Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 13:18
Szanowni państwo,
jestem bardzo zdruzgotana pewnym faktem, mianowicie:
w przejsciu podziemnym przy dworcu Wileńskim (przejście podziemne pod
Targową) praktycznie o każdej porze
dnia (przechodzę tamtędy dość często)spotykam dziecko (ok 3-4 lata)na
wózku.Jest tam z jakąś opiekunka (mama?) i w maleńkich rączkach trzyma
plansze z
napisem mniej więcej takim: zbieram na operację. Czy nawet jeśli to
dziecko jest poważnie chore nie ma prawa na normalną zabawę? Może jest
jakiś inny sposób na zbieranie pieniędzy.

Kto może pomóc?

Beata (mama i psycholog)
    • d.z Re: Będę złośliwy. 13.02.04, 13:33
      Gość portalu: mama i psycholog napisał(a):

      > Może jest jakiś inny sposób na zbieranie pieniędzy.
      >
      Moim zdaniem jest.
      Niech opiekunka dziecka wsiądzie w autobus linii 192 link do rozkładu poniżej:
      www.ztm.waw.pl/baza/20040216/192/100305.HTM
      (oczywiście wybierając kurs autobusu niskopodłogowego - bo wózek) i pojedzie
      nim pod Galerię Mokotów.
      Tam jak sądzę uzbiera pieniędzy więcej i szybciej.

      PS
      Cholera mnie bieże jak widzę coś takiego.
      Dla mnie jest to zwykła próba żerowania na ludzkiej litości.
      Gdyby opiekunka chciała dziecku pomóc zgłosiłaby się do jednej z wielu fundacji
      lub innych organizacji po pomoc.
      Obawiam się jednak, iż dziecko służy tutaj tylko i wyłącznie jako dodatek do
      zwykłego żebractwa.

    • to-nie-ja Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! 13.02.04, 13:40
      Mnie to szlag trafia jak widzę taką sytuację. Po pierwsze wcale nie jestem
      pewna czy taka Pani zbiera na operację (gdybym była tego pewna to z
      przyjemnością dałabym pieniądze) czy na zupełnie coś innego. Po drugie zawsze
      mam ochotę zadzwonić na policję albo do straży miejskiej, żeby zabrali takiej
      matce dziecko skoro je wystawia w taki mróz na zewnątrz. Rozumiem, ze są różne
      sytuacje w życiu, ale jakoś nie mogę uwmierzyć, że można aż tak wykorzystywać
      dziecko to skandal.


      Gość portalu: mama i psycholog napisał(a):

      > Szanowni państwo,
      > jestem bardzo zdruzgotana pewnym faktem, mianowicie:
      > w przejsciu podziemnym przy dworcu Wileńskim (przejście podziemne pod
      > Targową) praktycznie o każdej porze
      > dnia (przechodzę tamtędy dość często)spotykam dziecko (ok 3-4 lata)na
      > wózku.Jest tam z jakąś opiekunka (mama?) i w maleńkich rączkach trzyma
      > plansze z
      > napisem mniej więcej takim: zbieram na operację. Czy nawet jeśli to
      > dziecko jest poważnie chore nie ma prawa na normalną zabawę? Może jest
      > jakiś inny sposób na zbieranie pieniędzy.
      >
      > Kto może pomóc?
      >
      > Beata (mama i psycholog)
      • Gość: przejazdem Ryba psuje się od głowy, biedna Polska z tą warsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 12:20
        Dużo złośliwości, takiej polskiej, swojskiej...
        Poszedłem i zobaczyłem. To prawda o sytuacji w przejściu. Poszedełem do 2
        organizacji w tej sprawie, tyle mogłem zrobić.

        Ryba psuje się od głowy, biedna Polska z tą warszawką. Pełno w tunelu
        handlujących papierosami z przemytu i kradzionymi, w samym centrum. I te 1000
        organizacji rządowych i pozarządowym w warszawce guzik obchodzi 3 letnie na oko
        dziecko. Ja nie mam pracy i za kilka dni wyjeżdżam z tego dziwnego kraju.

        Nie będę tęsknił za większością mieszkańców tego psującego się miasta, choć
        kilku spotkałem normalnych, PRAWDZIWYCH ludzi. Pozdrawiam ich.
        • Gość: p_p Re: Ryba psuje się od głowy, biedna Polska z tą w IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.04, 12:31
          Gość portalu: przejazdem napisał(a):
          > Ja nie mam pracy i za kilka dni wyjeżdżam z tego dziwnego kraju.

          A jedź w cholerę NIEUDACZNIKU! Nikomu tu potrzebny nie jesteś...
          • niech Ryba psuje się od głowy 17.02.04, 12:34
            Tylko dlaczego - drogi przejazdem - zaczela akurat od twojej?
            PS. Czasami widuje straz miejska jak zwija zebrakow ze skrzyzowania nad tym
            przejsciem - powinni lenie zejsc te kilka schodkow nizej i wyjasnic sprawe.
            • d.z Re: Ryba psuje się od głowy 17.02.04, 12:48
              Prawda jest taka.
              Psim obowiązkiem rodziców jest utrzymywać, leczyć, zapewniać wychowanie, dbać,
              karmić, ubierać swoje dzieci do czasu osiągnięcia przez nie pełnoletności, a w
              przypadku kontynuowania nauki i nawet dłużej.
              Jeśli nie dają sobie rady (bądź z róznych względów rodziców nie ma) to wtedy
              ten obowiązek przejmuje na siebie państwo, pomagając przy pomocy naszych
              pieniędzy zbieranych w formie podatku.
              Gazety, radio, telewizja pełne sa opowieści o samotnych matkach harujących na
              dwóch lub trzech etatatach po to by za skromne dochody utrzymywać a często i
              leczyć cięzko chore dzieci.
              Jakoś nie przychodzi im do głowy by rzucać pracę i zabierać dzieci w celu
              unaocznienia konieczności żebractwa!
              Wiele domów pełnych jest ludzkich tragedii (takich cichych bez afiszowania).
              Ludzie nie dajmy się zwariować.
              Obowiązkiem tej matki (jeśli jej dziecko jest chore i wymaga operacji) jest
              doprowadzenie do wyleczenia.
              Jeśli ciąga je ze sobą na mróz to tylko pogarsza jego stan zdrowia co juz jest
              karalne! Natomiast ludzie dający pieniądze tylko utwierdzają ją w słuszności
              tego co robi.
              Czyli błędne koło.
          • Gość: cvb Re: Ryba psuje się od głowy, biedna Polska z tą w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 17:27
            A ty jestes udacznikiem??? Pieprzysz jak potluczony !!! Wielu ludzi po studiach
            wyzszych nie ma pracy i chwali sie im to, ze probuja szukac pracy za granica -
            jak tutaj nie ma dla nich miejsca. myslisz, ze kazdy bez pracy jest
            nieudacznikiem??? Ciekawe na jakim poziomie ty zakonczyles edukacje ? Licz sie
            ze slowami, bo okazac sie moze, ze to ty jestes nieudacznikiem !
      • j_karolak Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! 17.02.04, 12:55
        to-nie-ja napisała:

        > Mnie to szlag trafia jak widzę taką sytuację. Po pierwsze wcale nie jestem
        > pewna czy taka Pani zbiera na operację (gdybym była tego pewna to z
        > przyjemnością dałabym pieniądze) czy na zupełnie coś innego. Po drugie zawsze
        > mam ochotę zadzwonić na policję albo do straży miejskiej, żeby zabrali takiej
        > matce dziecko skoro je wystawia w taki mróz na zewnątrz.


        I na chęciach się kończy. Nie dzwonisz, bo dziecko Cię co prawda interesuje,
        ale nie na tyle, by poświęcić czas na telefon.
        • Gość: noo Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.02.04, 13:11
          > I na chęciach się kończy. Nie dzwonisz, bo dziecko Cię co prawda interesuje,
          > ale nie na tyle, by poświęcić czas na telefon.

          Nie sposób się nie zgodzić. Mniej czasu zajęłoby chyba zgłoszenie sprawy straży
          miejskiej niż wylewanie swoich żalów na forum. A i skutek byłby większy.
          • Gość: x Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.04, 12:21
            Straż i policja są w tym miejscu codziennie.
            • Gość: p_p Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 12:34
              Gość portalu: x napisał(a):
              > Straż i policja są w tym miejscu codziennie.

              Ta głupia cipa "mama psycholog" też jest tam codziennie... I co z tego?
              • klemenko Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! 20.02.04, 14:38
                Chciałbym zarabiać tyle, co żebracy...

                Ludzie, czy nie widzicie, że mamy tu do czynienia ze zwykłym naciąganiem,
                kosztem naiwności dobrych ludzi i kosztem tego biednego dziecka? A i tak chyba
                nie matka i dziecko mają z tego korzyści (jakieś mają, inaczej by nie stali),
                tylko jakaś mafia.
                • j_karolak Re: Malutkie dziecko na mrozie, w Warszawie! 20.02.04, 15:49
                  Najpierw, że chcialbyś tyle zarabiać, co żebracy, a na końcu, że oni nic nie
                  zarabiają.
Pełna wersja