Gość: Rafal
IP: *.telia.com
16.07.01, 10:20
Centrum sportowo-handlowe na Skrze
RKS Skra Warszawa w tym roku obchodzi 80-lecie istnienia. Od kilku sezonów klub
kojarzy się z walczącą o czołowe lokaty w lidze drużyną siatkarek i z
medalodajną sekcją lekkiej atletyki. Nieco wcześniej - z miejskim bazarem.
Teraz jest szansa, by przy Wawelskiej stanęło centrum sportowo-handlowe
stolicy. Koszt - ponad 400 mln dol.
Już pięć lat temu władze klubu postanowiły, że na ich terytorium stanie hala
widowiskowo-sportowa. Miano przebudować stadion lekkoatletyczny, postawić
nowoczesną pływalnię, hotel, centrum szkolenia siatkówki. Jednak nic z tego nie
wyszło. Nie zgodziły się władze gminy Ochota. - Problem w tym, że do niedawna
stowarzyszenia nie mogły mieć prawa do gruntów na okres dłuższy niż 40 lat. O
ile się orientuję, to Skra może dysponować terenem do roku 2014 - mówi Zenon
Dagiel, dyrektor wydziału kultury fizycznej, sportu i turystyki w gminie
Centrum, jednocześnie członek zarządu klubu. Ówczesny prezes Skry Rosenberg
postanowił nie walczyć o inwestorów. A inwestor, którym była firma Pioneer,
dostał już warunki zabudowy. Niestety, sprawa na prawie trzy lata utknęła.
Przed dwoma laty do projektu wrócono. Podziękowano dotychczasowemu prezesowi,
jego miejsce zajął dotychczasowy wice- Andrzej Boguta. Skra próbowała dogadać
się z poważnymi inwestorami, jednocześnie starała się o prawo do wieczystego
użytkowania gruntu. Bez skutku. Władze gminy Centrum nie chciały, żeby tereny
zmieniły się w centrum handlowe z częścią sportową. Proporcje winny być
odwrotne. - Te obawy są niepotrzebne. Zaręczam, że część sportowa nie zostanie
uszczuplona nawet na jotę. Więcej, zostanie rozbudowana. Jeżeli np. na miejscu
boiska do rugby powstanie komercyjna budowla, to boisko pełniące także rolę
treningowego stadionu dla lekkoatletów powstanie w innym miejscu należącego do
nas terenu. Nie będzie basenów, z jakich Skra kiedyś była znana. Ale będzie
Aqua Park w części komercyjnej, a przecież spełniający funkcję rekreacyjno-
sportową - mówi Andrzej Boguta, który 1 czerwca ponownie został wybrany na
prezesa klubu.
Na razie Skra jest winna dzielnicy ponad 15 mln zł, co przekracza jej dwuletni
budżet. Problemy rozpoczęły się w 1992 roku, gdy władze dzielnicy zadecydowały
o zamknięciu giełdy, dzięki której klub całkiem nieźle prosperował
Hektary dla inwestora
Teren przy zbiegu ulicy Wawelskiej oraz alei Żwirki i Wigury zajmuje 22
hektary. Co jakiś czas zgłaszają się inwestorzy, jak twierdzą w klubie, o
światowej renomie. Na początku miało dojść do spółki gminy, klubu oraz
inwestora wyłonionego w konkursie. Klub ze względu na opieszałość w
podejmowaniu decyzji wolał załatwić dobroczyńcę swoimi drogami i z porozumienia
wyeliminować gminę. Na tym polu powstał więc konflikt.
- Postanowiliśmy sami rozpisać konkurs na inwestora. Wygrała go firma Cargill
zajmująca się przede wszystkim wyrobem pasz, jedna z dziesięciu największych na
świecie. Gmina Centrum jednak odmówiła nam prawa do wdrożenia projektu, i to w
sposób kuriozalny - opowiada prezes Boguta. - W dwóch zdaniach zarzucono nam
m.in., że 1,5 tys. miejsc parkingowych będzie się znajdować na zewnątrz.
Tymczasem projekt przewidywał, że wszystkie miejsca mają być schowane, pod
dachem. Odwołaliśmy się do SKO, który wydał decyzję o konieczności wydania
warunków zabudowy zagospodarowania terenu. Władze gminy zawiesiły wykonanie tej
decyzji do 30 kwietnia 2001 r. Oczywiście w tym czasie z kontrahentem nadal
prowadziliśmy rozmowy.
Skra podpisała z firmą Cargill akt notarialny. W tym przypadku ustalono, że za
użytkowanie przez inwestora połowy terenu, czyli 11 ha, Skra dostanie gotowy
stadion lekkoatletyczny na 15 tys. miejsc, z zachowaniem istniejącej tartanowej
bieżni i boiska. Ponadto zostanie zbudowana bieżnia kryta, siłownia,
sanitariaty, szatnia, biura, sala do gier zespołowych. Na Skrze miałby też
powstać komercyjny kompleks z biurami, sklepami i hotelem. Kontrahent
postawiłby halę na 15 tys. miejsc (także halę treningową na zimę) i kryte
baseny. Miałby zmodernizować stadion i spłacić długi klubu wobec dzielnicy.
Oprócz tego przez cały czas budowy i 15 lat po jej zakończeniu łożyłby na klub
określone pieniądze. Inwestor zbudowałby parking i zająłby się sprawą Muzeum
Sportu, którego utrzymaniem na swoim terenie Skra od dawna nie była
zainteresowana. - Nikt muzeum nie chciał robić krzywdy. Chcieliśmy po prostu
zdopingować ludzi odpowiedzialnych za łożenie na nie pieniędzy. Jeżeli nam nie
płaci kontrahent, to nie mamy za co zapłacić za podstawowe rzeczy, a wtedy mogą
nam wyłączyć wodę, światło i gaz, co w przeszłości się zdarzało. Jeżeli nasza
inwestycja ruszy, to wcale nie zamierzamy pozbywać się Muzeum Sportu. Chcemy mu
nawet polepszyć warunki bytowania, maksymalnie obniżymy mu czynsz i będzie
mogło prosperować na naszym terenie. Do tej pory nie było nas stać na jego
utrzymywanie. Ale placówka działa nadal, i to po cenach znacznie niższych od
rynkowych - wyjaśnia prezes.
Znakomita większość
Zgodę na przedsięwzięcie powinien wydać wydział architektury i urbanistyki w
gminie Centrum. Po zmianie przepisów wiadomo także, że Rada Gminy musi wyrazić
akceptację na obiekty komercyjne zajmujące ponad 2000 metrów kwadratowych. -
Teren jest zastrzeżony pod sport, rekreację i wszystko, co ze sportem związane.
Może tam stanąć kompleks biurowy, ale dla obsługi kompleksu sportowego, hotel,
ale dla obsługi sportowców, sklep ze sprzętem sportowym, a nie serkami i
kiełbasą. Żadne kasyno i multipleks - mówił kilka miesięcy temu "Gazecie"
Andrzej Kin, zastępca dyrektora wydziału.
Skra jest objęta ogólnym planem zagospodarowania przestrzennego Warszawy. Nie
precyzuje on, jaką część terenu trzeba zarezerwować dla terenów sportowych, a
jaką na przedsięwzięcia czysto komercyjne. Zastrzega tylko, że 60 proc.
powierzchni mają zająć tereny zielone. A przy wyżej wymienionej koncepcji ten
warunek nie zostałby spełniony. - Chcę wszakże podkreślić, że znakomita
większość komercyjnej strony przedsięwzięcia będzie związana ze sportem,
rekreacją i wypoczynkiem - deklaruje Boguta.
W kwietniu 2000 roku władze gminy Ochota długo debatowały, co z tym wszystkim
zrobić. Ustalono, że decyzja zostanie podjęta nie wcześniej niż w kwietniu roku
następnego. Tymczasem mamy lipiec i nadal oficjalnie nic nie wiadomo.
Pierwsza łopata
Boguta jest równocześnie prezesem zadłużonego klubu i wicedyrektorem gminy
Ochota, której Skra "wisi" bardzo duże pieniądze. Czy siedzenie okrakiem na
dwóch stołkach w dwóch placówkach rządzących się odmiennymi interesami
przypadkiem się nie kłóci? - Moim zdaniem nie - odpowiada Boguta. - Jako prezes
klubu chcę jak najszybciej zlikwidować jego zadłużenie. Jednocześnie jako
wicedyrektorowi dzielnicy zależy mi, aby jak najszybciej odzyskać należność. Od
dziewięciu lat Skra nie płaci podatku od nieruchomości i podatku od dzierżawy.
Mamy szansę wybudować najnowocześniejszy stadion lekkoatletyczny w kraju. Czy
to źle? - zastanawia się Boguta.
Jednocześnie w sądzie została założona sprawa przeciwko skarbowi państwa,
ponieważ klubowi zabrano drogę znajdującą się na terenie należącym do Skry, a
prowadzącą do znajdującego się na terenie klubu Centralnego Ośrodka Sportowego.
Poza tym przed wojną Skra była właścicielem terenów na Woli. Po wojnie klub
dostał do użytkowania przestrzeń pomiędzy ulicą Wawelską a aleją Żwirki i
Wigury. Nie na własność wszakże, a tylko w dzierżawę. I to obowiązującą ledwie
do roku 2014. A jeżeli nie zostanie przedłużona, to firma Cargill w interes nie
wejdzie.
W czerwcu przedstawiciele zarządu gminy Centrum zadeklarowali, że są do pomysłu
nastawieni w sposób pozytywny. Gdyby podjęto pozytywną decyzję, to architekci
będą mogli zająć się szczegółami projektu, jak na razie można było zadbać tylko
o założenia ogólne. - Realnie patrząc, to pierwszą ł