saprafik 02.03.10, 10:36 Ja po prostu zacytuje jednego studenta: "Moim zdaniem pieniądze nie są najważniejsze. Na początek przyzwoite wynagrodzenie to trzy tysiące na rękę. Bardziej liczy się satysfakcja z pracy." Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: sybilla Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.sggw.waw.pl 02.03.10, 10:38 Jasne, na początek trzy tysiące na rękę! Życzę powodzenia! A swoją drogą, tzreba było pomyśleć, zanim poszło się na studia na latynoamerykanistyke czy inne barachło... Co oni sobie myśleli idąc na studia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: realista 3 tysiace haha IP: *.aster.pl 02.03.10, 10:40 "Na początek przyzwoite wynagrodzenie to trzy tysiące na rękę" ale się uśmiałem, gdzie Ci ludzie żyją? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Laszlo Re: 3 tysiace haha IP: 157.25.31.* 02.03.10, 11:04 W sumie miałby szanse gdyby nie ta latynoamerykanistyka :) Odpowiedz Link Zgłoś
kontonaspam Re: 3 tysiace haha 02.03.10, 12:29 3 tysiące na rękę, to dla niektórych dużo pieniędzy. Jak biednym my krajem jesteśmy, gdy niecałe 1000E to dla ludzi zawrotne sumy. Metr kwadratowy mieszkania to jakieś 8-10 tysięcy, samochód to jakieś 50-70 tysięcy, obiad we dwoje w przyzwoitej restauracji to jakieś 200-250 zł. 3000 na rękę to na prawdę małe pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
kpiarz Re: 3 tysiace haha 02.03.10, 12:40 > samochód to jakieś 50-70 tysięcy No tak, bo koleś tuż po studiach MUSI jeździć nowym samochodem klasy golfa, czy corolli. No weź, proszę Cię ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
kamilo_82 Re: 3 tysiace haha 02.03.10, 13:38 kontonaspam napisał: > 3 tysiące na rękę, to dla niektórych dużo pieniędzy. Jak biednym my krajem > jesteśmy, gdy niecałe 1000E to dla ludzi zawrotne sumy. > Metr kwadratowy mieszkania to jakieś 8-10 tysięcy, samochód to jakieś 50-70 > tysięcy, obiad we dwoje w przyzwoitej restauracji to jakieś 200-250 zł. 3000 na > rękę to na prawdę małe pieniądze. Tak - masz rację, że to małe pieniądze. Małe to były jakieś 2 i więcej lat temu, czyli jeszcze przed propagandą rzekomego kryzysu, który ponoć dotknął Polskę. Owszem - życie kosztuje. Ale nigdzie nie jest powiedziane, że ten człowiek musi mieć rzeczy, o których wspomniałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hegemon® banki to supermarkety dla białych kołnierzyków IP: *.aster.com.pl 02.03.10, 15:56 traktuja ludzi jak w latach 90tych traktowano ludzi w supermarketach pampers i zapie...j 10h na kasie bez zmiany Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Nie od razu Kraków zbudowano. 02.03.10, 15:14 Kolego, na mieszkanie było mnie stać około 30-35 roku życia, gdy już miałem firmę przynoszącą na tyle stałe zyski, by ryzykować kredyty. Przez lata jeździłem samochodami kupionymi z drugiej ręki, bo nowe były poza moim zasięgiem. Fakt, dziś mam spłacone mieszkanie i dom. Co kilka lat kupuję nowy samochód, ale "startu w dorosłość" minęło 20 lat. Ty byś chciał wszystko, natychmiast, już... to tak nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chinique Studenci z roku na rok są coraz słabsi. IP: *.146.143.160.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.03.10, 12:41 B*że, od wielu lat bywa, że rekrutuję ludzi do pracy, czasami na stanowiska szeregowe, gdzie mogą aplikować studenci ostatniego roku lub absolwenci. Z roku na rok jest coraz większa masakra - uczelnie zmuszone do współzawodnictwa na dotacje/czesne wypuszczają buble nie tylko w zakresie kompetencji i wiedzy, ale także postaw i aspiracji zawodowych - młodzi ludzie w mojej branży wyciągają rękę po piątaka, a często więcej, ale jednocześnie wciąż im się wydaje, że praca, za którą biorą pieniążki to taki model studiuj i podróżuj. Nie mają żadnych celów zawodowych, czekają chyba do 40-tki, aż im się to wyjaśni. Enlajetnmenty w postaci nagłych wyjazdów do Tybetu, czy Peru w poszukiwaniu sensu życia zaczeły się naprawdę zdarzać. Absolwenci danego kierunku nie są już pasjonatami tych dziedzin, często ludzie na tym kierunku są z łapanki, albo dlatego, że mama kazała, albo koledzy "szli", albo raport Polityki kilka lat temu orzekł, że to najlepszy kierunek. Masakra, rodzynków przeczących tym tezom jest coraz mniej, podobnie z logami uczelni - poziom trzyma już tylko kilka szkół wyższych w Polsce. Ostatnio był kejs jakiegoś wykładowcy chyba z Wrocławia, któremu pękła żyłka i wysłał swoich studentów na zmywak do Irlandii. Wiadomo, że będąc pracownikiem uczelni nie powinno się ubliżać studentom, ale ja bym w ogóle wprowadził laborki ze zmywania i obsługi zmywarek przemysłowych na piątym roku każdego kierunku i praktyki w KFC i Maku dla najlepszych laborkowiczów, a także kursy z wyłudzania socjalu od rządów krajów popularnych destynacji migracyjnych. Jedyny pozytyw to taki, że już dzisiaj wiemy, że nikt nie zarobi na nasze emerytury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elmo Re: Studenci z roku na rok są coraz słabsi. IP: *.tessel.pl 02.03.10, 12:54 Informatyka? Odpowiedz Link Zgłoś
stanczykowo Re: Studenci z roku na rok są coraz słabsi. 02.03.10, 14:27 Enlajetnmenty? Kejs? Destynacji? A gdzie Ty się uczyłeś polskiego? Bo Twojej szkole wyraźnie się nie powiodło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puolalainen Re: Studenci z roku na rok są coraz słabsi. IP: *.aster.pl 02.03.10, 19:59 typowy HRowiec, który przegapił, że czas kiedy znajomość angielskiego była szpanem minął jakieś 10 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chinique Jak nie masz nic do powiedzenia, to pliz ... IP: *.147.66.17.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.03.10, 22:11 ... pozostań milczącym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: 3 tysiace haha IP: *.bas.roche.com 02.03.10, 13:02 juz bez przesady, w mojej pierwszej pracy na studiach w 2000 roku dostalem 3600zl na okresie probnym, potem juz bylo tylko lepiej... a teraz (przypadek z 2009 r.) studenciak moze dostac 5k brutto w pierwszej pracy, wiec nie przesadzajmy...jak ktos chce i przedstawia soba jakas wartosc dla pracodawcy, to sie o prace martwic nie musi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stanisław Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 91.198.145.* 02.03.10, 10:39 "- Porażka! Czy dziś po studiach humanistycznych można tylko wciskać kredyty w banku albo siedzieć na kasie?! - narzekał Karol, świeży absolwent historii." A co innego Karol chciałby robić? Standardowo: 8 lat podstawówki, 4 liceum, 5 lat studiów, młodość w bibliotekach, i o to mi płacą, jakby ktoś w mordę dał. Odpowiedz Link Zgłoś
jhbsk Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 15:13 Absolwent historii może bez przeszkód uczyć innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 212.87.25.* 02.03.10, 10:39 "Moim zdaniem pieniądze nie są najważniejsze. Na początek przyzwoite wynagrodzenie to trzy tysiące na rękę" Jak na kogoś, dla kogo nie pieniądze są najważniejsze, to dość duże wymagania ;) I to na poczatek Odpowiedz Link Zgłoś
konread Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 12:14 Gość portalu: ania napisał(a): > Jak na kogoś, dla kogo nie pieniądze są najważniejsze, to dość duże wymagania > ;) I to na poczatek W takim razie trzeba się zastanowić ile ten młody człowiek myśli że będzie zarabiał docelowo:) Chyba uczelnia powinna tych ludzi przygotowywać trochę na realne życie, bo najwyraźniej widać, że większość z nich buja w obłokach. Możliwe że kilka razy złapali kilkudniowe fuchy gdzie wychodziło im nagle, że miesięcznie zarabialiby nawet 10 tyś. ale oni nie rozumieją że czym innym jest fucha, bez zbytnich obciążeń fiskalnych dla pracodawcy, a czym innym jest etat wraz z całym koszykiem świadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: keyser soze Studenci ! Pokory, trzeba doświadczenia !!! IP: 194.181.2.* 02.03.10, 10:50 Wybieracie kierunki dziwolągi a potem macie pretensje? Myślicie, że wiedza z podręczników i wykłady profesorów oderwanych od rzeczywistości są przepustką do kariery? Nauczcie się postrzegać rynek pracy jak rynek produktów inaczej to na państwowa posadę i nie marudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wintertale Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.chello.pl 02.03.10, 10:53 Ja mam 10 lat doświadczenia i znalazłem pracę jako Product Manager, za 4000 netto... A oni na początek chcą 3000? :) Trzeba pamiętać, że teraz dodatkowo jest ciężki moment na szukanie pracy i należy obniżać swoje oczekiwania finansowe. Myślę, że studenci żyją w nierealnym Świecie. Ja na studiach pracowałem w banku na stażu, za minimalną krajową, a było to wtedy 600 netto :) Według mnie jeśli student na początek dostanie 1800-2000 netto to powinien być naprawdę zadowolony, bo to jest max jaki dostanie osoba bez żadnego doświadczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 195.85.249.* 02.03.10, 11:02 Kurcze, sam kończyłem studia 5 at temu i nasze oczekiwania były zbliżone do tych opisanych przez wintertale... jak się miało 600 netto na studiach + stypendium to była radość niesamowita... Jeżeli 3k netto na początek to chyba ja muszę porozmawiać poważnie z szefem.... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
fr000nc Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 11:31 proponuje nie siać defetyzmu. A teraz moja wypowiedź będzie chamska i pełna jadu: trzeba było pójść do pracy , w której coś NA PRAWDĘ się robi (pożytecznego). Mam nieco mniejsze doświadczenie zawodowe, a jakoś takiej nędzy jak kolega pisze nie doświadczyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wintertale Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.chello.pl 02.03.10, 12:11 nie jestem defetystą, tylko realistą... Robię COŚ NAPRAWDĘ pożytecznego w firmie, generuję zysk, rozwijam produkty i usługi, koordynuję kampanie reklamowe... nie wiem, o którą nędzę Ci chodzi: 1. kiedys 600 netto na pierwszym roku studiów - staż w banku, bez żadnego doświadczenia zawodowego to dobra praca na początek 2. 4000 netto jako Product Manager - wiem, że to relatywnie mało, bo w Wawie można na takim stanowisku zarobić więcej, obniżyłem swoje oczekiwania finansowe przy szukaniu pracy, bo wróciłem z UK i przez rok nie mogłem znaleźć satysfakcjonującej pracy... Dodam, że w UK nigdy nie zmywałem garów, pracowałem jako Junior Brand Manager i zarabiałem 1500 funtow netto. Moja koleżanka też pracuje krótko (tylko 4 lata), w firmie konsultingowej i zarabia 8000 netto. I co z tego, jak ona haruje jak wół często do północy... plus weekendy... de facto wychodzi na to, że ona pracuje na dwa etaty :) co oznacza, że nie zarabia kokosów... A ja prowadzę dodatkowo prezentacje po angielsku (umowa o dzieło) i zgarniam 700 netto za dzień pracy :) Więc takiej biedy nie klepię, no worries ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wintertale Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.chello.pl 02.03.10, 12:21 No właśnie użyłeś/użyłaś tutaj kluczowego słowa - ROBIĆ COŚ POŻYTECZNEGO. Jaką pracę wykonują zazwyczaj studenci??? Przynieś, podaj, pozamiataj... Czyli kserowanie, redagowanie prostych dokumentów, sprawy typowo administracyjne. Nikt nie powierzy przecież początkującemu odpowiedzialnych zadań... Takie są niestety początki, przez które trzeba przejść. Pytanie, czy pozwoliłbyś studentowi poprowadzić np. prezentację w języku angielskim na temat strategii firmy? Ja właśnie tym się dodatkowo zajmuję (na umowę zlecenie) i inkasuję 700 netto za jedną prezentację. Odpowiedz Link Zgłoś
fr000nc Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 13:40 Trochę się zagalopowałem z insynuacjami dotyczącymi pożyteczności wykonywanej pracy, za co przepraszam :). Jest jeszcze jeden ważny składnik wynagrodzenia - nazwijmy go "opłatą za odpowiedzialność". Świeżo przyjęty pracownik z reguły (choć są wyjątki, szczególnie wśród pracowników wysokiego szczebla - ale takimi absolwenci raczej rzadko zostają) nie wykonuje pracy obarczonej dużym ryzykiem. Na zaufanie trzeba zarobić, ale jest ono sowicie wynagradzane. Ja pracując na tak zwanego studenta zarabiałem od 1000 do 2000 netto w porywach za umowę zlecenie. Ale pracę wykonywałem przez rok i po tym roku umowę o pracę podpisałem już na dobrych warunkach. Nie bez znaczenia jest jednak profil studiów. Ta notka prasowa to tylko potwierdza - jedyna osoba, która nie narzeka to absolwent uczelni technicznej (tej samej zresztą co ja). Dowodzi to dobitnie, że między chcieć zarobić, a potrafić zarobić granica zaskakująco często przebiega na linii trzech liter: i, n oraz ż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sella Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 80.51.20.* 02.03.10, 16:20 Podobne efekty obserwowalam na praktykach zawodowych - cala grupa praktykantow dzielila sie w sumie na 3 podgrupy - 1. ci, ktorzy mieli przyniesc/podac/pozamiatac/skserowac; 2. ci, ktorzy dostali indywidualne projekty/zadania, ktore jednak nie byly kluczowe/zyciowo wazne dla dalszego dzialania firmy/dzialu; 3. ci, ktorzy dostali zadania wewnatrz zespolu/dzialu, musieli "pracowac" a nie "byc na praktykach" i mieli do zrobienia rzeczy wplywajace na bezposrednia efektywnosc pracy innych. Oferte dalszego zatrudnienia, wedle moich obserwacji, dostali glownie ci z grupy 3... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
szurum.burum Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 11:01 Trzy tysiące na rękę to brutto ok 4300. Sporo jak na początek, nawet jak na wawę. Życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
robert_wwa :-)) 02.03.10, 11:01 Nic dodać nic ująć, pieniądze nie są najważniejsze, ale na początek minimum 3tys zł po kierunku który nie daje umiejętności. Cóż całkowite oderwanie od rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
jazz72 Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 11:03 "Chciałbym znaleźć coś ciekawego w małej firmie. Podszkolić się i za jakiś czas założyć własny biznes.". Jasne, wyszkolić się za kasę firmy i uciec. "Może przez pierwsze pięć lat, bo są z tego jakieś pieniądze. Później bałabym się zawodowego wypalenia." A to co za tekst, jakie wypalenie? Najpierw gazety wypisuja bzdury, a pozniej bezkrytycznie to powtazaja. W korporacji raczej nie da sie robic przez 5 lat tego samego, wiec gdzie tu miejsce na wypalenie? To sa jedynie niespelnione, czesto zawyzone, oczekiwania. Oj ludzie, ludzie. Dorosnijcie. I te oczekiwania finansowe...egh Odpowiedz Link Zgłoś
monoekann Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 11:13 sprzataczka kibli (z calym szacunkiem) robi przez 5 lat to samo w korporacji, mozna sie wypalic. swoja droga, czy w tej bajce opisanej przez studentow z artykulu moge miec wiecej wlosow, samochod na powietrze atmosferyczne i czyste pluca? zeby chociaz potrafili powiedziec jakiej pracy szukaja, bo "ciekawa praca za 3 kafle na reke" to za malo sprecyzowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Konkret Są dwie strony medalu... IP: *.aster.pl 02.03.10, 11:04 Z jednej strony kończą kierunki typu kulturoznawstwo, politologia i oczekują atrakcyjnej pracy... jako kto? Z drugiej strony - utrzymanie się w Warszawie (lokum, wzywienie, transport, wyjazdy) nawet za te 3000 to niełatwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b.bukowski Re: Są dwie strony medalu... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.03.10, 11:16 Ja byłem na kulturoznawstwie. Ciekawe studia, dla otwartych głów. Dużo z nich wyniosłem. Jeszcze na studiach poszedłem na staż do działu kreacji w agencji reklamowej. Zacząłem pracę jako copywriter. Ponieważ poza szkołą przy Koźmińskim (10k za rok, abstrakcja dla mnie) nie ma kierunkowego wykształcenia, cały wolny czas inwestowałem w obserwację, rozmowy z bardziej doświadczonymi ode mnie, czytanie wszystkich wartościowych rzeczy jakie tylko mogłem znaleźć. I co? I nic. Od 8 miesięcy bez pracy. I chyba już nie ma nato szans, bo mam 29 lat i są młodsi, lepiej poustawiani. 4 lata wysiłków, żeby jakoś wystartować poszło się... A za 2500 na rękę mogłem spokojnie opłacić wynajęty pokój, ubrać się, wyżywić i jeszcze ciut odłożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kamilo_82 Re: Są dwie strony medalu... 02.03.10, 13:45 Gość portalu: b.bukowski napisał(a): > Ja byłem na kulturoznawstwie. Ciekawe studia, dla otwartych głów. Dużo z nich w > yniosłem. > > Jeszcze na studiach poszedłem na staż do działu kreacji w agencji reklamowej. Z > acząłem pracę jako copywriter. Ponieważ poza szkołą przy Koźmińskim (10k za rok > , abstrakcja dla mnie) nie ma kierunkowego wykształcenia, cały wolny czas inwes > towałem w obserwację, rozmowy z bardziej doświadczonymi ode mnie, czytanie wszy > stkich wartościowych rzeczy jakie tylko mogłem znaleźć. > > I co? I nic. Od 8 miesięcy bez pracy. I chyba już nie ma nato szans, bo mam 29 > lat i są młodsi, lepiej poustawiani. 4 lata wysiłków, żeby jakoś wystartować po > szło się... > > A za 2500 na rękę mogłem spokojnie opłacić wynajęty pokój, ubrać się, wyżywić i > jeszcze ciut odłożyć. Więc się przekwalifikuj. Sam pracuję w branży reklamowej i wiem, że owszem jest bardzo ciekawa i pasjonująca ale ludzie z agencji to kompletna porażka. Branża reklamowa jest hermetyczna. Jeśli już się zatrudnia to TYLKO ludzi z 2 - 3 letnim doświadczeniem. Oczywiście mówimy o agencjach sieciowych a nie małych, niezależnych studiach. Agencje reklamowe wykorzystały propagandę rzekomego kryzysu, który ponoć dotknął PL i w celu zredukowania kosztów zwolniły sporo osób. Na rynku jest wiele doświadczonych ludzi z tej branży. Zastanów się, kiedy ostatnio widziałeś ogłoszenie jakiejś "sieciówki" o poszukiwaniu jakiegoś junior accounta albo junior copywritera ??? No właśnie... Chyba dobrych 5 lat temu. Branża jest absolutnie hermetyczna i początkujący nie mają żadnych szans. Jedynie może kilku szczęśliwców załapie się na bezpłatne staże po których i tak de facto nie dostanie etatu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mars Re: Są dwie strony medalu... IP: 217.153.152.* 02.03.10, 14:52 Kulturoznawstwo? A co to za fach? Moze ty jedz autostopem po Europie, pozwiedzaj odlegle krainy, a nastepnie wydaj ksiazke o poznanych kulturach... Albo wroc na uczelnie i zacznij szukac normalnego fachu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani-Ka Re: Są dwie strony medalu... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.03.10, 15:14 Ciekawe podejście do sprawy:P Na kulturoznawstwie, uczą nie tylko tolerancji dla innych poglądów ale np. zarządzania w kulturze, ekonomiki kultury, podstaw pr etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hegemon® aco to jest 'ekonomika kultury' i po chuja nam to? IP: *.aster.com.pl 03.03.10, 14:14 i jeszcze za to placic +3K netto/miesiac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sickanikanico Re: Są dwie strony medalu... IP: *.cupt.gov.pl 02.03.10, 11:31 Wiesz co, powiem Ci jedno….jeżeli masz plan na siebie, wiesz w jakim chcesz iść kierunku to i po politologii znajdziesz pracę. A dlaczego? Bo jest to na tyle „elastyczny” kierunek, że można się łatwiej dospecjalizować (od administrację przez zarządzanie po nawet ekonomię). Jeżeli jak większość politologów których znam będziesz walił śmierdzące bąki przez 5 lat studiów, udając że te studia Cię interesują, po czym po tych 5 latach stwierdzasz że kierunek jest do dupy i niczego się nie nauczyłeś, nie masz wiedzy praktycznej, nie masz teoretycznej, nie znasz NAWET angielskiego i nie wiesz gdzie aplikować, to nie dziwię się że zostaję Ci tylko praca w Biedronce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łukaszEK Re: Są dwie strony medalu... IP: *.spray.net.pl 02.03.10, 12:16 1, Dlaczego chcą tak dużo i za co? Bo to jakoś mało sprecyzowane. 2. Na co mi się przyda bardzo inteligentny człowiek po studiach, skoro on zwykle nie ma żadnej praktycznej wiedzy? 3. Czy prace się zdobywa tylko na targach pracy? (Jak znaleźć fajną pracę?) Wiadomo, kto teraz się tam wystawia. 4. Jaki pomysł na swoja karierę ma student? Bo jesli tylko "podszkolić się za pieniądze firmy i zwiać na swoje", to powodzenia życzę. -------------------------------------------------------------------- własny biznes Odpowiedz Link Zgłoś
szabo Re: Są dwie strony medalu... 02.03.10, 13:06 Prawie wszyscy moi znajomi po naukach politycznych mają pracę i to zwykle całkiem niezłą. Inna sprawa, że większość w czasie studiów już pracowała, robiła staże różne i takie tam, więc mieli zapewne inny start niż osoby przytoczone w artykule. Ale swoją drogą, nie znam też nikogo kto pracy szuka na tego typu "targach." Bardzo dużo osób na politologii jednocześnie studiuje drugi kierunek, sporo decyduje się już w czasie studiów na wybór studiów podyplomowych lub doktorskich... Gość portalu: Konkret napisał(a): > Z jednej strony kończą kierunki typu kulturoznawstwo, politologia i oczekują > atrakcyjnej pracy... jako kto? > Z drugiej strony - utrzymanie się w Warszawie (lokum, wzywienie, transport, > wyjazdy) nawet za te 3000 to niełatwe. Odpowiedz Link Zgłoś
robot_humano Re: Są dwie strony medalu... 02.03.10, 13:26 Gość portalu: Konkret napisał(a): > Z jednej strony kończą kierunki typu kulturoznawstwo, politologia i oczekują > atrakcyjnej pracy... jako kto? > Z drugiej strony - utrzymanie się w Warszawie (lokum, wzywienie, transport, > wyjazdy) nawet za te 3000 to niełatwe. Te wyjazdy to chyba do Tybetu... Utrzymuję z jednej pensji 3,5 netto siebie, żonę, dwuletnie dziecko i dziesiecioletnie Mondeo w wynajętym dwupokojowym na Natolinie (Mondeo w mieszkaniu nie trzymam). Odłożyć cokolwiek jest trudno ale biedą tego nie nazwę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracujący Z pracy w korporacji są pieniądze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.10, 11:14 Ja pracuję w korporacji. Jeden z większych światowych koncernów w swojej branży. Mam 3000 zł. na rękę i nie jestem początkującym pracownikiem, a pracownikiem z duzym doświadczeniem (dlatego mam aż 3000 na rękę). Są w firmie osoby które wykonują trudniejsze zadania a nie mają nawet tych 3000. Dodatkowo firma wpadła jakiś czas temu na zatrudnianie pracowników tymczasowych. Zasuwaja jak młode traktorki za... 1600 zł. brutto (jeden się przyznał do takiej stawki). I takie są warszawskie realia młodzi studenci. Powodzenia w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Z całym szacunkiem: autor pisał ten artykuł z tezą IP: *.chello.pl 02.03.10, 11:21 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anomalia pogodowa Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.128.38.210.static.crowley.pl 02.03.10, 11:29 Widac wyraźnie, jak małe pojęcie o pracy jako takiej mają ci studenci... Osoba, która podczas studiów nie pracowala choćby dorywczo, nie potrafi NIC. I nie chodzi tylko o kompetencje zawodowe, ale o umiejętność znalezienia się w środowisku pracy, niezależnie od branzy. Akurat kierunek studiow nie ma tu nic do rzeczy, po czysto humanistycznych studiach też można robić fajne kariery, o ile już podczas studiowania miało się pomysł na siebie i starało się zebrać jakiekolwiek doświadczenie zawodowe. Tak więc podsumowując - wypowiadajacych się tu studentów czeka ciężkie starcie z rzeczywistością, do której ewidentnie nie są przygotowani, i co więcje - wygląda, jakby wcale nie chcieli się do nie j przygotowywać. Good luck. Odpowiedz Link Zgłoś
fr000nc Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 11:49 Proszę państwa - podstawowy problem polega na nieróbstwie i fałszywym przeświadczeniu o własnej potędze. Fakt - sztuczne zaniżanie stawek metodą "na studenta" to praktyka stosowana powszechnie. I fakt - w dzisiejszym świecie niewiara we własne możliwości i skromność to często kalectwo zawodowe. W moim wypadku ukończenie studiów przesunęło się dwa lata, ze względu na podjęcie pracy w pełnym wymiarze godzin. Kiedy jednak ja te studia powinienem był kończyć, prosperita była tak śliczna, że studentów w moim fachu chciano zatrudniać na pniu - ale najczęściej na etat lub w pełnym wymiarze godzin. W końcu na to poszedłem, ale przez długi czas jak nie miałem odpowiadających moim kwalifikacjom ofert pracy, to zasuwałem po nocach na magazynie nosząc paczki, przy każdej wypłacie powodując w kadrach okrzyki zdziwienia, co to ja studiuję i na którym roku. I korona z głowy mi jakoś nie spadła, czego i Państwu życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: humanista Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 62.29.169.* 02.03.10, 11:53 Studiowałem 'języki' dziennie na UW i od 4. roku (od 2004 r.) pracowałem w zasadzie na pełnych obrotach, w zawodzie i bez znajomości. Postawiłem na zdobycie praktycznych umiejętności, odpuszczając sobie pogłębianie wiedzy z różnych dziwnych przedmiotów przewidzianych w programie studiów. Mówiąc krótko: leciałem na trójach w indeksie, ale zdobywałem praktyczne umiejętności, dzięki którym stałem się atrakcyjny dla zleceniodawców (było to oczywiście możliwe, ponieważ nikt nie był zainteresowany średnią ze studiów, a jedynie moimi umiejętnościami). W pierwszej pracy (to był 2004 r.) zarabiałem 3 tys. netto. I w zasadzie co roku zarobki sobie zwiększałem (wykonuję dość elastyczn zawód). A więc krótko i na temat: jak się ma plan, to się można ustawić. I nie trzeba pracować 'na kasie' albo za 1200 brutto w call center. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puolalainen Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.aster.pl 02.03.10, 19:29 Właśnie. Pomysł na siebie, trafiony i poparty pracą nad konkretnymi umiejętnościami, a nie "jakoś to będzie", "coś się znajdzie" itp. Wtedy 3000 na start jest realne (acz oczywiście nie pewne). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.F.K. Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 195.85.249.* 02.03.10, 11:54 Czytając komentarze ludzi - "tych doświadczonych" - mam wrażenie, że chyba są strasznie sfrustrowani i mają jakieś problemy ze sobą, a za własne porażki i beznadziejne prace winią cały świat. Po pierwsze wiadomo, że studenci nie zaczynają pracy... od pierwszej umowy o pracę, ale od szeregu staży, praktyk i innych sposobów zdobywania doświadczenia zawodowego i firmy to wykorzystują płacąc studentom grosze za ciężką pracę, o często wyższej jakości, kreatywności i pomysłowości niż "tych bardziej doświadczonych". Nie powinny więc dziwić oczekiwania studentów po np. 2-3 latach takiej pracy, że w swojej prawdziwej pierwszej pracy, na umowie o pracę z pakietem socjalnym chce się zarabiać co najmniej 3 tyś na ręke... jak ktoś uważa, że jest to dużo to chyba go pogieło... Od studenta zależy kiedy przejdzie przez ten okres wykorzystywania i kiedy mu się uda załapać na pierwsze praktyki, staże itp. czym wcześnie tym lepiej, bo wcześniej zacznie normalnie zarabiać. A z własnego podwórka... ja zacząłem już po drugim roku pracę w korporacji najpierw na zlecenie i po 14 miesiącach dostałem normalną umowę o pracę z 3.000 na rękę plus komórką, laptopem, i opieką medyczną... i co zatkało kakało??? jak to się mówiło w przedszkolu... i nie musiałem spać z szefową, nie musiałem pracować 24 na dobę, tylko być dobrym w tym co robiłem, a po 2,5 roku sam zrezygnowałem z tego, bo nie do końca mi się podobała mi się ta praca i zmieniłem w szczycie kryzysu na inna korporację za 2,2 tys na rękę też z opieką medyczną, i innymi dodatkami... a dlaczego za mniej, bo miałem świadomość, że nie mam dużego doświadczenia na nowym stanowisku, więc nie mogłem mieć niewiadomo jakich oczekiwań, ale to nie znaczy, że jestem śmieciem i niewolnikiem, który za 1.500 zł będzie pracował 300 h/miesięcznie... Wszystko się sprowadza do bycia dobrym w tym co się robi, realizmu i pokazaniu, że jest się wartym dużej kasy... jak nie dostanę odpowiednich podwyżek to znów zmienię pracę, ale nie będę żałował spędzonego czasu bo zdobyłem doświadczenie i pracodawca zainwestował we mnie swój czas i kasę aby mnie doszkolić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 212.87.11.* 02.03.10, 11:45 A ja zacząłem pracę w małej firmie za 2500 na rękę (nieco ponad 2 lata temu). Chciałem 3k, ale dostałem 2.5. Po 3 miesiącach miałem już 3k, po roku 3.5k, po półtorej roku 4k, teraz prawie 5k (wszystko netto, czyli na rękę). To była końcówka dobrych czasów przed kryzysem, ale jakoś udało mi się przeżyć kryzys w firmie. To mała firma, było 15 pracowników, zostało 8. Moje podwyżki zawsze wiązały się ze zwolnieniem jakiegoś pracownika, ja przejmowałem część obowiązków. Za mniej niż 3k na rękę da się przeżyć. Ale co to za życie. Stolica jest droga. Mieszkanie, jedzenie, komunikacja. Czasem jakieś ubranie, czasem jakieś wakacje. I coś odłożyć na 'czarną godzinę'. Z 3 tysięcy nie nazbierałbym na ślub/wesele, samochód, nie mówiąc już o własnym mieszkaniu (przykładowa rata przy kredycie na 350 tyś na 20 lat to 2000 miesięcznie). A jak się kupi mieszkanie na kredyt, to jeszcze trzeba je wykończyć, kupić meble, sprzęty (około 50-100 tyś). Czytałem niedawno artykuł o nowej fabryce IKEA w mieścinie Orla na podlasiu. Ikea chce zatrudnić 2 tysiące pracowników. I kolesie wezmą tą pracę za minimalną krajową i będą szczęśliwi na początku, a potem będą sobie pluć w brodę, że pracują za nic. I będą powstawać związki zawodowe, będą bronić pracowników. Będą walczyć o podwyżki. A przecież - pracownicy sami zgodzili się na takie stawki. Do wszystkich, którzy uważają, że za mało zarabiają: zwolnij się i znajdź lepszą pracę. Nie zgadzajcie się na niskie pensje. Kiedy wszyscy 'tani' pracownicy odejdą, pracodawca będzie musiał podnieść stawki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wars Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.134.130.147.static.crowley.pl 02.03.10, 15:05 ja zaczynalem 5 lat temu od 1,3K netto. teraz mam 3K. > Za mniej niż 3k na rękę da się przeżyć. Ale co to za życie. Stolica jest droga. Mieszkanie, jedzenie, komunikacja. Czasem jakieś ubranie, czasem jakieś wakacje I coś odłożyć na 'czarną godzinę'. Z 3 tysięcy nie nazbierałbym na ślub/wesele, samochód, nie mówiąc już o własnym mieszkaniu (przykładowa rata przy kredycie na 350 tyś na 20 lat to 2000 miesięcznie). A jak się kupi mieszkanie na kredyt, to jeszcze trzeba je wykończyć, kupić meble, sprzęty (około 50-100 tyś). mozna kupic mieszkanie za 250 tys. kredyt miec 1400 zl. ja tak zrobilem i jestem zadowolony. do tego wykonczenie to ze sprzetem agd ok. 20 tys. slub i obiad do koszt ok. 10 tys (ja mialem super obiad w wylansionej restauracji. obiad zaczal sie o o 16 skonczyl o polnocy) za calosc poszlo 4 tys. a goscie byli bajecznie zachwycnie (30 osob) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: graf Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.devs.futuro.pl 02.03.10, 11:48 Trzy tysiące na rękę ?! Przyzwoite wynagrodzenie ?! Mam nadzieję, że rychło nabierzesz szacunku do rzeczywistości i uczciwie wycenisz swoją rzeczywistą wartość nie ograniczając się do jojczenia, że przez pięć lat ciężko się uczyłeś, więc należy się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość z pracą jest źle i tyle IP: 81.219.49.* 02.03.10, 11:49 jestem doktorantem na UW, mam publikacje, konferencje, badania, projekty, granty i tak dalej. Robiłem badania komercyjne, staże, wolontariaty, certyfikaty językowe...i nie mam pracy (oprócz kilku zajęć na uczelni) - wysłałem grupo ponad 20 cv, jedna firma oddzwoniła, byłem na rozmowie i tyle. Nie mam stypendium (bo wydział ma problemy finansowe) i utrzymują mnie rodzice. Jest mi wstyd i do tego mam jeszcze "robić naukę". Za darmo oczywiście. Bardzo mnie to demotywuje, ale mój przypadek NIE JEST WYJĄTKOWY W GRONIE MŁODYCH NAUKOWCÓW. Pracodawcy mówią mniej więcej tyle: albo nauka albo praca, proszę wybrać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elmo Re: z pracą jest źle i tyle IP: *.tessel.pl 02.03.10, 11:55 > Pracodawcy mówią mniej więcej tyle: albo nauka albo praca, proszę wybrać. Dziwisz się? Odpowiedz Link Zgłoś
kamilo_82 Re: z pracą jest źle i tyle 02.03.10, 13:57 Gość portalu: gość napisał(a): > jestem doktorantem na UW, mam publikacje, konferencje, badania, > projekty, granty i tak dalej. Robiłem badania komercyjne, staże, > wolontariaty, certyfikaty językowe...i nie mam pracy (oprócz kilku > zajęć na uczelni) - wysłałem grupo ponad 20 cv, jedna firma > oddzwoniła, byłem na rozmowie i tyle. Nie mam stypendium (bo wydział > ma problemy finansowe) i utrzymują mnie rodzice. Jest mi wstyd i do > tego mam jeszcze "robić naukę". Za darmo oczywiście. Bardzo mnie to > demotywuje, ale mój przypadek NIE JEST WYJĄTKOWY W GRONIE MŁODYCH > NAUKOWCÓW. Pracodawcy mówią mniej więcej tyle: albo nauka albo praca, > proszę wybrać. Zatem zmień taktykę. Wszystko zależy od branży ale pamiętaj, że pracodawcy nie lubią nadmiernie wykształconych pracowników. Nawet jeśli będziesz bardzo dobry i sumienny w pracy to drugi kierunek a tym bardziej doktorat będzie przeszkodą. Oczywiście w różnych branżach w różnym stopniu się ta prawidłowość uwidacznia. Zauważ, że szef to najczęściej człowiek, który jeśli już coś skończył to zapewne jakąś "Sorbonę" w stylu Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie. Pamiętaj, że nie musisz podawać w CV wszystkiego. W mojej branży (reklama - duża agencja sieciowa) większość osób nie ma w ogóle studiów. Ba - znam nawet przypadki ludzi bez matury. Spójrz zatem na siebie oczami rekrutera: może warto podkreślić w CV osiągnięcia a uszczuplić wykształcenie? Niby w CV nie wolno kłamać ale uważam, że zaniżanie kwalifikacji nie jest żadnym przewinieniem. W końcu nawet osoby mające bardzo bogate doświadczenie raczej nie wysyłają CV na kilkanaście stron, tylko wybierają to, co jest najbardziej przydatne... Poza tym fakt wykrycia dodatkowego dyplomu jest bardzo mało prawdopodobny. Pamiętaj też, że większość panienek z działów HR to przyjezdne dziewczyny z silnymi łokciami i parciem, które ukończyły zazwyczaj jakieś niedzielne szkółki. Zatem jeśli nie potencjalny przyszły szef to one zadecydują o odrzuceniu Twojej kandydatury. W mojej firmie "wspaniała" HR manager (z małego miasteczka, absolwentka pewnej prywatnej szkoły) nie wysyłała w ogóle do szefów CV ludzi z dwoma dyplomami czy też studiami podyplomowymi. Gdy sprawa wyszła na jaw, rozstaliśmy się z nią. Rekrutację z powodzeniem przeprowadzamy sami: jako szefowie zespołów czy działów. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: z pracą jest źle i tyle 02.03.10, 14:12 Polecam-"– To bardzo ciekawe, co pani mówi. – Instruktor na kursie „Autokreacja – zdobywanie umiejętności potrzebnych na rynku pracy” jest wyraźnie zaskoczony. Przed chwilą przedstawił się i wymienił niezliczoną liczbę miejsc, w których pracował, w tym zlewozmywak w Londynie. Toteż gdy przyszła pora na nas, dwudziestu bezrobotnych, aby powiedzieć, jakie mamy wykształcenie i zawodowe doświadczenie, nadmieniłam, że studiowałam między innymi na Uniwersytecie Cambridge w Wielkiej Brytanii, co jest zgodne z prawdą i co wywołało jego konsternację." c.d- www.nie.com.pl/art22142.htm Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: z pracą jest źle i tyle 02.03.10, 13:58 Polecam ...bez żartów zapisanie sie do PO. Partia nie pozwoli na żebranie i życie w nędzy. W Najjaśniejszej nie dla wszystkich bezrobocie jest przekleństwem. Na bezrobociu daje się też zarobić. Najlepiej o tym świadczy przykład firm senatora Misiaka z PO. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Czas wytrzeźwieć drogie dzieci. 02.03.10, 12:19 Te Wasze 3 tys. "na rękę" mnie, pracodawcę, kosztuje 5,1 tys. Spójrzcie i zastanówcie się, czy jesteście rzeczywiście warci tych pieniędzy? Większość z Was, przychodzi do firm ze znikomą wiedzą zawodową. Jak w piosence "nauczyli was regułek i dat", ale nie wiecie, bądź nie chcecie wiedzieć, że przez około pół roku musimy dopłacać do waszej pracy, bo mniej więcej tak długo przyuczacie się do zawodu i nie zarabiacie na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Czas wytrzeźwieć drogie dzieci. IP: 81.219.49.* 02.03.10, 12:45 drogi pracodawco od dopłacania, pragnę Cię poinformować, że bez tych do których dopłacasz nic byś nie miał i bez nich nic nie będziesz miał. Czyli tak: będziesz dziadem z torbami. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Dlaczego trzeba tłumaczyć sprawy oczywiste? 02.03.10, 14:02 Jeśli muszę dopłacać, czyli ich praca jest warta niż jej koszt, to zatrudniający tych, do których muszę dopłacać nic bym nie miał. Odpowiedz Link Zgłoś
jkdab jesteś leszczem a nie pracodawcą:) 02.03.10, 15:34 Pracownik to kapitał, to inwestycja... a inwestycja zawsze wiąże się z kosztami:) A ty nie chcesz tych kosztów ponosić... więc prawidłowość w takich firemkach jest następująca: płacisz psie pieniądze, szkolisz chłopaka lub dziewczynę ... a po roku on jest już w innej firmie, a ty znowu inwestujesz w kolejnego pracownika, tylko po to aby ten za następne 12 miesięcy znowu poszedł do innej firmy.... Taka sobie polska prawidłowość.... oh jak dobrze, że pracowałem kiedyś w korpo i zrozumiałem na czym polega dbanie o pracownika i dlaczego on jest inwestycją :) Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Korpo? Chyba "korpo taxi". 02.03.10, 17:44 Przychodzi gość świeżo po studiach, nie wiemy o gościu nic poza tym, co skończył i jak się nazywa i mamy angażować środki w jego dalsze kształcenie, bo to "kapitał i inwestycja"? Udowodnij najpierw swoją postawą, pracowitością i zaangażowaniem, że warto w ciebie inwestować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Czas wytrzeźwieć drogie dzieci. IP: *.home.aster.pl 02.03.10, 14:29 Noo, jakoś wydaje mi się, że mógłby sam pracować na własny rachunek - skoro jest właścicielem firmy, to pewnie byłby w stanie wykonać pracę "niezastąpionego" studenta. Oczywiście, kosztowałoby go to własny czas, i głównie dlatego powstają nowe etaty w małych przedsiębiorstwach - po prostu wygodniej jest komuś zapłacić, by zrobił za ciebie część roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Nie tłumacz spraw oczywistych. 02.03.10, 14:46 Niektórym wydaje się, że przedsiębiorca sam nic nie potrafi i w życiu nic nie zrobił, a pieniądze na działalność znalazł na ulicy/wygrał w totka/pożyczył. Skoro "oferty to porażka" niech wezmą sprawę w swoje ręce! Wszystkich tych młodych, dynamicznych z wielkim ego zapraszam do urzędów dzielnic: niech wypełnią i złożą druk EDG-1 i założą własną działalność gospodarczą. Luz, przez dwa lata będą mieli preferencyjne warunki ZUS, szanse na dofinansowanie z UE, rozwój i podkupienie moich pracowników znacznie atrakcyjniejszą ofertą zatrudnienia. Powodzenia im życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ł.K. Re: Czas wytrzeźwieć drogie dzieci. IP: *.chello.pl 02.03.10, 12:51 Jak rozumiem Twoi pracownicy zarabiają "realnie" i nie przeszkadza im mieszkanie w przytułkach dla bezdomnych? Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius nie chciałbym wypowiadać się za dorsai'a 02.03.10, 13:02 ale wydaje mi się, że to nie twoja sprawa:> Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Rzeczywiscie. 02.03.10, 14:17 Pracownicy zarabiają realnie, czyli tyle za ile zgodzili się podjąć pracę. W drodze negocjacji ustaliliśmy cenę i zakres obowiązków. Faktycznie, młodzian w okresie próbnym, dostaje u mnie ok. 2 tys. do ręki. Jeśli udowodni w tym czasie, że ze studiów wyniósł coś więcej niż dyplom, dostanie stałą umowę i znacznie wyższą pensję. Jeśli nie, to cóż? Ja mam Na utrzymaniu firmę i kilkanaście osób uczciwie pracujących na swoje pensje. W imię czego miałbym trzymać w firmie gościa do któego wszyscy musielibyśmy dokładać? Odpowiedz Link Zgłoś
jkdab Re: Rzeczywiscie. 02.03.10, 15:36 > Faktycznie, młodzian w okresie próbnym, dostaje u mnie ok. 2 tys. do ręki. Jeśl > i udowodni w tym czasie, że ze studiów wyniósł coś więcej niż dyplom, dostanie > stałą umowę i znacznie wyższą pensję. przynajmniej jedno z sensem napisałeś Odpowiedz Link Zgłoś
jkdab Re: Czas wytrzeźwieć drogie dzieci. 02.03.10, 15:29 Jeszcze kilka lat temu byłem pracobiorcą, teraz jestem pracodawcą, więc spojrzenie na jedną i drugą stronę mam dobre. 1. Owszem absolwenci przychodzą bez doświadczenia... ale każdy z nas był absolwentem i każdy to doświadczenie kiedyś zdobywał. Możesz przyjąć kogoś z doświadczeniem, kto będzie jakoś tam zarabiał, albo przyjąć łebskiego absolwenta, który za 8 miesięcy przerosnie o głowę tego z doświadczeniem. I z takiego modelu pracy korzystaja najlepsze firmy consultingowe. 2. Te 3000 netto to nie zawsze jest 5100 brutto. Są sposoby obniżenia kosztów np pół na pół i wtedy mamy już 4300 brutto. 3. Jak dobrze zauważyłeś pracownik zaczyna zarabiać na siebie po 6 miesiącach... bingo, gratulacje. W życiu nie widziałem lepiej zainwestowanych pieniędzy. człowieku zmień swoje nastawienie do ludzi, bo tylko wtedy będziesz miał naprawdę dobrych pracowników tfu chciałem powiedzieć partnerów wewnątrz firmy. A tak masz firemkę zarządzaną na polską niewolniczą miarę. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Mądrzysz się młody "konsultancie", 02.03.10, 17:56 a nawet nie wiesz o jakim profilu przedsiębiorstwa rozmawiasz. Ekspert od siedmiu boleści. Gdybym słuchał takich mądrali jak ty, pewnie do tej pory przewracałbym papiery w jakimś urzędzie i wmawiał sobie, że jestem bardzo ważnym urzędnikiem. Tymczasem mam pełnoletnią firmę, zatrudniam kilkudziesięciu ludzi, którzy wbrew takim jak ty prorokom, nie uciekają z firmy, a partnerów ma dwóch: żonę w życiu i wspólnika w interesach. Consulting... hehe... gdybyśmy w frmie speców od consultingu słuchali, to dziś byłoby o jedną spółkę mniej i o kilkudziesięciu bezrobotnych więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
myfanawy ... 02.03.10, 12:30 Owszem, wymaganie 3k na reke bez doswiadczenia moze sie wydawac nieco oderwane od rzeczywistosci, z drugiej strony smiesza mnie te wszystkie komenatrze w stylu "bylem szczesliwy jak mi placili 600zl" - psujecie rynek pracy i tyle :/ "Trzeba obnizac wymagania finansowe" ? - bez komenatrza... Odpowiedz Link Zgłoś
kpiarz Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 12:32 Wyścig szczurów to nie moja bajka - nie krył rozczarowania Szymon Zięborak, który kilka miesięcy temu skończył latynoamerykanistykę na UW. - Moim zdaniem pieniądze nie są najważniejsze. Na początek przyzwoite wynagrodzenie to trzy tysiące na rękę Mam nadzieję, że życie szybciutko zweryfikuje Twoje wygórowane żądania, chłopczyku. Gdybyś nie zauważył, to średnia krajowa wynosi około 3600 brutto, czyli 2575 zł. A ty byś chciał od razu zarabiać 3000 netto. I to po takich ukończonych studiach i z umiejętnościami, jakie prezentujesz na goldenline? Zabawne:) Odpowiedz Link Zgłoś
kamilo_82 Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 13:36 kpiarz napisał: (...) A ty byś chciał od razu zarabiać > 3000 netto. I to po takich ukończonych studiach i z umiejętnościami, > jakie prezentujesz na goldenline? Zabawne:) Dokładnie się zgadzam. Licencjat w prywatnej szkółce, call center i staż w akademickim radiu. Jednym słowem - powodzenia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stanisław To i tak dobrze IP: 91.198.145.* 02.03.10, 13:50 z doświadczenia - to i tak dużo, poza tym chłopak coś zrobił, zmienił studia. Większość absolwentów "humanów" jest po studiach po prostu goła - studia i.. nic. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Tusk- w USA jest gorzej... 02.03.10, 14:07 26 grudnia zeszłego roku w telewizyjnej Superstacji premier oświadczył: "W Polsce nie mamy dzisiaj powodu do jakiegoś szczególnego narzekania, jeśli chodzi o rynek pracy...Chyba po raz pierwszy w historii bezrobocie w Stanach Zjednoczonych zaczyna być większe niż w Polsce." Premier przesadził. W USA wskaźnik bezrobocia wyniósł w grudniu zeszłego roku 10,2 proc., a w Polsce 11,4 proc. Zresztą w przeszłości wiele razy bezrobocie w Polsce było niższe niż w Stanach Zjednoczonych, chociażby w czasach ubiegłowiecznego wielkiego kryzysu albo później, notorycznie w czasach PRL. -"nie udawajmy, że Polska jest dzisiaj miejscem, gdzie dramat bezrobocia jest szczególnie ostry" – kontynuował mimo to pogodnie Tusk. Czyżby? Przecież z miesiąca na miesiąc bezrobocie rośnie! Ale problemy bezrobocia nie dotykają rządu Tuska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: To i tak dobrze IP: *.home.aster.pl 02.03.10, 14:10 A daj spokój. Studia latynoamerykanskie, a hiszpański jedynie podstawowy. Wychodzi na to, że na studiach nic nie robił. Z doświadczenia wiem, że 3000 na reke na dzien dobry mozna dostac bez problemu, ale po studiach inżynierskich, po dobrej uczelni ekonomicznej (jak cos soba prezentujesz, a nie tylko dyplom) no i moze np. po farmacji jako rep medyczny (robota przerąbana, ale dobrze płacą). Rację mają ci, którzy mówią, ze oczekiwania są wygórowane, ale w odniesieniu do oferowanych umiejętności. Z drugiej strony "kryzys" jest szeroko wykorzystywany do obniżania stawek i cyckania pracowników jak się da. Mnie poprzedni pracodawca zaproponował obniżenie pensji ("no bo wszyscy są odpowiedzialni za firmę a jest ciężko"), jednocześnie kierownictwo nie kwapiło się do tego samego, a co więcej nie miało pomysłu jak efektywnie wyjść z tego "kryzysu". Podziękowałem za taką okazję i zwinąłem manatki, żeby się odnaleźć w nowej firmie z pensją wyższą o 20% i to pod koniec 2009, kiedy wszyscy elegancko zwalniali. Problem jest w roszczeniowym mysleniu, ze studia z automatu dają pracę. Tak jest przypadku dobrych studiow (moi znajomi z polibudy 2-3 lata po skonczeniu studiow zarabiali srednio ok. 6-7 brutto - Wawa), ale nie kazdych studiow. Z drugiej strony jestem przeciwny trzęsieniu portkami przez dobrych pracowników (vide koledzy z mojej poprzedniej firmy: "fajnie ci, zmieniles prace, a nam to ciezko" - a nikt o zmianie nie pomysli) i psuciu rynku przez akceptowanie niskich stawek ("kryzys"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filolog Re: To i tak dobrze IP: 62.29.169.* 02.03.10, 14:27 A daj spokój. Studia latynoamerykanskie, a hiszpański jedynie podstawowy. Wychodzi na to, że na studiach nic nie robił. Nie mylcie filologii z CESLĄ, na której języka nie nauczysz się w stopniu porównywalnym z iberystyką. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Z notatnika 40+ 02.03.10, 14:21 Każdy może zrobić karierę na każdym polu, bo kariera to nic innego, jak tylko droga profesjonalnego rozwoju. Ale najpierw dobrze jest usiąść i pomyśleć. Bo w każdym drzemie jakiś szczególny talent związany z rzeczami i obsługą urządzeń, jak sprzątanie i mycie. Sprawdzam czy z pewnością jestem utalentowany w ostatnich dwóch dziedzinach. Potrafię pucować parkiet i uśmiechać się do bliźnich, nawet jak będą łazić w obsranych laczkach po świeżo wymytej podłodze. Podbudowany tym odkryciem analizuję oferty urzędów pracy, których w Polsce (ofert, nie urzędów) jest dziś aż 6604 (www.psz.praca.gov.pl). Mogę być gospodarzem domu w Piotrkowie Trybunalskim, którego zadaniem jest sprzątanie bloków. Za 1317 zł. Albo kimś, kto w rubryce „zawód” będzie mieć wpisane „bez zawodu” i realizuje się w pracach porządkowych. W Drawsku Pomorskim jest 45 miejsc, płaca 650 zł na ryj. Albo praczem pościeli w Grzawie (1317 zł). Albo pomocą piecowego w piekarni w Piotrkowie Trybunalskim (1317 zł). Po pierwszym telefonie dopada mnie zniechęcenie. Mój wiek nie ten. – Na zwolnienia pan pójdziesz i taki będzie pożytek... – słyszę. Jaki z tego wniosek.. nadal szukam pracy ale tym razem w firmach Skarbu Państwa. Szukam dojścia do Rosoła. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 13:56 Apologetów „sukcesu polskiej transformacji” z opiniotwórczych gazet i stacji telewizyjnych należałoby zmusić, aby przez pół roku żyli za pięć stów miesięcznie. Prawdopodobnie – po przejściu takiej kuracji – dziennikarki „Gazety Wyborczej”, panie Aleksandra Klich, Dominka Wielowieyska i Agata Nowakowska, byłyby nieco bardziej powściągliwe w zachwytach nad urokami nadwiślańskiej gospodarki rynkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 14:01 Nasz finasowy guru Leszek Balcerowicz w wywiadzie udzielonym w grudniu zeszłego roku „Wyborczej” błysnął wyjątkową arogancją. Przypomniał Tuskowi, że: państwo nie powinno mieć monopolu na współczucie. Jak wygląda ten państwowy monopol? Tylko mniej niż jedna piąta ogółu bezrobotnych (około 18 procent spośród 1,8 miliona) pobiera nędzne zasiłki. Takie jest prawo! Bezrobotni bez uprawnienia do zasiłku muszą jakoś sobie radzić na własną rękę. W większości krajów „starej” Unii zasiłki otrzymuje 70–90 procent bezrobotnych (przez co najmniej rok, a często dłużej). Tymczasem tylko w Najjaśniejszej słowo „solidarność” jest w ustach polityków odmieniane przez wszystkie przypadki. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawymsciciel Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 02.03.10, 15:03 "Czy dziś po studiach humanistycznych można tylko wciskać kredyty w banku albo siedzieć na kasie?! - narzekał Karol, świeży absolwent historii." nie wiem co Karol wyobrażał sobie zdając na historię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adrian Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 213.25.25.* 02.03.10, 15:20 Po studiach chce 3 tys na rękę? Nic nie potrafią i tak naprawdę dopiero się w pracy uczą. Powinien być zadowolony jak ktos mu zaoferuje 1,5 na rękę. Wymagania po prostu bezczelne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: 109.243.196.* 02.03.10, 15:21 aaa Odpowiedz Link Zgłoś
blueblood 3 tysiące 02.03.10, 17:05 Dobrze się uśmiałem czytając te komentarze do mojej wypowiedzi. Może dopowiem, jak wyglądał wywiad, to będzie bardziej zrozumiałe. Redaktor zadawał mi pytania i notował, to co mówię, więc nie są to w pełni moje słowa. Faktycznie powiedziałem o 3 tysiącach, ale to była odpowiedź na pytanie o to, jaka płaca by mnie w pełni satysfakcjonowała na początku. Powiedziałem mu, że wszystko zależy od potrzeb i rzuciłem pierwszą kwotę, jaka przyszła mi do głowy. To nie oznacza, że nie zgodziłbym się pracować za mniejsze pieniądze. Jestem w pełni świadomy, że Polsce nie ma co liczyć na tego typu zarobki na samym początku, ale z drugiej strony pytanie nie brzmiało: za jaką minimalną płacę zgodziłbyś się pracować? A frustratom życzę więcej pogody ducha. Odpowiedz Link Zgłoś
kpiarz Re: 3 tysiące 02.03.10, 17:35 Nie chcę cię martwić, ale na frustrata i to z wielkimi wymaganiami, to ty wyszedłeś. I jeśli dalej tego nie rozumiesz - powodzenia w przyszłej karierze zawodowej... Odpowiedz Link Zgłoś
blueblood Re: 3 tysiące 02.03.10, 17:47 Cóż, przynajmniej wypowiadam się pod własnym nazwiskiem na łamach gazety, a nie kpię w internecie. Tak czy inaczej - moja wypowiedź została wyrwana z kontekstu, bo jak mówiłem - nie był to jednolity zapis moich słów, a notatki dziennikarza - w dodatku niektóre słowa zostały zmienione, bo np. sam nigdy nie używam sformułowania: "to nie moja bajka". Łatwo się czepiać, jak nie zna się wszystkich faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 777777 Re: 3 tysiące IP: *.aster.pl 02.03.10, 17:52 jak mozna kogos zatrudnic kto twierdzi, ze siedzi NA KASIE na nie PRZY KASIE? Odpowiedz Link Zgłoś
kpiarz Re: 3 tysiące 03.03.10, 08:57 > Cóż, przynajmniej wypowiadam się pod własnym nazwiskiem na łamach > gazety, a nie kpię w internecie. Przyszło ci coś z tego, oprócz faktu, że zostałeś tutaj niemiłosiernie obśmiany niemal przez wszystkich? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m A czego można oczekiwać po historii IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.10, 18:21 albo po bibliotekarstwie czy politologii? Jeśli nie własnej firmy to chyba tylko bezrobocia. Warto się zastanowić zanim podejmie się studia któ¶e nic nie dają na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolinja bezpłatne staże IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.03.10, 20:35 Mam wrażenie, że większosc piszących tu osób zapomniało, że nie tylko szeroko pojęta technika rządzi światem. Nie przesadzajmy z wychwalaniem pod niebiosa studiów technicznych i krytyką kierunków humanistycznych:) Humaniści są potrzebni i tyle. Sama kończę iberystykę, mam znajomych na/po kierunkach humanistycznych, którzy świetnie sobie radzą. Można ich spotkac w agencjach reklamowych, gazetach, stacjach telewizyjnych, radiowych czy instytucjach unijnych. Dostrzegam natomiast inny problem: brak konkretnego doświadczenia wśród osób kończących studia spowodowany tym, że po prostu nie stac ich na odbywanie bezpłatnego stażu. Takich ofert jest cała masa. Nie rozumiem dlaczego osoba wykonująca pracę na rzecz jakiejś firmy/ instytucji ma to robic za darmo. I nie wymagam Bóg wie jakich pieniędzy. Nie jest tajemnicą, że firmy po prostu szukają taniej siły roboczej. Wiele osób musi niestety wybrac między "wspaniałym" wpisem do CV a koniecznością utrzymania się. Dlatego też, pytani o doświadczenie, mogą wymienic tylko pracę w knajpie i tym podobne. I nie chodzi tu o brak chęci czy umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
kamilo_82 Re: A czego można oczekiwać po historii 03.03.10, 11:11 Gość portalu: m napisał(a): > albo po bibliotekarstwie czy politologii? Jeśli nie własnej firmy to chyba > tylko bezrobocia. Warto się zastanowić zanim podejmie się studia któ¶e nic > nie > dają na rynku pracy. Chyba bibliotekoznawstwie, bo bibliotekarstwo to zawód. Pamiętaj, że żadne studnia nie dają dziś pracy. Nawet wynoszone pod niebiosa studia techniczne. Wszystko zależy od osobowości kandydata, jego potencjału i umiejętności. Jak nie masz pleców to musisz planować swoją karierę już od początku studiów i starać się o kierunkowe doświadczenie. Rozwalają mnie ludzie, którzy myślą, że ukończą studia i od razu będą mieć te 3 k PLN netto. A co do skrytykowanego przez Ciebie "bibliotekarstwa" to bardzo Cię zadziwię. Znam 2 osoby po tym kierunku. A tak na prawdę to po informacji naukowej, bo elementów związanych z bibliotekami jest na tych studiach mniej więcej tyle, ile książek pisanych Braillem w prowincjonalnej bibliotece. Te studia uczą tworzenia i zarządzania bazami danych, wyszukiwania i ewaluacji informacji. Większość przedmiotów pokrywa się z przedmiotami wykładanymi na... dziennikarstwie. Ale powracając do sedna - jeden ze znanych mi absolwentów tego kierunku jest dyrektorem największej na polskim rynku firmy importującej zagraniczne czasopisma fachowe. Zarabia kasę o której absolwenci politechnik, ekonomii i innych "wynalazków" mogą sobie pomarzyć. Druga z tych osób pracuje w polskim oddziale Reutera i też ma się nieźle. Słyszałem też, ze absolwenci tego kierunku doskonale odnajdują się w reklamie, marketingu czy też PR. Skrytykowani również przez ciebie historycy pracują w administracji publicznej, na uczelniach albo są dziennikarzami. I wychodzą na tym nierzadko lepiej niż ich koledzy, którzy mają mgr inż. na politechnice z np. "konstruowania robotów". BTW - tak na prawdę to nie rozumiem tego głupiego rankingu zawodów. W gospodarce prawie każdy jest potrzebny a współcześnie mało kto pracuje w wyuczonym zawodzie. Rynek wymaga elastyczności. Poza tym każdy jest potrzebny. Wyobraź sobie np. lekcję historii albo polskiego prowadzoną przez nie potrafiącego się wysłowić absolwenta politechniki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwatorka Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.10, 20:18 Jest taka prawda, każdy z nas kiedyś zaczynał pracę i niewiele umiał po szkole czy studiach. Trzeba dać szansę młodym, nie dawać ogłoszeń ofert pracy z doswiadczeniem kilkuletnim. Nieraz warto zainwestować w młodego człowieka, na pewno będzie się starał i da z siebie wsystko, a tak nie ma pracy po studiach też i technicznych, nie ma znajomości i zasilaja bezrobotnych bez zasiłku. Odpowiedz Link Zgłoś
papaya_cat Re: Studenci chcą do pracy, a "oferty to porażka" 04.03.10, 00:11 To racja, że trzeba dawać szanse, młodym i starym. A czy znawcy bibliotek pamiętają, kto napisał opowiadanie, jak redagował gazetę rolniczą? Bo jeśli osoba przeprowadzająca wywiad wstawia w wypowiedź osoby wypytywanej zwrot o bajce, a ta osoba twierdzi, że o bajkach nie mówiła, to pojawia się wątpliwość, czy wywiad przeprowadzał rasowy wywiadowca, czy bajkopisarz. W związku z tym proponuję sprawdzić stan biblioteki Gazety w zakresie literatury niezbędnej do prowadzenia porad dla rolników. Pora żniw się bowiem zbliża. Odpowiedz Link Zgłoś