psie kupy- inne spojrzenie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 23:09
moze jestem jakis nienormalny

ale

nie mam psa /bo to klopot- opieka etc/ ale nie widze zupelnie problemu z
psimi odchodami

owszem, jest ich troche, ale

po pierwsze wcale nie tak duzo / po tych opisach mozna by sobie wyobrazac
warszawa jako kloake/

po drugie, psiarze to tez normalni ludzie i raczej staraja sie zeby psy nie
brudzily 'wszedzie', na pewno zalatwianie sie psow na chodnikach nie jest
norma...

ludzie, dajcie na luz, nie ma o co sie wnerwiac !!!!!
    • Gość: ji Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 62.29.248.* 24.03.04, 23:25
      > nie mam psa /bo to klopot- opieka etc/

      Ja nie mam ale ze zupelnie innych powodow; w przeciwienstwie do wszystkich
      tych 'milosnikow' zwierzat zal byloby mi patrzec na meczace sie w domu zwierze
      (mimo ze mam maly ogrodek i dom nie A2).

      >...ale nie widze zupelnie problemu z psimi odchodami.

      Gdzie zatem mieszkasz? Ja ich widze az nadto. Szczegolnie po zimie kiedy
      deszcze jeszcze nie padaja. W tym roku wrecz cuchnelo.

      > po drugie, psiarze to tez normalni ludzie i raczej staraja sie zeby psy nie
      > brudzily 'wszedzie', na pewno zalatwianie sie psow na chodnikach nie jest
      > norma...

      O naiwny. Kiedy wychodze rano do pracy lub wracam widze wiele osob ktore nic
      sobie z tego nie roba ze piesek rabie wprost pod wejsciem lub na chodniku.
      Moze kiedys obyczaje byly inne ale one sie rozluzniaja.
      Zreszta, naiwne byloby sie spodziewac ze w kraju w ktorym po miescie jezdzi sie
      100km/h, kradnie, za nic ma sie innych... w tym wlasnie kraju wszycy dbaja o to
      by ich pieski nie brudzily a jesli to natychmiast sprzataja.

      Pewnie sadzisz innych wg siebie (i masz kulture we krwi) - nie masz jednak
      pojecia do czego jest zdolne nasze spoleczenstwo....

      PS
      Kupki to jedno a wieczny jazgot (zwierzynce nie osiedla dla ludzi) to drugie.
      • niech Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 00:28
        Zmien miejsce pracy. Babcia klozetowa tez moze awansowac.
      • default Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 08:58
        Gość portalu: ji napisał(a):


        > Ja nie mam ale ze zupelnie innych powodow; w przeciwienstwie do wszystkich
        > tych 'milosnikow' zwierzat zal byloby mi patrzec na meczace sie w domu
        zwierze (mimo ze mam maly ogrodek i dom nie A2).

        To gdzie twoim zdaniem pies się nie męczy? Wyrzucony na ulice, czy do lasu? Czy
        w schronisku dla bezdomnych psów?
        • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 09:12
          do default'a:
          ale to przeciez ci niby kochani psiarze wyrzucaja psy na ulice lub porzucaja w
          lesie - na pewno nie robia tego przeciwnicy psiarzy!

          odpowiem ci na pytanie: psy nie mecza sie, kiedy maja mozliwosc wybiegania sie
          do woli i zasypania swoich odchodow - takie miejsca to wies (bez negatywnych
          skojarzen) albo prywatne posesje.

          Na pewno pies, ktory siedzi sam przez 10 godzin dziennie w M-2 nie jest
          szczesliwy...
          • default Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 09:32
            Gość portalu: X napisał(a):

            >>
            > odpowiem ci na pytanie: psy nie mecza sie, kiedy maja mozliwosc wybiegania
            sie do woli i zasypania swoich odchodow - takie miejsca to wies (bez
            negatywnych skojarzen) albo prywatne posesje.
            >
            Pies nie zakopuje swoich odchodów, tak robią koty. Na wsi psy biegają samopas i
            wcale nie jest to dobre rozwiązanie, raczej świadczy o nieodpowiedzialności ich
            włacicieli. Posiadanie prywatnej posesji nie zwalnia z obowiązku chodzenia z
            psem na spacery, pies nie wybiega się latając w kółko po ogródku. Poza tym nie
            będzie na własnej posesji się załatwiał - ja przynajmniej moim nie pozwalam.

            • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 09:45
              default, nie szukaj dziury w calym: myslalem o wsi w tym pozytywnym znaczeniu -
              gdzie psy biegaja na posesjach o wielkosci np. 5.000 m2. Chyba zgodzisz sie, ze
              tam moze sobie pobiegac...? Oczywiscie posesje sa ogrodzone.

              A powiem ci, ze widzialem psa zakopujacego odchody. Nie mam psa, wiec nie bede
              sie spieral, moze to kwestia nauczenia go..?
              • default Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 10:14
                Gość portalu: X napisał(a):

                > default, nie szukaj dziury w calym: myslalem o wsi w tym pozytywnym
                znaczeniu - gdzie psy biegaja na posesjach o wielkosci np. 5.000 m2. Chyba
                zgodzisz sie, ze tam moze sobie pobiegac...? Oczywiscie posesje sa ogrodzone.
                >A powiem ci, ze widzialem psa zakopujacego odchody. Nie mam psa, wiec nie bede
                > sie spieral, moze to kwestia nauczenia go..?
                Dobra, nie będę szukać - tak się przekomarzam ;))
                Też jestem przeciwnikiem kup w mieście, tylko faktycznie potrzebne są chęci
                obustronne : psiarzy, żeby te kupy chcieli zbierać i miasta, żeby zorganizowało
                pojemniki na te kupy i ich wywóz.
                A pies nie zakopuje - czasem robi taki ruch, jakby zakopywał, ale jest to
                raczej symboliczne.
            • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 09:45
              Za to pozwalasz załatwiać się pod CUDZYM domem, na CUDZYM chodniku, na
              OGÓLNODOSTĘPNYCH przestrzeniach. Czy nie mam racji?
              Miasto, pracujace osoby ( czy uczące sie, ale cały dzień przebywające poza
              domem) nie moga zapewnić psu elementarnych warunków zycia. Męczą się wszyscy-
              pies i jego otoczenie. Od kilku dni mam w domu pracę własną, przebywam w
              godzinach przedpołudniowych, wtedy, gdy moi sąsiedzi-psiarze wyszli już do
              pracy i.....wsłuchuję się w rozpaczliwy skowyt ich jamnika . Ok. 18.30 po
              powrocie z pracy jamnik wyjdzie na "spacer" ( pada deszcze, więc pani będzie
              stała na klatce schodowej a piesek "wybiega się" 15 metrów od drzwi na długiej
              smyczy. Kupkę zrobi oczywiście na chodniku na oczach właścicielki, o ile nie
              przydarzy sie mu to w windzie! Oto życie.
              • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 09:49
                masz racje Ewa, ale argumenty nie docieraja do psiarzy (niestety).

                Dlatego powinnismy zwiekszac grono przeciwnikow psich odchodow na chodnikach (
                a nie przeciwnikow psow).

                Ewa mam od mojego kolegi pomysl, aby sformalizowac jakos te dzialania, np.
                udzial w Radzie Miasta.
                Co ty na to?
                Co inni na to?
                • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 10:02
                  Świetny pomysł. Popieram i chętnie będę uczestniczyć w ewentualnych pracach! Z
                  ust mi wyjąleś - jesteśmy przeciwnikami PSICH ODCHODÓW a NIE PSÓW.
                  Jestem przciwniczka znęcania się nad zwierzętami i trzymania ich w złych
                  warunkach ( nawet jesli byłby to salon z puszystymi dywanami).
                  Uważam, że musimy cos zrobić nie oglądając się na innych i nie zważając na
                  protesty właścicieli psów.Mam nadzieję, że poprą nas PRAWDZIWI MIŁOŚNICY
                  zwierząt, bo nie wszyscy trzymajacy psa w domu są przeciwni akcji zmuszania
                  właścicieli psów do sprzatania po nich.
                  Serdecznie pozdrawiam - Ewa
                  • remislanc Więc zacznijmy działać! 25.03.04, 10:17
                    Coraz głośniej i głośniej! Niech psiarze zaczną się wstydzić - jeżeli potrafią.
                • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 12:00
                  Gość portalu: X napisał(a):

                  > Dlatego powinnismy zwiekszac grono przeciwnikow ...

                  Najlepiej zrobcie sobie dziecko
                  • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 12:41
                    No, wyszlo to wreszcie z ciebie - totalny brak argumentow psiarza.

                    Przepraszam, ale nie masz wlasnego zdania poza potepianiem w czambul inicjatyw,
                    aby bylo wokol nas czysciej...

                    P.S. Takie myslenie jak twoje jest charakterystyczne dla wielu osob (to nie
                    jest twierdzenie pejoratywne). Po prostu ludziom nie chce sie robic nic nowego,
                    nic co mogloby wymusic na nich jakis wysilek.

                    Przyklad: spotkalem sie z niechecia do naprawy domofonu. Wydawaloby sie
                    normalne, ze ludzie chca byc bezpieczni, ale pewna grupa ludzi woli miec
                    otwarte drzwi...

                    Inni nie chca zamykac furtki do piskownicy... itd.
                    • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 13:36
                      > No, wyszlo to wreszcie z ciebie - totalny brak argumentow psiarza.

                      Jaki brak argumentow ? To ty pieprzysz w 75% bez sensu, prowadzac nagonke i
                      uzywajac obrazliwych form wypowiedzi, a brak ci konstruktywnych wypowiedzi...

                      > Dlatego powinnismy zwiekszac grono przeciwnikow psich odchodow na chodnikach
                      Ciekawe stwierdzenie, skoro wszystkim tak przeszkadza (w twoim mniemaniu,
                      oprocz "psiarzy"), to co tu jeszcze zwiekszac ?

                      > P.S. Takie myslenie jak twoje jest charakterystyczne dla wielu osob...

                      Znalazlo sie niewiniatako, ktore zjeb..lo wszystkich (ops, wiekszosc "psiarzy")
                      za winy pewnej czesci, przypiep..lo sie do "przyjezdnych", bo sam to ten
                      typ "warszawiaka" przez ktory Warszawa ma taka zla opinie i za ktory sie
                      prawdziwi warszawiacy wstydza, itp.
                      • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 13:51
                        Widze, ze cos cie poruszylo...? Nie lubisz, kiedy ktos wymusz od ciebie
                        konstruktywne wypowiedzi?

                        oto moje konstruktywne wypowiedzi (choc ty wzbraniasz sie jak mozesz, aby
                        odpowiedziec na moje pytanie z poprzednich zdan tj. ile osob wg ciebie zbiera z
                        chodnikow kupy swoich psow):

                        - prosze wlascicieli o zbieranie psich kup z trawnikow lub chocby chodnikow
                        - prosze wlascicieli (wszystkich) o uczciwe oplacanie podatku od posiadania psa
                        - prosze wlascicieli o trzymanie psow na smyczy w miejscach publicznych (latem
                        psy masowo biegaja po lesie kabackim)
                        - prosze Straz Miejska o egzekwowanie prawa, tj. karanie za zasmiecanie miejsc
                        publicznych lub brak nadzoru nad psami.

                        To chyba konstruktywne?
                        • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 13:58
                          Gość portalu: X napisał(a):

                          >(choc ty wzbraniasz sie jak mozesz, aby
                          > odpowiedziec na moje pytanie z poprzednich zdan tj. ile osob wg ciebie
                          > zbiera z chodnikow kupy swoich psow):

                          Pytanie jest szalenie inteligentne - skoro moj pies nie robi na chodnik, to jak
                          mam sie policzyc: jako osobe, ktora zbiera kupe mojego psa z chodnika, czy tez
                          jako osobe, ktora nie zbiera???
                          Formuluj pytania troche mniej tendencyjnie, a moze uzyskasz odpowiedzi...
                          zreszta, gdzies juz odpowiadalem...

                          • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 14:09
                            magyar,
                            ilu wlascicieli psow sprzata kupy tych psow z chodnika w wypadku kiedy taki
                            pies zrobil kupe na chodnik?

                            Nie prosze cie o statystyki, ale o twoja opinie, szacowanie, estymacje.
                            • Gość: ji uzywaj slow ktorych ... IP: 62.29.248.* 25.03.04, 21:50
                              X, nie uzywaj slow ktorych on moze nie zrozumiec :-)
                              • magyar-lengyel Re: uzywaj slow ktorych ... 26.03.04, 00:07
                                Gość portalu: ji napisał(a):

                                > X, nie uzywaj slow ktorych on moze nie zrozumiec :-)

                                Jak kogoś nie znasz, to się nie wypowiadaj...
              • default Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 10:18
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > Za to pozwalasz załatwiać się pod CUDZYM domem, na CUDZYM chodniku, na
                > OGÓLNODOSTĘPNYCH przestrzeniach. Czy nie mam racji?

                Częściowo masz rację, bo pozwalam się załatwiać moim psom na ogólnodostępnych
                przestrzeniach, tylko w moim przypadku (mieszkam za miastem) to są łąki, lasy i
                ugory, więc nie widzę konieczności zbierania kup z tych miejsc.
                • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 10:24
                  Łąki, lasy, ugory, przestrzenie niezagospodarowane TAK! Chodniki, ciągi piesze,
                  windy, klatki schodowe, miejsca pod bramą cudzej posesji - ZDECYDOWANIE NIE I
                  chyba w tym się zgadzamy?
                  • default Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 10:42
                    Gość portalu: Ewa napisał(a):

                    > windy, klatki schodowe, miejsca pod bramą cudzej posesji - ZDECYDOWANIE NIE I
                    > chyba w tym się zgadzamy?

                    Zgadzamy się. Tylko chyba przesadzasz z tymi windami i klatkami schodowymi, to
                    chyba raczej rzadko się zdarza? Z tego co widzę najwięcej obs... są trawniki,
                    rzeczywiście o tej porze roku, kiedy jeszcze nie ma nowej trawy, wygląda to
                    okropnie. Ale z drugiej strony - co psiarz ma z tą zebraną kupą zrobić? Odnieść
                    do domu? Wrzucić do kosza na śmieci? Koszy zresztą też niewiele w tym mieście.
                    Moim zdaniem zamiast żądać sprzątania od właścicieli (nigdy wszystkich się nie
                    nakłoni) lepiej nałożyć podatek w odpowiedniej wysokości i dopilnować, aby był
                    przeznaczony na zorganizowanie służb odpowiedzialnych za sprzątanie
                    nieczystości. I walić wysokie kary za niepłacenie podatku.
                    • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 10:59
                      Czy kilka razy w tygodniu to rzadko czy nie, to kwestia uznania. Moim zdaniem
                      często.
                      W jednym z wątków proponowałam takie rozwiązanie, z tym, by część podatku
                      przeznaczyć na schroniska dla zwierząt, sterylizację suk i opiekę
                      weterynaryjną. Cieszę się, że można próbować znaleźć konsensus.
                      • Gość: redguy Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 13:55
                        sterylizację suk ?
                        Dobrze! Zaczniemy od ciebie.
                    • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 11:27
                      no nie, Ewa, X remislanc to beda zadowoleni z wprowadzenia albo wysokiego
                      podatku (bo to luksus przeciez) albo wysokich kar - a najlepiej jednego i
                      drugiego. G.. ich bedzie obchodzic, czy ten podatek idzie na wlasciwy cel...
                      • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 11:31
                        widzisz magyar, to jest wlasnie unikanie rzeczowej odpowiedzi - mowisz nie na
                        temat!
                        • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 12:05
                          Popatrz w lustro, tj. poczytaj sobie swoje wypowiedzi, a dopiero potem krytykuj
                          innych...
                      • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.chello.pl 25.03.04, 11:36
                        To już nadinterpretacja. Bylabym zadowolona gdyby każdy właściciel psa
                        sprzatnął po nim a wyprowadzając na spacer nie narazał innych na obślinianie,
                        pobrudzenie czy strach przed pogryzieniem. Mysle, że inni sa podobnego zdania.
                        Jeśli właściciele psów nie chcą sprzatać to podatki ( i przeznaczenie
                        wynikających z nich pieniędzy na ten cel), są koniecznością.
                        Trzymanie psa jest luksusem i nie dam sobie wmówic, ze jest inaczej.
                        • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 12:03
                          > Trzymanie psa jest luksusem i nie dam sobie wmówic, ze jest inaczej.

                          No to to juz jest tepy upor...
                          • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 12:13
                            To mi wytłumacz dlaczego trzymanie w domu psa nie jest luksusem. Tylko bardzo
                            Cie proszę przedstaw RZECZOWE argumenty.
                            • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 13:38
                              A dlaczego niby jest?

                              RZECZOWO matko polko, RZECZOWO
                              • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.chello.pl 25.03.04, 16:23
                                Odbijasz piłeczkę , ale prosze bardzo. Luksus czyli komfort, a przedmioty
                                luksusowe to takie, które uprzyjemniają życie, zaspakajają wymagania, które nie
                                są rudymentarne. Może być to samochód, może być trzymane DLA PRZYJEMNOŚCI w
                                domu zwierzę. A przyjemności wiążą sie z obowiązkami ( chyba, że ktoś dysponuje
                                np. służbą, która te obowiązki odpłatnie wykonuje).Pies nie jest niezbędny do
                                życia, jest potrzebą, kaprysem, przyjemnością. I dobrze, ale posiadając go
                                należy liczyć się i z kłopotami i wydatkami ( podobnie jak w przypadku
                                samochodu, działki itp). Jesli ktoś nie może podołać z wydatkami czy pracą ( tu
                                sprzątaniem), wyprowadzaniem itp. NIE POWINIEN TRZYMAĆ PSA.
                                • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 17:05
                                  Ewa, psiarze nie chca tego wszystkiego wiedziec.

                                  Oni (psiarze) kupuja psy i po jakims czasie albo je dalej maja albo (czesc
                                  psiarzy) porzucaja je (roznie: oddaje do schroniska, porzuca na wakacjach,
                                  przywiazuje w lesie).

                                  W trakcie posiadania psa psiarze maja to do siebie, ze (w zdecydowanej
                                  wiekszosci) drecza te zwierzeta. Dreczenie to polega na przetrzymywaniu psow w
                                  betonowych klatkach tzw. M-2, M-3 itp. - OCZYWISCIE UDAJA PRZED SOBA, ZE PIES
                                  JEST ZADOWOLONY.

                                  Psy w tym czasie musza calymi dniami same przesiadywac w mieszkaniach i psiarze
                                  pozwalaja im tylko raz (gora dwa razy) dziennie wyjsc na spacer. Takie dlugie
                                  samotne przebywanie zapewne powoduje ujemne skutki dla psychiki psow - O CZYM
                                  PSIARZE NIE CHCA WIEDZIEC.

                                  W czasie dlugiego przebywania w mieszkaniach psy MECZA SIE, BO NIE MOGA NP.
                                  WYPROZNIC SIE KIEDY TEGO CHCA. Psy nie moga sobie tez normalnie w swiecie
                                  pobiegac.

                                  W czasie spaceru psy musza oczywiscie wyproznic sie, ale PSIARZE NIE PRZYJMUJA
                                  DO WIADOMOSC, ZE PSA TRZEBA WYPROWADZIC W MIEJSCE POSTRONNE LUB SPRZATNAC PO
                                  PSIE Z CHODNIKA.

                                  W czasie spaceru z psem PSIARZE MAJA W NOSIE INNYCH LUDZI i pozwalaja psom
                                  biegac bez smyczy (ma to byc namiastka "wybiegania" sie dla psa), przez co male
                                  dzieci czesto boja sie chodzic po osiedlowych chodnikach. Psiarze pozwalaja tez
                                  psom wbiegac do piaskownic BO MAJA W NOSIE CZYSTOSC MIEJSC ZABAW I
                                  BEZPIECZENSTWO DZIECI.

                                  Psiarze NIE CHCA NAWET SYMBOLICZNIE PARTCYPOWAC W KOSZTACH PUBLICZNYCH
                                  UTRZYMANIA PSOW , bo masowo nie placa malenkiego podatku 1 ZLOTY ZA CALY 2004
                                  ROK.

                                  Czasami psiarze (jak wspomnialem) PORZUCAJA SWOJE PSY (bo sa za stare, bo
                                  zrobily sie agresywne lub z innego powodu) przez co po raz kolejny udawadniaja,
                                  ZE MAJA W NOSIE ZAROWNO INNYCH LUDZI JAK I SWOJE PSY. PSY SLUZA IM TYLKO ZA
                                  ZASPAKAJANIA CHWILOWYCH KAPRYSOW - oczywiscie nie dotyczy to wszystkich psiarzy.

                                  Jesli ktos sie nie zgadza z powyzszym, to prosze o rzeczowe kontrtezy. Moje
                                  pytania:

                                  - ilu psiarzy placi podatek
                                  - liu psiarzy regularnie szczepi psy
                                  - ilu psiarzy trzyma psa do naturalnego smierci tego psa
                                  - ilu psiarzy dba o inych ludzi, sprzatajac po psie i piulnujac go na spacerze?


                                  Oczywiscie psiarze nie chca odpowiadac na takie pytania, bo to sa pytania
                                  niewygodne, a odpowiedzi potwierdzaja moje w/w tezy.
                                  • magyar-lengyel X - zmienilem zdanie.... 25.03.04, 17:45
                                    X - zmienilem zdanie, chyba jednak poinnienem zapytac: czy wiesz, ze jestes
                                    glupi?

                                    Gość portalu: X napisał(a):
                                    > Oni (psiarze) kupuja psy i po jakims czasie albo je dalej maja albo (czesc
                                    > psiarzy) porzucaja je (roznie: oddaje do schroniska, porzuca na wakacjach,
                                    > przywiazuje w lesie).
                                    Tak, a ci jedyni uczciwi, uczuciowi, myslacy, dbajacy i praworzadni (jak X) to
                                    kopuluja, potem rodza im sie dzieci (czasem nie, bo dokonuja aborcji), albo jak
                                    juz urodza, to potem potomkaX mozna znalezc wyrzuconego na smietniku, albo
                                    spuszczonego z pradem rzeki. Jak dzieciakX m troche szczescia to pare miesiecy
                                    albo latek pozyje, ale bedzie co najmniej bity, a w dobie oswiecenia
                                    molestowany przez tatusiaX, a jak sad nie odbierze, to moze tatus sam w koncu
                                    wypieprzy na zbity pysk...
                                    NO I CO X ?? Tak samo pasuje to do zywota przecietnego czlowieka jak i twoj!

                                    > W trakcie posiadania psa psiarze maja to do siebie, ze (w zdecydowanej
                                    > wiekszosci) drecza te zwierzeta. Dreczenie to polega na przetrzymywaniu psow
                                    > w betonowych klatkach tzw. M-2, M-3 itp. - OCZYWISCIE UDAJA PRZED SOBA,
                                    > ZE PIES JEST ZADOWOLONY.

                                    QRVA! Sprawdziles ?? Oczywiscie wszystko co jes mniejsze od Australii sie QRVA
                                    nie nadaje, a Australia tylko dlatego, ze jest na drugim koncu swiata...

                                    > Psy w tym czasie musza calymi dniami same przesiadywac w mieszkaniach
                                    > i psiarze pozwalaja im tylko raz (gora dwa razy) dziennie wyjsc na spacer.
                                    > Takie dlugie samotne przebywanie zapewne powoduje ujemne skutki dla psychiki
                                    > psow - O CZYM PSIARZE NIE CHCA WIEDZIEC.

                                    Nie X, psiarze wypuszczaja je raz w miesiacu i tylko zeby se QRVA winda
                                    pojezdzily. Co ty QRVA wiesz o posiadaniu psa?

                                    > W czasie dlugiego przebywania w mieszkaniach psy MECZA SIE, BO NIE MOGA NP.
                                    > WYPROZNIC SIE KIEDY TEGO CHCA. Psy nie moga sobie tez normalnie w swiecie
                                    > pobiegac.
                                    J.W.

                                    > W czasie spaceru psy musza oczywiscie wyproznic sie, ale PSIARZE NIE
                                    > PRZYJMUJA DO WIADOMOSC, ZE PSA TRZEBA WYPROWADZIC W MIEJSCE POSTRONNE
                                    > LUB SPRZATNAC PO PSIE Z CHODNIKA.
                                    Wygodna populistyczna teoria - chyba wdepnales w naprawde duza kupe, bo gowno
                                    wiesz.

                                    > W czasie spaceru z psem PSIARZE MAJA W NOSIE INNYCH LUDZI i pozwalaja psom
                                    > biegac bez smyczy (ma to byc namiastka "wybiegania" sie dla psa), przez co
                                    > male dzieci czesto boja sie chodzic po osiedlowych chodnikach.
                                    > Psiarze pozwalaja tez psom wbiegac do piaskownic BO MAJA W NOSIE CZYSTOSC
                                    > MIEJSC ZABAW I BEZPIECZENSTWO DZIECI.
                                    Udowodnij, dowody przedstaw Strazy Miejskiej, Policji i na forum. Jak bedziesz
                                    mial dowody, a nie pare przypadkow "opornych" na perswazje, to sie wypowiadaj,
                                    a tak to przestan prowadzic swoja krucjate nienawisci.

                                    > Psiarze NIE CHCA NAWET SYMBOLICZNIE PARTCYPOWAC W KOSZTACH PUBLICZNYCH
                                    > UTRZYMANIA PSOW , bo masowo nie placa malenkiego podatku 1 ZLOTY ZA CALY 2004
                                    > ROK.
                                    Sami sobie zaprzeczacie - podobno ta zlotowka idzie na druczek, czy cos w tym
                                    rodzaju a nie "publiczne utrzymywanie psow".

                                    > Czasami psiarze (jak wspomnialem) PORZUCAJA SWOJE PSY (bo sa za stare, bo
                                    > zrobily sie agresywne lub z innego powodu)
                                    Tak jak i ludzie - robia dzieci, a potem fruuu do domu dziecka...

                                    > Jesli ktos sie nie zgadza z powyzszym, to prosze o rzeczowe kontrtezy.
                                    Jakie konrtezy?? Ze nie trzymam psa w M-2 przez 20 godzin w zamknieciu, ze
                                    wyprowadzam go 80 razy dziennie, ze sra na srodku laki znajomego rolnika 40 km
                                    od domu, ze boi sie dzieci, bo tatusiowieX w ZOO nie zabraniali dziecku kopac
                                    zwiatrzat, i dzieciakX sie przyzwyczail, ze zabieram go ze soba do fitness
                                    klubu, zeby sobie pobiegal na biezni - min. 50 km dziennie, etx.

                                    Lecz sie z tych populistycznych i demagogicznych wypowiedzi, bo kilka (niestety
                                    malo) miales sensownych (wiec moze jest nadzieja).

                                    > Moje pytania:
                                    >
                                    > - ilu psiarzy placi podatek
                                    nie wiem ilu - TY TEZ NIE! Ja place i placilem, rowniez wtedy gdy bylo to
                                    wiecej niz zlotowke - tylko co z tego jak pieniadze nie szly tam gdzi powinny?

                                    > - liu psiarzy regularnie szczepi psy
                                    nie wiem ilu - TY TEZ NIE! Ale domyslam sie, ze wielu, bowiem nie chca zeby im
                                    sie ich pupile rozchorowaly i zdechly - tymbardziej, ze pies ci nie powie,
                                    wiesz co, cos mnie tu boli, moze pojdziemy do lekarza...

                                    > - ilu psiarzy trzyma psa do naturalnego smierci tego psa
                                    nie wiem ilu - TY TEZ NIE! Moj przyjaciel pochowal juz trzy, moja krewna
                                    cztery, moi dziadkowie - co najmniej 7, ja jednego...

                                    > - ilu psiarzy dba o inych ludzi, sprzatajac po psie i piulnujac go na
                                    > spacerze?
                                    nie wiem ilu - TY TEZ NIE! W roznych czesciach miasta/osiedla jest roznie, a
                                    nie tak jak probujecie to we dwoje przedstawic. W mojej okolicy przewazajaca
                                    wiekszosc!

                                    > Oczywiscie psiarze nie chca odpowiadac na takie pytania, bo to sa pytania
                                    > niewygodne, a odpowiedzi potwierdzaja moje w/w tezy.

                                    Oczywiscie, bo "oszolomy" ktore wyprowadzaja psa do windy, albo na 5m przed
                                    blok nie maja nic do powiedzenia, albo nawet nie wiedza co to internet.
                                    Natomiast przewazajaca wiekszosc pozostalych olewa wasze jednostronne,
                                    wyolbrzymione i ogolnikowe stwierdzenia i oszczerstwa (do czego zdaje sie
                                    powinienem sie przylaczyc, ale akurat mi sie nudzilo, a kilka wypowiedzi
                                    stanowily jakis przeblysk...)

                                    Dzionek sie konczy, od jutra przylacze sie do tych, ktorzy dbaja zarowno o
                                    swoje psy, jak i swoje otoczenie i nie bede sie wdawal w bezsensowne dyskusje z
                                    furiatami obrazajacymi cala mase wlascicieli psow, ktorzy, jesli trafia na to
                                    forum, to zobacza jak im nieslusznie sie dostaje za tych, ktorzy maja z nimi
                                    wspolne tylko to, ze tez maja czworonoga, ale sami ani kultury, ani paru innych
                                    rzeczy (a do tej grupy zdaje sie moglbys dolaczyc, tylko psa ci brak)
                                    • Gość: X Re: X - zmienilem zdanie.... IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 18:17
                                      Wkurzyles sie?
                                      To dobrze.
                                      Znaczy, ze myslisz - w przeciwienstwie do wielu (kilku, kilkuset) psiarzy.
                                      Starales sie mnie obrazic, ale coz moge zrobic? Niedawno chcialem sie umowic z
                                      takim jednym w realu w celu wyjasnienia pogladow ale nie chcial... ale nie o to
                                      chodzi.

                                      Milo, ze (jesli to prawda) dbasz i o swojego psa i o innych ludzi obok ciebie,
                                      ale (uwierz) na Ursynowie jest zaglebie psow i naprawde jest to problem.

                                      Mnie, stosujac twoja retoryke, tez qrwa wqrwia, ze rano idac do pracy musze
                                      uwarzac pod nogi bo gowna leza na chodniku. Wieczorem wracajac z pracy tez
                                      musze uwazac, bo qrwa gowno lezy wszedzie. dziecko weiel razy albo wdepnelo w
                                      gowno albo wjechalo rowerem - oba przypadki wiaza sie z dlugotrwalym (30min)
                                      czyszczeniem a takiemu psiarzowi sprzatniecie gowna zajeloby moze 1 min.

                                      W centrum Warszawy codziennie widze gowna (Swietokrzyska, Nowy Swiat,
                                      Marszalkowska) - szlag qwa czlowieka trafia...

                                      Wiem, ze nie wszyscy brudza, ale QRWA nie widzialem NIGDY, zeby ktos sprzatal
                                      gowno z chodnika po swoim psie, a widzialem wiele razy jak pies sral na chodnik.

                                      Wystarczy. Masz szczescie, ze mieszkasz w swoim domu pod Warszawa, ale zrozum
                                      innych z tego miasta. Pojedz kiedys na Ursynow, to pogadamy. Sam sie przekonasz.


                                      P.S.
                                      Moje dziecko nigdy nie wyrzuca papierow ani innych smieci na ulicy.
                                      Jestem przeciwnikiem aborcji.
                                      Nie oddalbym dziecka i nie porzucilbym za nic.
                                      Wiele razy infromowalem Straz Miejska o psach bez smyczy lub
                                      zanieczyszczajacych teren.
                                      Moge zniesc proby obrazenia mnie, ale jesli ktos sprobuje obrazic moja rodzine
                                      zadam satysfakcji (kiedys na Pradze mowiono: "solo,solo".
                                • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 18:51
                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):

                                  > Odbijasz piłeczkę , ale prosze bardzo. Luksus czyli komfort, a przedmioty
                                  PRZEDMIOTY!! Pies NIE JEST przedmiotem!
                                  > luksusowe to takie, które uprzyjemniają życie, zaspakajają wymagania,
                                  > które nie są rudymentarne. Może być to samochód, może być trzymane
                                  > DLA PRZYJEMNOŚCI w domu zwierzę.
                                  A wibrator? tez ci uprzyjemni zycie, zaspokoi twoje wymagania, a nie placisz za
                                  niego podatku...

                                  > A przyjemności wiążą sie z obowiązkami
                                  > ( chyba, że ktoś dysponuje np. służbą, która te obowiązki odpłatnie
                                  > wykonuje).
                                  > Pies nie jest niezbędny do życia, jest potrzebą, kaprysem,
                                  > przyjemnością.
                                  Moze niektorym jest... ale to temat na inna bajke.
                                  Wibrator tez nie jest niezbedny, sprawi ci przyjemnosc, etc.

                                  > I dobrze, ale posiadając go należy liczyć się i z kłopotami
                                  > i wydatkami ( podobnie jak w przypadku samochodu, działki itp).
                                  > Jesli ktoś nie może podołać z wydatkami czy pracą ( tu sprzątaniem),
                                  > wyprowadzaniem itp. NIE POWINIEN TRZYMAĆ PSA.
                                  (a wiesz ilu ludzi nie powinno miec dzieci, bo sobie nie radza z wydatkami,
                                  opieka, wychowaniem?)

                                  Oczywiscie zaraz sie obruszysz za porownania, ale twoje, rzekomo RZECZOWE
                                  argumenty, pasuja rowniez jak ulal...
                                  • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 18:53
                                    czlowieku, nie rob sobie wiecej wstydu! Pogadaj z "niech"!
                                    • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.chello.pl 25.03.04, 21:18
                                      X- przeczytałam posty naszego internetowego rozmówcy i.....nie mam słów. Nie
                                      dogadamy się z Chińczykiem w sytuacji gdy on zna tylko swój ojczysty język, a
                                      my władamy nawet kilkoma ale europejskimi. W tej kwestii jest analogicznie.
                                      Jak ktos nie ma argumentów to usiłuje albo być ordynarny, albo próbuje obrazić
                                      rozmówcę. Takie życie. Jak widać wymaganie od właścicieli psów, aby sprzątali
                                      po swoich pupilach LUB opłacali sprzątanie np. płacąc stosowne podatki , jest
                                      im nie na rekę. Wola syf, smród i brud. Przerażające jest przeinaczanie faktów
                                      i robienie z nas wrogów psów. My jestesmy wrogami, ale psich kup - a to różnica.
                                      Obawiam się, że idiotyczny upór i bronienie sie przed sprzątaniem przyniesie
                                      odwrotny do zamierzonego skutek. Ja tego nie zrobie, ale znajdzie sie grupa
                                      zdesperowanych ludzi, których osobiście nie popieram, a którzy w sposób
                                      bezwzględny rozprawia sie z psimi kupami trując psy. Tylko czy o to chodzi?
                                      • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 26.03.04, 00:15
                                        Wiem, że lubicie sami ze sobą, ale...

                                        Gość portalu: Ewa napisał(a):

                                        > X- przeczytałam posty naszego internetowego rozmówcy i.....nie mam słów. Nie
                                        > dogadamy się z Chińczykiem w sytuacji gdy on zna tylko swój ojczysty język, a
                                        > my władamy nawet kilkoma ale europejskimi.
                                        A może odwrotnie, skośnooka?

                                        > Jak ktos nie ma argumentów to usiłuje albo być ordynarny, albo próbuje obrazić
                                        > rozmówcę. Takie życie.
                                        Wzajemnie.

                                        > Jak widać wymaganie od właścicieli psów, aby sprzątali
                                        > po swoich pupilach LUB opłacali sprzątanie np. płacąc stosowne podatki,
                                        > jest im nie na rekę. Wola syf, smród i brud. Przerażające jest przeinaczanie
                                        > faktów i robienie z nas wrogów psów. My jestesmy wrogami, ale psich kup
                                        > - a to różnica.
                                        Tak, to pokaż mi, że robię z ciebie wroga psów!?! Pokaż mi, że twierdzę, że nie
                                        sprzątam, jeśli mój pies zanieczyści chodnik, windę czy piaskownicę!?!
                                        Wasze wypowiedzi są strasznym uogólnieniem i sprowadzaniem wszystkich psiarzy
                                        do jednego mianownika, ot co - i właśnie przed tym się (i wielu innych) bronię,
                                        ale toie to najwyraźniej nie w smak, bo próbujesz nazwać mnie wrogiem wrogów
                                        kup, etc...

                                        > Obawiam się, że idiotyczny upór i bronienie sie przed sprzątaniem przyniesie
                                        > odwrotny do zamierzonego skutek.
                                        Tak? a gdzie ten idiotyczny upór?

                                        Upór co najwyżej przed twoim niesprawiedliwym osądem większości...

                                        > Ja tego nie zrobie, ale znajdzie sie grupa
                                        > zdesperowanych ludzi, których osobiście nie popieram, a którzy w sposób
                                        > bezwzględny rozprawia sie z psimi kupami trując psy. Tylko czy o to chodzi?
                                      • Gość: law Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 00:19
                                        obawiam sie, pani Ewo, ze ma pani racje...

                                        swoja droga ten magyar to niezly cham!
                                        • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 26.03.04, 00:24
                                          No coś ty?

                                          A nie wkurzyłbyś się jakby ci ktoś ciągle dopier..ł za innych i twierdził, że
                                          większość takich jak ty to jest "be" ?
                                          • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 26.03.04, 09:10
                                            naprawde nie mozesz pojac, ze nie chodzi tylko o ciebie, ale o tych, ktorzy
                                            zasmiecaja Warszawe?

                                            Apel: wlasciciele psow - sprzatajcie po sobie i swoich psach a zyskacie
                                            sympatie wielu ludzi!
                                            • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 26.03.04, 09:50
                                              To moze personalnie - np. pani z ul. Iksinskiej z bialym pudlem wyszla dzis o 9-
                                              ej przd blok, budel walnal kupe i wrocila do domu ?
                                              • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.03.04, 11:43
                                                Ludzie nie nosza na plecach tabliczek z nazwiskami ani peselami - trdno więc
                                                stwierdzić bez legitymowania, a większość z nas nie ma takiego prawa, kto w
                                                sposób niekulturalny wyprowadza psy! Co przyjdzie komulolwiek z tego, że
                                                powstanie forum, na którym będzie się wpisywać np.,że wysoki pan z małym
                                                czarnym kundelkien na ulicy Stryjeńskich pozwalał swojemu pupilowi o godz. 6.42
                                                załatwiać sie na chodniku?
                                                Dziwię się ,że skoro sam jestes w porządku reagujesz tak nerwowo i chwilami
                                                niezbyt grzecznie. Powiem więcej - moja babcia ok. 80 ma psa. Mieszka pod
                                                Warszawa, pies należy do kanapowców, biega po dużym ogrodzie i tam załatwia
                                                swoje potrzeby. Gdy nabrudzi babcia ( całkiem na chodzie) lub pani u niej
                                                sprzatająca bierze łopatke w wiadomym celu. I nikomu nie przynosi to ujmy.
                                                Babcia jest wielką przeciwniczką ulicznych brudów.Zna moje zdanie i w pełni je
                                                popiera.
                                                • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 26.03.04, 11:50
                                                  Na forum obok ludzie z USA i Kanady mowili o ludziach sprzatajacych tam po
                                                  swoich psach i wysokich karach za niesprzatanie (USD 150).

                                                  Dlaczego Warszawiacy bronia sie rekami i nogami przed sprzataniem po sobie lub
                                                  swoim pupilu? czy czlowiek, ktory zasmieca teren publiczny nie jest brudasem,
                                                  czy nie mozna tego nazwac chamstwem?

                                                  A gdyby tobie magyar ktos nawalil kupe przed brama, to nazwalbys to chamstwem,
                                                  czy nie?
                                                  • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 26.03.04, 12:11
                                                    A gdzie ja sie bronie przed odpowiedzialnoscia ??
                                                • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 26.03.04, 12:10
                                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):

                                                  > Ludzie nie nosza na plecach tabliczek z nazwiskami ani peselami
                                                  > - trdno więc stwierdzić bez legitymowania, a większość z nas nie ma
                                                  > takiego prawa, kto w sposób niekulturalny wyprowadza psy!
                                                  Alez nikt nie kaze ci legitymowac i podawac z nazwiska... ale moze jak pani
                                                  blondynka kolo 40-tki z bialym pudlem zostanie kilkukrotnie zostanie np. w ten
                                                  sposob "odnotowana" publicznie (sasiedzi, ktorzy maja watpliwa przyjemnosc
                                                  lawirowania miedzy kupami jej pudla na pewno rozpoznaja), byc moze postara sie
                                                  bardziej, nawet jesli nie sprzatac za kazdym razem, to prowadzic pudelka, tam
                                                  gdzie jego kupa nie bedzie uprzykrzac zycia innym...

                                                  > Co przyjdzie komulolwiek z tego, że
                                                  > powstanie forum, na którym będzie się wpisywać np.,że wysoki pan z małym
                                                  > czarnym kundelkien na ulicy Stryjeńskich pozwalał swojemu pupilowi\
                                                  > o godz. 6.42 załatwiać sie na chodniku?
                                                  Bo moze a) robi to regularnie i mozna poprosic Straz Miejska o udanie sie w
                                                  celu wlepienia mandatu albo b) patrz wyzej...

                                                  > Dziwię się ,że skoro sam jestes w porządku reagujesz tak nerwowo i chwilami
                                                  > niezbyt grzecznie.
                                                  Nerwowo reaguje na dwie rzeczy:
                                                  - na uogolnianie, bowiem nie potrafie wysluchiwac oskarzen kierowanych w taki
                                                  sposob (do niemal wszystkich) - to taka sama zasada, jak (pochopnie) rzucane
                                                  opinie o warszawiakach - wiekszosc obrywa za mniejszosc
                                                  - na pomysly, ktore uderza tez w tych, ktorzy postepuja uczciwie i kulturalnie
                                                  (np. podatek 150PLN miesiecznie, nie mowia juz o tym, ze byly i pomysly
                                                  500PLN). Takie rozwiazania moglyby byc stosowane tam gdzie jest to rzeczywiscie
                                                  konieczne - np. scisle centrum miasta, tam gdzie a) trzeba zorganizowac
                                                  mozliwosc wyrzucania zebranych kup; b) nie ma mozliwosci wyprowadzania psow,
                                                  albo sa one bardzo ograniczone.

                                                  > Powiem więcej - moja babcia ok. 80 ma psa.
                                                  I babcia pewnie z emerytury wylozy te 150PLN (sorry, lekka ironia)

                                                  > Mieszka pod
                                                  > Warszawa, pies należy do kanapowców, biega po dużym ogrodzie i tam załatwia
                                                  > swoje potrzeby. Gdy nabrudzi babcia ( całkiem na chodzie) lub pani u niej
                                                  > sprzatająca bierze łopatke w wiadomym celu. I nikomu nie przynosi to ujmy.
                                                  > Babcia jest wielką przeciwniczką ulicznych brudów.
                                                  > Zna moje zdanie i w pełni je popiera.

                                                  Jestem za egzekucja (ale rozsadna) prawa - jesli wlasciciel ratlerka zbierze
                                                  kupe z publicznego trawnika, pilnuje go, zeby nie wlazil do piaskownicy
                                                  i "sral" gdzie popadnie, to nie powinien ten psiak "chodzic na smyczy i w
                                                  kagancu". Moj pies jest znacznie wiekszy, ale chodzi albo na smyczy, albo w
                                                  kagancu (tak na wszelki wypadek, bo luzem biega, tam gdzie nie ma potencjalnych
                                                  zagrozen ani dla ludzi, np. biegajacych, chodzacych z dziecmi itp., albo dla
                                                  niego - kiedys rozwydrzony mlodociany rowerzysta przejechal mu lape, tylko
                                                  dlatego, ze czul sie panem na chodniku, a pies nie wiedzial, ze ma obowiazek
                                                  uciekac gdzie pieprz rosnie); i nie robi kupy na chodnikach, placach zabaw,
                                                  trawnikach osiedlowych, a tam gdzie nie stanowi to problemu, np. nad Wisla (NIE
                                                  na sciezce rowerowej)...
                                              • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 26.03.04, 11:46
                                                Na Natolinie rejon Belgradzka/KEN/Przy Bazantarni/Stryjenskich PELNO jest
                                                psiarzy z psami bez smyczy - chodniki sa zasrane (no, zeby byc precyzyjnym co
                                                jakies 20m).
                                                Dzisiaj rano paniusia psiara z czterema psami (dwa na smyczy, a dwa bez smyczy
                                                (?), z naprzeciwka szedl pan psiarz z dwoma psami bez smyczy. Psy zaczely sie
                                                pogryzac, kupy leza na chodnikach i trawnikach...itd.
    • Gość: jacek psie kupy- spojrzenie slepego ... IP: *.u.mcnet.pl 25.03.04, 08:31
      a ja mam dosyc tego, ze kazdy dzien musze zaczynac od sprzatania chodnika przed
      brama - budzi to moje przekonanie, ze psiarzom brakuje piatej klepki -

      szczegolnie, ze na naszej ulicy nie ma ani kawalka trawnika (sranie na trawnik
      to tez naduzycie !!!!) rano i wieczorem watahy psiarzy

      nie bedzie o co wnerwiac - jak zaczna sprzatc po swoim 'pupilkach' !!!

      • d.z Problem międzynarodowy? 25.03.04, 08:49
        Wczoraj telewizja polsat2 (czyli ta, którą dzięki satelicie nawet w USA mozna
        oglądać) pokazała reportaż z warszawskiej Politechniki.
        Otóz jest tam zieleniec, na który ściągają właściciele psów z okolicy. Ktoś się
        zezłościł i wywiesił kartkę z informacją, że zatrutą kiełbasę rozrzucono.
        No i się zaczęło!
        Nawet Straż Miejska została odpytana na rzecz poszukiwania dowcipnisia.
        Oczywiście Straż powiedziała, że szukac nie będzie bo to sprawa policji.
        Jeden z właścicieli psów powiedział, że owszem mógłby sprzątać ale motywacji
        (żeby mu się chciało chcieć) nie ma.
        Studenci narzekali, że między kupami muszą lawirować.
        Pat jednym słowem.
        Chyba trzeba będzie poczekac na dyrektywę Unii Europejskiej w tej sprawie:)
    • Gość: kk Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 213.241.20.* 25.03.04, 08:56
      cóż, chyba jesteś nienormalny... moje dziecko chodząc ulicą poznańską do
      przedszkola rzygało, tak, rzygało, dosłownie, od smrodu psich kup. teraz jest
      większe, już nie rzyga, bo nos ma wyżej. I wcale nie mam nadwrażliwego dziecka.
      Mnie się też chce rzygać, jak patrzę na te chodniki, jak muszę uprawiać slalom
      między kupami. Słusznie napisał ktoś poniżej - twoja naiwność jest wielka,
      jeśli uważasz, że psiarze sprzątają po swych pupilkach. A jak zwrócisz uwagę,
      to jeszcze jeden z drugim mordę rozedrze, bo nie da się tego nazwać mniej
      dosadnie. Nie, to nie jest problem ani przesadzony, ani wydumany. Ale wiesz,
      największe kupy sadzą największe psy, a największe psy hodują zwykle najmniejsi
      ludzie....
    • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 09:07
      a ja idac dzisiaj rano po raz n-ty zobaczylem kilka "klockow" lezacych na
      chodniku - ok. 30cm od trawnika...

      rece opadaja - przeciez wlasciciel MUSIAL widziec, ze pies robi kupe na chodnik!
      • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 09:31
        Ja niestety mam takie same obserwacje. Kupy na chodnikach, ścieżkach
        rowerowych, tuż przed wejściem do klatek schodowych albo bram udzych posesji (
        tu po raz pierwszy zgadzam się z Jackiem).
        Gdzieś ktoś pytał na co idą podatki płacone przez psiarzy? Odpowiadam, że
        nawet nie na znaczki pocztowe ( 1 PLN r o c z n i e ).
        Dlaczego prawie żaden właściciel psa ( piszę prawie, bo zdarzyło sie kilka
        konstruktywnych i rozsądnych głosów) decydując się na posiadanie zwierzęcia nie
        chce podjąć się trudu sprzątania po nim?
        Nie ma przymusu trzymania zwierząt w domach, jest to przyjemność, luksus,
        sposób na samotność, zabicie nudy i wszystko to wiąże się z obowiązkami, albo w
        postaci wykonania konkretnej pracy ( sprzątnięcia po swoim ulubieńcu), albo
        poniesienia kosztów opłacenia osób wykonujących tę pracę.
        Dlaczego zmuszać właścicieli posesji do sprzatania po cudzych psach?
        Dlaczego narażać innych na mozliwość wdepnięcia w nieczystości?
        Dlaczego żaden psiarz nie ustosunkował się do przedstawionych przeze mnie
        trudności inwalidów, matek z wózkami, podróżnych z walizkami na kółkach,
        starszych, niepełnosprawnych osób ( wszystkie te grupy ludzi są potencjalnie
        narazone na co najmniej raz dziennie wdepnięcie w psia minę)?
        Ktoś gdzieś napisał o wytruwaniu psów- jestem temu przeciwna, podobnie jak
        licznym aktom przemocy , ale w końcu znajdzie się zdesperowana grupa, która
        sięgnie po trucizne, a wtedy zierzęta będa konać w wielkich mękach.
        Właściciele psów, jesli naprawde kochacie swoich podopiecznych i żaden argument
        do Was nie dociera - zastanówcie się czy sprażtaniem po swoich pupilach, lub
        chociaz wyporowadzaniem ich w miejsca nieuczęszczane nie uratujecie im życia.
        Pomyslcie także, że i Wy możecie stac się ofiarą innych psich kup.
        • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 10:08
          Gość portalu: Ewa napisał(a):
          > Gdzieś ktoś pytał na co idą podatki płacone przez psiarzy? Odpowiadam, że
          > nawet nie na znaczki pocztowe ( 1 PLN r o c z n i e ).

          Jak byly wieksze, to bylo tak samo...

          > ...jest to przyjemność, luksus, sposób na samotność, zabicie nudy i wszystko
          to wiąże się z obowiązkami...

          Rownie dobrze mozna powiedziec, ze posiadanie meza tez jest przyjemnoscia,
          luksusem, sposobem na samotnosc... A nie widze, zebys za mezem pijakiem,
          rzygajacym po klatce o 2 nad ranem biegala ze sciera (no chyba, zeby mu
          przylozyc)

          > Dlaczego żaden psiarz nie ustosunkował się do przedstawionych przeze mnie
          > trudności inwalidów, matek z wózkami, podróżnych z walizkami na kółkach,
          > starszych, niepełnosprawnych osób ( wszystkie te grupy ludzi są potencjalnie
          > narazone na co najmniej raz dziennie wdepnięcie w psia minę)?

          Bo moze forum czytaja tylko psiarze, ktorzy sami sa mieszkancami Warszawy i nie
          maja zamiary chodzic slalomem po chodniku, w zwiazku z czym nie wypuszczaja psa
          2 razy dziennie na spacer na chodnik przed budynek w ktorym mieszkaja, tudziez
          do windy, zeby jamnik zrobil kupke...
          • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.chello.pl 25.03.04, 10:35
            Trochę przesadziłeś. Mój mąż nie jest pijakiem i nie rzyga na klatce schodowej,
            a ja nie stosuję metody ścierki jako argumentu małżeńskiej dyskusji.
            Zdarzyło sie natomiast, że moje chyba wówczas 3-4 letnie dziecko zwymiotowało
            na chodniku przed domem. I nie uznałam za dyshonor zejść 5 minut później z
            kubełkiem wody i gazetą żeby sprzątnąć nieczystości.
            Sądząc po wypowiedziach na tym forum, wypowiedziach psiarzy bardzo broniących
            swojego prawa do niesprzątania , psie kupy im nie przeszkadzają. Nie widzą
            także niczego niestosownego w narażaniu innych na to co opisałam w poprzednim
            poście.
            • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 10:42
              oczywiscie zdarza sie, ze nastoletni psiarz puszcza psa wolno, piesek robi
              kupke, zas mlody psiarz po skonczeniu picia coli (jedzenia chipsow, palenia
              papierosa) wyrzuca opakowanie za siebie - naprawde tak robia! To swiadczy, ze
              sa brudasami z natury.

              A wiecie co jest dziwne?
              Ze ci psiarze chodza czesto wieczorem (bo mniej ich widac) po trawnikach za
              psami...przeciez musza wdepnac w jakas kupe!

              I to potwierdza, ze IM to wdepniecie w kupe nie przeszkadza... ohydne!
            • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 11:23
              Przesadzilem? - ty razem z X do spolki tak samo przesadzasz w swoich
              stwierdzeniach, ze 95-98% psow sra po chodnikach! I ze 95-98% wlascicieli psow
              to niereformowalni (bez panstwa policyjnego) debile...

              A wypowiedzi psiarzy broniacych prawa do srania po chodnikach, itp. tudziez ze
              kupy sa OK jest jak na lekarstwo...
              • Gość: jacek psie kupy- inne spojrzenie IP: *.u.mcnet.pl 25.03.04, 11:25
                oni nie pisza - od tego maja chodniki, zeby brudzic

              • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 11:29
                magyar, prosze o odpowiedz:

                ilu wg ciebie wlascicieli sprzata po swoich psach (np. w %), prosze!
                • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 12:12
                  1 - masz tendencyjne pytania - nie kazdy kto nie sprzata po swoim czworonogu
                  robi zle - moze go wyprowadzac, tam gdzie "kupa" nie szkodzi nikomu...

                  2 - ja nie buduje takich stereotypow jak ty z ewa - co innego jest trabic 90%,
                  wiekszosc itp, a co innego powiedziec konkretnie w mojej okolicy (najlepiej
                  jeszcze wymienic)...

                  3 - w mojej okolicy bardzo rzadko (w skali miesiaca/y) widac bylo kupe na
                  chodniku, a psow/"psiarzy" jest sporo, a okolo 90% wychodzi z psami w takie
                  miejsca, ze nie stwarzaja konfliktow...
                  • Gość: Ewa Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.03.04, 12:25
                    To jesli jesteś tak uprzejmy powiedz gdzie w Warszawie lub okolicy jest tak
                    czysto. Bo kupy na chodnikach leżą:
                    - W całym Śródmieściu ( Stare i Nowe Miasto, okolice placu Konstytucji, okolice
                    Politechniki, Powiśle ( okolice szpitala na Solcu), al. Ujazdowskie, Agrykola,
                    Marszałkowska
                    - Na Kabatach ( ze szczególnym uwzględnieniem okolic KEN-u, Wąwozowej,
                    Stryjeńskich, Płaskowickiej)
                    - Okolice Centrum Onkologii
                    - Ochota ( Grójcecka, Banacha, Pole Mokotowskie - nie tylko na trawnikach)
                    - Wola- Młynów, Górczewska
                    - Zoliborz oficerski
                    - Dolny Mokotów ( Belwederska, Stępińska, okolice Łazienek)
                    O tym wiem. Być może jeszcze gdzieś, ale jesli tylko tam, gdzie wymieniłam, to
                    juz stanowi to problem
                    • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 12:46
                      Obawiam sie Ewa, ze nawet te argumenty nie pomoga...
                    • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 13:55
                      Gość portalu: Ewa napisał(a):

                      > To jesli jesteś tak uprzejmy powiedz gdzie w Warszawie lub okolicy jest tak
                      > czysto.

                      Jestes zalosna - nigdy nie twierdzilem, ze nie ma problemu wlascicieli, ktorzy
                      a) pozwalaja psom srac gdzie popadnie, a przed wszystkim na chodnikach; b) nie
                      sprzataja po swoich pupilkach, tam gdzie to szkodzi ogolowi spolecznosci

                      Strzelasz do spolki z X na oslep i pochopnie oceniasz wszystkich (ops,
                      wiekszosc) wlascicieli psow, co dotyka tych, ktorzy postepuja wlasciwie.
                      Zamiast konstruktywnych rozwiazan, proponujesz maksymalne represje (no oprocz
                      trucia).

                      A kupy to chyba tropisz, bo nie sadze, zeby wszystkie wymienione i nie
                      wymienione rejony byly tak strasznie zasrane... I nie bede sie licytowal na
                      liczbe ulic, rejonow, gdzie jest czysto a gdzie mniej, a gdzie ulice g...
                      plyna...
                      • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 14:53
                        jestes niegrzeczny - dlaczego obrazasz Ewe, mowiac, ze jest zalosna? Bo ma inne
                        zdanie niz ty?
                • default Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 12:12
                  Gość portalu: X napisał(a):

                  > magyar, prosze o odpowiedz:
                  >
                  > ilu wg ciebie wlascicieli sprzata po swoich psach (np. w %), prosze!

                  Się wtrącę i powiem, że moim zdaniem (psiarza) nie jest to nawet 1 %. Natomiast
                  skłonna jestem twierdzić, że 60 -70 % psiarzy stara się jednak aby pies nie
                  załatwiał się na klatce, na chodniku, na placu zabaw itp.
                  Inna rzecz, że jak się mieszka w samym centrum, gdzie nie ma kawałka
                  odpowiedniego terenu, to pies wali na chodnik. Ale po co mieć psa w centrum
                  miasta? Ja bym się nie zdecydowała.
                  Poza tym to takie podejście - na ulicy to już "nie u mnie" i można spokojnie
                  nasr..., rzucić peta, papierek albo pustą puszkę. U siebie w domu nikt tak nie
                  zrobi, prawda?
                  Kiedy mieszkałam w bloku też nie sprzątałam po moim psie - no chyba że nawalił
                  na chodnik, wtedy spychałam do studzienki kanalizacyjnej - co też nie było
                  dobrym rozwiązaniem. Obecnie mieszkam za miastem i kiedy zdarzy się, że psy
                  nawalą mi na terenie ogrodka - sprzątam od razu. Taka to już wredna ludzka
                  natura ;))
                  • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 13:44
                    default napisała:
                    > skłonna jestem twierdzić, że 60 -70 % psiarzy stara się jednak aby pies nie
                    > załatwiał się na klatce, na chodniku, na placu zabaw itp.


                    Obawiam sie 'default', ze nawet te argumenty nie pomoga...
                    • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 14:01
                      Uwaga magyar, teraz zademonstruje jak probujesz manipulowac opinia publiczna
                      jednoczesnie mi zarzucajac brak argumentow...
                      Otoz w swojej wypowiedzi default napisala, ze wg niej ok. 1% psiarzy sprzata
                      kupy po swoich psach, a ty co? Wyciales wiekszosc teksu i zostawiles tylko
                      czesc mowiaca, ze wg default 6-70% psiarzy stara sie aby pies nie zalatwial sie
                      na klatce... /nizej prezentuje caly tekst default/

                      Widzisz?
                      Masz dowod sam na siebie.
                      I ciagle nie odpowiadasz na moje pytanie ile osob wg CIEBIE sprzata po swoim
                      psie z chodnikow?


                      "Się wtrącę i powiem, że moim zdaniem (psiarza) nie jest to nawet 1 %.
                      Natomiast
                      skłonna jestem twierdzić, że 60 -70 % psiarzy stara się jednak aby pies nie
                      załatwiał się na klatce, na chodniku, na placu zabaw itp.
                      Inna rzecz, że jak się mieszka w samym centrum, gdzie nie ma kawałka
                      odpowiedniego terenu, to pies wali na chodnik. Ale po co mieć psa w centrum
                      miasta? Ja bym się nie zdecydowała.
                      Poza tym to takie podejście - na ulicy to już "nie u mnie" i można spokojnie
                      nasr..., rzucić peta, papierek albo pustą puszkę. U siebie w domu nikt tak nie
                      zrobi, prawda?
                      Kiedy mieszkałam w bloku też nie sprzątałam po moim psie - no chyba że nawalił
                      na chodnik, wtedy spychałam do studzienki kanalizacyjnej - co też nie było
                      dobrym rozwiązaniem. Obecnie mieszkam za miastem i kiedy zdarzy się, że psy
                      nawalą mi na terenie ogrodka - sprzątam od razu. Taka to już wredna ludzka
                      natura ;))"
                      • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 15:06
                        Gość portalu: X napisał(a):

                        > Uwaga magyar, teraz zademonstruje jak probujesz manipulowac opinia publiczna

                        Akurat to ty probujesz manipulowac opinia publiczna zadajac pytanie o to ilu
                        wlascicieli sprzata po swoim psie.
                        Co zreszta juz ci udowodnilem pytajac do ktorej grupy zaliczysz wlasciciela psa
                        ktory nie sadzi kup na chodnikach...

                        To tak jakbys mial odpowiedziec TAK lub NIE na pytanie:
                        "X, czy wiesz, ze jestes glupi?"

                        Sorry, ale przestan byc hipokryta
                        • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 15:19
                          OK, widze, ze bez sensu sa te dyskusje - brak ci argumentow, wiec zarzucasz mi,
                          ze jestem glupi (sugestia wzgledna)
                          • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 15:29
                            oj, x - nie zapytalem cie czy wiesz, ze jestes glupi, ani nie stwierdzilem, ze
                            jestes...

                            to nie brak argumentow, tylko przyklad manipulacji zadawanym pytaniem, tak jak
                            ty to robisz i udowodnienie ci hipokryzji..

                            Po raz kolejny twierdzisz, ze nie mam argumentow, choc je mam, tylko nie chcesz
                            sie z nimi pogodzic. Uwazasz mnie za wroga, bo jestem wrogiem twojego stylu i
                            czesci postulatow, chamskich wypowiedzi (niektorych), stereotypizacji, choc
                            probujesz mnie pokazac, jako wroga osob ktorym nie podoba sie kupa na
                            chodniku...

                            ---------------------------------
                            Can you practise what you preach?
                            • niech X jest glupi 25.03.04, 15:31
                              Glupszy od psiej kupy.
                              PS. Musialem to napisac z powodu braku argumentow.
                            • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 15:45
                              bo jestem wrogiem twojego stylu i
                              > czesci postulatow, chamskich wypowiedzi

                              Prosze o przyklad moich "chamskich" wypowiedzi.
                              • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 16:07
                                Gość portalu: X napisał(a):

                                > > bo jestem wrogiem twojego stylu i
                                > > czesci postulatow, chamskich wypowiedzi
                                >
                                > Prosze o przyklad moich "chamskich" wypowiedzi.

                                No problemo:

                                "chcesz kmiotku przyjezdny powiedziec..."
                                "wiekszosc wlascicieli psow to sa po prostu brudasy i chamy"
                                • Gość: X Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 17:08
                                  "chcesz kmiotku przyjezdny powiedziec..."

                                  bylo to do osoby, ktora nie reagowala na zadne argumenty - musialem (niestety)
                                  znizyc sie do poziomu tej osoby


                                  > "wiekszosc wlascicieli psow to sa po prostu brudasy i chamy"

                                  podtrzymuje to - nie widze to nic chamskiego
                                  • magyar-lengyel Re: psie kupy- inne spojrzenie 25.03.04, 17:49
                                    Gość portalu: X napisał(a):

                                    > "chcesz kmiotku przyjezdny powiedziec..."
                                    >
                                    > bylo to do osoby, ktora nie reagowala na zadne argumenty - musialem
                                    (niestety)
                                    > znizyc sie do poziomu tej osoby
                                    >
                                    Akurat twoj rozmowca/czyni byl/a na wyzszym poziomie, ale oczywiscie mozesz
                                    rzucic taki text w swojej obronie bo nikomu nie przyjdzie szukac...

                                    >
                                    > > "wiekszosc wlascicieli psow to sa po prostu brudasy i chamy"
                                    > > podtrzymuje to - nie widze to nic chamskiego
                                    Co tylko podkresla to, ze jestes chamem (to akurat nie podkreslam, ze jestes
                                    brudasem, ale z pewnoscia nim tez jestes...)
    • Gość: Ewa Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo IP: *.chello.pl 25.03.04, 16:33
      Z tej dyskusji wyłania sie, niestety, obraz polskiego społeczeństwa. Większość
      psiarzy nie rozumie lub rozumiec nie chce, normalnych i rzeczowych argumentów
      NIE PRZECIW PSOM A PRZECIW WSZECHOBECNYM PSIM FEKALIOM. Ani aspekt estetyczny
      ani epidemiologiczny do nich nie przemawia. Jedyne co potrafią, to próbowac
      obrazić inaczej myślących, uzywając do tego określeń rodem z rynsztoka. Trudno.
      Będziemy nadal potykać sie o psie kupy, bo w duzym mieście rządzą silniejsi, a
      do nich zaliza sie znakomita większośc właścicieli psów. Będziemy narażeni na
      zniszone ubrania i pogryzienie, smierdzące windy i klatki schodowe.
      Podatków płacic nie będą, bo prezydent Kaczyński je zniósł. Straż miejska
      będzie surowo rozprawiala sie z babina handlującą koperkiem, a nie tknie
      wlaściciela psa zagrażającego innym.
      Obawiam sie, że trutki na szczury pojawią się naprawdę i bez ostrzeżeń w
      miejscach uczęszczanych przez psiarzy powodując śmierć wielu zwierząt. W ramach
      miłości do psów ich właścicieli.
      • magyar-lengyel Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo 25.03.04, 18:01
        Kto tu na forum jest za kupami i stadem dzikich krwiozerczych bestii polujacych
        na twoje dziecko? Kto na tym forum?
        Znowu populizm i demagogia!
        Nikt tu nie twierdzil, ze jedo pies moze srac w windzie, piaskownicy, chodniku,
        czy klatce schodowej.
        We dwoje, z X, atakujecie wszystkich (wiekszosc) psiarzy, chociaz wiekszosc
        jest niewinna (ale oczywiscie macie wlasne zdanie na ten temat). Proponujecie
        same kary (obu jak najwyzsze), podatki (jakby bylo malo), eksterminacja odpada,
        bo opinia publiczna sie sprzeciwi...
        Wiekszosc ludzi (psiarzy i nie-psiarzy) jest przeciwna, ale rozwiazania sa
        rozne i niekoniecznie tak drastyczne i dotkliwe

        PS. I przechrzcijcie sie jeszcze z X i Ewa na Alfa i Omega
      • niech Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo 25.03.04, 18:20
        Ciebie tez ugryzl pies? Ale dlaczego darowal ci tylek a wygryzl mozg?
      • Gość: X Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo IP: *.com / *.u.mcnet.pl 25.03.04, 18:38
        Masz racje Ewa - wielu psiarzy nie chce lub nie moze zrozumiec, ze chodzi o tak
        niewiele (sprzatniecie swojego brudu) i wyolbrzymiaja nasze propozycje do
        rozmiarow zamachu na ich prawa obywatelskie.

        Wielu psiarzy udaje, ze nie widzi i nie slyszy o problemie, bo musieliby zrobic
        wysilek i zaczac sprzatac - NIKT ZE ZNANYCH MI OSOB NIE POWIEDZIAL PUBLICZNIE,
        ZE JEGO PIES ZANIECZYSZCZA OKOLICE.

        Wielu nie chce zrobic nic, co by zmienilo zdanie o nich.

        Oczywiscie, nie mowimy o wszystkich, ale wszystko mozna nam
        zarzucic...zwlaszcza uogolnianie. Ale nie jestesmy pierwsi: Polacy (38 mln
        ludzi) maja bardzo zla opinie na Zachodzie przez ilu, moze 1.000 zlodzieji i
        pijakow...?

        Ale jest cos dobrego: w moim otoczeniu zaczelo sie o tym mowic, napisano cos w
        Gazecie, ludzie pisza o tym na forum, prezydent Kaczynski zmuszony byl zajac
        jakies stanowisko...to jest pozytywne.

        Kiedys w metrze ludzie na schodach ruchomych blokowali cala szerokosc -
        wystarczyla jedna akcja, nalepki i cos co wydawalo sie niemozliwe stalo sie:
        teraz pasazerowie stoja karnie po prawej stronie jak w innych miastach Europy.

        Mysle, ze kiedys (moze za rok, dwa) bedzie to normalne, ze wlasciciele psow
        beda sprzatac po nich.
        Moze trzeba rzucic pomysl dzieciom w szkolach (troche jak akcja "sprzatanie
        swiata" - nikt nie zbiera smieci na codzien, ale nieraz moga to robic...)

        Od czegos trzeba zaczac - chyba pierwszy krok za nami...
        • Gość: Ewa Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo IP: *.chello.pl 25.03.04, 21:05
          Masz rację, ale psiarze nie potrafią zrozumieć, że MY NIE ATAKUJEMY PSÓW I ICH
          WŁAŚCICIELI, my sprzeciwiamy sie brudom, wszechobecnym kupom i smrodowi.
          Nasi internetowi przeciwnicy nie potrafią przedstawić rozsądnych argumentów, sa
          natomiast mistrzami w wymyslaniu inwektyw, próbach obrażania i chamstwie. Jest
          to, stwierdzam z przykrością, próbka polskiego społeczeństwa. Więc nie ma co
          się dziwic, że wszędzie na świecie Polak będzie kojarzył sie z brudasem i
          niechlujem, zeby nie powiedzieć chamem.
          Wizytówka Warszawy ( co krok kupa psa) tez nie zachęca ani do odwiedzin ani
          inwestycji ( abstrahując od innych powodów dla których przedsiębiorcy omijać
          będą Warszawę szerokim łukiem).
          Jak nas widzą tak nas pisza i tak o nas mówią.
          Pozdrawiam.
          • Gość: ji Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo IP: 62.29.248.* 25.03.04, 21:40
            Macie racje. Trzeba mowic, mowic, mowic... trabic nawet.
            Kiedys to do nich dotrze (choc to sie predko nie stanie).

            Mysle ze to wynika przede wszystkim z braku obycia Polakow (przecietny polak
            niewiele widzial bo zazwyczaj nigdzie nie byl... no, moze w Chorwacji 'na
            wczasach' :-)).

            Bardzo kiepsko jest tez z edukacja (a wiadomo, z glupim spoleczenstwem ciezko);
            przecietny polak nie zna podstaw ekonomi, nie ma poczucia estetyki...
            eh, wiele by tu wymieniac...
            • hrabia.m.c Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo 25.03.04, 22:01
              Gość portalu: ji napisał(a):

              > Macie racje. Trzeba mowic, mowic, mowic... trabic nawet.
              > Kiedys to do nich dotrze (choc to sie predko nie stanie).
              >
              > Mysle ze to wynika przede wszystkim z braku obycia Polakow (przecietny polak
              > niewiele widzial bo zazwyczaj nigdzie nie byl... no, moze w Chorwacji 'na
              > wczasach' :-)).
              >
              > Bardzo kiepsko jest tez z edukacja (a wiadomo, z glupim spoleczenstwem
              ciezko);
              >
              > przecietny polak nie zna podstaw ekonomi, nie ma poczucia estetyki...
              > eh, wiele by tu wymieniac...

              Ech!!
              Jak to fajnie przeczytać opinie polaczków o POLAKACH.
          • magyar-lengyel Re: psie kupy- i nasze społeczeństwo 26.03.04, 00:21
            Powtarzasz się
            Poczytaj, potem przeczytaj jeszcze raz - może zrozumiesz co się do ciebie pisze

            Do X-a najwyraźniej dotarł sprzeciw przeciwko uogólnianiom (no chyba że mi się
            zdawało, ale "wielu" to już nie brzmi ani jak "większość" ani "PSIARZE"; do
            ciebie nie, bo dalej piszesz to samo - ze niby myslimy, ze jestes wrogiem psow
            itd. - Demagogia i populizm, a nie masz argumentów i operujesz strasznymi
            uogólnieniami (i jeszcze jesteś z tego dumna).
            • Gość: law polecam ten wątek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 00:26
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=11552560
              • Gość: X Re: polecam ten wątek IP: *.com / *.u.mcnet.pl 26.03.04, 09:11
                wiemy, wiemy, ale dzieki!
                • sigrun Re: polecam ten wątek 26.03.04, 14:34
                  Nadal nurtują mnie dwie kwestie na które dotąd żaden "psiarz" nie raczył mi
                  udzielić konkretnej odpowiedzi nie zmieniając od razu tematu, lub wychodząc po
                  prostu z forum z podwiniętym ogonem.
                  1. Dlaczego, skoro w niektórych miejscach w Warszawie są kosze na psie odchody,
                  to nikt z nich nie korzysta? Potwierdzają to zwały psich gówien przewalających
                  się dookoła koszy.
                  2. Skoro znaczna większość włascicieli pupilków sprząta, to skąd te stosy
                  balasów na chodnikach, trawnikach, placach zabaw, etc? Rozmnażają się przez
                  pączkowanie, czy co? No chyba że na każdego mieszkańca Warszawy przyzpada 20
                  psów, w co oczywiście wątpię.
                  • magyar-lengyel Re: polecam ten wątek 26.03.04, 14:57
                    sigrun napisała:

                    > 1. Dlaczego, skoro w niektórych miejscach w Warszawie są kosze na psie
                    > odchody, to nikt z nich nie korzysta? Potwierdzają to zwały psich gówien
                    > przewalających się dookoła koszy.

                    Mowiac szczerze, to zadnego nie widzialem, a od urodzenia mieszkam w Warszawie.
                    W mojej okolicy nie ma takowych, ale za to mam gdzie wyprowadzac psa, zeby nie
                    robil "dookola koszy" (na chodnikach, placach zabaw, w piaskownicach, etc.).
                    Tak z ciekawosci, to chetnie bym sie dowiedzial gdzie sa, w jakiej ilosci i czy
                    stoja puste (ew. z kupami), bo gdzies sie natknalem na pojedyncza wypowiedz, ze
                    sa wypelnione sterta smieci, ktore sie z nich wysypuja...

                    > 2. Skoro znaczna większość włascicieli pupilków sprząta, to skąd te stosy
                    > balasów na chodnikach, trawnikach, placach zabaw, etc? Rozmnażają się przez
                    > pączkowanie, czy co? No chyba że na każdego mieszkańca Warszawy przyzpada 20
                    > psów, w co oczywiście wątpię.
                    Jak juz wspominalem (nie raz) - moj pies i znaczna wiekszosc w okolicy robi to
                    poza terenami uzytkowymi. W scislym centrum takich na pewno brak, ale ja tam
                    psa bym nie trzymal, aczkolwiek sa tacy co to robia i nie neguje faktu, ze nie
                    sprzataja (ale nie wszyscy, a wiekszosc to moze w pewnych okolicach, ale nie
                    wiekszosc ogolnie).

                    Dodalbym, ze (niestety) paleta sie troche bezdomnych psow po miescie, ze jest
                    tuz po zimie, gdzie wszystko spod sniegu wychodzi (a latwiej jest ukryc psie
                    g... w sniegu niz na trawniku), ze jak nikt nie sprzata, to nie oznacza, ze
                    codziennie kup przybywa, a nie to co widac to efekt jednodobowej akcji
                    obsrywania chodnikow...

                    Ale wiem, ze nie powinienem tego dodawac, bo zaraz znajda sie ludzie ktorzy
                    beda polemizowac z powyzszym... Dlatego prosze o przeczytanie odpowiedzi na 1 i
                    2 a nie koncowki (ta prosze z laski swojej gdzies tam zapisac w pamieci, a nie
                    traktowac jako waznej argumentacji).
                  • Gość: X Re: polecam ten wątek IP: *.com / *.u.mcnet.pl 26.03.04, 17:08
                    ano zgadza sie -psiarze nie chca nawet o tym rozmawiac (poza wyjatkami), bo
                    maja opracowany sposob dzialania: udaja, ze nie widza ich pupilow srajacych na
                    chodnik, uwazaja, ze tylko oni i ich psy moga korzystac z chodnika (zostawiaja
                    tam tyle brudow, ze nikt nie polozy sie tam na kocyku - a dotyczy to nawet plaz
                    nad morzem!), a na zwrocona uwage piekla sie, uwazajac, ze nikt nie moze im
                    zwrocic uwagi...

                    NAPRAWDE, JA NIGDY NIE WIDZIALEM ZADNEGO PSIARZA SPRZATAJACEGO KUPE PO SWOIM
                    PSIE.
    • Gość: kupiec Re: psie kupy- inne spojrzenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.04, 10:59
      kupa mosci panowie!
      • Gość: prakt.(praktyczny) NIE PÓJDZIEMY DO UNII Z ZASR... ULICAMI MIAST!!! IP: 62.233.241.* 27.03.04, 23:55
        Nie bagatelizować sprawy. 1 pies robi cirka 3 kupy dziennie, przemnóżcie to
        przez 366 dni w roku, a ujrzycie obraz zasr... miasta.
        Właściciele psów, sprzątać po swoich 4-nożnych domownikach!
        • Gość: nocny lot Re: NIE PÓJDZIEMY DO UNII Z ZASR... ULICAMI MIAST IP: *.gdynia.mm.pl 28.03.04, 00:02
          ..dawnom nie widział takiego nalotu Krolików na W-wę....pieski podkuliły ogonki
          i nie reagują...dalej walić kupy ..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja