Moja relacja z debaty "Palma. I co dalej?"

18.02.04, 17:10
Palma i segregator.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że projekt Joanny
Rajkowskiej „Pozdrowienia z Alej jerozolimskich” to nie tylko Palma na
rondzie de Gaulle’a. Jest jeszcze drugi, być może nawet bardziej wymowny
element – gruby segregator z dokumentacją techniczną, podaniami, projektami i
wszystkimi innymi papierami, które musiała ogarnąć artystka, by doprowadzić
do końca swój pomysł. O przeszkodach, na jakie natrafiła, debatowano wczoraj
w siedzibie „Gazety”.

Debata to raczej duże słowo. Kameralne spotkanie – siedmioro gości i
kilkunastu dziennikarzy, którzy w większość bez specjalnego zainteresowania
przysłuchiwali się rozmowie a wychodzić zaczęli przed jej zakończeniem. Nie
jestem złośliwy, po prostu zauważam, że temat sztuki w przestrzeni publicznej
w ogóle ich nie interesował.

Najpierw było o Palmie. Wiceprezydent Urbański raczył ze znawstwem
zawyrokować, że Palma to happening a happening to nie sztuka, bo nie można go
dotknąć. Ta nowa definicja przeszła nieco niezauważona, a szkoda, bo wydaje
mi się rewolucyjna, biorąc pod uwagę, że większości znanych mi dzieł nie
można dotknąć z powodu dzielącej nas od nich odległości lub przez te cholerne
sznurki w muzeach. Nie mogę w tej sytuacji nie polecić uwadze pana
wiceprezydenta rzeźb Mitoraja na placu Zamkowym – leżącej tam głowy nie tylko
można dotknąć; niejeden próbował już do niej wleźć. Proszę tylko uważać –
policja interweniuje!

Palma, jak wiadomo, stoi na środku skrzyżowania i dlatego – przynajmniej
formalnie – dotknąć jej nie można. Jako zwolennik kontaktów fizycznych,
wiceprezydent upierał się przy pomyśle przesunięcia jej gdzieś, gdzie będzie
łatwiej dotykać, najlepiej zaś bliżej dawnego KC. Każdy interpretuje po
swojemu – dla pana Urbańskiego Palma ma widocznie wymowę jedynie w kontekście
tego budynku. Sam zresztą przyznał, że nie zwrócił wcześniej uwagi na to, jak
wygląda ona w perspektywie Alej Jerozolimskich.

Autorka, odcinając się od polityczno-historycznej interpretacji, przyznała,
że projekt od początku był tymczasowy i sama nie upiera się przy
pozostawieniu Palmy na rondzie. Pomysł ten jest odpowiedzią na głosy
mieszkańców, którzy się do sztucznego drzewa przyzwyczaili. Rajkowska
zgodziła się przekazać je miastu, jeśli pokryje ono koszty konserwacji (co
wprowadza nas delikatnie w drugą część debaty, ale o tym za chwilę). Nie
zgadza się jednak na przenoszenie, gdyż to zburzyłoby całą koncepcję. Palmę,
jak wiadomo, widać (przy dobrej pogodzie) od placu Zawiszy i od ronda
Waszyngtona. Upchnięta w jakimś kącie pozostanie na zawsze „palmą
przeniesioną tu z ronda de Gaulle’a”, nie będzie już miała związku
z „pozdrowieniami z Alej”. I tu, muszę przyznać, rozumiem dobrze autorkę, gdy
mówi, że jeśli miasto nie jest w stanie zaakceptować prezentu z całym
dobrodziejstwem inwentarza, to niech już rzecz lepiej rozbierze. I obawiam
się, że taki będzie koniec Palmy. Jedyne, co ją teraz uratowało, to brak
środków na usunięcie.

Jeśli wolno mi podpowiadać jakieś kompromisowe rozwiązanie, to proponuję
myśleć nie w kategoriach przestrzennych, lecz czasowych – dać Palmie jeszcze
rok, dwa albo pięć i odłożyć decyzję do czasu, gdy w Warszawie będzie już być
może instytucja zainteresowana sztuka publiczną. A jeśli nie, to przynajmniej
Palma dobrze zachowa się w naszej pamięci.

Dlaczego na Palmę musi łożyć miasto? Dlaczego nie może jej utrzymać sponsor,
to też nie jest dla mnie do końca oczywiste. Wiceprezydent, wespół z panem
Borowskim, naczelnym architektem miasta, zdeklarowali się jako przeciwnicy
reklam, może nie wszystkich i nie w ogóle, ale jednak za ograniczeniem ich
ilości. Popieram z całą mocą ten kierunek myślenia, aczkolwiek zadziwili mnie
przywołując przykłady tych banerów, które zarabiają na remont walących się
budynków skrytych za nimi na czas jakiś. Niemniej okazało się przy tym, że
Palmy nie może sponsorować żadna firma, która za tą przysługę żąda reklamy w
jej bezpośredniej bliskości. Empik, były KC, PAP – wszędzie wiszą wielkie
reklamy ale jeden baner robi, jak widać, różnicę. Mam wrażenie, że trochę od
końca się panowie próbują do tych porządków zabrać, bo zaczynają od
zniechęcania sponsorów do wspierania miasta. Za dużo w kasie jest czy jak?

I tu już zdecydowanie przechodzimy do drugiej części zagadnienia, gdzie
debata była zatrważająco schematyczna – Joannie Rajkowskiej przypadła funkcja
rzecznika artystów jako takich. Już raz miałem okazję widzieć ten wyraz
przerażenia przechodzącego w zniechęcenie na jej twarzy. Wtedy musiała się
bronić przed uogólnionymi pretensjami profesorów Instytutu Socjologii UW.
Teraz było podobnie – debata weszła na poziom ogólności, na którym artystka
nie czuła się dobrze. Zdała więc tylko relację z tego, jak przebijała się
przez ścianę urzędowej obojętności ze swoim pomysłem.

Bogna Świątkowska z fundacji „Bęc.Zmiana” przywołała przykłady zachodnich
rozwiązań, dzięki którym finansuje się sztukę publiczną, choćby takich jak
obowiązek przeznaczenia na takową ściśle określonego procenta wartości
inwestycji. Wiceprezydent i architekt odpowiedzieli tak, jak można się
spodziewać – odwieczną mantrą „naszych poprzedników” i wzruszającą historią
o „zastanym bałaganie”, który oni dzielnie próbują uporządkować.

Okazało się, że przestrzenią publiczną zajmuje się w tym mieście 16 różnych
biur i instytucji, których kompetencje są bądź niejasne, bądź się zazębiają.
Co w związku z tym? Znów dwie standardowe odpowiedzi. Po pierwsze, pracuje
nad tym, a jakże, powołana w tym celu instytucja - Wydział estetyki
przestrzeni publicznej - który, o nie, nie zajmuje się sztuką publiczną,
tylko poświęca większość swojego czasu na analizowanie istniejących przepisów
prawnych, a te – i to po drugie – wiążą samorządowi ręce. Wina jest więc nad
władzami miasta, tak jakby ci nad nimi nie byli kolegami z partii, tylko
kosmitami, którzy ustawy przysyłają na Ziemię w gotowej postaci. Wszystko to
polane zapewnieniami, że teraz już zrobią wszystko, by rzecz się zmieniła, że
uporządkują te sprawy. Idę o zakład, że do końca kadencji się nie wyrobią, a
ich następcy opowiedzą nam to samo.

Na koniec był jeszcze jeden, oprócz segregatora Rajkowskiej (który, notabene,
powinien się rzeczywiście znaleźć w jakimś muzeum. Absurdu.), przykład
stołecznych realiów. Metro zdecydowało się realizować pomysł
czytelników „Stołecznej” - wejścia do stacji mają zostać przebudowane.
Indywidualny charakter nadać mają im artyści. Czy to się uda? Okazuje się, że
nie zależy to od dyrekcji Metra, bo teren nad stacjami nie jest we jej
gestii. Trzeba gadać z innym urzędem, a ten ma cały pomysł tam, gdzie nie
napiszę.

I tak cały temat, cały wysiłek Gazety i twórcza energia, którą uwolniła Palma
Rajkowskiej, wszystko to odbiło się od ściany urzędniczej obojętności. Swój
szacunek dla adwersarzy i zainteresowanie dla problemu przedstawiciele władz
miasta zademonstrowali ostentacyjnie smrodząc szlugami w małej salce
konferencyjnej, gdzie odbywało się spotkanie.

__________________________
Roody102

"Dostęp do Internetu powinien być prawnie reglamentowany, najlepiej wydawany
po okazaniu świadectwa lekarskiego i za zgodą rodziców."
Jerzy Pilch
    • niech Re: Moja relacja z debaty "Palma. I co dalej?" 18.02.04, 19:32
      Za Ludowe Chiny nie rozumiem dygresji o segregatorze. To chyba zrozumiale ze
      taki przedmiot, wyprodukowany w jakims miejscu, sponsorowany przez jakies
      firmy, montowany w innym miejscu - dosc niezwyklym - dorobil sie dokumentacji.
      Pewnie sama czynnosc wymiany wadliwych lisci przysporzyla sporo kartek. I co z
      tego? Co cie w tym dziwi? To wybor artystki ze zamiast pojsc do sklepu, kupic
      farby i plotna wybrala inna dziedzine.
      Ja czekam na rozmowe o przestrzeni publicznej w Warszawie a nie o tym czy
      krewni i znajomi pisarczykow z GeeSu maja miec miejsce na instalowanie swoich
      badziewi. Troche uspokaja mnie Bogna kiedy mowi ze jej chodzi o lawki - bo nie
      wyobrazam sobie zeby myslala o plastikowych lawkach wysokosci 30 metrow. A
      troche mnie martwi bo teren przy Powislu daje niesamowita szanse miastu -
      stworzenia tam w-skiej Dzielnicy Lacinskiej. Ale ty i gryzipiorki nie myslicie
      o publicznosci miejskiej - wy myslicie o tym skad lepiej widac palme. Otoz do
      ogladania palmy nie musicie uzywac lustra - ona nie w nim sie odbija - ona wam
      odbila.
      PS. Zaproszony na "debate" nie poszedlem poniewaz 1) w godzinach pracy tworze
      skutecznie pewna forme publicznej warszawskiej przestrzeni i zal mi marnowac
      czas; 2) jak bylo do przewidzenia GeeS bil wokolpalmiana piane - a ja juz bylem
      po kapieli.
    • Gość: xxx Re: Moja relacja z debaty "Palma. I co dalej?" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.04, 19:40
      A ja bym zaproponowal, aby co roku dostawiac tam kolejna palme. W ten sposob w
      ciqagu paru lat powstal by tam gaj palmowy. Ulozyl bym tam jeszcze sztuczne
      trawniki, "suche" oczka wodne, a moze nawet plastikowe flamingi (koniecznie
      rozowe). Bylo by ekstra.

