warzaw_bike_killerz
14.12.09, 11:57
Tak sie zastanawiam, czy polityka wprowadzenia miasta na 55% zadluzenia
budzetu, to nie jest podstawianie nogi jakimkolwiek nastepcom politycznym.
"Z wysokością zadłużenia dojdziemy do 55 proc. budżetu. To granica, która
automatycznie zamyka możliwość zaciągania kolejnych pożyczek. Wprawdzie prawo
dopuszcza próg 60-proc., ale Warszawa wprowadziła ostrzejsze regulacje."
Tak jakis urzedas sie wypowiedzial z okazji sukcesu pozyczki na miliard PLN.
Kazdy nastepny urzedas na tronie bedzie w kropce - miasto maksymalnie
zadluzone MUSI realizowac rozpoczete procesy, lub splacac raty. Zwiazanie rak
kolejnej wladzy, wyborcy postrzega jako dynamiczny spadek aktywnosci, oraz
nicnierobienie (tak jak bylo za szlachetnej wielkosci Lecha Kaczynskiego)
Ostatnio niektorzy dziennikarze zaczeli zwracac uwage na wydatki na analizy.
Aby bylo jasne, te pozyczki bierze sie takze pod...:
"Prezydent Wojciechowicz dodaje, że Bank Światowy chce też finansować ważne
analizy, które wskażą, jak zorganizować taryfę biletową i system transportu
publicznego w aglomeracji warszawskiej."
Czyli znowu setki zlecen analiz przed wytoczeniem buspasa, po wytoczeniu
buspasa, przed reorganizacja swietlna (dla Siemensa), po reorganizacji swiatel.
Co ciekawe, ten niby ranking ekologicznosci, ktorym tak sie ekscytowali
dziennikarze (Warszawa dumnie w srodku) tez byl na zlecenie Siemensa, czyli
spolki, ktora najbardziej lobbuje ekologicznie - eko rozwiazania zakorkowania
rond, eko ruch szybowy itp.
Analityka wazna sprawa, jestem ciekaw procentowego wzrostu wydatkow na analizy
przez miasto i spolki miasta.