Gość: obserwator
IP: 212.160.248.*
18.11.10, 10:26
To jakaś masakra najpierw wprowadza się idiotyzm a później dopiero myśli się jak!!!
Problem jest nie tylko z nauczaniem dzieci ale również z zapleczem socjalnym tzn. z obiadami bo stołówki i kuchnie są po prostu za małe. Mieszanie tak małych dzieci z dziećmi z 5 i 6 klas jest problemem. Często dzieci starsze nie mogą zjeść obiadu bo stołówki są zamknięte bo jedzą młodsze np. 321 na Bemowie lub za małe na taką liczbę dzieci o szkoła nie jest z gumy. Jadłospisy ponadto z przyczyn technicznych ulegają uproszczeniu więc rodzice rezygnują z obiadów dla swoich pociech bo często nie mogą lub nie chcę zjeść. Jak np. przez tydzień co dziennie jest makaron zamiast ziemniaków ... O co w tym chodzi przecież nie o interes dzieci !!! Młodsze mają duży stres bo coś się zmienia, nauczyciele również bo szkoła to nie przedszkole a o starszym dowala się co raz więcej testów i oficjalnych egzaminów - po co ? żeby ktoś mógł się wykazać sprawdzając i układając testy oraz pisząc sprawozdania? Szkoła powinna być dla dzieci ich uczyć a nie być placówką doświadczalną dla naukowców i polityków.
Dziś jestem po wyższych studiach i zaczynałem naukę mając 7 lat w 8 klasowej szkole podstawowej .... jakość wyrosłem
Uczniowie z 5 i 6 klas to też dzieci i powinno się o nie dbać a nie spychać na boczny tor bo są młodsze bo my dorośli tak naprawdę się nie przygotowaliśmy coś wprowadziliśmy po łebkach.
Inicjatywa dobra szkoda tylko że tak późno trzeba było myśleć przed wprowadzeniem a gorąca dyskusja opisana wskazuje na skalę improwizacji jaka została zrobiona wprowadzając tak małe dzieci do szkół.
I mała konkluzja jeżeli zachód każe uczniom zapuszczać włosy to my też musimy to robić ?