Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy...

IP: *.home.aster.pl 13.05.10, 08:12
Rozumiem jeżdżenie rowerem małymi uliczkami, ale np. Puławska w W-wie, czy
Aleje Jerozolimskie to już szczyt głupoty. Niebezpieczne dla kierowców, bo
trzeba ominąć rowerzystę, co wiąże się ze zmianą pasa, etc.
Ostatnio widziałem na Alejach gościa z dzieckiem na tyle w kojcu. Dobry sposób
na strefę zgniotu, jak ktoś nie wyhamuje.
    • Gość: Maciek Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: 193.138.110.* 13.05.10, 08:19
      "Ścieżek unikam" takie myślenie jest przykładem bezmyślności.
      Jestem kierowcą ale często również jeżdżę rowerem i komletnie nie
      rozumiem jak można narażać życie swoje i innych uczestników ruchu
      jeżdżąc po ruchliwej ulicy tam gdzie obok prowadzi ścieżka rowerowa.
      • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 08:29
        On tego nie napisał. Unikanie ścieżek (też to robię) sprowadza (u mnie) się do
        jeżdżenia ulicami, gdzie ich nie ma. Rower w ruchu ulicznym jest upierdliwy, ale
        przewidywalny (jak jeździ zgodnie z przepisami). Rower na wariata włączający się
        z ciągów pieszych w ruch - to jest niebezpieczne (a w Warszawie ścieżki
        funkcjonują jak ciągi piesze - pojawiają się znikąd, kończą się w szczerym polu.

        Przedwczoraj jechałem Odyńca w Racławicką i chciałem się włączyć na te pareset
        metrów w ścieżkę rowerową (z lewej strony jezdni). Nie da się - tzn da, jeśli
        rowerzysta po przejechaniu jakichś 300 metrów ulicą obok ścieżki skręci w lewo
        na następnym skrzyżowaniu (bardzo bezpieczny manewr z postojem na środku ulicy)
        albo "na 2" przejdzie ulicę na pasach...
        • mnbvcx w miescie niebezpieczne jest 14.05.10, 09:20
          gdy samochod wyjezdza z ulicy podporzadkowanej. nie raz zdarzalo mi sie ,ze
          stal, a potem ruszal gdy bylem blisko. kilka razy udalo mi sie uciec lub
          zahamowac, trzy razy nie. nie jest to strasznie niebezpieczne, bo ruszajacy
          samochod ma niewielka predkosc, ale rower idzie do generalnego remontu.
      • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 08:35
        > tam gdzie obok prowadzi ścieżka rowerowa.

        Niestety, w praktyce te "ścieżki rowerowe" są na ogół
        kiepsko zaprojektowane, a niektórzy kierowcy
        nie słyszeli o czymś takim jak "przejazd rowerowy"
        i sądzą że cyklista zawsze powinien przeprowadzać pojazd
        przez skrzyżowanie.


        Dlatego niektórzy wybierają naruszenie przepisów i poruszanie
        się po jezdni, mimo drogi dla rowerów. Bo tak jest, wbrew
        pozorom, często bezpieczniej.
        • Gość: Greg Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 109.243.235.* 13.05.10, 09:15
          Pavle,tak samo jak niektórzy rowerzyści nie słyszeli. Dla naprawdę
          sporej grupy każde białe pasy namalowane na asfalcie są przejazdem
          rowerowym.
          • Gość: kwakwa Pasy, lusterka, światełka IP: 195.85.196.* 13.05.10, 09:42
            Dokładnie. Wielu rowerzystów jak widzi pasy to tnie i nie patrzy. A prawda jest
            taka, że jak nie ma osobnego przejazdu dla rowerów to powinien zejść z roweru i
            przeprowadzić go przez pasy. Poza tym nagminne jest to, że rowerzyści jeżdżą bez
            oświetlenia (sam o mało co bym skasował takiego jednego, na szczęście w
            ostatniej chwili udało mi się go ominąć), albo jak mają to często migającego
            jednodiodowca, którego praktycznie nie widać. Trzecia moja uwaga to taka, że jak
            ktoś decyduje się jechać ulicą, to obowiązkowo powinien mieć lusterka, a nie
            oglądać się przez ramię, przed wykonaniem manewrów. Ogólnie jestem za powrotem
            do kart rowerowych, bo może to by trochę poprawiło bezpieczeństwo.
            • Gość: joachim Re: Pasy, lusterka, światełka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 10:10
              Lusterka święta racja. Bez lewego bałbym się wjechać na jezdnię. Prawe wydaje
              się zbędne...

              Powiedz mi, nie widać tylko jednodiodowców czy chodzi Ci o miganie?
              • Gość: catar Re: Pasy, lusterka, światełka IP: *.adsl.inetia.pl 13.05.10, 19:58
                Koledze pewnie chodziło o te tanie cholerstwa, które ostatnio zapanowały w
                większych marketach. Komplet lampek za 20 zł. Poza tym, że wygląda nawet znośnie
                to wartość użytkową ma żadną. W półmroku w ogóle nie widać tego z większej
                odległości (mowa o 100m).
                Poza tym, wielu kierowców wkurza to miganie - było nawet kiedyś zabronione - ale
                ktoś mądry zauważył, że taki rowerzysta jest bardziej widoczny na drodze i teraz
                nawet policja rozdaje czasami migacze, jak mają jakąś lepszą akcję :)
          • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 09:53
            > Pavle,tak samo jak niektórzy rowerzyści nie słyszeli.

            Nie rozumiem, po co mnie o tym informujesz. Ja zdaję sobie
            z tego sprawę, ale rozmawialiśmy o czymś innym.

            Było pytanie, dlaczego rowerzyści (niektórzy) jadą jezdnią
            mimo drogi dla rowerów. No to odpowiedziałem.

            To nie nawalanka w stylu "a wy przeginacie jeszcze bardziej".
            • Gość: Greg Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 94.254.233.* 13.05.10, 10:22
              Może i nawalanka. Ale jeśli mówisz A o kierowcach , to trzeba
              powiedzieć B o rowerzystach. Kto ma trochę rozumu wyciągnie z tego
              wnioski jak nie utrudniać sobie nawzajem życia.
              • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 11:35
                > Może i nawalanka.

                NIE nawalanka. Powtarzam, nie biorę udziału w licytacji,
                kto bardziej łamie przepisy, tylko wyjaśniam dlaczego
                doświadczeni rowerzyści dla własnego bezpieczeństwa unikają
                "ścieżek rowerowych".
                • eizoo Re: Rowerzyści-sobiepanowie 13.05.10, 16:10
                  pavle napisał:
                  > tylko wyjaśniam dlaczego
                  > doświadczeni rowerzyści dla własnego bezpieczeństwa unikają
                  > "ścieżek rowerowych".

                  Zacznij od wyjaśniania kto i jakim aktem dał rowerzystom,
                  niezależnie jak doświadczonym, uprawnienia do dowolnej interpretacji
                  kodeksu Prawo o Ruchu Drogowym wedle własnego widzimisię.
                  • mnbvcx Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 09:28
                    "kto i jakim aktem dał rowerzystom, niezależnie jak doświadczonym, uprawnienia
                    do dowolnej interpretacji kodeksu Prawo o Ruchu Drogowym wedle własnego
                    widzimisię."-ten ktos nazywa sie zycie. jak kilka razy smignie ci samochod na
                    skrzyzowaniu ulicy i sciezki rowerowej, gdy ty masz zielone swiatlo, a kierowca
                    samochodu zielona strzalke, albo na skrzyzowaniu sciezki rowerowej i wjazdu na
                    droga wewnetrzna to zaczynasz myslec co zrobic zeby przezyc.
                    • Gość: bolo Re: Rowerzyści-sobiepanowie IP: *.centertel.pl 14.05.10, 09:56
                      > ten ktos nazywa sie zycie. jak kilka razy smignie ci samochod na
                      > skrzyzowaniu ulicy i sciezki rowerowej, gdy ty masz zielone swiatlo,
                      A ja widziałem niebezpieczną sytuację jadąc ulicą samochodem. Mogę następnym
                      razem pojechać chodnikiem?
                      • mnbvcx Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 10:10
                        jak zobaczysz ciezarowke mknaca 120km/h pod prad mozesz spokojnie zjechac na
                        chodnik albo nawet na lewy pas.
                        • Gość: bolo Re: Rowerzyści-sobiepanowie IP: *.centertel.pl 14.05.10, 11:00
                          W chwili zdarzenia - niewątpliwie, i o to do rowerzysty też nie miałbym pretensji.
                          Ale czy potem mogę przez rok codziennie już jeździć chodnikiem?
                          • mnbvcx Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 11:13
                            tylko ze dla rowerzysty kazdy samochod jest takim zagrozeniem jak dla samochodu
                            osobowego pedzaca ciezarowka. na kazdym skrzyzowaniu ze swiatlami samochody, gdy
                            maja zielona strzalke, nie zatrzymuja sie tak jak to nakazuja przepisy. wiec to,
                            co pewnie tobie sie pewnie nigdy nie zdarzylo (ciezarowka pedzaca pod prad), dla
                            mnie jest codziennoscia.
                            • Gość: bolo Re: Rowerzyści-sobiepanowie IP: *.centertel.pl 14.05.10, 11:25
                              > maja zielona strzalke, nie zatrzymuja sie tak jak to nakazuja przepisy. wiec to
                              > ,
                              > co pewnie tobie sie pewnie nigdy nie zdarzylo (ciezarowka pedzaca pod prad), dl
                              > a
                              > mnie jest codziennoscia.
                              To ja już nie wiem, jak Ty jeździsz tym rowerem, że codziennie chcą cię
                              rozjechać. Ja też jeżdżę i mam zupełnie odmienne doświadczenia - jakoś nikt mnie
                              nie próbuje rozjechać, wymuszenia pierwszeństwa to margines, zazwyczaj to mnie
                              przepuszczają, nawet jak nie muszą. A niebezpieczne sytuacje to naprawdę raz na
                              rok (podobnie jak jadąc samochodem).
                              • mnbvcx Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 11:44
                                przejedz sciezka rowerowa wzdluz woloskiej. skzyzowania z aleja wilanowska potem
                                wjazd na parking galerii mokotow, skrzyzowanie z uniechowskiego i domaniewska.
                                jest tam jeszcze podjazd pod biurowiec no i piesi z galerii i przystanku
                                autobusowego przed nia. przejedz ten kawalek z predkoscia 25km/h albo szybciej
                                (oczywiscie o ile masz zielone swiatla i wszystko zgodnie z przepisami). jak ci
                                sie uda jestes szczesciarzem.
                                • Gość: bolo Re: Rowerzyści-sobiepanowie IP: *.centertel.pl 14.05.10, 11:50
                                  Dostosuj prędkość do warunków i tyle.
                                  • mnbvcx Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 12:01
                                    :) a to tylko 600m.
                    • eizoo Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 15:12
                      mnbvcx napisał:

                      > ten ktos nazywa sie zycie. jak kilka razy smignie ci samochod na
                      > skrzyzowaniu ulicy i sciezki rowerowej, gdy ty masz zielone
                      >swiatlo, a kierowca
                      > samochodu zielona strzalke, albo na skrzyzowaniu sciezki rowerowej
                      > i wjazdu na
                      > droga wewnetrzna to zaczynasz myslec co zrobic zeby przezyc.

                      Z tego wynika że masz:

                      - wyjątkowo niskie umiejętności poruszania się w ruchu ulicznym,
                      skoro bez przerwy ktoś ci "śmiga" - trzeba nauczyć się rozglądać a
                      nie jechać jak święta krowa.

                      - masz problemy z postrzeganiem świata dookoła skoro wydaje ci się,
                      że poruszając sie po ulicy robisz to "by przeżyć" - takie manie dają
                      się leczyć, ale zacznij już zanim te chcące cię zamordowac samochody
                      nie ukryją ci się po łóżkiem i w łazience

                      - masz problemy z rozumieniem tego że Kodeks Drogowy cię obowiązuje
                      mimo twoich urojonych prześladowców i widzicisię

                      - skoro nie umiesz być uczestnikiem ruchu, masz urojenia, cały świat
                      sie sprzysiągł przeciwko tobie (widac dalej w opisie 600 m trasy
                      gdzie ci źli przechodnie nie rozwiali się jak dym by jaśniepan mogł
                      przepedałować) - przesiądź się do komunikacji miejskiej bo
                      stwarzasz zagrożenia dla innych uczestników ruchu.



                      I nie wymądrzaj się więcej.
                      • mnbvcx Re: Rowerzyści-sobiepanowie 14.05.10, 15:54
                        -przejechalem na rowerze ponad 60000km w ruchu miejskim i nigdy nie
                        doprowadzilem do zadnej kolizji (zarowno z pieszymi jak i z innymi uczestnikami
                        ruchu) wiec moje umiejetnosci nie sa najgorsze.
                        -przestrzegam przepisow kodeksu drogowego niestety to nie wystarcza.
                        -polscy kierowcy maja niestety syndrom uczestnictwa w wyscigu. ciagle
                        wyprzedzanie, jazda z duza predkoscia nawet jesli za paredziesiat metrow musza
                        stac na swiatlach, lekcewazenie przepisow- nadmierna predkosc, wymuszanie
                        pierwszenstwa (takze na przejsciach dla pieszych), niedostosowywanie sie do
                        znakow (np wjazd na skrzyzowanie nie z tego pasa co nalezy), rozmawianie przez
                        telefony komorkowe itd. stwarza to zagrozenie, co widac w statystykach.

                        z twoich wypowiedzi wynika ze dobze by bylo gdybys ty wzial sobie do serca swoja
                        rade i zaczal jezdzic autobusami ale koniecznie w charakterze pasazera.
                        chcialbym po prostu moc poruszac sie jak w kazdym cywilizowanym miescie UE.
                        niestety ciagle duzo brakuje. i nie jest to fobia. jesli nie wierzysz spytaj sie
                        pierwszego lepszego obcokrajowca o wrazenia z korzystania z przejsc dla pieszych
                        w polsce.
          • minimike Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 14.05.10, 15:10
            > Dla naprawdę sporej grupy każde białe pasy namalowane na asfalcie
            > są przejazdem rowerowym.

            Idę o zakład, że zdecydowana większość kierowców dojeżdżając do skrzyżowania
            albo przejścia dla pieszych nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czy za
            chwilę będzie przejeżdżać tylko przez przejście dla pieszych czy przez przejście
            dla pieszych połączone z przejazdem dla rowerzystów (bo one zwykle są obok
            siebie). Jadąc nawet te przepisowe 50km/h, przy takiej ilości znaków drogowych
            jaka jest przy polskich drogach, to naprawdę trzeba by maksymalnie skupiać swoją
            uwagę przez każdym skrzyżowaniem, aby odróżnić znaki D-6, D-6a oraz D-6b, które
            przecież tak naprawdę są bardzo podobne. A oznakowanie poziome przejazdu dla
            rowerów to przecież tylko dwie przerywane linie, które są praktycznie
            niewidoczne obok długich i bardziej rzucających się pasów dla pieszych. No i w
            końcu pewnie większość kierowców bardziej interesują inne samochody (aby uniknąć
            z nimi kolizji) niż piesi, którzy z natury poruszają się wolno, jednak
            zapominają wtedy o rowerach, które przecież mogą jechać nawet 30 km/h.

            Tak więc twierdzenie, że rowerzyści nadużywają miejsc przejeżdżania przez ulice,
            nawet jeżeli jest prawdziwe, to praktycznie nic nie zmienia, bo kierowcy i tak
            nie są inaczej przygotowani dojeżdżając do takiego przejazdu.
        • Gość: spacemarine Co za chory argument... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 13:19
          Co by było gdyby inni ludzie tak jak cykliści uznaniowo podchodzili do
          przepisów, "bo coś jest kiepsko zaprojektowane"?? Mogę np. jadąc samochodem
          wjechać na chodnik, bo uznam że jezdnia jest źle zaprojektowana?? Lub idąc pod
          rondem Dmowskiego uznać że przejście podziemne źle zaprojektowano i hasać górą??
          Rowerzysta powinien jechać drogą rowerową, samochód jezdnią, pieszy chodnikiem.
          • Gość: Zenon Re: Co za chory argument... IP: *.aster.pl 13.05.10, 13:41
            Swiete slowa! Niech zatem samochodziarze przestana parkowac na chodnikach (z
            wyjatkiem - niestety - wyznaczonych miejsc), niech przestrzegaja zawsze
            ograniczenia predkosci i pierwszenstwa dla pieszych na pasach. Innymi slowy -
            niech zaczna od siebie.
            A odnosnie Twojej uwagi - dzisiaj skrecajacy autobus zatarasowal polowe Bitwy
            Warszawskiej (poniewaz nikt go nie raczyl przepuscic na pasie, na ktory skrecal)
            - efekt - dobrzy ludzie zaczeli omijac go jadac PO PASY DLA PIESZYCH i przejazd
            rowerowy (czyli akurat prosto na mnie, kiedy przejezdzalem przejazdem na
            ZIELONYM SWIETLE).
            • Gość: ob.Lech Re: Co za chory argument... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 14:22
              > Niech zatem samochodziarze przestana parkowac na chodnikach (z wyjatkiem - niestety - wyznaczonych miejsc), <

              Bzdura kompletna Panie Rowerzysto Zenonie. Na chodnikach wolno parkować na zasadach określonych w Prawie o Ruchu Drogowym, którego lekturę polecam.
              • Gość: Zenon Re: Co za chory argument... IP: *.aster.pl 13.05.10, 15:23
                Tak mozna - co najwyzej dwoma kolami (co juz samo w sobie jest chore i w zadnym
                cywilizowanym miescie nie ma miejsca) pozostawiajac minimum 1,5 przejscia. Z
                pewnoscia natomiast nie mozna po nim jezdzic w celu rozkraczenia sie na srodku
                chodnika, ani tez na przystankach autobusowych, ani na trawie, ani nawet na
                zakazie (a wszystkie te przypadki obserwuje codziennie wiec nie zmyslam).
                • Gość: ob.Lech Re: Co za chory argument... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 15:39
                  Serdecznie dziękuję za usunięcie mojego rodzinnego miasta z grona miast uznawanych przez Pana Zenona za cywilizowane. Jednocześnie zwracam uwagę, iż taka klasyfikacja nie wpłynie na klasyfikację stosowaną przeze mnie (i jak przypuszczam resztę cywilizowanego świata).
                  Dla edukacji Pana Zenona i innych rowerzystów (oraz dla rozrywki pozostałych) załączam cytat z Prawa o Ruchu Drogowym:
                  >>Art. 46. 2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru lub roweru.<<
                  Jednocześnie chciałbym powiedzieć, iż Pan Zenon ma po części rację i w mojej opinii, jak tylko zacznie sam stosować przepisy ruchu drogowego nabędzie moralne prawo krytykowania innych osób, które obecnie podobnie jak on tego nie czynią.
                  • Gość: Zenon Re: Co za chory argument... IP: *.aster.pl 13.05.10, 17:47
                    A skat ty nieszczesna istoto wiesz czy przestrzegam przepisy, czy nie
                    przestrzegam? A co do Twojego argumentu - ponizej art. 47 PoRD

                    Art. 47.

                    1. Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub
                    przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej
                    nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że:

                    1. na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju;
                    2. szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni
                    im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m;
                    3. pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na
                    jezdni.

                    2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2,
                    zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu
                    osobowego, motocykla, motoroweru lub roweru. Inny pojazd o dopuszczalnej masie
                    całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku
                    tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi."

                    Poczytaj uwaznie: przy krawedzi jezdni! Co znaczy, ze jazda po chodniku, w celu
                    zaparkowania nie jest dopuszczona, a zatem tak powszechne rozkraczanie sie na
                    sroku chodnika (vide JPII, Zelazna, Szczesliwica) jest niezgodne z prawem.

                    • Gość: Zenon Re: Co za chory argument... IP: *.aster.pl 13.05.10, 17:50
                      OCzywiscie "Skad" nie "skad"... (chodzi o pierwsze slowo postu)
            • Gość: Piotrek Re: Co za chory argument... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 18:01
              Jeśli chodzi o przejście dla pieszych, to ostatnio zauważyłem, że rowerzyści zachowują się tu o wiele gorzej niż kierowcy. Kierowcy owszem, nie wszyscy ustąpią pierwszeństwa pieszemu, który stoi grzecznie przy krawężniku i czeka, albo dopiero zaczyna przechodzić (to bardzo nieładnie, zgadzam się) natomiast kiedy piesi już idą przez przejście i są mocno "zaawansowani" w przechodzeniu, każdy trzeźwy kierowca się zatrzyma. Za to bardzo często widuję rowerzystów, którzy jadąc ulicą, po prostu wjeżdżają w grupę pieszych na przejściu, zmuszając wszystkich do zatrzymania się, czy wręcz cofnięcia. Nie wiem z czego to wynika, z braku wyrobionego nawyku przepuszczania pieszych na przejściu, czy z tego, że im się szkoda zatrzymać, wybić z kadencji itp., ale widuję to często.

              Drugie moje zastrzeżenie co do wielu rowerzystów: często skręcając w prawo z podporządkowanej w ogóle nie zwracają uwagi na jadące główną ulicą samochody (te nadjeżdżające z lewej, oczywiście). Niby rowerzysta się wciśnie między te samochody a krawężnik, więc nie ma problemu - nikomu drogi nie zajeżdża. Ale z drugiej strony, gdyby te samochody miały rowerzystę ominąć szerokim łukiem, czyli tak jak wielu rowerzystów sobie tego życzy, musiałyby ostro zmienić "tor jazdy", więc jednak, rowerzysta drogę zajeżdża, czyli wymusza pierwszeństwo. Ot, takie spostrzeżenie, człowieka, który jeździ samochodem, jeździ na rowerze, a i pieszym też bywa. :)
            • Gość: spacemarine Typowa odpowiedź rowerooszołoma... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 19:46
              W stylu "A u was biją Murzynów"...
              Istnieje pewne minimum - tym minimum jest to że wszyscy uczestnicy ruchu
              poruszają się po wyznaczonych dla siebie "korytarzach". Nie chcąc tego zrozumieć
              robisz z siebie pośmiewisko i zaczynasz tradycyjną litanię krzywd jakie cię
              spotkały ze strony kierowców samochodów.
              Gdybym chciał się zniżyć do twojego poziomu myślenia napisałbym że dopóki
              rowerzyści nie zaczną jeździć po drogach rowerowych, dopóty ja będę konno
              jeździł po chodniku, samochodem po torowisku, a helikopterem wyląduje na środku
              ulicy, a co mi tam...
              Minimum: pieszy na chodniku, rowerzysta na drodze dla rowerów, samochód na
              jezdni. Zielone: idź/jedź, czerwone: stój.
              • Gość: Zenon Re: Typowa odpowiedź rowerooszołoma... IP: 217.17.44.* 13.05.10, 21:09
                Co Ty nie powiesz? A ja myslalem, ze prawo jest rowne dla wszystkich, dla tych
                slabszych i silniejszych, a nie tylko dla silniejszych... Szkody, ktore
                wyrzadzaja na co dzien bezmyslni samochodziarze, sa nieporownywalne w porowaniem
                ze szkodliwoscia zachowan rowerzystow czy pieszych. Przemysl to, zanim cos
                napiszesz jeszcze... mototerrorysto :-)
        • rwakulszowa Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 21:52
          I własnie powinni przechodzić po kązdych pasach WYŁACZNIE pieszo,
          bo widziałem dziesiatki razy jako piechur, że skretyniali rowerzyści
          i rowerzystki potrafia pełna parą wjechać nagle na pasach pod
          samochód !!!
          Bo sie gowniarzowi albo gówniarze nie chciało zejśc z siodełka i
          rozglądnąc sie z jaka szybkością jadą samochody !!!!
      • Gość: q-ku fakt, że nigdy żaden rowerzysta mi nie podziękował IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 22:31
        ani nie ustąpił na drodze

        a kierowcy i owszem

        (obie zaś grupy i kierowcy i rowerzyści oczywiście nieraz odstawiły chamówę)
    • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 08:25
      Od tego tam są trzy pasy... Nie lubię jeździć alejami, ale nie mam ich jak
      ominąć - jeżdżę tamtędy 2-4 razy dziennie. Rowerem.

      Jeśli nie chcesz jechać alejami (na trasie Ochota-Śródmieście) to zostaje
      (nieprzepisowo chodnikiem) ciąg pl. Zawiszy (chodnikiem) - Żelazna (ulicą) -
      Twarda - (ulicą) - Świętokrzyska (chodnikiem) - Zgoda. 5 razy przeprowadzasz
      rower pasami, 3 razy masz problem z włączeniem się do ruchu ulicznego.
      Albo Koszykowa - Poznańska - Hoża - chodnik.

      Ale to wszystko trasy na około, długie, wyboiste, z dużą ilością czekania na
      światłach.

      W centrum aleje stanowią barierę nie do przebycia. Jeździsz - bo nie idzie inaczej.

      A wystarczyłby no kontrapas na Nowogrodzkiej i dodatkowe światła tylko dla
      rowerów pod wiaduktem na Chałubińskiego i na przebiciu z Tarczyńską przy pl.
      Zawiszy...
      • Gość: wróg roszczeń Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 212.76.37.* 13.05.10, 10:30
        Gość portalu: joachim napisał(a):

        > A wystarczyłby no kontrapas na Nowogrodzkiej i dodatkowe światła tylko dla
        > rowerów pod wiaduktem na Chałubińskiego i na przebiciu z Tarczyńską przy pl.
        > Zawiszy...

        Specjalne pasy dla rowerów, specjalna sygnalizacja... Co jeszcze? Rowerem możesz
        jeździć po mleko na wsi. W mieście poruszaj się samochodem, albo nie narzekaj na
        światła, korki, spaliny.

        Precz z rowerami w miastach.
        • jungleman Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 11:37
          Gość portalu: wróg roszczeń napisał(a):

          > Gość portalu: joachim napisał(a):
          >
          > > A wystarczyłby no kontrapas na Nowogrodzkiej i dodatkowe światła tylko dl
          > a
          > > rowerów pod wiaduktem na Chałubińskiego i na przebiciu z Tarczyńską przy
          > pl.
          > > Zawiszy...
          >
          > Specjalne pasy dla rowerów, specjalna sygnalizacja... Co jeszcze? Rowerem możes
          > z
          > jeździć po mleko na wsi. W mieście poruszaj się samochodem, albo nie narzekaj n
          > a
          > światła, korki, spaliny.
          >
          > Precz z rowerami w miastach.

          Precz z idiotami w miastach!
    • Gość: soren Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.computerland.pl 13.05.10, 08:28
      Dlaczego np. rowerzyści jeżdżą Górczewską, pomimo zakazu i pomimo istniejącej
      ścieżki? Ich nie dotyczą przepisy ruchu drogowego? Czy to jakiś wstyd jechać po
      ścieżce?
      • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 08:31
        > Dlaczego np. rowerzyści jeżdżą Górczewską

        A weź i przeczytaj komentowany artykuł.
      • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 08:33
        Abstrahując od ewidentnego łamania przepisów masz kilka najczęstszych powodów:

        1. jechali wcześniej ulicą, nie mają o ścieżce żadnych informacji (znaków).
        2. nie mają jak się włączyć w ruch na ścieżce (np Anielewicza na wschód, ścieżka
        pojawia się deus ex machina z lewej strony jezdni, żeby zniknąć na moment przy
        Andersa i znów się pojawić).
        3. wygodniej (tak, to łamanie przepisów) się włączyć do ruchu z jezdni, niż z ulicy.
        4. asfalt na drodze nadaje się do jazdy.
      • Gość: qwerty Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.aster.pl 13.05.10, 08:37
        Bo ścieżka jest powybijana, często zastawiona przez samochody, a w kilku miejscach nie da się przejechać bez przejechania na drugą stronę tego chodnika rowerowego?
        Prosta droga, ale jak nie dostaniesz z gałęzi, to musisz przeciskać się i uważać na staruszków z wózkami przy Hali Banacha, a im bliżej Placu Zawiszy tym możliwość do jazdy gorsza.
        • Gość: Raf naprawdę? rowerzysta musi uważać? IP: *.scansafe.net 13.05.10, 10:10
          Gość portalu: qwerty napisał(a):
          > Prosta droga, ale jak nie dostaniesz z gałęzi, to musisz
          > przeciskać się i uważać na staruszków z wózkami przy Hali Banacha

          To straszne. Rowerzysta nie jedzie ścieżką, bo musiałby UWAŻAĆ (na
          ew. gałęzie i "staruszków"). Fakt, lepiej jechać jezdnią, tam nie
          trzeba na nic uważać. Uwaga, to tylko obowiązek kierowcy.

          p.s. to dobry przykład podejścia rowerzysty do ruchu drogowego...
          • Gość: kierowca Re: naprawdę? rowerzysta musi uważać? IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 10:20
            > To straszne. Rowerzysta nie jedzie ścieżką, bo musiałby UWAŻAĆ (na
            > ew. gałęzie i "staruszków"). Fakt, lepiej jechać jezdnią, tam nie
            > trzeba na nic uważać. Uwaga, to tylko obowiązek kierowcy.

            Rowerzysta też kierowca. Ale nikt z utrzymania (ZDM, DZIELNICE) nie dba o
            usuwanie gałęzi zachodzących w skrajnię ścieżki rowerowej ani nie kara
            nieprzepisowo poruszających się pieszych. Jak dostaniesz gałęzią w dach
            samochodu, to co najwyżej porysujesz lakier (a nie spodziewasz się tego na ulicy
            i w razie czego występujesz o odszkodowanie do zarządcy drogi) a jak rowerzysta
            dostanie gałęzią w twarz to może zrobić sobie dużą krzywdę.
            Jak zobaczysz pieszego spacerującego środkiem jezdni to zaraz dzwonisz na 112 i
            go zgarną - na pieszych na ścieżce rowerowej nie reaguje nikt.
            • pavle Re: naprawdę? rowerzysta musi uważać? 13.05.10, 11:38
              > Rowerzysta też kierowca. Ale nikt z utrzymania (ZDM,
              > DZIELNICE) nie dba o usuwanie gałęzi zachodzących
              > w skrajnię ścieżki rowerowej

              Dba, dba. Wystarczy dać im cynk, nawet emailem.
              Polecam google i trzyliterowe skróty: ZOM, ZDM, ZTP.
        • Gość: ob.Lech Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 14:34
          > Bo ścieżka jest powybijana, często zastawiona przez samochody, a w kilku miejscach nie da się przejechać bez przejechania na drugą stronę tego chodnika rowerowego?<
          To jak są dziury w jezdni, to samochód może wjechać na chodnik, bo równiejszy? Jak nie ma parkingu (ale wygodnego, zadaszonego, bezpłatnego i strzeżonego), może parkować na ścieżce rowerowej? Jak musiałby dojechać 2 skrzyżowania do ronda żeby zawrócić, to wolno mu zawracać przez przejście dla pieszych?
          Bez żartów proszę. Przepisy obowiązują każdego, a osoba wymagająca od innych by stosowali prawo, musi sama zacząć je stosować wobec siebie. Gdy jest ścieżka rowerowa, rowerzysta ma obowiązek nią jechać (a nie chodnikiem czy jezdnią). Gdy nie ma ścieżki rowerowej, chodnikiem na rowerze wolno jechać tylko jeśli ma co najmniej 1,5m szerokości, a na jezdni dopuszczalna jest prędkość maksymalna powyżej 50 km/h.
          Ja nie pcham się samochodem gdzie nie mogę (czy też nie wolno mi) dojechać. Jeśli rowerzyści nie mogą gdzieś dojechać na rowerze, to chyba ręce i nogi im nie poodpadają, jak przeprowadzą swój pojazd te ostatnie 20-30 m po chodniku.
        • Gość: waw Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.computerland.pl 14.05.10, 08:47
          Tobie się chyba Górczewska z Grójecka pomyliły
    • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 08:30
      > Niebezpieczne dla kierowców, bo
      > trzeba ominąć rowerzystę, co wiąże się ze zmianą pasa,

      Wiesz, wcale nie "trzeba". Przecież i tak spotkamy się na
      najbliższych światłach.
      • Gość: B. Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.home.aster.pl 13.05.10, 08:43
        Bez jaj, rowerzysta jedzie na Puławskiej (n.p.) najwyżej 50k/mh, a samochód minimum 50, takie są fakty. Rozumiem kurierów, ci wiedzą co robią i droga jest dla nich, ale rekreacyjne jeżdżenie szybkimi trasami jest idiotyczne. Jakim problemem jest jechać chodnikiem? Całe życie jeżdżę i jest OK.
        • zdzisiek66 Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 09:08
          Jakim problemem jest jechać chodnikiem? Całe życie jeżdżę i jest OK.

          Może cię to zaskoczy, ale jazda po rowerem po chodniku, w przeciwieństwie do
          jazdy po jezdni, jest wbrew przepisom ruchu drogowego
          Najwyraźniej nie natrafiłeś jeszcze na upierdliwego stróża prawa. I nie
          rozjechał cię samochód wyjeżdżający z bramy z piskiem opon - a w takim przypadku
          zderzenie byłoby twoją winą. Obyś nadal miał szczęście.
          • Gość: Greg Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 109.243.235.* 13.05.10, 09:24
            Drogi Kolego,rowerzysta może się poruszać po chodniku jeśli jego
            szrokość wynosi min. 2 metry a droga obok zezwala na poruszanie się
            po niej z prędkością większą niż 50km/h. Argument o ruszającym z
            piskiem opon samochodzie z bramy,uważam za ... Głupi. Przynajmniej
            na tych ulicaach,które były tu wymieniane.
            • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 09:57
              > Drogi Kolego,rowerzysta może się poruszać po chodniku jeśli jego
              > szrokość wynosi min. 2 metry a droga obok zezwala na poruszanie się
              > po niej z prędkością większą niż 50km/h.

              Zadanie domowe: wymień warszawskie odcinki chodnika spełniające
              to kryterium :-D
              Przynajmniej 2 km.
              • tom_aszek Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 10:46
                pavle napisał:

                > wymień warszawskie odcinki chodnika spełniające
                > to kryterium :-D
                > Przynajmniej 2 km.

                Właściwie tylko odcinki wylotówek, np. od Wileńskiego do Tesco, albo Jagiellońska od Ronda Starzyńskiego w kierunku Żerania. Bliżej Śródmieścia można tylko pomarzyć bo nawet jeśli chodnik szeroki to zastawiony samochodami.
                • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 11:40
                  > Właściwie tylko odcinki wylotówek, np. od Wileńskiego do
                  > Tesco, albo Jagiellońska od Ronda Starzyńskiego w kierunku
                  > Żerania.

                  Jesteś przekonany, że tam wszędzie jest 2m chodnika?
                  • tom_aszek Chodnik szer. 2 m? 13.05.10, 15:42
                    pavle napisał:

                    > > Właściwie tylko odcinki wylotówek, np. od Wileńskiego do
                    > > Tesco, albo Jagiellońska od Ronda Starzyńskiego w kierunku
                    > > Żerania.
                    >
                    > Jesteś przekonany, że tam wszędzie jest 2m chodnika?

                    Od Wileńskiego do Tesco tak, z wyjątkiem okolic skrzyżowania ze Szwedzką i Wileńską. Dalej jest wredne zwężenie pod wiaduktem.
                    A co do Jagiellońskiej, to jestem nieomal pewien :)
        • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 10:06

          > Bez jaj, rowerzysta jedzie na Puławskiej (n.p.) najwyżej 50k/mh,

          Ale ja nie pisałem, co się dzieje jak jedzie, tylko co się
          dzieje jak stoi (w korku, na światłach).

          Jak stoi, to rowerzysta najczęściej go dogania. Frustrujące,
          nie? :-)
          • Gość: Greg Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 94.254.233.* 13.05.10, 10:30
            A dlaczego frustrujące ? Normalne.Tak jak normalne,że stojące w
            korku czy na światłach samochody mijają skutery czy motocykle. I co
            ma niby normalnego człowieka frustrować ? Chodzi o to żeby nawzajem
            nie utrudniać sobie życia. I kiedy jednak się jedzie , robić to
            tak,żeby nie utrudniać tego innym użytkownikom drogi.
        • Gość: kierowca Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 10:21

          Rowerem po chodniku NIE WOLNO
        • Gość: Zenon Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.aster.pl 13.05.10, 10:56
          Kolega kpi, czy o droge pyta? Od kiedy po Pulawskiej mozna jezdzic samochodem
          powyzej 50 km/h??? Ograniczenie predkosci obowiazuje niezaleznie od wielkosci i
          smrodliwosci posiadanej bryki...
        • Gość: kirke Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 193.24.14.* 13.05.10, 16:44
          Chodzę codziennie Domaniewską - chodnikiem. Wielokrotnie
          nadjeżdżajacy z tyłu, bezszelestnie rower minął mnie dosłownie o
          kilka cm (nie, nie jestem specjalnie gruba :) )
          W zeszłym roku zabrako mi tych paru cm. Rowerzysta przejechał mi
          (chyba bokiem pedału? butem?) po nodze. Do tej pory mam bliznę, a
          facet jeszcze mnie opieprzył, jak ja łażę, Q... jedna.

    • Gość: tler Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: 109.243.234.* 13.05.10, 08:39
      Zauważyłem że kierowcy taksówek często mijają rowerzystę niebezpiecznie
      blisko. Pewnie dla hecy :)
      • Gość: QAZ Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 160.83.42.* 13.05.10, 11:16
        Pytasz jakbyś nie wiedział dlaczego. Sałaciarz kiedy ma coś do
        zrobienia w aucie zawsze szuka okazji do stłuczki, żeby ewentualne
        klepanie auta plus "zaplanowana wcześniej naprawa" została opłacona
        przez innego użytkownika ruchu.
    • Gość: joachim Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 08:44
      W ramach anegdoty podrzucam filmik z Holandii...
      Pomyślcie, jaka nasza Warszawska ścieżka wytrzyma taki ruch?

      www.youtube.com/watch?v=n-AbPav5E5M
    • zdzisiek66 Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 08:59
      Niebezpieczne dla kierowców, bo trzeba ominąć rowerzystę, co wiąże się ze
      zmianą pasa,

      Szanowny kierowco, uprzejmie cię informuję, że nie masz obowiązku omijania
      rowerzysty, zmieniając pas. Możesz jechać za rowerzystą, oczywiście
      zachowując bezpieczny odstęp.
      • intransigent Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 09:22
        Szanowny rowerzysto, uprzejmie cię informuję, że w takiej sytuacji "Kierujący
        pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest
        obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się
        w celu ułatwienia wyprzedzania. ".
        • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 09:59
          Miły kierowco samochodu, zwracam uwagę że w takiej sytuacji
          wspomniana potrzeba nie zachodzi, ponieważ do swojej
          dyspozycji masz conajmniej 2 pasy. Za mało żeby wyprzedzić
          rowerzystę z zachowaniem wymaganej przepisami odległości?
          • Gość: f451 Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.aster.pl 13.05.10, 10:41
            szanowny rowerzysto. nie jesteś interpretatorem przepisów tylko ich
            wykonawcą. właśnie przez taka postawę części z was - lekceważenie
            przepisów (nie tyko tego) - są problemy...
            więc proszę - zrozum, że nie jesteś jedynym i najszybszym uczestnikiem
            ruchu, zrozum, że przepisy mówią byś zjechał możliwie na prawo... i
            tyle.... nie utrudni to życia tobie a ułatwi kierowcom.
            • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 11:44
              Szanowny Interpretatorze Przepisów,

              > zrozum, że nie jesteś jedynym i najszybszym uczestnikiem
              > ruchu,

              Czy to znaczy, że gorszym?

              > zrozum, że przepisy mówią byś zjechał możliwie na prawo...

              Zjeżdżam możliwie na prawo. Tyle, żeby nie jechać po
              studzienkach (żebym nie musiał ich gwałtownie omijać ani się
              na nich wywracać), a także żeby nie dawać jadącym za mną
              samochodom zachęty "wyprzedź mnie na grubość kartki, możesz
              to zrobić nawet bez zmiany pasa i użycia migacza! Śmiało!"
              .
            • dorsai68 Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 15:49
              Gość portalu: f451 napisał(a):

              > szanowny rowerzysto. nie jesteś interpretatorem przepisów tylko ich
              > wykonawcą. <ciach>

              Zapis w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania daje mu jednak olbrzymie pole do interpretacji. Bo skąd ma wiedzieć, czy ten kierowca, który nadjeżdża z tyłu ma dość umiejętności by wykonać manewr wyprzedzania, czy nie?
              Podobnie, jak zapis o nakazie jazdy jak najbliżej prawej krawędzi jezdni. Podobnie wymaga zastosowania interpretacji do zastanych warunków na drodze.

              Jazda samochodem, motocyklem rowerem, to ciągła interpretacja przepisów i przykładanie ich do zastanych warunków drogowych, panie kolego, a nie mechaniczne wykonywanie przepisów.
              • Gość: ob.Lech Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 16:01
                Czyli ten zapis obciąża rowerzystę odpowiedzialnością za nieumożliwienie wyprzedzania. Każdy rowerzysta, który nie wykona w razie potrzeby (potrzeby kierowcy, bo to on wyprzedza) odpowiedniego manewru (zjechanie do prawej i/lub zatrzymanie się) może być ukarany mandatem za utrudnianie ruchu. Uprzejmości kierowcy, który w przypadku napotkania takiego zawalidrogi nie wzywa policji, zawdzięczacie drodzy rowerzyści możliwość dalszego utrudniania normalnego korzystania z drogi innym jej użytkownikom. :-P
                • dorsai68 Mylisz się. 13.05.10, 21:02
                  Jeśli rowerzysta zatrzyma się, to nie mamy do czynienia z wyprzedzaniem, lecz omijaniem. Zgodnie z art. 23.1.2. PoRD kierujący pojazdem jest obowiązany: przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość;.
                  Czyli to na omijającym spoczywa obowiązek bezpiecznego przeprowadzenia manewru.

                  Dalej, załóżmy, że rowerzysta jedzie i uznał, że warunki nie zmuszają go do zatrzymania się. Wtedy, faktycznie, mamy do czynienia z wyprzedzaniem, a więc z manewrem opisanym w art. 24 PoRD. Artykuł ten mówi w ust.2: Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

                  Znów okazuje się więc, że to dokonujący manewru odpowiada za jego bezpieczny przebieg.
          • tom_aszek Serce rośnie gdy się to czyta :) 13.05.10, 10:43
            "Szanowny kierowco...", "Szanowny rowerzysto...", "Miły kierowco..."...
            Serce rośnie gdy się to czyta :) Może jednak ta nienawiść między kierowcami a rowerzystami to urban legend? :)
    • Gość: Rowernaprezydenta Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 09:15
      PIESI I ROWERZYŚCI SĄ W TYM MIEŚCIE DYSKRYMINOWANI. WALKA TRWA!!! UTRUDNIANIE
      ŻYCIA BUCOKIEROWCOM TO CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ!!!!!!!!

      Czemu prawie każdy plac w tym mieście jest parkingiem?????
      Płatny wjazd do centrum, podobnież już zaczynają się plany:D:D:D

      Auta i tak są na straconym, niebawem przestaną dominować w ruchu miejskim:)
      wiec nie ma co się przejmować:D
      • Gość: lhjb Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 09:34
        halo halo, płatny wjazd do centrum ma sens tylko w przepadku metra pod całą wawą
        i obwodnicy
      • pavle Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 10:01
        > WALKA TRWA!!! UTRUDNIANIE
        > ŻYCIA BUCOKIEROWCOM TO CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ!!!!!!!!

        Gimnazjaliści nie powinni być o tej porze w szkole?
    • Gość: michal2708 Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: 87.204.215.* 13.05.10, 09:17
      "zawsze depcę"?????

      Co robisz, autorze???? A może dupcys???

      Analfabeci do szkół a nie do gazet!!!
    • Gość: MP Rowerzyści są nieostrożni!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 09:32
      Rowerzyści często nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego!! Przede
      wszystkim są niebezpieczni dla SIEBIE! Często widuję puste chodniki, ale
      przecież trzeba jechać po jezdni. Nie rozumiem tego, tym bardziej że jeżdżę i
      na rowerze i autem.











      • Gość: joachim Re: Rowerzyści są nieostrożni!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 09:47
        Ekhm, w Warszawie jest - prawie wszędzie - ograniczenie do 50km/h.
        To oznacza, ze zgodnie z kodeksem rowerzysta ma jechać jezdnią.

        Z Art 33 KD:

        5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
        jednośladowym, jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
        1. opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem, lub
        2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów dozwolony jest z
        prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brak jest wydzielonej
        drogi dla rowerów.

        Rozumiem uwagę, nawet policja przymyka oko na jazdę po chodnikach (z ust miłego
        pana z drogówki, przy kontroli), ale przyganiał kocioł garnkowi...
      • Gość: n Re: Rowerzyści są nieostrożni!! IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 09:47
        Gość portalu: MP napisał(a):

        > Rowerzyści często nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego!! Przede
        > wszystkim są niebezpieczni dla SIEBIE! Często widuję puste chodniki, ale
        > przecież trzeba jechać po jezdni. Nie rozumiem tego, tym bardziej że jeżdżę i
        > na rowerze i autem.

        a PROD czytałeś?
      • pavle Re: Rowerzyści są nieostrożni!! 13.05.10, 10:03
        > Często widuję puste chodniki, ale
        > przecież trzeba jechać po jezdni.

        Trzeba, Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym zabrania jazdy rowerem
        po chodniku (poza wyjątkowymi, rzadkimi w mieście przypadkami).

        > tym bardziej że jeżdżę i na rowerze i autem.

        Dają te prawa jazdy na lewo i prawo, bez sprawdzenia
        znajomości przepisów, i takie są efekty.
    • Gość: bolo Jazda jezdnią mimo ścieżki obok to nie bezmyślność IP: *.centertel.pl 13.05.10, 09:42
      To bezczelne łamanie przepisów i zwyczajne buractwo.

      Codziennie widzę takich buraków na Broniewskiego czy JP2. Ścieżki są, nie są
      zastawione samochodami ani nie urywają się nagle. Mimo to zawsze jakiś baran
      jedzie jezdnią. Czym to się różni od buractwa typu parkowanie samochodu na
      wąskim chodniku czy przejściu dla pieszych? Moim zdaniem niczym, jedno i
      drugie ma za wspólny mianownik pogardę dla prawa i innych ludzi, przekonanie
      że ja jestem najważniejszy i wszystko mogę, a reszta to "plebs" (z
      punktu widzenia buraka samochodowego) czy "blachosmrodziarze" (z punktu
      widzenia buraka rowerowego).
      • Gość: joachim Re: Jazda jezdnią mimo ścieżki obok to nie bezmyś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 09:50
        Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Czasem jest to strasznie upierdliwe (polecam
        śmieszkę w ciągu Rudnickiego-Obrońców Tobruku), ale to bezwstydne łamanie przepisów.
    • Gość: rowerzystka Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.146.98.107.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.05.10, 09:57
      wiecie co? sama zaczynalam jezdzenie rowerem od sciezek, chodnikow.
      dwa razy zostalam potracona przez samochod ktory skrecal w lewo
      (mimo przejazdu rowerowego-gdzie mialam pierwszenstwo i mozliwosc
      przejechania rowerem) a innym razem przez pania wyjezdzajaca
      luksusowym samochodem z garazu podziemnego jakiegos budynku. Raz ten
      incydent skonczyl sie w szpitalu, rower do skasowania, bo wiecej
      trzeba w niego wlozyc niz kupic nowy.
      Jezdzenie sciezkami wydluza czas jazdy dwu lub nawet trzykrotnie.
      swiatla, ludzie, samochody parkujace na sciezce. Od roku jezdze
      rowerem po ulicy, mimo nieuprzejmosci kierowcow(jezdze zgodnie z
      zasadami ruchu, mama prawo jazdy kat. B wiec orientuje sie w
      przepisach) nikt mnie jeszcze nie potracil a moj czas dojazdu do
      pracy czy szkoly drastycznie sie skrocil. Sciezki sa bardziej
      niebezpieczne niz ulice, na ulicach jest przewidywalnie, nie
      wyskoczy nagle czlowiek lub nie pojawi sie samochod z bramy, ulice
      sa gladkie, sciezki z kostki (czasem jest odwrocona- o tyle dobrze)
      . Drodzy kierowcy, to, ze jezdzimy po ulicy to tez pozornie dla
      waszego bezpieczenstwa.
      • Gość: gupi Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 170.252.80.* 13.05.10, 11:32
        Całkowicie się zgadzam. Jazda po jezdni jest bezpieczniejsza - kierowcy
        zwracają uwagę co się dzieje na niej. A mało który bierze pod uwagę, że po
        ścieżce (czyli chodniku z perspektywy kierowcy) może poruszać się z prędkością
        30km/h obiekt, któremu trzeba ustąpić pierwszeństwa przy skręcie w prawo.
        Skutkiem tego ZAWSZE zwalniam na takich przejazdach - co niejednokrotnie
        uratowało mi skórę. No ale czas przejazdu rośnie...
    • Gość: Tommy Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 10:32
      Zgadzam się z autorem sam jeżdżę i rowerem i autem. Zdarzyło mi się, że
      rowerzysta - i to kurier więc zawodowiec - przejechał mi tuż przed maska na
      swoim czerwonym świetle a jak na niego zatrąbiłem to pokazał mi obraźliwy
      gest. Tylko, że gdybym ja nie wyhamował (bo już ruszyłem) to mógłby na pewien
      czas nie być w stanie pokazywać tego ani innych gestów.
    • Gość: M Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: 195.117.255.* 13.05.10, 10:35
      Nie myślących kierowców, którzy nie widzą rowerzystów (albo udają)
      przemilczę, bo to nie ten artykuł...
      ...ALE...
      Argumentowanie poruszania się rowerzysty po drodze, bo ścieżka
      rowerow jest w złym stanie to kpina!

      Czy kierowca ma prawo do poruszania się po chodniku/zieleni gdy
      jezdnia jest nierówna?

      Jak jest ścieżka rowerowa to niech z niej rowerzysta korzysta.
      Dzień w dzień jestem świadkiem jak się ktoś turla po ulicy mimo, iż
      od Pl. Trzech Krzyży, przez Belwederską/Sobieskiego aż do Powsina
      jest ścieżka rowerowa.
      • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 11:30
        Dlatego bardzo wiele ścieżek w Warszawie się omija. Nie jedzie obok jezdnią,
        tylko przecznicę albo dwie dalej.

        Projektanci notorycznie tworzą buble, którymi nie da się sensownie jeździć i
        fatalnie włączasz się w ruch uliczny. Jakiś czas temu ktoś utrącić pomysł, żeby
        w PZP dla Ochoty zrobić ścieżkę wzdłuż Białobrzeskiej - gdzie ruch jest
        spokojny, rowerem jeździsz po ulicy, a na dobrą szeroką ścieżkę nie ma miejsca.

        Z uwagą śledzę jak różne organizacje suchej nitki nie zostawiają na kolejnych
        projektach - z ostatnich poczytajcie sobie uwagi ZM (tak, nielubiani przez wielu
        ekoterroryści), do ostatnich projektów:
        www.zm.org.pl/?a=sciezki_opinie-105-ggksw
        Można ich z różnych powodów nie lubić, ale nie mam jak się nie zgodzić. Jak jadę
        rowerem w część miasta, której nie znam to raz po raz zaskakuje mnie jakiś
        bubel. Ostatnio zrobiłem sobie wycieczke na Bemowo. Między Obrońców Tobruku
        kilka raz musiałem przeprowadzić rower, a o ścieżce dowiadujesz się po jakimś
        czasie - skręcisz z bocznej uliczki na główną, skąd masz wiedzieć, że za
        krzaczorami 50 metrów dalej jest ścieżka? Jedziesz ścieżką Marszałkowską, jak
        masz włączyć się do ruchu, żeby przejechać przez rondo Dmowskiego? Jedziesz
        ścieżką wzdłuż KEN'u, jak masz skręcić w lewo w Gandhi jeśli sygnalizator masz
        za plecami? Takie absurdy można mnożyć w kółko. I to nie jest wina wykonawców.
        Oni robią co im namalują. To kwestia projektów i ich nadzoru.
    • Gość: Puchatek Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 10:38
      Gość portalu: Rowernaprezydenta napisał(a):

      > PIESI I ROWERZYŚCI SĄ W TYM MIEŚCIE DYSKRYMINOWANI. WALKA TRWA!!! UTRUDNIANIE
      > ŻYCIA BUCOKIEROWCOM TO CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ!!!!!!!! (...)

      Kretyn.

      Podobnie jak autor tekstu znam sparwę "z obu stron" - dużo jeżdżę rowerem (i także raczej w ruchu miejskim), ale dużo jeżdżę też samochodem. I mam podobne odczucia: jak ja zachowuję się kulturalnie, to druga strona także zachowuje sie kulturalnie. Kiedyś (jak jeszcze dzieci nie miałem :-) poruszałe się po Warszawie głownie rowerem (co pawda - poza okresem zimowym). Jeździłem tak ładne parę lat i ANI RAZU nie spotkałem się z agresją, chamstwem i złośliwością ze strony kierowców.

      Natomiast z przykrością stwierdzam, że od kiedy usiadłem za kierownicą juz wiele razy zdarzyło mi się spotykać z co najmniej bezmyślnością ze strony rowerzystów. Nie mówiąc już o tym, że - choć sam uwielbiam dwa kółka - do szału doprowadza mnie postawa środowisk rowerowych typu "mnie się należy" i utrudnianie życia Bogu docha winnym ludziom "w imię idei", jak w przypadku kretyńskiej "Masy krytycznej".

      I jeszcze jedno (wiem, wiem, teraz mnie sflekujecie): przy wszystkich opowieściach o złośliwych kierowcach utrudniających życie rowerzystom muszę powiedzieć, żezarówno z perspektywy czterech, jak i dwóch kółek nigdy nie spotkałem się z kimś kto jeździłby tak niebezpiecznie, z takim lekceważeniem przepisów i innych uczestników ruchu jak kurierzy rowerowi.
      • Gość: Zenon Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.aster.pl 13.05.10, 11:30
        A ja bardzo chcialbym moc dojechac sciezka (droga) rowerowa do pracy - z
        pewnoscia zrezygnowalbym wtedy z jazdy razem z samochodami po ruchliwej i
        nieprzyjemnej dla roweru ulicy, jak chocby Towarowa.
        Ale ad rem - to prawda - wielu rowerzystow zachowuje sie dosc nieracjonalnie
        zwazywszy na przyzwyczajenia kierowcow w miescie, ktore zasadniczo bylo i jest
        DLA NICH projektowane i budowane. Ale rowerzysta tez Polak, a czy to na rowerze
        czy w samochodzie - przekroj spoleczenstwa ten sam: nieufnosc wobec blizniego,
        wolnosc rozumiana, jako wolnosc MOJA a nie JEGO- to wszystko cechy, ktore w
        rownym stopniu widac u kierowcow, rowerzystow, jak i pieszych. Co nie zmienia
        faktu, ze rowerzysta kierowcy nie zabije, kierowca swoim rzechosmrodem
        rowerzyste czy pieszego, w przypadku kolizji - zabije lub co najmniej zrani z
        bardzo duzym prawdopodobienstwem.
        Dlatego obowiazkiem silniekszego w cywilizowanym swiecie - zakladam, ze w takim
        mimo wszystko zyjemy - jest dostosowanie sie do potrzeb slabszego, zarowno
        rowerzysty jak i pieszego, niezaleznie od tego, jak bardzo nieracjonalnie ten
        sie zachowuje. Podobnie, jak rowerzysta powinien ustapic pierwszenstwa pieszemu.
        I musze zgodzic sie z emocjonalnym tekstem jednego z przedmowcow, ze w Warszawie
        piesi i rowerzysci sa dyskryminowani, bardziej przez wladze miasta niz kierowcow
        - widac to chocby po sposobie ustawienia swiatel dla pieszych, liczbie przejsc
        dla pieszych, zlaszcza w scislym centrum, jakosci chodnikow i dopuszczeniu
        mozliwosci parkowania na nich przy jednoczesnym budowaniu ulic w taki sposob,
        zeby zachecac do lamania prawa. Tu pelna zgoda - to jest karygodne

        Natomiast juz dzis widac znaczny postep w relacji kierowca - rowerzysta: musze
        zgodzic sie z autorem artykulu, ze kierowcy sa na ogol wyrozumiali i uprzejmi
        (zdarzaja sie niestety niechlubne wyjatki), sklonni ustapic pierwszenstwa i
        przepuscic rowerzyste. To ogromny postep cywilizacyjny i mentalnosciowy, z
        ktorego nalezy sie cieszyc. To dowod, ze relacje usmiech za usmiech, dziekuje za
        prosze sa niezmiennie, od wiekow najlepsza sposobem na znalezienie modus vivendi.
        Dodam tylko, ze czuje sie bezpieczniej na rowerze niz jako pieszy - tutaj
        wyrozumialosc ze strony kierowcow jest znacznie mniejsza... I ze samochodu
        bardzo nie lubie prowadzic, zwlaszcza poniewaz jest to urzadzenie bardzo
        niebezpieczne dla ludzi, ktore poza nim sie znajduja, izoluje od swiata
        zewnetrznego, a w ludziach uwiezionych w korku - w tym mnie, przyznaje, dlatego
        unikam - wywoluje najgorsze emocje.

      • Gość: gupi Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: 170.252.80.* 13.05.10, 11:41
        Kurierzy - specyfika zawodu, co zrobić. Trochę tak samo jak panowie handlowcy z
        kratką na drogach krajowych.
        I ja się przychylam do opinii, że chamstwo kierowców to mit. Zdarzyło mi się
        parę kolizji z samochodami - ciężarówka mnie zepchnęła z jezdni, dostałem
        lusterkiem dostawczaka w kask itp, Pan z toyoty mnie zbierał z chodnika na który
        mnie wepchnął (moja wina - mijałem po prawej). Nigdy nie było agresji, celowego
        utrudniania, spychania - po prostu nieuwaga. Moja również.
      • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 11:41
        Dlaczego flekować. To szczera prawda...

        Żeby się sensownie poruszać w ruchu ulicznym potrzeba doświadczenia. Wielu
        chodnikowych rowerzystów go nie ma. Jak wjeżdżają na jezdnię robią błędy, a
        polskim zwyczajem uważają się za królów szos. Ilość kółek nie decyduje o IQ i
        kulturze osobistej.

        Ja odbieram masę krytyczną jako wyraz bezsilności. Bo "nie da się".
    • warzaw_bike_killerz O! Normalny rowerzysta! 13.05.10, 10:40
      Nie wierze wlasnym oczom, ze wojujaca frakcja milosnikow Zielonego Mazowsza i
      tych trabek z Masy Krytynicznej zezwolila na dopuszczenie do publikacji
      normalnego rowerzyste. Tacy nigdy mi nie przeszkadzaja w drodze i ja im tez
      staram sie nie przeszkadzac.
      Jednak powienien jezdzic na sciezkach - wszak wlasnie te porwane, zlej jakosci
      zawdziecza comiesiecznym wysilkom chlopcow w rajtuzach z Masy Krytycznej.
      Rozumiem jego problem, jednakze jest ofiara comiesiecznej zemsty na niczemu
      niewinnnych kierowcach, wiec gdy widze, ze nie posuwa sie na wybrukowanych
      sukcesach gimanzjalistow z poparciem kazdej elity rzadzacej, to mnie krew zalewa.
    • Gość: dziadek Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.xdsl.centertel.pl 13.05.10, 11:20
      Nie wszyscy kierowcy to moj wrog. W dniu wczorajszym jadąc rowerem przekonałem
      się jakim bydlakiem może być kierujący zieloną furgonetkąm-ki Lublin.Sam
      jestem też kierowcą i jeżdżę samochodem osobowym.Ale tacy są ludzie.
    • Gość: aga Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.chello.pl 13.05.10, 11:59
      ten artykuł to kpina i fikcja
      ten czlowiek na pewno nie jezdzi na rowerze po warszawie w swiatek i piatek sa
      roznice fizyczne jazdy na rowerze i samochodem.
      • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 12:21
        Zaciekawił mnie Twój post. Czy możesz doprecyzować o co Ci chodziło? Tzn, autor
        pisze, że jeździ, a Ty, że nie da się? Czy że nie da się jeździć tak, jak on to
        opisuje?

        Jeśli chodzi Ci o podawane prędkości, to 50kmh to faktycznie sporo, ale nie na
        kolarzówce. Z kolei np. wg raportu TransEko o przebudowie trasy WZ samochody
        jeżdzą tam tak od 5 do 25 km/h
        (siskom.waw.pl/komunikacja/buspas/Monitorowanie-Trasy-WZ_RAPORT.pdf
        strona 63). To rowerowe prędkości...
      • mamarkowski Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez 13.05.10, 15:57
        Droga Ago, ten człowiek jeździ na rowerze po Warszawie. Na przykład
        dziś był w urzędzie dzielnicy Praga Południe, potem podskoczył do
        Śródmieścia do biblioteki i poleciał do roboty na Dolnym Mokotowie.
        A po szychcie wraca do domciu na Grochów, gdzie się trochę pokręci -
        tu warzywka na Szembeku, tam chlebuś na Wiatraku... Mało, wiem, ale
        jutro będą sprawy do załatwienia od Pragi po Ursynów.
        Ten kalendarz to nie ekshibicjonizm, tylko na dowód.
        Różnice fizyczne? Że co, bom nie załapał? Chodzi o to, że inaczej
        środek ciężkości się rozkłada, albo silnik działa, np. ten w rowerze
        większą moc w stosunku do masy pojazdu na starcie spod świateł jest
        w stanie wygenerować? Zapewne, jak zauważył jeden z dyskutantów,
        chodzi o prędkości. No dobrze, przyznaję się ze wstydem, samochody
        mnie wyprzedzają, bo z reguły mało kto, poza eLkami trzyma się
        przepisowych 50 km/h. Ale do 5 dych spokojnie można się rozbujać.
        Raz jeden założyłem licznik (to paskudne, trzymające w permanentnym
        napięciu urządzenie, jak mail - co chwila człek sprawdza) i średnia
        38 wychodzi. A ze mnie żaden tam Indurain, bywa, że czasem tylko
        podmuch poczuję, jak mija mnie jakiś mocarz na lekkiej kolareczce.
    • Gość: aga Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.chello.pl 13.05.10, 12:02
      a przyklady sa wziete z forow internetowych
    • Gość: aga Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: *.chello.pl 13.05.10, 12:03
      a w alejach ujazdowskich jest swietna sciezka rowerowa
      • Gość: joachim Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.10, 12:15
        Jest. Wskaż jeszcze jedną świetną. W centrum.
    • mamarkowski Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... 13.05.10, 16:29
      Widzę, że dyskusja już wygasła, więc mogę ustosunkować się zbiorczo.
      Pierwszy wątek częsty-gęsty, to ten, że jezdnie są niebezpieczne.
      Ścieżki są bezpieczne w porównaniu z wielkimi arteriami? Tak, na
      przykład wijąca się jak zaskroniec, dziurawa ścieżka wzdłuż Alej na
      odcinku Dworzec Zachodni - Reduta, na którą co i rusz wyskakują
      piesi. Kiedy jadę tamtędy jezdnią, hamuję na światłach. A jak raz
      czy drugi usiłowałem być praworządny i wbiłem się na ścieżkę,
      kończyło się ostrymi hamowaniami przez pieszym dającym krok nagle w
      bok (po stronie Blue City) albo slalomem między słupkami i skokami
      nad wystającymi kostkami.
      Ale najczęściej przewija się temat przestrzegania przepisów. No więc
      dobra, jazda jezdnią jest ich łamaniem, ale mówmy o praktyce, nie o
      legalistycznej teorii. Podobnie nie znam kierowcy, któremu choć raz
      nie zdarzyło się przekroczyć 50, kwestia w tym, jak się te przepisy
      narusza. Owszem, zdarza mi się jechać jezdnią, gdy obok biegnie
      ścieżka - np. na Żeromskiego, tak jest rowerzyście szybciej i
      bezpieczniej, a samochodom zbytnio nie wadzi, o ile zachowuje się
      rozważnie i przewidywalnie. Ale nigdy nie pcham się na trasy
      szybkiego ruchu uzupełnione ścieżką (Prymasa Tysiąclecia) albo
      miejsca z wyraźnym zakazem dla rowerów (Trasa Łazienkowska). Widuję
      tam czasem - jako samochodziarz - rowerzystów i trąbię na nich, ile
      wlezie, bo w miejscach, gdzie nikt się ich nie spodziewa, z
      podwyższonymi limitami prędkości, faktycznie stwarzają poważne
      zagrożenie. Za to kiedy jadę autem i widzę cyklistę na jezdni,
      zamiast na ścieżce, złego słowa nie powiem, przyhamuję, łagodnie
      wyminę. I chyba większość zmotoryzowanych ma podobny stosunek, bo
      jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mnie obtrąbił.
    • Gość: Zosia Zle zaprojektowanie scizek IP: *.159.7.66.static.crowley.pl 13.05.10, 16:56
      Zle zaprojektowanie sciezek widac az nadto na podzamczu przy Starym
      Miescie. Dla oszczednosci wycieto z chodnika czesc pasa dla
      rowerzystow. Niefortunnie wycieto ten pas od strony trwanikow, a
      pozostala czesc chodnika pozostawiono od wislostrady. Efekt. Ludzie
      z dziecmi i psami ida po sciezce rowerowej przy samym trawniku, a
      chodnik jest pusty.
    • Gość: antyprzykład!! Kierowca twój wróg? Rowerzyści też bywają bezmy... IP: 91.211.84.* 13.05.10, 16:58
      Zawsze mnie dziwi głupota jednych i drugich!!Kazdy ma troche racji
      ale niestety tylko troche!! Czy to az takie tródne jest??By
      zachowywac sie jek normalni ludzie na rowerach i w aucie? Ludzie
      zagranica niemaja takich problemów!!Jezdzi taki baran ulicami za
      miast sciezkami i sie usprawiedliwia i narzeka na innych!!Kierowcy
      robia dokladnie tak samo usprawiedliwiaja swoje zachowanie!!
      Dzieciaku niejestes lepszy od nich!! A to ze mamy kiepskie sciezki
      rowerowe to nieznaczy wolno ci łamac prawo i utrudniac zycoiie
      innym!!To własnie tacy jak ty robia nam złą reklame!Zagranica niema
      rowerzystów na ulicach gdy sa sciezki!
    • Gość: pigula Re: Kierowca twoj wróg? Rowerzyści też bywają bez IP: *.mgsp.pl 13.05.10, 18:50
      Puławską, akurat jeżdżę często... autem. To właściwie najlepsza droga z
      Piaseczna do Wawki. Chcą ludziska rowerem popylać, proszę bardzo. Ale, mam
      ogromną prośbę: jeździsz jezdnią, załóż kask!!! Ile razy widuję gości sunących
      rowerem po środkowym pasie... bez kasku. Na takich ulicach, jak np. Puławska...
      kask, to obowiązek. Zawsze jest większa szansa, że w razie stłuczki... uraz
      będzie mniejszy. Wiem, to życia... często "reanimuję" ludzi po stłuczkach w pracy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja