Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukani

IP: 217.153.242.* 06.12.10, 09:20
Ciekawe czemu pan prezes spółdzielni nie powiedział ze właściciel firmy Lechbor ma kilka spraw w prokuraturze i specjalizuje sie w hydraulice?? A skad hydralik ma pojęcie o administrowaniu??

Prawda jest taka, że spółdzielnia od już dwóch lat co miesiąc zmienia konta i nie dlatego ze nie podoba im się obsługa, gdyby tak było to nowe konta zakładane byłyby w innych bankach a nie w tych samych!!!
    • Gość: dzięki Tusk! Definicja mafii spółdzielczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 09:24
      Mafia spółdzielcza - organizacja przestępcza rekrutująca się często ze środowisk postkomunistycznych (byłych członków aparatu państwa totalitarnego), o strukturze hierarchicznej, funkcjonująca najczęściej w spółdzielniach-molochach liczących kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Działalność organizacji jest oparta na wyzysku lokatorów spółdzielni mieszkaniowych w wyniku pobierania zawyżonych opłat czynszowych. Istnienie organizacji charakteryzuje się nieusuwalnością i nietykalnością władz, nadmierną konsumpcją środków finansowych przez tzw. "zaprzyjaźnione firmy" oraz przerośnięty aparat administracyjny, kominowymi płacami członków zarządu, inwestowaniem spółdzielczych funduszy w przedsięwzięcia nie związane ze statutowymi celami spółdzielczości, degradacją społeczności spółdzielni-molocha (powszechny brak prawa własności, podwyższona przestępczość, skupiska biedy, duża liczba eksmisji, dewastacje mienia). Głównym narzędziem finansowania organizacji i rozszerzania jej wpływów jest mechanizm wyprowadzania środków finansowych ze spółdzielni poprzez stosowanie systemu zakupu towarów i usług w zawyżonych cenach oraz księgowania fikcyjnych faktur usługowych. Legalizacja procederu jest możliwa dzięki kreatywnej księgowości i skutecznemu pozbawieniu członków spółdzielni możliwości realnego nadzoru nad wydatkami i polityką finansową dzięki manipulowaniu obsadą stanowisk w zarządzie i organach SM. Wielomilionowe budżety spółdzielni-molochów są źródłem łatwego pozyskiwania i transferowania pieniędzy do "zaprzyjaźnionych firm". Z powodu ogromnych kwot do rozdysponowania, niemożliwe jest księgowanie w spółdzielni wyłącznie fikcyjnych faktur (tylko usług, bez obrotu materiałowego), dlatego klasyczną metodę stanowią zakupy towarów po zawyżonych cenach (zawyżenia średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu procent zależnie od czynników lokalnych). Niejednokrotnie też, w celu zagospodarowania rocznego budżetu realizuje się całkowicie pozbawione sensu ekonomicznego roboty (np. remonty elewacji budynku rok po roku). Organizacja, manipulując kryteriami wyboru dostawców w praktyce eliminuje z zaopatrzenia spółdzielni oferentów z wolnego rynku. Dostęp do zleceń zachowuje jedynie wyselekcjonowana, uprzywilejowana grupa tzw. "zaprzyjaźnionych firm" - często firm członków rad nadzorczych, rad osiedli, pracowników spółdzielni, członków rodzin zarządu, osób powiązanych z wpływowymi środowiskami. Wskutek eliminacji konkurencji i pozyskiwania wykonawców jedynie w zamian za łapówki i podział wynagrodzenia za zlecenie, roboty są niskiej jakości, niejednokrotnie wykonywane niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej i powodujące straty finansowe na szkodę spółdzielców. Organizacja w celu zapewnienia sobie bezkarności i hegemonii w lokalnej społeczności przenika do struktur organów wymiaru sprawiedliwości, samorządu, jednostek administracji państwowej, środowisk naukowych i biznesu. W celu zabezpieczenia swoich interesów i uzyskania gwarancji nietykalności korumpuje sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy policji, lokalnych polityków, urzędników samorządowych i państwowych szczebla terenowego oraz aktywnie działa w środowisku biznesowym. Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie "przedsięwzięć biznesowych" opartych na zawyżaniu cen zakupu. Lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder ten odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni pomijanych w kolejce oczekujących. Organizacja zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Fałszuje głosowania i manipuluje wyborami do organów SM zapewniając nieusuwalność prezesom oraz stałe członkostwo w radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu. W wyborach biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele "zaprzyjaźnionych firm", osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a "wypełniające wakaty" po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp. Spółdzielniane organizacje przestępcze z całego kraju komunikują się ze sobą uzgadniając generalne kierunki polityki organizacji, angażują się też w działalność polityczną, tworząc silne lobby parlamentarne oparte na strukturach partii postkomunistycznych. Naczelnym zadaniem lobby jest przeciwdziałanie reformom w spółdzielczości i torpedowanie wszelkich zmian, które mogłyby doprowadzić do demokratyzacji w funkcjonowaniu spółdzielczości i dać członkom - poprzez uwłaszczenie i podział spółdzielni-molochów - prawo samostanowienia i godnego życia.

      sm.mafia.mixxt.pl/networks/content/index.Definicja+mafii+sp%C3%B3%C5%82dzielczej
    • Gość: f Skończmy z wyzyskiem 12 milionów Polaków! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 09:28
      Spółdzielcza pętla

      Skończmy z wyzyskiem 12 milionów Polaków!
      Około 30 proc. dzieci w Neapolu i jego okolicach nie chodzi do szkoły. Oficjalne bezrobocie w regionie sięga 60 proc. Ale edukację i pracę zapewnia tam neapolitańska mafia kamorra, licząca ponad 100 rodzin oraz 5 tys. tzw. członków honorowych. Rząd w Rzymie wie, że de facto nie sprawuje nad regionem żadnej kontroli. W Polsce na straty spisano znacznie większe połacie kraju - rządzą tam bossowie jednej z najgroźniejszych polskich mafii, prezesi największych spośród około 5 tys. spółdzielni mieszkaniowych.

      Tak jak szefowie kamorry są oni nietykalni, bo mogą zaoferować po preferencyjnych cenach - wedle uznania - mieszkania oraz atrakcyjną pracę (w spółdzielczej administracji). "Myślicie, że sędzia czy prokurator nie potrzebują mieszkania?" - miał się zwrócić do grupy chcących go odwołać mieszkańców Tadeusz Stachowski, prezes największej w kraju Spółdzielni Mieszkaniowej Osiedle Młodych w Poznaniu (odznaczony przez prezydenta Kwaśniewskiego Srebrnym Krzyżem Zasługi). Zenon Procyk, prezes SM Pojezierze w Olsztynie, dla prokuratora, sześciu sędziów, prorektora uniwersytetu, członka rady miasta i komendanta policji przeznaczył mieszkania w specjalnym bloku (za metr kwadratowy płacili 1511 zł, czyli mniej więcej 800 zł mniej, niż wynosi cena rynkowa w mieście). Pracujący na zlecenie "Wprost" fotoreporter Kacper Pempel, który 23 lipca zrobił zdjęcia Procykowi, osobie publicznej, został zatrzymany przez wezwaną przez prezesa policję (spisała dane Pempela).
      Niepokornych lokatorów prezesi wyrzucają ze spółdzielni i próbują skompromitować w oczach lokalnej społeczności. Za wszystkim kryją się gigantyczne pieniądze, bo 12 mln Polaków, lokatorów spółdzielni mieszkaniowych, płaci rocznie około 18 mld zł czynszów! Nie wiedzą, za co dokładnie płacą i dlaczego akurat tyle, bo spółdzielczych kacyków nikt naprawdę nie rozlicza i nie kontroluje - poza związkiem rewizyjnym, do którego sami należą i którego działalność opłacają. Włoskim mafioso grozi przynajmniej więzienie; ich polskim odpowiednikom w spółdzielniach mieszkaniowych - grzywna w wysokości trzech miesięcznych pensji!

      Omert'a po polsku
      "Gdybyśmy chcieli odnaleźć początki wspólnot mieszkaniowych w Polsce, prosty ślad zaprowadzi nas do Biskupina" - czytamy w albumie Zuzanny Śliwy "Spółdzielczość mieszkaniowa w Polsce". Takimi bredniami władze spółdzielni karmią nas, by uzasadnić utrzymywanie państwa w państwie, czyli poddanych ich władzy "małych miast", bo tym są spółdzielnie liczące nawet 10-40 tys. członków (trzeba jeszcze doliczyć ich rodziny).
      Gra toczy się o pieniądze równe 10 proc. rocznego budżetu Polski, które do dyspozycji mają spółdzielnie mieszkaniowe. Wobec mieszkańców władze SM-ów stosują swoistą omert?, czyli zmowę milczenia. Alfons Łykowski, członek Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zażądał wglądu w jej bilans roczny, by się dowiedzieć, ile zarabia zarząd. Następnego dnia nie wpuszczono go na zebranie członków spółdzielni, a "nieznani sprawcy" grozili na ulicy jemu i jego koledze. We wrześniu 2003 r. wyrzucono z Osiedla Młodych 11 członków (m.in. posłankę PiS Annę Borucką-Cieślewicz), po tym jak wygrali w sądzie sprawę o odrzucenie bilansu spółdzielni. - W tej spółdzielni kwitnie kreatywna księgowość. Sądy odrzuciły już bilanse spółdzielni za trzy lata! - wyjaśnia Borucka-Cieślewicz. Prezes Stachowski znalazł sposób na załatanie dziur w budżecie: w połowie 2003 r. spółdzielnia narzuciła lokatorom jednorazową podwyżkę opłat za wodę (w wysokości 100-300 zł), rzekomo konieczną ze względu na błędy w rozliczeniach w poprzednich latach.

      Niedobory planowane
      Zarządy spółdzielni skrzętnie skrywają swoje rachunki, by nie wyszło na jaw, że z pieniędzy mieszkańców utrzymują się rodziny prezesów spółdzielni i setki ich znajomych. Ustawione przetargi, mieszkania za półdarmo dla znajomych, tworzenie niepotrzebnych etatów - to katalog środków dostępnych szefom SM-ów. Według grupy lokatorów SM Pojezierze, domagającej się usunięcia Procyka, powolny prezesowi zarząd i rada nadzorcza naraziły spółdzielnię na stratę około 1,2 mln zł przy przetargu na wymianę podzielników ciepła (wygrała go firma, której przedstawicielem był szef rady nadzorczej spółdzielni; jej podzielniki kosztowały 53,5 zł, a oferowane przez konkurenta nowocześniejsze urządzenia - 35 zł) oraz 2 mln zł z powodu przydzielania mieszkań po zaniżonych cenach "znajomym królika". Takie mieszkanie - z "odzysku" po wyrzuconych ze spółdzielni lokatorach - otrzymał m.in. były komendant policji w Olsztynie.
      Krzysztof Gosławski, prezes warszawskiej SM Wyżyny, z naruszeniem statutu przewidującego, iż SM Wyżyny zajmuje się wyłącznie budownictwem wielorodzinnym - wybudował też dla siebie dom jednorodzinny, a rada nadzorcza przyznała mu rabat w należnościach wobec spółdzielni w wysokości 71,9 tys. zł (w rezultacie zapłacił za dom znacznie mniej niż szarzy członkowie spółdzielni za mieszkania w blokach).
      SM im. Ignacego Paderewskiego w Katowicach, kierowana przez Elżbietę Zadróż, tworzy "fundusz kosztów ogólnych" lub "fundusz niedoboru planowanego" (sic!). W biurze zarządu tej spółdzielni (4 tys. członków) pracuje ponad 60 osób. Zygmunt Władyka, ekonomista i jeden z członków spółdzielni, szacuje, że zatrudnia ona dwukrotnie więcej pracowników, niż potrzebuje, na czym traci 500 tys. zł rocznie. Nawet z niewielkich spółdzielni da się coś "wycisnąć".
      - Była prezes oddała kotłownię wybudowaną z pieniędzy lokatorów miejscowemu zakładowi ciepłowniczemu. Czy to zbieg okoliczności, że niedługo potem kupiła sobie dom? - pytają Marian Mróz i Aleksander Kłak, mieszkańcy SM w Grodkowie. Kolejnego prezesa (już byłego) oskarżają o przywłaszczenie 20 tys. zł ze spółdzielczej kasy.



      Przejmij to sam
      Przerażające jest, jak łatwo można zdobyć nieograniczoną władzę nad spółdzielnią liczącą kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Władze spółdzielni, zwłaszcza tych mających co najmniej 5-10 tys. członków, tylko teoretycznie pochodzą z wyboru. Walne zgromadzenie członków spółdzielni (a w większych spółdzielniach ich przedstawicieli) wybiera radę nadzorczą, a ta zarząd. By głosowanie było ważne, na zebraniu musi się zjawić co najmniej połowa uprawnionych do głosowania, "chyba że statut stanowi inaczej". Statuty zaś niemal zawsze stanowią inaczej. Według szacunków Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, walczącego o prawa członków spółdzielni, ponad 90 proc. statutów spółdzielni w Polsce jest niezgodnych z konstytucją!
      Zenon Procyk, specjalista w dziedzinie uprawy buraków, rządzi Olsztynem (Pojezierze ma około 40 tys. lokatorów w mieście liczącym 170 tys. mieszkańców) metodami iście orwellowskimi. - Sprzątaczki, elektrycy i inni pracownicy administracji zbierają informacje o tym, który z lokatorów zmarł czy wyjechał na dłużej za granicę. Później na zebraniach pojawiają się zamiast nich podstawione osoby, nawet spoza Olsztyna! - mówi Lidia Staroń ze Stowarzyszenia SM Pojezierze, walczącego o prawa członków spółdzielni. Dzięki temu wśród 100 "przedstawicieli mieszkańców" wybrano w 2002 r. około 70 pracowników administracji spółdzielni, którzy do dziś przegłosowują jedynie słuszne uchwały. Mieszkańcy poznańskiego Osiedla Młodych nie mogą od siedmiu lat odwołać prezesa Stachowiaka (karierę w SM zaczynał w PRL jako hydraulik), mającego na koncie wyrok sądowy i karę grzywny za łamanie prawa spółdzielczego! Oporni są wykluczani ze spółdzielni na podstawie art. 24 pkt 1 prawa spółdzielczego, za "naruszanie zasad współżycia społecznego". Zdaniem władz spółdzielni, zasady współżycia społecznego narusza podanie ich do sądu lub publiczna krytyka! Z olsztyńskiego Pojezierza wyrzucono na mocy tego paragrafu 600 osób.
      Z opozycją nie patyczkuje się także prezes SM im. Ignacego Paderewskiego. W październiku 2002 r. Zadróż zlikwidowała spółdzielczą gazetkę "Sami u Siebie", bo jej autorzy pisali o nieprawidłowościach popełnianych przez zarząd (m.in. o potajemnej sp
      • Gość: f Re: Skończmy z wyzyskiem 12 milionów Polaków! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 09:29
        Lewe plecy
        Co roku prezesi największych spółdzielni mieszkaniowych odbywają kilka narad, które służą głównie opracowaniu metod blokowania prób ukrócenia ich samowoli. Anna Grabska, działaczka Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, który walczy z nadużyciami zarządów SM-ów, w połowie maja 2004 r. wzięła udział w ogólnopolskim zjeździe Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Kazimierzu nad Wisłą. - Byłam w szoku, gdy odkryłam, że wśród 70-80 delegatów ledwie 10 proc. stanowili faktyczni przedstawiciele mieszkańców. Reszta to byli prezesi spółdzielni - mówi Grabska. Grono to odrzuciło wiele wniosków korzystnych dla lokatorów, m.in. ten, by delegat na zgromadzenie przedstawicieli nie mógł być jednocześnie członkiem rady nadzorczej spółdzielni (bo w ten sposób sam ocenia własną działalność w radzie).
        Mieszkańcy kamienicy (100 mieszkań) należącej do SM Bałtyk w Gdyni od lat bezskutecznie próbują się oderwać od molocha, który drenuje ich kieszenie. - Spółdzielnia bierze od nas pieniądze, ale nic za nie nie robi. Budynek jest zaniedbany, dach przecieka, w piwnicy jest woda, niektóre mieszkania są zagrzybione - opowiada prof. Janusz Zaucha, mieszkaniec kamienicy. Lokatorzy skierowali sprawę do sądu, ale ten nie zgodził się na przeprowadzenie podziału, gdyż będąca u władzy lewica zlikwidowała przepisy umożliwiające oddzielanie się mniejszych wspólnot mieszkaniowych od wielkich spółdzielni. Lobby prezesów od lat wspierają aktywnie SLD i PSL. Szefem Krajowej Rady Spółdzielczej, "najwyższego organu samorządu spółdzielczego w Polsce", jest Jerzy Jankowski, były poseł SLD. To SLD i PSL uchwaliły art. 3 prawa spółdzielczego, stanowiący, że majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków. Efekt? NIK straciła prawo do kontrolowania spółdzielni, a prezesi stali się bezkarni. Taki przywilej włoskie państwo oferowało tylko skruszonym gangsterom.

        www.wprost.pl/ar/64290/Spoldzielcza-petla/
        • Gość: tomi_78 Re: Skończmy z wyzyskiem 12 milionów Polaków! IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 11:59
          Odpowiedz mi na proste pytanie, a ile % mieszkancow chodzi na zebrania w ich spoldzielni? Oby sie nie okazlo ze mniej jak na wybory lokalne. A potem siedza przed kompem i listy pisza.
          • Gość: odp Re: Skończmy z wyzyskiem 12 milionów Polaków! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 12:17
            Gość portalu: tomi_78 napisał(a):

            > Odpowiedz mi na proste pytanie, a ile % mieszkancow chodzi na zebrania w ich sp
            > oldzielni?

            ODPOWIEDŹ
            Ważnym narzędziem wywierania wpływu i pozyskiwania zwolenników jest uznaniowe rozdawnictwo, bądź sprzedaż po zaniżonych cenach lokali i mieszkań z zasobów spółdzielni, a także organizowanie "przedsięwzięć biznesowych" opartych na zawyżaniu cen zakupu. Lokalni decydenci mają np. pierwszeństwo w przydziałach i zakupach w spółdzielni oraz w dzierżawie w atrakcyjnych, nierynkowych cenach lokali usługowych. Proceder ten odbywa się kosztem najuboższych członków spółdzielni pomijanych w kolejce oczekujących. Organizacja zniechęca zwykłych członków do brania udziału w życiu spółdzielni. Fałszuje głosowania i manipuluje wyborami do organów SM zapewniając nieusuwalność prezesom oraz stałe członkostwo w radzie nadzorczej osobom odpowiedzialnym za chronienie systemu. W wyborach biorą udział pracownicy spółdzielni, ich rodziny, przedstawiciele "zaprzyjaźnionych firm", osoby podstawione nie będące członkami spółdzielni, a "wypełniające wakaty" po członkach nie uczęszczających na wybory z racji podeszłego wieku, wyjazdu za granicę, itp.
    • Gość: ktos Re: Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukan IP: 91.216.160.* 06.12.10, 10:22
      Pan Prezes zapomniał dodać że tak gigantyczny dług jest zasługą jego działalności jako najpierw Przewodniczącego Rady Nadzorczej a obecnie Prezesa Zarządu. Pierwotnie dług nie przekraczał 10 milionów a poprzez zaniedbania prawnicze i przewlekanie sprawy wzrósł do 30 mln dodatkowo jest informacja że kolejna firma niedostała pieniędzy za budowę na rzecz spółdzielni i wchodzi z egzekucją na kolejne miliony.

      Szkoda, że za te szkody zapłacą spółdzielcy w czynszach a Pan Prezes nie poniesienie odpowiedzialności za złe zarządzanie . Chyba że się mylę i prokuratura zajmie się sprawą. Zawiadomienia do prokuratury zostały złożone.
      • Gość: MIK Re: Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukan IP: unknown 06.12.10, 10:38
        Proponuję zajać się również spółdzielnią PAX, która w ostatnim czasie daje popis swojej pazerności, oszustw i nabierania lokatorów.
        W Ostatnim rozliczeniu wody ludzie mają podopisywane od kilkunastu do ponad 100 metrów sześciennych wody za ponad 700zł za rok 2009!. Spółdzielnia tłumaczy się awarią ( ma osiedla na Stryjeńskich, Lubelskiej, SKaryszewskiej ) i wszędzie była awaria. Problem w tym, że wodociągi tego nie potwierdzają a z cyferek otrzymanych od spóldzilni wynika, że woda musiała lać się przez przerwy do 2 lat ! Pomijam kwesię, że rozliczają wodę z 2008/2009 roku na koniec 2010.....
      • Gość: qbacki Re: Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukan IP: 194.156.48.* 06.12.10, 11:33
        Co Ty pierdzielisz ktosiu... czytasz pisma oficjalne ze spółdzielni? A nie jakieś anonimowe bazgroły? Jest wyraźnie napisane, że mieszkańcy nie odczują egzekucji długu, który narósł przez to że walczyli w sądach - a że dług przez to wzrósł to własnie jest nasze piękne prawo. A dług powstał za rządów chyba poprzedniego zarządu a ten musi tylko z tym walczyć. I nie jestem znajomym nikogo z zarządu spółdzielni - mieszkam w jej zasobach i męczy mnie to biadolenie grupki mieszkańców którzy chyba chcą do koryta się dorwać i swoich ludzi na stołki powsadzać. mi jako mieszkańcowi jest dobrze więc po co zmieniać.
        Jakby to o czym piszesz było prawdą to czemu nikt oficjalnie się pod tym nie podpisze... a dzięki wrzucaniu przez anonimowe osoby do skrzynek różnych pism jakiś fałszerz to wykorzystał a ludzie uwierzyli - ja na szczęście nie.
        • Gość: ktos Re: Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukan IP: 91.216.160.* 06.12.10, 12:26
          Wielce oburzony Panie qback ja akurat bazuje na dokumentach a nie na ulotkach i informacje które przytaczam pochodza z umów do których udało mi się dotrzeć i z wyroków sądów a szczególnie z uzasadnień.
          Jeżeli uważasz drogi Panie Qbacki że nie płacisz za długi spółdzielni to porównaj czynsz jaki płacisz z czynszami w innych spółdzielniach lub wspólnotach popatrz na coroczne sprawozdanie spółdzielni i zobacz ile w cenie twojego czynszu wynoszą koszty administracji. Popatrz w sprawozdaniu jak rosnie koszt obsługi prawnej który Pan ponosi w czynszu na administracje.
          A odnośnie kolejnego zwiekszenia czynszu na pokrycie długów to poczekajmy do przyszłego roku. Co do zapewnień władz spółdzielni że spółdzielcy nie zapłacą za długi spółdzielni to te zapewnienia są tak samo nic nie warte jak zapewnienia z przed roku że kasacja od wyroku zostanie napewno przyjęta i rozpatrzona po myśli Spółdzielni,a fakty są takie że sąd już w przedsądziu odrzucił wnioesk spółdzielni (taki był słaby).......
        • Gość: ktos Re: Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukan IP: 91.216.160.* 06.12.10, 12:34
          Informacja o tym że dług powstał za poprzedniego Zarządu jest prawda, problem polega na tym że wtedy Przewodniczącym Rady Nadzorczej był obecny Prezes który tak nieskutecznie kontrolował Zarząd.....
    • Gość: Lokator Ursynowa Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukani IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 11:23
      Nie tylko oszukuje się w spółdzielni Metro ale leszcze w wiekszym stopniu na Jarach
      • Gość: cieć O furze prezesa PSM Pruszków za 250 tyś zł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 11:28
        O furze prezesa PSM Pruszków za 250 tyś zł

        forum.gazeta.pl/forum/w,132,111555676,,Fura_prezesa_PSM.html?v=2




        • Gość: mafia jak prezio SM Piotra i Pawła zbudował... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.10, 11:33
          SM Wielkopolanka sądzi się z Piotrem i Pawłem
          Marta Tylenda2004-09-22, ostatnia aktualizacja 2004-09-22 00:00
          Były prezes SM Wielkopolanka zapłacił za budowę marketu dla swoich synów pieniędzmi członków spółdzielni. Te pieniądze spółdzielcy wpłacali na budowę swoich mieszkań. Tak twierdzą obecne władze spółdzielni.
          Sprawa budowy marketu Piotr i Paweł przy ul. Wojskowej trafiła już do sądu. Spółdzielnia domaga się od Piotra i Pawła Wosiów zwrotu ponad 7 mln zł. - Zarząd spółdzielni z prezesem Jerzym Wosiem podpisał umowę z właścicielami sieci sklepów Piotr i Paweł. Spółdzielnia miała na osiedlu przy ul. Wojskowej wybudować dla Piotra i Pawła market o powierzchni ponad 3 tys. m kw. I wybudowała, ale właściciele marketu odstąpili od umowy i nie zapłacili za budowę - wyjaśnia Janusz Borucki, wiceprezes SM Wielkopolanka....

          pozostało 88% treści.

          wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,2300085.html
    • Gość: tomasz Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukani IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 12:43
      Niezależne forum mieszkańców Spóldzielni Przy Metrze
      www.przymetrze.fora.pl/

    • Gość: Piotr Duza spoldzielnia? IP: *.acn.waw.pl 06.12.10, 14:07
      Od kiedy to spoldzielnia zarzadzajaca tak naprawde tylko jednym blokiem (apartametnowiec na rogu KEN i Dereniowej) jest klasyfikowana jako duza?
      • Gość: gosc Re: Duza spoldzielnia? IP: 91.216.160.* 06.12.10, 14:59
        SM Przy metrze zarządz około 4 tys mieszkan przy ulicach KEN belgradzka lanciego lasek brzozowy. Chyba Piotrowi pomylily sie spółdzielnie.
    • Gość: kido kto winny? IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 14:30
      każdy adwokat w sytuacji gdy klientowi grozi egzekucja komornicza doradzi, aby natychmiast zmienić nr konta. pan prezes dobrze wiedział co robi...
    • Gość: Ambasada Prusakow W Niemczech w takich wypadkach Bank ostrzega. IP: *.dip.t-dialin.net 06.12.10, 17:13
      W Niemczech jak wiemy nie ma innej formy platnosci czynszu za mieszkanie jak tylko poprzez wlasne konto bankowe na konto wlasciciela lub spoldzielni mieszkaniowej, nawet jesli mieszka sie w jednym domku dwurodzinnym z wlacicielem to nie ma mozliwosci zaplaty w gotowce bezposrednio wlascicielowi gdyz takiej zaplaty nie przyjmie . Jesli sie zdarzy, ze wlasciciel zmienia nummer konta albo bank to zazwyczaj przysyla imiennie dla kazdego lokatora pismo ze swoim podpisem na papierze formowym ale bez pieczeci gdyz w Niemczech pieczeci generalnie sie nie stosuje jednak na pismie jest najczesciej podany telefon do biura wlasciciela, e-mail. Wowczas trzeba dokonac zmiany dyspozycji w swoim banku macierzystym i pokazac takie pismo urzednikowi bankowemu , ktory zapyta czy zostalo to sprawdzone, ze jest to pismo od wlasciciela domu gdyz kazdy gimnazjalista moze podrobic takie pismo i papier firmowy i wszelkie dane i wyslac do lokatorow spoldzielni np. 20 000.- ( w Niemczech sa i takie spoldzielnie posiadajace wiele budynkow w wielu miastach) i zebrac tylko jeden raz czynsz a nastepnie ucuiec z kasa w krzaki i to juz da dochod w kwocie 1,5,- miliona Euro na czysto. Jesli kilent banku mowi, ze nie sprawdzal to urzednik bankowy mowi, zeby wiec sprawdzil i przyszedl jeszcze raz do banku po sprawdzeniu z dyspozycja zmiany dla banku gdyz naraza sie na przekret, ktorego przeciez nie da sie wykluczyc. Oczywiscie jak klient sie zacietrzewi i zazada zmiany dyspozycji to mu ja zmieni ale juz samo takie ostrzezenie dziala skutecznie na klienta -lokatora gdyz zmusza go do myslenia. Tak wiec ten warzsawski chwyt w Niemczech bylby niemozliwy do zastosowania.
      • Gość: alpepe Re: W Niemczech w takich wypadkach Bank ostrzega IP: *.pools.arcor-ip.net 06.12.10, 18:47
        W Niemczech może i taki chwyt jest niemożliwy, ale za to zarządca nieruchomości każe sobie płacić za wydanie zgody na sprzedaż mieszkania własnościowego w zarządzanym przez niego budynku. Mnie to kosztowało ostatnio ok.179 euro i bodajże 59 euro za potwierdzenie notarialne, że zgodę wydał zarządca. Nie jest to rozbój w biały dzień?
        W Niemczech są za to inne przekrety możliwe, ale to w sumie temat na dłuższy post.
    • Gość: ws Może mnie ktoś "oświeci". IP: *.xdsl.centertel.pl 06.12.10, 20:56
      Jakie koszty obsługi administracyjnej odpadły spółdzielni a nie pojawiły się w tej zewnętrznej spółce?
    • Gość: ursynowianka Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukani IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.10, 23:29
      My, mieszkańcy sm Przy Metrze, czujemy sie oszukani ale przede wszystkim przez jej władze: zarząd i starych członków RN, równiez przez przewodniczacego tej Rady Nadzorczej. To nieprawdopodobne, że w państwie prawa nie ma żadnej kontroli nad spółdzielniami mieszkaniowymi! Ale czy na pewno coś takiego może mieć miejsce w państwie prawa, gdzie działa CBŚ, CBA i tyle tego typu służb?
      Mimo nagłaśniania tej sytuacji- jak do tej pory nikt nie zadał sobie trudu badania nieprawidłowości ( by nie rzec mocniej) w sm!
      To państwo w państwie - poza granicami jakiegokolwiek prawa!

    • Gość: ursynowianka Re: Ursynów: mieszkańcy dużej spółdzielni oszukan IP: *.dynamic.chello.pl 07.12.10, 00:35
      Z tego co wiem, to dopiero dzisiaj sporo osób- członków naszej sm Przy metrze- otrzymało takie powiadomienia o fałszywym koncie za pokwitowaniem ( o których wspomina p. Prezes Stepień ) i to późnym popołudniem.
      No to rzeczywiście szybka reakcja...
Pełna wersja