Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady

18.10.10, 10:13
Co za stek bzdur. Nie dość, że koszerna wspomina o jakiejś wojnie (którą sama rozpętała) to jeszcze pisze o "psycholożkach". Co to są psycholożki?
    • Gość: kempes wojna - chyba w musgah dziennikarzy GW IP: 212.160.138.* 18.10.10, 10:16
      jedyne sensowne zdanie to to o obwodnicach na Zachodzie, ale oczywiście przemilczane, bo ważniejsze jest uwypuklenie faktu, że (w domyśle niemal każdy) kierowca: słucha bardzo głośno muzyki i wyrzuca pety na ulicę i jedzie szybko tam gdzie nie ma zagrożenia dla pieszych...
      • rydzyk_fizyk Celna diagnoza 18.10.10, 10:47
        Na szczęście ten fetyszyzm zniknie wraz z powszednieniem samochodów.

        Do tego coraz więcej ludzi zaczyna po prostu liczyć i widzi, że posiadanie samochodu się nie opłaca.
        • Gość: pieszy w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za niskie IP: *.chello.pl 18.10.10, 11:20
          mam na myśli morderstwa przy użyciu samochodu

          niestety w tym azjatyckim kraju na wschód od Odry sprawdzi się jedynie wychowanie poprzez represje

          jakby za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i inne manewry ryzykowne dla życie INNYCH uczestników ruchu było z 10 000 zł to by inaczej te statystyki wyglądały

          za zabicie rowerzysty, albo pieszego - kula w łeb
          • watako23 Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 11:49
            O widać młody społeczniak i lewak. Pewnie uważamy że kara śmierci dla bandytów to źle bo mieli trudne dzieciństwo. A dla kierwoców to już kary. NAjpierw małlacie to trzeba komuś udowodnić że to jego wina. Jak patrzę na pieszych którzy chodzą wieczorami środkiem ulicy i rowerzystów którzy bez jakiego kolwiek obejrzenia się wjeżdzają pod samochód to się scyzoryk otwiera.
            Panie psycholożki pewnie pracuja na państwowym albo w fundacji za państwowe pieniądze i udają idiotki. Kierwocy zarabiają na ten kreaj i tworzą jego dobrobyt więc odpieprzyć się i dziękować a nie pisać debilizmy. Do transportu publicznego dopłacamy. Jak zaczniecie plłacić w biletach całkowity koszt to wtedy porozmawiamy. Rowery są najbardziej śmieszną opcją. W polsce gdzie można nim jeździć ze wzgledu na pogodę jakieś 3 miesiace to robienie dla nich ścieżek to jest przestępstwo marnowania pieniędzy z moich podatków.
            • manhu Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 11:59
              > O widać młody społeczniak i lewak.
              Jakim prawem lewaku nazywasz go lewakiem?

              > Jak patrzę na pieszych którzy chodzą wieczorami środkiem ulicy
              I co za problem? Ryzykują SWOIM życiem, w razie czego dostaną karę śmierci. Co innego hołota -kierowcy (większość) oni ryzykują CUDZYM życiem - pieszych (np. na pasach, mających zielone światło).
              • Gość: World Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: 195.117.230.* 18.10.10, 12:18
                Z tym ocenianiem obecnego zborkomu to ostro pojechali :) Niestety fakt, że tutaj nie da się wprowadzić systemu zachodniego - wchodzenia tylko przez pierwsze drzwi w celu wyeliminowania wszechobecnego złodziejstwa panującego w tym narodzie, o czymś już świadczy :) Jedno jest pewne, zbiorkom w polskim wydaniu to obraz nędzy i rozpaczy :)
                • Gość: marduk Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.dint.wroc.pl 18.10.10, 13:57
                  jakoś wchodzenie przez przednie drzwi udało się wprowadzić w GOP-ie (nie licząc oczywiście przegubowców). Wystarczyło, że kierowca po podjechaniu na przystanek cierpliwie czekał z zamkniętymi drzwiami środkowymi, aż wszyscy wsiadający podejdą łaskawie do przodu... i się nauczyli dość szybko.
                  • three-gun-max Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 15:22
                    Kiedyś widziałem jak w ultranowoczesnym pojeździe komunikacji miejskiej marki Jelcz zepsuły się srodkowe drzwi. Jakiś gruby dziad z wąsami nie miał zamiaru czekać tylko rozp*ił te drzwi i wszedł do środka :DD
                  • Gość: ja Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.devs.futuro.pl 18.10.10, 22:56
                    Gość portalu: marduk napisał(a):

                    > jakoś wchodzenie przez przednie drzwi udało się wprowadzić w GOP-ie (nie licząc
                    > oczywiście przegubowców). Wystarczyło, że kierowca po podjechaniu na przystanek
                    > cierpliwie czekał z zamkniętymi drzwiami środkowymi, aż wszyscy wsiadający
                    > podejdą łaskawie do przodu... i się nauczyli dość szybko.

                    I warto jeszcze dodać, że drastycznie wzrosły przychody do budżetu GOP-u, bo aż o ponad 62%... Niestety w Stolicy złodziejstwo nadal kwitnie...
            • Gość: pieszy pudło panie watako, pudło IP: *.chello.pl 18.10.10, 12:18
              > O widać młody społeczniak i lewak.

              niemłody, niespołeczniak i nielewak



              > Pewnie uważamy że kara śmierci dla bandytów
              > to źle bo mieli trudne dzieciństwo. A dla kierwoców to już kary.


              nie dla KIEROWCÓW tylko dla morderców za kółkiem
              sam jestem kierowcą



              > NAjpierw małla
              > cie to trzeba komuś udowodnić że to jego wina. Jak patrzę na pieszych którzy ch
              > odzą wieczorami środkiem ulicy i rowerzystów którzy bez jakiego kolwiek obejrze
              > nia się wjeżdzają pod samochód to się scyzoryk otwiera.


              ja wyprzedzałem zawsze rowerzystów w odpowiedniej odległości i nigdy nie musiał się żaden oglądać, wiadomo jakie mamy drogi, czasem się trafi dziura, gość będzie chciał ominąć

              da się
              da się też zatrzymać przed przejściem dla pieszych
              to nie boli

              jak kupiłeś na odpuście prawo jazdy za 1000 zł od pijanego szwagra szefa WORD, to nic dziwnego, że nie umiesz jeździć




              > Panie psycholożki pewnie pracuja na państwowym albo w fundacji za państwowe pie
              > niądze i udają idiotki. Kierwocy zarabiają na ten kreaj i tworzą jego dobrobyt


              a piesi i rowerzyści nie tworzą dobrobytu ?
              może taki pieszy albo rowerzysta ma do wyboru: wozić dupę samochodem, albo kupić dzieciakom jedzenie ?

              dlaczego nie szanujesz słabszych ?
              neandertalczyku ...




              > więc odpieprzyć się i dziękować a nie pisać debilizmy. Do transportu publiczneg
              > o dopłacamy. Jak zaczniecie plłacić w biletach całkowity koszt to wtedy porozma
              > wiamy. Rowery są najbardziej śmieszną opcją. W polsce gdzie można nim jeździć z
              > e wzgledu na pogodę jakieś 3 miesiace to robienie dla nich ścieżek to jest prze
              > stępstwo marnowania pieniędzy z moich podatków.


              ja jeżdżę rowerem nawet w zimie
              da się
              czym to się różni od jeżdżenia na nartach w zimie ?
              a przecież ludzie jeżdżą na nartach specjalnie



              p.s.
              wieśniak pie...ny jesteś i tyle
              idź zobacz, czy szpachla ci nie odpadła z tego twojego golfa mk2
              • Gość: bank głupi lewak jesteś i tyle IP: 91.208.150.* 18.10.10, 12:33
                rowerem w zimie, jeździj może zamarźniesz i bęzie jednego idioty mniej
                • Gość: binio Re: głupi lewak jesteś i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 13:01
                  Człowiek jest zwierzęciem stałocieplnym. Nie wiesz jak własny metabolizm potrafi ogrzać.
              • misiu-1 Re: pudło panie watako, pudło 18.10.10, 15:40
                Gość portalu: pieszy napisał(a):

                > niemłody, niespołeczniak i nielewak

                Wypiera się, jak żaba błota. :-)

                > nie dla KIEROWCÓW tylko dla morderców za kółkiem
                > sam jestem kierowcą

                A ja myślę, że kłamiesz. Świadczy o tym wypowiedź nacechowana silnymi emocjami i punktem siedzenia.

                > > NAjpierw małlacie to trzeba komuś udowodnić że to jego wina. Jak patrzę na pieszych któ
                > rzy chodzą wieczorami środkiem ulicy i rowerzystów którzy bez jakiego kolwiek o
                > bejrzenia się wjeżdzają pod samochód to się scyzoryk otwiera.

                > ja wyprzedzałem zawsze rowerzystów w odpowiedniej odległości i nigdy nie musiał
                > się żaden oglądać, wiadomo jakie mamy drogi, czasem się trafi dziura, gość będ
                > zie chciał ominąć

                Odpowiedź nie na temat. Przedpiśca nic nie wspominał o wyprzedzaniu rowerzystów.

                > da się
                > da się też zatrzymać przed przejściem dla pieszych
                > to nie boli

                Da się też, będąc pieszym, poczekać chwilę przed przejściem, aż będzie można przejść bez zatrzymywania ruchu. To nie boli. Wiem, bo jestem pieszym.

                > jak kupiłeś na odpuście prawo jazdy za 1000 zł od pijanego szwagra szefa WORD,
                > to nic dziwnego, że nie umiesz jeździć

                A skąd wiesz, że przedpiśca nie umie jeździć? Wróżka ci powiedziała?

                > a piesi i rowerzyści nie tworzą dobrobytu?
                > może taki pieszy albo rowerzysta ma do wyboru: wozić dupę samochodem, albo kupi
                > ć dzieciakom jedzenie ?

                Piesi i rowerzyści nie tworzą dobrobytu w takiej skali, jak użytkownicy samochodów.

                > dlaczego nie szanujesz słabszych ?
                > neandertalczyku ...

                Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie wystarczy być słabszym.

                > ja jeżdżę rowerem nawet w zimie da się

                Da się też nanosić wody durszlakiem. Tylko po co?

                > czym to się różni od jeżdżenia na nartach w zimie ?
                > a przecież ludzie jeżdżą na nartach specjalnie

                Skoro się nie różni, to dlaczego na warszawskich ulicach nie widać w zimie jeżdżących na nartach?

                > p.s.
                > wieśniak pie...ny jesteś i tyle
                > idź zobacz, czy szpachla ci nie odpadła z tego twojego golfa mk2

                A ty już sprawdziłeś, czy w twoich chińskich butach z bazaru podeszwa jeszcze się trzyma?
            • rydzyk_fizyk Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 12:28
              Kierwocy zarabiają na ten kreaj i tworzą jego dobrobyt więc odpieprzyć się i dziękować a nie pisać debilizmy. Do transportu publicznego dopłacamy. Jak zaczniecie plłacić w biletach całkowity koszt to wtedy porozmawiamy.

              Wiem, że matematyka na maturze jest od niedawna ale lepiej policz dokładnie.
              Zacznij liczyć od wartości gruntu zajętego pod drogi, kosztów ich budowy i utrzymania. Już te koszty wielokrotnie przewyższają nędzne 9 groszy na litrze opłaty paliwowej.

              Potem policz koszt utrzymania służb wynikający z eksploatacji dróg oraz samochodów (medycyna ratunkowa, straż pożarna, policja) i koszty społeczne związane z wypadkami. I wreszcie policz koszty dla środowiska.

              Do transportu samochodowego dopłacamy znacznie więcej niż do komunikacji miejskiej.
              • Gość: przestań kłamać! Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.181.153.65.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 12:45
                Benzyna bezołowiowa 95 kosztuje w hurcie 1,91 zł. Stacja benzynowa musi doliczyć do tego opłatę paliwową (0,09 zł), akcyzę (1,56 zł) i VAT (0,85 zł) wliczając uprzednio w cenę swoją marżę. A ile ona wynosi? W przypadku benzyny średnio zaledwie 0,32 zł. W sumie daje to średnią cenę 4,73 zł za litr paliwa.

                Podobnie jest w przypadku oleju napędowego. W hurcie cena wynosi 2,05 zł, do tego dochodzi opłata paliwowa (0,23 zł), akcyza (1,05 zł) i VAT (0,81 zł). Marża stacji paliw to średnio 0,35 zł. W sumie daje to 4,49 zł za litr ON.
                • Gość: binio Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 13:03
                  Możesz policzyć tak samo dla prądu i gazu ;) oraz dla "pół litra" ;)
                • rydzyk_fizyk Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 13:07
                  Pomijając nieaktualne ceny to co z tego ma wynikać?
                  Kupując energię: paliwa płynne (np. olej opałowy) czy energię elektryczną, a także papierosy czy alkohol płacisz podatek akcyzowy.

                  VAT jest podatkiem uniwersalnym.

                  Do tego nawet zsumowane wpływy z akcyzy i VATu od paliw silnikowych nie przewyższają kosztów, o których wspomniałem wyżej.
                  • Gość: gość Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.181.28.152.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 13:47
                    rydzyk_fizyk napisał:

                    > Pomijając nieaktualne ceny to co z tego ma wynikać?
                    to, ze notorycznie mijasz się z prawdą wklejając swoje 9 groszy do każdego wątku
                  • Gość: gość Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.181.28.152.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 13:49
                    rydzyk_fizyk napisał:

                    > Do tego nawet zsumowane wpływy z akcyzy i VATu od paliw silnikowych nie przewyż
                    > szają kosztów, o których wspomniałem wyżej.
                    dowód proszę
                    • rydzyk_fizyk Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 19.10.10, 11:51
                      Według podanego wyżej przykładu - skoro VAT w cenie paliwa to orientacyjnie połowa akcyzy.

                      Wpływy w 2009 r. z podatku akcyzowego od paliw silnikowych to 22,5 mld zł do tego 11,25 mld zł z VAT daje nam 33,75 mld złotych.

                      źródło: sprawozdanie z wykonania budżetu za 2009 r. - mniemam, że potrafisz sam znaleźć.

                      To mniej nawet niż koszty budowy dróg krajowych - 35 mld zł:

                      www.rp.pl/artykul/19470,526340-Ambitne-plany-drogowcow.html
                      A gdzie drogi niższych klas? Gdzie koszty ich utrzymania? Utraconych korzyści z zamrożonego kapitału?

                      To ile do tych lewaków za kierownicą dopłacamy?
                      • watako23 Rydzk fizyk nie manipuluj danymi. 19.10.10, 12:58
                        Nawet w twoim artykule jak byk stoi że wydatki na nowe drogi w 2009 roku to 20 mld (35mld to życzenie, pewnie nierealne na 2010 rok) . Finansowanie tego jest jest rozłożone na Unię Europejską , budżet itp ( w samym budżecie na Transport w 2009 roku przeznaczone były 11 mld) Widać więc że w okresie największych inwestycji w transport, BEZPOSREDNIE podatki od samochodów pokrywają wydatki i jeszcze zostaje. W przyszłosci wydatki spadną a przychody wzrosną.

                        O bzdurach z kosztów z zamrożonego kapitału nie wspomnę. Bo jeśli nie zauważasz że trasport jest niezbędny do rozwoju produkcji to nic się tu chyba nie przedrze przez komórki. Ty może będziesz woził rowerami.

                        PS. Moje przykłady z poprzednich postów dotyczyły roku 2004. Zobacz sobie tam wydatki na transport i łączność. Jest to 4,5 mld. Wszystko, nie tylko transport samochodowy.
                        • rydzyk_fizyk Re: Rydzk fizyk nie manipuluj danymi. 19.10.10, 14:05
                          > Nawet w twoim artykule jak byk stoi że wydatki na nowe drogi w 2009 roku to 20
                          > mld (35mld to życzenie, pewnie nierealne na 2010 rok) . Finansowanie tego jest
                          > jest rozłożone na Unię Europejską , budżet itp ( w samym budżecie na Transport
                          > w 2009 roku przeznaczone były 11 mld) Widać więc że w okresie największych inwe
                          > stycji w transport, BEZPOSREDNIE podatki od samochodów pokrywają wydatki i jesz
                          > cze zostaje. W przyszłosci wydatki spadną a przychody wzrosną.

                          Czy rozumiesz określenie "drogi krajowe"?
                          Jeśli tak to przeczytaj jeszcze raz mój komentarz powyżej.
                          Mała podpowiedź - transportu w dużej części nie znajdziesz już w budżecie - został wyprowadzony w Krajowy Fundusz Drogowy tak aby go nie było widać w deficycie budżetowym.

                          Nadal więc mamy wpływy z podatków (i tak liczę z górką bo przecież VAT to uniwersalny podatek dotyczący każdego z nas) na poziomie 30 mld zł a wydatki dużo większe - ok. 60 mld zł.

                          > O bzdurach z kosztów z zamrożonego kapitału nie wspomnę. Bo jeśli nie zauważasz
                          > że trasport jest niezbędny do rozwoju produkcji to nic się tu chyba nie przedr
                          > ze przez komórki. Ty może będziesz woził rowerami.

                          Ależ jest niezbędny - dlatego właśnie jest w ten sposób dotowany - podobnie jak transport kolejowy.

                          > PS. Moje przykłady z poprzednich postów dotyczyły roku 2004. Zobacz sobie tam w
                          > ydatki na transport i łączność. Jest to 4,5 mld. Wszystko, nie tylko transport
                          > samochodowy.

                          A gminy i powiaty oczywiście nie budowały wtedy dróg?

                          Porównując natomiast zrealizowane wydatki na drogi powiatowe we wszystkich powiatach w Polsce za III kwartały roku 2003 i 2004, tj. odpowiednio kwoty 628.350 tys. zł i 713.809 tys. zł, notowane jest także zwiększenie wydatków na drogi w tym przypadku o 13,6%.

                          2,8 mld zł rocznie to same drogi powiatowe wtedy. A gdzie gminne inwestycje?
                          • watako23 Re: Rydzk fizyk nie manipuluj danymi. 19.10.10, 16:26
                            > Nadal więc mamy wpływy z podatków (i tak liczę z górką bo przecież VAT to uniwe
                            > rsalny podatek dotyczący każdego z nas) na poziomie 30 mld zł a wydatki dużo wi
                            > ększe - ok. 60 mld zł.
                            Skąd te 60 mld (w 2009roku ) sobie wymyśliłeś bo na razie to mamy fundusz krajowy na poziomie 20 i budżet na poziomie 11 (przyjmując że z tego nie idzie nic na fundusz). Z czego do funduszu krajowego kierowane są też pieniądze z unii i to nie małe. Więc "niby" polski podatnik całości nie dopłaca.


                            Porównując natomiast zrealizowane wydatki na drogi powiatowe we wszystkich p
                            > owiatach w Polsce za III kwartały roku 2003 i 2004, tj. odpowiednio kwoty 628.3
                            > 50 tys. zł i 713.809 tys. zł, notowane jest także zwiększenie wydatków na drogi
                            > w tym przypadku o 13,6%.


                            Nie wiem jak to się rozkłada na resztę kwartałów ale niech będzie. Licząc z górki 4,5 mld na transport przy naiwnym założeniu że to wszystko na drogi) 2,8 mld powiaty i tyleż samo dajmy gminy tak z górki. Max 10 mld. Realnie pewnie z 7 albo i mniej. Jak to się ma do podatków?

                            Do wpływów dodałbym jeszcze podatki od firm transportowych, producentów samochodów, dilerów, warsztatów czyli tych którzy istnieją dzięki drogom.
                      • Gość: gość Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.181.97.39.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.10, 14:26
                        rydzyk_fizyk napisał:

                        > Według podanego wyżej przykładu - skoro VAT w cenie paliwa to orientacyjnie poł
                        > owa akcyzy.
                        >
                        > Wpływy w 2009 r. z podatku akcyzowego od paliw silnikowych to 22,5 mld zł do te
                        > go 11,25 mld zł z VAT daje nam 33,75 mld złotych.

                        zakładam, że powyższe liczby są prawdziwe


                        > To mniej nawet niż koszty budowy dróg krajowych - 35 mld zł:
                        rel="nofollow">www.rp.pl/artykul/19470,526340-Ambitne-plany-drogowcow.html

                        "Ambitne plany"... to już dużo mówi. Poniżej najsmakowitsze kąski z artykułu, który byłeś łaskaw podlinkować:

                        "Rząd chce w przyszłym roku wydać na nowe drogi ok. 35 mld zł" - czyli chodzi o rok 2011.

                        "Bardzo trudno będzie to osiągnąć – mówi Zbigniew Kotlarek, prezes Polskiego Kongresu Drogowego"

                        "– Według programu z 2007 r. mieliśmy w roku 2011 wybudować 123 km autostrad, 234 km dróg ekspresowych i 162 km obwodnic. Już mamy opóźnienia w stosunku do tego planu, w przyszłym roku wydamy ok. 22 mld zł – mówi Adrian Furgalski, ekspert do spraw transportu."

                        "Jednak ten rok jest kolejnym, w którym Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych nie zrealizuje zakładanego w styczniu budżetu. Wydatki na nowe drogi miały wynieść 26,7 mld zł. Wyniosą ok. 20 mld zł."

                        > A gdzie drogi niższych klas? Gdzie koszty ich utrzymania? Utraconych korzyści z
                        > zamrożonego kapitału?
                        Tam gdzie te 35 mld zł na drogi.

                        Jeśli chodzi o "utracone korzyści", to trzeba by cofnąć się do średniowiecza albo jeszcze dalej i budować miasta z dala od dróg, nie budować żadnych ulic w miastach!
                        No bo szkoda przecież miejsca... Miasta bez ulic, kraj bez dróg - oto ideał!

                        > To ile do tych lewaków za kierownicą dopłacamy?
                        Nic. "Lewacy" przez lata z dużą górką zapłacili te głupie 22 mld w 2011 roku. Roku wyjątkowym pod względem wydatków na drogi.

                        Pamiętam, w poprzednich latach wydatki na budowę nowych i remonty dróg rzędu 4-6 mld zł. A to był początek XXI wieku czyli wcale nie tak dawno. Wpływy z akcyzy i VATu od paliw mamy od dawna a jako-takie środki na drogi od dwóch-trzech lat.

                        "Nie wiadomo jeszcze, skąd rząd weźmie 35 mld zł, by zapłacić wykonawcom"
                        :-DDD

                        No i taki smaczek: Z tych 22 mld zł 15-16 mld zł pokryje UE czyli zostaje 7 mld od polskiego podatnika.
                        • rydzyk_fizyk Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 19.10.10, 14:59
                          "No i taki smaczek: Z tych 22 mld zł 15-16 mld zł pokryje UE czyli zostaje 7 mld od polskiego podatnika."

                          A rozmawiamy o kosztach czy o wydatkach?
                          Czy też może nie widzisz różnicy? :P

                          Co do cofania się do średniowiecza masz rację - powinno się również policzyć skapitalizowane odsetki od momentu przeznaczenia działki pod drogę ale akurat myślę, że wzrost cen ziemi z reguły dobrze naśladuje inflację w długim okresie.
                          • Gość: gość Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.181.97.39.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.10, 16:43
                            rydzyk_fizyk:

                            > A rozmawiamy o kosztach czy o wydatkach?
                            Rozmawiamy o liczbach wziętych przez ciebie z sufitu i o tym, że pomijasz milczeniem ewidentnie wykazane ci mijanie się z prawdą.

                            > Co do cofania się do średniowiecza masz rację
                            Ty od dawna mentalnie tkwisz w średniowieczu.
                  • Gość: kixx Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.acn.waw.pl 18.10.10, 13:52
                    taak
                    sztandarowy argument lewakow
                    to wezmy na miesiac zakzamy ruchu samochodowego,zamknijmy fabryki,warsztaty,policjantow drogowki wyslijmy na bezplatne przymusowe urlopy,budowlancow i remontowcow od drog takaze.
                    po takim miesiacu moze bedziesz w stanie zrozumiec,czym dla karju sa samochody,przemysl i cala infrastruktura z samochodami zwiazana
                    albo moze nie ,zauwazylem,ze jestes dosc zamkniety na argumenty,ktore obalaja twoja wyidealizowana wizje
                    • Gość: turysta Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.chello.pl 18.10.10, 15:41
                      Odpowiadasz na:
                      Gość portalu: kixx napisał(a):

                      > to wezmy na miesiac zakzamy ruchu samochodowego,

                      I w tym właśnie miejscu powinieneś zakończyć dyskusję, bo reprezentujesz schemat zero-jedynkowy, żeby nie powiedzieć, że masz cholernie skrajne poglądy..
                      Nikt nie chce zakazać całkowitego ruchu samochodów. Ja przynajmniej nie spotkałem się z nikim takim. Jak pracownik np. urzędu przyjedzie do pracy czym innym, niż samochodem, to budżet na tym nie ucierpi, ani gospodarka. Mało tego. Zwolni się przestrzeń, a co za tym idzie, zyska np. ten Edek z fabryki kredek, co wiezie codziennie pół tony mazaków. A on zrezygnować z samochodu już nie może. Przyjedzie szybciej, zużyje mniej paliwa, mniej straci firma, w której pracuje. Mniejsza ilość samochodów, to większy komfort jazdy, mniej stresu dla innych, mniej wypadków na drogach i więcej żywych ludzi (na których nie zarobisz Ty, czy państwo, jeśli zginą w wypadku - nie wliczając może zakładów pogrzebowych, ale i tak tam trafi każdy.

                      Poza tym wielu zatwardziałych kierowców to hipokryci - wyprowadzają się poza centrum, żeby sobie mieszkać w cichym zadupiu, ale wracają do centrum, żeby pracować i oczywiście narzekać na korki, do których sami się przyczyniają.
                      • Gość: kixx Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.acn.waw.pl 18.10.10, 17:47
                        masz racje,
                        tylko zwaz,ja nie o tym pisalem
                      • warzaw_bike_killerz Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 18:07
                        jestem hipokryta. Wyprowadzilem sie z centrum, mieszkam blisko zadupia, niemniej nie pracuje w centrum (pracuje rowniez blisko zadupia) , nie jezdze do centrum, nie parkuje, przeraza mnie to centrum i sie sam zastanawiam, jak to mozliwe, ze od wyprowadzenia sie z tego centrum (a mieszkalem tam dluzej niz polowa mego zycia) tak bardzo zmienilo sie na minus - same banki. Ja w banku jestem traktowany priorytetowo i poza kolejka, wchodze osobnym wejsciem, ale wybacz mi, bywam tam raz na 3 lata, wiec nie wiem, nie rozumiem jak duzo ludzi tak czesto tam chodzi i po co? Widze same sklepy z uzywana odzieza - znajduja sie w miejscach, ktore nawet ze swojego dziecinstwa pamietam jako sklepy z zywnoscia, sklepy z ksiazkami, plytami, drogerie itp. Nie wiem dla jakiej klienteli sa te sklepy, ale czuje sie w ich bliskosci bardzo wyobcowany. Widze nowe knajpy. Tak - to in plus, ale nie pijam codziennie, nie musze lazic codziennie na spotkania towarzyskie, nie musze stolowac sie w fast foodach. Kebaby, punkty lotto, czy tez loteryjne, jednorekie bandyty, gabinety odnowy erotycznego masazu, sobie daruje. Nie jestem grupa docelowa. Tam doprawdy nie ma nic z tego co pamietalem jeszcze z 10 lat temu. Nie ma zadnych milych wspomnien. Zostaly zniszczone przez sklepy z uzywana odzieza i inne dziwnie ukierunkowane produkty estetyki zewnetrznej. Same samochody nie sa problemem. One sa raczej "poduszka do bica" w zamian za watpliwa oferte srodmiejskich ulic.
                        • Gość: gupi Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.net 18.10.10, 18:35
                          Słuszny post.
                          Ale może skutek-przyczyna jest inaczej zbalansowany. Oferta kiepska, bo samochody rządzą?

                          To też przesadzam oczywiście, ale niebezpośrednio wydaje mi się to właściwym tokiem rozumowania. Przykład:
                          Jadę do pracy samochodem > Pracuję > po pracy zabieram samochód i jadę do domu
                          No bo co innego? Nie pójdę na piwo po pracy pogadać, bo prowadzę. A szkoda!
                          Co by nie mówić w naszej kulturze spędzenie wieczoru prawie zawsze łączy się z alkoholem - i nie mam na myśli picia na umór ale kufel piwa czy kieliszek wina chociażby. No a samochód wyklucza takie aktywności - nie ma chętnych więc nie ma knajp do których można iść koło pracy. Zamykają o 17 po ostatnich lunchach (to też przesadzam). A bez samochodu - inne możliwości.
                          Będąc w Londynie raz czy dwa to mi się podobało - padało hasło "piwo po pracy?" i 2/3 ludzi szło na 45min na piwko. A potem metro i do domu.
                        • Gość: sky_fifi Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.146.37.145.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 20:46
                          "Nie wiem dla jakiej klienteli są te sklepy"

                          Dla przyjeżdżających do centrum do pracy.
                      • watako23 Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 22:02
                        Ty za to reprezentujesz schemat delikatnie mówiąc nielogiczny.

                        >Mniejsza ilość samochodów, to większy komfort jazdy,

                        Takiej nielogicznej głupoty dawno nie czytałem. Nie jeździjmy samochodem żebyśmy mieli większy komfort z jazdy samochodem :)). Dajcie spokój bo pęknę ze śmiechu. Zakażmy więc samochodów to będziemy mieli supr komfort bo puste drogi :))))
                  • Gość: sky_fifi Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.146.37.145.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 20:41
                    rydzyk, sam sobie zaprzeczasz. Skoro w cenie paliwa jest podatek (ogromny!), to nie dopłacasz do samochodów.
                    Przemyśl to.
                    • Gość: binio Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 20:55
                      W cenie półlitra jest jeszcze większy podatek. W piwie także niemały i co z tego wynika?
                      • wutang4eva Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 21:02
                        Wynika z tego fakt, ze podobnie jak kierowcy, tak i milosnicy alkoholu sa rabowani w bialy dzien i w duzej mierze stanowia o budzecie tego panstwa.
                        • Gość: binio Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.10, 09:37
                          To teraz jeszcze inaczej. będąc najemnym pracownikiem 2/5 pensji to podatki i opłaty parapodatkowe (ZUS). Wniosek kierowcy nie są nic bardziej "rabowani" na podatkach niż inne grupy. Gotując też płacisz VAT i akcyzę. Nieważne czy na prądzie czy gazie
                          • rlnd Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 19.10.10, 11:14
                            Rozumiem ze kierowcy nie sa nigdzie zatrudnieni i nie gotuja ?
                            • Gość: binio Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.10, 14:09
                              Właściciel firmy płaci ZUS ryczałtem od kwoty poniżej średniej krajowej. Niektóre formy działalności mogą być nawet opodatkowane kartą podatkową. Więc pracownicy to też grupa społeczna są wśród nich kierowcy, ale nie każdy kierowca jest na etacie. A na etacie płaci się wyższe podatki za pośrednictwem pracodawcy, ale jednak.
                          • wutang4eva Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 19.10.10, 17:09
                            Sa bardziej rabowani, bo oprocz roznorakich rabunkow zusowo-podatkowych to jeszcze sa nastepnie rabowani od tego co im zostalo juz po rabunku.
                  • watako23 Re:rydzyk_fizyk nie kłam 18.10.10, 21:50
                    > Do tego nawet zsumowane wpływy z akcyzy i VATu od paliw silnikowych nie przewyż
                    > szają kosztów, o których wspomniałem wyżej.

                    To taki cytacik dla tych kłamstw i opieraniu się na widzimisię.

                    "Wszyscy właściciele samochodów w Polsce za pierwszych dziesięć miesięcy 2004 roku oddali budżetowi państwa w postaci podatku akcyzowego na paliwa 12 mld 870 mln złotych. W całym 2004 roku Ministerstwo Finansów planuje zebrać z akcyzy na paliwa blisko 15,5 mld zł. Jednak na drogi z kasy państwa poszło w mijającym roku tylko 1,855 mld zł. Zgodnie z ustawą, wydatki państwa na drogownictwo muszą stanowić jedynie 12 proc. wpływów z akcyzy na paliwa. W 2005 roku, według Elżbiety Suchockiej-Rogulskiej, wiceminister finansów, rząd z pieniędzy pochodzących z grabienia kierowców na stacjach benzynowych zamierza na drogi przeznaczyć 2,320 mld zł"

                    że VAT jest ogólnym podatkiem to co z tego. Płacą go kierowcy a nie rowerzyści czy jeżdżący transportem publicznym. O głupocie twojej że do transportu samochodowego dopłacamy to szkoda pisać. Jedź do Konga tam transportu samochodowego nie ma. Kraj się rozwija:).
                    Transport i to samochodowy jest motorem gospodarki i zapewnia jego rozwój. Nie rowerzyści.
                    • Gość: sky_fifi Re:rydzyk_fizyk nie kłam IP: *.146.249.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.10, 07:36
                      Dzięki za znalezienie i przytoczenie tych danych.
                    • rydzyk_fizyk Re:rydzyk_fizyk nie kłam 19.10.10, 10:09
                      Ty nawet nie wiesz co przytaczasz :P
                      No chyba, że uważasz, że całe wydatki na drogi w 2004 r. wyniosły 2 miliardy złotych.

                      Pomijam już to, że dzisiaj mamy zupełnie inny stan prawny.

                      Wydatki na drogi to ok. 60 mld zł rocznie - nie licząc dodatkowych kosztów no i przede wszystkim utraconych korzyści z kapitału umoczonego w gruncie pod drogi.
                      • Gość: gość Re:rydzyk_fizyk nie kłam IP: *.180.159.27.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.10, 10:39
                        rydzyk_fizyk napisał:

                        > Wydatki na drogi to ok. 60 mld zł rocznie - nie licząc dodatkowych kosztów
                        Wydatki te z nawiązką pokryte są przez kierowców, firmy transportowe itp.


                        > no i przede wszystkim utraconych korzyści z kapitału umoczonego w gruncie pod drogi
                        to co Twoim zdaniem powinno być w miastach zamiast ulic - torowiska?
                        torowiska tramwajowe i kolejowe też zajmują sporo terenu - zaorać i popylać z buta?

                        miasto to ulice = ulice to miasto

                        zejdź na ziemię kolego, dla swojego dobra

                        rowerzyści motorem rozwoju kraju, dobre sobie! :-)
                        • rydzyk_fizyk Zapoznaj się lepiej z danymi 19.10.10, 10:56
                          > Wydatki te z nawiązką pokryte są przez kierowców, firmy transportowe itp.

                          Poproszę źródło tych rewelacji.

                          Dla ułatwienia dodam, że wpływ z podatku akcyzowego na paliwa silnikowe to raptem 22,5 mld zł (wykonanie budżetu 2009 r.), wpływy z akcyzy na samochody 1,5 mld zł.

                          A podatek akcyzowy nie jest żadnym specjalnym podatkiem od dróg - wymienione wpływy nie stanowią nawet połowy wszystkich wpływów z podatku akcyzowego w 2009 r.

                          > > no i przede wszystkim utraconych korzyści z kapitału umoczonego w gruncie
                          > pod drogi
                          > to co Twoim zdaniem powinno być w miastach zamiast ulic - torowiska?
                          > torowiska tramwajowe i kolejowe też zajmują sporo terenu - zaorać i popylać z b
                          > uta?

                          Niekoniecznie, co nie znaczy, że nie należy tych kosztów brać pod uwagę.
                          Drogi utwardzone w Polsce zajmują lekko licząc ok. 500 tys. ha.
                          To spory kapitał zamrożony na długo, z którego nie czerpie się pożytków (odsetek, czynszu) a jedynie się do niego dokłada.

                          > rowerzyści motorem rozwoju kraju, dobre sobie! :-)

                          Niczego takiego nie twierdziłem.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia
                          • Gość: m. Re: Zapoznaj się lepiej z danymi IP: *.centertel.pl 19.10.10, 11:03
                            > Drogi utwardzone w Polsce zajmują lekko licząc ok. 500 tys. ha.
                            > To spory kapitał zamrożony na długo, z którego nie czerpie się pożytków (odsete
                            > k, czynszu) a jedynie się do niego dokłada.
                            Rozumiem że będąc deweloperem, postawiłbyś blok nie posiadający klatek schodowych, tylko całkowicie wypełniony mieszkaniami - żeby nie "zamrażać kapitału" na klatki schodowe ale 100% kubatury bloku sprzedać klientom?
                            • rydzyk_fizyk Re: Zapoznaj się lepiej z danymi 19.10.10, 11:21
                              Synu, doucz się trochę i sprawdź do kogo należą klatki schodowe i inne części wspólne budynku.

                              Chyba nie jesteś tak naiwny żeby twierdzić, że nabywcy dostają je za darmo.
                              • Gość: m. Re: Zapoznaj się lepiej z danymi IP: *.centertel.pl 19.10.10, 11:25
                                A drogi to niby do Marsjan należą?
                                • rydzyk_fizyk Re: Zapoznaj się lepiej z danymi 19.10.10, 11:31
                                  Gość portalu: m. napisał(a):

                                  > A drogi to niby do Marsjan należą?

                                  W każdym razie nie do ciebie.
                          • Gość: gość Re: Zapoznaj się lepiej z danymi IP: *.180.159.27.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.10, 11:12
                            rydzyk_fizyk napisał:

                            > > Wydatki te z nawiązką pokryte są przez kierowców, firmy transportowe itp.
                            > Poproszę źródło tych rewelacji.
                            jak tylko odpowiesz na pytanie zadane tutaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,752,117683455,117692086,Re_w_PL_mandaty_i_wyroki_za_morderstwa_sa_za_nis.html

                            >
                            > Dla ułatwienia dodam, że wpływ z podatku akcyzowego na paliwa silnikowe to rapt
                            > em 22,5 mld zł (wykonanie budżetu 2009 r.), wpływy z akcyzy na samochody 1,5 ml
                            > d zł.
                            Chcesz powiedzieć, że państwo "ma" z transportu samochodowego tylko akcyzę? Błagam cię...

                            > > > no i przede wszystkim utraconych korzyści z kapitału umoczonego w g
                            > runcie
                            > > pod drogi
                            > > to co Twoim zdaniem powinno być w miastach zamiast ulic - torowiska?
                            > > torowiska tramwajowe i kolejowe też zajmują sporo terenu - zaorać i popyl
                            > ać z b
                            > > uta?
                            >
                            > Niekoniecznie, co nie znaczy, że nie należy tych kosztów brać pod uwagę.
                            > Drogi utwardzone w Polsce zajmują lekko licząc ok. 500 tys. ha.
                            > To spory kapitał zamrożony na długo, z którego nie czerpie się pożytków (odsete
                            > k, czynszu) a jedynie się do niego dokłada.

                            Jasne, ulice i drogi są niepotrzebne bo "To spory kapitał zamrożony na długo, z którego nie czerpie się pożytków".

                            No nie wiem, ja "czerpię pożytki" i miliony Polaków również.

                            Aż żal czytać te twoje wypociny...
                            • rydzyk_fizyk Re: Zapoznaj się lepiej z danymi 19.10.10, 11:59
                              Odpowiedź znajdziesz tutaj:

                              forum.gazeta.pl/forum/w,752,117683455,117727417,Re_w_PL_mandaty_i_wyroki_za_morderstwa_sa_za_nis.html
                              > Chcesz powiedzieć, że państwo "ma" z transportu samochodowego tylko akcyzę? Bła
                              > gam cię...


                              To ty mówiłeś o pokrywaniu z nawiązką.
                              Nawet akcyza jest zwyczajnym podatkiem, nieekwiwaletnym świadczeniem, które nie daje żadnych praw do świadczenia wzajemnego.

                              Poza tym nie widziałem żeby żul pijący alpagę i palący papierosy domagał się od państwa żeby zapłaciło za niego chociażby kaucję za butelkę.

                              A co do kalkulowania kosztów zamrożonego kapitału.
                              Pieniądze trzymasz w skarpecie czy w bieliźniarce? :>
                              • Gość: gość Re: Zapoznaj się lepiej z danymi IP: *.181.97.39.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.10, 14:51
                                rydzyk_fizyk napisał:

                                > Odpowiedź znajdziesz tutaj:
                                >
                                >
                                rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,752,117683455,117727417,Re_w_PL_mandaty_i_wyroki_za_morderstwa_sa_za_nis.html
                                > > Chcesz powiedzieć, że państwo "ma" z transportu samochodowego tylko ak
                                > cyzę? Bła
                                > > gam cię...

                                >
                                > To ty mówiłeś o pokrywaniu z nawiązką.
                                > Nawet akcyza jest zwyczajnym podatkiem, nieekwiwaletnym świadczeniem, które nie
                                > daje żadnych praw do świadczenia wzajemnego.
                                A czy ja twierdzę, że jest inaczej?

                                >
                                > Poza tym nie widziałem żeby żul pijący alpagę i palący papierosy domagał się od
                                > państwa żeby zapłaciło za niego chociażby kaucję za butelkę.
                                No i ...? Państwo leczy żula, przywraca go do jako-takiego stanu i utrzymuje nawet jeśli ten żul sobie tego nie życzy. Jeszcze policz koszty zamrożonego kapitału w stosunku do żula :-D

                                >
                                > A co do kalkulowania kosztów zamrożonego kapitału.
                                > Pieniądze trzymasz w skarpecie czy w bieliźniarce? :>

                                Każdy metr kw drogi i ulicy zwrócił się już wielokrotnie, na długo przed twym pojawieniem się na świecie.

                                Polska ma 312 tys. km kw. - Boże cóż to za koszt! Przecież tu mogłoby być coś innego, coś takiego jak Szwajcaria, Holandia itp. Jak to znieść?!?
                          • watako23 Re: Zapoznaj się lepiej z danymi 19.10.10, 13:04
                            > Poproszę źródło tych rewelacji.

                            Wykonanie budżetu z poprzednich lat.

                            W moim poście wyżej
                            forum.gazeta.pl/forum/w,752,117683455,117730575,Rydzk_fizyk_nie_manipuluj_danymi_.html
              • wutang4eva Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 18:47
                Najbardziej drogi niszcza nie osobowki lecz ciezarowki i autobusy. Ot takie prawa fizyki. Jako fizyk powinienes o tym najlepiej wiedziec.
                • rydzyk_fizyk Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 19.10.10, 11:00
                  Dlatego właściciele samochodów ciężarowych i autobusów nadal płacą podatek drogowy.
                  • wutang4eva Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 19.10.10, 17:21
                    Ktory wynosi kilkaset zl rocznie. Proporcjonalnie kierowca osobowki zaplacilby kilkadziesiat zl rocznie. Mysle, ze nie bylo zbyt wielu sprzeciwow, jesli byloby wiadomo, ze te pieniadze pojda w istocie na drogi.
                    Swoja droga czy MZA tez placi ten podatek?
            • rorkdcr Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 13:31
              watako23 napisał:

              > O widać młody społeczniak i lewak. Pewnie uważamy że kara śmierci dla bandytów
              > to źle bo mieli trudne dzieciństwo. A dla kierwoców to już kary. NAjpierw małla
              > cie to trzeba komuś udowodnić że to jego wina.


              Jak patrzę na pieszych którzy ch
              > odzą wieczorami środkiem ulicy i rowerzystów którzy bez jakiego kolwiek obejrze
              > nia się wjeżdzają pod samochód to się scyzoryk otwiera.

              nie zauważyłem, zauważyłem natomiast gonitwy samochodami w godzinach wieczornych.

              > Panie psycholożki pewnie pracuja na państwowym albo w fundacji za państwowe pie
              > niądze i udają idiotki. Kierwocy zarabiają na ten kreaj i tworzą jego dobrobyt
              > więc odpieprzyć się i dziękować a nie pisać debilizmy.

              interesująca argumentacja, ale cytując Icemana z Top Gun odpowiem "bullshit!"
              To że ktoś toczy asfaltem swojego złoma nie jest równoznaczne z utrzymywaniem kraju i tworzeniem dobrobytu, chyba że o dobrobycie świadczy emisja spalin i zajmowanie każdego wolnego miejsca na chodniku.

              Do transportu publiczneg
              > o dopłacamy. Jak zaczniecie plłacić w biletach całkowity koszt to wtedy porozma
              > wiamy.

              To również ciekawe, ciekawe też jest jaki deficyt generuje ciągłe remontowanie nawierzchni i naprawiania szkód powstałych w wyniku zbyt natężonego ruchu ulicznego.

              Rowery są najbardziej śmieszną opcją. W polsce gdzie można nim jeździć z
              > e wzgledu na pogodę jakieś 3 miesiace to robienie dla nich ścieżek to jest prze
              > stępstwo marnowania pieniędzy z moich podatków.

              Naprawdę debilny argument, w szwecji jest zdecydowanie mniej przyjazna aura, a w sztokholmie jest bardzo dużo ścieżek rowerowych, to jeszcze,skandal, ludzie z nich tłumnie korzystają.Ja rozumiem że dojazd rowerem z klewek może być problemem, ale od tego właśnie jest komunikacja miejska i podmiejska.

              • watako23 Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 22:47
                > nie zauważyłem, zauważyłem natomiast gonitwy samochodami w godzinach wieczornyc
                > h.
                To widać nie jeździsz samochodem.

                > interesująca argumentacja, ale cytując Icemana z Top Gun odpowiem "bullshit!"
                > To że ktoś toczy asfaltem swojego złoma nie jest równoznaczne z utrzymywaniem k
                > raju i tworzeniem dobrobytu, chyba że o dobrobycie świadczy emisja spalin i zaj
                > mowanie każdego wolnego miejsca na chodniku.

                Najbardziej prostym argumentem który twój mózg może przyjąć to podatki z samego paliwa które kilkakrotnie przewyższają koszty utrzymania dróg. Nie mówię już o pośrednich korzyściach dla rowoju gospodarki bo twój mózg takiego czegos nie zniesie.

                > To również ciekawe, ciekawe też jest jaki deficyt generuje ciągłe remontowanie
                > nawierzchni i naprawiania szkód powstałych w wyniku zbyt natężonego ruchu ulicz
                > nego.

                Odpowiedz powyżej dawałem rydzk_fizykowi jakie są wpływy a jakie wydatki na transport.

                > Naprawdę debilny argument, w szwecji jest zdecydowanie mniej przyjazna aura, a
                > w sztokholmie jest bardzo dużo ścieżek rowerowych,
                I co to ma do rzeczy? Że chce im się marnować pieniądze jeszcze bardziej? MOże na wzór kierowców wprowadzmy podatek od roweru i z niego budujmy ścieżki. Zobaczymy czy tak chętnie będziesz płacił.

                > to jeszcze,skandal, ludzie z
                > nich tłumnie korzystają.Ja rozumiem że dojazd rowerem z klewek może być proble
                > mem, ale od tego właśnie jest komunikacja miejska i podmiejska.

                Może i tłumnie korzystają tylko że kierowcy za to płacą. Nie mam nic przeciwko rowerom, hulajnogom, trasportowi publicznemu. Tylko niech ci co z tego korzystają ponoszą tego koszty. A nie wyciagają łapy po moje podatki.
          • manhu Re: w PL mandaty i wyroki za morderstwa są za nis 18.10.10, 11:55
            > jakby za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej
            Zgadza się, u nas nawet za usiłowanie morderstwa - wymuszenie pierwszeństwa na pieszym mającym zielone światło - dostaje się nic (a bardzo rzadko drobny mandat).

            Dodatkowo za granicą są kary za agresywną jazdę (typu ruszanie z piskiem opon), codziennie zrywam się wielokrotnie, żeby zobaczyć co to za wariat tak rusza lub co za wariat parkuje mi blisko domu (blokując pół ulicy, nietypowo bo poprzecznie do kierunku ruchu!), oczywiści są też rajdowcy pędzący 100-150 km/h (gdzie już 60 km/h jest ryzykowne, na szczęście jest spowalniacz na ulicy).
        • Gość: jojk hehe IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.10.10, 13:09
          rydzyk_fizyk napisał:

          > Na szczęście ten fetyszyzm zniknie wraz z powszednieniem samochodów.
          >
          > Do tego coraz więcej ludzi zaczyna po prostu liczyć i widzi, że posiadanie samo
          > chodu się nie opłaca.

          gołodupiec :D

          A wracając do fragmentu wypocin psychoczegośtam odnoszący się do nalepek (naklejania "to lubię" na czyichś samochodach) to jakbym dorwał kootasa, który by coś takiego nalepił na moim samochodzie wtedy z przylemnością wsadziłbym mu w odbyt cały posiadany przez niego zapas, naklejając na samym wierzchu "to lubię" :D
          • Gość: tiaa Re: hehe IP: *.dint.wroc.pl 18.10.10, 14:02
            A co, kredycik za autko jeszcze nie spłacony?
          • Gość: gupi Re: hehe IP: 170.252.80.* 18.10.10, 14:03
            To może ja się zgłoszę. Kiedyś - kiedy mi się jeszcze chciało- naklejałem takie naklejki-plomby, rozpadające się przy zerwaniu na samochodach ludzi, który w oczywisty sposób łamali przepisy i utrudniali mi przejazd ścieżką rowerową. I tylko w sytuacjach kiedy musiałem zejść z roweru, bo inaczej to naprawdę czasu szkoda.
            No i raz traf chciał, wracając spotkałem pana, który właśnie drapał naklejkę z lusterka :)
            I chu... i kur... "jak bym cię ku.. dorwał" itp. Więc się zatrzymałem i mówię - to ja, a nalepiłem bo stoi pan na scieżce i przejechać się nie dało.
            Pan kierowca zaniemówił i ... tyle. Nie klął, nie próbował mi nic w odbyt wciskać. A ja wyjaśniłem, że coś musiałem zrobić, bo nigdy tu przejechać nie mogę. No i magia chwili - "przepraszam, racja tu się nie powinno parkować".
            Chamem i prostakiem można być w internecie i wyobraźni - anonimowo. A w życiu to po prostu nie wypada...
            • julita165 Re: hehe 18.10.10, 14:13
              No dobra...rozumiem naklejanie za złe parkowanie. Ale co za kretyński pomysł oblepiać samochody parkujące prawidłowo ! Za to też bym chętnie dał w zęby :-)
            • three-gun-max Re: hehe 18.10.10, 15:24
              Na moim osiedlu obili kiedyś ryja takiemu okularnikowi na rowerku, który naklejał coś na samochodach. Oczywiście nic nie widziałem. Tak samo jak sąsiedzi :D
              • Gość: gupi Re: hehe IP: *.net 18.10.10, 18:23
                aaa tam, gadanie takie.
                Mnie też w sumie nie raz paszczę stłukli, ale nie za naklejki czy inną działalność "aktywistyczną" - tylko klasycznie bez powodu. Więc pewnie czy by się kręcił czy nie i tak by zarobił...


    • Gość: Polak nie katolik Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.chello.pl 18.10.10, 10:25
      Sam jesteś stek bzdur. Wypowiadająca się przedstawiła bardzo interesujące i wartościowe fakty z dziedziny psychologii ruchu i zagospodarowania przestrzennego w cywilizowanym świecie.
      Tak długo, jak w Polsce będą warchoły, chamy, ksenofoby tak trudno będzie prowadzić dialog społeczny i wcielać go w życie.
      • Gość: badrel Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.10, 10:44
        Na wstępie obrzucając ludzi mających inne zdanie epitetami typu "warchoł, cham i ksenofob" rozumiem, że rozpoczynasz ten "dialog społeczny", o którym wspominasz? Czy też dialog ma wg ciebie polegać na tym, że ludzie mający takie zdanie jak ty i zgadzający się we wszystkim z tobą będą lizać się wzajemnie po pupciach?
      • three-gun-max Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł 18.10.10, 11:35
        Eurokołchoz to cywilizowany świat? Chyba w porównaniu z Meksykiem ;)
        • Gość: Talib Kweli Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.chello.pl 18.10.10, 12:10
          Twoje motto to niech zgadne "cudze chwalicie swojego nie znacie " gratuluje podejscia. Jeszcze nigdy w historii nie było tak że zachód sie od wschodu uczył i zapewniam Cię że i tym razem nie bedzie inaczej
          • three-gun-max Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł 18.10.10, 12:28
            Niech Eurokołchoz się od Zachodu uczy :)
    • rlnd Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł 18.10.10, 10:33
      Bo teraz walczymy ze WschodAzja i Gazeta (Miniprawd) odpowiednio naswietla (nakreca) problem.
    • r_mol Chore kobiety, kto wie czy nie lesbijki 18.10.10, 10:33
      Rozbawiło mnie stwierdzenie że "Warszawa ma komunikację publiczną na przyzwoitym europejskim poziomie" - ale może to po prostu w skomunizowanej i zislamizowanej zachodniej Europie komunikacja tak zeszła na psy, że polski syf i bieda stały się "europejskim poziomem"...
      • Gość: warszawianka taa, komunikację mamy super IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 10:48
        10km, z domu do pracy, naszą wspaniałą komunikacją pokonuje jedynie w 1,5-2godz, rowerem ok 45 min, autem 20min.. Naprawde super mamy tą komunikację.. Dodam że mieszkam przy samym metrze, tyle tylko że Bemowo nie jest z nim w żaden sposób w prostej linii skomunikowane.. SUPER MAMY KOMUNIKACJĘ!!
        • Gość: "bemowianka" Re: taa, komunikację mamy super IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.10, 11:47
          hmm... a mi się wydawało że np. z Bankowego dojazd na Bemowo jest całkiem prosty O.o
        • Gość: le ming Re: taa, komunikację mamy super IP: 178.73.49.* 18.10.10, 12:27
          Nie wiem, co to znaczy "przy saym metrze" i nie wiem, jaki kawalek Bemowa masz na mysli, ale polaczenia z Bankowym i Mlocinami sa bardzo przyzwoite. A takze z Marymontem.
          • Gość: warszawianka Re: taa, komunikację mamy super IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 12:36
            Najwyraźniej "przyzwoite" może mieć wiele znaczeń.. Mokotów- Bemowo autem jadę 20-40min , metro ok 20min + tramwaj 10-20min (czekania) i jedzie 20-40min (zależy który i od jakiej stacji metra), ew autobus 25-30 min od metra.. Tak więc sumując auto 20-40 min a komunikacją miejską ok 1,5 godz. Raz mi sie udało w 65 min dojechać, ale nie raz jechałam i 2 godz.. Dla mnie jednak kiepska komunikacja- wybieram 20min autem bez czekania i marzniecia na przystankach..
            • Gość: tpepe Re: taa, komunikację mamy super IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.10, 14:55
              20 min z Bemowa na Mokotów? to nie realistyczne, chyba ze późnym wieczorem. Sam jeżdżę z Żoliborza na Ochotę, wieczorem najszybsze jest auto, w dzień rower, potem auto a potem komunikacja, ale w czasie pełnego szczytu: rower, komunikacja i na końcu samochód.
              • Gość: olo Re: taa, komunikację mamy super IP: *.chello.pl 18.10.10, 16:01
                no wlasnie zabawne, 20 minut to sie czasami jedzie gorczewska od ratusza bemowo do ul. leszno, a gdzie tam mokotow dopiero, fantastyka panie, fantastyka
                • wutang4eva Re: taa, komunikację mamy super 18.10.10, 18:17
                  Nie kazdy musi jechac Gorczewska od ratusza bemowo do ul. leszno. A np. z Deotymy na Ursynow jedzie sie 30 minut i tez oczywiscie wedlug wszelakich znawcow z tego forum jest to fantastyka. Tyle ze codziennie walsnie tyle czasu zajmuje droga.
                • Gość: warszawianka Re: taa, komunikację mamy super IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.10, 09:09
                  Od Górczewskiej trzymam sie z daleka, tam zawsze jest korek, a korki są po to by je omijać.. Jeżdzę przez centrum do Powązkowskiej i potem "od tyłu" na Bemowo.. Myśleć trzeba.. hehe
              • Gość: warszawianka Re: taa, komunikację mamy super IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.10, 09:07
                Na 8mą przez samiutkie centrum jade i potem wzdłuż Powązek i w 20 min jestem w opracy :) Po południu jest troche gorzej ale jak wyjdę o czasie z pracy to jade przed korkami, wiec 20 min, jak póżniej to czasem gdzieś utknę i max 40 min..
            • Gość: sky_fifi Re: taa, komunikację mamy super IP: *.146.37.145.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 20:58
              Ja kiedyś podawałm przykład Rondo ONZ - Powiśle. Komunikacją miejską ok. 45 minut, samochodem - do 15, co moim zdaniem jest totalną porażką komunikacji miejskiej.
              Oczywiście zaraz się odezwali teoretycy-gawędziarze, którzy w życiu tą trasą nie jechali, ale wiedzieli lepiej, że to niemozliwe, że komunikacją miejską tak długo :-)) Niektórzy nawet rozkłady jazdy ze strony ZTM cytowali :--)))
              • wutang4eva Re: taa, komunikację mamy super 18.10.10, 21:05
                Tych komuszkow-teoretykow tez najbardziej tutaj uwielbiam. Lepiej ode mnie wiedza ile jade, dokad jade, w jakich godzinach i ktoredy :)
                • teresa_sylwia Re: taa, komunikację mamy super 19.10.10, 15:26
                  Zwłaszcza że dla wielu jazda komunikacją miejską to tylko czas samego przejazdu (wg strony ZTM) bez uwzględnienia czasu dojścia na przystanek, poczekania, przejścia z jednego przystanku na drugi podczas przesiadki, poczekania i wreszcie dojścia z przystanku do miejsca docelowego. Uwielbiam to :D
      • bun01 I kierowców autobusów też mamy na europejskim 18.10.10, 11:01
        poziomie? Idioci, którzy nie reagują na zmianę swiateł (zawsze mają zielone), przejścia dla pieszych, itp, są zakałą Europy? Myślałem, ze tylko w Warszawie zdarzają sie takie indywidua ;-)
    • Gość: bolo "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu, IP: 178.56.10.* 18.10.10, 10:33
      lodówki, kanalizacji i kuchenki.
      Oczywiście mógłbym jeździć zbiorkomem, nosić wodę ze studni, chodzić do sławojki, prać w potoku, gotować na ognisku itd, ale z powodu bałwochwalczego stosunku do zdobyczy cywilizacji mi się nie chce.
      • rlnd Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu 18.10.10, 10:39
        No, a ja zawsze myslalem, ze to Gazeta ma balwochwalczy stosunek do zbiorkomu ?
        A z wypowiedzi niektorych zwolennikow komunikacji miejskiej wynika nawet, ze jezdzenie zbiorkomem kwalifikuje ich do tzw. elity (pozostali przeciez jezdza blachosmrodami).
      • Gość: turysta Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: *.chello.pl 18.10.10, 11:23
        Gość portalu: bolo napisał(a):

        > lodówki, kanalizacji
        > i kuchenki.

        Korzystasz z kanalizy, kiedy jest zapchana gównem, czy najpierw starasz się ją udrożnić? Bo do tego faktu powinieneś zrobić porównanie z samochodem, a nie do samego faktu posiadania kanalizy. Tak samo przepełniona lodówka nie pomieści więcej żarła, chyba, że kupisz większą. Ale w końcu ograniczy cię wielkość mieszkania.

        Samochód jest narzędziem, ale nieumiejętnie wykorzystywany, staje się problemem.

        A tak poza tym - w artykule sama prawda. I widać, jak niektórych fetyszystów samochodowych to boli :)
        • Gość: bolo Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: 178.56.10.* 18.10.10, 11:44
          > Korzystasz z kanalizy, kiedy jest zapchana gównem, czy najpierw starasz się ją
          > udrożnić?
          Tak, zepsuty samochód trzeba naprawić, podobnie jak zepsuty wodociąg czy kanalizację. Przez czas awarii jeździ się zbiorkomem i nosi wodę ze studni, robiłem jedno i drugie nie raz i tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że szkoda czasu. Po to wynaleziono samochody i wodociągi.

          > Tak samo przepełniona lodówka nie pomieści w
          > ięcej żarła, chyba, że kupisz większą. Ale w końcu ograniczy cię wielkość miesz
          > kania.
          A po cholerę mi większa lodówka? Zapętliłeś się w tej pseudofilozofii jak te psycholożki w swoich wywodach.

          > A tak poza tym - w artykule sama prawda. I widać, jak niektórych fetyszystów sa
          > mochodowych to boli :)
          Ta ekojebliwość GW raczej coraz bardziej bawi. Już jakiś czas temu podjąłem decyzję o niegłosowaniu na HGW, więc i tak mi to wisi, czy GW próbuje jej napędzić głosów, czy wręcz odwrotnie. A pseudo-naukowe wywody psycholożek zbliżają GW do poziomu Naszego Dziennika... lub kabaretu.
      • Gość: ktoś Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: 212.160.172.* 18.10.10, 11:38
        Mam to głęboko w czterech literach czym jeździsz, w czym pierzesz i skąd bierzesz wodę. Najważniejsze abyś swoim postępowaniem nie utrudniał życia innym. To wszystko
        • rlnd Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu 18.10.10, 11:44
          > Najważniejsze abyś swoim postępowaniem nie utrudniał życia innym.

          A czym w takim razie jest buspas ?
        • Gość: bolo Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: 178.56.10.* 18.10.10, 11:46
          > Najważniejsze abyś swoim postępowaniem nie utrudniał życia innym
          Rozumiem że jak jest tłok w autobusie, to wysiadasz i idziesz dalej pieszo, bo nie chcesz utrudniać życia tym, którzy próbują (bezskutecznie) wsiąść do tego przepełnionego autobusu?
          • Gość: edi Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: *.acn.waw.pl 18.10.10, 11:53
            Jak jest tłok w autobusie to trzeba przejść do środka, a nie jak sporo kretynów robi, stać przy samych drzwiach.
            • Gość: joj Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.10.10, 13:14
              Gość portalu: edi napisał(a):

              > Jak jest tłok w autobusie to trzeba przejść do środka, a nie jak sporo kretynów
              > robi, stać przy samych drzwiach.

              Do środka mogą wejść tylko jaśnie państwo. Odźwierni, służba i psy mają stać przy drzwiach!
          • Gość: turysta Re: "Bałwochwalczy stosunek" mam też do wodociągu IP: *.chello.pl 18.10.10, 16:02
            > Rozumiem że jak jest tłok w autobusie, to wysiadasz i idziesz dalej pieszo, bo
            > nie chcesz utrudniać życia tym, którzy próbują (bezskutecznie) wsiąść do tego p
            > rzepełnionego autobusu?

            Nie.. Lepiej, gdy jest tłok w autobusie, wsiąść do swojego samochodu i zrobić dodatkowy tłok na drodze, tak, by ci stłoczeni w autobusie, musieli dodatkowo stać w korkach.. Wtedy z pewnością każdy będzie marzył o jeździe autobusem..
    • Gość: zzz Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady IP: *.89.67.170.static.crowley.pl 18.10.10, 10:34
      No tak, nie ma to jak na zachodzie. Tam to sie super zyje pieszym. W takiej na przyklad Francji, wystarczy, ze pieszy podejdzie do przejscia i ... Chociaz nie, we Francji tak nie ma. To moze Holandia... Nie, tez nie. Polska jednak wyglada troche inaczej niz Holandia. Do czego by tu sie porownac...?
      A ta wojna polsko-polska to gdzie ona sie toczy? GW pisze, ze w Wwie, ale chyba w innej dzielnicy niz ta, w ktorej ja bywam.
      A na powaznie - zrozumcie to w koncu. Samochod to srodek transportu. I nic wiecej. Tak jak nikt ma "balwochwalczego stosunku" do dlugopisu, ktory jest narzedziem sluzacym do pisania, tak nikt nie ma "balwochwalczego stosunku" do samochodu, ktory jest jedynie narzedziem do przemieszczania sie. Skad wzial sie ten dziwaczny pomysl dziennikarzy probujacych wmowic innym, ze kierowca-wlasciciel samochodu uwaza go za przedluzenie swojej osobowosci?? Samochod nie jest symbolem statusu ani osobowosci, i w zadnym wypadku nie oglasza swiatu kim jest jego wlasciciel. Trzeba miec nie po kolei w glowie by tak uwazac.
      • Gość: Dzarko Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.lewandow.net.pl 18.10.10, 11:52
        Nigdy nikomu niczego nie przedłuża ten samochód? W 99,9% masz rację, ale czasem trafia się właśnie taki, któremu przedłuża penisa i służy do odreagowania. Artykuły takie jak ten sugerują, że wszyscy, albo większość to chamy ale jest to wina naszego mózgu nastawionego na wyłapywanie nieregularności. Dlatego właśnie wariat za kierownicą tak się nam rzuca w oczy i wydaje nam się, że jest ich jakoś dużo, ale tak na logikę patrząc to w Warszawie mija się kilkadziesiąt samochodów na minutę, jeśli więc podczas godzinnej przejażdżki spotka się 10 kretynów, to jest to ułamek procenta. Nie zmienia to jednak faktu, że należałoby ich eliminować z ulic.
        • teresa_sylwia Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł 19.10.10, 15:33
          Zgadzam się, idiotów za kierownicą trzeba eliminować, ale mandatami i punktami karnymi - czyli egzekwowaniem przepisów. A nie zamykaniem ulic i likwidacją miejsc do parkowania.
    • Gość: eryk Bangkok bez chodników??? IP: 212.160.172.* 18.10.10, 10:34
      od kiedy???
      • Gość: Zenon Re: Bangkok bez chodników??? IP: 178.73.48.* 18.10.10, 10:50
        Tak, z tym Bangkokiem przesadzily. Chodnikitam sa i to calkiem szerokie, po ktorych w dodatku nie jezdza samochody, jak w Warszawie. Owszem, jest takie miejsce, gdzie chodnikow brak, jednak to tak zwana dzielnica backpackerow, ale tlum pieszych jest tak gestyze samochody - szczesliwie nieliczne - jada 5 na godzine.
        Inna rzecz, to przechodzenie, a w zasadzie przebieganie przez ulice w Bangkoku - to jest prawdziwy koszmar - samochody pedza czesto jak w Warszawie (grubo ponad 50 km/h), swiatla dla pieszych rzadko sa - przez ulice trzeba biegac, zeby przezyc. A przeciez to buddyjski kraj, tymczasem w muzulamanskiej Kasablance jest juz lepej :0

        Co do reszty artykulu - zgoda - samochod jest przedluzeniem wlasnego "chez moi" a w tlumaczenia, ze to tylko srodek transportu nie wierze. Mam samochod i wiem, ze punkt widzenia zmienia sie wraz z punktem siedzenia. Jesli jednak ktos nie porusza sie po miescie w inny sposob niz samododem, trudno mu zrozumiec punkt widzenia niezmotoryzowanych. (Dlatego staram sie uzywac samochodu tylko w ostatecznosci - bo klaustrofobia blaszanej puszki wzbudza wielkie frustracje i pretensje wobec swiata zewnetrznego) A to niezmotoryzowani MUSZA miec pierwszenstwo w miescie KAZDYM WYPADKU, chocby dlatego, ze sa slabszymi uzytkownikami drog, a o poziomie rozwoju cywilizacyjnego swiadczy mniej przyrost PKB a bardziej stosunek do slabszych.
        • Gość: warszawianka Re: Bangkok bez chodników??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 10:59
          Auto przedłużeniem "ego".. Moje "ego" jest takie samo niezależnie czy jadę stara, rozklekotana skodą mojego brata czy nowym audi mojego męża czy moim maleńkim pudełeczkiem.. Za każdym razem jestem tą samą osobą jadę tak samo i czuje sie tak samo.. Auto jest moim środkiem transportu i niczym więcej. Rozwoże nim dzieciaki i jade do pracy, czasem używam go też podczas pracy i tyle.. Komunikacją nie zdążyła bym połowy spraw pozałatwiać i dla tego używam auta..
          • julita165 Re: Bangkok bez chodników??? 18.10.10, 12:25
            Całkowicie się z Tobą zgadzam ! Też jeżdżę na co dzień samochodem i kiedyś z czystej ciekawości porównałam mój czas przejazdu autem w różne miejsca z rozkładami jazdy KM. Nawet nie biorąc pod uwagę ewentualnych spóźnień czy awarii wyniki i tak były szokujące. Jeżdżę autem bo mi tak po prostu wygodniej a nie dlatego, że muszę podbudować swoje ego. To jakiś chory pomysł.
        • Gość: Leon Re: Bangkok bez chodników??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 11:02
          Zenon, nie każdy myśli tak jak Ty. Ja używan auta jako narzędzie do pracy, takie samo jak laptop, telefon czy długopis. Poza tym nie każdy ma możliwość jazdy zbirkomem: spróbuj rano przejechać z prawej strony Warszawy na lewą, po drodze zawieź dwójkę małych dzieci do żłobka i przedszkola znajdujących się od siebie w sumie dość blisko ale z powodu kiepskiego połączenia kosmicznie daaaleko i zdąż do pracy na 8:30 - jak Ci się uda to stawiam flaszkę.
          Co do pierszeństwa pieszych - nie zgodzę się z twierdzeniem, że muszą mieć pierszeństwo w każdym wypadku. Podam Ci przykład z dziś: Wiertnicza, sporo przejść dla pieszych, ale po co z nich korzystać? Szanowny Pan beztrosko sobie przechodzi przez jezdnie powodując nie lada zamieszanie - dalej twierdzisz, że w każdej sytuacji pieszy ma mieć pierszeństwo?
          • Gość: Zenon Re: Bangkok bez chodników??? IP: 178.73.48.* 18.10.10, 11:19
            Tak, twierdze, ze pieszy powienien miec w miescie pierwszenstwo w kazdym wypadku, z wyjatkiem oczywiscie drog szybkiego ruchu. Ale w miecie to kierowca powinien liczyc sie z obecnoscia pieszych, a nie pieszy bac sie przejsc przez przejscie dla pieszych poniewaz malo kto w tym miescie przestrzega ograniczenia predkosci. Innymi slowy, obecna sytuacja jest dokladnie odwrotna od pozadanej.
            Co do Twoich dojazdow - oczywiscie rozumiem Twoj problem dlugich dojazdow, jednak uwazam, ze polityka miasta powinna isc w tym kierunku, zeby ulatwic Tobie dojazd zbiorkomem i skrocic czas podrozy zamiast poszerzac ulice i wpuszczac do miasta coraz wiecej samochodow. To drugie rozwiazanie to droga donikad - im wiecej samochodow, tym wieksze korki,tym wolniejszy zbiorkom, tym mniej miejsc do parkowania. A im mniej samochodow w miescie to i szybszy dojazd samochodem dla osoby, ktora rzeczywiscie bez samochodu obyc sie nie moze.
            Ja tymczasem moglbym podac kilka przykladow osob, ktore przejezdzaja z domu do pracy mniej niz 1000 metrow - SAMOCHODEM :)
            • Gość: ktoś Re: Bangkok bez chodników??? IP: 212.160.172.* 18.10.10, 11:58
              Zenon
              Puenta jest najlepsza.
              A teraz się zastanów ile jest osób w Warszawie, które mają blisko do pracy, nie mają dzieci, samochód jest tylko dojazdem do/z pracy a mimo to z niego korzystają. Niestety takich ludzi jest masa i to jest problem. A cel Ratusza jaki ma być?? Zachęcać wszystkich do korzystania z samochodu?? Co wtedy działoby się w mieście?? Jeden wielki chaos.
              Kierowcy tak chętnie piszą co by się stało gdyby przesiedli się do KM. A co by się stało gdyby ludzie z KM przesiedli się do samochodów?? Ile wtedy powinno miasto mieć parkingów, ulic 4,5-pasowych, skrzyżowań bezkolizyjnych. I nie chcę słuchać głupot typu ludzi z KM nie stać na samochód :) Halo. Lata 70-te się skończyły kiedy na "malucha" trzeba było mieć kasę. Teraz na jeżdżącą "bryczkę" wystarczy 1 - 2 tyś :) Ilu ludzi pracujących w Warszawie nie stać na taki "wielki" wydatek :)
              • Gość: gość Re: Bangkok bez chodników??? IP: *.chello.pl 18.10.10, 12:25
                Yyyy... no wiesz, w tym mieście mieszka jakieś 150 tys. studentów, pewnie parę setek emerytów (mam na myśli takich naprawdę starszych i schorowanych ludzi), trochę ludzi w jakiś sposób niepełnosprawnych, nastolatków, młodych ludzi zarabiających w przedziale od 800 zł do 2000 zł, którzy - śmiem twierdzić - raczej samochodu nie kupią. A co z tymi, którzy prawa jazdy nie mają?
                A w ogóle, proszę cię, nie zapominaj o swoich lekach, bo sam widzisz, jak bardzo się wtedy oddalasz od realnego świata.
                • Gość: ktoś Re: Bangkok bez chodników??? IP: *.xdsl.centertel.pl 18.10.10, 16:01
                  Studenta nie stać an samochód :) Dobre. Ale mnie rozbawiłeś. A skoro jesteś takim świetnym psychologiem to może powinieneś zmienić forum na gabinet. Nie marnuj talentu na głupoty :)
              • Gość: warszawianka Re: Bangkok bez chodników??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 12:44
                to nie jest kwestia czy Cie stać na auto czy nie, tylko czy masz dobry dojazd do pracy.. Ja mam jakieś 10km do pracy, autem jade ok 20-40 min a komunikacją miekską 1,5-2 godz i właśnie dla tego korzystam z auta.. Mój mąż ma o wiele dalej do pracy, ale po lini metra, wiec wsiada w szybką kolejke i jest w pracy.. Nie potrzebuje auta, ale stać go, zapewniam.. A ja, cóż, chętnie bym się z nim zamieniła, ale nie da rady, może kiedyś jak będzie cała sieć metra..
        • stoova Re: Bangkok bez chodników??? 18.10.10, 11:20
          Zenek to jak to w końcu jest? Lubimy samochody, nadajemy im imiona, mamy doń stosunek bałwochwalczy, czy też jest to źródło klaustrofobicznych frustracji?
          Zdecydujcie się na coś, bo teraz wygląda to tak, że nie zgadzacie się z dominacją samochodów na ulicach i wszystko świadczy przeciwko 'śmierdzącym puszkom'.
          Po co, obok rzeczowych argumentów, zwolennicy zbiorkomu bawią się w opisanie społeczeństwa jakimiś powykrzywianymi teoriami psychospołecznymi? Czemu to ma służyć?
          BTW klaustrofobiczne frustracje oczywiście nie dotyczą osób stłoczonych na przystanku, w autobusie, metrze i tramwaju?

          Banały: Samochód jest środkiem transportu i przemieszczanie się jest jego podstawową funkcją. Funkcji tej towarzyszą oczywiście pewne zjawiska społeczne, ale dzieje się tak z wszystkimi sferami życia.
          • Gość: Ze Re: Bangkok bez chodników??? IP: 178.73.48.* 18.10.10, 12:11

            > Zenek to jak to w końcu jest? Lubimy samochody, nadajemy im imiona, mamy doń st
            > osunek bałwochwalczy, czy też jest to źródło klaustrofobicznych frustracji?

            To kwestia umiaru. Wszelka przesada staje sie patologia, w tym rowniez uzywanie samochodu.


            > Zdecydujcie się na coś, bo teraz wygląda to tak, że nie zgadzacie się z dominac
            > ją samochodów na ulicach i wszystko świadczy przeciwko 'śmierdzącym puszkom'.
            > Po co, obok rzeczowych argumentów, zwolennicy zbiorkomu bawią się w opisanie sp
            > ołeczeństwa jakimiś powykrzywianymi teoriami psychospołecznymi? Czemu to ma słu
            > żyć?

            Bo wlasnie rzecz jest nie w uzywaniu samochodu, ktore samo w sobie niczego zlego nie ma - rzecz jest w tym, ze uzytkownicy (naduzytkownicy) samochodow z roznych absurdalnych uzurpuja sobie prawa, ktorych nikt im nie dal: parkowanie gdzie popadnie (nielegalne), notoryczne przekraczanie predkosci (nielegalne), niepisane prawo wiekszego/ mocniejszego samochodu na drodze (jesli tego nie widzisz, to kiepsko patrzysz, chyba ze nalezysz do tych silniejszych), nieustepowanie pieszym pierwszenstwa na przejsciach, jazda "po pietach" (zjawisko notoryczne). Te wszystkie zachowania maja charakter patologiczny i wymagaja opisu przez psychologa/ socjologa)

            BTW klaustrofobiczne frustracje oczywiście nie dotyczą osób stłoczonych na przy
            > stanku, w autobusie, metrze i tramwaju?

            Jest jedbnak zasadnicza roznica - pasazer, nawet sfrustrowany nie ma pod stopa pedalu gazu, krzywdy raczej nikomu nie zrobi.
            Jesli zreszta o to idzie - nad zbiorkom preferuje podroze rowerem - ktore zreszta bede musial zakonczyc wraz z nadejsciem zimy, jako ze dla mojego miasta jestem zjawiskiem calkiem marginalnym (mimo stalego przyrostu rowerzystow w miescie) i zadna infrastruktura mi sie nie nalezy (bo i podatkow od roweru nie place, ani benzyny nie wlewam i w ogole pozuje na sile -ale to juz temat na inna historie)
            • stoova Re: Bangkok bez chodników??? 19.10.10, 15:07
              Gość portalu: Ze napisał(a):
              > > Zenek to jak to w końcu jest? Lubimy samochody, nadajemy im imiona, mamy
              > doń st
              > > osunek bałwochwalczy, czy też jest to źródło klaustrofobicznych frustracji?
              >
              > To kwestia umiaru. Wszelka przesada staje sie patologia, w tym rowniez uzywanie
              > samochodu.

              Ja nie o to pytałem. Nadal odczuwam dysonans poznawczy.

              > Bo wlasnie rzecz jest nie w uzywaniu samochodu, ktore samo w sobie niczego zleg
              > o nie ma - rzecz jest w tym, ze uzytkownicy (naduzytkownicy) samochodow z rozny
              > ch absurdalnych uzurpuja sobie prawa, ktorych nikt im nie dal: parkowanie gdzie
              > popadnie (nielegalne), notoryczne przekraczanie predkosci (nielegalne), niepis
              > ane prawo wiekszego/ mocniejszego samochodu na drodze (jesli tego nie widzisz,
              > to kiepsko patrzysz, chyba ze nalezysz do tych silniejszych), nieustepowanie pi
              > eszym pierwszenstwa na przejsciach, jazda "po pietach" (zjawisko notoryczne). T
              > e wszystkie zachowania maja charakter patologiczny i wymagaja opisu przez psych
              > ologa/ socjologa)

              Nie wiem dlaczego zarzucasz mi, że czegoś nie widzę.
              Państwo ma narzędzia do walki z nielegalnym parkowaniem, przekraczaniem prędkości, tylko ich nie wykorzystuje. Tutaj nie trzeba żadnego psychologa, tylko policjanta, ewentualnie strażnika miejskiego z bloczkiem mandatowym. To, że jakiś psycholog powie, że przekraczanie prędkości jest uzewnętrznieniem jakichś frustracji w niczym tutaj nie pomoże, a i prawdziwość takiej tezy jest wątpliwa.

              > Jest jedbnak zasadnicza roznica - pasazer, nawet sfrustrowany nie ma pod stopa
              > pedalu gazu, krzywdy raczej nikomu nie zrobi.

              Mam zupełnie inny obraz społeczeństwa niż ty. Nie czuję się w żaden sposób zagrożony przez większe auta, wkurzonych współpasażerów.

              > Jesli zreszta o to idzie - nad zbiorkom preferuje podroze rowerem - ktore zresz
              > ta bede musial zakonczyc wraz z nadejsciem zimy, jako ze dla mojego miasta jest
              > em zjawiskiem calkiem marginalnym (mimo stalego przyrostu rowerzystow w miescie
              > ) i zadna infrastruktura mi sie nie nalezy (bo i podatkow od roweru nie place,
              > ani benzyny nie wlewam i w ogole pozuje na sile -ale to juz temat na inna hist
              > orie)

              Ja wiem... fazowana bauma jest taka straszna - można się sfrustrować i reagować na tych wrednych kierowcach 'blachosmrodów'.
          • three-gun-max Re: Bangkok bez chodników??? 18.10.10, 12:35
            Tak działa GW. Jeśli trzeba udowodnić jakąś tezę to nagle wyciągają z d... jakiś "autorytet", który zgodzi się powiedzieć to co redaktorek chce usłyszeć.
    • Gość: badrel Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.10, 10:41
      "Inaczej jest na przykład w Holandii."

      A jeszcze inaczej jest w USA, w Los Angeles są miejsca, gdzie wcale nie ma chodników i pieszo się tamtędy nie przejdzie. Przez miasto przebiega kilka autostrad, a komunikacją miejską prawie nikt nie jeździ.
      • Gość: Bartek Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.150.139.56.internetia.net.pl 18.10.10, 17:44
        I jest to koszmarne.
    • Gość: warszawianka Ale o czym właściwie jest ten artykół? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 10:45
      Nie widze w nim sensu ani treści.. Takie chrzanienie i nic więcej..
      • Gość: daruś Re: Ale o czym właściwie jest ten artykół? IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.10, 11:03
        ArtykÓł. Nie dziwię się, że nie zrozumiałaś.
    • Gość: Leon Toyota Prius ekologiczna??????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 10:53
      To już jest hit sezonu! Toyota Prius ekologicznym autem? W Polsce tylko z założenia! Czy szanowna Pani "psycholożka" wie ile szkodliwych substancji dostaje się do środowiska podczas producji silnika hybrydowego? Poza tym w PL, gdzie energia potrzebna do naładowania hybrydy czerpana jest z WĘGLA! Wie szanowna Pani ile substancji szkodliwyuch dostaje się do środowiska podczas procesu produkcji energii?
      • Gość: badrel Re: Toyota Prius ekologiczna??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.10, 11:01
        Tak samo ekologiczna jak tramwaj, który nie smrodzi w mieście, w którym jeździ, smrodzi tam gdzie produkowana jest energia do jego napędzania.
        • Gość: Leon Re: Toyota Prius ekologiczna??????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 11:11
          Doraźnie masz racje, ale spójrz na to szerzej i już racji nie masz.....
    • warzaw_bike_killerz uzywanie sformulowania "wojna", to publiczne.... 18.10.10, 10:54
      nawolywanie do wasni spolecznych.

      Jesli takowa istnieje, to bede musial po ktorejs stronie barykady stanac. Dotychczas uwazalem, ze wladza wszystkiemu winna. Dzieki cyklowi artykulow dowiedzialem sie, ze jest w naszym kraju wojna cywilna, wladza nie wprowadzila stanu wyjatkowego, a piesi sa winni ograniczeniu ilosci miejsc parkingowych, stawianiu slupkow, i niepotrzebnosci parkingow w centrum.
      Djacie generala. Tylko na generala moge oddac swoj glos, gdy jest wojna. Baba sobie rady nie da.
      • Gość: cyklista a twoj nick to niby co ? IP: *.chello.pl 18.10.10, 11:22
        publiczne nawoływanie do zabijania cyklistów

        ja go tak rozumiem


        więc morda w kubeł śmieciu i zacznij od siebie naprawę świata
        • warzaw_bike_killerz Re: a twoj nick to niby co ? 18.10.10, 11:34
          Twoja nieznajomosc jezyka razi w oczy.
          • Gość: ciekawski Re: a twoj nick to niby co ? IP: *.izacom.pl 18.10.10, 12:12
            "Warszawscy zabijacze rowerów" z dwoma błędami ortograficznymi (z zamiast s), to oznacza Twój nick, tak? ;)
            • warzaw_bike_killerz Re: a twoj nick to niby co ? 18.10.10, 16:16
              Tak, bo jestem blizniakiem.
          • Gość: cyk głupeczku... IP: *.chello.pl 18.10.10, 12:22
            > Twoja nieznajomosc jezyka razi w oczy.

            celowa i zamierzona
            to tak samo jak z twoja teoria nt. nawolywania do wojny
            widzisz jakies wyrazy, ale nie rozumiesz sensu w jaki sie ukladaja

            teraz rozumiesz, czy jeszcze jasniej ?
            • Gość: bank "cyklista" to po 2 pedałach, tak? IP: 91.208.150.* 18.10.10, 12:35
              ?
    • Gość: Inna Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.dsl.amrltx.sbcglobal.net 18.10.10, 11:05
      "Negatywny stereotyp komunikacji publicznej"...usmialam sie. Ciekawa jestem kiedy pani psycholog ostatni raz jezdzila autobusem. Dla jej informacji: pijani menele, bluzgajaca mlodziez, smierdzacy 'ludzie pracy' naprawde istnieja i jezdza komunikacja publiczna...
    • Gość: psi Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady IP: *.mxs.adsl.euronet.nl 18.10.10, 11:07
      Wypowiedzi obu pan nie do konca sa pozbawione sensu, musze jednak odniesc sie do dwoch paragrafow pani Joanny.
      1. Swiatla w Holandii – zaskoczony jestem niezmiernie, bo swiatel jest co najmniej tyle, co w Polsce. I raczej nikt nie chodzi w poprzek drogi, moze poza typowo turystycznymi dzielnicami.
      2. Naklejki na samochody?!? Chcialbym zobaczyc mine kierowcy, ktoremu ktos obklei auto w nagrode za poprawne parkowanie :).
    • Gość: gosc Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.10.10, 11:07
      wszedzie w polsce sa takie wojny : piesi vs samochody i rowery , rowery vs piesi i samochody itp
      Wg mnie wynika to z faktu kiepskiej infrastruktury ( brak sciezek rowerowych i parkingow ) kiepska komunikacja no i to ze niedoroslismy jeszcze
      • Gość: magda Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: 212.76.46.* 18.10.10, 11:21
        i częste niestety wojny psycholożek ze zdrowym rozsądkiem.

        Należy tez pamiętać o tym, że Polacy pracują najdłużej w Europie. Warszawa mocno podciąga Polską średnią. 11-12 godzin pracy, lekcja języka 2 razy w tygodniu i 3 razy w tygodniu basen lub siłownia. ile czasu zostanie na sen jeśli ktoś będzie korzystać z komunikacji miejskiej?

        Zwłaszcza jeśli będzie dojeżdżać z jakiegoś Józefosławia albo innego Legionowa. Oczywiście nie ma szans się wygodnie przesiąść w zbiorkom bliżej centrum, bo w ramach nienakręcania błędnego koła, nie wybudowano parkingów.
    • Gość: gość o dupie Maryni IP: *.180.201.47.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 11:26
      budowanie dróg prowadzi do "piekła Los Angeles zakorkowanych autostrad"

      "Kiedy siedzę w moim samochodzie jak w kokonie, słucham radia, wszystko kontroluję, zarazem jestem anonimowy, mogę robić różne rzeczy..."

      Anonimowy to jest pasażer zbiorkomu, rowerzysta, pieszy.

      "Dłubać w nosie czy słuchać bardzo głośno muzyki...

      A.W.: ...albo wyrzucić peta przez okno"

      No to już wiemy do czego prowadzi budowa nowych dróg (piekła) i kto śmieci w mieście... Zobaczcie sobie drogie panie psycholożki, jak wyglądają przystanki tzw. zbiorkomu. Tam petów jaśnie panie nie widziały? Ja widziałem, często leży ich gruba warstwa. Rozumiem, że te pety są fajne bo zbiorkomowe?

      Setki tysięcy ludzi jeżdżą codziennie samochodami bo mają takie widzimisię a ich argumenty to takie fiu-bździu? Gratuluję oderwania od rzeczywistości.
    • Gość: janek Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady IP: 212.76.46.* 18.10.10, 11:43
      Jeżdzę komunikacją miejską. Samochodu używam nie częściej niż raz w miesiącu.

      Dojazd do pracy zajmuje mi tylko 30 minut (samochodem 6 min). Mam szczęście, że mieszkam bardzo blisko. Gdybym musiał dojeżdzac z daleka, nie wyrobiłbym się autobusami i tramwajami

      Do cech komunikacji miejskiej dodajmy zniszczone buty co zimę na przystankach i odmrożone stopy. No chyba, że ktoś do garnituru zakłada buty na grubej podeszwie i wełniane skarpety.

      Artykuł miałby sens gdybyśmy mówiąc o Warszawie, rozumieli przez to centrum a nie warszawę, z której ludzie dojeżdzają do pracy (tj. wszystkie dzielnice plus podmiejskie osiedla). Może panie psycholożki zdradzą przepis na skuteczne dojazdy np. z Lesznowoli.
      • Gość: lulu Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.10, 11:56
        Lesznowola to nie Warszawa - lepiej zróbcie porządek z waszym samorządem bo organizacja pracy urzędników leży
        • Gość: janek Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: 212.76.46.* 18.10.10, 12:17
          ja nie mieszkam w Lesznowoli ;) Ale na przykład tam powstają ciągle nowe osiedla ludzi dojeżdzających do Warszawy. Wiadomo że w lesznowolskich polach większość z nich nie pracuje.
          Stamtąd nie da się dojechać normalnie autobusem. Rozwiązaniem byłyby parkingi przy granicy szeroko rozumianego centrum. Wtedy można by się bez kłopotu przesiadać w zbiorkom, który rzeczywiście jest świetny ale w centrum.

          Nie wiem jakim cudem budowa takich parkingów miałaby zwiększać zatłoczenie miasta samochodami, jak chcą Autorki.
    • Gość: lol Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.chello.pl 18.10.10, 11:57
      >to jeszcze pisze o "psycholożkach". Co to są psycholożki?

      To są takie, których nawet po pijanemu nikt nie chce dotknąć, więc wylewają swoje frustracje w formie artykułów jak wyżej ;)
    • Gość: ech ciekawostka IP: *.chello.pl 18.10.10, 12:18
      W takiej Belgii, jak szliśmy sobie piechotą zwiedzić muzeum Waterloo (tylko 4km od pensjonatu, więc fajny spacerek przed kolacją) DWUKROTNIE zatrzymała się koło nas policja pytając czy nie trzeba nam pomóc - bo idziemy piechotą zamiast jechać samochodem, więc na pewno coś się stało... Ciekawostka, nie?

      Poza tym jak już zachłystujemy się tymi przykładami zza zachodniej granicy to zwróćcie uwagę, że centra biurowe nie powstają jak na Służewie czy Domaniewskiej; równocześnie w centrum i na pustyni komunikacyjnej! Miło, że zaczynacie dostrzegać obwodnice i tunele pozwalające na komunikację między dzielnicami.... Teraz pora zauważyć podziemne i piętrowe garaże wybudowane z myślą o mieszkańcach; może być trudno bo są doskonale wtopione w otoczenie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie parkował na chodniku czy trawniku mając miejsce pod dachem w okolicy; nawet płatne. Samochody wciśnięte wszędzie to nie objaw złośliwości a bezsilności i braku planowania. Nawet osłupkowanie remontowanych miejsc robione jest bez chwili użycia mózgu; wszystkie miejsca r4ównoległe do ulicy ogrodzone są pod kątem prostym bez zachowania odległości dla manewru, jakby samochodem nie wjeżdżało się by zaparkować ale stawiało go z góry jak modelik na makiecie. Efekt jest taki że 1/4-1/5 miejsca się marnuje bo zwyczajnie nie ma tam jak wjechać i wyjechać.

      A komunikacja na przyzwoitym poziomie? Chyba w porównaniu z PKS do Pcimia Dolnego... Nie ma dogodnych połączeń nawet między sąsiadującymi dzielnicami - z Żoliborza na Wolę trzeba jechać przez Bielany albo przez Centrum. 2/3 zbiorkomu pcha się pod dw centralny jakby tam była ziemia obiecana, w szczycie zapałki nie da się wcisnąć do metra, a autobusy mimo wspaniałych buspasów jeżdżą stadami... O smrodzie i brudzie nawet nie chce mi się pisać; jasne spodnie zakładam tylko wtedy, gdy korzystam z samochodu.
      • Gość: sky_fifi Re: ciekawostka IP: *.146.37.145.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.10.10, 21:11
        "Nie ma dogodnych połączeń nawet między sąsiadującymi dzielnicami - z Żoliborza na Wolę trzeba jechać przez Bielany albo przez Centrum. "

        Dodam do tego: z Woli na Ochotę, albo z Ochoty na Mokotów.
    • Gość: le ming Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: 178.73.49.* 18.10.10, 12:24
      Aż taki jesteś nierozgarnięty?

      sjp.pwn.pl/szukaj/psycholo%C5%BCka
      • Gość: hehe przed wojną w Warszawie to się nazywało IP: *.chello.pl 18.10.10, 12:32
        wścibska plotkara z magla, teraz "psycholożka". Tylko teraz dyplomy na to dają...
    • januszz4 Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady 18.10.10, 12:31

      "Autobus zatrzymuje ruch prywatnych samochodów, które nie mogą go wyminąć, bo po środku jezdni stawia się słupki".

      Szanowne Panie Socjolożki, jak i Autor tego wywiadu powinni wiedzieć czym się różni wymijanie od omijania. W tym przypadku chodziło o omijanie stojącego autobusu, a nie wymijanie jadącego z przeciwka.


    • Gość: Jacek Wojnę chce wywołać GW żeby mieć o czym pisać IP: *.polkomtel.com.pl 18.10.10, 12:35
      To wy wmawiacie istnienie konfliktu, to wy podjudzacie.
    • emeryt1946 Kampania reklamowa ZTM 18.10.10, 12:48
      Moi drodzy internauci :)
      Powód intensywnego lansowania zbiorkomu w Stołku jest dość prozaiczny -
      Spora kampania reklamowa stołecznego ZTMu w papierowej Gazecie Wyborczej.
      Jak mi się wydaje - kosztowała parędziesiąt KPLN i z tego powodu musi być podparta stosowną liczbą "prozbiorkomowych - gazetoobiektywnych" publikacji.
      Ot i tyle...
      Wnioski wyciągnijcie sami :)
    • jorn Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykłady 18.10.10, 12:50
      J.S.: Mieszkałam i studiowałam w wielu miastach: Helsinkach, Manchesterze, Brukseli, Tilburgu i Maastricht.

      Jakby to była prawda, to by pani takich bzdur nie opowiadała. Ja naprawdę mieszkałem i w Warszawie, i w Brukseli i mogę powiedzieć, że porównywany transport publiczny te dwa miasta mają tylko w centrum i jego najbliższych okolicach. Na przedmieściach Bruksela ma komunikację nadal przyzwoitą, a Warszawa beznadziejną. Żeby np. z wielu miejsc w Białołęce dojechać do centrum trzeba najpierw się autobusem po Bródnie kilkadziesiąt minut pokręcić i dopiero stamtąd jechać dalej. To sprawia, że podróż autobusem (tramwajów w tej części Warszawy nie ma) trwa mimo buspasów itp. dwa lub trzy razy dłużej niż samochodem, jeśli kierowca wybierze optymalną trasę. Chociaż trzeba też przyznać, że odwiedzając Warszawę widzę poprawę. I jeszcze jedno - po Brukseli jeździ mnóstwo pustawych autobusów, a ludność podróżuje głównie samochodami. Może nie dorośli do szczytnych zasad?

      I na koniec - jak ktoś pisze, że gdziekolwiek na świecie ruch zamiera, gdy pieszy podchodzi do przejścia, to znaczy, że nigdzie nie był i gó... widział, a nam usiłuje swoje pobożne życzenia wcisnąć jako opis rzeczywistości.
      • Gość: Tak? Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.acn.waw.pl 18.10.10, 12:59
        W Maastricht? W Holandii to na bank babsko nie było - gdzie tam niby pisei "w poprzek" chodza? Gdzie nie ma swiatel?????
      • Gość: klik Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.warszawa.vectranet.pl 18.10.10, 13:13
        Uwielbiam te uogólnienia: każdy kierowca to szaleniec z mordem w oczach, który poza słuchaniem łomotu, za kółkiem pali papierosa za papierosem, które wyrzuca głównie w celu zabrudzenia miasta. Co to za bzdury.
        Łamiemy przepisy, bo takim jestesmy społeczeństwem, kierowcy przekraczaja predkość, piesi nagminnie wchodzą na jezdnię na czerwonym lub przechodzą w miejscach niedozwolonych, a wszyscy wspólnie rozjezdzają lub rozchodzą trawniki. Tak moi drodzy, piesi łażą regularnie po trawnikach jak jest to skrót np. do przystanku czy do przejścia. Dziwne, że nikt o tym nie pisze, w przeciwieństwie do opowieści o szalonych kierowcach, którzy hobbystycznie chyba rozjeżdżaja wszystkie trawniki w mieście.
        A co do tych psycholożek to poziom abstrakcji w ich teoriach minął chyba wszystkie granice, a GW tez mocno odbiło, ciekawe kiedy zaczną nawoływać do mordów?
    • Gość: xxx Re: Wojna pieszych z kierowcami: pozytywne przykł IP: *.subscribers.sferia.net 18.10.10, 12:54
      Typowe dla GWna lewackie bzdety. Piszcie lepiej o psim łajnie, przynajmniej tam wam trudniej pisać brednie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja