Gość: kris
IP: *.aster.pl
25.02.10, 17:19
Zastanawia mnie od jakiegoś czasu, co restaurator powinien zrobić, aby Pan,
Panie Macieju robił mu dobry PR, Czym na to można zasłużyć. Dzisiaj, punkt 12,
przechodząc Krakowskim postanowiłem wstąpić do tak zachwalanego przez Pana
przybytku panów Gessler. Zresztą od jakiegoś czasu hobbystycznie "sprawdzam"
Pańskie recenzje. Faktem jest, że Delikatesy ... to pomysł przedni, ale
wykonanie poniżej wszelkich norm. Zacznijmy od jedzenia. Kotlet mielony, tak
miło przez Pana wspominany, dzisiaj w godzinach południowych był "wczorajszy",
zarówno co do smaku jak i zapachu. "Rosbef"- pisownia oryginalna - wyrobił w
piecu 300% normy i w efekcie plaster w kanapce mojej towarzyszki łamał się
jak wafel, o smaku nie wspomnę. Dodajmy do tego masło o smaku i zapachu
margaryny (Nie powiem, że to margaryna, ale jeśli to było masło, to
najpodlejszej jakości i na pewno nie trzymało parametrów, jechało po prostu
margaryną), niepijalną kawę z drogiego ekspresu i panią robiącą kanapki, która
nie ma zwyczaju używać foliowych rękawiczek. O walających się po podłodze
resztkach jedzenia, żółtych ze zmęczenia śledziach na półmiskach w lodówkach,
szarych (utlenionych ponad miarę) pyzach, ciastach, które można kupić w każdym
sklepie na peryferiach tego miasta i wielu innych wspomnę tylko dla
dopełnienia niniejszej opinii.