      WARSZAWA CHCE WIECEJ PALM!!!!!
      • gazeciarz44 Re: Moja relacja z debaty "Palma. I co dalej?" 18.02.04, 23:30
        I słonika pod palmą, plastikowego, kolorek do uzgodnienia!
    • j_karolak Re: Moja relacja z debaty "Palma. I co dalej?" 19.02.04, 09:01
      Cóż za "obiektywna" relacja.
      • sigrun Re: Moja relacja z debaty "Palma. I co dalej?" 19.02.04, 09:39
        Palma to istne arcydzieło. Nawet Guggenheim, Luwr, Uffizzi czy Muzeum Sztuki
        Współczesnej Luigi Pecci w Prato skręcają się z zazdrości. Nawet cała polska
        spuścizna artystyczna od zarania dziejów razem wzięta niech się schowa w cieniu
        tego ponadczasowego drzewka. Teraz Polska! Teraz Palma! A do warszawskiej ASP
        hordy z całego świata walą drzwiami i oknami, bo też chcą nauczyć się palmy
        stawiać. Wszak wiadomo że w zagranicznych ASP same tumany uczą, a ich
        absolwenci to skończeni debile.
        • niech Bravo Rudy! 19.02.04, 11:59
          Dzis ukazal sie w gGeeSie twoj list. Ty + Poczta + GeeS dzialacie bardzo
          szybko. Jaka sprawa jest tego warta? Wynika to wyraznie z porownania tresci
          tego listu z trescia twojego postu. Otoz twoj list to fragmenty postu - ale
          wylacznie te ktore dotycza palmy a zwlaszcza domniemanej glupoty wladz miasta
          chcacych ja usunac. Ergo: ty i GeeS macie w dupie miasto. Macie w dupie jego
          mieszkancow i ich potrzeby. Jedno czego nie macie w dupie to palma. Jestescie
          zalosni jak cale GoWno - traktujecie swoje miejsce pracy jak dwa w jednym:
          pensja + mozliwosc zalatwiania prywatnych interesow i towarzyskich zobowiazan.
          Powiem jedno: zalosne.
          • sigrun Re: Bravo Niechu! 19.02.04, 12:13
            Święta racja, to potwornie żałosne. Ale uważaj Niechu ze słowem "dupa" używanym
            w stosunku do Roodego-ten-tego. On ma na tym punkcie fioła. Jak się obrazi to
            zaczyna zasypywać Cię dupami i jeszcze grozi, że Ci tę palmę tam wetknie. Ot,
            taki z niego dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil. Ponadto
            obraża się jak nic, jak mu prawdą między oczy walniesz.
            • niech Rudy, GeeS twoja mac! 20.02.04, 00:18
              To ja za..... do nocy nad stworzeniem publicznej warszawskiej przestrzeni a ty
              nie odpowiadasz w watku ktory sam stworzyles? Piszesz tylko jak ci GeeS wyplaci
              z gory te marne trzy krole?
              • roody102 Re: Rudy, GeeS twoja mac! 20.02.04, 00:36
                Poniżej pewnego poziomu nie schodzę.
                ________________________________________
                Roody102

                Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
                • niech Re: Rudy, GeeS twoja mac! 20.02.04, 00:41
                  1. to nie ja napisalem. 2. nawet sie pod tym nie podpisalem. 3. jestes czujny.
                  4. twoja odpowiedz = masz w dupie miasto i jego mieszkancow. GeeSmani dali ci
                  polizac lizaka. Ale wlozyli go w swoja dupe a patyk byl krotki. Widze ze piszac
                  do ciebie tez zszedlem ponizej pewnego poziomu. Pa.
                  • roody102 Re: Rudy, GeeS twoja mac! 20.02.04, 01:06
                    Jeśli ktoś z miasta i jego mieszkańców ustosunkuje się do mojej relacji, nie do
                    mojej osoby, to jestem gotów polemizować i odpowiadać na pytania.

                    ________________________________________
                    Roody102

                    Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
                    • niech Re: Rudy, GeeS twoja mac! 20.02.04, 01:17
                      Ty zlamany chuju! Ja jestem z miasta (nie mylic z mafia) i jestem jego
                      mieszkancem od plodu. Jestem wspoltworca wielu niezaleznych instytucji
                      kulturalnych w tym miescie od roku 1980. A kim ty jestes? Sponsorowanie cie
                      przez GeeS (co ci dali - przy ich problemach finansowych - chyba pocztowke z
                      widokiem W-wy) nie czyni cie lokalnym Bogiem. Nie mozna sie do twojej relacji
                      odniesc bo jest wariacja Kowalskiej na temat tekstu Kowalskiej. To jest rekord
                      lizydupstwa. Przy tobie Rywin jest gosciem - on przynajmniej chcial kasy ktora
                      robi wrazenie - ty chcesz tylko wydrukowania nastepnego twojego tekstu w
                      dodatku do GoWna. Dodatkiem do GoWna jest papier toaletowy. I tym jestes.
                      PS. Zapewne wiesz kim jestem - twoi mocodawcy z GeeSu ci pewnie to powiedzieli.
                      Ja nie chce znac twojego nazwiska - ja chce sie tylko dowiedziec czy to miasto
                      zawdziecza ci jedna kostke brukowa, jeden spektakl teatralny, jeden obraz w
                      niekomercyjnej galerii.
                      • roody102 Re: Rudy, GeeS twoja mac! 20.02.04, 01:25
                        Jeśli liczysz, że zamienię swój aktualny podpis na pierwsze słowa Twojej
                        wiadomości, to się zawiedziesz. Ale przynajmniej próbowałeś.

                        ________________________________________
                        Roody102

                        Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
    • Gość: warszawiak Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.chello.pl 20.02.04, 01:29
      Spadaj z tym lizydupstwem, lepiej zajmij się swoim koleżką sloggim, tylko nie
      zapomnij wazeliny wziąć, choć wam już pewnie nie jest potrzebna.
      • sloggi Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 20.02.04, 08:06
        Gość portalu: warszawiak napisał(a):

        > Spadaj z tym lizydupstwem, lepiej zajmij się swoim koleżką sloggim, tylko nie
        > zapomnij wazeliny wziąć, choć wam już pewnie nie jest potrzebna.

        Wyczuwam znawstwo tematu, ale trochę trąci ono mychą. Kolega pobierał nauki u
        Niżyńskiego, czy u Waldorffa?
        • j_karolak Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 20.02.04, 09:14
          Zabileś mnie sloggi. :)))))))))


          PS Po co zawstydzacie Roody'ego? Chłopak liczył na pochwalne peany na cześć
          swojego wspaniałego tekstu, a wy?


          Dobrze mu tak.
          • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 20.02.04, 18:32
            Nadal nurtuje mnie postawa p. Rajkowskiej. Najpierw upiera się przy zostawieniu
            palmy na rondzie, potem wyznaje że jej dzieło ma charakter tymczasowy, zaraz
            znów coś jej nie pasuje - demontaż tak, przeniesienie nie. Czyżby liczyła że
            gdy wspomni władzom miasta o tymczasowości "dzieła", zaraz cała Warszawa ma się
            rzucić jej do stóp błagając: Nie, o Wielka Artystko Koncepcyjna, zostaw nam to
            arcydzieło, pleeeeeseeee...... A wtedy ona nonszalancko rzuci: Tak, weźta se
            ten bubel. Oto mój dar dla Warszawy.
            Co do Roodego, to gdybyś był tak wysoko jak twierdzisz (bo na mój poziom nie
            schodzisz), nie musiałbyś epatować tanim wazelinarstwem jak w epistole
            otwierającej ten fantastyczny wątek. A do epitetów pod Twoim adresem dodałabym
            jeszcze "grafoman".
            Na przysłość się nie czepiaj, tylko siadaj i podziwiaj. Oto stałeś się
            integralną częścią mojego dzieła pt. Tępienie tępaków, czyli gnojenie gnojów -
            pierwsze w dziejach III RP dzieło sztuki koncepcyjno-wirtualno-multimedialne, a
            forum GW jest doskonałym nośnikiem.
            • niech Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 20.02.04, 19:09
              A ja sie powtorze. Kiedy jest wyrazna przychylnosc miejskiej wladzy dla
              stworzenia zaglebia kulturalnego, jest lokalizacja - swietna, sa ludzie i
              oinstytucje chetne do jego wspoltworzenia - GeeS zajmuje sie wylacznie palma.
              Jednoczesnie proponuje rozszerzenie palmianego doswiadczenia na stalowy stozek
              pomalowany w kropki stojacy na wysokim palu (rozumiem ze to ma byc artystyczna
              proba wariacji na temat palmy). Zatrudniaja jakiegos glupka ktory im
              klakieruje, powtarza ich mantry i zada merytorycznej polemiki. Ja uwazam ze
              sytuacja dorosla do momentu w ktorym najbardziej merytoryczna jest sugestia:
              spieprzajcie dziady. Na palme. Lub - na muchomora. I tu i tam znajdziecie sie
              wreszcie na wlasciwym miejscu.
              • roody102 Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 21.02.04, 18:30
                > A ja sie powtorze. Kiedy jest wyrazna przychylnosc miejskiej wladzy dla
                > stworzenia zaglebia kulturalnego, jest lokalizacja - swietna, sa ludzie i
                > oinstytucje chetne do jego wspoltworzenia - GeeS zajmuje sie wylacznie palma.

                Masz na myśli fundację Świątkowskiej?
                Zresztą masz rację, to muszę i ja przyznać, zainteresowanie, także moje, palmą
                jest nieproporcjonalne do jej znaczenia. Ale to nie dziennikarze, tylko
                urzędnicy, swym oporem, tworzą problem.

                Enyuey, Gazeta powinna wspierać wszelkie inicjatywy, fundację "Bęc Zmiana" i
                jej pomysł na zagospodarowanie ternenów nad tunelem też.

                Z wycieczkami personalnymi nie będę dyskutował.
                ________________________________________
                Roody102

                Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
                Ponadto grafoman.
            • sloggi Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 20.02.04, 19:33
              sigrun napisała:

              > Co do Roodego, to gdybyś był tak wysoko jak twierdzisz (bo na mój poziom nie
              > schodzisz), nie musiałbyś epatować tanim wazelinarstwem jak w epistole
              > otwierającej ten fantastyczny wątek. A do epitetów pod Twoim adresem
              dodałabym jeszcze "grafoman".
              > Na przysłość się nie czepiaj, tylko siadaj i podziwiaj. Oto stałeś się
              > integralną częścią mojego dzieła pt. Tępienie tępaków, czyli gnojenie gnojów -

              > pierwsze w dziejach III RP dzieło sztuki koncepcyjno-wirtualno-multimedialne,
              a forum GW jest doskonałym nośnikiem.

              Mało mnie interesuje Twoje zdanie o R102.
              Wiedz jedno - po takim zakończeniu postu, obrażeniu kolesia, o którym tyle
              wiesz ile poczytasz na tym durnym forum. Nie jesteś znawcą tematu tylko typkiem
              odreagowujacym na obcych ludziach swoje frustracje.
              • Gość: warszawiak Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.chello.pl 20.02.04, 19:54
                No cóż, nie każdy zna rudego tak, że tak powiem, "dogłębnie" jak Ty.
                • Gość: totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 23.02.04, 12:11
                  Rece opadaja - fora wyborczej to prawdziwy rynsztok...Roody - po co ty tu
                  zamieszczasz takie posty? Spodziewales sie sensownej dyskusji? Nie wiesz ze jak
                  zawsze odpowie ci trzech tych samych frustratow? No dalej chlopaki i
                  dziewczyny - teraz powyzywajcie troche mnie, jak i tak waszych wypocin czytac
                  nie bede, a wam moze troche ulzy - i nie zapomnijcie dodac cos o zydach i
                  masonach - to bardzo w waszym stylu..
                  Nie podoba wam sie palma i roody? wasze prawo - ale zamiast pisac listy pelne
                  inwektyw i jadu, zalosny gnojku niechu (sorry ale mimo niecheci do uzywania
                  takich slow, po przeczytaniu tego co napisales nie moge cie okreslic inaczej)
                  uzylbys lepiej rozpierajacej cie wyraznie energii na cos pozytywnego.
                  Jestes smieszny - piszesz cos o swoim udziale w tworzeniu miejskiej
                  przestrzeni, stwarzasz wrazenie kogos "kto jest w srodowisku" (tak by the way-
                  nie rozumiesz ze pisanie w anonimowym jak by nie bylo poscie o osobie
                  publicznej per "Bogna", jest zalosne i wyglada jak marna proba podbudowania
                  twego watlego, zakompleksionego ego?) a przejawiasz typowe cechy polskiej
                  wasatej mentalnosci - "chcialbym panie, mam genialne pomysly, tylko oni sie
                  przeciw mnie sprzysiegli i nie pozwalaja..."
                  Nie musi ci sie podobac palma, to twoje swiete prawo - ale naucz sie szanowac
                  czyjas ciezka prace, a jak chcesz komus poublizac to rob to prosto w twarz,
                  ryzykujac ze ktos ci obije twoj niewyparzony ryj, a nie tchorzliwie, jak
                  szczur, na internetowych forach.
                  "Jestem wspoltworca wielu niezaleznych instytucji
                  kulturalnych w tym miescie od roku 1980." - ha ha ha ha ha - wlasnie od takich
                  ludzi jak ty niechu, ten kraj musi sie uwolnic by byc normalny - wlasnie od
                  takich zapieklych, zatrutych jadem "wspoltworcow" bez odrobiny luzu i
                  samokrytyki, ktorzy dostaja duposcisku z zawisci za kazdym razem gdy sie komus
                  cos uda zrobic.
                  Sorry za forme tego listu - zwykle takich nie pisuje, ale tym razem
                  postanowilem uzyc wlasciwego tej dyskusji stylu, wyraznie, jak roody pisze do
                  was burki w normalny, kulturalny sposob i czeka na merytoryczna dyskusje to nic
                  nie dociera.
                  Zegnam.
                  • j_karolak Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 23.02.04, 12:18
                    A co chcialeś osiągnąć tym postem?

                    Udało Ci się tego dokonać?
                  • niech Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 23.02.04, 14:16
                    Ja - zalosny cwok i burek - w zasadzie sie z toteciem zgadzam. W zasadzie bo
                    mozliwe ze w jakis szczegolikach sie nie zgadzam. Ale gdyby toteciu mial ochote
                    na jakas slowna przepychanke ze mna to moglby sprobowac napisac cos jasniej -
                    tak zeby to mialo szanse dotrzec do takiego burka jak ja.
                    PS. Rozumiem natomiast ze toteciu sugeruje rudemu zeby ten nie umieszczal
                    swoich postow na forum. Co prawda rudy umieszcza ostatnio swoje posty w
                    papierowej gazecie, ale sa one bezlitosnie skracane przez redakcje papieru. Tak
                    wiec toteciu rudego nie lubi zapewne, skoro chce mu posty bezlitosnie skracac.
                    Oj, niedobry toteciu, niedobry...
                    PS. A co to jest "masonach"?
              • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 09:45
                sloggi napisał:

                > Mało mnie interesuje Twoje zdanie o R102.
                > Wiedz jedno - po takim zakończeniu postu, obrażeniu kolesia, o którym tyle
                > wiesz ile poczytasz na tym durnym forum. Nie jesteś znawcą tematu tylko
                typkiem
                >
                > odreagowujacym na obcych ludziach swoje frustracje.

                Ale kiedy to Roody tak postępuje to wszystko gra, co nie? Szczególnie w
                przypadku gdy ktoś śmie krytykować jego ukochaną palmową artystkę, którą
                notabene zaciekle broni jakby co najmniej z nią sypiał.
                A sam fakt że obecnie mnie cytuje tylko potwierdza jak daleko sięga potęga
                prowokacji. Nieważne co mówią, byleby mówili- to podstawa udanego marketingu i
                to właśnie chciałam udowodnić. Może drastycznie, ale jakże skutecznie. Roody
                kupił moją prowokację, tak jak my kupiliśmy prowokację Rajkowskiej. Sam fakt że
                już kolejny miesiąc prowadzimy zażarte dyskusje na forach na temat palmy, to
                punkt na korzyść pani Rajkowskiej, bo osiągnęła co chciała. Mnie nie
                przeszkadza forumowicz Roody jako taki, ale to jak rozdmuchuje sprawę palmy i
                jak "zjebuje" innych co ośmielą się mieć inne zdanie podpierając je solidnymi
                argumentami. Ja osobiście kocham rzeźby Arnalda Pomodoro oraz rysunki Paola
                Eleutieri Serpieri, ale jak ktoś mi powie że nie podobają mu się dzieła tych
                panów, na pewno nie zwymyślam go od niekompetentnych idiotów z klapkami na
                oczach. Ale Roody to może, czyż nie?
                Wracając do palmy, Rajkowska tylko miała pomysł gdzie ją ulokować. Palmy jako
                takiej nie stworzyła. Nawet jej sama nie postawiła, tylko zatrudniona w tym
                celu ekipa. Twierdzenie że artystka "zaprojektowała" obiekt już istniejący jest
                czystym nadużyciem. To że "zamieściła" go w kontekście urbanistycznym, jest
                tylko pomysłem - dobrym bądź nie, ale tylko pomysłem.
                Borowy muchomor to też niezły koszmarek pozbawiony proporcji, ale tu
                przynajmniej Boro stworzył coś od podstaw. I tutaj właśnie
                słowo "zaprojektował" jest jak najbardziej na miejscu. Ale według Ciebie i tak
                nie jestem znawcą tematu i odreagowuję na ludziach swoje frustracje. Nawet nie
                wiesz jak bardzo się mylisz. Ale ty przeciez wiesz lepiej. Wszak Roody i spółka
                wszystko wiedzą najlepiej i już. Palmofilia jest zaraźliwa. Na zdrowie.
                • roody102 Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 10:54
                  sigrun napisała:
                  > Ale kiedy to Roody tak postępuje to wszystko gra, co nie? Szczególnie w
                  > przypadku gdy ktoś śmie krytykować jego ukochaną palmową artystkę, którą
                  > notabene zaciekle broni jakby co najmniej z nią sypiał.

                  To w końcu ze Sloggim czy z Rajkowską, bo już się gubię.
                  ________________________________________
                  Roody102

                  Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
                  • j_karolak Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 10:56
                    :-)
                    • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 11:14
                      Mógłbyś nawet z palmą in person. Nie mam zamiaru zostać Twoim materacem, wiec
                      wszystko mi jedno. A od kiedy to Sloggi jest palmową a nie majtkową artystką ?
                      • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 11:19
                        Brawo,
                        chyba niepotrzebnie pisalem poprzedni post - sigrun blyskawicznie wraca do
                        poziomu forum, czyli do rynsztoka, dyskusje z wami nie maja sensu.
                        • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 11:47
                          Czepiasz się szczegołów i w dodatku nie umiesz czytać między wierszami. Pewnie
                          to jedyne forum o palmie jakie znasz. Widzisz tylko to co popiera Twoją teorię -
                          jestem burakiem, a Niech to burek (gratuluję fantazji). Z jednym się z Tobą
                          zgadzam - dalsze dyskusje nie mają sensu. Zawsze się znajdzie jakiś
                          wszechwiedzący mądrala. Pełno takich na forach. Ja palmie przyklaskiwać nie
                          będę, a Rajkowska nie jest jedyną absolwentką co ukończyła ASP z wyróżnieniem.
                          Na szczęście. Przejdź się po warszawskich galeriach, to pogadamy. Pa, pa.
                          Pozdrów krewnych.
                          • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 12:03
                            Masz wyrazne klopoty z przyswajaniem sobie czytanego tekstu:
                            1. w ktorym momencie nazwalem cie burakiem?
                            2. jaka jest ta moja teoria?
                            3. jak nazwiesz osobe ktora zaczyna post od "ty chuju zlamany"?
                            4. po jakich galeriach polecasz mi sie przejsc (przyznasz ze "galerie
                            warszawskie" to stwierdzenie mocno ogolne) - no wiec konkretnie, ktore i jakich
                            tam obecnie wystawianych artystow prace mam sobie przyswoic by poszerzyc moje
                            spojrzenie na sztuke?
                            5. Na podstawie czego wnioskujesz ze to jest jedyne forum o palmie jakie znam?
                            6. Gdzie w twoim liscie jest jakakolwiek merytoryczna odpowiedz na dlugasny
                            mail jaki wysmazylem?
                            7. pomiedzy wierszami czego mam czytac? tych plytkich, idiotycznych
                            przepychanek? to tam cos jeszcze jest miedzy wierszami?
                            sorry, ale rece opadaja....
                            • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 13:10
                              "Tu chuju złamany"?! No nieeee, koleś, pomyliłeś mnie z kim innym, albo ktoś
                              się podszywa pod mój nick, albo masz problemy ze wzrokiem, lub cierpisz na
                              dysleksję. Ja NIGDY nie używam tak wyrafinowanych wulgaryzmów. Ja - burak,
                              Niech - burek. Może teraz kolej na "buroka" czy "buruka"?
                              Jak palma trafi na Biennale w Wenecji i jeszcze coś wygra, to też pogadamy.
                              Życzę miłego spaceru po galeriach (nie ma ich znowu aż tak wiele). Naprawdę
                              jest sporo artystów którzy nie muszą psługiwać się pseudo filozoficznymi
                              tłumaczeniami własnych dzieł, żeby przekonać odbiorcę. Ich prace mówią same za
                              siebie i niekoniecznie muszą być to pejzaże czy martwe natury. A może chcesz mi
                              wmówić, że na przykład taka szanowana artystka jak p.Joanna Kossuth bazgroli
                              byle co? Suma sumarum, to nawet lubię jak Boro ilustruje felietony Wybiórczej.
                              Co do sztuki przestrzennej i koncepcyjnej, to nie wiem czy właśnie bywasz na
                              Biennale. Polecam. Powiew Adriatyku dobrze Ci zrobi i ostudzi kłębiące się
                              myśli. Powodzenia.
                              • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 13:29
                                Polecam również strony internetowe warszwskich galerii, w przypadku gdy nie
                                chce Ci się pedałować per pedes. Czy według Ciebie taki śp. Czesław Niemen też
                                tworzył badziewie? Prześpij się z tym. Och, nie, jeszcze mnie źle zrozumiesz i
                                znów ulokujesz w rynsztoku. Poprawka ! Przemyśl to (nie prześpij się), sorki.
                                A propos, były calkiem inteligentne dyskusje na forach poświęconych palmie, ale
                                GW zaraz usuwała je z głównego katalogu. Pewnie z powodu przeważającej
                                większości przeciwników palmy. Ot, taka już jej wybiórcza natura. Gdybyś je
                                choć w części przeczytał, nie rzucałbyś teraz "burko-burakami" na lewo i prawo.
                                • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 14:02
                                  No dobra - mamy jeszcze Niemena - Rozumiem ze chodzi o jego grafiki, nie muzyke?
                                  ok. ale co ma plastyczna dzialalnosc Niemena wspolnego ze sztuka publiczna?
                                • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 14:04
                                  a ktore strony warszawskich galerii mi polecasz Sigrun?
                                  • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 15:45
                                    Galeria Freta 22, Galerie Katarzyny Napiórkowskiej - są cztery galerie, ale
                                    strona jest jedna (naprawdę duuuuuży przegląd artystów), Galeria Zapiecek
                                    (mnóstwo fotek z wystaw i wernisaży), Galeria Arka, Galeria Mito, to na
                                    początek. Linki są np. w portalach takich jak Onet czy Google.
                                    • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 17:05
                                      Ok. dzieki. No to jedno pytanie mamy z glowy. A reszta ? Juz teraz nie zdarze,
                                      ale jutro ustosunkuje sie do podanej listy. Do j_karolak – teraz rozumiesz co
                                      chcialem osiagnac swoim postem? (może nie jednym, lecz kilkoma) – to co
                                      dostalem wlasnie od Sigrun – przeplyw informacji, zamiast wzajemnego obrzucania
                                      się inwektywami.
                                      Pozdrawiam.
                                    • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 17:12
                                      I jeszcze jedno - galerie juz mamy, ale jak wiadomo wystawiaja w ich bardzo
                                      rozni artysci - ktorzy konkretnie poszerza według ciebie Sigrun mój odbior
                                      sztuki?
                              • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 13:54
                                Nadal masz problem z czytaniem i rozumieniem. Wyraznie trzeba wiecej trenowac.
                                Przejrzyj sobie posty, a zorientujesz sie ze tak wyrafinowanej poetyki uzywa
                                nieslawny kolega niech, z ktorym co ciekawe, jak widze, mocno sie
                                solidaryzujesz. Dlatego nazwalem go burkiem (co mi wypominasz w poprzednim
                                poscie) i dlatego nie bede sie znizal do odpowiadania na jego posty. Natomiast
                                ciebie nie nazwalem burakiem (tego dotyczy pierwszy punkt mojego poprzedniego
                                listu) - a to rowniez mi wypominasz - jesli nazwalem - to jeszcze raz prosze,
                                pokaz mi gdzie.
                                Czy Biennale w Wenecji jest jedyna wystawa jaka znasz? I czy odbywa sie ono w
                                Warszawie? Pytalem i ponawiam pytanie o warszawskie galerie, (mam sie przeciez
                                przejsc po warszawskich galeriach a nie isc na piechote do Wloch) - konkretnie -
                                moze nie jest ich zbyt wiele, ale z pewnoscia znacznie sie miedzy soba
                                roznia - tak wiec ktore i jacy artysci obecnie w nich wystawiajacy?
                                Pokaz mi gdzie ja wypowiadalem sie o Joannie Kossuth i co wartosc jest prac ma
                                wspolnego z tematem sztuki publicznej? (Kazesz mi isc do Wenecji - czy znajde
                                tam pania Kossuth? Chyba nie? Wiec skad na Boga sie ona wziela w Twoim poscie?)
                                Jak palma ma cos wygrac w Wenecji? Czy wiesz w jaki sposob wybierani sa artysci
                                wystawiajacy na tym konkretnym biennale i jaka jest metoda doboru prac?
                                Oczekuje od Ciebie odpowiedzi na konkretne pytania, chce wiedziec z kim
                                rozmawiam i jakie on ma zdanie (a jesli ma inne niz ja to tym lepiej dla
                                dyskusji) a otrzymuje w odpowedzi same nic nie znaczace ogolniki.
                                Poki co wiem ze podoba Ci sie malarstwo Kossuth i ilustracje Boro.
                                Czekam wiec na konkrety.
                                A w Wenecji nie bylem, bo nie moglem, duzo natomiast slyszalem o zeszlorocznej
                                (juz) edycji od osob ktore byly, przegladalem materialy, takze mniej wiecej
                                wiem co tam sie dzialo.
                                • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 24.02.04, 16:02
                                  No tak, chcesz wiedzieć z kim rozmawiasz. Powiem tylko tyle że jest powód dla
                                  którego mam nicka i własny login zamiast imienia i nazwiska, a dyskusje
                                  prowadzę na forum, a nie w kafejce przy kawie z brandy. Na razie dowiedziałeś
                                  się o mnie jeszcze jednej rzeczy - lubię popijać kawę z brandy. Zawodem, a
                                  zwłaszcza wykształceniem nie lubię się afiszować. Poza tym wychodzę z
                                  założenia, że na forum można napisać właściwie wszystko, nawet że jest się
                                  prezydentem RP czy innym Faśfaraśfa. To i tak nic nie zmieni.
                                  • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 24.02.04, 16:50
                                    Sigrun, proszę, nie oslabiaj mnie – przeciez nie chodzi mi o twoje nazwisko, po
                                    co mi ono?
                                    Chce zebys mi wyjasnil (a) swój poglad na sztuke publiczna. Na poczatek
                                    odpowiedz, prosze na moje pytania – będziemy mogli wtedy dalej dyskutowac.
                                    Jasne ze można na forum napisac wszystko – dlatego nie pytam cie o personalia
                                    tylko poglady.
                                    A może „niech” ma cos do dodania? Może potrafi napisac cos wiecej niż „ zlamany
                                    chuj”, „jestem wspoltworca” i to ze jest taki wazny ze go gazeta na dyskusje
                                    zaprasza, a on ma to gdzies? I poza watpliwej jakosci pseudoironicznym
                                    belkotem? Może mi napisze gdzie mam szukac wartosciowej sztuki publicznej w
                                    Polsce w 2004 roku, skoro palma jest do dupy? A jeśli jest do dupy to
                                    konkretnie jego zdaniem dlaczego?
                                    Bo jak zapomina ze jest chamem bez wychowania to zdarza mu się pisac rzeczy
                                    intrygujace, np. ze pozwole sobie zacytowac – „Kiedy jest wyrazna przychylnosc
                                    miejskiej wladzy dla
                                    stworzenia zaglebia kulturalnego, jest lokalizacja - swietna, sa ludzie i
                                    oinstytucje chetne do jego wspoltworzenia - GeeS zajmuje sie wylacznie palma.„
                                    No niechu o co chodzi konkretnie? Dlaczego nie poszedles na spotkanie, nie
                                    powiedziales Rajkowskiej prosto w twarz ze palma jest do dupy i nie
                                    przedstawiles tej koncepcji o ktorej piszesz? Przeciez to nie miala być
                                    dyskusja o palmie tylko o sztuce publicznej - Dlaczego nie chciales w niej
                                    uczestniczyc? Odpowiesz czy znowu schowasz się za inwektywami i forumowym
                                    zalosnym belkotem?
                                    Może taki przemadrzalec jak ja powinien się dowiedziec o tej inicjatywie, co?
                                    Może warto by było przeprosic Roodego (za "chuja" nie za swoje poglady) i
                                    zaczac normalnie dyskutowac?

                                    • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 25.02.04, 10:41
                                      Po pierwsze, moja definicja sztuki publicznej. Na przykład wykorzystanie
                                      ogrodzenia Łazienek do ekspozycji zdjęć T. Gudzowatego jest doskonałym pomysłem
                                      i jednocześnie wydarzeniem kulturalnym. Sam parkan awansował do roli sali
                                      ekspozycyjnej, a turyści odwiedzający warszawskie Łazienki mogą jednocześnie
                                      zapoznać się z naszą sztuką współczesną. Palma na rondzie de Gaulle’a w fazie
                                      pomysłu była jak najbardziej OK.: palma jako nawiązanie do al. Jerozolimskich i
                                      palma jako symbol kiczu pamiątkowego. Pomysł był trafny. Gorzej z jego
                                      realizacją i tu właśnie polemizuję. Ponieważ nie tylko sama p. Rajkowska była
                                      realizatorką tego „projektu”, ciąg kolejnych niedoróbek podważał starania
                                      artystki oraz bezustanną adorację mediów. Dlaczego nikt z ekipy artystki nie
                                      sprawdził czy gatunek liści odpowiada gatunkowi pnia? Według mnie to właściwie
                                      p. Rajkowska we własnej osobie powinna była tego dopilnować (i wcześniej a nie
                                      w momencie montażu), tym bardziej jeśli się wszędzie trąbi o wykształceniu,
                                      dokonaniach i profesjonalizmie - trzeba starać się zachować poziom. Ponadto
                                      sama palma - jako obiekt sam w sobie - jest kiepsko zrealizowana, a z tego co
                                      wiem miała być wierną repliką, a nie atrapą z przeceny, odpadem z produkcji
                                      wciśniętym „polaczkom” za horrendalne pieniądze (całe szczęście że tylko
                                      sponsorów). Gdyby sama artystka zajmowała się tym wszystkim osobiście, mogłabym
                                      tolerować te niedoróbki. Ale nie była sama. Mogłaby również
                                      powiedzieć: „Przepraszam, nie wyszło tak jak chciałam”. Denerwuje mnie także
                                      obecna postawa p. Rajkowskiej z cyklu:” Moje dzieło może stać tylko w Muzeum
                                      Narodowym, jak nie to nigdzie stać nie będzie”. Trochę to głupie i udowadnia
                                      tylko zadufanie w sobie artystki. Według mnie palma mogłaby z powodzeniem
                                      zostać przeniesiona na przykład do parku BUWu (czemu nie na sam dach
                                      biblioteki). Zyskałaby nowy wymiar i nie poszłaby na stos w charakterze
                                      Marzanny.
                                      Wracając do spaceru po warszawskich galeriach, chciałam jedynie udowodnić że
                                      istnieją bardzo zdolni artyści (niektórzy doświadczeni i „wiekowi”, inni świeżo
                                      upieczeni absolwenci mający jednak na koncie nie jedną wystawę) i że ich dzieła
                                      niekoniecznie muszą być oklepane, wtórne i nieciekawe. Nie tylko szalone
                                      pomysły, tudzież totalny odpał są godne nosić miano SZTUKI. Palma to cymes,
                                      reszta to kicha. Bo tak mówi Wyborcza? I co z tego? Mnie tego kitu nie wcisną.
                                      Przynajmniej muchomor Bora leży w kontekście lasu kabackiego. Zobaczymy co
                                      będzie z realizacją.
                                      • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 25.02.04, 14:14
                                        Sigrun,
                                        w tym poscie sprobuje odpowiedziec Ci na pytania i zarzuty zwiazane z sama
                                        palma - jako ze to temat szeroki, o galeriach i sprawie sztuki publicznej jako
                                        takiej napisze troche pozniej w osobnym poscie. ok?
                                        1. Palma nie miala byc replika jakiegos konkretnego gatunku palmy - to taka
                                        symboliczna palma - w rzeczywistosci, w duzym skrocie te co sa wysokie zwykle
                                        maja mala korone i sa krzywe, proste i z duza korona sa male - ta z ronda to
                                        taki palmowy kundel co ma cechy wziete z roznych gatunkow
                                        2. podoba mi sie to co piszesz o palmie jako symbolu kiczu pamiatkowego - z ta
                                        interpretacja sie jeszcze nie spotkalem, a sadze ze to jest bliskie zamyslom
                                        autorki (byly nawet pomysly by powstaly szklane kule ze sniegiem. KC i palma w
                                        srodku, czy dlugopisy z plywajaca palma, niestety na to pieniedzy nie
                                        starczylo :)
                                        3. Tak na prawde nie chodzi o lokalizacje - to tylko pretekst by palme usunac i
                                        wine zrzucic na autorke (bo niedobra nie chciala przesuwania palmy -nie
                                        zapominaj ze masz do czynienia z politykami) miasto palmy nie chce i stawia
                                        Rajkowska pod murem. To nie sprawa zadufania tylko braku wyboru - jak chcesz
                                        moge napisac o tym wiecej. Na razie tylko tyle - nie ma powaznych propozycji na
                                        zmiane lokalizacji palmy - ta cala historia z KC jest wyciagnieta z rekawa na
                                        potrzeby prasy - bo jak zaczynaja sie rozmowy o szczegolach - np kto za jakie
                                        pieniadze mialby palme przesunac, kto z ramienia miasta mialby sie nia
                                        zajmowac - to juz zadnych informacji uzyskac nie mozna.
                                        3. Doskonale rozumiem ze może Ci się nie podobaj realizacja projetku – to jest
                                        troche tak ze „kazdy ma taka palme na jaka go stac” – a Warszawe stac wlasnie
                                        na taka – jest ona obrazem stanu sztuki publicznej w tym miescie - uwiez mi ze
                                        realizacja tego projektu byla i jest zrodlem frustracji wszystkich osob w niej
                                        uczestniczacych - to ze wygladala ona tak a nie inaczej jest pochodna faktu ze
                                        tak naprawde palme postawilo kilka prywatnych osob wlasnym uporem i prawie
                                        dwuletnia, spoleczna praca, bez pomocy instytucji. Mogla być taka palma, albo
                                        żadna – o tym czy mimo wielu ograniczen warto było ja stawiac – każdy musi
                                        zdecydowac sam. Ja mysle ze jednak było warto. Ponizej (jesli bedziesz miala
                                        sile to przeczytac :) dlugasna napisana kiedys przeze mnie historia stawiania
                                        palmy. Latwo wyrokowac o "braku profesjonalizmu" jesli sie po prostu dokladnie
                                        nie zna sprawy. Zapraszam wiec do zapoznania sie z kiloma mniej znanymi faktami
                                        o ktorych w prasie raczej nie przeczytasz:

                                        Smieszne i straszne przypadki palmy warszawskiej

                                        Fascynujący jest rozziew pomiędzy wyobrażeniami ludzi dotyczącymi tego, jak
                                        była stawiana palma, a rzeczywistością. Wnioskując z suchych informacji,
                                        jakie dostały się do prasy i które można znaleźć na stronie palmy - że
                                        sztuczne drzewo kosztowało prawie dwanaście tysięcy dolarów i zostało
                                        specjalnie przetransportowane ze Stanów, że autorka planując palmę pojechała
                                        do Paryża do Disneylandu, a architekt nadzorujący projekt dokonywał
                                        osobistych inspekcji w Escondido w Kalifornii, gdzie meksykańscy robotnicy
                                        w pocie czoła pracowali nad pniem, z patronatu Centrum Sztuki Współczesnej i
                                        Fundacji Instytutu Promocji Sztuki, listy sponsorów i patronów medialnych
                                        można wyrobić sobie całkowicie fałszywy obraz całości - oto znana bogata
                                        artystka przy pomocy możnych sponsorów i potężnych instytucji kulturalnych,
                                        dobrze się bawiąc zapewne, podróżując i zarabiając sporą kasę, bezboleśnie
                                        realizuje (w dodatku pewnie w części za społeczne pieniądze) swój nowy
                                        projekt.

                                        Rzeczywistość natomiast wyglądała trochę inaczej, i "eteryczny" projekt w
                                        realizacji szybko zamienił się w prawdziwy horror.

                                        Instytucje od początku okazały się niezdolne do jakiegokolwiek działania
                                        (casus starczego uwiądu miejsca zwanego oficjalnie Centrum Sztuki
                                        Współczesnej to oddzielny, obszerny temat) .W związku z tym projekt od
                                        początku do końca realizowany był metodami "partyzanckimi" - przez trzy
                                        osoby - autorkę, architekta Michała Rudnickiego i reprezentującą Fundację
                                        Instytut Promocji Sztuki Kasię Łyszkowicz, plus pospolite ruszenie
                                        przyjaciół i znajomych. Urzędnicy CSW nie tylko nie byli w stanie pomóc np.
                                        przy uzyskiwaniu właściwych pozwoleń od władz miasta (historia potyczek z
                                        warszawską biurokracją została obszernie opisana na stronie palmy w dziale
                                        "opis") ale w większości nie mieli nawet pojęcia...że Zamek w ogóle ten
                                        projekt firmuje.

                                        Pieniądze zostały uzyskane (dzięki prywatnym kontaktom i znajomościom) od
                                        firm - nie ma tu publicznej złotówki. Finansowa "kołdra" od początku była
                                        krótka, wiadomo było, że starczy na postawienie palmy, gorzej natomiast z
                                        konserwacją obiektu i ewentualnymi naprawami usterek. Bardzo szybko okazało
                                        się, że wszystkie zaangażowane w projekt osoby wykonują swoją pracę
                                        społecznie - nie starczy pieniędzy choćby na symboliczne wynagrodzenie.
                                        Rajkowska do Paryża pojechała za własne pieniądze, Rudnicki do Stanów za kasę z
                                        ciężkim
                                        sercem wykrojoną z funduszu na palmę, gdy okazało się, iż z Escondido
                                        zaczynają dobiegać wyjątkowo niepokojące wieści i trzeba na miejscu
                                        przypilnować produkcji pnia. Pieniądze to oczywiście temat rzeka :) - z
                                        jednej strony mamy palmę postawioną za fundusze prywatnych firm, które w
                                        innym wypadku i tak wykorzystane byłyby na reprezentację i reklamę - np.
                                        jakieś zamknięte imprezy z pochodniami i uczestnictwem znanej gwiazdy
                                        piosenki :) i oburzenie części warszawiaków wietrzących tu marnotrawstwo i
                                        jakichś "onych" dobrze bawiących się za publiczny grosz, z drugiej zaś
                                        prawdziwe marnotrawstwo publicznych pieniędzy - na przykład kupowanie przez
                                        państwowe instytucje za straszne sumy obrazów "na reprezentację", cały
                                        niejasny system stawiania i finansowania w tym mieście pomników i całkowita
                                        nieświadomość tych faktów wśród ludu Warszawy.



                                        Oczywiście Rajkowska, jako osoba nie po raz pierwszy realizująca swoje projekty
                                        w
                                        Polsce, doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak wygląda sytuacja - na
                                        bezwład instytucji zajmujących się kulturą (czyli to, że wszystko trzeba
                                        będzie zrobić samemu), biurokrację urzędów (czyli że zajmie to wiele czasu)
                                        i napięty do granic możliwości budżet (czyli że pracować się będzie za
                                        darmo) wszyscy byli przygotowani. Autorzy projektu modlili się tylko by nie
                                        stało się coś niespodziewanego w czasie realizacji, ponieważ było pewne, że
                                        wtedy znajdą się w prawdziwych kłopotach.

                                        I kłopoty przyszły szybciej niż się spodziewano. Pieniędzy było mało - więc
                                        mieszcząca się w Kalifornii firma produkująca palmę - Soul-utions.Com
                                        (jedna z kilku na świecie mogąca się takiego zadania podjąć, dała wysokie
                                        zniżki, kontakt z nią nawiązany został dzięki pomocy Amerykańskiej Izby
                                        Handlu) nadzorowana była "wirtualnie" z Polski. Szybko pojawiły się
                                        opóźnienia, które zaczęły zagrażać terminowi otwarcia projektu. Doszło do
                                        tego iż konieczna była osobista interwencja architekta projektu Michała
                                        Rudnickiego - pojechał jako architekt, ale także jako Kanadyjczyk - jego
                                        angielski bez śladu obcego akcentu miał tu swoje psychologiczne znaczenie...

                                        Mimo zapewnień składanych przez przedstawicieli producenta pień przybył do
                                        Polski z opóźnieniem (trzeba było przesunąć otwarcie projektu o tydzień.)
                                        Pień przybył, ale liście nie. Groziło to całkowitą katastrofą, było całkiem
                                        realne, iż po otwarciu, na rondzie, warszawiacy będą oglądali goły pień.
                                        Rzutem na taśmę udało się załatwić zastępcze liście z Francji. Prawdziwe
                                        liście palmowe, konserwowane jedynie gliceryną - bardzo ładne, jednak o
                                        wiele za krótkie. Z tymi liśćmi palma została odsłonięta i u niektórych
                                        mieszkańców stolicy natychmiast zyskała urocze miana szczoteczki do zębów
                                        lub pietruszki.

                                        Korespondencja z firmą Soul-utions.Com stawała się coraz trudniejsza.
                                        Wykonawca karygodne opóźnienia tłumaczył trudnościami technicznymi przy
                                        opracowaniu odpowiedniej metody produkcji (nigdy nie produkowali tak dużych
                                        liści mających "
                                        • Gość: Totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 25.02.04, 14:28
                                          dokonczenie tekstu:
                                          Korespondencja z firmą Soul-utions.Com stawała się coraz trudniejsza.
                                          Wykonawca karygodne opóźnienia tłumaczył trudnościami technicznymi przy
                                          opracowaniu odpowiedniej metody produkcji (nigdy nie produkowali tak dużych
                                          liści mających "pracować" w tak trudnych warunkach - na zewnątrz, przy
                                          silnym wietrze, w deszczu i mrozie) i przypadkami losowymi (strajkami
                                          dokerów, chorobami, problemami z pracownikami). Powoli stawało się jasne, że
                                          korespondująca z nami szefowa Soul-utions.com, Jessica Woodrow delikatnie
                                          mówiąc, mocno mija się w swoich mailach z prawdą.

                                          Podejrzenia zamieniły się w pewność gdy wreszcie otrzymaliśmy, z prawie
                                          dwumiesięcznym opóźnieniem właściwe liście. Stało się jasne, że zostaliśmy w
                                          zwyczajny sposób oszukani. Nic nie zgadzało się ze złożonym zleceniem,
                                          liście był brzydkie, wykonane bardzo niedbale - pojedyncze listki odpadały
                                          od gałęzi już w momencie transportu, miały być zróżnicowane długości - od 2
                                          metrów do 5 - wszystkie liście miały między 3 i 3,5 metra, i co najgorsze -
                                          sławetne, mające być podobno przyczyną opóźnienia "techniczne przygotowanie
                                          liści do trudnych warunków" - wyglądało następująco - gałęzie mające
                                          "pracować" na silnym wietrze, na dużej wysokości i podczas mrozu, wykonane
                                          były z rurek pcv z umieszczonym wewnątrz prętem zbrojeniowym - co od
                                          początku wyglądało mocno niepokojąco.

                                          Mimo wszystkich zastrzeżeń i wątpliwości, trzeba się było zdecydować na
                                          wymianę liści. Francuskie przeznaczone na miesięczny pobyt na szczycie
                                          palmy, z konieczności wytrzymały dwa razy dłużej, jednak było widać, iż
                                          wyglądają już bardzo źle.

                                          Liście zostały wymienione pod koniec stycznia. Sam montaż poprzedzony był
                                          dwoma tygodniami podczas których trzeba było przysłane (nowe!) liście
                                          ponaprawiać i "podrasować" aby w ogóle nadawały się do umieszczenia na
                                          rondzie. Po zamontowaniu liści początkowo odetchnęliśmy z ulgą - mimo ich
                                          ewidentnej brzydoty palma wyglądała lepiej.

                                          Jednak okazało się iż, był to wstęp do prawdziwego dramatu. Amerykańskie
                                          liście, byle jak wykonane, zrobione z niewłaściwych materiałów, nie
                                          wytrzymały warunków panujących na rondzie. Pcv pękało, druty zbrojeniowe
                                          wpierw się wyginały, później zwyczajnie łamały. Luty i marzec to prawdziwy
                                          horror. Brak wsparcia powoduje, że ze wszystkim trzeba radzić sobie samemu,
                                          nie można również wyegzekwować sprawiedliwości od Soul - utions.Com. (firma
                                          przestała odpowiadać na maile, kontakt jedynie przez telefon - nie będzie
                                          dowodów - w jednej z ostatnich rozmów pani Woodrow stwierdziła, że nie wie o
                                          co chodzi bo przecież żadnych liści nie wysyłała...) Liście natomiast
                                          powoli, pojedynczo wypadają. Codziennie Rajkowska z obawą sięga rano po telefon,
                                          lękając się kolejnego sms -a "czerwony alarm. liść pod palmą" - kolega
                                          pracujący w CSW i dojeżdżający do pracy obok ronda sprawdzał jak wygląda
                                          sytuacja i raportował jeśli było źle. Jeśli liść pod palmą to zamiast do
                                          pracy trzeba na rondo - pojedyncze listki wykonane z polietylenu mogą się
                                          jeszcze przydać. (na szczęście Soul - utions.Com nie było ich w stanie
                                          wykonać i zamówiło gotowe w Hong-Kongu.) Potem pozostaje jedynie spacerek
                                          przez ośnieżoną Warszawę, pośród zmarzniętych policjantów i zadziwionych
                                          przechodniów, z trzymetrowym liściem palmowym do Zamku Ujazdowskiego.
                                          Rajkowskiej
                                          śnią się wypadki spowodowane przez liście spadające na policjantów, autobusy
                                          i tramwaje. W międzyczasie wybucha wojna w Iraku, a coraz bardziej łysa
                                          palma zaczyna wyglądać tak jak gdyby brała w niej czynny udział.

                                          Wygląda na to, iż nie ma dla palmy nadziei -nie da się do niczego zmusić
                                          Amerykanów, nie ma również pieniędzy na remont.

                                          Jednak twórcy projektu się nie załamują. Udaje się sprzedać TVP Gdańsk część
                                          "francuskich" liści. Za te pieniądze ma stanąć na rondzie rusztowanie.
                                          Powstaje pomysł by na czas remontu zawiesić na nim (wysoko tak by w żaden
                                          sposób nie zakłócać widoczności i nie rozpraszać kierowców) banery reklamowe
                                          i za uzyskane od reklamodawców fundusze wyprodukować w Polsce nowe liście.
                                          Jak się okazuje znalezienie firmy pragnącej się zareklamować na jednym z
                                          najbardziej ruchliwych rond w stolicy Polski graniczy z cudem. Taka sytuacja
                                          na rynku reklamowym...Gdy cud się wreszcie wydarza i jest reklamodawca, ZDM
                                          twardo mówi nie. Stwierdzenia urzędników o zagrożeniu bezpieczeństwa ruchu
                                          przez banery na rondzie brzmią nieprzekonująco, zwłaszcza w świetle faktu,
                                          iż pół roku wcześniej, bez problemu uzyskaliśmy pozwolenie na podobne
                                          bannery z logami sponsorów projektu. Z perspektywy osob zajmujących się palmą
                                          wygląda na to, iż
                                          nowe, prawicowe władze miasta są zdecydowane nieprzychylne palmie. Świadczą
                                          o tym publiczne wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego, brak jakiejkolwiek
                                          pomocy ze strony miasta, traktowanie palmy tak samo jak projektów
                                          komercyjnych przy ustalaniu opłat za grunt, i wreszcie negatywna decyzja
                                          dotycząca banerów. To wygląda momentami tak jakby władze czekały, aż palma
                                          sama się rozsypie, by móc spokojnie rozebrać to co zostanie i mieć w
                                          przyszłości konkretne argumenty przeciw tego typu "artystycznym
                                          ekstrawagancjom" psującym szlachetną tkankę miasta, w żaden sposób nie
                                          współgrającymi z tradycyjnymi choinkami, podwieszanymi klombami na Nowym
                                          Świecie, jarmarcznymi, kosztownymi wystrojami na Boże Narodzenie i
                                          wszechobecną armią zielonych pachołków.

                                          Pieniądze na nową koronę palmy pół na pół wykładają Fundacja Instytut
                                          Promocji Sztuki i autorka projektu. Trzeba zrobić liście samemu - po
                                          konsultacjach z fachowcami zapada decyzja - łodygi robimy z włókna
                                          szklanego, do nich pracowicie trzeba przymocować azjatyckie liście uratowane
                                          z amerykańskich kikutów. Na miesiąc malarnia na tyłach Centrum Sztuki
                                          Współczesnej zamienia się w dżunglę. Dzień w dzień Rajkowska wspomagana przez
                                          znajomych z benedyktyńskim uporem odcina listki od starych łodyg, czyści je,
                                          żywicuje, układa w odpowiednim porządku i mocuje do prętów z włókna
                                          szklanego.

                                          Tryumf polskiej "partyzanckiej" myśli technicznej nad amerykańskim
                                          korporacyjnym kapitalizmem następuje pod koniec maja. Palma po pół roku
                                          walki zyskuje właściwą koronę, my odzyskujemy jaki taki spokój.



                                          Gdzieś, bodajże w rocznym podsumowaniu tego co wydarzyło się w polskiej
                                          sztuce, zrobionym na internetowej stronie galerii Raster, przeczytałem takie
                                          zdanie (cytuję z pamięci) "To byłby fajny projekt, szkoda że tak
                                          rozciągnięty w czasie". Byli tacy co twierdzili, że Rajkowska specjalnie
                                          "robi Palmę na raty", wciąż wymienia liście, powoduje kolejne starcia z
                                          władzami miasta, by utrzymać zainteresowanie sobą i projektem. Stara się
                                          także sprytnie zbić na palmie kasę - niby postawiła projekt publiczny, a tu
                                          proszę, wychodzi szydło z worka - to zwykły słup reklamowy - chce na palmie
                                          umieścić banery....

                                          Palma miała być postawiona "na raz" - miała być lekkim, radosnym i
                                          ironicznym projektem, wolnym od narzuconej z góry przez autorkę
                                          interpretacji, który każdy mógłby odczytać tak jakby chciał (a sposobów na
                                          swoje odczytanie palma otwiera wiele). I pewnie "na raz" palma stanęłaby w
                                          większości europejskich stolic - wszystkie związane z jej losem perypetie
                                          są dokładnym odbiciem biedy polskiej sztuki, sztuki kraju w którym tak
                                          naprawdę działa jedna profesjonalna galeria (Foksal), państwowe instytucje
                                          dogorywają, a artyści zwykle ledwie wiążą koniec z końcem.

                                      • Gość: totec Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? IP: *.merlin.pl 25.02.04, 18:50
                                        Ok., Sigrun – teraz o twojej definicji szutki publicznej, galeriach i artystach
                                        których mi polecilas.

                                        1. Zacznijmy od definicji – tak naprawdę to wciąż mi zadnej definicji sztuki
                                        publicznej nie podalas – podalas mi jedynie przykład czegos co dla ciebie jest
                                        sztuka publiczna, a dla mnie publiczna prezentacja sztuki. Wykorzystanie
                                        parkanu parku do prezentacji – pomysl chwalebny, ale zdjecia Gudzowatego nie
                                        nabieraja przez taka forme pokazu nowego znaczenia – to wciąż te same zdjecia
                                        tylko ze na zewnatrz. Po mojemu sztuka publiczna to nie „sztuka wywieszona na
                                        swiezym powietrzu” ale taka która wchodzi z miejscem w którym się znajduje w
                                        aktywny dyskurs. To jest jak z wartko plynacym strumykiem – patrzysz na nurt i
                                        może być tak ze nie widac czy woda stoi czy plynie, a jeśli plynie to jak
                                        szybko – wystarczy wsadzic do wody patyk – i ujawnia się ukryta, wczesniej
                                        niewidoczna natura strumyka – sztuka publiczna ma być takim wlasnie patykiem,
                                        ze tak się grafomansko wyraze – w tkance miasta, ujawniajacym to co normalnie
                                        niewidoczne – zmuszajacym do myslenia i reakcji.
                                        Innymi slowy zdjecia Gudzowatego to nie szuka publiczna, a galeria zdjec na
                                        swiezym powietrzu, rzezby Mitoraja (moim zdaniem okropne, ale to temat na inna
                                        dyskusje) to nie sztuka publiczna – to rzezby na zewnatrz – o których co
                                        najwyzej można powiedziec ze lepiej lub gorzej się wkomponowaly w prespektywe
                                        tego lub innego budynku.
                                        To co jest sztuka publiczna? Jest nia nieszczesna palma (oczywiście możemy
                                        dyskutowac – czy dobra czy zla to sztuka)– bo miejsce w którym stoi ma
                                        podstawowe dla niej znaczenie – gdyby stala w parku BUW-u, oranzerii czy holu
                                        hotelu była by to zupelnie inna palma, prawda? Na rondzie komentuje nazwe
                                        ulicy, historie tego miasta, pobliskie KC, brzydote Warszawy, nawiazuje do
                                        wszechobecnego kiczu i brudu – jest takim surrealistycznym patykiem wetknietym
                                        w nurt warszawy – ludzie dostrzegaja nagle dziury na ulicach (przeciez na to
                                        mogly być wydane pieniadze zamiast na palme!) – wychodza z nich skrywane
                                        emocje – i to jest istotne. Tak naprawdę to czy palma jest ladna czy brzydka to
                                        sprawa drugorzedna. Mysle ze im bardziej jest kiczowata tym lepiej.
                                        By zejsc z już z palmy – sztuka publiczna z pewnoscia była Galeria zewnetrzna
                                        AMS, sztuka publiczna (i to genialna) było to co robil Krzysztof Wodiczko –
                                        swoja droga polecam goraco ksiazke o tytule, nomen omen – „Krzysztof Wodiczko,
                                        Sztuka publiczna” – dostepna za wcale nie tak wielkie pieniadze w ksiegarni
                                        Zamku Ujazdowskiego, przeczytaj i zobacz czy ci to pasuje czy nie – i tak dalej
                                        i tym podobne – przyklady można mnozyc...
                                        Teraz galerie – ja znam galerie o których piszesz – mieszkam w centrum
                                        Warszawy – obok niektórych przechodze codziennie. Problem w tym ze znow moim
                                        zdaniem mylisz ze tak powiem dziedziny i porzadki, chcesz rozmawiac o sztuce
                                        publicznej, a podajesz mi liste komercyjnych galerii sprzedajacych w wiekszosci
                                        sztuke, która ja sobie nazywam na wlasne potrzeby „sztuka uzytkowa” (nie ma w
                                        tym okresleniu nic pejoratywnego – ale przyznaj sama – sa to w wiekszosci
                                        obrazy, które albo ci się podobaja albo nie, chcialabys je sobie zawiesic nad
                                        kominkiem, lub bys nie chciala –ale na tym koniec – powielaja one pewne utarte
                                        schematy i formy) – taka sztuka jest jak najbardziej potrzebna – ale to po
                                        prostu inna dziedzina. Nasuwaja mi sie takie pytania:
                                        1. Polecalas mi biennale w Wenecji- powiedz ilu z artystow sprzedajacych
                                        w podanych galeriach było na tym biennale– a jeśli będzie to liczba w granicach
                                        bledu statystycznego – to dlaczego tak jest?
                                        2. A slyszalas o takich warszawskich galeriach jak Zacheta (nie wieze ze
                                        nie slyszalas), Centrum Sztuki Wspolczesnej czy Foksal? Artysci wystawiajacy
                                        tam jezdza na biennale do Wenecji. Jaki jest powod, ciekawi mnie, ze te galerie
                                        nie znalazly się w twoim spisie?
                                        3. Ilu znasz wspolczesnych polskich artystow którzy wystawiaja w TYCH
                                        galeriach? Ja nie mowie ze musisz ich tworczosc lubic. Odpowiedz znam X ale
                                        uwazam ze to co robi jest kiepskie bo (i tu merytoryczne uzasadnienie) – bedzie
                                        dla mnie tym bardziej fascynujaca...nie pisze tego żeby robic ci klasowki z
                                        wiedzy sztuce, tylko znajomosc ich tworczosci w kontekscie tego ze mamy
                                        rozmawiac o sztuce publicznej wydaje mi się dosyc istotna, a po twoich
                                        odpowiedziach zaczynam mieć wrazenie, ze wchodzisz na nie do konca rozpoznany
                                        przez siebie teren. Udowodnij mi wiec ze się myle, i ze twoja niezgoda wynika
                                        ze swiadomego odrzucenia pewnych rzeczy, nie zas z braku wiedzy na ich temat.
                                        Pozdrawiam.

                                        Ps. Powiedz mi gdzie ty wyczytalas w Wyborczej przeciwstawienie palmy pracom
                                        wystawianym w przytoczonych przez ciebie galeriach? Ze „Palma to cymes,
                                        reszta to kicha.” Ja nic takiego tam nie znalazlem....


                                        • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 27.02.04, 10:16
                                          Odpowiedzi część pierwsza
                                          Totec, Jak widać zostaliśmy we dwoje na tym forum. No cóż, pozwól że odpowiem
                                          Ci od d..y strony. Wiesz, nie w pełni zgadzam się z Tobą co do ekspozycji
                                          Gudzowatego w kwestii czy jest to sztuka publiczna czy nie. Dla mnie nią jest i
                                          nie chodzi tu o zdjęcia wywieszone na ulicy, tylko o nadanie temu miejscu
                                          odmiennego charakteru. Duchamp podniósł zwykły pisuar do rangi dzieła sztuki
                                          stawiając go na piedestale. To nie parkan, a fotografie Gudzowatego są właśnie
                                          takim piedestałem. Spróbuj spojrzeć na to z tej strony. Poza tym sztuka
                                          publiczna to także pomniki, rzeźby w parkach, kawałki dobrej, współczesnej
                                          architektury wkomponowane w zabytkowe obiekty, instalacje od czasu do czasu
                                          pojawiające się właśnie przy Zamku Ujazdowskim, etc. Nie zapomniałam o galerii
                                          Foksal, Zachęcie czy Centrum Sztuki Współczesnej. Pominęłam je celowo, bo
                                          chodziło mi o co innego, o czym za chwilę. Jedyny dobry przykład sztuki
                                          publicznej, który na razie mi przychodzi do głowy w bezpośrednim odniesieniu do
                                          palmy to instalacja - i tu niestety muszę się powtórzyć - która pojawiła się na
                                          48 Biennale w Wenecji. Nazwiska artysty za Chiny Ludowe nie pamiętam (żałuję).
                                          Zrobił dwie instalacje: lotka-gigant i ogon lwa. O tytuły dzieł nie pytaj, bo
                                          niestety nie wiem. Poszukam w sieci. Były naprawdę rewelacyjne. Ogon lwa był
                                          umieszczony na fasadzie skrzydła łączącego Procuratie Nuove i Vecchie - nad
                                          Sottoportico S. Geminian - od strony placu Św. Marka. Z daleka wyglądało to jak
                                          szereg żółtych wiader - takich jakie często widać na rusztowaniach -
                                          zwisających z jednego z okien. Dopiero potem dotarło do mnie że to ogon
                                          wielkiego lwa. Pomysł był ekstra, bo nawiązywał bezpośrednio do godła Wenecji i
                                          jednocześnie „puszczał oko” w kierunku odbiorcy. Aż kusiło by pobiec na drugą
                                          stronę i sprawdzić czy z fasady dającej na Calle d’Ascensione nie wystaje lwia
                                          morda. Inne dobre przykłady sztuki przestrzennej znajdują się w Centrum Sztuki
                                          Współczesnej im. Luigi Pecci w Prato (ach, Italia powraca, sorki - skrzywienie
                                          zawodowe). Dzieła artystów takich jak Anne i Patrick Poirier (zwłaszcza „Exegi
                                          monumentum aere perennius”), Albert Hien, Mauro Straccioli nieodmiennie mnie
                                          fascynowały. Zdjęcia możesz obejrzeć na stronie www.pratoartestoria.it, choć
                                          uważam że są o wiele bardziej efektowne w plenerze. Ale z braku laku dobre i
                                          to. Doskonała sztuka publiczna to rzeźby Arnalda Pomodoro znajdujące się w
                                          wielu włoskich miastach: Mediolan, Rzym, Wenecja (tu akurat nie w kontekście
                                          urbanistycznym, bo w Muzeum Peggy Guggenheim), Terni, Marsala (vedi gigantyczne
                                          dzieło pt. Moto terreno solare), no i oczywiście również w innych krajach. Na
                                          dziedzińcu Peggy Guggenheim też goszczą czasami bardzo ciekawe instalacje, ale
                                          jak już wspominałam nie można ich odnieść do sztuki publicznej. Jest jeszcze
                                          Christo i jego instalacje-happeningi, gdzie obiekt-zabytek staje się anonimowym
                                          wypełnieniem dzieła Christa. Wracając do Polski ciekawy był również wielki
                                          motyl reklamujący zeszłoroczną wystawę motyli w PKiN. Skojarzenia z King
                                          Kongiem i Godzillą vs Mothra nasuwały się od razu. To był udany pomysł i też
                                          był swego rodzaju sztuką przestrzenną. Z palmą było inaczej, ale o tym później.
                                          • sigrun Re: Dlaczego wyborcza toleruje pedałów na forum?? 27.02.04, 10:20
                                            Odpowiedzi część druga
                                            Pytasz czy znam jakichś polskich artystów wystawiających na Biennale. Proszę
                                            bardzo: Katarzyna Kozyra, Piotr Uklański, Paweł Althamer, Piotr Janas. Test
                                            zaliczony? A tak na serio, podobają mi się rzeźby Althamera. Nie wiem czemu
                                            przywodzą mi na myśl dzieła Burriego i De Chirico. Szkoda że nie miałam okazji
                                            osobiście zobaczyć wystawy pt. Naziści Uklańskiego, bo pomysł i realizacja - z
                                            tego co udało mi się zobaczyć w mediach - były naprawdę na poziomie, z
                                            wyjątkiem szopki Olbrychskiego, ale to już inna medialna bajka wciskana masom.
                                            A teraz coś o palmie kontra pędzel, czyli co ma piernik do wiatraka. Pozwól że
                                            trochę ubarwię, ale chciałabym uniknąć wchodzenia w szczegóły. Załóżmy że twoją
                                            pasją jest muzyka. Preferujesz muzykę poważną, ale nie stronisz od rocka,
                                            metalu, jazzu, reagge, a nawet popu i techno. Wybrałeś klasyczną muzę i dobrze
                                            Ci z tym, ale doceniasz również twórczość przedstawicieli najnowszych nurtów.
                                            Przeglądasz prasę, słuchasz radia, oglądasz TV i zaczynasz powątpiewać, aż w
                                            końcu szlag Cię trafia. Wszędzie niczym natka pietruszki tylko metal - death,
                                            gothic, power, black, industrial, nu, grunge ale zawsze metal. Czasami
                                            znajdujesz jakieś małe wzmianki o jazzie, czy soulu. Nigdy jednak na pierwszych
                                            stronach, a znalezienie czegoś o twojej konkretnej dziedzinie to jak szukanie
                                            igły w stogu siana. Oglądasz i słuchasz te bzdury, że metal jest awangardowy, a
                                            klasyka jest wtórna i nie przemawia do mas. Jest tyle uzdolnionych muzyków, ale
                                            nie wszyscy lubią, bądź umieją tworzyć metalowe utwory. I zaczynasz sobie
                                            zadawać pytania o co tu w tym wszystkim chodzi, bo według Ciebie powinno być
                                            miejsce dla wszystkich gatunków, nie tylko dla jednego, który akurat jest w
                                            modzie. Więc wnioski które wyciągasz nie rokują najlepiej, tym bardziej że
                                            media bezustannie trąbią na lewo i prawo o przewadze metalu. Odnosisz wrażenie
                                            że w stolicy nic innego się poza metalem nie dzieje, a „potocznie” miano muzyka
                                            może przysługiwać tylko kudłatym, wytatuowanym gościom w skórach. Obecnie,
                                            jeśli pozwolę sobie tak stwierdzić, warszawska sztuka przestrzenna zalatuje
                                            właśnie NWOBHM, a cała medialna otoczka jest bardzo, ale to baaaaardzo pro-
                                            metalowa. A Zachęta, Galeria Foksal, czy Centrum Sztuki Współczesnej na Zamku
                                            Ujazdowskim promują głównie heavy metalowe brzmienia. Spacer po innych
                                            galeriach, to taka zachęta (w tym wypadku przez małe „z”) do posłuchania także
                                            innych gatunków muzyki, bo może okazać się że nie wszystko co nie ma ciężkiego
                                            brzmienia musi na siłę być nudne jak flaki z olejem. Ja osobiście przepadam za
                                            metalem ;-)
                                            Pewnie zapytasz skąd takie wnioski. Dam Ci jeden przykład: wystawa rzeźb
                                            Mitoraja. Czy gdziekolwiek było coś więcej na temat twórczości tego pana oraz
                                            wystawionych na Placu Zamkowym rzeźb? Nie, najważniejszy był happening z
                                            jachtem w roli głównej oraz co z tego wynikło. Podejrzewam że gdyby zamiast
                                            rzeźb były to instalacje a la Mario Merz (którego twórczość cenię), media nie
                                            zajmowałyby się tak bardzo jakimś głupim jachtem.

                                            Boże, co za megaepistoła. Grafomania też jest zaraźliwa. Na przyszłość będę się
                                            streszczać.
                • Gość: Totec Re: wreszcie jakies argumenty IP: *.merlin.pl 24.02.04, 11:16
                  No prosze, a wiec mozna uzywac argumentow a nie inwektyw. Wreszcie ktos odzewal
                  sie w tym watku ludzkim glosem (prawie ludzkim bo przyznasz sigrun ze to co
                  piszesz o przyczynach zainteresowania Roodego palma w kulturalnym towarzystwie
                  cie dyskfalifikuje). Ale wracajac do rzeczy: mylisz sie piszac o "obiekcie juz
                  istniejacym" - oczywiscie ze istnieja sztuczne palmy - ale ze wzgledu na skale
                  (palma jest duzo wieksza od stojacych w hotelowych holach) i specyficzne
                  warunki ( umieszczona na zewnatrz, przy mrozie, po alejach szaleja silne
                  wiatry) musiala zostac zaprojektowana od podstaw - w pracach uczestniczyl
                  architekt, by byla bezpieczna i nie zwalila sie np. na przejezdzajacy tramwaj.
                  Standardowo zadna firma na swiecie nie robi tak duzych sztucznych drzew. - W
                  tym sensie zostala zaprojektowana - no bo co do formy to jasne ze z grubsza
                  zdefiniowala ja sama natura.
                  Dziwna jest definicja sztuki jaka sie poslugujesz - mozna to odczytac tak, ze
                  sztuka jest tylko to co artysta wlasnorecznie wykona swoimi rekami. Dlaczego
                  tak zawezasz artystom mozliwosci wypowiedzi? Dlaczego artysta nie ma prawa
                  umiescic juz istniejacych rzeczy w nowym kontekscie?
                  co do konkretnego palmowego przypadku. Rajkowska jest uczennica Nowosielskiego
                  (malarstwo - dyplom z wyroznieniem), w latach dziewiecdziesiatych zajmowala sie
                  rzezba, palmy wiec nie postawila poniewaz nie "umi" zrobic nic rekami i ze
                  tylko udaje artystke. Po prostu chcial osiagnac efekty ktorych nie da sie
                  uzyskac za pomoca pedzelka, czy dluta. Chciala by ten obiekt zaistnial w
                  przestrzeni publicznej...budzil reakcje ludzi. No i budzi - od zachwytow po
                  agresje.
                  Caly rozglos zwiazany z palma jest jedynie pochodna tego jak chora jest
                  sytuacja w tym kraju. to powinien byc jeden z kilkunastu, bardzo roznorodnych
                  projektow publicznych zrealizowanych w takim miescie jak Warszawa w ciagu roku.
                  Jednym by sie podobal, inni wzruszali by ramionami- po roku rzecz zostala by
                  rozebrana i do widzenia. A mamy jedna palme posrod biedy i beznadzei,
                  rozbuchane emocje, przypisywanie niewinnemu projektowi roznorakich ideologii,
                  machanie sztandarami, palmiarzy i choinkarzy, inwektywy, zawisci, spiskowe
                  teorie, zagladanie do nieswojej kieszeni i burakow bez krztyny kultury
                  produkujacych sie na internetowych forach. Jakze do polskie...
                  Nikt ci nie odmawia prawa do twojego zdania na temat palmy. Mnie nie podobaja
                  sie np. rzezby Mitoraja, ale nie obklejam ich plakatami, nie odrzynam
                  fragmentow (a to dzialo sie z palma) , nie wchodze na fora internetowe by
                  obrzucac go inwektywami, dyskutowac o jego urodzie i o tym z kim sypia. Na tym
                  polega subtelna roznica. I mysle ze na takie zachowania reagowal Roody, dlatego
                  w swym poprzednim poscie pisalem o burakach z niniejszego forum.
                  a teraz, na zakonczenie, jesli juz sie odezwalem chcialbym odpowiedziec
                  niechowi:
                  1. masonach - miejscownik liczby mnogiej od "mason"
                  2. totec - to jest w nauhatl, jesli nie wiesz jak odmieniac to lepiej tego nie
                  rob.
                  mam nadzieje ze takie wyjasnienia ci wystarcza burku, bo specjalnie dla ciebie
                  nie bede sie tu odzywal. (chyba ze jestes w stanie zmienic styl w co watpie)
                  • niech Re: wreszcie jakies argumenty 24.02.04, 11:56
                    Ja - burek - dziekuje za nauke polskiej i azteckiej gramatyki toteciowi.
                    Poniewaz jestes tu pierwszym wpisywaczem od trzech lat piszacym cos o masonach
                    ufam ze znasz ten temat doglebnie - i zostaw te wiedze sobie. Doglebnie tez
                    sledzisz wymiane postow dotyczaca palmy majaca miejsce na tym forum - tak
                    doglebnie ze analizujac wpis rudego nie zdazyles przeczytac innych glosow. Jak
                    juz przeczytasz - odezwij sie. A ze przy twojej niespotykanej sprawnosci
                    intelektualnej zajmie to troche czasu - dam ci namiary na moich spadkobiercow.
Pełna wersja