Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu?

11.08.10, 11:10
To będzie mój pierwszy raz na pokładzie.
Lecę do Paryża- charles de gaulle lotnisko z warszawy.
Czy ktoś się orientuje co mogę zabrać do bagażu głównego? Chcę zabrać trochę
konserw i zupek ewentualnie, będę tam przez 7 dni, a jedzenie tam jest dość
drogie :)
na stronie www.lot.com są warunki ale nie mogę znaleźć odpowiedzi.
    • Gość: jackowlew Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: 85.222.87.* 11.08.10, 11:41
      www.lotnisko-chopina.pl/pl/pasazer/planowanie-podrozy/bezpieczenstwo/bagaz-rejestrowany

      tu czytałaś??Z tego co wyczytałem nie ma nic o jedzeniu więc chyba
      można.
      • artaya9999 Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 11.08.10, 11:49
        dzięki za stronke, chociaż mowa jest tam o materialach latwopalnych,
        wybuchowych. Mam nadzieję że zupek w proszku mi nie zabiorą (chociaż i tak ich
        nie lubię)
        a ktoś przewoził chleb lub powidła w bagażu głównym?
        • Gość: jackowlew Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: 85.222.87.* 11.08.10, 11:52
          Puszki może przejdą ale kanapki chyba nie,ale moge się mylić.
          • mecenas_misiura Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 13.08.10, 09:37
            W zwykłym bagażu to prawie wszystko przejdzie, mogą się czepiać broni, granatów
            itp. :)

            Małe żarcie typu baton, zupka w proszku itp. może być też w podręcznym
    • yavorius Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 11.08.10, 11:55
      A dlaczego miałyby być niedozwolone?

      (bosz, być w Paryżu i jeść konserwy i zupki, no no... ale w sumie to
      nic w porównaniu z polactwem jedzącym małże, wylizującym muszelki i
      zabierającym owe muszelki do Polski jako prezent dla dzieci...)
    • weekenda Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 11.08.10, 12:43
      w bagażu głównym możesz przewieźć prawie wszystko, konserwy również

      tylko przemyśl! równie dobrze możesz wieżę Eiffela sobie w necie
      pooglądać bo drogo... być w Paryżu i nie zjeść w knajpce chociażby
      naleśników czy sałatki z bagietką? no może nie napadaj od razu na
      małże św. jacka ale małże po prowansalsku u Leona... albo kawka z
      croissantem rano... albo winko wieczorkiem... hmmmm - Paryż to też
      walory smakowe :)

      konserwy i zupki w proszku w Paryżu - nie! stanowczo nie! :)
      • yavorius Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 11.08.10, 12:46
        weekenda napisała:
        > no może nie napadaj od razu na małże św. jacka

        Nieco offtopicznie: Jacka czy Jakuba?:)

        ##
        > konserwy i zupki w proszku w Paryżu - nie! stanowczo nie! :)

        O to-to :)
        • weekenda Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 11.08.10, 13:40
          no miałam na myśli św. Jakuba oczywiście :) mniamuśne prawda? :)
          • yavorius Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 11.08.10, 13:42
            Wiadomo ;)
    • Gość: miu Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.fbx.proxad.net 11.08.10, 15:00
      Wozenie jedzenia do Francji to jak przywozenie wlasnej slonej wody
      nad najpieknieszy ocean na swiecie...
      Bez problemu znajdziesz knajpki w warszawskich cenach.
      • Gość: ja Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.nsystem.pl 11.08.10, 17:40
        autorka postu-
        nie mialam namysli nie probowania tamtejszych specjałów. Chcę sprobowac, ale
        jak będę glodna to w sumie dobrze jest zjeść coś z puszki, jest drogo, ale nie
        odmowie sobie prawdziwego francuskiego jedzenia. Niestety podrozoje dużo i nie
        mam tylu pieniędzy.
        Dzięki za informacje, chyba jednak zdecyduję się na konserwy, zupek nie lubię i
        chyba to nie dobry pomysl. Ale chleb zabiorę.
        Szkło też można zabrac? Np sloik dzemu ;)?
        • Gość: jacek Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.10, 22:09
          ale zenada ...

          wozenie konserw to bylo dobre za komuny

          jak ktos ma malo kasy moze sobie kupic bagietke i mleko oraz owoce -
          wyjdzie taniej, smaczniej i zdrowiej

          wez jeszcze kilka polskich win owocowych

          • Gość: AdaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.centertel.pl 12.08.10, 11:32
            Żenadą to są wasze wypowiedzi,
            Co jest złego w zabraniu kilku konserw z Polski do Paryża?
            Moim zdaniem nic.

            Bagietka i mleko, wybacz, ale nie każdemu to wystarcza, a wiele produktów jest
            dużo droższych niż w Polsce.

            Parę lat temu miałem przyjemnośc przebywać przez dłuższy czas w Rzymie. Poznałem
            tam parę Holendrów, którym było szkoda wydać pieniadze na wejście do muzeum, bo
            w zamian za to mogli iść do knajpy.

            Mnie szkoda było kasy na rozbijanie się po knajpach, wolałem zaliczyć jak
            najwięcej zabytków (co nie oznacza, że nie jadłem na mieście)

            Zawsze wyjeżdżając miałem ze sobą kilka puszek jedzenia, tak na wszelki wypadek

            Nie każdy wyżej s..a, jak własną cztery litery ma państwo burzuje.

            Bierz konserwy i sie nie przejmuj, tylko nie do podręcznego bagażu, a do
            walizki, wtedy nikt się nie przyczepi
            • yavorius Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 12.08.10, 11:37
              No tak, każdy kto ma czelność, jak normalny człowiek, żywić się na
              miejscu, jest burżujem. Nie zapomnij wylizanych puszek po konserwie
              przywieźć z powrotem jako pamiątki.
              • Gość: AdaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.centertel.pl 12.08.10, 12:52
                Nie Yavorius, nie każdy kto ma czelność żywić się na miejscu jest burżujem, tak
                jak nie każdy, kto zabiera parę puszek jest nic nie wartym chamem.

                można zwiedzac Paryż za 10 000 tys zł, ale mozna i za 1 000, nic nikomu do tego.

                Zresztą z doświadczenia wiem, że Ci co maja mniej w kieszeni pełniej poznają
                odiwdzane miejsca, niż Ci co forsy mają pod dostatkiem
                • Gość: jacek Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 14:29
                  > Zresztą z doświadczenia wiem, że Ci co maja mniej w kieszeni
                  pełniej poznają
                  > odiwdzane miejsca, niż Ci co forsy mają pod dostatkiem

                  pewnie - zeby znalezc tyle niedopalkow, zeby na skreta starczylo to
                  sie trzeba nachodzic

                  tylko sie nie zdziw, ze we Francji konserwy sa tansze i lepsze od
                  polskich - drozsza jest swieza zywnosc

                  smak francuskiego pieczywa, mleka i serow - a to nie kosztuje
                  fortuny, nie trzeba sie wloczyc po knajpach - warte jest kazdego
                  euracza
                  • Gość: adaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu IP: *.centertel.pl 12.08.10, 19:23
                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > pewnie - zeby znalezc tyle niedopalkow, zeby na skreta starczylo to
                    > sie trzeba nachodzic

                    Rozumiem, że to z własnego doświadczenia wiesz. Bułeczka, mleko i na papieroska
                    nie starczyło, za kiepami musiałeś chodzić.


                    • Gość: jacek Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 19:52
                      > Rozumiem, że to z własnego doświadczenia wiesz. Bułeczka, mleko i
                      na papieroska
                      > nie starczyło, za kiepami musiałeś chodzić.

                      a po co mi "papieroski" ??? jestem wolny od takich szkodliwych
                      nalogow

                      zeby zrec polskie konserwy to rzeczywiscie trzeba miec podniebienie
                      zniszczone kiepami
                      • Gość: adaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu IP: *.centertel.pl 12.08.10, 20:09
                        rozumiem, ze u ciebie w domu się żre,
                        stąd to określenie na czynność nazywaną przez kulturalnych ludzi jedzeniem.

                        chcesz uchodzić za lepszego od innych, a co wypowiedź to udowadniasz jakim
                        marnym człowiekiem jesteś
                        • Gość: jacek Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 07:55
                          > rozumiem, ze u ciebie w domu się żre,

                          jak zwykle nic nie rozumiesz

                          > stąd to określenie na czynność nazywaną przez kulturalnych ludzi
                          jedzeniem.

                          kulturalni ludzie nie kupuja konserw

                          > chcesz uchodzić za lepszego od innych,

                          a skad ten wniosek ??? ja pomagam innym wejsc na wyzszy poziom

                          > a co wypowiedź to udowadniasz jakim marnym człowiekiem jesteś

                          dopoki nie wejdziesz na wyzszy poziom, dopoty bedziesz jeczal i
                          narzekal na inncyh
            • weekenda Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 12.08.10, 12:02
              co jest złego? złego nie ma nic. Ale jeśli ktoś planuje wyjazd
              samolotem do Paryża i myśli zabrać konserwy to zgrzytu w tym nie
              widzisz? Skoro nie ma kasy to po kiego leci samolotem? autobus
              tańszy, że o pociągu nie wspomnę. Można też autostopem - jeszcze
              taniej.

              Tak to trochę po prostu badziew. Trąci grajdołem i Skiroławkami.
              Moim zdaniem oczywiście. Nie jestem zwolenniczką "zastaw się a
              postaw się" ale jeśli mnie nie stać - nie jadę. A Paryż jest
              przecież jednym z droższych miast świata. I jeśli chcieć go przeżyć,
              posmakować i poznać - no to przecież nie jedząc puszkę pod mostem.
              Ale to moje zdanie oczywiście choć jam nie burżujka i nie bogaczka.

              Byłam w Paryżu kilkakrotnie i nie wyobrażam sobie sytuacji, że stać
              mnie na bilet samolotem a jednocześnie siedzę gdzieś i wyskrobuję
              konserwę... no kurcze WSTYD... konserwę to na szlaku w górach
              chętnie zjem ale w Paryżu??? eee tam

              Ale, jak słusznie zauważyłeś - każdy ma swoje preferencje - tylko
              szkoda, bo jak cię widzą tak cię piszą i może najwyższy czas stanąć
              prosto i pokazywać światu, że Polak to gość i taki sam człowiek jak
              każdy inny z tak zwanego zachodu Europy?!

              I żeby nie było! nie mam tu na myśli żywienia się w restauracjach n-
              gwiazdkowych i tylko przy Polach Elizejskich. A ceny jedzenia w
              Paryżu wcale nie są aż tak mocno wyższe od tych w Polsce - bez
              przesady.
              • Gość: AdaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.centertel.pl 12.08.10, 12:42
                weekenda
                pitolisz jak potłuczona, jak ktoś umie myśleć i szukać to bilet samolotem do
                Paryża kupi taniej niż autokar.

                Sam osobiście znalazłem przed chwilą przelot z Wawy do Paryża w dwie strony
                za 180 zł, autokar w tym samym czasie, to wydatek co najmniej 500 zł.


                Wybacz, ale Intercity z Wawy do Poznania, to ponad 100 zł, więc co to za luksus
                - samolot.

                Grajdołem i Skiroławkami to trąci Twoje podejście.

                Jak się domyślam, autorka postu, wcale nie zamierza jeść puszek pod mostem, a
                jedynie podreperować swój budżet zaopatrując się w rodzime produkty w Polsce.

                Idąc Twoim tokiem rozumowania, to właściwie nie powinniśmy w ogóle jechać z
                walizkami do Paryża, bo przecież nie można posmakowac miasta w polskich ciuchach.

                Jedynym lekarstwem na prawdziwe poznanie miasta, to jedzenie w paryskich
                knajpach i ubieranie się w paryskich sklepach.

                Wybacz, ale twoje podejście trąci mi słomą w butach.

                Zwiedziłem wiele miast Europy, w jednych byłem kilka dni, w innych parę tygodni,
                ale jedne z najlepszych chwil spędziłem w Rzymie, nocowaliśmy na campingu,
                jedliśmy z puszek i wiesz co ... takich jak my było wielu i to z różnych krajów:
                Niemcy, Hiszpanie, Francuzi, Holendrzy, jakoś nikt nie patrzył na nas jak na
                dziadów, wręcz przeciwnie, do dziś z wieloma z tych osób utrzymuję kontakty, a
                niektórzy kiedy mamy się spotkać ponownie proszą o przywiezienie fasolki po
                bretońsku, czy flaków.

                I wiesz jakoś jako Polak nie mam kompleksów i stoję prosto, bo nie ilość w
                portfelu, ale to co w głowie się liczy.

                To ode mnie Francuzi pożyczyli cukier do kawy, bo im się akurat skończył, a nie
                chciało im się ganiać do sklepu.
                I jakoś nikomu nie było wstyd, ja im pożyczyłem cukier, oni zaprosili mnie na
                kawę, a potem wspólnie zwiedzaliśmy zakątki Wiecznego Miasta.

                • yavorius Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 12.08.10, 12:48
                  Gość portalu: AdaM napisał(a):
                  > pitolisz jak potłuczona

                  A właśnie, że nie, bo ty pitolisz!
                  • Gość: AdaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.centertel.pl 12.08.10, 12:55
                    w którym momencie??

                    czy wtedy kiedy udowadniam, że samolot może być tańszy niż autokar i to trzykrotnie?

                    Czy wtedy kiedy pokazuje, że zabranie konserw nie ma nic wspólnego ze
                    zwiedzaniem miasta?
                    • yavorius Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 12.08.10, 13:07
                      > w którym momencie??
                      tu masz odpowiedź
                    • weekenda Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 12.08.10, 13:12
                      wiesz w którym? że akceptujesz zabieranie konserw do Paryża. Ja nie.
                      Bo dla mnie Paryż to przepiękne miasto, pełne historii, tradycji,
                      kultury, piękna, architektury, przepychu, też pieniędzy szyku, mody
                      i bogactwa. I staram się to uszanować i dostosować.

                      Podobne mam zdanie dotyczące opery i innych miejsc czy zdarzeń.
                      Można iść do dzinsach i podkoszulku? można. Nikt nikogo nie wyrzuci
                      (chyba, że jest premiera i/lub spektakl galowy i/lub z
                      zaproszeniami) ale jak to wygląda?

                      Do Arabii Saudyjskiej pojadę z chustą na głowie i w długich
                      spódnicach, do Paryża wezmę koniecznie kolorowe apaszki i czerwoną
                      szminkę i będę jadła w kafejkach, do Londynu wezmę dżinsy i trampki
                      a do Hiszpanii i Włoch kolorowe sukienki z kapeluszami. Bo tak to
                      czuję i odbieram i chcę uszanować ich zwyczaje i troszkę poczuć się
                      jak tambylec.

                      Ale no niestety widzę, że na wielu kilkadziesiąt lat rządów klasy
                      robotniczo-chłopskiej wywarło ogromny wpływ.
                • weekenda Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 12.08.10, 12:58
                  Nie pitolę tylko mam własne zdanie. I dlaczego zachowujesz się jak
                  cham? I może się zalogujesz hę?

                  Bardzo fajnie, że jeździsz po świecie i miło spędzasz czas. O to w
                  życiu chodzi. Ale w tym watku nie o tym piszemy prawda? Bardzo
                  chętnie zjem konserwę na kempingu i na szlaku. Naprawdę złociutki.
                  Ale założycielka wątku nie o tym pisze i nie o to pytała.
                  • Gość: adaM Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.centertel.pl 12.08.10, 19:49
                    co do logowania? przymus jakiś, czy co?
                    co do chamstwa, hmmmm niech się zastanowię, kto tu większą chamówę odstawia, ja czy niektórzy z Was

                    autorka postu zadała proste pytanie,
                    czy do bagażu głównego moze wziąć konserwy

                    a co otrzymała w zamian:

                    (bosz, być w Paryżu i jeść konserwy i zupki, no no... ale w sumie to
                    nic w porównaniu z polactwem jedzącym małże, wylizującym muszelki i
                    zabierającym owe muszelki do Polski jako prezent dla dzieci...)


                    tylko przemyśl! równie dobrze możesz wieżę Eiffela sobie w necie
                    pooglądać bo drogo... być w Paryżu i nie zjeść w knajpce chociażby
                    naleśników czy sałatki z bagietką?


                    ale zenada ...
                    wozenie konserw to bylo dobre za komuny


                    Najlepiej zabierz ze sobą żywą świnię.Zawsze sobie wykroisz to na co będziesz
                    miała ochotę.


                    Do popicia koniecznie kilka win z Bolandii.
                    Ale na pokład ich nie weźmiesz...
                    Musisz zapłacić 20 zł za bagaż.
                    To już lepiej Paryż zobacz na Google Maps i zjedz konserwę przed komputerem.


                    Juz o tym pisali. Kup sobie bulke, troche owocow, kawalek taniego
                    sera i wydasz mniej niz w Polsce. No chyba, ze jestes gruba jak
                    serdel i musisz sie nażreć przy kazdym posiłku.


                    I kto tu jest chamski.


                    • ritzy Nie mamy watpliwosci 13.08.10, 00:07
                      że to Ty jesteś chamem, prolem i prostakiem.
                • Gość: jacek ale masz wzorce - Holendrzy !!! zawsze mi sie smia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 14:38
                  smiac chcialo jak widzialem te kampingi pelne bud z zoltymi
                  tablicami - czy w Austrii czy we Francji, lato czy zima - siedza na
                  tych kampingach calymi wsiami, nie wychodza do miasta - kupuja De
                  Telegraaf i holedenderskie sery sprowadzane przez wlasciciela
                  kempingu, bo ma tych samych "turystow" co roku

                  tylko tacy ludzie z kubeczkami smakowymi odwroconymi denkiem moga
                  zrec fasolke po bretonsku i flaki

                  byc na wakacjach w ojczyznie wykwintnej kuchni i zrec konserwy jak
                  Gustlik z Grigorijem - to szczyt absurdu

                  co post to wieksza zenada
                  • Gość: adaM Re: ale masz wzorce - Holendrzy !!! zawsze mi sie IP: *.centertel.pl 12.08.10, 19:39
                    masz rację, czytając twoje wypowiedzi co post to żenada.

                    ale jakoś mnie nie dziwią, przyzwyczaiłeś mnie to takiej, a nie innej formy
                    twoich wypowiedzi



                    • Gość: jacek ale masz wzorce - Holendrzy !!! zawsze mi sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.10, 19:55
                      > masz rację, czytając twoje wypowiedzi co post to żenada.

                      to o twoich postach mowa - zenujacy osobniku

                      i naucz sie czym sie rozni forma od tresci konserwozerco



                      • Gość: adaM Re: ale masz wzorce - Holendrzy !!! zawsze mi sie IP: *.centertel.pl 12.08.10, 20:02
                        > to o twoich postach mowa - zenujacy osobniku

                        i znowu dobrze się podsumowałeś - żenujący z ciebie osobnik
                        • Gość: jacek ale masz wzorce - Holendrzy !!! zawsze mi sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 07:53
                          > > to o twoich postach mowa - zenujacy osobniku
                          >
                          > i znowu dobrze się podsumowałeś - żenujący z ciebie osobnik

                          uporczywosci w przedrzeznianiu adaM nie pozbyl sie od przedszkola

          • Gość: sir Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: 195.94.198.* 14.07.13, 06:55
            jesteś debil
            • 1-buc Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 14.07.13, 13:26
              Trzeba być osobą szalenie inteligentną, żeby napisać tak zwięzły komentarz do postu sprzed 3 lat.
      • Gość: Knur Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.80-202-94.nextgentel.com 14.08.10, 10:36
        W całej Europie można znaleźć knajpki w warszawskich cenach...:(
        • Gość: jacek Loty Konserwolotem to sentymentalna podroz do PRL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.10, 11:06
          tu nie chodzi o ceny - tu chodzi o ten hard core - szkoly
          przetrwania

          a jak sie skoncza konserwy to sa jeszcze labedzie i szczury

    • Gość: smakosz Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.10, 18:52
      Najlepiej zabierz ze sobą żywą świnię.Zawsze sobie wykroisz to na co będziesz
      miała ochotę.A te smakoszki od małży to salceson i kaszana na codzień?
      • Gość: obi wan zenobi Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? IP: 212.180.160.* 11.08.10, 22:17
        Do popicia koniecznie kilka win z Bolandii.

        Ale na pokład ich nie weźmiesz...

        Musisz zapłacić 20 zł za bagaż.

        To już lepiej Paryż zobacz na Google Maps i zjedz konserwę przed komputerem.


        POKEMONY WALĄ Z KAŻDEJ STRONY!!!
    • ritzy Ten post to jakis dramat 12.08.10, 00:18
      Okazuje sie, ze mamy nie tylko Polske A i B, ale jeszcze C i D.
      Natomiast nasza turystka pochodzi z drugiej polowy alfabetu.

      Juz o tym pisali. Kup sobie bulke, troche owocow, kawalek taniego
      sera i wydasz mniej niz w Polsce. No chyba, ze jestes gruba jak
      serdel i musisz sie nażreć przy kazdym posiłku.
    • agulha Re: Loty samolotem. Konserwy dozwolone w bagażu? 13.08.10, 00:50
      Nie przejmuj się tymi niemądrymi wypowiedziami. Z przewozem problemów nie
      powinnaś mieć, jeżeli weźmiesz te rzeczy w bagażu głównym. Zastanów się jeszcze
      tylko, jak będziesz spożywać posiłki (zapewne śniadania i kolacje chcesz jeść
      tam, gdzie będziesz mieszkać). Czy to będzie camping, czy czyjś dom, czy kwatera
      prywatna, czy hotel, a jeżeli hotel, to jakiej klasy i czy zaopatrzony w a)
      czajnik b) lodówkę. Lodówka to rzadka rzecz w hotelu, a jakże pożyteczna.
      Czajnik mały, turystyczny można wziąć ze sobą. Zupki, jeżeli już musisz ;-),
      lepiej znajdź jakieś w gotowych, jednorazowych opakowaniach, inaczej będziesz
      musiała targać ze sobą nie tylko kubek i łyżeczkę, ale także buteleczkę płynu do
      zmywania i zmywak. Jeżeli z kolei masz lodówkę, to jak daleko do najbliższego
      sklepu? Może warto zaopatrywać się w wędlinę czy ser (nawet paczkowany) w
      pobliskim małym supermarkecie. Konserwy (znowu: jeżeli już musisz ;-), weź w
      jakichś małych opakowaniach, są takie np. z cienkiej blaszki. Szczególnie jeżeli
      myślisz o konserwach rybnych, zabierz paczkę worków na śmieci i wynoś je, bo
      inaczej Twój pokój będzie pachniał odrażająco.
      Podobnie jak Ty, dużo jeżdżę, z pieniędzmi nie mam jakichś specjalnych
      problemów, natomiast mam problemy dietetyczne (pewne składniki potraw mi
      szkodzą), i dlatego rzadko chodzę do restauracji w odwiedzanych krajach - mimo
      znajomości języków obcych nie znam dokładnie nazw potraw i męczy mnie
      dopytywanie się o to, czy przypadkiem nie ma w nich szkodliwych dla mnie
      substancji (nawet w Polsce ile razy zdarzyło się, że mnie nimi uczęstowano, mimo
      uprzedniej dyskusji z kelnerem). Poza tym nie każdy ma ochotę zaczynać pobyt w
      obcym kraju od robienia zakupów żywności, dlatego zwykle bierzemy małe co nieco
      na początek, na śniadanie. I tak wystarczająco dużo pieniędzy zostawiamy w
      odwiedzanych krajach, na przykład niemal wszystkie ubrania kupuję za granicą,
      sporo rzeczy do domu, korzystam z miejscowych atrakcji turystycznych, wycieczek,
      rejsów, transportu, krzywdy ze mną nikt nie ma.
      Co do Paryża, niestety w ostatnich latach bardzo przybyło turystów, moje
      wrażenie z marca 2009 było takie, że wszędzie kolejki. Niekiedy te kolejki można
      legalnie ominąć, kupując bilety przez Internet albo innym sposobem - np. bilet
      wstępu do Wersalu można kupić łącznie z biletem na RER (kolej) na dworcu
      kolejowym (wtedy nie stoi się w kolejce po bilety, ale zostaje kolejka do
      wejścia). Z Internetu można też wydrukować kupony zniżkowe, np. na Bateaux
      Mouches (rejsy po Sekwanie) i bodajże na wjazd windą widokową na "Łuk
      Triumfalny" w dzielnicy La Defense. Powodzenia.
      • Gość: jacek Boze uchowaj przed rodakami w podrozy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 08:10
        "Czy to będzie camping, czy czyjś dom, czy kwatera
        prywatna, czy hotel, a jeżeli hotel, to jakiej klasy i czy
        zaopatrzony w a) czajnik b) lodówkę. "

        to juz rozumiem czemu w wiekszosci hoteli sa informacje o zakazie
        spozywania zywnosci ...

        "Lodówka to rzadka rzecz w hotelu, a jakże pożyteczna. "

        to lodowke tez targasz ze soba ???

        " Czajnik mały, turystyczny można wziąć ze sobą."

        to kuchnie gazowa tez trzeba, co za ludzie ...

        " Zupki, jeżeli już musisz ;-),
        lepiej znajdź jakieś w gotowych, jednorazowych opakowaniach, inaczej
        będziesz musiała targać ze sobą nie tylko kubek i łyżeczkę, ale
        także buteleczkę płynu do zmywania i zmywak."

        kto je zupki ??? tylko .... zupki to 300% szkodliwej chemii - jak
        mozna cos takiego jesc i jeszcze polecac innym ?

        " Jeżeli z kolei masz lodówkę, to jak daleko do najbliższego
        sklepu? Może warto zaopatrywać się w wędlinę czy ser (nawet
        paczkowany) w pobliskim małym supermarkecie. "

        ale ser kosztuje 5 razy wiecej niz w Polsce !!! skandal !!!
        krwiopijcy !!

        " Konserwy (znowu: jeżeli już musisz ;-), weź w
        jakichś małych opakowaniach, są takie np. z cienkiej blaszki."

        latwiej pogryzc

        "Szczególnie jeżeli myślisz o konserwach rybnych, zabierz paczkę
        worków na śmieci i wynoś je, bo inaczej Twój pokój będzie pachniał
        odrażająco. "

        to i trzeba tez wziac domestosa do plukania ust ...

        i dlatego rzadko chodzę do restauracji w odwiedzanych krajach - mimo
        > znajomości języków obcych nie znam dokładnie nazw potraw

        a to mozna znalezc w kazdym przewodniku - karty potraw mozna znalez
        w internecie i w goole przetlumaczyc - przed wyjazdem

        > i męczy mnie dopytywanie się o to,

        az rece omdlewaja

        > czy przypadkiem nie ma w nich szkodliwych dla mnie
        > substancji

        a w zupkach i konserwach oczywiscie takich nie ma,

        >(nawet w Polsce ile razy zdarzyło się, że mnie nimi uczęstowano,
        > mim o uprzedniej dyskusji z kelnerem).

        kasza byla niedogotowana w tej Victorii i w ogole straszne chamstwo
        sie tam zjezdza z calego swiata
        • agulha Re: Boze uchowaj przed rodakami w podrozy ... 13.08.10, 18:00
          Masz rację, Boże uchowaj przed rodakami w podróży, wiecznie krytykującymi to, co
          robią inni. Zakazy spożywania żywności w pokojach bywają w niektórych hotelach,
          ale zdaje się są to hotele, gdzie organizowane są wczasy z wyżywieniem i(lub)
          hotele w gorącym klimacie, gdzie bardziej mnoży się robactwo. Akurat nie bywam
          na takich wyjazdach. Zwykle zatrzymuję się na prywatnych kwaterach (standard i
          ceny wyższe niż w Polsce), gdzie jest w pełni wyposażona kuchnia, a jeżeli to
          podróż objazdowa, to w hotelach dla zmotoryzowanych. I wtedy rzeczywiście zdarza
          nam się mieć ze sobą lodówkę elektryczną, i widziałam, że goście innych
          narodowości (Z ZACHODU - wskazówka dla zwiedzających świat na kolanach) także
          mają lodówki i to jeszcze większe. A czasami hotel ma na wyposażeniu lodówkę -
          jak nie widziałeś, Twoja strata. Czajnik zresztą często jest na wyposażeniu, np.
          w hotelach ** czy ***.
          Ser "zwykły", paczkowany, kupowany w supermarkecie, na pewno nie kosztuje we
          Francji tyle, co podobnej jakości ser w Polsce. Oczywiście, są także sklepy
          specjalistyczne z mnogością różnych gatunków serów. W Polsce także można kupić
          drogie sery. To był tylko przykład zresztą. Zupek akurat nie jem i nikomu nie
          "polecam", ale odniosłam się do tego, co było w I poście.
          Co do kart dań, śmieszny jesteś. Myślisz, że każda potencjalna restauracja na
          naszej trasie ma menu w Internecie? Taki kozak jesteś? A co do dopytywania się,
          bez głupawych aluzji o bolących rękach proszę. Znam biegle pięć języków obcych i
          doskonale wiem, jak w tych językach powiedzieć, że nie mogę jeść czosnku,
          papryki ani kakao. Po polsku też wiem, a mimo to parę razy dostałam. Ostatnio w
          hotelu Cristal w Białymstoku - zresztą trzeba przyznać, że aż za bardzo stanęli
          później na wysokości zadania, aż mi żal kucharza i kelnera było. Jeżeli
          natomiast potrafisz w restauracji w Stambule albo Kairze, nie znając arabskiego
          ani tureckiego, owszem znając angielski, i wiedząc, że dla tych kuchni czosnek i
          papryka są bardzo często stosowanymi przyprawami, znaleźć mi w karcie dań coś,
          co będę mogła zjeść (poza napojami i chlebem), to chyba zaproszę Cię, żebyś do
          nas dołączył w listopadzie. Ostatnio byłam w hotelu Corinthia w Lizbonie na
          służbowym spotkaniu, w bogatym bufecie obiadowym nie było żadnego dania, które
          bym mogła zjeść (przynajmniej tyle, że kierownik sali to wiedział), i musiałam
          jako jedyna zamawiać a la carte. Ale dla niektórych wszystko jest w życiu takie
          proste. Ale, ale, zajrzyj jeszcze na strony linii lotniczych i przyjrzyj się,
          jakie diety są do wyboru - to zobaczysz, że nie ma możliwości wybrania czegoś
          dla mnie (czasami udaje się złożyć zamówienie w call center i dostaję special
          meal jako pierwsza w całym samolocie, ale nie zawsze niestety działa to także w
          czasie lotu powrotnego).
          Jeżeli bywasz w Victorii, to rzeczywiście wśród gości mają trochę chamów.
          • Gość: jacek nie odpowiadasz ani na post pytajacego sie, ani na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 22:02
            moj post - facet pisze o konserwach, ty szpanujesz jak to stawiasz
            na nogi obsluge hotelu - nie czujesz absurdalnosci tego
            zestawienia ???

            lubisz poleczyc swoje kompleksy - a trzeba bylo tyle nie pic - to by
            watroba taka wrazliwa na czosnek i papryka nie byla

            (Z ZACHODU - wskazówka dla zwiedzających świat na kolanach) - oj
            lecze te swoe kompleksy kobieto lecz - bo na watrobe to juz pozno

            i milego balowania w Victorii - ktorej nie ma od 20 lat

            • agulha Re: nie odpowiadasz ani na post pytajacego sie, a 14.08.10, 07:03
              Mój ostatni post nie był w istocie odpowiedzią na post osoby zakładającej wątek,
              tylko na Twój. Notabene wszystko wskazuje na to, że wątek założyła kobieta, a
              nie "facet".
              Jeżeli nie widzisz natomiast związku tego postu z Twoją wypowiedzią powyżej, to
              chyba nieuważnie przeczytałeś. Dla ułatwienia - ten także będzie dotyczył tylko
              Twoich tez. Otóż próbowałeś wyśmiać zarówno założycielkę wątku, jak i mnie,
              sugerując nam, że żyjemy w nędzy, dziadujemy za granicą, szkodzimy sobie
              spożywanym jedzeniem (chociaż zupełnie nie wiem, co Ci do tego) i nie umiemy
              dostosować się do regulaminów, psujemy opinię Polakom. Teraz również stosujesz
              argumenty ad personam, zamiast merytorycznych - dla odmiany zarzucasz mi
              snobizm, nuworyszostwo, pijaństwo, zakompleksienie i nieznajomość topografii
              stolicy. Nie sądzisz, że taki poziom dyskusji jest poniżej dna? Poza tym skąd
              wnioskujesz, że a) moje problemy dietetyczne mają związek z wątrobą (objawy są
              zupełnie innego rodzaju i nic na związek z tym narządem nie wskazuje) b) jeżeli
              mają związek z wątrobą, to przyczyną jest nadużywanie alkoholu etylowego (być
              może mam uszkodzoną wątrobę, ale przez inne czynniki)? Chcesz tylko poniżyć
              adwersarza, korzystając z anonimowości Sieci. To Ci naprawdę sprawia
              satysfakcję? Co do Victorii, oczywiście ona teraz nazywa się inaczej, ale tylko
              częściowo (ściślej "Sofitel Victoria"), a nadal jest przez mieszkańców nazywana
              w skrócie "Victorią". Ja tam nie nocuję, bo mieszkam w Warszawie, byłam w środku
              chyba tylko raz, na jakiejś konferencji, natomiast skąd Ty wziąłeś swoje
              twierdzenie, że jej już nie ma, to nie wiem. Jeżeli ktoś pyta mnie czy pyta
              publicznie o konkretne sprawy, to jeżeli mam coś do powiedzenia czy doradzenia,
              to się wypowiadam, a nie zaczynam od totalnej krytyki jego pomysłów, stylu życia
              i sposobu gospodarowania własnymi funduszami. Można coś zasugerować czy wskazać
              najwyżej. Jeden jedzie raz do roku na wczasy
              all inclusive do Tunezji do hotelu *****, żeby tam spędzać czas na plaży, w
              hotelowym basenie albo i w dyskotece i hotelowym barze (jego czy jej prawo),
              inny woli za te pieniądze wyjechać kilka razy w roku i spędzać czas bardziej
              aktywnie, a są i tacy, którzy w ogóle podróżować nie lubią. To samo z jedzeniem:
              dla jednych wykwintne jedzenie ma duże znaczenie, lubią zapoznawać się z kuchnią
              innych krajów, inni uznają tylko kuchnię polską i nie życzą sobie żadnej
              "egzotyki", a najbardziej cenią potrawy ugotowane w domu, a jeszcze innym jest
              mniej więcej wszystko jedno, co jedzą, aby było świeże i smaczne - co Ci to
              przeszkadza? Restauratorzy chcą zarobić, ale bary z szybkim jedzeniem,
              boulangeries, superettes - także chcą zarobić i miło witają klientów.
              • Gość: jacek smutne jest zycie singla z duza kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.10, 07:56
                moze zalozysz forum dla "bogatych. ale sfrustrowanych singli, nie
                majacych do kogo sie przytulic o 7 rano w sobote" i bedziesz tam
                sobie klepac do woli - na dowolny temat

                w tym twoim poscie nie widze zadnego zwiazku z moimo "tezami" -
                pojeciem co nieco odstajacym od tego co sie robi na forum

                nie zmienie jednal swojej opinii, ze polscy turysci swoim
                dziadowaniem za granica - przynosza wstyd i obciach - i mam prawo o
                tym glosno mowic - ponadto nie ma obowiazku jezdzenia za granice,
                jesli kogos nie stac - powienien zadbac o miejsca pracy w Polsce -
                nie tylko w fabryce konserw
                • agulha Re: smutne jest zycie singla z duza kasa 14.08.10, 16:03
                  To się zdecyduj, czy masz mnie za singla z dużą kasą, czy za dziada, którego nie
                  stać na jeżdżenie za granicę :-).
                  Masz prawo o wszystkim głośno mówić, najlepiej idź pod krzyż pod Pałacem, tam
                  jest więcej takich głośno mówiących, bo jak zaczniesz gdzie indziej tak głośno
                  sam do siebie gadać, to wiesz...Różnie się może skończyć.
                  Owszem, zdaję sobie sprawę, że nie dbam o miejsca pracy w Polsce i nawet jest mi
                  z tego powodu troszkę przykro. (Powinnam, nie powiennam :-)), zadbać). Cóż z
                  tego, skoro za granicą drogi lepsze, standard kwater lepszy i dziwnym trafem
                  zawsze dostaję od właściciela rachunek, a w Polsce rzadko. Przejazd samochodem
                  przez Polskę to jakaś masakra, przejazd przez Niemcy trwa znacznie krócej i
                  mniej męczy. Poza tym kwestia klimatu - gdzież można w Polsce zażyć dobrej
                  pogody z okazji naszego wspaniałego święta narodowego 11 listopada?
                  No, ale odbiegamy od tematu, poza tym dyskusja z Tobą to jednak strata czasu, bo
                  to nie dyskusja. Nie wiem, co Twoim zdaniem się robi na forum - atakuje innych?
                  Dlatego nawet informacji związanych z podróżami wolę szukać na zagranicznych
                  forach niż na polskich - mniej takiego właśnie zajadłego ujadania.
                  • Gość: jacek smutne jest zycie singla z duza kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.10, 21:59
                    przypomnijmy po co znalazlas sie w tym watku - twoim jedynym celem
                    bylo wziecie w obrone nieszczesnika - koserwiarza

                    metoda jaka zastosowalas sprowadzala sie do dyskredytacji i
                    kompromitacji pogladow i postaw krytykow - przy czym wyszlo na to,
                    ze metoda ta jeszcze bardziej tego nieszczesnika pograzyla

                    oznacza to, ze mniejszy cel - przyslonil wiekszy

                    i przy okazji ujawnilas swoje kompleksiki i zalosne argumenty
                    pochodzace ze sprzecznych systemow (z jednej strony
                    pisowski "argument" - "na kolanach", z drugiej antypisowski - o
                    krzyzakach)

                    pa zenagulha
                    • Gość: ja (autorka) Re: smutne jest zycie singla z duza kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.10, 23:31
                      :-) proszę proszę, ale się uśmiałam.
                      Dziękuję wam za odpowiedzi, i te krytykujące mnie i również za dobre rady. Muszę
                      przyznać, że nie sądziłam przeczytać jeszcze tego wieczoru tak dobrego dowcipu
                      na dobranoc.
                      Teraz już wiem co mogę zabrać, dziękuję wam za porady.
                      Ustosunkowując się do poprzednich żenujących wypowiedzi wnioskuję, że mało osób
                      poznaje podróżowanie " w pełni "
                      Będę spać za darmo u koleżanki, więc cena za nocleg- odpada i wylatuję do Paryża
                      mieszcząc się w cenie 300 zł za przelot w tą i z powrotem.
                      Pisząc - konserwy (tak, to mogło faktycznie "razić" niektórych) miałam na myśli
                      cokolwiek, co mogłabym zjeść w razie głodu, a nie szukać czegoś w paryskim
                      sklepie. Jestem szczupłą dziewczyną, zadbaną, tak przynajmniej o sobie myślę i
                      ani mi się śni zabierać czerwoną szminkę (wg pewnej autorki postu) tylko dlatego
                      żeby "poczuć Paryż"
                      Może mam inne zdanie, może się mylę, chcę przyjemnie spędzić te dni w Paryżu z
                      ludźmi, którzy pokażą mi go od strony jakiej znają, nie zwykłej, turystycznej i
                      wierzę, że tak się stanie, już się nie mogę doczekać.

                      Dzięki za odpowiedzi
                      • fedorczyk4 Re: smutne jest zycie singla z duza kasa 15.08.10, 09:35
                        I słusznie:-) Też sie ubawiłam. Zabieraj co chcesz Dziewczyno i
                        wydawaj forsę na bilety do muzeów, na albumy, płyty, koncerty i inne
                        przyjemności zamiast na żarcie!
                        • ritzy Re: smutne jest zycie singla z duza kasa 15.08.10, 16:59
                          Fedorczyk4, to co proponujesz, to nazywa sie inaczej "róbta co
                          chceta". Jest to postawa popularna, bo nie zmusza do myslenia.
                          Niestety, dzieki takiej postawie, zwlaszcza w wykonaniu osobnikow
                          typu "wykształciuch", czyli jakos tam wyedukowanych, ale bez
                          wlasciwego etosu inteligenckiego, rozwija sie bylejakosc
                          i "obciachowość" naszego spoleczenstwa.

                          Wozenie konserw do Paryza jest dla mnie postawa tragikomiczną. I tak
                          naprawde nie ma takiej alternatywy: albo jem jogurt i bagietke
                          paryska, albo ide do muzeum. Bo kazdego normalnego stac na to i na
                          to. A jak nie ma kasy, poki co, to niech weźmie jakies dodatkowe
                          zajecie na 2 tyg i dorobi sobie na "normalny" (a nie dziadowski)
                          wyjazd.

                          Ponadto, albumy, plyty i koncerty są też w Polsce. To juz nie czasy
                          komuny, Fedorczyk4.
                          • Gość: ja autorka Re: smutne jest zycie singla z duza kasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.10, 19:02
                            no nic. dwa tygodnie? pracuje jako graficzka, ale podrózuje cale wakacje to znow
                            dorabiam. :) a konserwy i tak zajadać będę pomiędzy bagietką z jogurtem a jakimś
                            skromnym obiadem.
                            Jestem studentką. Czy na tym forum wypowiadają się studenci? czy pamiętacie
                            jeszcze studenckie życie?
                            i nie zamierzam jechac"byle jak". Kocham historię sztuki, na historię wytrawnych
                            win i dobrego jedzenia przyjdzie mi pora jak już się zestarzeję i będę zamożna.
                            Chociaż i tak się tego nie wyrzekam.

                            Smieszą mnie te słowa krytyki. Wiadomo że nie usiądę pod wieżą eiffla i nie będę
                            zajadać konserw. Szkoda tylko, że niektorzy tak bardzo interesują się czyimś
                            życiem zamiast zająć się swoim.
                            • agulha Re: smutne jest zycie singla z duza kasa 15.08.10, 19:51
                              Ja Ci z całego serca życzę powodzenia. W czasach nastoletnich i studenckich
                              zwiedzałam zawzięcie słynne muzea i pałace w równie słynnych miastach - miałam
                              zniżki studenckie, a o posmakowaniu miejscowej kuchni to mogłam najwyżej sobie
                              pomarzyć z uwagi na ówczesny kurs wymiany walut. Za to teraz stać mnie na
                              więcej, za to sił mam trochę mniej na bieganie po mieście (a już w wielkich
                              muzeach męczę się zbyt szybko - nogi bolą bardziej niż 20 lat temu ;-), więc
                              zakres moich zajęć w czasie wakacji zmienił się - więcej korzystam z różnego
                              rodzaju przejażdżek (autokary do zwiedzania miasta, rejsy po rzekach, kolejki
                              linowe, uwielbiam!), trochę czasu spędzam na zakupach, zachodzimy do kawiarenek
                              na kawę. A kolejki do najwspanialszych i najbardziej znanych zabytków w takich
                              miastach, jak Londyn, Paryż i Rzym są teraz (na moje oko) dużo, dużo większe niż
                              wtedy. A ja mam mniej siły i chęci w nich stać - chciałam np. pokazać komuś Ste
                              Chapelle w Paryżu, ale gigantyczna kolejka odstraszyła mnie. Za studenckich
                              czasów nie mogłam również marzyć o samochodzie, a teraz dysponuję nim, więc dużo
                              przyjemności sprawia mi odwiedzanie mniej znanych miejsc, trudno dostępnych dla
                              osób korzystających z publicznego transportu. Czyli nie martw się, na pewno
                              warto korzystać z tego, co jest teraz dla Ciebie dostępne, a jak będziesz kiedyś
                              miała więcej pieniędzy (i mniej czasu, zapewniam Cię), to sobie także coś
                              znajdziesz, o ile podróże pozostaną w kręgu Twoich zainteresowań.
                              Jest różnica między "robieniem obciachu" typu otwieranie puszki nożem tuż pod
                              wieżą Eiffla czy usiłowaniem popijania własnego alkoholu spod stołu w lokalu
                              (widziałam...) a po prostu ekonomicznym, niedrogim stylem zwiedzania w rodzaju
                              kanapki i butelka picia w plecaku, spożywane na ładnej serwetce na ławce w parku
                              (co uprawiał mój kolega z dobrej krakowskiej rodziny, obecnie dr hab. prawa, w
                              tej chwili na wakacjach w Indonezji). Są wydawane przewodniki i materiały
                              informacyjne dla "backpackers", są hotele typu "budget", a są luksusowe spa i
                              siedmiogwiazdkowy Burj-el-Arab i nikt normalny się o to nie obraża. W ostatnich
                              dniach prasa doniosła, że pewne miasteczka włoskie podejmują kroki, żeby
                              zniechęcić (!) bogatych Rosjan, a zachęcić tych z klasy średniej, żeby do nich
                              przyjeżdżali, bo nie ma zbytu na towary i usługi dla nich przeznaczone...
                              Twoje konserwy to i tak nic - moi rodzice odbyli w latach 1976 i 1977 dwie
                              podróże objazdowe po krajach zachodnich, trabantem, po kempingach, wioząc nawet
                              ze sobą jedzenie w postaci masła (w termosie ze zmienianą zimną wodą),
                              chrupkiego chleba, specjalnie kupionych na wsi niemytych jaj (!), żeby jak
                              najmniej wydać na miejscu. Dla ułatwienia dodam, że dostali przydział dewiz w
                              postaci 300$ na osobę dorosłą i 150$ na mnie. Według filozofii niektórych,
                              powinni byli zostać w domu. Tymczasem na kempingach było pełno takich jak oni
                              turystów z odwiedzanych krajów lub innych krajów zachodnich i ogólnie było
                              bardzo miło.
                              • agulha PS. 15.08.10, 19:57
                                Tak a propos mojego ostatniego postu i tematu wątku: jak wspomniałam, rodzice
                                pojechali zobaczyć Zachód w roku 1976 i 1977. Gdyby postanowili czekać, aż
                                będzie ich stać na Zachodzie na to, co w kraju, musieliby, tak na moje oko,
                                poczekać minimum do roku 1995.
                                Moja matka ciężko zachorowała (problemy z chodzeniem itp.), przeszła na rentę w
                                1982 i zmarła w 1988.
                                Może to smutny akcent, ale niektórych marzeń nie warto odkładać na bliżej
                                nieokreślony czas, bo nie wiemy, co się wydarzy. Ona zdążyła.
                            • ritzy Strata czasu 15.08.10, 20:08
                              Mimo, ze jestes młoda, to juz jestes nieuczciwa.

                              Czy ktos w tym watku wspominal o wytrawnych winach i dobrym
                              jedzeniu, na zakup ktorych nalezy byc zamożnym? Z kim polemizujesz?

                              Nie widzisz jakiegos zgrzytu kulturowego, nawet wewnatrz swej
                              wlasnej osobowosci, gdy wracasz z Luwru i zaczynasz sobie
                              przypominac obejrzane swiatowe dziela sztuki, jedzac jednoczesnie
                              nafaszerowaną chemią mielonke z indyka o smaku bekonu*,
                              wyprodukowana przez DROSED S.A. w Siedlcach?

                              Zas na koniec zarzut, "że niektorzy tak bardzo interesują się czyimś
                              życiem zamiast zająć się swoim" swiadczy o Twym infantylizmie. Oraz
                              o bezczelnosci. Jak nie chcesz dyskusji o swoim sposobie spedzania
                              wakacji, to na kiego grzyba wchodzisz na publiczne forum i zadajesz
                              publiczne pytanie dotyczace wlasnie Twego zycia?

                              Najgorzej, jak czlowiek zacznie dyskusje z przemadrzalymi
                              gowniarami... Strata czasu i uszczerbek na honorze.
                              • agulha Re: Strata czasu 15.08.10, 20:23
                                Przecież dziewczyna nie zadała pytania: "jak sądzicie, co powinnam jeść/robić w
                                Paryżu" albo (na forum s-v) "czy wypada w Paryżu jeść konserwy", albo "dokąd
                                powinnam jechać, skoro nie stać mnie na zakup wyżywienia w Paryżu", tylko zadała
                                konkretne pytanie o bagaż, podając pokrótce kontekst (żebyśmy wiedzieli, że nie
                                chodzi o przewóz dużej ilości towaru na handel albo targi, tylko o ilość
                                odpowiadającą mniej więcej planowanemu zużyciu przez 1 osobę). Nie prosiła zatem
                                o to, żebyśmy oceniali jej styl życia.
                                Słowo "gó...ara" w języku polskim jest wybitnie obraźliwe i taki post można
                                zgłosić do usunięcia (być może wraz z kontem), miarkuj się więc Waść.
                                Nikt nie twierdzi, że konserwy są rzeczą specjalnie cenną żywieniowo, ale skoro
                                są dopuszczone do obrotu, to należy mniemać, że kilka puszek spożytych w ciągu 2
                                tygodni nie zabija. Obecnie większość żywności jest nafaszerowana różnymi
                                sztucznymi dodatkami, z kolei z żywnością "naturalną" też bywa różnie (ten
                                odrażający zapach dobywający się ze sklepów z mięsem "halal" w Paryżu to jest
                                zdaje się zapach nieskażonego chemią naturalnie psującego się mięsa, ale ja bym
                                tego nie jadła). Ostatnio czytałam książkę o Francji pewnego Anglika (nieco
                                złośliwego), pisał np. o zatruciach owocami morza, spożywanymi przez Francuzów z
                                nabożnością, a skażonymi jakąś chemią jeszcze w morzu. W ogóle obyczaj jedzenia
                                owoców morza i niektórych innych przysmaków pewnych kuchni (zwłaszcza
                                dalekowschodnich...) to zapewne echo głodu, który te narody cierpiały w
                                odległych czasach - no, ale już trochę odbiegam od tematu.
                                O dobrym jedzeniu owszem była mowa w tym wątku. Jeżeli dziewczyna miałaby jeść
                                marne jedzenie, tyle, że kupione w Paryżu, to byłoby jeszcze bardziej
                                bezsensowne. A może myślisz, że tam nie ma miejsc ze "śmieciowym żarciem"?
                                O smaku win francuskich istotnie dyskutanci nie pisali - może chodziło im o wina
                                półsłodkie, a nie wytrawne ;-).
                                • ritzy Re: Strata czasu 15.08.10, 21:48
                                  Nie strasz mnie zablokowaniem konta, bo tego akurat się nie boje.
                                  Nie boje się również donosicieli.

                                  Boje się natomiast kontaktow z polskim buractwem. Czy to wirtualnie,
                                  czy w realu.

                                  Twoje porównywanie wypraw kampingowych za komuny z dzisiejsza
                                  rzeczywistością jest calkowicie, pardon, bez sensu. Miliony
                                  Polaków wyjeżdżają za granice na wakacje. Wiele osob stwierdza, ze
                                  tam można je spędzić taniej niż w Polsce.

                                  Dziewczyna będzie miala bezpłatne zakwaterowanie, zadnych wydatkow
                                  na benzyne itp. Znizki dla studentow sa powszechne i znaczace.
                                  Zarowno na transport miejski, jak i na bilety wstepu do muzeow etc.
                                  Plus olbrzymia ilość imprez bezpłatnych. Wino stolowe jest w cenie
                                  wody mineralnej. Serow i wedlin francuskich (w tym rozne terrine,
                                  czy pâté) jest co niemiara, w kazdym przedziale cenowym. SMIC, czyli
                                  placa minimalna, wynosi obecnie 1000€ (na miesiąc). Za to ludzie
                                  utrzymuja rodziny, płacą czynsze, ubezpieczenie medyczne, rachunki
                                  za prąd, kupuja odzież, utrzymują samochód etc.

                                  Jako rzekłem powyżej, nie chce mi się już dyskutowac. Nie dziwmy się
                                  jednak, ze na Zachodzie żarty z Polakow sa powszechne.

                                  I na koniec, poniewaz nie jestes debiutantka forumowa, to dobrze
                                  wiesz, ze chec ograniczania dyskusji przez niektorych uczestnikow
                                  wdlg ich widzimisie jest co najmniej zabawna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja