Gość: vinc
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
15.02.02, 13:43
- Chyba całego Mira do nas przenieśli - mówią mieszkańcy Łomianek o
tajemniczych niebieskich płytkach wiszących przy trasie gdańskiej. I niewiele
się mylą. "Kosmiczne" płytki to baterie słoneczne, ale nie rosyjskie, lecz...
amerykańskie.
Same w sobie są mało efektowne, ale mają do spełnienia misję. Napędzają
mrugające na pomarańczowo lampki ostrzegające zbliżających się do pasów
kierowców. Problem, skąd w taki dzień jak wczorajszy wziąć słońce? Przez całą
zimę słońca u nas w ogóle jak na lekarstwo. - Zamontowany przy baterii
akumulator ma taką pojemność, że nawet jak długo nie ma słońca, uzbiera się w
nim energii na dwa tygodnie. Wystarczy, że słońce wyjdzie na kilka godzin w
ciągu dnia, i w nocy dioda świeci bez problemu - mówi Grzegorz Wileński z firmy
J.D., która na zlecenie Okręgowej Dyrekcji Dróg Publicznych instalowała światła
na baterie. Jedna amerykańska bateria kosztuje około 3 tys. zł.
Czy nie lepiej byłoby zatem pociągnąć kabel i oświetlać przejścia dla pieszych
tradycyjną, polską żarówką? - pytamy. - Pieniądze nie są tak ważne jak
bezpieczeństwo ludzi - wyjaśnia Wileński.
No jasne. Ale może bateria zapracuje na siebie? Kiedy zwrócą się wyłożone
pieniądze? - zapytaliśmy inwestora. - Już się zwróciły. Koszt tradycyjnego
podłączenia jest większy niż cena całej baterii razem z montażem. Takie
rozwiązania stosujemy od niedawna w tych miejscach, gdzie trudno pociągnąć
kabel - wyjaśnił Andrzej Wyszyński z Okręgowej Dyrekcji Dróg Publicznych.