Gość: Robert
IP: 212.76.52.*
03.02.04, 13:06
Wczoraj, jak codzien, mialem okazje poruszac na rowerze po naszym miescie.
Jezdzilem oczywiscie jezdnia i to co widzialem zywcem przypominalo mi obrazki
z Wenecji:
- kaluze szerokosci 2m i glebokosci kilkunastu centymentrow
- slupy wody rozbryzgiwane przez przejezdzajace samochody
- potoki wody splywajace po ulicach
- bagna zamiast trawnikow
Czy stolica Polski musi tak rozpaczliwie wygladac?
Czy ZDM oraz lokalni wlasciciele ulic nie znaja sposobow na skuteczne
odprowadzenie duzej ilosci wody?
Czy jazda na rowerze w takich warunkach musi przypominac zawody plywackie?
Kto sie podejmuje udzielic merytorycznych odpowiedzi?