"Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry"

IP: 85.222.87.* 20.05.10, 09:27
na co się powołać, gdy jednak wypiszą karę za brak opłaty za rower?
    • Gość: ech Żenada... IP: 77.79.241.* 20.05.10, 09:37
      (...) gdzie, niestety, piesi korzystają również z trasy rowerowej
      (...) Potem ul. Idzikowskiego, w dół chodnikiem (...)
      • Gość: Andrzej Świetna dziewczyna, gdyby moje podpasione żonisko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.05.10, 11:01
        Świetna dziewczyna, gdyby tak moje podpasione żonisko też zaczęło wozić swoje 4
        litery rowerem zamiast autem, to może by było zdrowsze
        • Gość: Andrzej W Wa-wie powinna być trasa rowerowa przy obwodnic IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.05.10, 11:25
          W Wa-wie powinna być trasa rowerowa przy obwodnicy, tzn. wzdłuż tych nowo
          powstających tras, takie bycze 40km nieprzerwanej ścieżki rowerowej, byłoby
          super! Teraz jak chcę szybciej pojeździć 40-60km to muszę częściowo ryzykować
          pomiędzy autami lub jechać wolno po chodniku
    • warzaw_bike_killerz Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 09:57
      Z tego listu wynika dobitnie dowod, ze Warszawa nie nadaje sie dla rowerzystow.
      Dlaczego szanowna rowerzystka rano nie jezdzi ta trasa? Wjazd na skarpe ul.
      Idzikowskiego przerasta mozliwosci normalnego rowerzysty!
      Pomijam hipokryzje jazdy po chodniku i narzekania na pieszych na sciezce
      rowerowej, bo kierowcy nie przeszkadzaja rowerzystce, wiec rozumiem jej
      utyskiwania na dwunogich wszedolazow.
    • Gość: RM "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.honeywell.com 20.05.10, 09:58
      Tak się zastanawiam, gdzie ci ludzie się myją? Rozumiem, że po przejechanie 2-3 kilometrów może nie trzeba, ale przy 20?
      • janci0 Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 10:11
        Zauważ że wraca 23 km, a do pracy dojeżdża kolejką. Czytać ze zrozumieniem.
        Mi nie przeszkadza że ktoś jedzie chodnikiem, jeżeli nie ma ścieżki rowerowej -
        byle delikwent pamiętał kto ma pierwszeństwo. Natomiast chodzenie po ścieżce
        jest bez sensu - przecież zawsze obok jest chodnik!
        • Gość: wolak Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: 213.77.28.* 20.05.10, 10:22
          Prawie codziennie dojeżdżam do pracy na rowerze, a pracuję w komunikacyjnym
          chaosie "białych kołnierzyków" - róg ul. Taśmowej i Marynarskiej. Rano dojeżdżam
          tam z Dworca Zachodniego, a wieczorem wracam do domu do Miedzeszyna około 23 km.
          Jak mam spotkanie służbowe, to do pracy zakładam eleganckie spodnie i bluzkę
          albo pożyczam od miłych koleżanek.



          Jedzie pani pociągiem z rowerem do Zachodniego, a wieczorem rowerem do domu, tak?

          A co mają ci biedni, którzy muszą do pracy w garniturach przychodzić?
          • warzaw_bike_killerz Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 11:02
            Pozyczac od kolegow. Przeciez napisala, ze w pracy tradycyjnie wymienia sie
            koszulkami z kolezankami.
          • hardy01 Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 14:05
            > A co mają ci biedni, którzy muszą do pracy w garniturach przychodzić?
            >

            Hmm, to masz pecha, że pracodawca decyduje za Ciebie w co się ubierzesz.
            Współczuję.
            W normalnych warunkach wystarczyłoby mieć przygotowany garnitur na wieszaku i
            przebierać się w pracy, kiedy zajdzie potrzeba spotkania biznesowego.
            • Gość: RM Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.honeywell.com 20.05.10, 15:46
              > Hmm, to masz pecha, że pracodawca decyduje za Ciebie w co się ubierzesz.
              > Współczuję.
              > W normalnych warunkach wystarczyłoby mieć przygotowany garnitur na wieszaku i
              > przebierać się w pracy, kiedy zajdzie potrzeba spotkania biznesowego.

              To wyobraź sobie, że są ludzie, którzy 'spotkania biznesowe' mają codziennie. Jaką radę masz dla nich?

              • Gość: pipi Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.centertel.pl 26.05.10, 12:49
                rower elektryczny
        • teyoo Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 26.05.10, 12:07
          janci0 napisał:

          > Zauważ że wraca 23 km, a do pracy dojeżdża kolejką. Czytać ze zrozumieniem.
          > Mi nie przeszkadza że ktoś jedzie chodnikiem, jeżeli nie ma ścieżki rowerowej -
          > byle delikwent pamiętał kto ma pierwszeństwo. Natomiast chodzenie po ścieżce
          > jest bez sensu - przecież zawsze obok jest chodnik!

          Dokładnie to samo miałam napisać! Rowerzysta czasem musi jechać chodnikiem, natomiast pieszy nigdy nie musi łazić po ścieżce rowerowej. Jeszcze nie widziałam takiego cuda, żeby była ścieżka, a chodnika nie.
      • Gość: joachim Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.10, 10:14
        Jeździłeś? Nie trzeba. Kwestia formy. To tak jak w trakcie 15 minutowego spaceru
        nie spocisz się bardziej niż w 2 godziny. Jeśli będziesz, gnać, biegać -
        oczywiście. Ale po spokojnym marszu wyglądasz jakbyś siedział przez te 3 godziny
        w kawiarni.

        Z rowerem jest tak samo. Jak masz choć trochę kondycji to spokojna jazda nie
        męczy i nie poci - tu chodzi o typowe "rowerowe" mięśnie, łapiesz ją najdalej po
        miesiącu, dwóch codziennej jazdy.
        • Gość: RM Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.honeywell.com 20.05.10, 10:18
          Za każdym razem jak jeździłem 20-30km miałem ochotę się po jeździe umyć. Trochę kwestia spocenia się a trochę kurzu, pyłu etc. Pomijam przypadek kałuż :)
        • Gość: Buncol buaha haha ha Ale brednie ja nie mogę IP: *.wip.pl 20.05.10, 10:34
          A wiec powinienem dwa miesiące śmierdzieć w robocie zanim złapię formę.
          A co tam zawsze na moje śmierdzące spocone ciało będe mógl założyć
          koszule pożyczoną od kolegii :)
          A jak złapię formę to jeszcze żonę podrzuce do pracy , w końcu zmieści
          się na ramie. Córcia też da rade mi na barana wskoczyć i tak sobeiu we
          tójkę będziemy jeździli rowerem do centrum.

          No i rower zawsze w razie problemów jak autorka schowam do trmawaju
          albo pociągu. Nic że reki nie da sie włożyc bo jest taki ścisk, rower
          na pewno się zmieści. Skoro autorce się udało to i mi sie uda.
    • Gość: T Jak kto głupi to aż miło IP: *.chello.pl 20.05.10, 10:22
      Po co się męczyć ,jak można sobie spokojnie jechać komfortowym
      samochodem, wygodnie siedzieć i słuchac muzyki. A w upalne dni
      włączyć klimę.
      Nic dziwnego, że później oklejają miasto informacjami, że Polki
      smierdzą potem.
      • szabo Re: Jak kto głupi to aż miło 20.05.10, 10:32
        stanie godzinę w miejscu w korkach, wkurzanie się na innych kierowców,
        bezcenne... dla wielu osób jazda rowerem to przyjemność, ale pewnie osobom
        spędzającym większość życia za kierownicom, przed monitorem i przed telewizorem
        trudno do tego dojść. Do takich wszelkiego rodzaju akcje nie są skierowane
        zresztą, tylko do racjonalnej reszty.

        Gość portalu: T napisał(a):

        > Po co się męczyć ,jak można sobie spokojnie jechać komfortowym
        > samochodem, wygodnie siedzieć i słuchac muzyki. A w upalne dni
        > włączyć klimę.
        > Nic dziwnego, że później oklejają miasto informacjami, że Polki
        > smierdzą potem.
        • Gość: Buncol Re: Jak kto głupi to aż miło IP: *.wip.pl 20.05.10, 10:39
          Jazda rowerem jest przyjemnością ale gdy się jeździ po parku czy lesie
          a nie po zatłocoznych, głosnych ulicach gdzie cały czas wdychasz
          spaliny i patrzysz żeby cię nie rozjechał nieuwazny kierowca.

          Jeźdzenie rowerem tak, ale nie po mieście w godzinach szczytu
          • Gość: Maciek Re: Jak kto głupi to aż miło IP: 80.50.108.* 20.05.10, 11:35
            Warto pamiętać, iż kierowcy samochodów wdychają więcej spalin niż jadący tą samą
            trasą rowerzyści.
            • Gość: Buncol Mozesz to jakosc uzasadnić? IP: *.wip.pl 20.05.10, 11:52
              Kierowca siedząc nie podejmuje wysiłku a wiec ma mniejsze
              zapotrzenbowanie na tlen, a skoro mniej oddycha to i mniej wdycha
              spalin.
              Poza tym większośc współczesnych samochodów ma filtry kabinowe z
              aktywnym węglem, które nie tylko zatrzymuje drobny pył ale też
              zobojętnia substancje chemiczne.

              Tak wiec chętnie poczytam jakim to cudem kierowca wdycha wiecej spalin
              od rowerzysty
              • Gość: T Re: Mozesz to jakosc uzasadnić? IP: *.chello.pl 20.05.10, 12:52
                Poza tym spaliny były toksyczne kiedy samochody były na benzynę
                ołowiową. Samochody na bezołowiową z katalizatorem nie generują
                toksycznych spalin. Oczywiście można sięspalinami zatruć jak ktoś
                się zamknie w garażu i zapali samochód... ale nie jest to spodowane
                toksycznością spalin tylko zuzyciem tlenu i emisją CO2 i CO i
                niemożnością wymiany gazów w zamkniętym pomieszczeniu.

                Powiedzmy, że stare diesle bez filtrów cząstek stałych są nieco
                toksyczne, ale i tych jest już coraz mniej na ulicach.
                • Gość: TW Spaliny dla zdrowia IP: 217.8.161.* 20.05.10, 15:41
                  Gość portalu: T napisał(a):

                  > Poza tym spaliny były toksyczne kiedy samochody były na benzynę
                  > ołowiową. Samochody na bezołowiową z katalizatorem nie generują
                  > toksycznych spalin.

                  Boże co za bzdury. NO2 i SO2 nie są toksyczne, ozon poprawia urodę a
                  wszelakich rozmiarów PM poprawiaja krążenie.

                  > Powiedzmy, że stare diesle bez filtrów cząstek stałych są nieco
                  > toksyczne, ale i tych jest już coraz mniej na ulicach.

                  Tak tylko "nieco toksyczne". A jest ich (takich bez filtrów) tak z
                  95% na warszawskich ulicach. A diesli (i benzyn) palących olej i to
                  silnikowy a nie napędowy pewnie z 10%. Końcówki wtrysków do
                  wymiany... pewnie ze 20% diesli.
                  W Polsce każdy złom przechodzi przegląd, no bo jak to tak pozbawić
                  kierowcy jego ulubionej zabawki.

                  Trinity za dużo się spalin nawąchałeś.
      • Gość: gari Reszta kierowców powinna brać z ciebie przykład IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 11:50
        > Po co się męczyć ,jak można sobie spokojnie jechać komfortowym
        > samochodem, wygodnie siedzieć i słuchac muzyki. A w upalne dni
        > włączyć klimę.

        Reszta kierowców powinna brać z ciebie przykład, a nie wciąż bluzgać na korki,
        buspasy i remonty. Przecież nie ma nic przyjemniejszego niż jazda po Warszawie
        samochodem.
        • Gość: T Re: Reszta kierowców powinna brać z ciebie przykł IP: *.chello.pl 20.05.10, 12:55
          Napewno są przyjemniejsze rzeczy, ale jazda na rowerze to sport, a
          sport to najnieprzyjemniejsza z możliwych rzeczy.

          Sport powoduje szybkie zużywanie się organizmu. Wolę, żeby mi się
          zużywał samochód, który można bez problemu zmienic na nowszy.

          Byłem kiedyś na wycieczce w Kopenchadze jest to najgorsze miasto
          jakie w zyciu widziałem, a mieszkający w Skanii Szwedzi ciągle
          powtarzają, że Kopenhaga smierdzi... nic dziwnego jak dania
          szykanuje kierowców i propaguje cyklizm.
          • Gość: turysta Re: Reszta kierowców powinna brać z ciebie przykł IP: *.chello.pl 26.05.10, 09:44
            > Sport powoduje szybkie zużywanie się organizmu.

            Chyba odwrotnie - nieużywane organy zanikają.

            > Wolę, żeby mi się
            > zużywał samochód, który można bez problemu zmienic na nowszy.

            Zawodowi kolarze żyją średnio 10 lat dłużej, niż przeciętny człowiek.
            • intransigent Re: Reszta kierowców powinna brać z ciebie przykł 26.05.10, 16:32
              Gość portalu: turysta napisał(a):


              > Zawodowi kolarze żyją średnio 10 lat dłużej, niż przeciętny człowiek.

              O ile nie umrą we śnie, bajkopisarzu. Na przykład jak ten: www.sport.pl/kolarstwo/1,64993,6241935,Frederiek_Nolf___znow_smierc_kolarza_we_snie.html

              A śp. Joachima Halupczoka to pamiętasz?
          • teyoo Re: Reszta kierowców powinna brać z ciebie przykł 26.05.10, 12:16
            Gość portalu: T napisał(a):

            > Napewno są przyjemniejsze rzeczy, ale jazda na rowerze to sport, a
            > sport to najnieprzyjemniejsza z możliwych rzeczy.
            >
            > Sport powoduje szybkie zużywanie się organizmu. Wolę, żeby mi się
            > zużywał samochód, który można bez problemu zmienic na nowszy.


            Spoko, z takim podejściem nic ci się nie zużyje, a nawet przybędzie! Brzuch piwny i tłusty zad od wożenia się wyłącznie samochodem.
    • Gość: xoxo "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: 213.17.170.* 20.05.10, 10:31
      nie no, bardzo fajnie, też tam pracuję i chętnie dojeżdżałabym na rowerze z
      bielan, ale przynajmniej w moim biurowcu pryszniców nie zamontowano, a nie
      wyobrażam sobie spędzić po takiej jeździe 8 godzin w pracy bez kąpieli :)
    • torwin7 Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 10:36
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > na co się powołać, gdy jednak wypiszą karę za brak opłaty za rower?

      na regulamin przewozu rzeczy ZTM, ktory obowiazuje w pociagach KM w 2 strefach
      biletowych ZTM.
    • Gość: mops "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: 194.183.57.* 20.05.10, 10:46
      niektórzy piszą farmazony tylko po to by mieć satysfakcję z tego co
      napisali... sprawa higieny po przejechanych kilometrach może wcale nie być
      problemowa. są ludzie którzy spocą się do czerwoności po wejściu na kilka
      schodków oraz tacy co mogą przejechać 20 km rowerem spokojnym tempem i nawet
      się nie zasapią. dziwne dla mnie natomiast jest to, że ludzie w autobusach od
      rana śmierdzą a zdarza się, że są i tacy, którym przyjazd do pracy
      klimatyzowanym autem nie służy...
      • Gość: Buncol Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.wip.pl 20.05.10, 11:03
        Przypominam ci że pot jest najczęściej efektem termoregulacji organizmu
        a nie zmęczenia. Tak wiec mozesz mieć doskonała kondycje a i tak sie
        spocisz jak dzika świnia jeśli będzie gorąco. Latem ulice nagrzewają
        sięnawet do 60 stopni i jeśli do tego dodasz zar bijący z samochodów to
        nic cię nie uratuje przed spoceniem.

        Zresztą Pot to nie jedyny problem. Problemem jest równieśż zachowanie
        czystości ubrania, przykładowo przez ostatni tydzień wszystkie ulice
        były pełne kałuż.
        Problemem jest również bezpieczeństwo osoby jadącej po ruchliwej ulicy,
        oraz zdrowie bo będąc podczas wysiłku wdychamy masę spalin
        samochodowych.

        Problelemem jest także fakt ze nie kazdy jedzie sam do pracy. Ludzie
        podwożą współmałżonków , znajomych dzieci do szkoły i przedszkola

        No i wreszcie nasz klimat który przez ponad pół roku uniemożliwia jazdę
        po ulicach. Najpierw mieliśmy - 20 stopni mrozu i metr śniegu , teraz
        mamy wielkie ulewy a nieługo pewnie przyjdą upaly podacz których tez
        nie bardzo da się jeździć
        • Gość: mieszkaniec ochoty Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.10, 12:43
          Dobrze piszesz, ale chyba nie musisz się usprawiedliwiać, że jeździsz
          samochodem? Jest wiele sytuacji, w której autem jest praktyczniej.

          Jest parę szczegółów, które sugeruje, że nie jeździłeś nigdy "na co dzień"
          rowerem - nie jest żadną ujmą.

          1. Latem się gorzej jeździ niż zimą. Bo gorąco. Jeśli nie masz sakw (u mnie: na
          laptopa i śniadanie), to się spocisz - od torby/plecaka. Jak długo nie pada
          deszcz albo na ulicach nie ma słonej pluchy, tak długo rower nie brudzi ubrania.
          Przydają się opaski na nogawki - obowiązkowe wyposażenie każdego holenderskiego
          czy brytyjskiego białego kołnierzyka na rowerze. Inaczej nogawka potrafi się
          brudzić o łańcuch.

          2. Kałuże to nie jest specjalny problem. Od tego masz błotniki. Oczywiście jeśli
          masz zwyczaju skręcać w kałużach, to masz problem - przednie koło Cię ochlapie.

          3. Ulicą jedzie się bezpieczniej niż ścieżkami - kierowcy są wstanie przewidzieć
          co rowerzysta zrobi i są przyzwyczajeni na niego w takich miejscach uważać.
          Skrzyżowania z przejazdami rowerowymi są najgorsze - bo nawet wolno jadący rower
          pojawia się nadspodziewanie szybko z niespodziewanego kierunku. Wystarczy stanąć
          na zielonej strzałce blokując ścieżkę...
          Oczywiście niezbędne jest lewe lusterko rowerowe...

          4. Co do zdrowia się nie wypowiadam. Sam wątpię, czy przypadkiem wdychanie
          spalin miedzy samochodami nie jest gorsze od siedzeniu w środku... Złości mnie,
          że nikt nie pomyśli spychać tras rowerowych (nie ścieżek, raczej pasów i
          udogodnień) na boczne ulice: Kazimierzowską, Białobrzeską, Żelazną, Emilii
          Plater, Nowogrodzką.


          5. A ogólnie pocenie się to faktycznie bardzo indywidualna sprawa...
        • dr_olek Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 17:35
          Nie lepiej prościej powiedzieć "Mam problem i za wszelką cenę muszę
          zracjonalizować swoje zachowanie?"

          Chcesz się kisić w blaszaku? Proszę bardzo, tylko się nie gardłuj że stoisz w
          korkach i tracisz czas.
    • Gość: PW Współczuję koleżankom i kolegom... IP: *.polskieradio.pl 20.05.10, 11:06
      ...po 20 km na rowerze człowiek nie pachnie świeżością. Ale co tam koledzy,
      grunt, że w Gazecie można się pochwalić.
      • drzejms-buond Re: Współczuję koleżankom i kolegom... 20.05.10, 11:46
        Gość portalu: PW napisał(a):

        > ...po 20 wpisach na forum tekst nagle nie pachnie świeżością. Ale co tam
        forumowicze grunt, że na Forum można zabłysnąć złośliwością...


        Dla tych co nigdy nie jeździli na rowerze.
        ILOŚĆ WYLEWANEGO POTU nie zależy raczej od długości trasy rowerowej ale
        od szybkości z jaką się ją pokonuje!
        • Gość: gari Re: Współczuję koleżankom i kolegom... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 11:56
          > ILOŚĆ WYLEWANEGO POTU nie zależy raczej od długości trasy rowerowej ale
          > od szybkości z jaką się ją pokonuje!

          Masz rację, tylko że codzienne pokonywanie 20 km rowerem spacerowym tempem tak
          żeby się nie spocić raczej mija się z celem. A w słoneczny dzień nie ma siły,
          żeby nie spocić się od samego słońca.
          • Gość: mieszkaniec ochoty Re: Współczuję koleżankom i kolegom... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.10, 12:28
            Dlaczego? Spacerowe tempo to ok 15km/h. W tym tempie jedziesz szybciej niż
            autobus (bo nie stoisz na przystankach) na miejskich odcinkach. Nie czekasz na
            niego i jedziesz najkrótszą drogą, nie krążysz. Dojeżdżam do pracy 2km. Rowerem.
            To żadna odległość. Komunikacją miejską (tramwajami) zajmuje to 25 minut.
            Rowerem jestem w 10-15, zależnie od świateł. Jak bym pędził na złamanie karku to
            jestem w ok 7-8, ale 1/ w korkach się nie da, 2/ wtedy człowiek faktycznie się
            poci...
            Jeżdżę crossem...
            • Gość: RM Re: Współczuję koleżankom i kolegom... IP: *.honeywell.com 20.05.10, 12:32
              Spacerowe tempo przy 2-3 km ma sens. Ale przy 20 będziesz jechał jakieś 1,5 godziny. Samochodem nawet w korku raczej nie więcej niż 45 minut (chyba, że jest jakaś ekstremalna sytuacja).
              • Gość: mieszkaniec ochoty Re: Współczuję koleżankom i kolegom... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.10, 12:50
                Jak myślisz, ile zajmuje dojazd ze Służewca do Międzylesia po południu?
                Komunikacją miejską? Na oko wychodzi ok godziny samych przejazdów, plus czekanie
                na przesiadki plus dojście od kolejki do domu.
                Samochodem pewnie będzie szybciej.

                Nie będę złośliwy i nie będę sugerował, że autorka listu oszczędza przy okazji
                na godzinie płatnego fitnessu, który byłby jej potrzebny, gdyby się codziennie
                nie ruszała (rower nie załatwia sprawy, to tylko parę mięśni).

                Spacerowym tempem 15km/h jestem w promieniu ok 10km od domu (to prawie cała
                Warszawa) szybciej niż komunikacją miejską... Auto zawsze będzie szybciej, to
                normalne. Chyba, że są korki. Pytanie nie brzmi "czy rower jest lepszy od
                samochodu". Rower to nie samochód. Nigdy nim nie będzie. Po prostu w wielu
                przypadkach rower w zupełności wystarcza. W niektórych przypadkach jest
                wygodniejszy.
      • monicar Re: Współczuję koleżankom i kolegom... 20.05.10, 12:16
        Ludzie!!! A nie wpadliście na to, że ta pani może mieć w pracy
        prysznic? Ja też pracuję w jednym z biurowców na Służewcu i
        codziennie dojeżdżam na rowerze z Piaseczna (14 km w jedną stronę) i
        codziennie przed pracą biorę prysznic.
        Nie wiem, dlaczego nikomu z Was nie przyszło to do głowy...
        • Gość: a feee cuchnąca debilka IP: *.acn.waw.pl 20.05.10, 12:30
          fuj
          na dodatek utrudnia ruch
        • Gość: mfs Re: Współczuję koleżankom i kolegom... IP: 212.114.200.* 20.05.10, 12:37
          monicar napisała:


          > Ludzie!!! A nie wpadliście na to, że ta pani może mieć w pracy
          > prysznic? Ja też pracuję w jednym z biurowców na Służewcu i
          > codziennie dojeżdżam na rowerze z Piaseczna (14 km w jedną stronę)
          i
          > codziennie przed pracą biorę prysznic.
          > Nie wiem, dlaczego nikomu z Was nie przyszło to do głowy...

          Dlatego, ze zdanie "Jak mam spotkanie służbowe, to do pracy zakładam
          eleganckie spodnie i bluzkę albo pożyczam od miłych koleżanek." jest
          cokolwiek dziwne. Prysznic prysznicem, a przepocone wdzianko to
          przepocone wdzianko. Widac dziwny jestem, skoro woze z soba "ubranie
          pracowe" i po prysznicu sie przebieram...
          • kajmanik Re: Współczuję koleżankom i kolegom... 20.05.10, 12:46
            serdecznie współczuję. tej dziwczynie też współczuję braku
            elementarnej wiedzy o higienie, braku zdrowego rozsądku i
            samokrytycyzmu,braku poszanowania dla swojego własnego zdrowia. i
            nie zyczę sobie spotykać takich oszołomów.
            • aegis_of_heart Braku poszanowania własnego zdrowia? 20.05.10, 13:48
              Bo jedzie rowerem, a nie wozi tyłek samochodem? Coś ci się w główce przestawiło.

              A jeśli nawet człowiek się spoci - to poza niewielką liczbą wybranych alergików
              skórnych nic mu się nie stanie. Przeciwnie, odpowiednie przyspieszenie tętna i
              grzania organizmu (co zazwyczaj kończy się potem) jest podstawą skuteczności
              większości treningów. A i saunę po coś wymyślono.

              Niektórym reklamy dezodorantów i och-ach sztucznego życia z XXI wieku odebrały
              zdrowy rozsądek.

              A nazywanie osoby dojeżdżającej do pracy rowerem "oszołomem" jest przykładem
              typowego zdziczenia i internetowego trollingu. Żal mi cię.
              • kajmanik Re: Braku poszanowania własnego zdrowia? 20.05.10, 13:58
                uwazasz ze jezdzenie rowerem w taką pogodę jest zdrowe? i oddychanie
                spalinami? gratuluje. jak się człowiek spoci to nie pachnie i jest
                przykry dla otoczenia.mowiąc wprost -śmierdzi.pozatym kobieta
                pracująca w biurze jest zobowiązana do odpowiedniego wyglądu a nikt
                mi nie wmówi ze jadą rowerem tej pannie nie rozmaże se makijaż,nie
                potargają włosy itd, o ubraniu nie wspominając. a torebkę to pewnie
                trzyam w zębach?
                po to są samochodu zeby nimi się przemieszczać w sposób bezpieczny
                i komfortowy. no chyba ze kogoś nie stać;)i usiłuje sobie wmówić ze
                wcale go nie potrzebuje.
                • Gość: turysta Re: Braku poszanowania własnego zdrowia? IP: *.chello.pl 26.05.10, 10:09
                  > po to są samochodu zeby nimi się przemieszczać w sposób bezpieczny
                  > i komfortowy. no chyba ze kogoś nie stać;)i usiłuje sobie wmówić ze
                  > wcale go nie potrzebuje.

                  Typowe podejście blachofetyszysty, dla którego samochód to dorobek życia..
                  Jeżdżę rowerami (mam ich kilka), samochodem, komunikacją i nie szufladkuję w
                  żaden sposób innych uczestników ruchu..
                  • big-moose.blogspot.com Re: Braku poszanowania własnego zdrowia? 26.05.10, 10:23
                    23 kilometry? ... ładny kawałek trasy
    • gumie "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 12:44
      Ja dojeżdżam 26 km. Pewnie się z autorką mijam, bo co rano jadę w przeciwnym
      kierunku. Mieszkam na Targówku a pracuję w Józefowie.

      Po czym spokojnie po pokonaniu takiego dystansu nie cuchnę. Myję się
      przebieram i dopiero wtedy przystępuję do pracy. Co więcej do pracy autobusem
      mam 1:30 bez dochodzenia do i z przystanku. A rowerem 1:15. Do tego bilet PKS
      kosztowałby mnie 3,5 w obie strony 7 do tego bilet po Warszawie czyli min 5zł
      co daje 12zł dziennie. W miesiącu jest około 20 dni powszednich co daje 240 zł
      miesięcznie.

      Dodam też że oczywiście omijam wszystkie korki.

      Do tego Ta pani wyraźnie napisała że w tamtą stronę jedzie od Zachodniego
      (znaczy dojeżdża pociągiem, a wraca rowerem :P) Nie ma to jak czytanie ze
      zrozumieniem.

      Pozdrawiam
      Właściciel 20 letniego roweru o wdzięcznej nazwie pszczoła.
      (kto widział rower to wie dlaczego)
      • Gość: kixx Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.acn.waw.pl 20.05.10, 13:10
        gdziesz przeczytalem,ze czlowiek przyzwycazja sie do wlasnego zapachu
        (lub "zapachu").Moje dziecko twiedzi,ze nauczycielka na bilogii
        powiedziala,ze czlowiek czuje wlasny zapach czterokrotnie
        slabiej,niz zapach innego czlowieka.Nie wiem,czy to p[rawda,ale
        jednak cos w tym jest.


        W zwiazku z powyzszym o ocene tego,czy cuchniesz,czy ,bardziej
        zasadne byloby spytanie Twoich wspolpracownikow.Na Twojej opinii
        mozna polegac zaledwie w 1/4
        • gumie Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 14:30
          Wiesz pracuję w szkole i biorę prysznic. O czym pisałem:

          " Myję się przebieram i dopiero wtedy przystępuję do pracy. "

          A to chyba załatwia sprawę zapachu. Poza tym jak to jest że nowocześni
          Holendrzy, Duńczycy, Szwedzi dojeżdżają do pracy rowerem. Co więcej w Anglii
          właśnie wejdzie dopłata za dojeżdżanie do pracy rowerem. (dostaje się większą
          pensję). A oni jeżdżą w garniturach i jakoś nie cuchną.

          Co do mojego cuchnięcia, to moi znajomi z pracy są na tyle bezkompromisowi
          (szczególnie dzieci które uczę) że usłyszałbym szybko, że śmierdzę.
          • Gość: kixx Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.acn.waw.pl 20.05.10, 15:06
            co do dzieci nie mialbym zludzen.poki sa zalezne od doroslego,to
            staraja sie trzymac jezyk na wodzy

            ps nie to zebym chcial sie czepiac,ale jednak podanie za przyklad
            wlasnej osoby,ktora nie cuchnie po jezdzie rowerem ,a potem
            napisanie ,ze dlatego,poniewaz bierze prysznic po przyjezdzie,nie ma
            troche sensu w powyzszej dyskusji
            • gumie Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 20.05.10, 16:04
              > co do dzieci nie mialbym zludzen.poki sa zalezne od doroslego,to
              > staraja sie trzymac jezyk na wodzy

              uwierz uczę w Gimnazjum i słyszałem takie rzeczy przy których sformowanie że Pan
              śmierdzi to prawie jak komplement.

              > ps nie to zebym chcial sie czepiac,ale jednak podanie za przyklad
              > wlasnej osoby,ktora nie cuchnie po jezdzie rowerem ,a potem
              > napisanie ,ze dlatego, poniewaz bierze prysznic po przyjezdzie,nie ma
              > troche sensu w powyzszej dyskusji
              ale ja nie podałem tego jako argument. Argumentem jest to, że gdybym nie miał
              gdzie się umyć to tak jak autorka listu dojeżdżałbym z rowerem komunikacją
              (pociągiem) a wracał rowerem. Jak ktoś kto przejechał 2 km do i z pociągu ma
              śmierdzieć bardziej niż ktoś to kisił sie w korku w samochodzie, albo biegnie do
              autobusu?

              Ja mam możliwość więc jeżdżę w obie strony...
    • Gość: Mex "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.181.178.141.static.crowley.pl 20.05.10, 13:58
      Dla tych antagonistów jazdy na rowerze i przeciwników rowerów proponuje żeby
      spojrzeli na twarze ludzi którzy jeżdzą rowerami do pracy i przejrzeli twarze
      "szybkich, cwaniackich" kierowców warszawskich co sieją agresją na innych, i
      nienawidzą rowerzystów. Z mojej obserwacji wynika, że Ci pierwsi jakieś
      inteligentniejsze mają twarze.
      • Gość: dddd Re:Od stania w korku i wciskania pedalow cuchną IP: *.lh.pl 20.05.10, 14:05
        genitalia. cipki i kutasy.
        • Gość: hhh Re:ja jutro jade 200 km IP: *.lh.pl 20.05.10, 14:07
          do warszawy i z powrotem. zaoszczedze 40 zeta. kto o mnie napisze ? bede idolem ?
    • Gość: spacemarine Ha, grunt to chodnikiem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 15:54
      Nie boi się pani przejechać gen. Jaruzelskiego?
    • Gość: Czołg "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.satfilm.pl 20.05.10, 16:51
      A ja znalazłem coś takiego co załatwia problem dojazdu do pracy,
      trikke-poland.pl/upt-elektryczny nie pocisz się, masz napęd
      elektryczny, łatwo się składa, jest lekki, poręczny i dlatego łatwy w
      transporcie w komunikacji publicznej a z pracy można mieć zabawę bo jeździsz
      napędzając to swoim ciałem. Zasięg 35 km, sporo. max prędkość 30 km/h też
      sporo. Super rzecz
    • Gość: Mario "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.chello.pl 20.05.10, 21:15
      Przez tych wozacych rowery w metrze, autobusie czy pociagu nie ma jak sie
      wogole dostac do srodka. Zajmuje to ok. 5 miejsc. Powinno sie zabrobic wozenia
      rowerow komunikacja miejska i pociagami w godzinach szczytu. I tak juz sie nie
      da wejsc do srodka ( metro, pociagi spod Warszawy), a tu jeszcze sie chce
      promowac taka egoistyczna postawe.
      • Gość: Mario Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.chello.pl 20.05.10, 21:17
        Apel do wszystkich euro-komunistow !:
        Jak juz tak bardzo nienawidzicie samochodow to zajmijcie sie chociaz promocja
        nie rowerow, tylko skuterow. Bardziej by to pozyteczne bylo i napewno bardziej
        skuteczne.
        • Gość: AdamSot. Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: *.chello.pl 20.05.10, 22:43
          Metrem przewozi się rower w pierwszym lub ostatnim wagonie,tam gdzie
          można ustawić się jak najbliżej kabiny maszynisty, stojąc jednocześnie
          z rowerem prostopadle do drzwi.Sam czasami przewożę rower w ten sposób
          i nikomu nie przeszkadzam.
      • Gość: qaz Re: "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" IP: 78.133.200.* 21.05.10, 11:25
        Część komentarzy nie chce sie nawet czytać. Jeśli niktórzy nie mają
        nic mądrego do powiedzenia/ napisania lepiej niech zachowają to dla
        siebie.
        - Często dla niektórych dojazd do pracy rowerem zajmuje mniej czasu
        niż stanie w korkach w samochodzie.
        - PKP zwykle w pierwszych, bądź ostatnich wagonach przewiduje
        miejsce dla rowerów
        - Tak sie składa, że w większości nowych biurowców prysznice są i
        dojeżdzający do pracy rowerami z nich korzystają. U nas tak jest:).
        - W biurze zawsze można się przebrać w ubranie bardziej
        odpowiadające charakterowi wykonywanej pracy.
        - I przede wszystkim ruch to zdrowie
        A wniosek taki: że jesli komuś nie chce się ruszać to zawsze
        znajdzie sobie wymówkę, a tym którym przeszkadzają rowerzyści trzeba
        chyba uświadomić, że każdy rower to przyjnajmniej jeden samochód
        mniej na drodze i tym samym mniejszy korek ;).
    • teyoo "Dojeżdżam na rowerze 23 kilometry" 26.05.10, 12:05
      Plus za użycie sformułowania "zakładam bluzkę". Stawiam stówę, że 90% Polaków
      napisałoby "ubieram bluzkę";)
      Brawo!
    • Gość: bolo Pokazywanie ekstremów - czemu ma służyć? IP: *.centertel.pl 26.05.10, 12:19
      Tak, wiem że są osoby, które codziennie pedałują do pracy po 30 km w jedną
      stronę, są i takie co testując nowy rower machną traskę Warszawa-Łódź i nazad.
      Tylko co z tego wynika dla przeciętnego Kowalskiego? Prędzej pomyśli "iiii, to
      nie dla mnie, to dla sportowców albo oszołomów".
      Badania w Holandii pokazywały, że używanie roweru jest najpopularniejsze na
      trasach do 10 km, a powyżej tego dystansu odsetek osób wybierających rower
      drastycznie maleje.
      Na miejscu redakcji stawiałbym na pokazywanie osób przeciętnych, używających
      roweru w zwykłych warunkach, ot takie tam podjechanie do sklepu czy lokalnego
      urzędu, kiedy nie opłaca się ruszać samochodu, bo czas na wyjeżdżanie,
      parkowanie itp pochłania cały zysk z większej prędkości, albo rozwiązanie dla
      studenta wynajmującego kwaterę i dojeżdżającego na uczelnię kilka km.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja