Gość: vinc
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
17.02.02, 14:27
Sven Hannawald i jego menedżer musieli natychmiast wycofać z niemieckiej
telewizji reklamy jogurtów, a Adamowi Małyszowi przedstawiciele
Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego kazali zmienić kask, by nie był on w
barwach sponsora Polaka - Red bulla.
Najpierw informacja brzmiała sensacyjnie. Dziennikarze z Niemiec powiedzieli: -
W naszej telewizji ukazały się reklamy ze Svenem w roli głównej. Za złamanie
reguł dotyczących reklam, grozi mu podobno dyskwalifikacja, wykluczenie z
konkursu drużynowego, a być może także odebranie srebrnego medalu ze średniej
skoczni. Wtedy wasz Adam byłby wicemistrzem olimpijskim.
Na nasze rozpalone głowy szybko jednak wylane zostało wiadro zimnej wody. Z
kraju nadeszła wiadomość, że w czasie igrzysk w polskiej telewizji jest reklama
czekolady z naszym, podwójnym, medalistą igrzysk w roli głównej. Informacje te
wywołały popłoch, bo w Karcie Olimpijskiej zasada numer 45 zabrania sportowcom
udziału w jakichkolwiek reklamówkach podczas igrzysk. Każdy musiał podpisać
pisemne zobowiązanie, że będzie przestrzegał przepisów MKOl., w tym zasady nr
45.
Kiedy rozmawialiśmy o tym z Adamem, był tym wyraźnie zaskoczony.
- Nic o tych reklamach nie wiem... - mówił. - Ale to dziwne, bardzo dziwne. Bo
mój kontrakt z Goplaną skończył się w ubiegłym roku. Potem nie kręciłem nowych
i nic nie słyszałem o tym, by jakiekolwiek spoty miały się pojawiać w
telewizji. O wszystkie szczegóły proszę pytać mojego menedżera. Do mnie w
sprawie tych reklam nikt z organizatorów się nie zwracał, nie groził, nie
ostrzegał. Za to dostałem ostrzeżenie za co innego. Kazali mi zmienić kask. Bo,
choć nie miał nigdzie nazwy, był w barwach Red bulla. To mnie trochę dziwi.
Oglądałem inne dyscypliny i widziałem sportowców w identycznych kaskach, jak
mój. Ale się nie spieram. Posłusznie zmieniłem hełm.
Polak skakał w jednolitym, granatowym kasku firmy Carrera. Na kombinezonach -
pomarańczowym treningowym i startowym, srebrnym - miał, tak jak wszyscy polscy
zawodnicy, starannie pozaklejane reklamy szarą, nieprzezroczystą taśmą.
- Nic nie wiem o żadnych ostrzeżeniach, o wszystkim dowiaduję się z prasy -
mówił polskim dziennikarzom dyrektor FIS ds. skoków, Walter Hofer. - Ja tu nie
mam nic do powiedzenia, tu obowiązują reguły MKOl., a nie FIS. Nie sądzę
jednak, by z powodu reklam czy koloru kasku doszło do odebrania komukolwiek
medalu.
Burza na skoczni szybko się skończyła. Hannawald i jego menedżer przeprosili za
zamieszanie, a reklamy Danone poczekają do końca olimpiady. Małysz zmienił
kask, w telewizji ma nie być spotów z udziałem Polaka. Wszyscy zachowają swoje
medale, a konkurs drużynowy odbędzie się z najlepszymi zawodnikami świata w
skokach narciarskich.