Dodaj do ulubionych

65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy

17.01.10, 13:00
17 stycznia 1945 r. do zniszczonej niemal doszczętnie Warszawy wkroczyli
żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego. Walki o opanowanie miasta trwały zaledwie
kilka godzin, gdyż dowództwo niemieckie, obawiając się okrążenia, wycofało
większość swoich sił ze stolicy.
fakty.interia.pl/historia/news/65-lat-temu-dyskusyjne-wyzwolenie-warszawy,1425762
Obserwuj wątek
    • Gość: Harakiri Re: 65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy IP: *.152.155.89.dsl.dynamic.eranet.pl 17.01.10, 13:27
      Całkiem niepotrzebnie, należało jeszcze poczekać i pozwolić
      się "bohaterom" dalej bawić w wojenkę, której rozpoczęcia nie
      uzgodnili z nikim i poczekać aż "bohaterowie" doprowadzą do
      wymordowania reszty cywilnej ludności Warszawy i do zburzenia
      ostatniego domu. Wtedy nie byłoby wątpliwości, jakie pogrobowcy
      durniów rozsiewają co do winnych i winni zostaliby odpowiednio
      uhonorowani, napewno nie przez medale, pomniki i obchody.
      • fedorczyk4 Re: 65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy 17.01.10, 15:46
        Gość portalu: Harakiri napisał(a):

        > Całkiem niepotrzebnie, należało jeszcze poczekać i pozwolić
        > się "bohaterom" dalej bawić w wojenkę, której rozpoczęcia nie
        > uzgodnili z nikim i poczekać aż "bohaterowie" doprowadzą do
        > wymordowania reszty cywilnej ludności Warszawy i do zburzenia
        > ostatniego domu. Wtedy nie byłoby wątpliwości, jakie pogrobowcy
        > durniów rozsiewają co do winnych i winni zostaliby odpowiednio
        > uhonorowani, napewno nie przez medale, pomniki i obchody.

        Ty chyba wogóle nie wiesz nic o tamtych czasach. Bohaterów i
        mieszkańców już wtedy nie byli. Wszyscy zostali umieszczeni w
        obozach przechodnich. I po co wylewać żółć jak nie wie sie na co?
      • Gość: obalam kult PW! Re: 65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy IP: *.acn.waw.pl 17.01.10, 19:46
        Słuszna uwaga, zwłaszcza że ten cały kwiatek sanacyjnej RP od pięciu lat grzał sobie zady na salonach Londynu a w tym czasie zwykli ludzie, zdążyli już dojść spod Sielca nad Oką i Polskę wyzwalali, ponosząc wielkie straty w ludziach. A londyński klubik sobie siedział, pykał fajkę i twierdził, że ci co Polskę wyzwolili nie są tej Polski warci, więc klubik sam sobie przez następne 40 lat pseudoprezydentów wybierał, opłacał i tytułował, ale ciężar odbudowy kraju i urządzania go i odpowiedzialności za zapewnienie mu niepodległości i strzeżącej jej armii, ponieśli ci co zza gór i rzek wyszli na brzeg! Tym ludziom dziś się obniża emerytury i jakieś kmioty po przyspieszonym przysposobieniu historycznym w ipn śmią twierdzić, że oni Polsę zepsuli a przybyli nie wiadomo skąd, pewnie zza Uralu. G... o wojnie wiedzą a ich dziadkowie to pewnie z Warszawy zwiali jak tylko ich koledzy to powstanko wziecili, szczytem ich bohaterstwa było powieszenie kukiełki adolfa na latarni. Ci zapomniani ludzie w tym czasie twardo walczyli prąc na zachód, ginęli, popędzili okupanta aż pod zgliszcza Reichstagu. Dzięki tym ludziom z Pierwszego Korpusu wbito pierwsze białoczerwone pale graniczne na Odrze i Bugu i one wyznaczyły stabilny byt Polski po dziś dzień! Chwała BOHATEROM!
          • Gość: namzu Re: 65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy IP: *.152.156.107.dsl.dynamic.eranet.pl 23.01.10, 20:07
            uzman napisał:

            > Chwała bohaterom? Tym bohaterom, co AK-owcom paznokcie zdzierała w
            > ubeckich katowniach?
            > > Jesteś głupi, czy po prostu kibicujesz szatanowi?

            Za to że Ak-owcy strzelali w plecy wyzwolicielom to nie tylko
            paznokcie, ale łapy powinno się uciąć. Dziwię się, że byli tacy
            łagodni w tych "katowniach". Dla Twojej wiadomości to te "katownie"
            były ośrodkami przystosowania społecznego, bandyckich grup, które
            mimo rozkazu wodza naczelnego nie złożyły broni i mordowały już w
            czasie pokoju ludzi nie zgadzających się na powrót rządów
            sanacyjnych.
        • atob Re: 65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy 24.01.10, 10:23
          Gość portalu: obalam kult PW! napisał(a):

          > Słuszna uwaga, zwłaszcza że ten cały kwiatek sanacyjnej RP od
          pięciu lat grzał
          > sobie zady na salonach Londynu a w tym czasie zwykli ludzie,
          zdążyli już dojść
          > spod Sielca nad Oką i Polskę wyzwalali, ponosząc wielkie straty w
          ludziach. A l
          > ondyński klubik sobie siedział, pykał fajkę i twierdził, że ci co
          Polskę wyzwol
          > ili nie są tej Polski warci, więc klubik sam sobie przez następne
          40 lat pseudo
          > prezydentów wybierał, opłacał i tytułował, ale ciężar odbudowy
          kraju i urządzan
          > ia go i odpowiedzialności za zapewnienie mu niepodległości i
          strzeżącej jej arm
          > ii, ponieśli ci co zza gór i rzek wyszli na brzeg! Tym ludziom
          dziś się obniża
          > emerytury i jakieś kmioty po przyspieszonym przysposobieniu
          historycznym w ipn
          > śmią twierdzić, że oni Polsę zepsuli a przybyli nie wiadomo skąd,
          pewnie zza Ur
          > alu. G... o wojnie wiedzą a ich dziadkowie to pewnie z Warszawy
          zwiali jak tylk
          > o ich koledzy to powstanko wziecili, szczytem ich bohaterstwa było
          powieszenie
          > kukiełki adolfa na latarni. Ci zapomniani ludzie w tym czasie
          twardo walczyli p
          > rąc na zachód, ginęli, popędzili okupanta aż pod zgliszcza
          Reichstagu. Dzięki t
          > ym ludziom z Pierwszego Korpusu wbito pierwsze białoczerwone pale
          graniczne na
          > Odrze i Bugu i one wyznaczyły stabilny byt Polski po dziś dzień!
          Chwała BOHATER
          > OM!


          Stolicznyj debilu jeszcze zyjesz?
          Pisalem ci ( z malej bo taka szuja nie zasluguje na wiecej) kiedys
          ze ci wytlumacze osobiscie kilka spraw ale skoro jebany kmiocie
          wolisz kryc sie za anonimowoscia internetu to tylko swiadczy jakim
          zalosnym jestes debilem....
    • Gość: Ania Re: 65 lat temu 1 Armia WP wkroczyła do stolicy IP: *.aster.pl 17.01.10, 13:38
      Armia Czerwona mogła wyzwalać już wcześniej (w czasie wojny,
      Powstania), jednak się na to nie zdecydowała. Stojąc spokojnie po
      drugiej stronie Wisły, nie podjęła wtedy żadnych działań. Mogła
      uchronić miasto przed zniszczeniem, przed utratą 80% zabudowy.
      Jednak dla ZSRR korzystniejsze było osłabienie Polski, w tym
      zniszczenie jej naczelnego ośrodka niepodległościowej walki, czyli
      Warszawy.
      Wyzwolenie miasta 17 stycznia z resztek osłabionych i wycofujących
      się oddziałów niemieckich było właściwie już tylko formalnością.
      • Gość: Historyk Po przegeanej bitwie pancernej pod Radzyminem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.10, 16:15
        (na pewno tego nie planowali)Rosjanie przeszli do obrony i zajęli
        się ważniejszymi dla wygrania wojny sprawami.Mieli w planie ofensywę
        na Bałkany i odcięcie IIIRzeszy od ostatnich źródeł ropy w
        Rumunii.To było znacznie ważniejsze dla przyspieszenia końca
        wojny.Alianci to dokładnie rozumieli... Losy W-wy w skali zmagań II
        Wojny Światowej były marginesem, niestety.Nie chciał tego widzieć
        ani prowincjonalny kawalerzysta Bór-Komorowski ani zdrajca Okulicki
        (w roku 1940 wsypał akurat Rosjanom siatkę ZWZ na wschodzie) ani
        dwójkarz Pełczyński przekonany o własnych niesłychanych
        kompetencjach politycznych.A one były takie,że mu się wydawało,że w
        polityce coś wypada albo i nie wypada...;-)))))))))))))))
        • Gość: Ania Re: Po przegeanej bitwie pancernej pod Radzyminem IP: *.aster.pl 17.01.10, 19:36
          Pod koniec 1944 roku Niemcy mieli świadomość małej ilości sił,
          którymi dysponowali, a kluczowa dla obrony Warszawy armia została
          pod koniec grudnia przekierowana do innej armii, która dalej ulegała
          rozproszeniu. Do tego, w tym samym czasie, z terenu Warszawy został
          zabrany także niemiecki korpus pancerny. Jak widać, siły niemieckie
          wyraźnie słabły.
          Prawda, że operacja warszawska była tylko fragmentem wielkiej
          zimowej ofensywy radzieckiej.
          Bór-Komorowski nie był takim prowincjonalnym kawalerzystą, jak
          sugerujesz. Człowiek, który był dowódcą Pułku Ułanów, instruktorem
          jazdy konnej w Szkole Oficerskiej, brał udział w składzie polskiej
          ekipy jeździeckiej w Olimpiadzie w Paryżu (w barwach Pułku Ułanów
          oczywiście), komendantem Szkoły Podoficerskiej Kawalerii, jak sam
          widzisz, nie może być prowincjonalnym kawalerzystą. Mało tego, był
          doskonałym instruktorem i jeźdźcem konnym. Nie raz i nie dwa
          zajmował czołowe miejsca na wojskowych zawodach konnych. Z tego
          powodu został nawet w latach 30. "kierownikiem" polskiej ekipy
          jeździeckiej na Olimpiadę w Berlinie. Brał też udział w innych
          międzynarodowych konkursach jeździeckich. A na niecały rok przed
          wybuchem wojny został mianowany komendantem najważniejszego ośrodka
          wyszkolenia kawalerii. W tej sytuacji nazywanie go prowincjonalnym
          kawalerzystą brzmi wyjątkowo zabawnie.
          • Gość: Historyk Świetne kwalifikacje na szefa PKOL;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.10, 20:11
            >Człowiek, który był dowódcą Pułku Ułanów, instruktorem
            jazdy konnej w Szkole Oficerskiej, brał udział w składzie polskiej
            ekipy jeździeckiej w Olimpiadzie w Paryżu (w barwach Pułku Ułanów
            oczywiście), komendantem Szkoły Podoficerskiej Kawalerii, jak sam
            widzisz, nie może być prowincjonalnym kawalerzystą. Mało tego, był
            doskonałym instruktorem i jeźdźcem konnym. Nie raz i nie dwa
            zajmował czołowe miejsca na wojskowych zawodach konnych. Z tego
            powodu został nawet w latach 30. "kierownikiem" polskiej ekipy
            jeździeckiej na Olimpiadę w Berlinie. Brał też udział w innych
            międzynarodowych konkursach jeździeckich. A na niecały rok przed
            wybuchem wojny został mianowany komendantem najważniejszego ośrodka
            wyszkolenia kawalerii. W tej sytuacji nazywanie go prowincjonalnym
            kawalerzystą brzmi wyjątkowo zabawnie<
            Bór-Komorowski nie był ani strategiem ani politykiem.Nie miał
            doświadczeń w Sztabie Generalnym, w planowaniu strategicznym itd.
            W II RP pułki kawalerii nie stacjonowały w stolicy, podobnie jak
            ośrodki wyszkolenia kawalerii.Ich dowódcami nie były czołowe mózgi
            ani nadzieje armii.Owszem był dobrym kawalerzystą,ale to za mało by
            podejmować trafne decyzje na skalę państwa i narodu...;-)
            Co do słabnących sił Niemców, to Warszawa leżała dla Rosjan na
            najkrótszej drodze do Berlina.
            • Gość: Ania Re: Świetne kwalifikacje na szefa PKOL;-) IP: *.aster.pl 17.01.10, 20:48
              To w końcu był dobrym kawalerzystą, czy prowincjonalnym? Raz piszesz
              tak, raz inaczej. Może zdecyduj się, bo potem musisz prostować. Ale
              dobrze, że jednak uznałeś go za dobrego.
              Nie pisaliśmy o rozmieszczeniu pułków kawalerii czy ośrodków jej
              wyszkolenia. To inna sprawa, która akurat w kwestii oceny
              umiejętności nie ma nic do rzeczy.
              Jeśli chodzi o ostatnie zdanie, to nie wiem, co mają słabnące siły
              Niemców do tego, że Warszawa leżała dla Rosjan na najkrótszej drodze
              do Berlina. Chyba nie osłabli z powodu położenia geograficznego?
              To, że Warszawa leżała na tej drodze to prawda, tylko że ta
              radziecka linia frontu liczyła 1200 kilometrów. A Warszawa
              faktycznie była na tej linii i niejako po drodze.
              • Gość: Historyk Kawaleria stacjonuje na prowincji,nie w stolicy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.10, 21:20
                Skądinąd w roku 1944(a nawet 1939)była to już formacja
                przeszłości...;-)
                Skądinąd oficer stacjonujący na prowincji nie bierze udziału w życiu
                intelektualnym i politycznym stolicy,nie ma rozeznania w świecie.
                Konno owszem jeździł perfekt, szablą też machał i nawet szwadron
                albo i pułk poprowadziłby mistrzoswko w ataku czy obronie. Poległby
                też pewnie bohatersko!Tylko to nie daje kwalifikacji i doświadczenia
                do myślenia na skalę państwa i narodu.I o to tu chodzi!!!
                Co do malejących sił niemieckich w centrum frontu na przedpolach
                stolicy III Rzeszy to jest to absurd.Niemcy w tym czasie wytężali
                ostatnie siły.Ich produkcja zbrojeniowa maksimum osiągnęła akurat w
                roku 1944..Niemcy co najwyżej mieli nadzieję na wojnę manewrową, w
                której czuli się lepsi i odpowiednio rozmieszczali rezerwy frontu...
                • Gość: Ania Re: Kawaleria stacjonuje na prowincji,nie w stoli IP: *.aster.pl 17.01.10, 22:56
                  To ciekawie się wytłumaczyłeś...
                  Teraz lepiej, ale pierwotny pogardliwy wydźwięk zabrzmiał mocniej
                  niż "geograficzne tłumaczenie". Ale brawo za elastyczność wyobraźni.

                  "...oficer stacjonujący na prowincji..."

                  Taki bardzo prowincjonalny to on nie był. Zdążył już walczyć na
                  froncie rosyjskim i włoskim. Jak widzisz, nie całe
                  życie "stacjonował".

                  Wbrew temu co uważasz, posiadał wybitne zdolności dowódcze.
                  Pięciokrotnie uhonorowany najwyższymi odznaczeniami, szybko
                  awansujący na wyższe stopnie wojskowe. Nie była to postać wzięta
                  wyłącznie z życia marginalnego kraju, jak ją postrzegasz. Mający za
                  sobą już kampanię wojenną lat 1919-20.

                  Rozumiem o co ci chodzi - nie ukończył żadnej Wyższej Szkoły
                  Wojennej, ale mimo tego posiadał talent dowódczy, doświadczenie
                  bojowe i dobre zdolności organizacyjne.

                  "Co do malejących sił niemieckich w centrum frontu na przedpolach
                  stolicy III Rzeszy to jest to absurd."

                  Pisałam o terenie Warszawy.
                  Nie, to nie jest absurd. Straty w ludziach i sprzęcie były
                  uzupełniane z coraz większym wysiłkiem. I to nie tylko w okolicach
                  Warszawy.
                  • Gość: Historyk Pewnie kiedyś by dowidził brygadą kawalerii!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 04:12
                    >Pięciokrotnie uhonorowany najwyższymi odznaczeniami, szybko
                    awansujący na wyższe stopnie wojskowe. Nie była to postać wzięta
                    wyłącznie z życia marginalnego kraju, jak ją postrzegasz. Mający za
                    sobą już kampanię wojenną lat 1919-20.
                    Rozumiem o co ci chodzi - nie ukończył żadnej Wyższej Szkoły
                    Wojennej, ale mimo tego posiadał talent dowódczy, doświadczenie
                    bojowe i dobre zdolności organizacyjne. <
                    Z tym wszystkim mógł ew.liczyć na awans na dowódcę brygady, może
                    kiedyś szefa kawalerii.To za mało do racjonalnej oceny sytuacji
                    strategicznej i politycznej oraz decyzji(!!!)w skali kraju i
                    narodu!!!
                    Jego decyzję gen.Anders nazwał zbrodnią-miał rację!!!
                    • Gość: Ania Re: Pewnie kiedyś by dowidził brygadą kawalerii!! IP: *.aster.pl 18.01.10, 14:11
                      "Z tym wszystkim mógł ew.liczyć na awans na dowódcę brygady..."

                      Przesadzasz.
                      Ale z ciebie umniejszacz.

                      Generał Anders faktycznie nazwał Powstanie (decyzję) zbrodnią i miał
                      do tej oceny prawo. Nazwał je też nieszczęściem. I tu już był bliżej
                      prawdy, bo szczęściem to nie było.
                      On miał takie zdanie, ale byli też generałowie, którzy wyraźnie
                      parli do Powstania, a nawet taki, który wprawdzie Powstania nie
                      popierał, wręcz był mu przeciwny, ale nakazywał kontynuowanie akcji.
                      Jak widzisz, zdania były podzielone. Sam gen.Bór też nie był
                      absolutnie przekonany do Powstania, ale nie był też jego
                      przeciwnikiem. I tak było już przygotowywane od dawna. To była
                      właściwie kwestia czasu.
          • uzman To może niech ktoś mądry coś powie (nie ja) 19.01.10, 10:51
            A z czego wynika obowiązek pomocy gwałconej koło Ciebie na ulicy
            kobiety? Z niczego. Co więcej nie ma takiego obowiązku. Więc śmiało
            możesz nie pomagać.


            I jeszcze jeden głos w dyskusji.

            Gąsienicami zagrzebany w piach nad Wisłą
            Patrzę przez rzekę pustym peryskopem
            Na miasto w walce, które jest tak blisko
            Że Wisły nurt frontowym staje się okopem

            Rozgrzany pancerz pod wrześniowym żarem
            Rwie do ataku się i pali pod dotykiem
            Ale wystygły silnik śpi pod skrzepłym smarem
            I od miesiąca nie siadł nikt za celownikiem

            Krtań lufy łaknie znów pocisków smaku
            A łyka tylko tłusty dym z drugiego brzegu
            W słuchawkach zdjetych hełmofonów krzyk Polaków
            I nie wiem czemu rzeki tej nie wziąłem z biegu

            Dajcie mi wgryźć się gąsiennicą w fale śliskie
            I ogniem z lufy dajcie wesprzeć barykady
            By miasto w walce, które jest tak bliskie
            Bezruchu mego nie nazwało mianem zdrady

            Lecz milczy sztab i milczą pędy tataraku
            Którymi mnie przed tymico czekają skryto
            Bo ruski tank nie bedzie walczył za Polaków
            Bo ruski tank zaczekać ma, by ich wybito

            Gdy się wypali już powstanie ciemnym błyskiem
            Włączą mi silnik i rozgrzeją krew maszyny
            Bym mógł obejrzeć miasto, co tak bliskie
            Bez walki zdobywając gruzy i ruiny
              • uzman Re: A co jeśli kobieta sama chciała i jeszcze cie 19.01.10, 11:13
                Gość portalu: Ubawiony napisał(a):

                > chce oskarżyć albo i do ołtarza poprowadzić...;-)
                > Powstanie wywołano by postawić Stalina w niezręcznej sytuacji -
                > liczono,że to go skłoni do poparcia ludzi,którzy, skądinąd byli mu
                > wrodzy.On takie konwenanse, jak każdy mąż stanu, miał w ....No i
                ich
                > olał;-) A teraz wrzask...

                W zasadzie to bym z chęcia podyskutował, ale masz tak duże braki w
                wiedzy historycznej, że trzeba by było zacząć od gruntownej
                edukacji. A na to nie mam czasu. Tak więc miłego życia w swym
                alternatywnym świecie.
                • Gość: Ubawioiny Na czym polega ta twoja wiedza tajemna?Argumentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 12:39
                  zabrakło?Czy twierdzisz,że powstanie wywołano z miłości do Stalina?
                  Stalin miał wtedy ważniejszy dla skończenia wojny cel-ostatnie złoża
                  ropy pod kontrolą III Rzeszy w Rumunii.To operacja Bałkańska leżała w
                  jego "rozkładzie jazdy" i on się go trzymał;-)Jaki miał powód by od
                  niego odejść???Szczególnie,że w skali II wojny światowej Warszawa
                  znaczenia nie miała, a rumuńskie źródła ropy i owszem;-)
                    • Gość: Ubawiony Strategiczne myślenie to gospodarowaniu środkami! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 18:50
                      Rosjanie ruszyli na Bałkany w początku września i "trochę" czasu
                      zajęło im przygotowanie! W skali II wojny światowej nic
                      nadzwyczajnego się w Warszawie nie działo co by uzasadniało zmianę
                      planów strategicznych i kalendarza.Jednym czynnikiem mogłaby być
                      polityka(na tej zasadzie Rosjanie przyspieszyli operację berlińską!),
                      ale tu wiadomo- powstanie wywołano by postawić Stalina wobec trudnej
                      sytuacji...No to on się nie dał w takiej sytuacji postawić - wrogie
                      mu dowództwo AK i sam kwiat AK zlikwidowali i zamknęli Niemcy, nie
                      on.I tyle - to jest wielka polityka.Co do twojego przykładu to raczej
                      powstanie wygląda tak - podpalam swój dom, o czym wszyscy wiedzą, a
                      potem wrzeszczę,że to skandal iż strażacy się zajęli Domem Dziecka, a
                      nie moją chałupą...;-)
                      • Gość: kixx Re: Strategiczne myślenie to gospodarowaniu środk IP: *.acn.waw.pl 19.01.10, 19:06
                        i znow zasadniczo masz racje
                        ale ja napisalem o podpaleniu bloku w ktorym mieszkasz(i jak to w
                        bloku,zapewne nie sam)-nie mieszkania
                        jesli juz uzywasz mojego przykladu to nie manipuluj nim ,zeby
                        dopasowac go do wlasnych twierdzen
                        z pozostalym oczywiscie sie zgadzam
                        ale,ale...
                        nadal nie widze powodu do swietowania tej daty jako dnia
                        wyzwolenia,rownie dobrze mozna by dziekowac wyzej przywolanym
                        strazakom,za to,ze po ugaszeniu pozaru w Domu Dziecka,po ugaszeniu
                        pozaru ,ktory byl dwa dni pozniej,w koncu,po tygodniu,przyjechali do
                        twojego bloku,zeby spisac protokol
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka