jak rozbije mojemu dziecku głowę o kaloryfer.
          Otóż nie - gnój dostałby ode mnie taki wperd.ol, że bałby się drugi
          raz podejść do mojego dziecka. To jedyna metoda na bandytów, którzy
          swoje zwyrodnienie uzasadniają rzekomym ADHD.
      • Gość: Anatol Dyslekcja jest jak przeziebienie... IP: *.adsl.inetia.pl 12.12.09, 12:53
        Spora czesc dzieciakow uzywa go jako wymowki zeby nie isc do szkoly.
        Ale to samo w sobie nie jest zadnym dowodem na potwierdzenie tezy o nieistnieniu
        przeziebienia.

        Moj brat ma dysleksje.

        Bazgrze jak kura pazurem - ale potrafi sie odczytac bez zadnych problemow,
        podczas gdy dla kogokolwiek innego ta sa tylko bezladne bazgroly. Poszedl na
        leczenie dysleksji - tam nauczono go pisac stylem bedacym czyms pomiedzy pismem
        recznym a "czcionka". Nie jest to moze estetyczne ale przynajmniej czytelne.

        Robil duzo bledow - i nadal robi, dysleksji nie da sie "wyleczyc", dyslektyk
        moze tylko przeczytac jeszcze raz napisany przez siebie text wylapujac bledy
        ortograficzne, stylistyczne i zwykle literowki - kozystajac z wiedzy zdobytej w
        szkole.

        A ludzie zachowuja sie czasami jak pierdo**** me*** - bo rozmawiam z nim czasem
        na czacie i widze jak roznej masci matoly przyczepiaja sie do najglupszego bledu
        ("wracaj do szkoly" / "kup se slownik") ktory zdazyl poprawic zanim ktorykolwiek
        z nich zdazyl "otworzyc mo***"...
        I niewytlumaczysz takiemu: po co mu slownik skoro widzisz, ze wie jak to sie
        pisze (co sam udowodnil) - blad to blad a dysleksja nie istnieje.

        Swoja droga - jest bardzo inteligentny a nigdy nie widzialem zeby uzywal tej
        przewagi zeby kogokolwiek upokorzyc, ale im dluzej zyje na tym swiecie tym
        bardziej narasta we mnie poczucie, ze sporej czesci otaczajacych nas ludzi
        przydalo by sie uturlanie geby w go** - zeby pokazac im gdzie by sie znajdowali
        gdyby nie ludzie ktorymi tak gardza...
        (bo praca na rzecz spoleczenstwa to w dzisiejszych czasach "frajeryzm",
        uczciwosc jest brakiem "osobistej przewagi konkurencyjnej" a jak nie daj boze
        probujesz zglosic, ze ktos morduje sasiada to jestes zwykly "kapus" czy tysiace
        temu podobnych przypadkow)
    • Gość: belfer Tu żadne szkolenie nie pomoże-równie dobrze można IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.09, 11:21
      szkolić w przerabianiu olowiu w zloto;-)
      Ten bandyta powinien mieć indywidualne nauczanie w domu i tak robią w nawet
      najbardziej politpoprawnych krajach cywilizowanych.Inaczej państwo(czy gmina!)
      by po procesach rodziców poszlo z torbami;-)
      W Polsce urzędasy próbują zepchnąć "misssions impossible" na nauczycieli, więc
      rodzicom pozostaje wynająć Ukraińców(albo podobnych fachowców od perswazji) i
      wyperswadować mlodemu bandycie albo jego starszym, a podobnym, rodzicm
      rezygnację z tej placówki...;-)
      Normalne dzieci to nie są worki treningowe ani dodatki do terapii dla świrów!!!
      • aga_sama Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w 12.12.09, 11:37
        Jeżeli dziecko ma stwierdzone ADHD i specjalne potrzeby edukacyjne, to szkoła,
        zgodnie z polskim prawem, powinna dostać na niego podwyższoną dotację
        edukacyjną. Ministerstwo edukacji daje na takiego ucznia jakieś kilkadziesiąt
        tys. zł i te pieniądze powinny trafić do szkoły, ale nie trafiają (bo nie ma
        przepisów wykonawczych, które zmusiłyby samorząd do przekazania całej kwoty
        szkole). Za te pieniądze szkoła mogłaby zatrudnić asystenta dla takiego ucznia,
        żeby zapewnić jemu i innym dzieciom bezpieczeństwo. Durną rzecz powiedziała
        jedna z urzędniczek, że nie będzie dodatkowych nauczycieli w klasach, gdzie są
        dzieci z ADHD. Skoro sytuacja tego wymaga - powinni być, bo samorząd dostaje
        właśnie na takie specjalne potrzeby edukacyjne pieniądze z ministerstwa. Nie
        może tak być, że dzieci są w niebezpieczeństwie z powodu jednego ucznia z ADHD.
        A artykuł do bani. Zabrakło przede wszystkim opinii rodziców dziecka. Nawet
        jeżeli nie chcieli komentować sytuacji, to takie zdanie powinno się w nim znaleźć.
      • Gość: dawid Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w IP: *.izacom.pl 12.12.09, 11:41
        Dokładnie tak! Dlaczego w imię "szanowania chorych" normalne,
        grzeczne dzieci mają cierpieć z powodu tłuczącego je dzieciaka,
        któremu pod pretekstem choroby pozwala się na wszystko? Tak na
        marginesie, nie sądzę, żeby to zachowanie było chorobą. To po prostu
        rozwydrzony, wredny bachor, któremu rodzice pozwalają na wszystko,
        zamiast go wychowywać (ewentualnie, jeśli naprawdę jest chory,
        rehabilitować i leczyć). Znam osobiście dwie dorosłe już osoby,
        które NAPRAWDĘ mają ADHD, i jakoś nie zachowują się tak agresywnie.
        Owszem, są nadpobudliwe, ale nie agresywne. Jakoś udaje im się żyć
        normalnie w społeczeństwie, pewnie dlatego, że 20-30 lat temu nikt o
        ADHD nie słyszał i rodzice po prostu utemperowali ich odpowiednio w
        dzieciństwie, zamiast pozwalać im na robienie rozpierduchy naokoło :)
    • Gość: agn Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie wyr... IP: *.chello.pl 12.12.09, 11:32
      "ADHD jest spowodowane niewłaściwą opieką (w szerokim tego słowa
      rozumieniu) nad płodem i niemowlęciem. Nie jest to ani choroba
      genetyczna, ani zespół nabyty w niewyjaśnionych okolicznościach."

      Bzdura. Przyczyna ADHD jest niewlasciwe wydzielanie dopaminy i noradrenaliny w
      mozgu odpowiedzialnych za procesy hamowania i pobudzania. I sa to czynniki
      genetyczne, a zadna tam opieka nad plodem.
      Niewlasciwa opieka moze poglebiac objawy. Ale nie jest przyczyna. Jak sie
      zabiera glos w dyskusji na tak delikatnz temat to powinno sie cos wiedziec a
      nie snuc jedynie sluszne teorie siedzac na kanapie.
      • Gość: adhd Re: Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie w IP: 85.222.87.* 12.12.09, 16:49
        Dlatego piszę o szerokim rozumieniu słowa opieka.

        "niewlasciwe wydzielanie dopaminy i noradrenaliny w
        > mozgu odpowiedzialnych za procesy hamowania i pobudzania. I sa to
        czynniki
        > genetyczne,"

        Nie prawda. Dzieci z adhd wcale nie pochodzą w większości z
        rodzin "obciążonych" (cudzysłów zrozumiały)
        Wydzielanie dpm i nrdrn u dziecka powodowane jest m.in. trybem życia
        matki płodu i jej reakcje na zachowanie niemowlęcia.
    • agulaszek Matko boska! 12.12.09, 11:33
      1. ja bardzo poposzę kochanych dziennikarzy o solidne, wyczerpujące
      opracowanie, artykuł na temat ADHD, ale nie takie jedna baba drugiej babie
      tylko powstałe po konsultacji ze specjalistami albo o jakąś kolejna akcje
      uświadamiajacą społeczeństwo na czy polega ta dysfunkcja może część obecnych
      dysputantów raczy zerknąć na to okiem zamiast się pieniaczyć
      2. nie wiem co na to dyrekcja szkoły ale ja bym optowała na utworzenie
      oddziału integracyjnego, wtedy w klasie byłby nauczyciel wspomagający, byłaby
      mniejszy zespół klasowy zatrwożeni rodzice mogliby przenieść swoje dzieci do
      klas "normalnych" a dziecku z AADHD nie spowodowano by traumy
      • lenajaw Re:Popieram!!! 12.12.09, 15:32
        Sama uczę w szkole i wiem, że w tak dużej grupie dzieci jeden nauczyciel nawet
        najlepszy nie poradzi sobie. Przez to dzieje się krzywda innym dzieciom. Po
        wtóre jest nagrożeniem życia dla innych. Nie każde dziecko z ADHD jest
        agresywne, ale słyszałam o takim przypadku, w którym ze względu na agresywność
        dziecka matka wraz z nim uczęszczała na lekcje. Tylko co mają zrobić matki,
        które muszą pracować?
    • jercym54 Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie wyr... 12.12.09, 11:41
      u mojego syna w szkole też jest taki z ADHD. Przeszkadzał innym normalnym
      dzieciom w lekcjach też zaczepiał, klął, bluzgał nawet na nauczycielkę, nie
      może być tak że jedno uniemożliwia naukę innym. Dyrekcja też twierdziła że
      trzeba się pochylić. No się pochyliłem i poradziłem,żeby mu wpier....li w
      kiblu jak nikt nie będzie widział. Finał był taki moje dziecko miało obniżoną
      ocenę ze sprawowania, ale pozytywna wiadomość debil się uspokoił i już nie
      zaczepia innych bo ma obiecane że w...ol się powtórzy.
    • olias Bije i kopie innych uczniów - szkoła go nie wyr... 12.12.09, 11:57
      yyyy .. szkolenie dzieci? znaczy co? jakie szkolenie?
      że mają szybko uciekać przed młotkiem? nie zbliżać się, nie karmić,
      klekać przed nim gdy się zbliża?
      dawniej klasa suszczała takiemu wpie...i ADHD jak ręką odjął.
      tylko że wtedy nie było jeszcze tego mądrego skrótu.