Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców

19.02.10, 10:20
"..zobaczą technologie, o których przeciętny człowiek nawet nie wie - wyjaśnia
Barbara Pużańska z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa."

A po przeciętny człowiek ma wiedzieć jakie są technologie w budownictwie? I
kto to jest właściwie ten przeciętny człowiek?
    • kali.wawa Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców 19.02.10, 10:33
      Jak kończyłem Technikum Telekomunikacyjne trzy lata temu tak do tej
      pory nie mam pracy w zawodzie, więc życzę powodzenia "zawodowcom":)!
      • Gość: jo Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 10:49
        nie wiem czy dziennikarz jest taki glupi czy taki bezwstydny w uprawianiu tej
        propagandy. jak się wybiera szkołę to trzeba myslec a nie liczć że jakoś tam
        będzie...
      • bolek_i_jego_worek Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 19.02.10, 10:58
        Jak kończyłem Technikum Telekomunikacyjne trzy lata temu tak do tej
        > pory nie mam pracy w zawodzie, więc życzę powodzenia "zawodowcom":)!

        Według artykułu monter sieci i urządzeń telekomunikacyjnych to zawód, w którym
        brakuje rąk do pracy.

        Kilka lat temu wmawiano młodym ludziom, że po studiach humanistycznych zawsze
        się pracę znajdzie bo taki osobnik po takich studiach łatwiej się może
        przekwalifikować niż np. inżynier. Oczywiście nie muszę mówić jak trudno jest o
        pracę po studiach humanistycznych.
        Apeluje do dziennikarzy, żeby się zastanowili jaką krzywdą robią tym młodym
        ludziom wypisując, że po danym kierunku lub szkole będzie bez problemu znaleźć
        pracę. Kończą szkołę i są sfrustrowani, że roboty nie ma, a mogli przecież co
        innego studiować.

      • ereta Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 22.02.10, 08:25
        kali.wawa napisał:

        > Jak kończyłem Technikum Telekomunikacyjne trzy lata temu tak do
        tej
        > pory nie mam pracy w zawodzie, więc życzę
        powodzenia "zawodowcom":)!
        ### A po ogólniaku na pewno tę pracę miałby. Ciecia? To
        wykształciuchy po 89 ukształtowały mit o uczniach bardziej zdolnych
        w LO niż w Technikach. To wtedy zaczęto mówić że nauczyciele to
        elita w Polsce, a równocześnie mówiło się o negatywnym odsiewie dpo
        zawodu nauczycielskigo. To wtedy uznano że szkoły zawodowe s
        niepotrzebne i teraz byle jełop może być krawcem, szewcem,
        budowlańcem bez wykształcenia i przygotowania zawodowego. Efekty są
        jakie są. Brakuje fachowców, bo takimi ludźmi się pogardza, także w
        wypowiedziach tutaj na Forum, zamiast podnosić poziom wykształcenia,
        np zamienićZSZ w pełne szkoły średnie z maturą. Za Gierka zaczęto w
        tym kierunku coś robić wprowadzając Licea Zawodowe, ale później to
        olano bo szkoły zawodowe to obciach. Jedyną porządną szkołą jest LO.
    • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 10:46
      wciskanie żałosnej ciemnoty. jak nie ma szans na coś innego to oczywiście
      zawodówka jest koniecznością. ale jak dzieciak ma choc odrobinę oleju w głowie
      to tam nie pójdzie. prostych prac będzie coraz mniej, wąska specjalizacja
      zaowocuje bezrobociem w przyszłości. szanse zatrudnienia człowieka mającego 50+
      i wykształcenie wyższe sa nieporównywalnie większe niż szanse zatrudnienia
      pracownika fizycznego z wykształceniem zawodowym 50+.
      ludzie jak teraz wam się nie chce uczyć to za dwadzieścia lat nie płaczcie że
      nie ma dla was pracy.

      co do porównania LO i zawodówki: wexcie sobie wyniki egzaminów gimnazjalnych i
      sprawdźcie ile punktów zdobył przeciętny kandydat do zawodówki a ile do LO. a
      potem przekartkujcie sobei ten egzamin: cześć humanistyczną i przyrodnicza.
      będziecie mieli rozeznanie w jakim to towarzystwie znajdziecie się w zawodówce.

      a jak już to przemyślicie to będziecie mieli jasność: pani dyrektor i pani
      dziennikarka pieprzą od rzeczy. trzeba się uczyć jak najwięcej i iść do szkoły
      ogólnokształcącej. jasne że nie każdy da rade ale jesli tylko jet to możliwe to
      należy sie od zawodówek trzymac z dala.
      • Gość: ksia Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: *.xdsl.centertel.pl 19.02.10, 11:02
        Widać, ze kolega JJ kończył gimnazjum tym niskim poziomem egzaminu z
        czesci humanistycznej skoro ma problem ze zrozumieniem tekstu.
        Artykuł mówi o szkołach typu TECHNIKUM a nie ZAWODÓWKA. Technikum
        kończy się egzaminem maturalnym takim samym jak liceum i egzaminem
        zawodowym na poziomie wyzszym niz w zawodowce. Po skonczeniu
        technikum posiada sie identyczne uprawnienia do dostania sie na
        studia jak po ogolniaku - tyle ze ma sie jeszcze zawod.
        • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 11:56
          uch, pisze zawodówki tak jak pani dyrektor nazywa swoją szkołę szkołą zawodowa. można się do tego przyczepić ale proponuję jednak wykonać to proste ćwiczenie i sprawdzić jaki wynik z egzaminu ma kandydat do LO i kandydat do zawodówki (czy tez technikum - jak pani ksia woli). ja mam na ten temat dobre informacje bo mój syn akurat w zeszłym roku kończył gimnazjum. pani ksia może się zdziwić jak to wygląda w mazowieckim.

          pani ksia może tak jak te biedne dzieci wyobrażac sobie że najpierw praca a potem studia bo się bla bla praktyki nabiera. ale po pierwsze jak się przerwie naukę na parę lat to trudno wrócić (pani ksia moze np. w trakcie zaciążyć) a po drugie zaoczne studia to nie jest to samo co stacjonarne bo zakładam że po paru latach przerwy i pracy to będą jednak zaoczne. pani ksia oczywiście możne myśleć że kłamie i obrażam studentów zaocznych. niestety jesli pani ksia tak myśłi to ulega pani mitom i kolejnej porcji kłamliwej propagandy. ponieważ uczyłem studentów zaocznych i miałem do czynienia ze studiami zaocznymi upewniam panią księ ze nawet skończenie studiów zaocznych na renomowanej uczelni warszawskiej to w większości przypadków tylko papier. ja juz nie bedę sie znęcał nad drukującymi dyplomy uczelniami prywatnymi (mógłbym wskazac konkretną i znaną w mazowieckim na której cały rok uzyskal licencjata na jednej kserowanej pracy).

          tak więc pani ksia:
          wykształcenie jest bardzo ale to bardzo ważne. rynek pracy zmianie się gwałtownie i zdobywanie zawodu na poziomie szkoły średniej jest formą zawodowego samobójstwa. no chyba ze ktoś planuje w wieku 19 lat iść do pracy bo musi. istotne jest zdobycie wiedzy ogólnej i umiejętności szybkiego uczenia się nowych rzeczy. istotne jest żeby skończyć przyzwoite studia jak najszybciej. droga na studia prowadzi przez przyzwoita szkołę średnią - uczciwie trzeba powiedzieć ze większośc tych przyzwoitych szkół to licea a nie technika.

          pani ksia mozde się ze mną nie zgadzac. ok, każdy może miec swoje zdanie. moje wynika z tego, że byłem nauczycielem w szkole, pracowałem na uczelni, konczyłem studia doktoranckie, teraz pracuję w biznesie i zarabiam przyzwoicei a bezrobocie mi nie grozi. mogę zarabiac mniej pieniędzy ale prace zawsze znajdę. bo mam kilka zawodów które mógłbym uprawiac. a wszystko to dlatego ze nigdy mi do głowy nie przyszło wybierać szkołe jaknajszybciej przygotowująca do zawodu.

          mierzi mnie strasznie jak takie artykuły wpuszczają mlodych ludzi w maliny pokazując fałszywy obraz rzeczywistości.
          Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 12:14
          wcięło liścik to streszczę się jeszcze raz:
          pani dyrektor sama mówi o swojej szkole per szkoła zawodowa. znaczy szkoła dająca zawód. pani dyrektor walczy o zycie - potrzebuje uczniów bo inaczej straci prace ona i cała rzesza nauczycieli przedmiotów zawodowych z jej szkoły. niech pani ksia sprawdzi sobie jednak te statystyki: ile punktów z egzaminu gimnazjalnego ma kandydat do technikum i lo. ja wiem bo mój syn wybierał szkołę w zeszłym roku.
          jeśli ktokolwiek jest w stanie isc do lo a potem od razu na studia to niech to zrobi. opowiadanie o ważności zdobycia zawodu to pani ksia bałach dla jeleni którzy chcą w przyszłości miec klopoty.
          pani ksia, upewniam panią że wybór technikum zamiast lo jesli nie ma takiej konieczności to głupota. a wiem to bo uczyłem w szkole.
          • ludwikowiec Ok, ok.. wyluzuj:) 20.02.10, 01:30
            zważ na to, że jednak do liceów ostatnimi czasy szli ludzie totalnie tam
            niepasujący, a szli dlatego, że technikum to "obciach". I po co się męczyli?
            Potem czekały na nich zaledwie wyższe szkoły tego i owego... Każdy człowiek jest
            inny, cieszę się, że w końcu przestają wybierać LO w ciemno, bez uzasadnienia.
            Rynek naprawdę potrzebuje absolwentów techników! Co nam po "drukowanych"
            dyplomach, nikt za to pracy nie daje.
            Co do studiów, jestem obecnie na zaocznych i dziennych (państwowe), mam
            porównanie. Egzaminy na zaocznych zdawaliśmy często z dziennymi. Nauki jest
            masa, pracując (zdobywając doświadczenie!) musiałem się naprawdę napocić aby
            zdać! Dzienne? Też jest ciężko, jednak masz o wiele większy komfort nauki - po
            prostu więcej czasu. Studiuję tu i tu bo chcę się kształcić, ale jeśli ktoś
            czuje, że technikum czy zawodówka to coś dla niego, uśmiech na drogę! Nie
            chciałbym doczekać czasów gdy popsuje mi się jakieś urządzenie będę mógł liczyć
            tylko na licencjatów zarządzania i pedagogiki. To właśnie te kierunki przynoszą
            szkodę, nie technika.
            • Gość: Sławek Bingo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 01:48
              Dobrze powiedziane.
              Przedmówca zdaje się sądzić, że dom się sam postawi, samochód sam wyprodukuje, a chlebek sam upiecze.
              • Gość: jj Re: Bingo! IP: 85.222.87.* 20.02.10, 01:58
                Sławek, nie bój się, tych co się nie lubia uczyć zawsze bedzei dostatek. zawsze
                będą tacy od stawiania domków i pieczenia chlebka. natomiast przekonywanie ludzi
                że ich aspiracje powinny sięgać wykształcenia technika budownictwa uważam za chore.
                • Gość: Sławek A ty dalej swije IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 02:07
                  jak ten "mądry, uczony, a głąb".

                  nadal nie zrozumiałeś, że technik ma tę przewagę nad licealistą, że on może a nie musi iść na studia?
                  Technik ma wybór, licealista- nie.
                  • Gość: jj Re: A ty dalej swije IP: 85.222.87.* 20.02.10, 02:17
                    Sławek, ja sobie w ogóle nie wyobrażam że człowiek który możne studiować woli
                    być technikiem i nie studiować. dobre studia to nie tylko formalne
                    wykształcenie, to jest coś co cię zmienia na całe życie. to samo dotyczy dobrego
                    liceum. w tym sensie warto iść na studia nawet jeżeli pracujesz potem jako
                    technik. myślisz że nie warto studiować filozofii bo ob anie da ci zawodu?
                    • Gość: Sławek Studiować filozofię? Nie warto. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 02:35
                      Znać i czytać filozofów - to tak.
                      • Gość: jj Re: Studiować filozofię? Nie warto. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 02:58
                        pewno ze fajnie czytać sobie filozofów. studia to jednak Sławku coś innego. coś
                        więcej.
                • ludwikowiec Ok, wszystko wyjaśniliśmy:) 21.02.10, 01:40
                  Kto chce, idzie do technikum. Kto ma zacięcie do studiowania, nie róbmy z niego
                  technika na siłę. I o to wszyscy tu się kłócą;)

                  Peace
            • Gość: wasad Re: Ok, ok.. wyluzuj:) IP: *.chello.pl 26.03.10, 21:29
              A jaki to w ogole ma sens? Inzynierowie tez czasami wykonuja prace technika -
              wszystko to tak naprawde kwestia umiejetnosci, a nie dyplomu. Matematyke na
              maturze wprowadzaja po to, zeby zwiekszyc liczbe chetnych na studia 'techniczne'
              [najchetniej chcieliby, aby student mial 5,0; placil za studia (i to
              przynajmniej minimalna krajowa za miesiac) i wychwalal pod niebiosa
              profesorow...]- a tak naprawde jest ona potrzebna humanistom jak polski (na
              poziomie LO) inzynierom... [czyli do niczego praktycznego/zawodowego im sie nie
              przyda, moze poza jakas prosta statystyka/umiejetnoscia pisania w jezyku polskim
              (a tak naprawde ostatnio w angielskim vide brak mozliwosci wyboru zaliczania
              obowiazkowych egzaminow z innych j. obcych na uczelniach,a w przypadku
              humanistow przepisania wzoru z ksiazki do arkusza kalkulacyjnego ) - choc
              oczywiscie im wiecej umiesz tym lepiej...
      • Gość: xxx Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 13:59
        TAA masz racje i po "ogólniaku" bedziesz MPO (młodzież po ogólniaku)
        • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 14:15
          pisze wyraźnie: jak jesteś w stanie skończyć ogólniak i iśc na studia to
          powinieneś. jak nie to trudno - wybieraj szkołę dająca zawód. jeśli ktoś cię
          przekonuje ze studia nie sa takie ważne i że po technikum będziesz miał zawód a
          na studia i tak możesz iść to robi z ciebie idiotę. ja to wiem teraz, ty
          będziesz wiedział później.
          interes pani dyrektor to nie jest twój interes, nie ulegaj kłamliwej
          propagandzie osładzającej zycie ludziom którzy w perspektywie będa zapieprzac za
          grosze i płacic za papierki w prywatnych uczelniach.

          jak nie będziesz miał dobrego wykształcenia to nigdy nie będziesz wiedział co
          straciłeś. bedziesz jak to ładnie pis nazywa inteligencją techniczną (w
          najlepszym przypadku).
          • Gość: wantasec Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: *.bb.sky.com 19.02.10, 22:13
            Do JJ

            Głupoty opowiadasz wiem z doświadczenia a skończyłem technikum
            elektryczne, ojjj głupoty
            • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 22:30
              oj, oj to nie głupoty :-) ja wiem o czym pisze ty nie wiesz co straciłeś. w sumie to ok, tak jak powiedziałem nie możne tak być że wszyscy sa intelektualistami. musi być piramida. dlatego was przekonują w gazetce ze najważniejsze jest zdobycie zawodu.... spytaj panią dyrektor z tego skądinąd najlepszego technikum w warszawie gdzie wysłałaby swoje dzieci. na pewno do technikum. spytaj giertycha ex-ministra edukacji gdzie wysłał do szkoły swoje dziecko. na pewno do publicznej, publiczne są lepsze niż społeczne :-) po tej dobrej drogiej prywatnej szkółce małe geiertyszatko pójdzie , no jak myślisz gdzie? do technikum zdobywać zawód.... tak na pewno.

              wszyscy ci bogaci i wykształceni ludzie którym się w życiu powiodło to głupole i snoby bo wysyłają dzieci do LO i na studia. a przecież trzeba do technikum elektrycznego! bo będziemy mieli zawód! a potem na politechnikę (najlepiej zaocznie). bo widzisz te lektury które powinieneś przeczytać w młodości lepiej czytać na emeryturze. nadmierna znajomość literatury, historii szkodzi. a w takim technikum elektrycznym ucza tego samego co w lo batorego. dokładnie tak. ba więcej ucza bo w takim batorym to nie mają pojecia o rzeczach które sa oczywiste dla technika elektryka. nooo tak... tylko oni nie chca byc technikami elektrykami.....
              • Gość: Sławek ROTFL. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 00:01
                technik -> inż. PW -> mgr PW -> dr PW
                w międzyczaie dodatkowy fakultet na UW

                Leżysz i kwiczysz mamuśka, ale ok, wyślij dzieci do ogólniaka i na jakieś lekkie, humanistyczne studia. W końcu ktoś telefony w biurze odbierać musi, no i herbatę i kawę podać, gdy inżynierowie i technicy omawiają projekt.

                • Gość: jj Re: ROTFL. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 00:11

                  > Leżysz i kwiczysz mamuśka, ale ok, wyślij dzieci do ogólniaka i na jakieś lekki
                  > e, humanistyczne studia. W końcu ktoś telefony w biurze odbierać musi, no i her
                  > batę i kawę podać, gdy inżynierowie i technicy omawiają projekt.

                  "lekkie humanistyczne studia", "podawanie kawy". hmmm...
                  Ciekaw jestem co ty Sławku czytasz, jakie filmy oglądasz, jakiej muzyki słuchasz.
                  • Gość: Sławek Co to ma do rzeczy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 00:22
                    co czytam, oglądam, czy słucham?
                    Mówimy o wykształceniu, które to ma w przyszłości dać twoim dzieciom jakieś szanse na start w dorosłe życie i zapewnić godziwe zarobki na godziwe życie.

                    Technikowi, który pracuje dla mnie pracuje, płacę średnio 4 tys. brutto. Asystentka, dziewczyna po neofilologii na UW, zarabia u mnie 3,5 tys. brutto.
                    Wiesz dlaczego?
                    Jego nie mogę stracić, ją - tak.
                    Wiesz dlaczego?
                    • Gość: jj Re: Co to ma do rzeczy, IP: 85.222.87.* 20.02.10, 00:42
                      wąsko na to patrzysz. teraz masz prace dla technika. jesteś pewien że za parę lat tez będziesz miał? jesteś pewien ze wykształcenie średnie zawodowe to najlepszy wybór? jesteś pewien że jak za parę lat okaże się ze technik musi się przekwalifikować to zrobi to bez problemu? no zastanów się czy gdybyś miął syna to wysłałbyś go do technikum. ja nie.

                      druga rzecz to ogólne wykształcenie. może źle cię rozumiem ale w tym co piszesz pobrzmiewa lekka pogarda dla lekkich humanistycznych studiów. nie wierzysz w wartość ogólnego humanistycznego wykształcenia? nie myślisz że na tym technikum, politechnice coś straciłeś? dlatego pytam o to co czytasz, życie nie składa się wyłącznie z zarabiania pieniędzy. a przeciez jak kończysz szkołę średnią to tych ogólnych rzeczy uczysz sie raczej malo - specjalizujesz sie przecież.

                      co do dziewczyny po neofilologii: jak jest asystentką albo recepcjonistką to tyle jej praca jest warta... oczywiście mogłaby poszukać sobie coś innego. skończenie uniwersytetu nie jest wartością samą w sobie.

                      • ludwikowiec ajjj 20.02.10, 01:34
                        studiuję dwa humanistyczne kierunki, ale nie podoba mi się to co piszesz. Więcej
                        otwartości!
                        • Gość: jj Re: ajjj IP: 85.222.87.* 20.02.10, 01:55
                          jakiej otwartości? nie podoba ci się to że wkurza mnie zachęcanie dzieci do wąskiej specjalizacji w szkole średniej? nie podoba ci się to że zachęcam ludzi do tego żeby się uczyli? to już kolejny taki artykuł w gazecie: wcześniej czytałem jak do dobrze zdobywać wykształcenie w szkole zawodowej. dosłownie i tak: w trzyletniej szkole przygotowującej do zawodu. w łodzi nawet jakaś taka akcję propagandowa magistrat przygotował. dla mnie to robienie z ludzi debili.
                          przeczytaj sobie przerażający kawałek pod spodem (mam nadzieję ze to żart). facet wywodzi, ze nauka w LO to marnowanie czasu: co go obchodzi jakiś Wokulski? to się w życiu w ogóle nie przydaje.
                          Każdy może sobie żyć jak chce ale sugerowałbym gazetce raczej zachęcanie ludzi do rozwoju a nie wskazywanie im miejsca w hierarchii społecznej.

                          • Gość: Sławek A przydaje się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 02:05
                            Ten Prus, Orzeszkowa, Reymont?
                            Czy znajomością literatury nakarmisz rodzinę, zapłacisz za rachunki itp.?

                            Ja wiem, powiesz, że nie tylko pracą żyje człowiek, a żadna praca nie hańbi. Nawet ta w Mc Donaldsie.
                            • Gość: jj Re: A przydaje się? IP: 85.222.87.* 20.02.10, 02:28
                              serio to piszesz? naprawę myślisz ze warto robić tylko to co przynosi kasę? w sumie właśnie dlatego mnie ten artykuł tak wkurzył: sugeruje młodym ludziom że najważniejsze jest żeby jak najszybciej zarobić na chlebek.
                              Dorn ze swoim listem do wykształciuchów mnie rozbawił. ale może on miał racje? ty masz dwa fakultety i doktorat i ty mnie serio pytasz czy ważne jest żeby znać literaturę? czy Prus, Orzeszkowa, Reymont są ważni? No są cholernie ważni Sławek, jeśli tego nie widzisz to coś ci w życiu umknęło. Jakbyś kończył dobre liceum to przeczytałbyś dużo innych ważnych książek które nie są lekturami bo mówiąc między nami Orzeszkowa to grafomanka.

                              oczywiście że żadna praca nie hańbi. oczywiście że nie musisz pracowac w działce zgodnej z wykształceniem. ale widzisz ważne jest to zeby to wykształcenie miec.
                              • dorsai68 Aż się wtrącę. 20.02.10, 02:51
                                > oczywiście że żadna praca nie hańbi. oczywiście że nie musisz pracowac w działc
                                > e zgodnej z wykształceniem. ale widzisz ważne jest to zeby to wykształcenie miec.

                                Wykształcenie, jako sztuka dla sztuki? Studiowanie dla samego studiowania?
                                Raaaany.. i pewnie jeszcze te studia to państwo ma, jak dotychczas, fundować?

                                Teraz nie dziwię się, że nasze dyplomy tak niewiele znaczą w "starej" Europie...
                                • Gość: jj Re: Aż się wtrącę. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 03:05
                                  chyba nie rozumiesz. rynek pracy zmienia się na tyle szybko że nie możesz
                                  oczekiwać że na studiach zdobędziesz zawód w którym będziesz pracować cale
                                  życie. dlatego ważne jest wykształcenie ogólne i umiejętność uczenia się nowych
                                  rzeczy. charakter mojej pracy zmienił się w ciągu ostatnich kilku lat
                                  kilkakrotnie. w tym sensie nie pracuje w wyuczonym zawodzie ale nie mogę
                                  powiedzieć żeby mojej studia ni były dla mnie przydatne.
                                  • rk111 Re: Aż się wtrącę. 20.02.10, 04:51
                                    Widzę ze dla Ciebie ważny jest dyplom ukończenia uczelni, bo to całe
                                    wykształcenie, o którym tak namiętnie piszesz można zdobyć bez
                                    studiowania na uniwersytecie, wystarczy czytać czytać i czytać
                                    natomiast umiejętności technicznych manualnych nie nauczysz się z
                                    książki tu potrzebna praktyka, technik jak lekarz musi być na
                                    bieżąco tyle ze lekarz ma o niebo odpowiedzialniejsze zadanie on nie
                                    ma prawa się pomylić technik może maszyny nie umierają.
                                    • Gość: jj Re: Aż się wtrącę. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 09:37
                                      może ja to piszę jakoś niezrozumiale? no nie wiem.... spróbuję jeszcze raz:
                                      1. poziom edukacji w Polsce jest tragiczny, posłuchaj sobie ekstremisty wolniewicza, nie wszystkie opinie podzielam ale sporo racji ma:
                                      www.joemonster.org/filmy/14540/Boguslaw_Wolniewicz_o_studiach_wyzszych_w_TVP_Ring_
                                      2. matura jest w tej chwili zwykłym państwowym egzaminem którego poziom woła o pomstę do nieba. szkoły średnie mają poziom żałosny.

                                      3. artykuł w GW reklamuje średnie szkoły zawodowe. podobno rynek potrzebuje w tej chwili techników. podobno rozsądnym pomysłem jest nauka w technikum bo: ma się zawód a na studia i tak można iść.

                                      4. ja mówię tyle: może z punktu wiedzenia państwa ten artykuł to rozsądna propaganda. może nie potrzebujemy aż tylu ludzi wykształconych. możliwe że w tej chwili lepiej byłoby kształcić ludzi do zwykłej roboty. wszyscy nie mogą iść na studia, wszyscy nie mogą być inżynierami, naukowcami, nauczycielami, lekarzami, adwokatami. może teraz potrzeba właśnie techników ale co będzie za 10 lat?

                                      5. postawmy się w sytuacji konkretnego kowalskiego. załóżmy że jego wyniki lokują go na granicy: dobre technikum albo liceum. kowalski nie wie czy wolałby od razu iść do pracy czy studiować. w sumie artykuł może jego i rodziców przekonać że lepiej do technikum. idzie do technikum. Dobrze zrobił?

                                      6. oczywiście byc może tak, ze Kowalski, tak jak dyskutujący ze mną Sławek skończy dwa fakultety i zrobi doktorat, ale jest to mało prawdopodobne. kowalski skończy z konkretnym fachem i wykształceniem średnim. zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest że za parę lat pójdzie na bezrobocie. bo ma jeden wyuczony zawód. bo jak będzie miał 50 lat to mu powiedzą ze jest za stary i słabo wykształcony.

                                      7. Gdyby kowalski był rozsądny to zastanowiłby się gdzie posyłają swoje dzieci ci którzy radzą mu pójście do technikum. jak już pisałem: adwokaci, lekarze, informatycy, politycy, dziennikarze GW piszacy te reklamówki i inni którzy mają kasę wybierają dziecku liceum z górnej piętnastki w warszawie a wcześniej fundują mu dodatkową naukę jezyków obcych i korepetycje gwarantujące dobre zdanie egzaminu gimnazjalnego. Czemu oni to robią skoro szkoły kształcące w zawodzie są takie dobre? przecież do tego najlepszego technikum w warszawie starcza 83 punkty (bardzo przeciętny, w granicach średniej wynik egzaminu gimnazjalnego i kilka czwórek na świadectwie). Czy nie chodzi czasem o to że to co wg nich jest doskonałym wyborem dla kowalskiego nie jest dostatecznie dobre dla ich dzieci? czemu ci ludzie inwestują w dobre szkoły i w dodatkową naukę dzieci? ze snobizmu?

                                      8. Oczywiście formalnych barier nie ma: gdyby kowalski chciał to wystarczy żeby rodzice dopilnowali jego nauki w gimnazjum, wcześniej pomyśleli o zdobyciu dodatkowych punktów i kowalski też ląduje w Staszicu albo Batorym. Rzecz w tym że kowalski i jego rodzice nie wiedza że to jest realne i łatwe. Rzecz w tym że takie artykuły jak ten przekonują kowalskiego że uczyć się w dobrym LO niekoniecznie warto bo technikum budowlane jest równie fajne i uczą tam tego samego. a poza tym ma się zawód.

                                      9. kiedy mój syn szukał szkoły średniej byłem zszokowany jak bardzo zamknięty jest nasz system edukacji. formalnie każdy może się uczyć, ale już od podstawówki zaczyna sie podział: bogaci z i/lub inteligenckich rodzin trafiają do lepszych klas w lepszych szkołach ucza ich lepsi nauczyciele a ich rodzice w ogóle nie rozważają takiej możliwości że oni nie pójda na studia. jak nie wierzysz to sobie sprawdź, nawet w GW był taki artykuł, wtedy uważałem go za przesadzony. ale tak jest: pochodzisz z bogatej inteligenckiej rodziny to twoje perspektywy edukacyjne sa dużo dużo lepsze.

                                      10. bariery w dużym stopniu tkwią w głowie kowalskiego i jego rodziny: kowalski wynosi z domu przekonanie że literatura i wierszyki których uczą w szkole to niepotrzebne w życiu bzdury. to samo historia, WOS i inne pierdoły. ważne jest ile zarabiasz i to ze w tej chwili masz prace. Kowalski w ogóle nie wie że studia na DOBREJ uczelni zmienią go na zawsze. kowalski myśli że jak zda maturę w technikum, zrobi sobei 5 lat przerwy a potem zaocznie skończy politechnikę to bedzie miał to samo co jego kolega który skończył Staszica a potem równolegle MISMAP na UW. ba co więcej kowalski będzie sobie racjonalizował swój wybór wyszukując słabych, źle radzących sobie kolegów po liceach. Bo kowalski nie wie jak mogłoby być a to co ma jawi mu się jako najlepsze z tego co mógł osiągnąć.

                                      i jeszcze jedno: to wykształcenie o którym piszę trudno zdobyć przez czytanie. bo ja mówię o prawdziwym wykształceniu (posłuchaj Wolniewicza). Żeby mieć takie wykształcenie musisz mieć kontakt z ludźmi na pewnym poziomie. sama książka nie wystarczy.
                                      • Gość: Pani X Re: Aż się wtrącę. IP: 89.174.254.* 20.02.10, 13:11
                                        "4. ja mówię tyle: może z punktu wiedzenia państwa ten artykuł to
                                        rozsądna propa
                                        > ganda. może nie potrzebujemy aż tylu ludzi wykształconych. możliwe
                                        że w tej chw
                                        > ili lepiej byłoby kształcić ludzi do zwykłej roboty. wszyscy nie
                                        mogą iść na st
                                        > udia, wszyscy nie mogą być inżynierami, naukowcami, nauczycielami,
                                        lekarzami, a
                                        > dwokatami. może teraz potrzeba właśnie techników ale co będzie za
                                        10 lat? "

                                        jesteś aż tak głupi ??
                                        człowiek kończący technikum ma takie samo wykształcenie ogólne jak
                                        absolwent LO , tyle tylko że ma jeszcze dodatkowy papierek. Tak samo
                                        moze iść na studia i zostać znakomitym inzynierem z wieksza wiedzą
                                        niż abs. LO!!
                                        • Gość: jj Re: Aż się wtrącę. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 13:45
                                          no cóż, wiem ze to obraźliwe co piszę ale to prawda. absolwent technikum,
                                          przeciętnie nie ma takiego samego wykształcenia jak absolwent dobrego liceum.
                                          i nie jestem głupi. różnica wynika z wielu czynników np. różnic programowych
                                          albo różnic w profilu osób które trafiają do liceów i techników. technika uczą
                                          ludzi w inny sposób.
                                          • dorsai68 O losie 20.02.10, 14:06
                                            Obraźliwe z pewnością, ale prawda?
                                            Jedynie Tishnerowska. Wiesz o czym piszę prawda?
                                            • Gość: jj Re: O losie IP: 85.222.87.* 20.02.10, 14:16
                                              no nie wiem czemu się dziwisz. w technikum są przedmioty zawodowe, prawda? w LO nie ma. to już jest jedna różnica. no to niby jak mogą absolwenci LO i technikum mieć takie samo wykształcenie?
                                              • dorsai68 Oczywiście, że nie mają. 20.02.10, 14:36
                                                Technicy są znacznie lepiej wykształceni. Oprócz wiedzy "ogólnej" mają specjalistyczną wiedzę, a dzięki laboratoriom i praktykom, również umiejętności, które młodzież z ogólniaków ma szansę zdobyć dopiero na studiach. Mają więc jednoznaczne przełożenie z matematyki, fizyki, chemii i nauk przyrodniczych na zastosowania praktyczne.

                                                Przez pierwsze 4 semestry na PW nudziłem się niemożliwie. Patrzyłem na tych wszystkich kolegów po ogólniakach którzy strasznie męczyli się na wykładach i ćwiczeniach z matematyki, chemii i fizyki, wkuwali przed egzaminami zarywając noce, podczas gdy my, technicy... studiowaliśmy.
                                                • Gość: jj Re: Oczywiście, że nie mają. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 14:43
                                                  to musiało być albo bardzo dobre technikum albo nieprawda ;-)

                                                  przecież ja cię nie przekonuje ze technicy to z definicji debile. ja cię
                                                  przekonuję że jakbym wybierał szkołę dla swojego dziecka to technikum bym nie
                                                  wybrał. z różnych względów o których juz pisałem.
                                                  • dorsai68 Taaaa.... 20.02.10, 14:57
                                                    Jeśli fakty przeczą twoim tezom tym gorzej dla faktów, tak?

                                                    Do tej pory nie podałeś żadnych rzeczowych argumentów na poparcie swoich tez. Nie przywołałeś na pomoc nawet tych "statystyk".

                                                    Żyję już ponad 40 lat i nigdy jeszcze nie spotkałem nikogo o tak wąskim, prostym, żeby nie powiedzieć, że prostackim wręcz, spojrzeniu na świat.
                                                    I ty mienisz się humanistą, piszesz o filozofii i dyskusjach na poziomie, o szerokich horyzontach?

                                                    Faaaacet...

                                                    Podziwiam Sławka. Gość musi mieć nieprzebrane pokłady cierpliwości.

                                                    Ja nie mam. EOT
                                                  • Gość: jj Re: Taaaa.... IP: 85.222.87.* 20.02.10, 15:11
                                                    ależ nigdy nie mówiłem że jestem humanistą. chcesz statystyk? proszę:
                                                    www.cke.edu.pl/images/stories/Wyniki_09/raport_matura_2009.pdf
                                                    zdawalność matury w LO - 90%, technikum - 70%
                                                    i co ty na to? poszukasz danych o losach absolwentów? czy chciałbays żebym ja to
                                                    zrobił?

                                                    Excel z progami punktowymi do szkół ponadgimnazjalnych mogę ci przesłać. chcesz
                                                    się przekonać ile punktów przeciętnie ma kandydat do techników w warszawie i jak
                                                    to się ma do limitów w liceach? no wyjdzie na moje, mówię to bez satysfakcji.
                                                    to\u powinnaś sobei znaleźć.
                                                    www.egzaminy.edu.pl/content/view/140/8/
                                                    nadal twierdzisz że absolwent technikumm jest lepiej wykształcony niz abswolwent
                                                    LO?


                                                  • Gość: mama Re: Taaaa.... IP: 89.174.254.* 20.02.10, 16:26
                                                    poczytałam sobie statystyki i wynika z nich, że absolwenci techników
                                                    mają nie tylko "choć odrobinę oleju w głowie" jak to napisałeś, bo
                                                    jednak pomimo zdecydowanie większej ilości przedmiotów i co za tym
                                                    idzie bardziej zróżnicowanej nauki zdają matury. Rzeczywiście ogólna
                                                    zdawalność jest na niższym poziomie niż w liceach ogólnokształcących,
                                                    jednakże weź proszę pod uwagę, że nawet z rankingów do których dałeś
                                                    linki wynika że dużo jest LO o znacznie niższym poziomie niż niektóre
                                                    technika. A więc Twoja sugestia że należy "iść do szkoły
                                                    ogólnokształcącej. jasne że nie każdy da rade ale jesli tylko jet to
                                                    możliwe to należy sie od zawodówek trzymac z dala" nie za wiele ma
                                                    wspólnego z przedstawionymi statystykami, biorąc oczywiście pod
                                                    uwagę, że pisząc "zawodówka" miałeś na myśli technikum. Wszystko
                                                    zależy od poziomu konkretnej szkoły, a i to nie wszystko jeżeli
                                                    zdolności i ambicji nie starczy. Jeżeli jesteś zdania że pójście do
                                                    byle jakiego LO jest lepsze od dobrego technikum to mocno się mylisz.
                                                  • Gość: jj Re: Taaaa.... IP: 85.222.87.* 20.02.10, 16:49
                                                    pani mamo, nigdy nie twierdziłem że należny iść do byle jakiego liceum. należy iść do najlepszego jakie jest możliwe. co do studiów: już pisałem: w ogóle nie biorę pod uwagę możliwości skończenia LO i NIE PÓJŚCIA na studia. jeśli ktoś nie chce / nie jest w stanie studiować to oczywiści szkolą dająca zawód jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż LO. ale miedzy nami mówiąc pani mamo ja jako rodzic nie ucieszyłbym się z tego. no chyba że dziecko chce robić coś co lubi i do czego wykształcenie nie jest niezbędne. owszem są takie zawody.

                                                    co do techników to jeśli pani sobie spojrzy w progi punktowe to zobaczy pani ze jest kilka wyraźnie lepszych szkól. tak jak ta z artykułu. ale pani mamo, naprawdę niech pani nie wierzy że jeśli program zawiera przedmioty zawodowe to nie ma to wpływu na resztę przedmiotów. temu swojemu dziecku niech pani chociaż wytłumaczy że może i Orzeszkowa i Prus nie są w życiu bezwzględnie potrzebne, ba nawet może i nie jest to fajna literatura ale człowiek na pewnym poziomie powinien mieć o tym pojęcie.

                                                  • Gość: mama Re: Taaaa.... IP: 89.174.254.* 20.02.10, 23:12
                                                    Już myślałam, że nie będę musiała odpowiadać, ale ostatnie zdanie mnie
                                                    do tego zmusiło. O moje dziecko nie trzeba się martwić, bo świetnie się
                                                    uczy i uczyło już od podstawówki,naprawdę wielu rodzicom życzę, aby w
                                                    równym stopniu ich dzieci miały taki stosunek do nauki jak moje. Nie ma
                                                    Pan prawa sugerować braku znajomości literatury u mojego dziecka,
                                                    ponieważ Pana wiedza w tym temacie jest zerowa.
                                                  • Gość: jj Re: Taaaa.... IP: 85.222.87.* 21.02.10, 00:08
                                                    pani mamo, naprawdę przepraszam. niech pani sobie przeczyta inne listy tych tzw. techników. oni wyraźnie sugerują że to ogólne wykształcenie nie jest ważne. nawet Sławek (2 fakultety i doktorat). tego właśnie bałbym się w tego typu szkole. W ogóle ich podejście do nauki jest takie bardzo użytkowe. dlatego to napisałem. ale zabrzmiało to głupio, za co przepraszam. naprawdę nie jestem taki niesympatyczny jak by się mogło wydawać.
                                                    ciekaw jestem co to jest za technikum do którego pani rozsądne i lubiące się uczyć dziecko zechciało pójść?

                                                    niech pani zauważy, że maturalne statystyki pokazują bardzo duże różnice między przeciętnymi wynikami z przedmiotów ścisłych na poziomie rozszerzonym.

                                                    matematyka (przeciętny wynik w procentach na poziomie rozszerzonym):
                                                    technikum: 34% LO: 60%. To jest dramat.
                                                    na poziomie podstawowym jest mniejsza różnica: 54% i 42% odpowiednio dla technikum i LO.
                                                    A z chemią fizyką i biologią jest podobnie, więc opowiadania jak to technicy mogli sobie przez pierwsze semestry na politechnice studiować a licealiści musieli nadrabiać braki można między bajki włożyć. po prostu widać że w przeciętnym technikum poziom przedmiotów ścisłych jest beznadziejny. bo nikt mi nie wmówi że przy porównywalnym choć istotnie niższym wyniku egzaminów na poziomie podstawowym tragicznie niski wyniki na poziomie rozszerzonym jest winą uczniów. nauczyciel z nimi tych zadań z rozszerzonego poziomu po prostu nie robił i tyle. no to jak oni do diabła mają dostać się na politechnikę a potem sobie na tej politechnice poradzić?

                                                    ja wiem że jest pani teraz zdenerwowana i najchętniej obiłaby mi twarz. Ale niech pani zauważy że dzięki mnie przeczytała pani te statystyki i wie pani coś istotnego, prawda? przynajmniej wie pani że w sprawie matury nie ma co za dużo liczyć na szkołę bo do egzaminów na poziomie rozszerzonym trzeba się samemu uczyć. no chyba że to pani dziecka technikum jest jakieś wyjątkowe i ma jakąś super kadrę nauczycielską.
                                      • dorsai68 Re: Aż się wtrącę. 20.02.10, 13:59
                                        ad 2. matura zawsze była "zwykłym państwowym egzaminem".

                                        ad 3. I gdzie tu jest nieprawda? Rynek potrzebuje? Tak. Po technikum można iść na studia? Tak.
                                        W czym jest problem?

                                        ad 4. Odwrócę pytanie. Co absolwent ogólniaka będzie robił przez najbliższe 10 lat? Studiował filozofię by "poszerzyć horyzonty", a następne 5 lat spędzi na zasiłku dla bezrobotnych?
                                        I co później? Co zrobi ze swoim życiem filozof przed czterdziestką, bez żadnego doświadczenia i żadnych kwalifikacji? Dalej będzie siedział na garnuszku państwa, czyli obywateli?

                                        ad 5. Dobrze zrobił. Ma konkretny zawód. Ma dyplom technika i maturę. Ma możliwość wyboru idę do pracy albo na studia.

                                        ad 6. Czy wyjaśnisz nam, dlaczegóż to jest mało prawdopodobne, że technik skończy studia i zrobi doktorat? Jestem niezwykle ciekaw toku myślowego, który cię doprowadził do tych wniosków.

                                        ad 7 -10.
                                        Fakt, bariery są w głowie kowalskiego. Ogromne masz te bariery, zasłaniają ci cały świat.
                                        • Gość: jj Re: Aż się wtrącę. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 14:24
                                          matura obecnie jest organizowana centralnie, prawda? sprawdziłaś jak wygląda?
                                          pewnie nie.... no to sobie sprawdź. np. język polski: w zasadzie nie musisz
                                          nawet lektur czytać żeby zdać. matematyka wraca na maturę. A jaki ma poziom? no
                                          jakbyś sobie sprawdziła to tez niewysoki... myślisz że teraz to jest egzamin na
                                          takim poziomie co kiedyś? no nie jest. możemy sobie organizować bale maturalne,
                                          nazywać to egzaminem dojrzałości natomiast generalnie jest to egzamin który może
                                          (i powinien) zaliczyć każdy głąb (przepraszam urażonych) który nie-aż-tak-dużo
                                          chodził na wagary.

                        • Gość: Kacper do "humanistów" IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.02.10, 04:18
                          Humanista w pierwotnym pojęciu to człowiek który interesuje się człowiekiem i
                          wszystko co jego dotyczy. A więc i wszystkimi dziedzinami życia: matematyką,
                          biologią, chemią, literaturą itd.

                          To że ktoś nie lubi matmy nie czyni go humanistą :).
                      • Gość: Sławek Re: Co to ma do rzeczy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 01:42
                        > wąsko na to patrzysz.

                        Bynajmniej,
                        To się nazywa "specjalizacja". Ja zatrudniam techników i inżynierów o konkretnych specjalnościach. Gdy potrzebuję tłumaczenia dokumentów, zlecam je biuru tłumaczeń, a nie zatrudniam tłumacza.

                        Przekwalifikowanie?
                        Technicy i inżynierowie wielokrotnie udowodnili, że są znacznie bardziej elastyczni niż humaniści. Choćby te tłumaczenia. Znasz humanistę, który potrafi poprawnie przetłumaczyć dokumentację techniczną? Ja znam inżynierów tłumaczących beletrystykę i ich praca jest chwalona przez czytelników, natomiast nie spotkałem jeszcze humanisty, który poradziłby sobie z tłumaczeniem dokumentacji technicznej.

                        Z resztą, dzieciak po ogólniaku, by się przekwalifikował, wcześniej musi... jakiekolwiek kwalifikacje zdobyć, póki co jest "mądry, uczony, ale głąb" - wie trochę, na każdy temat, ale w żadnej dziedzinie nie jest wykształcony.

                        Humanistyczne wykształcenie.
                        Pośredniaki są pełne dokumentów humanistów, ale specjalistów null, czyli zero.

                        Otóż właśnie, "skończenie uniwersytetu nie jest wartością samą w sobie." W odróżnieniu od technikum czy politechniki, których absolwenci mają na rynku swoją określoną w brzęczącej monecie, wartość.
                        • Gość: jj Re: Co to ma do rzeczy, IP: 85.222.87.* 20.02.10, 02:13
                          no widzisz Sławek jest dokładnie tak jak myślałem. gardzisz tymi humanistami bo w swojej branży trafiasz na kiepskich ludzi a ponieważ nie miałeś do czynienia (tak mniemam) z przyzwoitymi nauczycielami przedmiotów humanistycznych to nie wiesz co straciłeś. co więcej wydaje ci się że twój wąski model wykształcenia jest optymalny. póki masz te klapy na oczach i czerpiesz dumę ze swojej kompetencji w sprawach realizowanych przez ciebie projektów to nigdy nie zobaczysz ze coś ci w życiu umknęło choć nie musiało.

                          ja tez kończyłem studia ścisłe i tez mam doktorat ale wiem ze ograniczanie się do własnej wąskiej działki to kalectwo. wiem ze cie nie przekonam bo to jak opowiadanie ślepemu o kolorach. tym bardziej że ty masz już to poczucie sukcesu: doktorat, drugi kierunek studiów...
                          • Gość: Sławek W kwestii kompetencji humanisto, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 02:34
                            Robisz, notorycznie, fatalny błąd ortograficzny
                            tu (uch, pisze zawodówki), tu (pisze wyraźnie), tu (ja wiem o czym pisze). Masz poza tym problem ze znakami przystankowymi.
                            To wynik tego ogólnego wykształcenia?

                            A tak poza tym, lubię Hemingwaya i Joyce'a, słucham Luisa Armstronga i czasami oglądam Bergmana. Moja firma jest mecenasem warszawskiej "Zachęty".
                            Kto z nas ma "klapy na oczach"?

                            • Gość: jj Re: W kwestii kompetencji humanisto, IP: 85.222.87.* 20.02.10, 02:53
                              trochę się zdenerwowałeś, prawda? jak już sięgasz po argumenty "a ty to robisz błędy ortograficzne" to już naprawdę czujesz się słabo. ten fatalny błąd ortograficzny to rozumiem literówka?

                              "a ja to oglądam Bergmana i czytam Joyce'a" też fajnie brzmi :-) ech Sławek, Sławek jakoś ten wizerunek nie pasuje do tego co wcześniej pisałeś. czujesz potrzebę żeby sie bronić przed etykietką dornowskeigo wykształciucha?

                              • Gość: Sławek Re: W kwestii kompetencji humanisto, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 11:32
                                > trochę się zdenerwowałeś, prawda?

                                Bynajmniej.
                                Po prostu wróciłem to początku dyskusji, bo temat nieco się rozmydlił i z pewnym zaskoczeniem odkryłem, ze robisz na prawdę karygodny błąd, przy czym nie jest to tzw. "literówka", bo zbyt konsekwentnie go powtarzasz.
                                Argumentów osobistych zacząłeś używać pierwszy. Ten o "klapach" jest wszak twój.

                                > jakoś ten wizerunek nie pasuje do tego co wcześniej pisałeś.

                                Cóż... to kwestia szerokości horyzontów.
                                • Gość: jj Re: W kwestii kompetencji humanisto, IP: 85.222.87.* 20.02.10, 13:38
                                  dopiero po czasie zrozumiałem że chodzi ci o to "pisze" bo rozumiesz je jako
                                  "artykuł pisze". no mógłbym zrobić taki błąd, kazdy robi błędy, ja nie jestem
                                  nieomylny i nie mam się za humanistę. ale to jest literówka której nie
                                  poprawiłem bo nie podkreśla sie an czerwono: powinno być "piszę" z ę na końcu.
                                  zobacz sobie ze nawet z kontekstu to wynika...
                • ezri Re: ROTFL. 20.02.10, 07:01
                  Gość portalu: Sławek napisał(a):

                  > technik -> inż. PW -> mgr PW -> dr PW
                  > w międzyczaie dodatkowy fakultet na UW
                  >
                  > Leżysz i kwiczysz mamuśka, ale ok, wyślij dzieci do ogólniaka i na
                  jakieś lekki
                  > e, humanistyczne studia. W końcu ktoś telefony w biurze odbierać
                  musi, no i her
                  > batę i kawę podać, gdy inżynierowie i technicy omawiają projekt.
                  >
                  Nic dodac, nic ując.

                  A zawodówki i technika to naprawdę dobra sprawa nie tylko dla mało
                  kumatych, ale też dla intelektualnych przeciętniaków, którzy czasem
                  mogą sprawdzic się dobrze w pracach fizycznych(które wbrew pozorom
                  też czasem wymagają ruszenia głową)- bo np. mają do czegoś talent.
                  Taki człowiek robił remont u mnie w domu - pasjonat z wizją i
                  pomysłem. Klienci sami nakręcają jeden drugiego. Człowiek zarabia
                  świetnie, pracy mu nie brak, ale zamiast zamęczac się na filologii
                  polskiej, socjologi etc, zajął się tym do czego ma talent. Czy nie
                  lepiej byc dobrym i cenionym fachowcem niż bezrobotnym mgr po
                  Pwywatnej Wyższej Szkole i kierunku obojętnym, byle łatwym?
      • Gość: Pani X Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 89.174.254.* 19.02.10, 18:46
        Po pierwsze należy czytać uważnie !!

        Tytuł jest owszem mylący , ale treść artykułu nie dotyczy
        zasadniczych szkół zawodowych tylko techników !!
        Pomimo, że miałam bardzo dobry wynik z egzaminu gimnazjalnego to
        jednak zdecydowałam się na pójście do technikum. Koledzy i koleżanki
        z klasy nie mają niższego poziomu niż inni moi znajomi z LO.
        Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, ze poziom ten często przekracza
        wyniki osiągane przez ucznia z LO.
        O maturę się również nie martwię, wiem ze pójdzie mi dobrze i że
        dostane się na studia dzienne, na politechnikę, na ten kierunek na
        który chcę. W planach mam jeszcze drugi kierunek.

        Przykro mi czytać tego typu opinię !! Nie traktujcie ludzi z
        technikum jak ludzi o mniejszych ambicjach, którzy wiele w życiu nie
        osiągną.
        • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 22:11
          ja nie mam nic do ludzi którzy wybierają się do technikum. ich decyzja, każdy może robić ze swoim życiem co chce. ale ja nikomu nie poradziłbym strategii: technikum - praca - studia w przyszłości. nie poradziłbym też wyboru: technikum - studia. z prostego powodu: do techników trafiają przeciętnie gorsi kandydaci niż do LO. Mówię PRZECIĘTNIE. Nikogo nie obrażam, stwierdzam fakt - wpisz sobei w google progi punktowe to zobaczysz. uczciwie mówiąc technikum z artykułu i tak jest najlepsze z warszawskich a dostać się do niego można mając trochę ponad 80 uskładanych punktów. przeciętna wynosi 122 punkty. policz sobie co to oznacza. W najlepszych liceach trzeba mieć minimum 140 żeby się dostać. I jakość wykształcenia ogólnego jest wyższa. tu nie chodzi o zdanie matury której poziom jest obecnie żenujący.

          Zastanów sie jakie szkoły wybierają dzieci lekarzy, adwokatów, nauczycieli .... na pewno technika. no tak, bo ważne jest żeby mieć zawód ;-)))
          ja wiem ze nie wszyscy mogą iść na studia i nie wszyscy mogą realizować swoje wysokie aspiracje. tylko dlaczego akurat wy musicie być tymi którzy wpychani są w wąska ścieżkę wykształcenia zawodowego? czemu pani dziennikarka nie mówi wam co z waszego planu zajęć zostało wyparte przez przedmioty zawodowe? bo jeśli ktoś mi mówi że technikum zrealizuje taki sam program jak LO to po prostu łże jak pies.
          • Gość: EUROpejczyk A po co do ogólniaka? IP: *.acn.waw.pl 19.02.10, 22:20
            Ogólniak to okres zmarnowany, tak mogę to określić. Wlewają tam do łba morze
            bzdur, nieprzydatnych później w życiu, o ile nie zamierza się kształcić na
            historyka czy pracować w ipn. Po co w ogólniakach takie ilości literatury
            polskiej i historia wszystkich powstań? Potrzebne to do czegoś w życiu? Mnie
            wcale. Zupełnym też marnowaniem czasu jest przerabianie jakiś dziadów z Litwy
            czy lalki prusaczej. Nuda po maksie a to jest właśnie to, na co w ogólniakach
            marnuje się najwięcej czasu. Niczego pragmatycznego tam człowieka nie nauczą,
            tylko jakieś bezsensowne roztrząsanie postaw wokulskiego, walenroda, doktorka
            judyma. Nie szkoda na to czasu? Mnie tak. Do czegoś się to w życiu przyda
            statystycznemu absolwentowi? Oczywiście, że NIE!
            • Gość: jj Re: A po co do ogólniaka? IP: 85.222.87.* 19.02.10, 22:40
              no widzisz, trafiłeś w sedno. sam bym lepiej nie napisał. pisze tu rzeczy
              niepopularne ale jeśli choćby jedna osoba czytająca to zastanowi się, przemyśli
              sprawę i NIE pójdzie droga sugerowaną przez artykuł to się uciesze. zakładam że
              z twojej strony to była ironia.

              bo przecież wiesz że ta literatura, sztuka muzyka, historia są potrzebne w
              życiu. jak człowiek tego nigdy ie doświadczył to tego nie zrozumie...


          • Gość: X Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 89.174.254.* 20.02.10, 11:21
            wiesz ... mój wynik z egzaminu gimnazjalnego plus oceny itd. był
            bardzo wysoki, składa się papiery do 3 szkół >> do wszystkich się
            dostałam, w tym 2 LO, a jednak wybrałam technikum .... wiem co mówią
            statystyki, ale "nie przypinaj karteczki do ogółu", ponieważ jestem
            pewna że o wiele więcej osiągnę w życiu niż niejeden absolwent LO !!
            • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 11:25
              to się nazywa statystyka :-) Sławek też ma dwa fakultety i doktorat. myślisz że
              to reguła? obawiam się ze jesteś raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę.
              • dorsai68 Małe kłamstwa, duże kłamstwa, statystyka. 20.02.10, 13:13
                Swoją drogą, statystyka, to też raczej ścisły przedmiot.

                Do rzeczy jednak, Sławek ma 2 fakultety po technikum, ja też. Maturę zdawałem w późnych latach osiemdziesiątych ub. wieku.

                Statystyka: do matury przystąpiło w mojej klasie 18 osób, 2 nie zdały, 4 poszły do pracy bezpośrednio po ukończeniu szkoły (3 z nich zrobiły studia zaocznie, w czasie pracy zawodowej), pozostałych 12 złożyło papiery na studia dzienne i przystąpiło do egzaminów. 6 osób skończyło PW, 4 SGGW i 2 UW (hehe... uważaj: jedna nauki polityczne, dziś jest wykładowcą na SGH, druga prawo, prowadzi uznaną kancelarię prawniczą).

                Jak więc widzisz, technicy to nie są ludzi z wąskimi horyzontami. Wręcz odwrotnie, czytając twoje opinie w tym wątku, odnoszę wrażenie, że to właśnie tobie coraz bardziej zawęża się pole widzenia.
                • Gość: jj Re: Małe kłamstwa, duże kłamstwa, statystyka. IP: 85.222.87.* 20.02.10, 13:54
                  ja nigdzie nikogo nie oceniam. każdy może sobie robić co chce w życiu i każdy
                  może wybierać taka szkole jak chce. jedyne co piszę to tyle że sugerowanie
                  dzieciom że technikum jest tak samo fajne jak LO a dodatkowo po skończeniu ma
                  się zawód to nieprawda. pisze tez że ci zachwalający technika sami do nich
                  dzieci nie wysyłają. jakoś do nikogo to nie trafia.
          • Gość: mama Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 89.174.254.* 20.02.10, 12:12
            JJ czy naprawdę ze swoim jak podkreślasz wykształceniem i wiedzą nie
            widzisz jaką tym co napisałeś zrobiłeś przykrość młodzieży
            uczęszczającej do technikum, którzy często mając bardzo dobre wyniki
            w gimnazjum wybrali dobre technikum, bo czuli, że to jest właśnie to
            co chcą robić. Chcieli najpierw bliżej zapoznać się z praktycznymi
            przedmiotami, a potem pójść na studia (nie wiem skąd Twoje założenie,
            że większość absolwentów techników nie chce od razu po jego
            ukończeniu iść na studia?)To czy się pójdzie na studia po technikum
            czy po LO nie ma najmniejszego znaczenia. PO LO jest wiele młodzieży
            nie kończącej studiów i oni Twoim zdaniem są lepsi od młodzieży po
            technikum??? Do LO idą ludzie, którzy jeszcze nie wiedzą co chcą
            robić w życiu - mają do tego prawo, są młodzi, ale dlaczego uważasz,
            że ci którzy już na tym etapie posiadają tę wiedzę albo chęć są
            gorsi?? Zarówno w LO jak i w technikach jest część młodzieży trudnej,
            ale uogólnianie tego w sposób jaki Ty to robisz jest krzywdzące dla
            młodzieży uczącej się w technikum. Jestem matką, której dziecko
            wybrało technikum pomimo dostania się po egzaminie gimnazjalnym do
            liceum bez najmniejszego problemu (nigdy nie miało problemów z
            nauką), uszanowałam to, jedyna moja wątpliwość czy to dobra decyzja
            wiązała się z tym, że są tacy ludzie jak Ty, którzy osądzają, pomimo
            że nie znają drugiego człowieka. Piszesz dużo o humanistach - gdzie
            Twój humanizm?, obrażasz młodych ludzi nic o nich nie wiedząc. Dla
            nich i tak już sam tytuł artykułu budzi protest (oni nie poszli do
            tej szkoły aby zdobyć wykształcenie zawodowe, nie uczą się w
            zawodówce w potocznym tego słowa znaczeniu) - a zapewniam Cię, że w
            technikum jeśli ktoś chce więcej osiągnąć, to ma więcej nauki niż
            jego kolega z LO. Żal mi Twojego dziecka, bo trudno jest żyć z osobą,
            która wszystko wie najlepiej.
            • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 13:35
              bardzo mi przykro jeżeli komuś zrobiłem przykrość. ja sam skończyłem taką sobie szkołę średnią. potem zrobiłem studia i doktorat z nauk ścisłych. jeśli chodzi o to wykształcenie ogólne to jestem teraz poniżej poziomu mojego syna, pewne rzeczy trudno odrobić. pisze to wprost bo obawiam się że z dyskusji wygląda jakbym uważał się za humanistę i wielce wykształconego. nie uważam tak. dzięki obecnemu wykształceniu jestem raczej świadomy swoich braków.

              to że ktoś poszedł do technikum to nic złego. te trzy lata nie decydują o całym życiu. źle jest jeżeli taki ktoś nie rozumie ograniczeń tej szkoły. źle jest jeżeli taki ktoś uwierzy, (już to pisałem) że technikum + studia zaoczne to jest to samo co dobre liceum i studia stacjonarne. bo tak nie jest.

              wiem ze tutaj mnóstwo osób się na mnie obrazi ale piszę prawdę:
              obecna matura ma bardzo niski poziom. bo musi być powszechna. różnica między dobrą szkołą a złą jest taka że w dobrej nauczysz się wielu rzeczy poza programem. z dużym prawdopodobieństwem i dobra i zła szkolą średnia żałosne programowe minimum zrealizują w stopniu podobnym. program matematyki jest bardzo obcięty. jeśli ktoś wybiera się na ekonomię albo politechnikę to powinien sam się dużo uczyć dla tego że w programie nie ma np. podstaw analizy matematycznej. jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi. jest granica funkcji, ciągu, pochodna, twierdzenia o wartości średniej? z tego co wiem to nie. Oczywiście jak ktoś kończy Staszica to takich rzeczy się uczy mimo że na maturze ich nie będzie.

              znowu się ktoś obrazi ale napisze jeszcze raz: studia zaoczne oczywiści mogą być przydatne ale w większości przypadków są kiepskie i kończą się wydaniem nic nie znaczącego papierka. Oczywiscie wiem ze studenci zaoczni mają poczucie że się ciężko napracowali. pytanie czy oni umieją to co powinni. no przykro mi ale ponieważ oni nie wiedzą co powinni umieć to im się wydaje że się wszystkiego nauczyli. ja uczyłem takich studentów na naprawdę dobrej uczelni i wiem że ten uzyskany przez nich tytuł magistra to fikcja.

              ekstremista prof. Wolniewicz powiedział że obecnie studia to takie lepsze gimnazjum. niestety tak trochę jest. nie da się pogodzić powszechności wykształcenia z jakością.

              no to po co ja to piszę? po to żeby komuś zrobić przykrość? Nie, piszę to po to żeby młody człowiek i jego rodzice którzy to czytają zdali sobie sprawę że dobre wykształcenie wymaga dużej pracy i sensownego wyboru szkół. żeby nie wierzyli że technikum plus studia zaoczne to alternatywa dla liceum i studiów stacjonarnych. żeby wiedzieli że byle jaki tytuł magistra może teraz mieć prawie każdy a maturę to juz zupełnie każdy. więc jeśli chce się byc człowiekiem wykształconym to trzeba sobie wyznaczyć dużo ambitniejszy cel niż matura + jakikolwiek tytuł magistra. artykuł podniósł mi cisnienie bo w moim przekonaniu upewnia ludzi ze dobrze robią nie chcąc w życiu osiągnąć zbyt wiele.




              • Gość: mama Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 89.174.254.* 20.02.10, 14:04
                No cóż JJ, nie za dużo zrozumiałeś bądź też nie chcesz zrozumieć z
                tego co przynajmniej kila osób próbowało Tobie uprzytomnić, więc
                powtórzę: po technikum młodzież również dostaje się na studia DZIENNE
                i nie jest to coś wyjątkowego. Wiele zależy przede wszystkim od
                zdolności oraz ambicji człowieka, nie natomiast, tak jak sugerujesz
                od ukończenia LO.
                Nawiasem mówiąc, w pracy mam okazję spotykać się z różnymi ludźmi i
                nie zauważyłam aby osoby po studiach zaocznych gorzej sobie radziły
                od osób kończących studia dzienne.
                • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 14:32
                  pani mamo, pewnie że i po technikach dostają się na studia. pewnie że zależy to od człowieka. technika oczywiście są różne. ale generalnie niech sobie pani mama spojrzy na statystyki: kto idzie do technikum, czego w tym technikum uczą, ile osób po technikum idzie na studia. i niech pani mama wyciągnie wnioski zamiast się obrazac.
              • Gość: Pani X Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 89.174.254.* 20.02.10, 14:14
                ty chyba naprawde nic nie rozumiesz , absolwenci technikum również
                dostają się na dzienne studia tj stacjonarne !!
                • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 14:28
                  no pewnie że się dostają. tylko dostaje się ich trochę mniej, prawda?
                • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 14:38
                  www.rp.pl/artykul/419103_Niepokonana__trzynastka__.html

                  tu link do rankingu szkól ponadpodstawowych. niech sobie pani X poszuka
                  techników. Są a jakże, pierwsze zauważyłem na miejscu 51. ale moze jest i coś
                  wcześniej, nie wpatrywałem sie....
      • ereta Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 22.02.10, 08:35
        Gość portalu: jj napisał(a):

        > wciskanie żałosnej ciemnoty. jak nie ma szans na coś innego to
        oczywiście
        > zawodówka jest koniecznością. ale jak dzieciak ma choc odrobinę
        oleju w głowie
        > to tam nie pójdzie. prostych prac będzie coraz mniej, wąska
        specjalizacja
        > zaowocuje bezrobociem w przyszłości. szanse zatrudnienia człowieka
        mającego 50+
        > i wykształcenie wyższe sa nieporównywalnie większe niż szanse
        zatrudnienia
        > pracownika fizycznego z wykształceniem zawodowym 50+.
        > ludzie jak teraz wam się nie chce uczyć to za dwadzieścia lat nie
        płaczcie że
        > nie ma dla was pracy.
        >
        > co do porównania LO i zawodówki: wexcie sobie wyniki egzaminów
        gimnazjalnych i
        > sprawdźcie ile punktów zdobył przeciętny kandydat do zawodówki a
        ile do LO. a
        > potem przekartkujcie sobei ten egzamin: cześć humanistyczną i
        przyrodnicza.
        > będziecie mieli rozeznanie w jakim to towarzystwie znajdziecie się
        w zawodówce.
        >
        >
        > a jak już to przemyślicie to będziecie mieli jasność: pani
        dyrektor i pani
        > dziennikarka pieprzą od rzeczy. trzeba się uczyć jak najwięcej i
        iść do szkoły
        > ogólnokształcącej. jasne że nie każdy da rade ale jesli tylko jet
        to możliwe to
        > należy sie od zawodówek trzymac z dala.
        Pieprzysz głupoty. Nie znasz życia. Pytam się kto Ci przyjdzie
        sracz naprawić czy kran? Inżynier? Trzeba podnosić poziom
        wykształcenia w szkolach zawodowych. A co z tymi co nie stać ich na
        studia bo zlikwidowano powszechne stypendia? Jaki poziom
        tych "wykształconych" co często nie potrafią wymienić żarówki nie
        mówiąc już o gniazdku czy wyłączniku. Kto Ci to będzie robił?
        Sprowadzisz Chińczyka? Klupnij się w głowę. Co zrobi wtedy człowiek
        po stdiach humanistycznych jeśli ma dwie lewe ręce? itp, itp.
    • Gość: Bil Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców IP: 212.160.172.* 19.02.10, 11:32
      Dlaczego autor używa określenia zawodówka, skoro przeprowadził wywiad z dyrektorką Technikum Architektoniczno-Budowlanego.
      Zawodówka odnosi się do Zasadniczej Szkoły Zawodowej, która daje tytuł robotnika wykwalifikowanego, a Technikum tytuł technika i maturę. Technikum wcale nie jest łatwiejszą szkołą od ogólniaka, bo ma program ogólnokształcący ze szkoły średniej oraz przedmioty techniczne z danej dziedziny, w której kształci, a tych przedmiotów jest średnio 10 w całym okresie kształcenia, czyli co roku kilka przedmiotów dodatkowo oprócz tych ogólnokształcących z naciskiem na przedmioty ścisłe. Ogólniak jest dobry, ale dla tych, którzy chcą mieć więcej czasu na naukę, bo w technikum trzeba więcej czasu poświęcić na naukę z powodu większej ilości przedmiotów. Oczywiście jakość nauki w technikum może być inna niż w ogólniaku, ale chcąc być dobrym w jakiejś dziedzinie technicznej, to niestety trzeba sporo czasu poświęcić na naukę, a język obcy techniczny jest dużo trudniejszy od tego nauczanego w ogólniakach. Niestety w technikach brak dobrych nauczycieli języków obcych uczących pod kątem specjalizacji w jakiej kształcą się uczniowie.
      • Gość: megi Intelektualisci nie kształcą dzieci w technikach IP: *.chello.pl 19.02.10, 12:36
        a tym bardziej nie kształcą w zawodówkach.
    • Gość: Bil Pan dyr. Śniegowski coś myli, albo Pan dzienikarz. IP: 212.160.172.* 19.02.10, 11:41
      Według wypowiedzi dyr. Śniegowskiego monter urządzeń telekomunikacyjnych, to zawód po ukończeniu technikum, ale Pan dyrektor zapewne wie, że jest inaczej, bo to nazwa zawodu po ukończeniu Zasadniczej Szkoły Zawodowej o profilu telekomunikacyjnym, a po technikum zawsze uzyskuje się tytuł technika z daną specjalnością, a w tym przypadku technika telekomunikacji o specjalności telekomutacja, lub teletransmisja, albo teleinformatyka. A dyrektor na pewno powiedział coś innego, bo uczy w tej szkole niemieckiego od 20 lat, tylko Pan dziennikarz coś popie...
      Pozdrawiam Pana dyrektora Śniegowskiego vel Śniegu vel Helmut :-)

    • Gość: temor Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców IP: 62.29.157.* 19.02.10, 12:59
      Polska złota młodzież po liceum. Zawodówka i Technikum to dwie różne szkoły.
      Skoro jesteście tacy wszechwiedzący to dlaczego mylicie pojęcia. To tak jakby
      powiedzieć , że liceum == studia. Jestem przerażona poziomem edukacji
      licealistów.
    • Gość: Pamięć 10 lat temu Paszyński&Nowotniak zawodówki kasowali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 14:47
      Teraz rozbudowują...;-)
      Tak to można w nieskończoność...
    • udupi hahahaha 19.02.10, 22:13
      sen Adolfa, buahahahaha!
    • Gość: tomm Jestem po studiach, IP: 195.150.85.* 19.02.10, 22:37
      informatyce, nie moge znaleźć pracy to jak ma znaleźć ktoś po technikum
      informatycznym, sądzę że mam dużo większą wiedzę po politechnice, dajecie
      spokój to wszystko pic na wode
      • Gość: kia Re: Jestem po studiach, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 01:39
        problem w tym, że ty po studiach chcesz 6000 netto, a absolwent technikum będzie
        chciał 2 tys. Może i niema takiej wiedzy jak ty, ale często we firmach są
        potrzebni po prostu ludzie dobrzy w swoim fachu, a naprawiać kompy itp.
        potrafią teraz dobrze nie tylko informatycy po studiach, ale wiele osób które
        się po prostu tym pasjonują.
    • Gość: J Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców IP: *.toya.net.pl 19.02.10, 22:46
      Moim zdaniem sprawa jest prosta. Jak ktoś będzie się uczył nauczy
      się wszędzie, nie ważne czy będzie to zawodówka czy technikum czy
      liceum. Jak ktoś chcę będzie się wszędzie uczył. Jak ktoś ma się
      wybić to również się wybije. Wszyscy myślicie, że jak zawodówka to
      już gorzej. Nie prawda.
      • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 19.02.10, 23:01
        jak już w takiej szkole jesteś to musisz myślec pozytywnie - tak jak piszesz.
        natomiast jak tam jeszcze nie trafiłeś to dobrze się zastanów czy naprawdę
        powinieneś tam pójść. bo to czego się nauczysz zależy tez od nauczycieli i
        kolegów....
        • rk111 Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 20.02.10, 04:58
          LO bez kontynuacji nauki jest mniej warte niż ZSZ, taki absolwent LO
          ma lewe ręce do pracy i potrzeba sporo czasu żeby się do niej
          przyuczył, co innego po technikum czy ZSZ. Teoria a praktyka to
          kolosalna różnica.
    • gtpress Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców 20.02.10, 03:52
      Polska miala dosc dobry system szkolnictwa zawodowego, kto i dlaczego to
      rozwalil ? podobnie jak i wiele wydzialow na politechnikach.....czy to nie
      bylo zamiarem nawiedzonych "oszolomow" po 1989 r. ?
    • wybitniemadry a w usa hydraulik zarabia 35 dolcow na godzine 20.02.10, 05:12
      i zawody budowlane zdobywa sie stara metoda uczen-czeladnik-mistrz, zadnych debilnych zawodowek z geografia, religia, nauka o spoleczenstwie, wycinankami i przysposobieniem obronnym
    • Gość: Czytanka Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 08:45
      Z doświadczenia wiem, że najlepszym rozwiązaniem pod kątem znalezienia pracy i
      bycia kimś jest ukończenie technikum, zdanie matury i pójście na studia
      zaoczne w państwowej szkole. Bez większego trudu taka osoba znajdzie choćby
      staż w banku, by zarobić na studia, w przeciwieństwie do absolwenta LO, który
      pracy nie znajdzie, bo nie ma fachu: zna się na wszystkim i niczym w sumie.
      Ewentualnie na własny rachunek, pasjonując się jedną dziedziną [historią] może
      iść na archiwistykę i pracować w IPNie, ale wcześniej przez parę lat studiów
      musi wyciągać kasę na życie od tatusia. Poza tym na studiach zaocznych osoby
      po technikum radzą sobie znacznie lepiej. Znakomicie godzą prace z egzaminami-
      i nie, na uczelni państwowej wcale nie jest tak łatwo dotrwać i przejść choćby
      licencjat, a na pewno nie "na jednej skopiowanej pracy". Przychylam się do
      wypowiedzi Sławka co do pragmatyczności studiów niehumanistycznych. Już
      wystarczy nam ta "wiedza" z LO, doprawdy. No i słusznie zauważył denerwujące
      "w artykule pisze" zamiast JEST NAPISANE/ NAPISANO. To nie jest literówka.
      Ja bym wysłała swoje dziecko najpierw do technikum [LO w naszym mieście
      przyjmuje również od progu 80 punktów...], potem na studia zaoczne i już do
      pracy, gdzie podszkoli w praktyce umiejętności z technikum. Uważam to za
      rozwiązanie najbardziej rozwojowe i usamodzielniające młodego człowieka.
      • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 09:52
        już rozumiem o co Sławkowi chodziło, ale to naprawdę literówka. "pisze" oznacza : "piszę" nie: "w artykule pisze". to ja piszę. W przykładach Sławka nie znalazłem sformułowania "w artykule pisze".

        w kwestii tego co napisałaś.

        > Z doświadczenia wiem, że najlepszym rozwiązaniem pod kątem znalezienia pracy i
        > bycia kimś jest ukończenie technikum, zdanie matury i pójście na studia
        > zaoczne w państwowej szkole.

        twój wybór. przecież się nie wtrącam. ale myślę ze nie masz racji i że nie wiesz co straciłaś. jak już zarobisz na ten chlebek to może będziesz chciała zająć się innymi potrzebami.... :-)
        • Gość: Do jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 89.174.254.* 20.02.10, 11:39
          Jesteś kompletnie głupi człowieku !! masz klapki na oczach i nie
          przyjmujesz innego zdania niż własne ... współczuje dziecku takiego
          taty jakim ty jesteś.

          "nie wiesz co straciłaś" buhahahahahha człowieku czy ty wiesz co
          piszesz?

          Te technikum , o którym mowa w artykule ma poziom wyższy niz nie
          jedno liceum !!
          • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 20.02.10, 13:50
            oczywiście możesz sobie tak myśleć tak jak pani czytanka powyżej. ale to ja mam
            rację: technikum + studia zaoczne to nie jest to samo co liceum + studia
            stacjonarne. nawet jeśli studia są na tej samej uczelni.
            • ereta Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 22.02.10, 08:48
              Gość portalu: jj napisał(a):

              > oczywiście możesz sobie tak myśleć tak jak pani czytanka powyżej.
              ale to ja mam
              > rację: technikum + studia zaoczne to nie jest to samo co liceum +
              studia
              > stacjonarne. nawet jeśli studia są na tej samej uczelni.
              Jakie Ty znasz życie. Poprzez dzianą kieszeń Tatusia?
          • ereta Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 22.02.10, 08:52
            Gość portalu: Do jj napisał(a):

            > Jesteś kompletnie głupi człowieku !! masz klapki na oczach i nie
            > przyjmujesz innego zdania niż własne ... współczuje dziecku
            takiego
            > taty jakim ty jesteś.
            >
            > "nie wiesz co straciłaś" buhahahahahha człowieku czy ty wiesz co
            > piszesz?
            >
            > Te technikum , o którym mowa w artykule ma poziom wyższy niz nie
            > jedno liceum !!
            Dojj; Jesteś zwyklym zarozumiałym durnim bez pojęcia o codziennym
            życiu z jego trudami. Bo tatuś da i pomoże się urządziź. A co będzie
            jak zabraknie tatusia i nie zdążył pomóc. Bezdomność bo nie
            potrafisz użyć wlasnych delikatnych bez skazy ciężką pracą rączek.
            Eh, biedaku, biedaku. Żal Cię.
    • Gość: jj Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowców IP: 85.222.87.* 20.02.10, 16:37
      no to ja już się żegnam, ubolewam że tyle osób poczuło się dotknięte, nie było to moja intencją. każdy może sobie wybrać taka szkole jak chce. oczywiście nie wszyscy muszą kończyć studia - niektórzy nawet nie chcą. ja upieram się ze nawet gdybym po skończeniu np. filozofii miał sprzedawać hamburgery to czas na studiach nie był to czas stracony.
      naprawdę warto zastanowić się jaką szkołę wybrać, to ważna decyzja. ja podtrzymuję swoją opinię: tezy artykułu z GW który komentuję to bulshit. pani dziennikarka swoje dziecko posłałaby do liceum z górnej 15 w warszawie jeśli tylko by mogła i to samo zrobłaby pani dyrektor (nie mam pojęcia czy obie panie mają dzieci więc jest to czysto hipotetyczne). technikum (skądinąd chyba najlepsze w warszawie, to prawda) jest zachwalane na użytek innych.
      jeśli ktoś jest jeszcze w gimnazjum to polecam poniższe poniższe linki. sprawdźcie sobie sami czy moje niewątpliwie ekstremalne poglądy nie maja oparcia w faktach.

      www.cke.edu.pl/images/stories/Wyniki_09/raport_matura_2009.pdf
      www.edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=1946
      www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=152&Itemid=406
      jak już ktoś jest w szkole średniej to niech sobie proszę posłucha profesora Wolniewicza:
      www.youtube.com/watch?v=SmW5pMpcZz0
      profesor ma ekstremalne poglądy (miał je już parędziesiąt lat temu kiedy chodziłem na jego wykład) ale w tym co mówi jest dużo racji. Studia też należy starannie wybrać: żadnych prywatnych ani wieczorowych, chyba że musimy. Dzienne na dużej państwowej uczelni. wykształcenie wynosi się z kontaktów z wykładowca i kolegami ze studiów a nie tylko z książek. do uzyskania wykształcenia potrzebne jest środowisko. ja tak myślę oczywiście wy możecie zrobić co chcecie, ale dobrze wam radzę.

      Ach i jeszcze jedno: naprawdę nie wierzcie w to co tu parę osób pisało: wiedza w liceum jest do niczego w życiu niepotrzebna. to nieprawda. liceum jest ostatnią okazją do zdobycia wiedzy ogólnej, bardzo prawdopodobne jest że w przyszłości już na to nie będziecie mieli czasu.

      wskaźnik bezrobocia wśród osób z wykształceniem wyższym jest ciągle niższy niż wśród osób z wykształceniem podstawowym i średnim. Zarobki osób z wykształceniem wyższym przekraczają na ogół zarobki osób z wykształceniem średnim. znajomość (płynna) języka obcego daje istotny skok w wysokości zarobków wśród osób o porównywalnych kwalifikacjach. pewnie nie zawsze tak jest, to są dane statystyczne. ale dla mnie płynie z tego jasny wniosek że warto się uczyć.

      pozdrawiam bardzo serdecznie i do widzenia :-)
      • Gość: Qwe Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: *.chello.pl 21.02.10, 11:04
        To dziecko z pierwszej 15 usamodzielni się tak ok. 30 roku życia, jak zaczepi
        się o jakieś centrum usług księgowych albo biuro na Polskę w Warszawie jakiegoś
        międzynarodowego koncernu, może tam mu się przyda ten język obcy, którego nauczy
        się za pieniądze rodziców na kursach, chociaż wymagają dwóch.
        Rodzice będą łożyć też w czasie studiów na jakimś uniwersytecie, też prestiżowym
        ma się rozumieć. Potem wyścig szczurów do korporacji, więc żeby się przebić w
        tłumie takich samych humanistów kandydatów do pracy w korporacji, trzeba dalej w
        dziecko inwestować, żeby czymś zabłysnęło, wyjazdy zagraniczne, staże, jazda
        konna, sporty ekstremalne, trzeci jężyk itd. itp.
        Skąd to wiem, pracuję z takimi rodzicami, znam ich troski, w domu, ich pociechy
        studiują takie kierunki jak politologii albo stosunki międzynarodowych.
        Oczywiście może dostaną się do jakiegoś urzędu i rodzice aż tak wiele nie
        wydadzą na ich edukację i start w życiu. Generalnie to studia bez dna.
        Ich rówieśnicy po zasadniczej w wieku 30 lat, będą mieć już rodzinę.
        • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 21.02.10, 11:50
          Ja nie bardzo wiem co ty chcesz przez to powiedzieć. wszędzie może się trafić
          patologia bo jak ktoś osiąga samodzielność w wieku 30 lat to jest to chore.
          Oczywiscie że tacy ludzie są. Nie wiem dlaczego jednak przeciwstawiasz takich
          niedojrzałych 30 latków absolwentom szkół dających zawód. przecież normalni
          ludzie kończą w wieku 19 lat szkołę średnia a potem idą na 5 lat na studia. na
          studiach szukają praktyk i czasowej pracy żeby nabrać doświadczenia. Kończą
          studia mając 24 lata, dostają prace i wyprowadzają się z domu (o ile wcześniej
          się już nie wyprowadzili). obok mnie w mojej firmie siedzą 3 takie osoby.
          zarabiają w tej chwili 4 - 6 tys brutto po 1 - 2 latach pracy. osoby z większym
          doświadczeniem mają więcej. Generalnie w całym dziale jest ok 15 osób z czego 8
          osób jest przed 30. To nie są dzieci bogatych rodziców. wszyscy kończyli UW, SGH
          albo w jednym przypadku dobrą uczelnię ekonomiczną poza warszawą. Prawie wszyscy
          są absolwentami LO, jedna osoba kończyła technikum elektroniczne (nijak się to
          ma do tego co teraz robi). Nie są to geniusze czy też super wybitni studenci,
          raczej bardzo pracowici i solidni ludzie. prawda ze rodzice musieli ich
          częściowo utrzymywać na studiach (większość w czasie studiów dorywczo pracowała)
          ale przecież miało to sens, prawda?
          Tylko proszę nie pisz mi że łże i koloryzuję bo ludzie po studiach nie mają
          pracy i zarabiają grosze. Pisze o konkretnym miejscu w warszawie i konkretnej
          firmie. czy każdy może mieć taką pracę? no tak za darmo to nie: trzeba w to
          włożyć trochę wysiłku. ale barier nie ma. wszyscy dostali te prace przychodząc z
          ulicy. fakt, kolejki na jedno miejsce były długie ale żadnego pociota prezesa
          wśród nich nie uświadczysz.
        • ereta Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 22.02.10, 08:45
          Qwe. Masz zupełną rację.
      • ereta Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc 22.02.10, 08:43
        Gość portalu: jj napisał(a):

        > no to ja już się żegnam, ubolewam że tyle osób poczuło się
        dotknięte, nie było
        > to moja intencją. każdy może sobie wybrać taka szkole jak chce.
        oczywiście nie
        > wszyscy muszą kończyć studia - niektórzy nawet nie chcą. ja
        upieram się ze nawe
        > t gdybym po skończeniu np. filozofii miał sprzedawać hamburgery to
        czas na stud
        > iach nie był to czas stracony.
        > naprawdę warto zastanowić się jaką szkołę wybrać, to ważna
        decyzja. ja podtrzy
        > muję swoją opinię: tezy artykułu z GW który komentuję to bulshit.
        pani dziennik
        > arka swoje dziecko posłałaby do liceum z górnej 15 w warszawie
        jeśli tylko by m
        > ogła i to samo zrobłaby pani dyrektor (nie mam pojęcia czy obie
        panie mają dzie
        > ci więc jest to czysto hipotetyczne). technikum (skądinąd chyba
        najlepsze w war
        > szawie, to prawda) jest zachwalane na użytek innych.
        > jeśli ktoś jest jeszcze w gimnazjum to polecam poniższe poniższe
        linki. sprawdź
        > cie sobie sami czy moje niewątpliwie ekstremalne poglądy nie maja
        oparcia w fak
        > tach.
        >
        > www.cke.edu.pl/images/stories/Wyniki_09/raport_matura_2009.pdf
        > www.edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=1946
        > www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=152&Itemid=406
        > jak już ktoś jest w szkole średniej to niech sobie proszę posłucha
        profesora Wo
        > lniewicza:
        > www.youtube.com/watch?v=SmW5pMpcZz0
        > profesor ma ekstremalne poglądy (miał je już parędziesiąt lat temu
        kiedy chodzi
        > łem na jego wykład) ale w tym co mówi jest dużo racji. Studia też
        należy staran
        > nie wybrać: żadnych prywatnych ani wieczorowych, chyba że musimy.
        Dzienne na du
        > żej państwowej uczelni. wykształcenie wynosi się z kontaktów z
        wykładowca i kol
        > egami ze studiów a nie tylko z książek. do uzyskania wykształcenia
        potrzebne je
        > st środowisko. ja tak myślę oczywiście wy możecie zrobić co
        chcecie, ale dobrze
        > wam radzę.
        >
        > Ach i jeszcze jedno: naprawdę nie wierzcie w to co tu parę osób
        pisało: wiedza
        > w liceum jest do niczego w życiu niepotrzebna. to nieprawda.
        liceum jest ostatn
        > ią okazją do zdobycia wiedzy ogólnej, bardzo prawdopodobne jest że
        w przyszłośc
        > i już na to nie będziecie mieli czasu.
        >
        > wskaźnik bezrobocia wśród osób z wykształceniem wyższym jest
        ciągle niższy niż
        > wśród osób z wykształceniem podstawowym i średnim. Zarobki osób z
        wykształcenie
        > m wyższym przekraczają na ogół zarobki osób z wykształceniem
        średnim. znajomość
        > (płynna) języka obcego daje istotny skok w wysokości zarobków
        wśród osób o por
        > ównywalnych kwalifikacjach. pewnie nie zawsze tak jest, to są dane
        statystyczne
        > . ale dla mnie płynie z tego jasny wniosek że warto się uczyć.
        >
        > pozdrawiam bardzo serdecznie i do widzenia :-)
        Wycofujesz się rakiem? Zawodowe są potrzebne tylko podnośić ich
        poziom i umożliwić ich absolwentom porządne studia a nie prywtne
        barachło do nabijania kasy. Studia dla również tych niezamożnych a
        nie tylko z dzianymi rodzicami. Weź pod uwagę że studia dla
        studentów z prowincji są dużo droższe od ych z ośrodków akademickich
        bo nie mogą mieszkać i stołować się z rodzicami.
        • Gość: jj Re: Wolą zawodówki, czyli złote czasy dla fachowc IP: 85.222.87.* 22.02.10, 11:54
          Panie Ereta, obawiam się że ze względu na mój agresywny i chamski język tudzież emocje nie dociera do pana co ja piszę. To ja spróbuje łagodnie choć nie wiem czy zdzierżę.
          maturę pisałem w latach 70. uczyłem się w prowincjonalnym LO, najgorszym ponoć w okolicy. w klasie było 40 osób profil ogólny. W czwartej klasie dyrektor zarządził jak co roku dodatkowe zajęcia: ci co wybierali się na kierunki ścisłe (jak ja) w ciągu roku nauczyli się całek, różniczek, macierzy, liczb zespolonych ba nawet o równaniach różniczkowych usłyszeli. nawet jeśli nie umieli tego idealnie to przynajmniej się z tymi pojęciami oswoili. Na studia poszło ok 30 osób, na kierunki ścisłe ok 12. dostało się coś koło 20. Wszyscy sobie jakoś radzili. Standardy były jasne i zapisane w grubych tomiszczach: fizyka dla kandydatów na wyższe uczelnie, matematyka na kandydatów na wyższe uczelnie... Wszyscy w tej czwartej klasie zasuwali jak małe motorki bo wiadomo ze egzamin na studia zdać trudno, maturę spaskudzić łatwo a pisać na nowo można za rok. a powtarzam jeszcze raz; moje liceum ponoć było najgorsze w okolicy. najgorsze ale jak ktoś chciał to mógł się uczyć. przy czym zdawał sobie sprawę że jak chce iść na studia to musi w to włożyć bardzo dużo pracy. W okolicy było jeszcze parę techników o różnym poziomie. jedno było denne totalnie ale pozostałe tak powiedziałbym w normie. przez "w normie" to rozumiem że opuszczali je ludzie ze średnim wykształceniem technicznym. tak bym to nazwał. zdawalność matury była całkiem niezła, na studia szedł stosunkowo mały odsetek głównie na politechniki. Powtórzę jeszcze raz: to są lata 70, głęboka prowincja, najbliższe dostępne studia to uniwersytet, politechnika, uczelnia rolnicza. miejsc na studia nie za dużo. studiowanie było wartościowe. Nawet jeśli nie dawało kasy.
          jak to jest teraz? zacznę od techników, bo ja myślę że panu się wydaje że ja mieszam z błotem dzieciaki które tam trafiły.

          niech pan sobie spojrzy na linki które podałem. dla mazowieckiego dla techników wynika z nich mniej więcej tyle:
          zdawalność matury: 66.9%, zdawalnośc egzaminu zawodowego: 50%
          przedmioty ścisłe:
          matematyka: procentowy wynik na poziomie podstawowym: 16.69% (LO - 53%) na poz. rozszerzonym: 20% (LO- 61%).
          fizyka: podst: 33%, rozsz.: 46% odpowiednio wobec 58% i 66% w LO
          chemia: podst.53% rozsz: 37% wobec 65% i 64% w LO

          w technikum chemię na poziomie rozszerzonym zdawały 43 osoby, matematykę: 168 osób, fizykę: 199 osob.
          Podsumuję:
          co trzeci absolwent technikum nie zdał matury. co drugi nie zdał egzaminu zawodowego. Bardzo mała ilość absolwentów wybiera maturę na poziomie rozszerzonym z przedmiotów ścisłych a przeciętne wyniki uzyskane z matur są żałosne i istotnie niższe niż w LO. A to jest Warszawa, w całym kraju jak pan się domyśla nie jest lepiej a raczej gorzej...
          oczywiście są lepsze technika i gorsze. Ile może być tych lepszych? No niewiele... wystarczy spojrzeć na te liczbę osób zdających maturę na poziomie rozszerzonym. Zadałem sobie trochę trudu i sprawdziłem że tych sensownych w warszawie jest parę. A przed nim na liście jest bardzo dużo liceów.

          w artykuliku jest napisane że szkolnictwo zawodowe nam się rozwija i że nauka w technikum to jest doskonały pomysł na karierę zawodową. No to niech pan teraz uczciwie powie czy moja opinia: pani redaktor robi z nas idiotów nie jest słuszna? Kto normalny wybierze dla swojego dziecka naukę w takiej szkole?
          cd o liceach będzie poniżej.
        • Gość: jj teraz o liceach IP: 85.222.87.* 22.02.10, 13:05
          Teraz o liceach. jak pan myśli panie Ereta ilu mamy w Warszawie dyslektyków? No wśród uczniów zdających egzamin gimnazjalny w warszawie było to 21.7%. a w powiecie pułtuskim traf chciał 2.3% (nie, nie pomyliłem przecinków - proszę sprawdzić na stronie OKE)...
          Śmieszne? No dla mnie nie. Sprytni rodzice załatwiają dzieciom dłuższe pisanie egzaminów i korzystny sposób oceny.
          zastanawiał się pan kiedyś jak załatwić dziecku dobre liceum? ja tego nie musiałem robić ale powiem panu ze jestem w stanie zgodnie z procedurami dobić dodatkowo coś koło 20 punktów. tylko trzeba być przewidującym i zabrać się za to wcześnie. No to zaświadczenie o dysleksji, drobny szacher macher z punktami, korepetycje i już. Dziecko jest dumne bo jest w super liceum. Opłaca się? raczej tak, jak się planuje studia to jak pan widzi z poprzedniego obrazka lepiej być w LO.
          Czy te licea są takie dobre? do pewnego stopnia: jeśli dziecko chce się uczyć to ma dobre warunki. Ale druga prawda jest taka ze obowiązującą obecnie matura można sobie tyłek podetrzeć. Ten nędzny poziom nijak się ma do starych standardów. oczywiście można powiedzieć: wtedy było ściąganie, subiektywne oceny. tak, prawda. ale wtedy ludzie przynajmniej zdawali sobie sprawę z własnych ograniczeń. było wiadomo że są jakieś wymagania. Teraz dureń który podchodzi do matury nie musi w zasadzie czytać książek: są bryki, audiobooki, filmy na podstawie lektur. ba, nie wiem jak to jest teraz ale w którymś z poprzednich lat widziałem na maturze wręcz fragmenty tekstu źródłowego do którego trzeba było napisać komentarz (bo ja nie wiem czy prace). maturę może mieć każdy. Matura z matematyki jest (niech i pan wierzy bo na tym akurat się znam) totalną żenadą. i najgorsze że taki uczeń - dureń po zdaniu matury nawet nie wie że jest durniem a jeśli ktoś mu to wprost powie to się obrazi. bo on skończył dobre liceum a nie obciachowe technikum! przeciętny absolwent liceum jest lepiej wykształcony niż przeciętny absolwent technikum ale tylko trochę. Dostanie się na lepsze studia bo zda lepiej maturę od swojego kolegi z technikum ale czy on naprawdę coś umie? czy ludzie w technikach mają takie niskie wyniki z egzaminów bo są głupsi? ja obstawiam że to wynik ogólnego poziomu, nauczania, ustawienia wymagań i co najważniejsze określenia standardów. ja byłem nauczycielem i podjąłbym się doprowadzenia dowolnego PRACOWITEGO ucznia do poziomu pozwalającego na uzyskania prawie max na maturze z matematyki. tylko że ja mam poczucie że obecnie ludzie nie wiedzą gdzie jest ten poziom wiedzy który jest adekwatny dla absolwenta szkoły średniej.
          tutaj ludzie się oburzają jak ja wprost komunikuje im prawdę z czasów starej matury:
          nie jesteś w stanie przeczytać ze zrozumieniem lektury o rozmiarach lalki Prusa? nie jesteś w stanie napisać paru stronicowej pracy na zadany temat? nie znasz żadnych współczesnych pisarzy? nie lubisz muzyki klasycznej i nigdy jej nigdy nie słuchałeś? Nie chodzisz do teatru? Masz kłopoty z rachunkami? Nie masz pojęcia o historii? No to twoja matura jest nic nie warta.

          i bardzo proszę żeby nie pisać że ja mam jakieś szczególne wymagania, że bredzę o jakimś rozwoju, wiedzy ogólnej, ... nie wiem co jeszcze. Czytanie, pisanie, rachunki, elementarna wrażliwość na sztukę oddziela (tu bardzo przepraszam) bydło od nie-bydła.

          I na koniec: ludzi którzy mogą mieć prawdziwe wykształcenie wyższe jest z 5%. Prawdziwą maturę może mieć pewnie więcej osób ale też nie za dużo. jeśli już koniecznie wszyscy muszą mieć wykształcenie średnie a prawie wszyscy wyższe niech to się inaczej nazywa.





Pełna wersja