Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 11:43
Nie rozumiem dlaczego Państwo Polskie oddaje majątki magnatom. Zrozumiałabym,
gdyby chodziło o przedsiębiorców, ale oni zbudowali swe fortuny na wyzysku
ludzi, szczególnie chłopów. Przecież królewskie przywileje i nadania nie
obowiązują w prawie dzisiejszym? Chyba że się mylę, ale byłoby to dziwne.
    • Gość: xfile Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.aster.pl 19.03.10, 11:46
      Byloby dziwne, gdybys sie myli, bo z natury jestes nieomylny, tak? :-)
      Zwrot wlasnosci to oczywistosc i twoje teorie o zlych magnatach i dobrych
      przedsiebiorcach nie maja tu zastosowania.
      • Gość: torro swoje panstwo na tyle zle prowadzili ze Polska prz IP: *.ifpan.edu.pl 19.03.10, 12:42
        przegrala wojne - bezczelnoscia jest oddawac tym nieudacznikom
        cokolwiek i to po tylu latach - hieny rzucaja sie na padline
        i to jest chyba wlasciwy obraz i tego panstwa i jego obywateli
        • kapitan.kirk Re: swoje panstwo na tyle zle prowadzili ze Polsk 19.03.10, 15:34
          Jesteś całkowicie pewien, że to akurat właściciel Królikarni
          przegrał II Wojnę Światową???
          Pzdr
        • Gość: Lolitessa Re: swoje panstwo na tyle zle prowadzili ze Polsk IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 16:29
          Akurat syn Marty z Pusłowskich Krasińskiej zginął broniąc Polski przed Armią
          Czerwoną w 1939. Więc, jak sądzę, poświęcił dla kraju nieco więcej niż Ty.
    • Gość: Dziki Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 11:51
      Czegoś tu nie rozmiem. Skoro człowiek który odzyskał Królikarnie
      jest bezdomny i w podeszłym wieku, to jak do cholery zamierza dbać
      on o odzyskaną nieruchomość ??? Przecież koszty utrzymania na
      właściwym poziomie i ekspolatacji takiego zabytkowego obiektu są
      ogromne, to skąd on weźmie na to fundusze??? Co, pomieszka tam nic
      nie robiąc (remonty/konserwacje, bo i za co)a potem jak się zacznie
      budynek rozpadać to gdzieś zniknie, żeby znowu Państwo zrobiło
      remont. Jakaś bzdura...
      • ekonomowa Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? 19.03.10, 12:59
        Gość portalu: Dziki napisał(a):
        > Czegoś tu nie rozmiem. Skoro człowiek który odzyskał Królikarnie
        > jest bezdomny i w podeszłym wieku, to jak do cholery zamierza dbać
        > on o odzyskaną nieruchomość ???

        Rozumowanie podobne do tego, które przeprowadził oskarżony o zabicie rodziców:
        prosił o uniewinnienie, bo jest sierotą.
        • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 14:54
          To jest pałac takiej wielkości, że spokojnie można mieszkać na górze, a dół
          wynajmować (np. na biura), utrzymując z tego całość.
        • Gość: Dziki Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 15:18
          No to już chyba pojechałaś po bandzie porównując mnie do mordercy.
          Skoro zabrano majątek niezgodnie z prawem, to powinno się go zwrócić
          zgodnie z prawem, ale mi chodziło raczej o to, jak taka osoba
          poradzi sobie z utrzymaniem dość dużego jakby nie było zabytkowego
          budynku. Jeśli nie potrafisz zrozumieć tego prostego faktu, no to
          sorry, ja już prościej pytania zadać nie potrafię.
      • Gość: nekomimi Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 14:14
        Jak to co zrobi. Sprzeda, sprzeda, sprzeda ....
      • Gość: JanSz Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: 62.233.205.* 19.03.10, 16:34
        To nie ma nic do rzeczy. Przykazanie mówi : 'nie kradnij' i tu nie
        ma wyjątków. Zabranie czyjejś własności to zwykła kradzież i powinna
        być ta własność bezwarunkowo zwrócona z odszkodowaniem za utracone
        korzyści. Lepiej późno niż wcale. Mam nadzieję, że tak samo wrócą do
        właścicieli inne majątki. Trzymanie ich to nic innego jak popieranie
        komunistów i ich teorii.
        • Gość: podatnik Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: 94.75.67.* 20.03.10, 16:58
          Gość portalu: JanSz napisał(a):

          > To nie ma nic do rzeczy. Przykazanie mówi : 'nie kradnij' i tu nie
          > ma wyjątków. Zabranie czyjejś własności to zwykła kradzież i powinna
          > być ta własność bezwarunkowo zwrócona z odszkodowaniem za utracone
          > korzyści. (...)

          Popieram bezwarunkowo. To co z lwią częścią moich dochodów odbieranych
          mi od lat przymusowo przez państwo polskie? Kiedy zwrot ukradzionego?
          • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 17:30
            Niestety, podatki płacisz zgodnie z prawem. Więc zwrotu się nie doczekasz -
            chyba, że Urząd Skarbowy naliczył Ci błędnie, to wtedy możesz dochodzić. :)
      • Gość: mul Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.10, 12:28
        Masz rację . pisząc " Czegoś tu nie rozmiem. Skoro człowiek który
        odzyskał Królikarnie
        > jest bezdomny i w podeszłym wieku, to jak do cholery zamierza dbać
        > on o odzyskaną nieruchomość ??? Przecież koszty utrzymania na
        > właściwym poziomie i ekspolatacji takiego zabytkowego obiektu są
        > ogromne, to skąd on weźmie na to fundusze???"
        Widać jak 2 razy dwa, że już są nabywcy , którzy za psi grosz to
        kupią manipulując bezdomnym staruszkiem. Już mecenas IGOR to wie .
    • Gość: mailman Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.kredytbank.com.pl 19.03.10, 11:52
      Nie mam nic przeciwko zwrotowi majątku spadkobiercom właścicieli,
      ale wydaje się być zasadnym żądanie od nich zwrotu kosztów remontów
      i utrzymania nieruchomości.
    • Gość: mailman Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.kredytbank.com.pl 19.03.10, 11:59
      Nie mam nic przeciwko zwrotowi majątku spadrkobiercom, ale czy
      spadkobiercy nie powinni zwrócić kosztów remontów i utrzymania
      nieruchomości?
      • kapitan.kirk Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? 19.03.10, 12:07
        Może i powinni - ale oczywiście tylko pod warunkiem, że dotychczasowy uzytkownik
        zapłaci im zarazem odszkodowanie za kilkadziesiąt lat bezprawnego użytkowania
        ich nieruchomości.
        Pzdr
        • ravenheart1 Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? 19.03.10, 14:32

          generalnie uważam że majatek powinien byc zwrócony w takim stanie w
          jakim został odebrany, czyli jako ruina, wtedy właściciel niech sie
          upomina o odszkodowanie.

          w przeciwnym wypadku dojdzie do absurdalnej sytuacji, w której
          Państwo przez lata inwestowało w zabytek a teraz ma jeszcze płacić
          odszkodowanie.


          a wystyarczyło rozebrac tzw. zabytek i problem przestałby istnieć.
          • kapitan.kirk Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? 19.03.10, 15:37
            Dokładnie z tego samego powodu co Ty, uważam na ogół jedne i drugie
            ewentualne roszczenia (tj. władz do zwrotu pieniędzy za remonty, a
            właścicieli do zwrotu pieniędzy za bezprawne uzytkowanie) za
            wzajemnie się znoszące.
            Pzdr
            • Gość: mul Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.10, 12:39
              Nie uważam , że " roszczenia (tj. władz do zwrotu pieniędzy za
              remonty, a
              > właścicieli do zwrotu pieniędzy za bezprawne uzytkowanie) za
              > wzajemnie się znoszące.".
              Gdyby tak zniszczone mienie użytkował, to albo byłby komunistycznym
              agentem i miałby się nieźle, albo przeczołgaliby go tak jak innych,
              i jako nie swój człowiek nie miałby szans na egzystencję i radość z
              posiadania.
    • saniec Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? 19.03.10, 12:07
      A kto zwróci koszty odbudowy???
    • Gość: ktokolwiek czas na Wrocław, Szczecin ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.03.10, 13:31
      Ci którzy tak się cieszą z odzyskiwania dawnych majątków przez spadkobierców rodzin magnackich niech zajrzą do "Rocznika Statystycznego" chociażby z 1938 roku( można znaleźć w bibliotekach uniwersyteckich) gdzie znajdą ciekawe informacje na temat stanu zadłużeniu majątków ziemskich poszczególnych "familii" magnackich. A swoją drogą ile jeszcze "ciekawych spraw" na horyzoncie zdarzeń może jeszcze się wydarzyć szczególnie na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Jeśli spadkobiercy polskich magnatów mogą, to dlaczego nie mogą następcy chociażby rodzin junkierskich i pruskich przemysłowców. Oni uważają, że też stracili. Jesteśmy w Unii Europejskiej nieprawdaż. Gratulacje dla dalekowzroczności ministerialnych urzędników.
      A z drugiej strony takie Muzeum Narodowe, rzeźby Dunikowskiego, komu to teraz jest potrzebne. A tak teren się sprzeda jakiemuś deweloperowi, i będą pieniądze dla budżetu, i wzrośnie produkcja budowlana, no i oczywiście nasz wspaniały PKB.
      • Gość: Lolitessa Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 14:59
        Zwraca się tylko te majątki i nieruchomości, które zostały przejęte bezprawnie,
        tzn. ze złamaniem prawa PRL.

        W związku z tym cała ziemia przejęta legalnie, zgodnie z reformą rolną,
        pozostaje przy państwu. Tu chodzi o te przypadki, kiedy jakiś peerelowski
        urzędas odbierał po uważaniu, bo wiedział, że żaden inteligent czy bezet ("były
        ziemianin") mu nie podskoczy, bo od razu się wyciągnie sprawę pochodzenia.
        • sanmartino Re: czas na Wrocław, Szczecin ... 19.03.10, 15:30
          W końcu głos rozsądku! Dokładnie! Nikt nie podważa reformy rolnej tylko nielegalne nacjonalizacje - tj. dokonane niezgodnie z prawem PRL! Zawistne typy boli zwrot pałacyku "magnackiego", ale gdyby komuna odebrała ich dziadkom chociaż centymetr miedzy, lub klepiska za sławojką to dochodziliby swych praw jak oszalali. To że w Polsce jest taki chaos własnościowy wynika z tego, że nikomu się nie opłacało rozwiązać systemowo sprawy reprywatyzacji. Od czasu uwalenia przez Kwaśniewskiego projektu rządu Buzka nic w tej sprawie nie drgnęło.
        • Gość: JanSz Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: 62.233.205.* 19.03.10, 16:38
          Co jest legalnego w reformie rolnej? Tyle dokładnie ile w stanie
          wojennym. Popierając jedno nie zapomnij poprzeć i drugiego.
          • Gość: Lolitessa Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 16:47
            Reforma rolna (planowana zresztą już przed wojną) była normalnym aktem prawnym parlamentu polskiego. Natomiast zarówno dekret Bieruta, jak i wprowadzenie stanu wojennego łamały obowiązujące prawo. Proste? Proste.

        • Gość: podatnik Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: 94.75.67.* 20.03.10, 17:00
          Gość portalu: Lolitessa napisał(a):

          > Zwraca się tylko te majątki i nieruchomości, które zostały przejęte
          bezprawnie,
          > tzn. ze złamaniem prawa PRL. (...)

          Przykładem działalność tzw. Komisji Rabunkowej.
      • Gość: gosc Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: *.91.25.242.static.crowley.pl 19.03.10, 15:12
        Szkoda, że tak niewielu ludzi zdaje soebie sprawę, że polski
        przedwojenny magnat w więszkości był człowiekiem, niedouczonym,
        rozrzutnym, przynoszącym wstyd Polsce i do tego strasznie
        zadłużonym!!! Po tylu latach niech odzyskają swoją własność, ale z
        realnie zwaloryzowanym obciążeniem hipotecznym. Jakby zaczęto tak
        postepować to zapewne NBP zacząłby odnotowywać duże nadzwyczajne
        zyski ;-)
        • Gość: Lolitessa Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 16:45
          Chyba myli Ci się magnat z czasów saskich (albo z propagandowych komunistycznych
          rysunków) z rzeczywistą przedwojenną polską arystokracją. Królikarnia przed
          wojną należała do Marty z Pusłowskich Krasińskiej, która "miała zapał do
          działania społecznego, angażowała się w mecenat. Zapraszała na spotkania
          towarzyskie wybitne osobistości ze świata polityki, literatury, sztuki, teatru.
          Odmawiała wizyt urzędnikom władz zaborczych. Salon jej przetrwał bez mała
          czterdzieści lat." Zajmowała się również amatorsko pisaniem i malarstwem. Była
          córką Wandalina Pusłowskiego, kolekcjonera sztuki, numizmatyka i przedsiębiorcy
          (twórcy fabryki sukna w Chomsku). Pusłowscy należeli do najwybitniejszych
          kolekcjonerów i znawców sztuki w przedwojennej Polsce (zwłaszcza Ksawery,
          dyplomata i tłumacz, poliglota, znakomicie wykształcony); całą kolekcję
          ofiarował Wawelowi i Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. No o Zygmuncie Krasińskim
          (nieco wcześniejszy członek tej rodziny) to chyba nawet Ty słyszałeś :)

        • Gość: Lolitessa Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 16:57
          Drogi Gościu,

          swoją wiedzę o "przedwojennym magnacie" opierasz najwyraźniej na wiedzy o
          czasach saskich i na magnacie z komunistycznej propagandy. Przede wszystkim w XX
          wieku, po I wojnie i utracie wielkich majątków na wschodzie, nie ma mowy o
          magnatach w Polsce. Było nieco arystokracji i ziemiaństwa, których
          przedstawiciele często albo żyli bardzo skromnie (np. ojciec Jerzego Giedroycia
          był farmaceutą), albo, jeśli rzeczywiście byli zamożni, to z zupełnie innych
          źródeł niż w XVIII wieku. Mieli albo firmy i fabryki, albo (na ogół niezbyt
          rentowne) majątki ziemskie, które przypominały dzisiejsze wielkie gospodarstwa,
          albo wolne zawody - byli np. dyplomatami, politykami, prawnikami.

          Marta z Pusłowskich Krasińska, przedwojenna właścicielka Królikarni, prowadziła
          przez kilkadziesiąt lat słynny salon, miejsce spotkań wybitnych intelektualistów
          XIX i XX wieku. Jej ojciec, Wandalin Pusłowski, był z zamiłowania numizmatykiem
          i archeologiem, twórcą fabryki sukna w Chomsku; Pusłowscy słynęli jako
          kolekcjonerzy i znawcy sztuki, szczególnie Ksawery, tłumacz, kolekcjoner,
          dyplomata, poeta, poliglota znający 6 języków, gruntownie wykształcony, który
          rodową kolekcję ofiarował Wawelowi i Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. O Zygmuncie
          Krasińskim (nieco wcześniejszym członku rodu) pewnie nawet Ty słyszałeś :)

          Jeśli zatem puszesz o "niedouczonych i rozrzutnych" to porównaj się najpierw z
          takim Pusłowskim czy Krasińskim (prawdziwym, a nie z karykatur peerelowskich) i
          zadaj sobie pytanie, co sam umiesz, co wiesz i ile ofiarowałeś Polsce?
          • Gość: podatnik Re: czas na Wrocław, Szczecin ... IP: 94.75.67.* 20.03.10, 17:04
            Gość portalu: Lolitessa napisał(a):

            > Drogi Gościu,
            >
            > swoją wiedzę o "przedwojennym magnacie" opierasz najwyraźniej na
            wiedzy o
            > czasach saskich i na magnacie z komunistycznej propagandy (...)
            Mieli albo firmy i fabryki, albo (na ogół niezbyt
            > rentowne) majątki ziemskie, które przypominały dzisiejsze wielkie
            gospodarstwa (...)

            A dorobili się ich uczciwą pracą. Czy może wracamy do średniowiecza,
            nadań królewskich? Pańszczyznę już przywróciliśmy, więc tutaj więcej
            robić nie trzeba. Wystarczy posłuchać, co mają do powiedzenia
            dzierżawcy na setkach tysięcy hektarów wyłudzonych przez kościół.
    • Gość: dziadek Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.xdsl.centertel.pl 19.03.10, 13:56
      Powinni zwrócić majątki swoim wlaścicielom na Wołyniu i Podolu, nadawane swoim
      ludziom przez Piłsudskiego.
    • Gość: pietrek Własność... IP: *.111.148.235.static.crowley.pl 19.03.10, 14:26
      rzecz święta. Czesi 20 lat temu oddali byłym właścicielom co im się
      należało i mają już dawno spokój. Dawno zaleczyli rany i są daleko z
      przodu, a u nas (co widać po powyższych postach) wyrosło następne
      pokolenie, które podważa prawo do własności.
      • Gość: gosc Re: Własność... IP: *.91.25.242.static.crowley.pl 19.03.10, 15:15
        Nie taka świętka jak się wiekszości wydaje. Slogan: 'Własność rzecz
        święta' przeznaczony jest dla ludzi, którzy w swoim życiu byli
        właścicielami jedynie pary zniszczonych trampek ;-)
        • Gość: grisza Re: Własność... IP: *.chello.pl 19.03.10, 15:39
          Święta własność to slogan dla frajerów którzy całe życie się łudzą
          że im jakaś własność przypadnie a naprawdę są tylko psami
          łańcuchowymi prawdziwych posiadaczy którzy wielkie idee mają w
          doopie!
    • Gość: jan_dreptak Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: 87.205.149.* 19.03.10, 14:32
      20 lat wolnej Polski a komuna trzyma się mocno,

      drodzy bolszewicy, jak wam tak przeszkadza, że właściciel odzyska
      Królikarnię to zróbcie zrzutkę, kupcie od niego i potem przekażcie w
      prezencie miastu
    • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 15:12
      Oj, tak to jest, jak się sądzi nie mając zielonego pojęcia o rodzinach, tylko
      mówiąc o "magnatach" z peerelowskiej propagandy.

      Królikarnia należy do Krasińskich, bo przeszła na nich z Pusłowskich (Marta
      Krasińska była z domu Pusłowska właśnie). Pusłowscy z Przeździeckimi nie żyli
      (zwłaszcza na przełomie XIX i XX wieku!) z jakiegoś "wyzysku chłopa
      pańszczyźnianego, rozpijanego przez dziedzica tą butelką" (zwłaszcza, że
      pańszczyzny nie było od 1864), ani z królewskich nadań, tylko z tego, że byli
      przedsiębiorcami właśnie. Utrzymywali się z prowadzenia największego i
      najbardziej luksusowego warszawskiego hotelu, czyli Europejskiego. Także, drogi
      obrońco przedsiębiorców, najpierw dowiedz się z im walczysz, a dopiero potem wal
      maczugą :)



    • Gość: Hrabia Henryk arystokracja ducha czy mamony IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.03.10, 18:25
      Są dwa rodzaje arystokracji: arystokracja ducha i arystokracja mamony. Jeśli ktoś chce zbić kapitał na Muzeum Narodowym, to nie należy do arystokracji ducha, to prosta trawestacja "Nie-boskiej komedii".
      Przy okazji warto by było poznać stan hipotek z sierpnia 1939 roku tych warszawskich arystokratycznych rezydencji, które w tak okrutny sposób w PRL zostały odbudowane po zniszczeniach wojennych drugiej wojny światowej.
      I jeszcze jedno tu nie chodzi jak mniemam o odtworzenie "Zamku Św. Trójcy", a o prosty interes z deweloperem, który zbuduje na terenie Królikarni piękne stylizowane na epokę klasycyzmu osiedle apartamentowców.
      Piękna heraldyka jest prawdopodobnie tylko swoistym lakierem, który ma przykryć prawdziwe tło tego przedsięwzięcia.
      • Gość: Lolitessa Re: arystokracja ducha czy mamony IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 18:44
        Ekhem, a skąd heraldyka? Bo ani w artykule, ani w dyskusji nic o heraldyce.

        Tu nikt nie "zbija kapitału na Muzeum Narodowym", podobnie jak spadkobiercy
        Pusłowskich i Przeździeckich nie "zbijają kapitału na Orbisie" a Raczyńskich -
        na ASP a Bracia Jabłkowscy - na Cechu Rzemiosł. Państwo polskie narabowało
        prywatną własność i ofiarowało ją różnym instytucjom. Teraz prawowici
        właściciele chcą odzyskać to, co im się słusznie należy (w ogóle nie rozumiem,
        jak można zwrot własności nazywać "zbiciem kapitału"?). W większości przypadków
        instytucje państwowe, które przejęły czyjąś własność, mają w nosie roszczenia i
        nie zamierzają niczego oddawać, więc sprawa ląduje od razu w sądzie i ciągnie
        się latami - choć na ogół dawni właściciele są skłonni do ugody i znalezienia
        rozwiązania, które satysfakcjonowałoby obie strony. Trudno się dziwić, że po
        kilku czy klikunastu latach walk z zażartymi "właścicielami" budynków prawowici
        właściciele nie mają ochotę na wchodzenie w żadne ugody.

        Park Królikarni jest nie do zabudowania, jak Pole Mokotowskie. I nikt nie mówi o
        jego zabudowywaniu - jedynie o odzyskanie budynku i parku, który państwo polskie
        przejęło ze złamaniem prawa.

        Hipoteki są powszechnie dostępne - może Pan, Panie Hrabio, pójść sobie, zażądać
        księgi wieczystej, sprawdzić i wpisać na forum. Zachęcam.
        • Gość: "poeta" Re: arystokracja ducha czy mamony IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.03.10, 19:54
          Droga Księżno L.,
          Jak rozumiem według Księżnej zwrot Królikarni spadkobiercy dawnych właścicieli, to akt sprawiedliwości dziejowej czyli "Nie-boska komedia à rebours". Historia jednak uczy, że wszystkie próby restauracji dawnych porządków są nieudane, to początek ich końca, po prostu czasy się zmieniają. Hipoteki hipotetycznie przyjmijmy, że odzwierciedlają stan rzeczywisty. Ale jak było naprawdę przed wojną? Bo potem przecież był po drodze taki epizod zwany II Wojną Światową, okupacja hitlerowska, byli niejacy szmalcownicy itp. I hipoteki cały czas były w obrocie. No i było totalnie zniszczone miasto po zakończeniu działań wojennych - morze gruzów. Przyszły prezydent USA gen. Eisenhower wizytując zniszczoną Warszawę we wrześniu 1945 roku mówił, że nie ma możliwości podniesienia miasta z ruin. A jednak się odbudowała, i odbudowano także dawne rezydencje rodowe. Wiem, że to akurat niewiele znaczy dla kogoś kto jest błękitnej krwi, ale chyba "noblesse oblige".
          z wyrazami szacunku dla Księżnej Pani L.
          • kapitan.kirk Re: arystokracja ducha czy mamony 19.03.10, 21:04
            Drogi Pankracy; jeżeli Pankracy posiada jakieś realne wieści na temat tego, że
            prawa własności spadkobierców do owego pałacu są moralnie lub formalnie nieważne
            - z powodu np. przedwojennego zadłużenia czy szmalcownictwa w czasie wojny - to
            niech Pankracy przedstawi je odpowiednim władzom lub zgoła nam wszystkim tu
            zgromadzonym, zamiast bić tutaj insynuacyjną brudnawą pianę. Z góry zastrzegam,
            że zburzenie miasta i odbudowanie go po wojnie nie będzie tu traktowane jako
            okoliczność uzasadniająca zabór mienia, z tego prostego powodu, że po wojnie
            wiele miast na zachodzie Europy (i nie tylko) było podobnie zburzonych, a jednak
            jakoś też udało się je odbudować bez powszechnej nacjonalizacji prywatnych
            domów. Innymi słowy, niech Pankracy przyjmie do wiadomości, że nie chodzi tu o
            "restaurację dawnych porządków" (cokolwiek Pankracy nie miałby pod tym pojęciem
            na myśli), ale po prostu o zwrot czegoś co się upaństwowiło w sposób sprzeczny
            nawet z opresyjnym prawem PRL (rzutując wstecznie tę nazwę na lata 1944-1952), a
            więc niejako bezprawnie do kwadratu.

            Pozdrawiam - Bianchetti jr.
          • Gość: Lolitessa Re: arystokracja ducha czy mamony IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 22:48
            Nie jestem ani księżną, ani hrabiną ani nikim takim. Z Krasińskimi nic mnie nie
            łączy. Jeśli się tu wpisuję, to tylko z... hm... no właśnie, z poczucia
            sprawiedliwości. Z poczucia, że chciałabym żyć w państwie, które oddaje to, co
            bezprawnie zabrało. Bo gdyby teraz przyszedł fiskus, urzędas taki czy siaki i
            powiedział mi: "pani mieszkanie/pieniądze na koncie/whatever nie należy do pani,
            bo tak powiedziałem" to chciałabym mieć możliwość odwołania i odzyskania
            bezprawnie zabranego majątku. Ty nie?

            To nie jest "próba restauracji dawnych porządków" ani "akt sprawiedliwości
            dziejowej" tylko kwestia administracyjna. Jest coś takiego jak księgi wieczyste,
            własność i prawo dotyczące nieruchomości. III RP jest spadkobierczynią prawną
            PRL, a PRL - II RP. Z czego płyną pewne zyski, ale i odpowiedzialność.

            PS: II wojna światowa - proszę mnie poprawić, jeśli się mylę - nie wypadła
            między latami 50-tymi a naszymi czasami. A Królikarnię skonfiskowano w latach
            50-tych właśnie. Więc o co chodzi?

            PPS: Nie bardzo wiem, co do tego mają szmalcownicy i rzekomy "obrót hipotekami"?
            Hipotekami się nie obraca, obracać można co najwyżej nieruchomościami.

    • palim.psest Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? 19.03.10, 19:40
      no ładnie...
      jest być może jedno wyjście... niech skarb państwa odkupi pałacyk od
      krasinskiego, jeśli ten go odzyska... bedzie bolało, ale przynajmniej nie będzie
      przeprowadzki zbiorów...
    • Gość: xxx Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.acn.waw.pl 19.03.10, 20:05
      A po co im to oddawać. MY nic z tego nie mamy. Cały naród musi płacić, żeby
      jakiemuś dalekiemu kuzynowi oddawać coś, co jego dalekiej rodzinie zabrała
      komuna. Oddawanie tego nie jest w interesie kraju i nie opłaca się nikomu poza
      garstką cwaniaczków. Powinni dostać trochę obligacji skarbu państwa i spierdalać.
      • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 22:41
        "Dalekiemu kuzynowi"? Skąd takie przypuszczenie?

        Zresztą, gdyby nawet był dalekim kuzynem (choć nie jest, co łatwo sprawdzić w
        necie) to nie ma nic do rzeczy.

        Akurat moim skromnym zdaniem oddanie bezprawnie zagrabionej własności opłaca się
        całemu społeczeństwu - bez względu na to, czy chodzi o Królikarnię zabraną
        Krasińskim, czy rower/samochód który ktoś Ci jutro świśnie sprzed domu.
    • Gość: Wit Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.elpos.net 19.03.10, 22:34
      OK. Nasze błoto. W Polsce nie można zbudować żadnej drogi, nie
      mówiąc już o elektrowni atomowej. Za to będą zwrócone pałacy, lasy,
      obszary byłym magnatom. Wyrzućmy muzea, szpitale, uczelnie. Bo prawo
      własności jest ŚWIĘTSZE OD ROZSĄDKU. Potem być może jaśniewielmożni
      pozwolą nam przysługiwać sobie, a może nawet poklepą po ramieniu.
      Nie zapomnijcie oddać niski pokłon.
      Ciekawe, w jakim kraju magnacki dzedzic posiada 8 ha i pałac w
      centrum stolicy?
      • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 22:52
        Lasy nie podlegają reprywatyzacji. Nie podlega nic, co zostało zabrane w zgodzie
        z obowiązującym w PRL (wyjątkowo represyjnym i w świetle dzisiejszych przepisów
        - bezprawnym) prawem - a tylko to, co odebrali na własną rękę i wbrew
        stanowionemu prawu urzędnicy, którzy czuli się bezkarni.

        Ciekawa jestem, co byś zrobił, gdyby jutro przyszedł urzędnik z magistratu,
        stanął w progu i powiedział ci: pan tu już nie mieszka, ma pan czas na
        wyprowadzkę do końca miesiąca, ten dom/to mieszkanie do pana nie należy?
        Rozumiem, że pogodziłbyś się i nie walczyłbyś? Bo po co?
    • Gość: Bumcykcyk senior Królikarnia a może ruina? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.03.10, 00:16
      Święte prawo własności do Królikarni? ok, ale, niech to będzie zrobione tak, aby "Nowe Jaśnie Państwo" dostało tę rezydencję w takim stanie w jakim była do czasu odbudowy przez Polskę po II Wojnie Światowej. Czyli zgliszcza i ruiny. Jak sprawiedliwość to sprawiedliwość, to nie działa tylko w jedną "jaśnie pańską stronę" bo "ciemny lud to kupi".
      Xs. Lolitesso "chapeau!" za kontrrewolucyjną czujność, :-), a może kauzyperdowską (prawniczą) przebiegłość. :-)
      • sanmartino Przeraża mnie głupota wpisów 20.03.10, 00:50
        Przeraża mnie głupota tych wpisów o jaśnie państwie, pijanych i zadłużonych magnataxh. Czy nie rozumiecie, że tu nie chodzi o żadną sprawiedliwość dziejową, tylko o to że PRL dokonywał wywłaszczeń niezgodnie nawet z wprowadzonymi przez siebie aktami nacjonalizacyjnymi? Są podstawy prawne do dochodzenia roszczeń, więc ludzie walczą. Co w tym dziwnego?
        III RP jako jedyny kraj postsowiecki w Unii nie uporządkowała spraw własnościowych. Dlatego jeszcze długo będziemy świadkami niekończących się procesów i związanych z nimi kosztów. A to wszystko dlatego, że tacy ludzie jak wy byli przeciwni rozwiązaniom systemowym. Mentalność parobka - mentalnością Polaka.
        • Gość: xxx Re: Przeraża mnie głupota wpisów IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 09:04
          Trudno, dokonywał. Nie widzę żadnego powodu, żebym z moich podatków musiał
          płacić za to, co zrobił PRL. Te magnackie pałacyki były utrzymywane z kasy
          państwa. Poza tym jaśnie poprzednicy piątej wody po kisielu pewnie by i tak te
          majątki sprzedali a kasę przepili - więc nie ma czego zwracać.
          • Gość: Lolitessa Re: Przeraża mnie głupota wpisów IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 09:49
            Jaka "piąta woda"? Jaki "daleki kuzyn"? Jan Krasiński jest synem Franciszka Krasińskiego i wnukiem Marty Krasińskiej - ni mniej ni więcej, tylko wnukiem przedwojennej właścicielki i synem właściciela powojennego Królikarni. Równie dobrze mógł się wychowywać w tym domu (urodził się w 1924):

            www.sejm-wielki.pl/sejmwielki?p=marta;n=hr.+pus+owska+h.+szeliga+odm.
            Może i nie widzisz żadnego powodu, ale taki powód istnieje - III RP jest następcą prawnym PRL. Tak to zostało uchwalone przez sejm RP.
            • Gość: xxx Re: Przeraża mnie głupota wpisów IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 10:00
              To niech III RP da im obligacje skarbu państwa na jakąś symboliczną kwotę,
              kaczka niech przeprosi za komunę i tyle a nie oddawanie majątku (utrzymywanego
              przez lata za pieniądze podatników) w naturze.
              • kapitan.kirk Re: Przeraża mnie głupota wpisów 20.03.10, 10:29
                Sęk w tym, że właściciele owego niezgodnie z prawem zabranego majątku wcale nie
                żądali od państwa utrzymywania go następnie z podatków publicznych - w
                zupełności zapewne wystarczyłoby im, żeby im owego majątku nie zabierano i
                pozwolono utrzymywać go z własnych środków. Jakoś inne kraje na zachodzie
                Europy, nie mniej od Polski zniszczone, odbudowały się i rozwinęły bez
                powszechnej konfiskaty nieruchomości...

                Pzdr
              • Gość: Lolitessa Re: Przeraża mnie głupota wpisów IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 11:41
                Mhm. A co powiesz na to: jutro przychodzi do Ciebie urzędnik i zabiera Ci
                mieszkanie i samochód. Przez pół wieku nie możesz tego odzyskać, a ja mówię: "E,
                niech mu tam odpalą obligacje na jakąś symboliczną sumę". Na ile reflektujesz?
                1000 zł? 5000 zł?
                • Gość: xxx Re: Przeraża mnie głupota wpisów IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 11:47
                  A co ten twój przykład ma do rzeczy? Nic. Kwestia dotyczy majątków przejętych
                  bardzo dawno temu - dłużej niż terminy zasiedzenia nawet w złej wierze i
                  przejętych w bardzo specyficznych okolicznościach.
                  Koszty komuny ponieśli wszyscy, nie ma żadnego powodu żeby wynagradzać to tylko
                  niektórym. Czemu niby ktoś ma dostać po 60 latach majątek wart kupę kasy,
                  utrzymywany z państwowych pieniędzy przez te lata - za frajer

                  Dlatego kwestię reprywatyzacji należy zakończyć ucinając wreszcie te roszczenia.
                  Trudno, Bierut zabrał, przykro nam z tego powodu ale nic więcej nie możemy
                  zrobić i koniec. Państwa - czyli nas - nie stać na oddawanie tego, co zabrali
                  sowieci.
                  • Gość: Lolitessa Re: Przeraża mnie głupota wpisów IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 11:54
                    "Koszty komuny ponieśli wszyscy" - to prawda. Część z nich była zgodna z
                    obowiązującym prawem i od tego nie ma odwołania. Dlatego ziemie z reformy rolnej
                    nie są oddawane (chyba, że zagrabione wbrew ustawie o reformie, co było zresztą
                    dość częste). Natomiast mieszkania, place, domy zabrane w Warszawie bezprawnym
                    dekretem Bieruta (zaznaczam: prezydenta Polski, a nie jakichś bliżej
                    nieokreślonych "sowietów") można oddać i oddaje się (i bardzo dobrze)
                    właścicielom. Niektórzy otrzymują pięknie odremontowane kamienice, inni ruiny,
                    inni jeszcze kawałek placyku pod PKiNem, na którym nic nie mogą wybudować.
                    Krasińscy dostaną Królikarnię.

                    Sam sobie utnij roszczenia - jeśli zabrano Ci dom, pałac, kamienicę, a choćby i
                    gumno ze sławojką, to nie musisz odbierać. Ale nie miej pretensji, że ktoś chce
                    odzyskać swój dom.

      • kapitan.kirk Re: Królikarnia a może ruina? 20.03.10, 09:04
        Gość portalu: Bumcykcyk senior napisał(a):

        > Święte prawo własności do Królikarni? ok, ale, niech to będzie zrobione tak, ab
        > y "Nowe Jaśnie Państwo" dostało tę rezydencję w takim stanie w jakim był
        > a do czasu odbudowy przez Polskę po II Wojnie Światowej. Czyli zgliszcza i ruin
        > y. Jak sprawiedliwość to sprawiedliwość, to nie działa tylko w jedną "jaśnie
        > pańską stronę"
        bo "ciemny lud to kupi".

        Tak jak pisałem wyżej, drogi Pankracy, jeśli Państwo które bezprawnie zabrało
        komuś dom domaga się teraz zwrotu pieniędzy za jego remonty i utrzymanie, to
        jest to postulat sprawiedliwy - ale tylko pod warunkiem, że państwo jednocześnie
        zapłaci właścicielowi odszkodowanie za kilkadziesiąt lat bezprawnego
        użytkowania. Jeśli nie nastąpi to drugie, to nie ma najmniejszego logicznego
        powodu, by miało nastąpić to pierwsze - inaczej dojdziemy do tego, że złapany po
        kilku miesiącach złodziej samochodu będzie domagał się od właściciela zwrotu
        pieniędzy za myjnię, przegląd silnika i woskowanie karoserii w tym czasie. Btw.,
        nie wierzę, żeby Pankracy nie rozumiał, że opisywany przypadek Królikarni jest w
        polskich warunkach raczej wyjątkowy - w 9 przypadkach na 10, to właśnie
        użytkowanie przez państwo i samorządy budynków skonfiskowanych po 1945
        doprowadziło je do ruiny lub zupełnego zniszczenia, a nie odwrotnie.

        Pzdr
      • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 09:07
        Otóż to. Czy wy nie widzicie, że nie ma znaczenia, czy to Urząd Skarbowy zwraca
        Wam 150 zł źle obliczonego podatku/skradziony i odzyskany przez policję samochód
        czy też bezprawnie zabraną kamienicę, mieszkanie albo pałac potomkowi hrabiego,
        aptekarza albo wdowy utrzymującej się z wynajmu pokoi gościnnych?

        Jest własność bezprawnie zabrana. I należy ją oddać.
        • Gość: xxx Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 10:10
          To niech ją oddają ci, co zabrali a nie my. Co mnie obchodzi, że za Bieruta
          zabrali jakimś bogaczom nieruchomość? Trudno, przepadło. Była wojna, była komuna
          - takie okoliczności. Równie dobrze mógł być pożar albo trzęsienie ziemi. Teraz
          państwa nie stać na oddawanie. Niektórym też komuna zabrała majątki na kresach i
          co, wała dostaną. To czemu akurat niektórym mają coś oddawać.
          • kapitan.kirk Re: Królikarnia a może ruina? 20.03.10, 10:25
            Gość portalu: xxx napisał(a):

            > To niech ją oddają ci, co zabrali a nie my.

            No to właśnie przecież oddaje ten, co zabrał, czyli skarb państwa.

            > Co mnie obchodzi, że za Bieruta
            > zabrali jakimś bogaczom nieruchomość?

            Skoro Cie nie obchodzi, że zabrali, to dlaczego Cię obchodzi że oddają?

            > Trudno, przepadło.

            Ano właśnie w tym sęk, że nie przepadło.

            > Była wojna, była komun
            > a
            > - takie okoliczności. Równie dobrze mógł być pożar albo trzęsienie ziemi.

            Ale nie było pożaru ani trzęsienia ziemi, tylko złodziej-urzędas, za którego
            działania niestety musi odpowiadać dziś beneficjent konfiskaty, czyli skarb państwa.

            > Teraz
            > państwa nie stać na oddawanie.

            A cóż to za argument? A jak Ci rąbnę portfel i, po złapaniu, odpowiem, że nie
            stać mnie na oddanie, to też mi odpuścisz?

            > Niektórym też komuna zabrała majątki na kresach
            > i
            > co, wała dostaną.

            Czytałeś coś o odszkodowaniach za mienie zabużańskie?

            > To czemu akurat niektórym mają coś oddawać.

            Aaa, tu Cię boli - nie lubię takich uogólnień, ale samo ciśnie się pod palce:
            jakież to typowo polskie ;-)

            Pzdr
            • Gość: xxx Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 10:37
              > Gość portalu: xxx napisał(a):
              >
              > > To niech ją oddają ci, co zabrali a nie my.
              >
              > No to właśnie przecież oddaje ten, co zabrał, czyli skarb państwa.

              Skarb państwa ma ważniejsze wydatki, akurat na roszczenia tych darmozjadów
              niekoniecznie.

              > > Co mnie obchodzi, że za Bieruta
              > > zabrali jakimś bogaczom nieruchomość?
              >
              > Skoro Cie nie obchodzi, że zabrali, to dlaczego Cię obchodzi że oddają?
              >
              Bo oddają m. in. moim kosztem

              > Skoro Cie nie obchodzi, że zabrali, to dlaczego Cię obchodzi że oddają?
              >
              > > Trudno, przepadło.
              >
              > Ano właśnie w tym sęk, że nie przepadło.

              Przepadło, przedawniło się itp. Trzeba było się odwoływać za komuny. Też było
              postępowanie administracyjne

              > Ale nie było pożaru ani trzęsienia ziemi, tylko złodziej-urzędas, za którego
              > działania niestety musi odpowiadać dziś beneficjent konfiskaty, czyli skarb pań
              > stwa.

              Niech złodziej oddaje, albo jego spadkobiercy.

              > A cóż to za argument? A jak Ci rąbnę portfel i, po złapaniu, odpowiem, że nie
              > stać mnie na oddanie, to też mi odpuścisz?

              Na pewno nie będę żądać zwrotu od twoich sąsiadów.

              Skoro oddawać ma skarb państwa - czyli my - to powinno zostać zorganizowane
              referendum "czy jesteś za oddawaniem majątków spadkobiercom byłych właścicieli w
              naturze." I tyle. Niech naród zdecyduje.
              • kapitan.kirk Re: Królikarnia a może ruina? 20.03.10, 11:12
                Gość portalu: xxx napisał(a):

                > Skarb państwa ma ważniejsze wydatki, akurat na roszczenia tych darmozjadów
                > niekoniecznie.

                Jesteś niesamowity :-D Ponawiam pytanie: gdybym Ci ukradł samochód, a złapany
                odmówił jego oddania, argumentując że mam dużo innych pilniejszych wydatków, to
                uznałbyś to tłumaczenie za wystarczające?

                > > Skoro Cie nie obchodzi, że zabrali, to dlaczego Cię obchodzi że oddają?
                > Bo oddają m. in. moim kosztem

                Ano jasne - jak Kali się wzbogacić kosztem właścicieli nielegalnie
                skonfiskowanej Królikarni, to dobrze, a jak Kali musieć oddać, to źle, bo to już
                jest "jego kosztem"...

                > Przepadło, przedawniło się itp.

                Na jakiej zasadzie się przedawniło?

                > Trzeba było się odwoływać za komuny. Też było
                > postępowanie administracyjne

                Nie było prawnej drogi odzyskania majątku, nawet jeśli został skonfiskowany
                niezgodnie z PRLowskim prawem. Poczytaj coś więcej o tych czasach, skoro
                najwyraźniej nie pamiętasz ich z autopsji...

                > Niech złodziej oddaje, albo jego spadkobiercy.

                No to właśnie złodziej oddaje - przecież nie urzędnik przejął bezprawnie
                skonfiskowany majątek, ale państwo.

                > Na pewno nie będę żądać zwrotu od twoich sąsiadów.

                Sugerujesz, że skarb państwa po przejęciu bezprawnie skonfiskowanej Królikarni
                oddał ją komuś innemu? Można prosić o szczegóły?

                > Skoro oddawać ma skarb państwa - czyli my - to powinno zostać zorganizowane
                > referendum "czy jesteś za oddawaniem majątków spadkobiercom byłych właścicieli
                > w
                > naturze." I tyle. Niech naród zdecyduje.

                Ale niby w jakiej sprawie miałoby tu być referendum? Zadecydowania, czy
                przestrzegać aktualnie obowiązującego prawa czy też raczej w odniesieniu do
                właścicieli bezprawnie skonfiskowanych nieruchomości prawa nie przestrzegać?

                Pzdr
                • Gość: xxx Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 11:23
                  > Jesteś niesamowity :-D Ponawiam pytanie: gdybym Ci ukradł samochód, a złapany
                  > odmówił jego oddania, argumentując że mam dużo innych pilniejszych wydatków, to
                  > uznałbyś to tłumaczenie za wystarczające?

                  Głupi jesteś, czy udajesz? Ja czy ty nie zabrałem tej Królikarni więc czemu ja
                  czy ty mam oddawać?

                  > Ano jasne - jak Kali się wzbogacić kosztem właścicieli nielegalnie
                  > skonfiskowanej Królikarni, to dobrze, a jak Kali musieć oddać, to źle, bo to ju
                  > ż
                  > jest "jego kosztem"...

                  Owszem.

                  > > Przepadło, przedawniło się itp.
                  >
                  > Na jakiej zasadzie się przedawniło?

                  Choćby zasiedzenia, nawet w złej wierze

                  > Nie było prawnej drogi odzyskania majątku, nawet jeśli został skonfiskowany
                  > niezgodnie z PRLowskim prawem. Poczytaj coś więcej o tych czasach, skoro
                  > najwyraźniej nie pamiętasz ich z autopsji...

                  Oczywiście, że była. Można było odwoływać się od tamtych decyzji.

                  > No to właśnie złodziej oddaje - przecież nie urzędnik przejął bezprawnie
                  > skonfiskowany majątek, ale państwo.

                  Państwo utrzymywało ten majątek przez lata. Ciekawe, czy te mądrale byłoby stać
                  na utrzymanie takich majątków.

                  >
                  > Sugerujesz, że skarb państwa po przejęciu bezprawnie skonfiskowanej Królikarni
                  > oddał ją komuś innemu? Można prosić o szczegóły?

                  Oddaje z kasy obywateli, którzy nic wspólnego z przejęciem Królikarni nie mieli.
                  >
                  > Ale niby w jakiej sprawie miałoby tu być referendum? Zadecydowania, czy
                  > przestrzegać aktualnie obowiązującego prawa czy też raczej w odniesieniu do
                  > właścicieli bezprawnie skonfiskowanych nieruchomości prawa nie przestrzegać?

                  W takiej sprawie, czy życzymy sobie, żeby z naszego majątku zaspokajać
                  roszczenia jakiś pieniaczy. Koszty utrzymania tych nieruchomości już dawno
                  przekroczyły ich wartość. Opcja zerowa - my nie żądamy od byłych wszelkich
                  poniesionych opłat, oni nie żądają od nas zwrotu - bo niby czego.

                  • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 11:48
                    Nikt nie wymaga od Ciebie żebyś oddawał coś, czego nie odbierałeś. Odebrało PRL
                    (bezprawnie), III RP jest spadkobiercą prawnym PRL i dziedziczy po niej takie
                    sprawy. Koniec, kropka.

                    Skoro jest ok, kiedy państwo odbiera majątek wbrew prawu, to proponuję, żeby
                    odebrało Ci Twój majątek. Jesteś za?

                    Nie przedawniło się - sprawy majątków zabranych nielegalnie przez PRL, która nie
                    była państwem prawa, nie są objęte zwyczajowym przedawnieniem (ze względów
                    oczywistych dla każdego, kto ma choćby mgliste pojęcie o możliwości odwoływania
                    się od takich decyzji w PRLu).

                    "Utrzymywanie takiego majątku" jak Królikarnia, rozumiem, więcej kosztuje niż
                    przynosi zysków? Świetnie, skoro tak, to czemu państwo nie ma się pozbyć
                    ciężaru? (oboje wiemy, że pałac z wielkim parkiem w centrum Warszawy to majątek
                    przynoszący zyski, nie straty).

                    Możesz sobie "nie życzyć"; w Polsce na szczęście obowiązuje prawo, a nie
                    życzenia nicka xxx.
                    • Gość: xxx Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.acn.waw.pl 20.03.10, 11:51
                      > Nikt nie wymaga od Ciebie żebyś oddawał coś, czego nie odbierałeś. Odebrało PRL
                      > (bezprawnie), III RP jest spadkobiercą prawnym PRL i dziedziczy po niej takie
                      > sprawy. Koniec, kropka.

                      Ale ten spadkobierca prawny oddawałby z mojej kasy, więc lepiej niech nie oddaje

                      > Nie przedawniło się - sprawy majątków zabranych nielegalnie przez PRL, która ni
                      > e
                      > była państwem prawa, nie są objęte zwyczajowym przedawnieniem (ze względów
                      > oczywistych dla każdego, kto ma choćby mgliste pojęcie o możliwości odwoływania
                      > się od takich decyzji w PRLu).

                      A szkoda, że nie są - bo powinny być objęte przedawnieniem tak jak dla
                      wszystkich innych.

                      > ciężaru? (oboje wiemy, że pałac z wielkim parkiem w centrum Warszawy to majątek
                      > przynoszący zyski, nie straty).

                      Ciekawe, jakie zyski mógł przynosić przez 50 lat komuny.

                      > Możesz sobie "nie życzyć"; w Polsce na szczęście obowiązuje prawo,

                      Za PRL też obowiązywało prawo, czemu piąta woda po kisielu wtedy nie szła do sądu
                      • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 11:58
                        Nie, oddawałby ze swojej kasy. Są w niej pieniądze, które do Ciebie kiedyś
                        należały - ale to nie ma znaczenia. Jeżeli piekarz, u którego kupujesz bułki,
                        oddaje komuś dług, to też mógłbyś protestować, że oddaje "z Twojej kasy". Ale
                        odkąd kupiłeś bułkę (albo zapłaciłeś podatki) ta kasa nie należy do Ciebie,
                        tylko do piekarza (czy Skarbu Państwa).

                        Nie są objęte przedawnieniem, bo o ile mogłeś odwoływać się od zwykłego zajęcia
                        (np. przez sąsiada) o tyle na odwołania od zajęcia przez Skarb Państwa nikt Ci
                        nie odpowiadał, nawet jeśli było całkowicie bezprawne.

                        Ciekawe jakie zyski mógłby przynosić pałac przez 50 lat komuny? Nie wiem,
                        wystarczy sprawdzić ile czynszu np. płaciły spore ambasady w Warszawie w latach
                        1955-2010.

                        Po pierwsze: nie "piąta woda" tylko właściciel i syn właściciela. Po drugie: a
                        skąd wiesz, że nie szedł? Mnóstwo ludzi próbowało odzyskiwać bezprawnie zabrane
                        nieruchomości. I spotykało się z całkowitym ignorem.
                        • sanmartino o jakie zapętlenie 20.03.10, 16:42
                          XXX, wydaje się, że po prostu nie rozumiesz o co chodzi, choć czasami zaskakujesz, pisząc np. o "odpaleniu obligacji". To faktycznie jedna z możliwości rozwiązania kwestii reprywatyzacji tzn. wprowadzenie odpowiedniej ustawy przyznającej odszkodowania procentowe. Tak np. zrobili Węgrzy czy Litwini ale także odnośnie oficjalnych nacjonalizacji m.in. zakładów przemysłowych, ziemi itp. Niestety Polska nie ma żadnych takich rozwiązań, dlatego poszkodowanym pozostaje zwykła droga sądowa. Skoro państwo wywłaszczyło niezgodnie z prawem - czytaj zachowało się jak złodziej to w obecnym stanie prawnym sąd nie może postąpić inaczej niż zwrócić daną rzecz ruchomą lub nieruchomą. III RP jest następcą prawnym PRL, przecież płacimy długi zagraniczne zaciągnięte przez Gierka. Długi wobec własnych obywateli niczym się tu nie różnią.
                          Nie ma możliwości wprowadzenia jakiś przepisów, które odbierałyby obywatelom możliwość dochodzenie swoich roszczeń majątkowych!!! Jedyna szansa uporządkowania sytuacji po mniejszych kosztach i bez głupich dyskusji o tym jak państwa dbało czy nie dbało o znacjonalizowane majątki stanowiłaby ustawa reprywatyzacyjna. Pokaż mi jednak choć jedną partię, dla której stanowi to priorytet. A reprywatyzacja faktyczna, która się teraz dokonuje jest tak samo niesprawiedliwa jak faktyczna nacjonalizacja sprzed kilkudziesięciu lat. Nie wiadomo jak zaliczać nakłady, jak zawierać ugody, nie ma żadnych wytycznych. Wszystko zależy od danych okoliczności i sytuacji. Zazdroszczę Niemcom, Czechom i Słowakom, że rozwiązali te kwestie w latach 90. i prawdopodobnie koszty finansowe i społeczne były dużo niższe niż w naszym kraju.

                          Na koniec, przeraża również postawa administracji publicznej w ogóle odnośnie kwestii uporządkowania spraw własnościowych. Poza Królikarnią, Muzeum Narodowe w Warszawie ma również pałac w Otwocku Wielkim, dawną rezydencję rządową, która została przekazana przez prezydenta Kwaśniewskiego do dyspozycji resortu kultury - ministrowi Dąbrowskiemu - jak tylko okazało się, że są bardzo dobrze udokumentowane roszczenia osób trzecich. Ministerstwo nakazało MNW natychmiastowy remont i przeprowadzkę, tylko po to żeby wykazać, że obiekt jest użytkowany na cele społeczne, kulturowe itp., i w ten sposób utrudnić jego zwrot. Co po części się udało, bo jak zwykle wszystko rozbije się o nakłady itp. Pałac pewnie i tak wróci do właścicieli, bo wszytko na to wskazuje, że został znacjonalizowany nielegalnie, a koszty bezsensownej gwałtownej adaptacji, przeprowadzki poniesie oczywiście Skarb Państwa.
                          Czy nie prościej tego było rozwiązać wcześniej? Czemu Minister Kultury nie postuluje ustawy reprywatyzacyjnej, tylko za każdym razem wrzeszczy o zagrożonej kulturze narodowej? W sprawie Królikarni mówi się, że zniknie muzeum Dunikowskiego. A czy widzieliście tam w ciągu ostatnich dobrych nastu lat ekspozycję prac tego artysty? Za to pałac bywał często wynajmowany na wesela, imprezki, i inne takie fajne komercyjne akcje, nie mające nic wspólnego z szerzeniem kultury.
                          Władze publiczne zachowują się wciąż jak złodziej albo paser i mają na to przyzwolenie społeczne. I nikogo nie obchodzi, że de facto reprywatyzacja będzie kosztować więcej niż rozwiązania systemowe...
                        • Gość: podatnik Re: Królikarnia a może ruina? IP: 94.75.67.* 20.03.10, 17:09
                          Gość portalu: Lolitessa napisał(a):

                          > Nie, oddawałby ze swojej kasy. Są w niej pieniądze, które do
                          Ciebie kiedyś
                          > należały - ale to nie ma znaczenia. Jeżeli piekarz, u którego
                          kupujesz bułki,
                          > oddaje komuś dług, to też mógłbyś protestować, że oddaje "z Twojej
                          kasy". Ale
                          > odkąd kupiłeś bułkę (albo zapłaciłeś podatki) ta kasa nie należy
                          do Ciebie,
                          > tylko do piekarza (czy Skarbu Państwa).

                          Ale nadal ma służyć mnie w formie budowy nowego chodnika i pensji
                          dla nauczyciela moich dzieci. To, że w tej chwili służy wykarmieniu
                          chłopstwa w Polsce C jest patologią, ale to że pozostała reszta
                          posłuży na zaspokojenie "słusznych roszczeń" potomków ludzi, którzy
                          urządzili naszym przodkom setki lat biedy i półniewolnictwa, dla
                          tego trudno znaleźć nazwę.
                          • Gość: Lolitessa Re: Królikarnia a może ruina? IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 17:34
                            Ma służyć temu, na co przekaże środki wybrany przez nas parlament i
                            ukonstytuowany rząd. Tak to wygląda w demokracji. Że nie decyduje nick
                            "podatnik" tylko prawo RP, ustawy sejmowe, itp. Tough luck. Ale możesz pograć
                            sobie w gry strategiczne, tam wydajesz swoje na co chcesz.
    • Gość: gość Królikarnia wróci do rodziny Krasińskich? IP: *.biblioteka.waw.pl 31.03.10, 13:47
      Oddajmy byłym właścicielom wszystko co zabrano im po wojnie, bez względu na to
      czy były to majątki zadłużone czy nie, czy odbudowano je po wojnie z gruzów
      czy nie. Oddajmy obrazy, meble, stare druki, itp. A ci biedni spadkobiercy
      niech robią z tym co chcą. Sprzedają na aukcjach, burzą, nie dbają bo nie maja
      pieniędzy na remonty, ale niech potem nie upominają się od nas i państwa
      pieniędzy na remonty. Niech sami utrzymują w 100% swoje majątki.
      Tak za 10 lat się obudzimy ze świadomością pustki kulturalnej, ale po co nam
      jakakolwiek kultura? Mamy swoje kebaby, hipermarkety, osiedla zamykane itp. A
      jakieś tam Muzea, perełki architektury? EEEEE......takie tam zacofanie. Jaki
      naród i mentalność, taki obraz Polski na świecie. Za pieniądze w Polsce kupisz
      wszystko, nawet napis z muzeum w Oświęcimiu. Nie ma świętości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja