"W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa

IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 09:21
Teraz chleje się w Sejmie , czego nigdy przedtem nie było . Najgorsze , że wybrańcy narodu nie wstydzą się pokazywać zachlane mordy przed kamerami . W przyszłości odbędzie się wystawa w gmachu po byłym KC wystawa dotycząca alkoholizmu wśród wybrańców III i IV RP .
    • Gość: Znawca tematu "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 09:38
      Było różnie. Bary mleczne na ogół były czyste, tanie i serwowały smaczne potrawy. N.p. pierogi leniwe z bitą śmietaną, palce lizać. Za Gomółki sklepy były pełne dobrej polskiej żywności. Nabiał, dżemy czy pieczywo było bardzo przyzwoite. W miastach były sklepy delikatesowe pełne pachnących kiełbas i słodyczy. Rynek był zrównoważony, bo ludzie zarabiali stosunkowo mało. Jednak pracownicy z wyższym wykształceniem, pracujący z granicą, marynarze czy górnicy mieli dobrze. Spora była też grupa "prywatnej inicjatywy". Wystarczyło mieć zwykły warsztat rzemieślniczy czy szklarnię a można było żyć w dostatku.
      Żyło się wtedy "za te polskie 2 tysiące" a średnie ceny na podstawowe produkty czy wydatki mieszkaniowe nie były wyższe jak teraz. Za Gierka to się zaczęło psuć bo nie dbano już o harmonijny rozwój kraju. Olbrzymie sumy szły wtedy na wojsko. Wszędzie było pełno jednostek wojskowych a połowa zakładów pracowała na potrzeby wojska i milicji. To dobiło w końcu naszą gospodarkę, ponosząca koszty złych decyzji ekipy Gierka. Zamiast rozwijać krajową myśl techniczną kupowano na siłę licencje.
      • rk111 Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 10:15
        Komu taką ciemnotę wciskasz UBeku - Za PRLu był jeden wielki syf z ta różnicą że za Gomułki był większy niż za Gierka a za Jaruzele wszystko pie.. ło , dopiero teraz się odbijamy od tego socjalistycznego g.. na.
        • Gość: Znawca tematu Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 10:23
          Różnica jest tylko taka, ze kiedyś chamstwo przebywało głównie pod budkami z piwem a teraz surfuje czasem po internecie.
          • fleicher Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 11:14
            Nie matura .... - to stare komusze hasło jest dalej aktualne w szczególności jak ktoś tak ordynarnie kłamie no chyba ze jesteś jednak UBekiem i świat ci się zawalił po upadku czerwonych.
            • przemyslaw47 Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 12:35
              po pierwsze to PRL jest skrótem - Polska Rzeczpospolita Ludowa.

              Polska Ludowa była taką samą Ojczyzną jak obecna....RP.
              Przestańcie sobie mordy wycierać Polską Ludową.
              Tak byli ubecy..esbecy a teraz są CBŚ, ABW i jeszcze inne....gady!/to kwestia czasu/
              /a gdzie są ślady na pistolecie z którego zginęła B.Blida?/ i inne przykłady...

              Qrwa,.... co może policja granatowa nie strzelała do robotników przed wojną??? Łodzi,
              Krakowa, Lwowa??
              Co,... zamach majowy gdzie zginęło 4oo rodaków to bajka??!!!!
              A Bereza Kartuska to nie był obóz koncentracyjny stworzony przez Piłsudskiego za namową premiera polskiego rządu Leona Kozłowskiego w 1934r???????

              A po co hitlerowcy wystawiali warty honorowe przy grobie Piłsudskiego na Wawelu????
              Czym to dziadek sobie zasłużył u największych zbrodniarzy świata??

              Śmiechu warte,...prezydent zaprosił na wigilię do swojego pałacu 170 dzieciaków z "bidula".
              /przepraszam dzieciaki za słowo "bidul",....wszystkim wam współczuję/
              Tymczasem w domach dziecka przebywa 30 tysięcy takich dzieciaków.
              Co dla reszty zrobił pan prezydent????? tj.- 29830 dzieciaków!!!! pytam CO !!!!!!!!!

              Polska w europie bije niechlubne rekordy.
              Z badań Eurostatu wynika, że ponad 26% dzieci żyje w biedzie.
              Około 20% idzie do szkoły z pustym brzuszkiem!!!!

              Co roku system edukacyjny w Polsce "GUBI" kilkadziesiąt tysięcy absolwentów podstawówek!!
              Czyli dzieciaki kończą edukację na szkole podstawowej. I to prawie w 100% przyczyną jest bieda!!!!

              Te podane dane to niechlubna statystyka obecnie sprawujących władzę - prezydenta,
              premiera i jego rządu, sejmu...."obecnych "elyt"./na dużą literę trzeba sobie zasłużyć!!

              Niech jakiś nawiedzony suk...syn nie próbuje mnie obrazić bo mam to w d..pie!
              Tak,.. było wiele złego w Polsce Ludowej. Też zginęło wiele osób.
              Trzeba jednak być obiektywnym...choć trochę./M.Jurków i Kamińskich....dość!!/
              Bo przecież większego kur...stwa, pijaństwa, obłudy, zakłamania, pedofilii..też sutannowej,
              nawiedzonych rządzących prowadzących wojnę jak oni mówią polsko-polską a nawet w Iraku i Afganistanie to w czasach mojego życia w MOJEJ OJCZYŹNIE nie było!!!!!!
              • Gość: wacław46 Re: Do przemysława 47 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.10, 17:09
                Twoja obiektywna ocena sytuacji Ojczyzny z przed 1990 roku jest również oceną większości żyjących w tamtych czasach ( pomijając zdrajców jak: Kuklińskie, Brzezińskie zapalniczki, Jeziorańskie i inną sprzedajną hołotę). Niestety żadne argumenty do prawicowej dziczy, mimo istniejących faktów historycznych, do zakłamanych i pustych łbów nie trafią. Z nimi jedyny skuteczny dialog może być tylko przy pomocy karabinu maszynowego przy gliniance, ogrodzonej drutem kolczastym, albo przez praktykowany przez "najlepszych synów Narodu" sposób, strzelania w głowę przy kapliczkach. Co u Nich te kapliczki tak się przyjęły do dokonywania mordów?, chociaż to może tak po katolicku powinno wyglądać i jako katolicy wybierali odpowiednie miejsca?.
                Na to oczywiście jako normalni zgodzić się nie możemy, bo to nie nasz styl, ale będiemy patrzeć jak ich "nowa Ojczyzna pier...nie szybciej niż im się wydaje a ludzie , którzy początkowo im klaskali w podziece za "dobrobyt" powieszą ich na latarniach.
                • przemyslaw47 Re: Do przemysława 47 27.12.10, 14:08
                  do wacław46

                  pozdrawiam
      • Gość: Jędrzej Lipa z sosną IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 10:36
        Aż w głowie nie chce sie pomieścic, ze można tak łgać. > Za Gomółki sklepy były pełne dobrej polskiej żywności. [...] W miastach były sklepy delikatesowe pełne pachnących kiełbas i słodyczy Ciekawe, dlaczego w takim razie banalna podwyżka cen mięs i wędlin doprowadziła do krwawego wybuchu, który zmiótł tego wspaniałego Gomułkę. Moje dzieciństwo przypadło na czasy Gomułki właśnie; pamiętam, jak mama zabierała mnie na zakupy. Ta nuda w nieskończoność ciągnącego się czekania w sklepie mięsnym, w tłoku, zaduchu i wśród nieustannych utarczek typu "pan tu nie stał". Czekano w kolejkach, gdy wieść gminna do okolicznych domów przyszła, że "coś rzucą", to znaczy, że jakieś świeże mięsiwo lub lepsze wędliny zostaną do sklepu dostarczone i ludzie zbiegli sie do tego sklepu, by cos z tej dostawy dla siebie zdobyć. Tworzyły sie wtedy gigantyczne kolejki i nie dla wszystkich starczało, stąd kolejkowe kłótnie. Szynkę na stole widziałem pare razy do roku, nie mówiąc o takich np pomarańczach, które były dostępne dwa razy do roku : na Wielkanoc i Boże Narodzenie.

        > Za Gierka to się zaczęło psuć. Odwrotnie - właśnie za Gierka przez pewien czas było lepiej, bo ten napożyczał na Zachodzie kasy i przez pierwsze pare lat jego rządow za te pożyczone pieniądze dostarczano na rynek niedostępne wcześniej towary. Później jednak wierzyciele zaczeli upominać się o zwrot pożyczki i wróciła stara bieda, albo i gorsza nawet.

        Sytem komunistyczny z pewnościa miał swoje dobre strony, ale pełne półki sklepowe do nich nie należały na pewno.
        • Gość: Znawca tematu Re: Lipa z sosną IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 10:54
          Piszę tak jak to pamiętam. Delikatesy były np. w Poznaniu na Placu Wolności tam, gdzie jest teraz bank. Na parterze były artykuły mięsne a na pietrze słodycze. Niczego nie brakowało ale był za to problem z wyborem. Były też sklepy firmowe Wedla i Goplany, gdzie sprzedawano prawdziwe czekolady i inne słodycze bardzo dobrej jakości. Tak było za Gomółki. Gierek podwyższył pensje i ludzie wykupywali towary. Pierwszą kolejkę zobaczyłem w naszym osiedlowym "samie" chyba w roku 1968 po masło. Później nawet staniał cukier więc duża podwyżka w grudniu 1970 była dla ludzi dużym zaskoczeniem. ZSRR nam narzucił zwiększenie wydatków na wojsko stąd stopniowy spadek poziomu życia ludności. Jaruzelski przez całą swoją karierę bardzo dbał o dobre wyposażenie wojska. A Gierek dawał mu wszystko czego zażądał. To jest jedna z przyczyn kryzysu.
          • Gość: Pasza Re: Lipa z sosną IP: *.adsl.inetia.pl 23.12.10, 11:53
            Wydatki na wojsko - nie obniżają wprost poziomu życia społeczeństwa. W końcu w wojsku, a także w tzw zbrojeniówce czyli fabrykach broni też ludzie zarabiają - i to nie mało. Problem w tym, że te "ich" pieniądze też trafiają na rynek. Czyli powiększają popyt. A co z podażą? I tu tkwi problem. Jeśli "gospodarz" nie zapewnił zaopatrzenia w artykuły, równoważącego zwiększony popyt, to oczywiście muszą wystąpić niedobory. Pozostają dwa wyjścia: szybko poprawić zaopatrzenie, co może pozwolić na utrzymanie dotychczasowych cen lub podwyższyć ceny towarów aby zmniejszyć popyt. To drugie rozwiązanie jest łatwiejsze dla każdego, tępego i leniwego urzędasa. A takich to u nas był "zawsze dostatek". I żadna zmiana systemu politycznego czy gospodarczego tej "klasy głuptaków" nie kasuje.
        • wj_2000 Re: Lipa z sosną 21.12.10, 11:32
          Gość portalu: Jędrzej napisał(a):

          > Aż w głowie nie chce sie pomieścic, ze można tak łgać. > Za Gomółki skle
          > py były pełne dobrej polskiej żywności. [...] W miastach były sklepy delikateso
          > we pełne pachnących kiełbas i słodyczy
          Ciekawe, dlaczego w takim razie bana
          > lna podwyżka cen mięs i wędlin doprowadziła do krwawego wybuchu, który zmiótł t
          > ego wspaniałego Gomułkę.

          Po pierwsze ów wybuch nastąpił w ostatnim miesiącu Gomółki na stanowisku. Przedtem było 14 lat o których pisze autor z którym polemizujesz.
          Byłeś dzieckiem za Gomółki, więc raczej pamiętasz to co się potem mówiło, niż fakty.
          Ja akurat w roku 1956 byłem w klasie maturalnej, a od jesieni 1957 przyjechałem na studia do Warszawy, z dala od domu rodziców.
          Zaczął się dla mnie okres samodzielności. Obiady jadałem w tygodniu w stołówce uniwersyteckiej, ale śniadania i kolacje robiliśmy w akademiku sami. Żyłem ze stypendium 560 zł miesięcznie z darmowym akademikiem i (prawie) darmowymi obiadami. Od rodziców dostawałem coś koło drugie tyle (raczej mniej), a gdy ojciec zaczął mieć trudności finansowe, to akurat dostałem stypendium Ministra -1000zł/miesiąc (pochwalę się, że byłem zdecydowanym prymusem na elitarnym roku trudnego wydziału).
          Zakupy wieczorami robiłem w sklepie na ulicy Nowotki (obecnie Andersa). Obfitość wspaniałej żywności była oszałamiająca. Kiełbasy jałowcowa, żywiecka, sucha, wiejska - to były kiełbasy!!! Teraz takich po prostu nie ma. Za żadne pieniądze!
          Dosłownie się obżeraliśmy. Po kolacji, ulubionym deserem był słój kompotu czereśniowego. Albo kompotu winogronowego.
          Dżemy - np smorodina, czy kljukwa z syberyjskiej żurawiny, albo nasz truskawkowy, czy śliwkowy. Palce lizać.
          Po sobotnio niedzielnym maratonie brydżowym, nie zdążaliśmy wstać na obiad na Krakowskim, więc szliśmy do Hotelu Saskiego, albo Bazyliszka.
          Po obiedzie do Fukiera na wino. Wspaniałe węgierskie rizlingi po 21 butelka (ceny detaliczne. Fukier nazywał się "probiernią"). Najdroższe były jugosłowiańskie Ranina i Silvanec - po 27zł butelka. Niektórzy preferowali słodki wermut Istria.
          W 62 skończyłem studia, w 1964 się ożeniłem. W 1966 urodził się syn, w tymże roku obroniłem doktorat. W 1966 byłem w Stanach, Związku Radzieckim, gdzie referowałem swoją pracę. Rok 1968 spędziłem we Włoszech w Instytucie Międzynarodowym. Po powrocie wprowadziliśmy się do własnego M3 (zamienionego za 2 lata na M6). W 1969 urodziła się córka.
          To wszystko działo się za Gomółki. I było udziałem milionów (jeśli tylko nie mieli obu lewych rąk, czy zakutych łbów).
          Poziom konsumpcji rósł, ale komuniści wpadli w pułapkę własnej propagandy - inflacja była "dozwolona" tylko u kapitalistów.
          Tak to wpoili klasie robotniczej, że gdy - po kilkunastu latach wzrostu płac i sztywnych cenach - należało zrobić korektę, wybuchł bunt. Bunt bezzasadny, czysto roszczeniowy. I Gomółka padł.
          Obraz czasów Gomółki jest tak fałszywy w dzisiejszej propagandzie jak tylko można obie wyobrazić.
          • Gość: ghjsd sie usmialem IP: *.elpos.net 21.12.10, 11:42
            ty teskniszx za mlodoscia, a nie szarzyzna. wiem wiem. pierwszy poaclunek i takie tam.
            prawda jets jednak taka, ze mowisz o jedzeniu jak gdyby byl to wypas. teraz nikogo to nie dziwi. teraz kazdy sie wkurza, jak mu rata za wlasne mieszkanie podskoczy, czy w smaochodzie cos pojdzie.
            ty tych dylematow nie miales szans miec:)
            • wj_2000 Re: sie usmialem 21.12.10, 12:11
              Ja się z Ciebie uśmiałem!
              Wmawiasz mi, że tęsknię. A gdzie ja napisałem, że tęsknię? Mnie jest BARDZO DOBRZE za IIIRP, a moje wspomniane dzieci, rodzące się w czasach Gomółki, to już mają luksus, jakiego nie maja dzieci moich kolegów profesorów na Zachodzie!
              Piszesz "teraz to nikogo nie dziwi", że jest obfitość jedzenia. Ale jak czytam, jak żyje większość studentów "na chińskich zupkach", to gwarantuję Ci, że żyją gorzej niż ja i moi rówieśnicy. A żywność - ta ogólnie kupowana - jest dużo gorsza od tamtej. Dostępne są takie delikatesy jak szynka parmeńska, ale kogo na nią stać? A taka po 20 pln (nie mówiąc o takich po 12) to coś wstrętnego. Słone, wodą naszprycowane, jakimiś żelami, dodatkami soi czy innego badziewia nawet wstyd porównywać z wędlinami z dawnych czasów.
              Jest dyskusja o jedzeniu za Gomółki, a nie o pierwszych pocałunkach!
              Faktem jest, że samochody to był luksus. Ja, mając 24 lata dorobiłem się skutera "Osa" i też mnie wkurzało, gdy mi za często nawalała dętka w podróży znad Bałtyku do domu.
              A że rata rośnie i niedługo może zadławić niejednego co mieszkanie kupił "na górce", z kredytem we frankach, a do pracy w korku musi odstać godzinę rano i godzinę wieczorem, to też źle świadczy o dawnych czasach? Czy raczej źle (tyle że inaczej) o nowych?.

              Uśmiałeś się? A ja się, za Gogolem pytam: Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie.
              • Gość: filut z Pragi Niezle towarzyszu wam sie wtedy powodzilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.10, 12:17
                ale tez sie ciesze ze w III RP udalo sie wam niezle przytulic

                moze nie jak Kuna, Zagiel i Olek Sztolcman ale widac ze i pomniejszym towarzyszom i ubekom cos tam sie udalo zagarnac pod siebie w czasie przelomu

              • a_weasley Nie ma się z czego śmiać 21.12.10, 13:17
                wj_2000 napisał:

                > żywność - ta ogólnie kupowana - jest dużo gorsza od tamtej.
                > Dostępne są takie delikatesy jak szynka parmeńska, ale kogo na
                > nią stać?

                A kogo było stać kiedyś na szynkę w ogóle?
                Kiedy średnia krajowa była podobna do obecnej netto, szynka kosztowała 90 zł/kg. Szynka parmeńska kosztuje 50.

                > wstyd porównywać z wędlinami z dawnych czasów.

                Oraz kiełbasą, o której mówiono, że są w grunice rzeczy dwa rodzaje: strażacka (jak naciśniesz, to woda się leje) i robotniczo-chłopska (rano czerwona, wieczorem zielona).

                > Jest dyskusja o jedzeniu za Gomółki, a nie o pierwszych pocałunkach!

                Jednakowoż androny wyplatane przez część dyskutantów dobitnie świadczą, że im wspomnienie pierwszych pocałunków zaburza ogląd sprawy.

                > a do pracy w korku musi odstać godzinę rano i god
                > zinę wieczorem, to też źle świadczy o dawnych czasach? Czy raczej źle (tyle że
                > inaczej) o nowych?.

                Fakt, z dzieciństwa pamiętam, że korki stanowiły zjawisko niezwykle rzadkie i coś się musiało stać (np. przejazd Wyścigu Pokoju albo zamknięcie Alej Jerozolimskich z powodu budowy Dworca Centralnego).
                Pisywała wtedy prasa o biednych Amerykanach stojących w korkach, a większosć obywateli wcale im nie współczuła, bo bardzo chciała mieć takie zmartwienia. Co komu z tego, że nie było korków, skoro mało kto miał samochód (1970 - 1 auto na 30 osób, poziom Wielkiej Brytanii z roku 1930), a autobusy i tramwaje jeździły losowo?
                Ja mając wybór wolę stracić ekstra taki sam czas w korku niż na przystanku, ale co kto lubi.
          • Gość: Jędrzej Lipa z sosną do kwadratu IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 12:25
            "Znawca tematu" dostał polemiczne wsparcie ze strony następnego uczestnika dyskusji, wj_2000. Ciekawe, że ten nowy wielbiciel Gomułki popełnia identyczny błąd ortograficzny w pisowni nazwiska "towarzysza Wiesława", pisząc je przez "ó" z kreską. Wygląda na to, że uwielbienie dla tego towarzysza i skonność do konfabulacji na temat bogactwa sklepów ówczesnych łączy się jakoś z trudnościami w dokładnym zapamiętaniu nazwiska twórcy "siermiężnego socjalizmu".
          • a_weasley A toście przesadzili, towarzyszu 21.12.10, 14:27
            Em.tow. wj_2000 napisał:

            > W 62 skończyłem studia, w 1964 się ożeniłem. W 1966 urodził się syn, w tymże ro
            > ku obroniłem doktorat. W 1966 byłem w Stanach, Związku Radzieckim, gdzie refero
            > wałem swoją pracę. Rok 1968 spędziłem we Włoszech w Instytucie Międzynarodowym.
            [nawet nie pytam, co tam robiłeś]
            > Po powrocie wprowadziliśmy się do własnego M3 (zamienionego za 2 lata na M6).
            > W 1969 urodziła się córka.

            Krótko mówiąc w wieku 32 lat dostałeś M6. Mając dwoje dzieci. W czasach, w których mieszkanie dla 4-osobowej rodziny to były 2 pokoje ze ślepą kuchnią.

            > To wszystko działo się za Gomółki. I było udziałem milionów (jeśli tylko

            ...wiedzieli, komu rzyci nadstawić.
      • a_weasley Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 14:16
        Gość portalu: Znawca tematu napisał(a):

        > Było różnie. Bary mleczne na ogół były czyste, tanie i serwowały smaczne potraw
        > y. N.p. pierogi leniwe z bitą śmietaną, palce lizać.

        CHyba że akurat była kwaśna, co się zdarzało dziwnie często.

        > W miastach były sklepy delikatesowe pełne pachnących kiełbas i słodyczy. Rynek
        > był zrównoważony, bo ludzie zarabiali stosunkowo mało.

        Po polsku: była bieda.

        > Jednak pracownicy z wyższym wykształceniem, pracujący z granicą,

        Ilu było tych pracujących za granicą?! W 1969 r. wyjechało w cąłym kraju za granicę niecałe 200 tysięcy obywateli!

        > Wystarczyło mieć zwykły warsztat rzemieślniczy czy szklarnię
        > a można było żyć w dostatku.

        Dopóki człowieka nie wzięła skarbówka za rzyć pod byle pretekstem.

        > Żyło się wtedy "za te polskie 2 tysiące" a średnie ceny na podstawowe produkty
        > czy wydatki mieszkaniowe nie były wyższe jak teraz.

        Np.: cukier - 10 zł 50 gr, szynka - 90 zł. Zapomniałeś na stare lata, co ile kosztowało, czy teraz Ci przekładnia na rzeczywistość wysiadła?
    • Gość: . Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.nycmny.east.verizon.net 21.12.10, 09:40
      "Chlanie, żarcie" - tak się kiedyś nawet nie mówiło wśród normalnych ludzi. Tak w tej demokratycznej Polsce teraz elegancko i światowo, że tylko się śmiać z tego co było. Było chamstwo, owszem, ale teraz też jest, bardziej agresywne, to co, że bardziej nadziane, opalone i w garniturach.
      • bronimir Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 10:24
        Teraz chamstwo nazywa się ELITA. To różnego rodzaju "celebryci" i "wybrańcy" Narodu, wytypowani przez partię różni Jojo (za komuny złodzieje kolejowi), dziś podpory propagandy politycznej. Nie wiem jak bywało w innych miastach ale w Gdańsku w stołówce KW PZPR jadali też pracownicy prasowi (dziennikarze i drukarze) oraz pracownicy UW, czyli mógł tam jadać też Lech Kaczyński i jego koledzy. Dziś zabrania się wstępu dziennikarzom do miejsc gdzie biesiadują posłowie.
      • Gość: dvd jak tam na greenpoincie? IP: *.elpos.net 21.12.10, 11:45
        sama elita siedzi. tam opalonych rodakow ze zlotymi lancuchami na klacie nigdy nie brakowalo.
    • Gość: zenon "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa IP: 178.73.51.* 21.12.10, 09:40
      W roku 1985 i 1986 w bufecie SGPiS (dziś Szkoła Głowna Handlowa) był jeden jedyny nóż, przywiązany łańcuchem do bufetu. Najpierw stało się w kolejce po kajzerkę, 20 dkg pasztetu i 5 dkg masła z bloku, a potem w kolejce do noża, żeby zrobić sobie kanapkę. Bareja wcale nie przesadzał.
    • Gość: edzio Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.12.10, 09:43
      a teraz to niby co jest ? jeszcze gorzej niz 30 lat temu
      • krusty_the_clown Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 10:00
        no panstwo kochani teraz to jest kulturka, szczegolnie w barach typu kebab...
    • Gość: smakosz "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 10:09
      na warszawskiej mapie względnie czystych barów mlecznych, gdzie często roznosił się drażniący zapach starej ścierki do podłogi był jeden naprawde porządny i czysty bar z wspaniałymi naleśnikami z serem i dżemem, Bar przy barbakanie po stronie Nowego Miasta. Z lokali niezłych pamiętam "U Hopfera" po prawej stronie Krakowskiego Przedmieścia idąc od placu Zamkowego. Ajent i mistrzyni kuchni pani Irena Krawczyk robiła cos z niczego co smakowało na owe czasy wybornie. Była jedynym szefem kuchni, który uczył największych mistrzów tej sztuki w Europie przygotowywania gęsiny. Miała pokaz w latach 70-siątych w słynnym hotelu Kempinsky w Berline Zachodnim. Podlejszego gatunku była Staropolska niedaleko Uniwerku, ale obsługa o dziwo sprawna, w czasch kryzysu przy większym napiwku niczego tam nie brakowało. O miejsce późną porą było trudno, ale o dziwo stolik można było rezerwowac telefonicznie. Były i dobre lokale, gdzie zbierało się "towarzystwo". Kawa, choć jak każda wtedy "chrzczona" zbożową najlepsza była w hotelu Europejskim. Duż podwójna na skróconej wodzie :), kto to pamięta?
      • Gość: dvsdv Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.elpos.net 21.12.10, 11:47
        przy tamtym porzadku to byle dworcowy kebab to wersja jadalni dla elit:))
      • a_weasley Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 14:31
        Gość portalu: smakosz napisał(a):

        > był jeden naprawde porządny i c
        > zysty bar z wspaniałymi naleśnikami z serem i dżemem, Bar przy barbakanie po st
        > ronie Nowego Miasta.

        Z przyjemnością informuję, że on działa dalej.
    • aki-ma "W PRL-u nie piło się, " Coś się zmieniło ? 21.12.10, 10:19
      A ja się zastanawiam ilu obecnych właścicieli eleganckich lokali dla eleganckich,noszących krawat w pierwszym pokoleniu elit , miałoby ochotę przywiązać sztućce na łańcuchach?
    • karola9938 Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 10:19
      Kiedyś posłowie z nadania PZPRu cały czas byli narąbani jak meserszmity, inaczej nie mogliby spojrzeć narodowi w oczy, bo w przeciwieństwie do PRPRowskich ścierw nie byli jeszcze tak bardzo zmanierowani.
    • Gość: Znawca tematu "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 10:43
      Za Gomółki i wczesnego Gierka zachęcano społeczeństwo do "racjonalnego odżywiania". Reklamowano ryby, które były stosunkowo tanie. Na naszym stole często gościł halibut i inne ryby egzotyczne. Dorsze były tanie ale niechętnie je konsumowano. Popularne było wtedy hasło "jedzcie dorsze bo gó... jest gorsze". Wiele warzyw i owoców wtedy miało lepszy smak niż teraz, gdyż z biegiem lat wprowadzano inne odmiany wygodniejsze w uprawie. O wiele lepiej smakowały np. jabłka a nawet zwykłe ziemniaki. Można było kupić smaczne konserwy przygotowane dla marynarzy. Np. kurczaki w puszkach tak przyrządzone, że kości były miękkie. Z nabiału smakowały mi chałki i bułki, zwykłe z chrupiącą skórką i tzw. "mleczne". W wielu lokalach można było nie tylko dobrze zjeść ale prawie codziennie wieczorem były programy artystyczne. Co prawda o różnym, nie zawsze wysokim poziomie.
      • fleicher Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 11:16
        A W ZSRR to i pszczoły sa większe , bajaj dalej komuchu.
        • Gość: Znawca tematu Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 12:15
          Nie przesadzajcie kolego (tak się wtedy mówiło na zebraniach partyjnych). Nie mam zamiaru chwalić minionego ustroju ale trzeba patrzeć na historię obiektywnie. W PRL-u wciąż żywe były tradycje przedwojenne. Działali przedwojenni fachowcy, wędliniarze, piekarze, cukiernicy, kucharze, restauratorzy. Ci fachowcy robili nieraz to samo i tak samo jak przed wojną, czyli dobrze. Polska nigdy nie była państwem typowo komunistycznym nawet za Bieruta. Ciekawe, ze wolności osobistej było wtedy więcej jak teraz. Nie chciało się pracować - chodziłeś do pracy ale nic nie robiłeś, chciałeś mieć pieniądze - zakładałeś "prywatną inicjatywę" albo jechałeś pracować za dolary "na saksy" albo na kontrakt państwowy. Praca ci się znudziła - zwalniałeś się i zatrudniałeś gdzie indziej, etatów było dosyć dla wszystkich. A że fatalna polityka gospodarcza ekipy Gierka doprowadziła do kryzysu to ocenia się całość pod kątem samych negatywów. Były i sprawy bardzo złe. Był podział społeczeństwa na tych lepszych, kupujących w Pewexach za dolary i tych gorszych krajowych. Była Partia w zakładach, której nie śmiała podskoczyć nawet dyrekcja. Było na rynku pełno zwykłych bubli bo nie było konkurencji. Był "tumiwisizm" i opryskliwość urzędników i pracowników gastronomii i usług. Zobacz teraz jak wyglądają Chiny, gdzie rządzi niby ciągle partia komunistyczna. Jednak wprowadzili wolny rynek i konkurencję i ciągną do przodu cały świat. Idealnego ustroju nie ma.
          • a_weasley Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 14.12.11, 22:56
            Gość portalu: Znawca tematu napisał(a):

            > Nie przesadzajcie kolego (tak się wtedy mówiło na zebraniach partyjnych).

            O, widzę, że KOLEGA należał do partii, przepraszam, stronnictwa zwanego Stowarzyszeniem Drżących. W PZPR mówilo się "towarzyszu".
      • Gość: efefef agitacja:) IP: *.elpos.net 21.12.10, 11:51
        stary, obudz sie! sekretarza partii juz nie ma, nie musisz juz agitowac! twoj idealny system zbankrutowal.
        • Gość: dududup Re: agitacja:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.10, 16:36
          Gość portalu: efefef napisał(a):

          > stary, obudz sie! sekretarza partii juz nie ma, nie musisz juz agitowac! twoj i
          > dealny system zbankrutowal.

          A ten, który tak ci się podoba rozpier...ny zostanie przez ludzi wcześniej niż myślisz, bo tak wszystkim jest dobrze i są szczęśliwi z zamiany siekierki na kijek.
    • Gość: / Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 10:50
      moze bylo mi za dobrze w pRL = ale jadalem w dobrych restauracjach, obslugiwali mnie kulturalni ludzie i bylo super
      w domu zawsze o tej samej porze bez pospiechu rodzina cla zbierala sie 3 razy orzy stole - a babcia z mama - przy bardzo aktywnym ojcu o dziadku a takze wujek i ciocia ciagle cos wymyslali bardzo zaskakujacego
      pozostale dwie przekaski - posilki rowniez jedlismy z czescia rodziny
      mialem wspaniale dziecinstwo w PRL
      - jak teraz ide czasem do restauracji - niestety widze raczej pogorszenie - znaczne pogorszenie
      ale moze to juz tak sie dzieje z wiekiem
      chociaz jest tez inna mozliwosc -zludzenie ze macie lepiej - otoz macie gorzej
      zwlaszcza prze to ze wiekszosc dzieci nie ma juz rodziny - a tak duzej miejszkajacej razem prawie nikt
    • alpepe Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 11:08
      a sztućce na pustym już talerzu składano równo na godzinę 16

      w życiu o czymś takim nie słyszałam, pewnie chodzi o 15.20
    • Gość: er "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa IP: *.wro-com.net 21.12.10, 11:09
      Okropny język artykułu! Rozumiem, że to tylko tekst w internecie, ale jednak firmowany przez poważną gazetę, dlatego minimalna staranność byłaby pożądana. Dobra rada: przed opublikowaniem czegokolwiek należy to przeczytać ponownie i poprawić błędy stylistyczne. Myslałem, że to podstawowa zasada, lecz okazuje się, że jednak nie we współczesnej formie dziennikarstwa...
    • Gość: wtopek żałosne IP: 66.90.109.* 21.12.10, 11:24
      "Pachnące kiełbasy i slodycze" czyli punkt widzenia warsiawiaka, ktorego miasto zawsze było dopieszczane.

      A wystarczyło pojechać do Siedlec czy Łowicza, aby "pachnące kielbasy" znikły jak sen zloty, gdzie jedynym dostepnym rarytasem był bigos dworcowy wypełzający z talerza, albo fasolka po bretońsku w sobie z rozwodnionego konectratu pomidorowego
      • Gość: Jędrzej Re: żałosne IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 11:53
        Gość portalu: wtopek napisał(a):

        > "Pachnące kiełbasy i slodycze" czyli punkt widzenia warsiawiaka, ktorego miasto zawsze było dopieszczane.

        Nasz propagandysta od pachnących kiełbas pochodzi z Pozania - sam o tym napisał w odpowiedzi na moją polemikę. Z Warszawy pochodzę ja, i moje wspomnienia z Polski gomułkowskiej są daleko mniej kolorowe.
    • Gość: kiedys Kiedys obywatel nie musial nic robić IP: 194.9.52.* 21.12.10, 11:37
      a państwo zrobiło wszystko za obywatela. Teraz obywatel musi dbac o siebie sam, a państwo nie robi nic.
    • ulanzalasem "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 11:38
      Dzisiaj wg UE mamy po 21 latach "demokracji" 26% głodnych dzieci...najwięcej w UE (chyba), rosnące rozwarstwienie społeczne (biedni stoją w miejscu albo nawet tracą - skutki będą opłakane i nawet jeśli kogoś to nie interesuje to i tak to odczuje), ser żółty za 12-14 który...nie jest serem XD, szynkę/wędlinę - które obok mięsa niestały, serki/jogurty Danone - które reklamują jako produkty działające prawie jak leki - co jest oszustwem i za co ich reklamy zbanowali w USA i np. Francji (skąd pochodzi oszukańczy koncern), ludzie żrą dzisiaj ohydne "jedzenie" z McDonald'a, KFC czy innych fast food'ów w połączeniu ze słodzonymi napojami jak Cola, Pepsi oraz chipsami, przekąskami daje dam ludzi z cukrzycą, miażdżycą, otyłością (ile to kosztuje lepiej nie mówić...) ;)
      • Gość: fwefwe Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.elpos.net 21.12.10, 11:49
        za to za komuny to mailes super zdrowe jedzenie buahhaha z napojow ptysia i wode w torebce bariowna bog wie czym:)
        • 3-kuleczka Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 11:55
          po pierwsze NIGDY u nas nie było komuny, to nie Chiny, po drugie to, że ty piłes wode barwiona itd to podziekuj mamusi, bo swiństwo do picia i jedzenia ci dawała to nie miej pretensji do ustroju, ja tez wuychowywałam dzieci w tych czasach i wiedziałam co im dać,
          • Gość: eefef Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.elpos.net 21.12.10, 11:57
            tzn co dawalas? ,moze czysta wode z kranu? a moze mieszkalas w gorach, to pily prosto ze zrodelka?
      • Gość: lasek Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.cust.telenor.se 21.12.10, 12:17
        ALE PONOSI WAS FANTAZJA,TAKICH TEKSTOW NAWET BAREJA BY NIE WYMYSLIL ANI ZADEN KABARET.A najlepsza to opowiastka Tow. studenta Szkoly Partyjnej o zazeraniu sie kielbasa i ip. Pierdzielicie tak jakby nikt inny tych czasow nie pamietal !!!!
    • ryszard34-dwa "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 11:42
      Dzisiejsze nowowolnościowe głupki robią wszystko by nam
      obrzydzić życie w tym brzydkim PRL-u.Myśmy żyli tam,kochali
      siebie i ludzi i ten kraj oraz budowali ze zniszczeń wojennych
      ale nie chlaliśmy i żarli tak jak dzisiaj solidaruchy głoszą bo oni
      dzisiaj srają na wszystko co Polskie i nie dzisiejsze.To jest ta
      czarna dziura w ich umysłach a pewnie urodzili się i też żyli w
      PRL ale wsydzą tego bo pewnie jakaś cioteczka urodziła ich z
      litości.
    • 3-kuleczka "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 11:52
      wiecie co dupki i małolaty ? gów... wiecie, to tak jakbyście oceniali zycie za Kazimierza Wielkiego - PRL to wasi rodzice, życie zwykłe, może bez hamerykańskich mcdonaldów ale my nie narzekaliśmy NOGDY, powtarzam NIGDY nie bylismy głodni , jak tak wszyscy narzekaja to może uniważnic dyplomy, maturu, doktoraty, bo przeciez wszystko było be....
      idżcie lepiej mamusi obrac ziemniaczki a nie zabierajcie głosu w sprawach o których nie wiecie absplutnie nic
      • Gość: dd Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 12:17
        Z tego co widać jezcze do dzisiaj po PRL-u to napewno ważne btyi ti, że świat był wtedy bardziej czarno-biały, nie było takiego wyścigu szczurów jak dzisiaj, ludzie prawie nic nie mieli ale za to prawie wwszysskich to dytykało, dodatkowo nie było tej zachodniej kultury, telewizji, lansu itd, można powiedzieć,że życie było prostsze jednak cena jaką za to się płaci jest za wysoka, dzisiaj mamy upóżnienie gospodarcze, rosnące bezrobocie i już jak na dłoni widać, że 90%Polski to 3-ci świat w porównianiu do Zachodu, więc wcale komuna nie była dobra chyba, że dla ludzi leniwych, co lubieli tylko pić albo sprzedawczyków, co sprawiło, że kondycja naszego kraju dziś jest jak forma pijaczka i dogonimy Zachód dopiero po okresie równym z trawniem PRLL-u, czyli jeszcze z 30 lat...
      • a_weasley Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 14:10
        3-kuleczka napisała:

        > wiecie co dupki i małolaty ? gów... wiecie, to tak jakbyście oceniali zycie za
        > Kazimierza Wielkiego - PRL to wasi rodzice,

        Sama g**** wiesz - mianowicie o tym, kto ma ile lat.
        Tu pisze sporo ludzi o tym, co sami przeżyli.
    • xnonorx Za PRL-u to zrobiono rozróbę gdy chleb podrożał 21.12.10, 12:07
      o kilka groszy.
      To jest ciekawy temat czemu wtedy kilka groszy na chlebie wystarczyło do protestów, a teraz podwyżki co miesiąc nikogo nie ruszają.
      • Gość: knox Re: Za PRL-u to zrobiono rozróbę gdy chleb podroż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.10, 16:41
        xnonorx napisał: > o kilka groszy.
        > To jest ciekawy temat czemu wtedy kilka groszy na chlebie wystarczyło do protes
        > tów, a teraz podwyżki co miesiąc nikogo nie ruszają.

        Nauki K.kat w podzięce za końkordat w mózgach społeczeństwa swoje zrobiły.
    • newyorker77 "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 12:08
      tak, jakby dzisiejsza POlandia byla kraina wiekuistej szczesliwosci. Ludzi pieknych i szczuplych, nie walacych z gwinta, przykladnie trzezwych i kulturalnie pijacych herbate. Tudziez pelnych galanterii i kulturalnych. Kto tu komu wciska kit?!
    • gandalph "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 12:29
      O tym, że w PRL się piło, wiem tylko pośrednio, bo w mojej rodzinie takich "tradycji" nie było. Jadło się... Może i jadło się zdrowiej, bo znacznie mniej było chemii i innych dodatków w żywności, tym bardziej, że w tej chwili trudno zauważyć różnicę smakową np. między różnymi rodzajami wędlin. Dzisiejsze czekolady nijak się mają do dawnej wedlowskiej gorzkiej - dla przykładu.
      Ale prawdą jest też, że znacznie więcej czasu i wysiłku, nawet w latach 60-ych i 70-ych, kosztowały same zakupy; pewnie inaczej było w wielkich miastach, ale w mniejszych towarem deficytowym było masło czy chleb (w dodatku często drugiej świeżości). Praktycznie w ogóle nie było półproduktów, o mrożonkach można było sobie pomarzyć, bo ich po prostu nie było. Mięso czy lepsze wędliny w sklepach (nielicznych) - bywały!
      W związku z tym wszelkie przetwory: dżemy, soki, konfitury moja mama czy babcia robiły same, tym bardziej, że dżemy sklepowe, o ile były, nie nadawały się do jedzenia: bez smaku, bez zapachu, bez koloru.
      Dopiero u schyłku Gomułki pojawiły się takie "rarytasy" jak ketchup.
      Co do warunków sanitarnych też było różnie, skoro mleko czy śmietanę przywożono do sklepów w bańkach i trzeba było przychodzić z własnym naczyniem.
      Za to słodyczy było w bród, znacznie lepszych niż dzisiaj (nie mówię o szarzyźnie lat 80-ych); wtedy takich paskudztw jak marsy czy snickersy pies z kulawą nogą by nie kupił.
      Pepsi-cola i coca-cola pojawiły się w Polsce w "pierwszej połowie Gierka"; do dzisiaj zastanawia mnie, jak można pić to świństwo.
      O restauracjach się nie wypowiadam, bywałem rzadko. Za to ryby smażone w miastach nadmorskich - marzenie!
      • Gość: Znawca tematu Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.10, 12:49
        Autorowi artykułu bardziej chodzi o kulturę jedzenia i picia niż o przedmioty konsumpcji. Z tą kulturą bywało różnie. Widać teraz spory postęp ale nie przesadzajmy. Za to jeśli chodzi o wspomniane przez dyskutanta o pseudonimie "gandalph" przetwory warzywno owocowe to ośmielę się nie zgodzić. Otóż rynek tych przetworów był stosunkowo konkurencyjny. Działały takie firmy jak "Kotlin", "Pudliszki", "Milejów", "Hortex" i wiele innych. Dopóki nie zaczęło brakować cukru to dżemy były bardzo dobre, nieraz z całymi smażonymi owocami. Na obozach szkolnych często dżemy i chleb to była podstawa wyżywienia. Jadło się też często żywność "puszkowaną" np. ryby, zupełnie dobre. W jadłospisie studentów dużo było podrobów typu serca czy cynaderki a bardzo popularny był bigos, który na ogół nie był taki zły. Kawy naturalnej się nie piło tyle co teraz ale za to kawy zbożowej było dużo gatunków a niektóre z nich całkiem dobre.
        • a_weasley Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 13:01
          Gość portalu: Znawca tematu napisał(a):

          > Kawy naturalnej się nie piło tyle co teraz

          A pewnie, zważywszy że jak średnia krajowa była taka jak teraz, to 10 deka marnej kawy kosztowało 27 zł. A w 1986 r., kiedy była niecałe 10 razy większa - 440 zł, i w dodatku na kartki (10, potem 30 deka na miesiąc).

          > ale za to kawy zbożowej było dużo gatunków a niektóre z nich całkiem dobre.

          W niczym nie ustępowały kawom zagranicznym, a pod pewnymi względami nawet je przewyższały ;)
          • hermina5 Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 14:04
            No , nie sądze, aby było tak tragicznie, bo np. z dzieciństwa pamietam cudowny smak sera białego i chleba, takie, jakiego teraz to juz rzadko sie znajdzie. Dzemy tez były niezłe.

            Sklepy nie były zawalone chipsami, flipsami, krakersami, prazona kukurydza i miliardami cukierko-batoniko-dannonków , wiec przynajmniej było się zdrowszym bz tej całej cholernej smieciowej chemii.
        • gandalph Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 15:05
          Gość portalu: Znawca tematu napisał(a):

          > Autorowi artykułu bardziej chodzi o kulturę jedzenia i picia niż o przedmioty k
          > onsumpcji. Z tą kulturą bywało różnie.
          Fakt, było różnie, zależało od tego, jakie nawyki kto wyniósł z domu.

          >Widać teraz spory postęp ale nie przesad
          > zajmy. Za to jeśli chodzi o wspomniane przez dyskutanta o pseudonimie "gandalph
          > " przetwory warzywno owocowe to ośmielę się nie zgodzić.
          Moje wrażenie w tym względzie jest czysto subiektywne. Po prostu, wtedy takich rzeczy raczej się nie kupowało, bazowało się na wytwórczości domowej. W porównaniu z nią dżemy itp. przetwory sklepowe były mało jadalne. Wiele też zależy od okresu, o jakim mówimy. Wiele produktów pojawiło się dopiero w latach 70-ych.

          >Otóż rynek tych przetw
          > orów był stosunkowo konkurencyjny. Działały takie firmy jak "Kotlin", "Pudliszk
          > i", "Milejów", "Hortex" i wiele innych. Dopóki nie zaczęło brakować cukru to dż
          > emy były bardzo dobre, nieraz z całymi smażonymi owocami. Na obozach szkolnych
          > często dżemy i chleb to była podstawa wyżywienia. Jadło się też często żywność
          > "puszkowaną" np. ryby, zupełnie dobre.
          Co do konserw rybnych, czy konserw w ogóle, to zgadzam się, były 1. lepsze niż dzisiaj, 2. puszki nie były mikroskopijne. Inna rzecz, że punkt widzenia zależał też od miejsca zamieszkania. W dużych miastach zaopatrzenie było znacznie lepsze niż na głębokiej prowincji.

          >W jadłospisie studentów dużo było podrob
          > ów typu serca czy cynaderki a bardzo popularny był bigos, który na ogół nie był
          > taki zły. Kawy naturalnej się nie piło tyle co teraz ale za to kawy zbożowej b
          > yło dużo gatunków a niektóre z nich całkiem dobre.

          Kawa naturalna była tzw. "artykułem deficytowym", poza tym była nieproporcjonalnie droga, znacznie droższa od herbaty. Gdzieś do połowy lat 70-ych były 3 rodzaje: "Orient", "Wyborowa" i "Super", według rosnącej kolejności ceny. Najlepszą była zdecydowanie "Wyborowa", ale była najtrudniej dostępną. "Orient" była niezła, natomiast "Super", być może z racji ceny, często była zwietrzała, bo mało kto to ją kupował i długo leżała. W którymś momencie wszystkie kawy zniknęły i pojawiła się jedna, bodajże "Ekstra-Selekt", znacznie gorsza od poprzednich. I tak już było do końca.
          Z herbatą było różnie, było wiele "gatunków", od najtańszej i najpodlejszej "Popularnej" i "Gruzińskiej", przez "Ulung" (raczej dla amatorów, chociaż dawała dobry efekt w mieszance, oraz intensywny kolor), po "Cejlon", "Madras", może coś pominąłem. Około 1979 roku herbata też stała się rarytasem, poza "Popularną". Herbaty ekspresowe zaczęły się pojawiać dopiero w latach 70-ych.
          Istotnie, kawy zbożowe były, ale u nas piło się tylko "Inkę" (początek lat 70-ych, a może schyłek Gomułki?).

          O jakości pieczywa w ogóle nie ma co mówić, za dużo dzisiaj w chlebie i bułkach "ulepszaczy" typu, bo ja wiem, gipsu. Inna rzecz, że za PRL nie tak łatwo było kupić świeży chleb.
          Owoce i warzywa były, ale to głównie dzięki prywatnym zieleniakom i "badylarzom", w sklepach państwowych bywało, hm, różnie.
          Oczywiście, nie mówię o cytrusach, które pojawiały się parę razy do roku, zaś banany były rarytasem. O ananasach nawet nie wspominam, bo były znane praktycznie tylko z puszek.
      • przemyslaw47 Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 12:55
        ...też na temat

        śmiechu warte, ..prezydent zaprosił 170 dzieciaków z "bidula" na uroczystą kolację - wigilię.
        W domach dziecka przebywa ponad 30 tys. dzieciaków.
        Pytanie - co pan prezydent zrobił /zrobi/ dla pozostałych tj.- 29830 dzieciaków????

        Polska w europie bije niechlubne rekordy.
        Z badań Eurostatu wynika, że ponad 26% dzieciaków żyje w biedzie!!
        Około 20% idzie do szkoły z pustym brzuszkiem!!!
        Kilkadziesiąt tysięcy dzieciaków kończy edukację na szkole podstawowej!!
        /rodziców nie stać na buty, bilet itp./

        HAŃBA !!!! dot. tych przy korycie i to wszystkich.

        panie prezydencie,..premierze!!!! ..premierze Pawlaku też!!!!..... sejmie!!!!
        co macie zamiar z tym problemem zrobić!!!!!
        /bierzecie więcej kaski na swoje utrzymanie, na prowadzenie wojen o" czarnych"..
        nie wspomnę/
        Kończcie waści...wstydu oszczędźcie!!! Czy tak ma wyglądać obecnie MOJA OJCZYZNA??????
    • 0ffka "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 12:38
      wystawa faktycznie rodem z PRL jak pomnik Stalina
    • a_weasley Ile kosztowało życie za Gomułki 21.12.10, 12:42
      Oto przykładowy cennik artykułów przemysłowych. O cenach z innych lat, tudziez o cenach żywnosci - w innych notkach tegoż wątku.
      A przy tym - ceny to nie wszystko. Ani osobiście z lat 70-tych i 80-tych nie pamiętam, ani moi rodzice nie pamiętają takiego czasu, żeby człowiek chcąc kupić dowolny artykuł po prostu szedł do sklepu i kupił. Jak nie chwilowe trudności z proszkiem, to chwilowe trudnosci z groszkiem, jak skończył się okresowy brak pasty do zębów, to przejściowo brakowało pasty do butów i tak dookoła Wojtek przez 40 lat.
      • gandalph Re: Ile kosztowało życie za Gomułki 21.12.10, 15:08
        Fakt! Nie cena decydowała o dostępności towaru, lecz "znajomości", np. w sklepie mięsnym.
      • 111palant Re: Ile kosztowało życie za Gomułki 21.12.10, 19:17
        W latach 70-tych i 80-tych nie było juz Gomułki przy władzy. Chyba żylismy w różnych Polskach. Nie zawsze było tak jak w latach 80-tych kiedy strajkowały całe województwa, a Bozia nie chciała nam wysyłac ani manny z nieba , ani nawet przepiórek.
        • gandalph Re: Ile kosztowało życie za Gomułki 21.12.10, 23:57
          111palant napisał:

          > W latach 70-tych i 80-tych nie było juz Gomułki przy władzy. Chyba żylismy w ró
          > żnych Polskach. Nie zawsze było tak jak w latach 80-tych kiedy strajkowały całe
          > województwa, a Bozia nie chciała nam wysyłac ani manny z nieba , ani nawet prz
          > epiórek.

          Owszem, ale za PRL zawsze czegoś brakowało. Odwieczne problemy były z:
          1. papierem toaletowym
          2. sznurkiem do snopowiązałek
          3. mięsem
          4. wodą mineralną czy w ogóle czymś z bąbelkami
          5. watą/ligniną (podpaski były wtedy prawie nieznane)
          6. prasą "kolorową" (trzeba było mieć teczkę - nie mylić z IPN, w zaprzyjaźnionym kiosku).
          7. od 1978-9 roku aż do końca PRL ze wszystkim.
    • Gość: adam "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa IP: 178.73.63.* 21.12.10, 15:38
      Boże!!! Jakie to straszne bzdury i głupoty. Jestem normalnym człowiekiem, kulturalnym, potrafię zachować się w towarzystwie, jeść wszelkimi sztućcami, myję się, używam dezodorantów (też były w PRL!) nie pluję na ulicy i nigdy tego nie robiłem, jadałem pyszne potrawy także w restauracjach w PRL i nie na ceracie tylko na obrusie. Wychowałem się w PRL'u, wykształcenie tez wtedy zdobyłem, mam rodzinę i NAPRAWDĘ! JESTEŚMY NORMALNI!
      Przestańcie zarabiać na PRL'u, bo to minęło i nie wróci, tak jak nie wrócą czasy przedwojenne i inne. Po to by tamten czas zrozumieć i ... jednak docenić trzeba było w tym czasie żyć. Wiele rzeczy było złych, ale było też normalne i miłe życie. I wcale nie trzeba było być w jakiejkolwiek partii - nie byłe, ale żyłem normalnie. Dziś mam 55 lat i jestem szczęśliwym człowiekiem, z sentymentem wspominam swoją młodość, wyjazdy na wakacje, potem świetne urlopy także na Zachodzie - pewnie też dlatego, że było się młodym, ale mam prawo być zadowolonym ze swej młodości i ze swego życia wtedy i teraz też - tym bardziej teraz.
      • Gość: 51-latek Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy IP: *.dk-kaelteanlagen.de 21.12.10, 16:34
        Wydaje mi się, że większość z tych, którzy tak krytykują PRL, to ludzie, delikatnie mówiąc "niespełnieni".
        W tamtej "epoce" oni sami (albo ich rodzice) nic nie osiągnęli, a obecnie raczej nie nie zaliczają się do "społecznych wyżyn". Taka "krytyka" usprawiedliwia i w jakiś sposób "koi" ich wewnętrzne rozterki, że nie osiągnęli tego, naco aspirują (aspirowali).
        To takie "podkreślenie" słuszności swoich "wyborów" - "może nie jestem w najlepszej sytuacji życiowej, ale wówczas to dopiero miałem źLE"...

        Człowiek, który sobą COś reprezentuje, potrafi sobie w każdym systemie poradzić, być zadowolonym i żyć w poczuciu "spełnienia". W niczym nie przeszkadzają mu "kolejki, brak dżemu, cukru" itp (a tak na marginesie, nikt wuwczas z głodu nie umarł!)

        PS - apropos uwczesnych "kolejek",
        - wielu narzeka na nie, ale nie zauważa jednego, że może teraz w marketach kolejek za towarem nie ma, ale za to z każdym zakupem trzeba czekać do kasy...
        • a_weasley W PRL-u się nie kupowało, lecz wystawało 21.12.10, 17:13
          Gość portalu: 51-latek napisał:

          > Wydaje mi się, że większość z tych, którzy tak krytykują PRL, to ludzie, delika
          > tnie mówiąc "niespełnieni".

          Może tak, może nie. Masz coś na poparcie tej tezy czy tak z braku argumentów pomniejszasz osoby, które się z Tobą nie zgadzają?
          Moje prywatne obserwacje wskazują, że jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Mianowicie te bolączki, które radośnie bagatelizujesz, klną i wspominają jako najciemniejszą stronę ówczesnej rzeczywistości i Twoi rówieśnicy, i moi, i pokolenie moich rodziców też.

          > To takie "podkreślenie" słuszności swoich "wyborów" - "może nie jestem w najlep
          > szej sytuacji życiowej, ale wówczas to dopiero miałem źLE"...

          Gdybym był złośliwy, spróbowałbym wydedukować z tej wypowiedzi, jakich Ty wtedy wyborów dokonałeś.

          > Człowiek, który sobą COś reprezentuje, potrafi sobie w każdym systemie poradzić
          > być zadowolonym i żyć w poczuciu "spełnienia". W niczym nie przeszkadzają mu
          > "kolejki,

          Taaak?
          Na moje oko jest dokładnie odwrotnie: im człowiek więcej sobą reprezentuje, tym większe ma poczucie bezsensu tracenia na kolejki i na całe to załatwialstwo czasu, który mógłby wykorzystać bardziej kreatywnie.

          > a tak na marginesie, nikt wuwczas z głodu nie umarł!

          Taaaaak. Oto tytuł ówczesnego ustroju do chwały. Nikt nie umarł z głodu.

          > PS - apropos uwczesnych "kolejek",
          > - wielu narzeka na nie, ale nie zauważa jednego, że może teraz w marketach kole
          > jek za towarem nie ma, ale za to z każdym zakupem trzeba czekać do kasy...

          Albo sobie dodałeś ze 40 lat, albo ująłeś, albo rżniesz głupa.
          Po pierwsze horror najwyższej klasy, jakim jest w markecie trzy kwadranse w kolejce, w okresie przedświątecznym dajmy na to za Gierka był rzeczą zwykłą. Przy czym w markecie tą jedną kolejką opędzasz przy dobrych układach całe Święta, a nie tak, że jedno stoi w spożywczym, bo rzucili rodzynki, drugie w mięsnym, bo może będzie szynka.
          Po wtóre kolejka do kasy ma to do siebie, że nie ma opcji, że dla kogoś zabraknie. Samo to, że trzeba było stać w kolejce, to jeszcze nic. Gorzej, że towaru jest skończona ilość, nie wiadomo, czy jest po co stać, każdy się boi, że dla niego braknie, pilnuje czujnie, żeby przypadkiem ktoś nie dostał 1,3 kg szynki, skoro "dajemy tylko po kilogramie", co chwila wybucha awantura o uprzywilejowanego...
          A kolejki ustawiające się przed sklepem "na wszelki wypadek"? A stanie w kolejce od 13-tej, bo połowę dostawy zostawili "na popołudnie" i będą sprzedawać od 16-tej?
          Gdzieś ty, człowieku, był ćwierć wieku temu?!
    • 111palant "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wystawa 21.12.10, 19:09
      Co oni wiedza o PRL-u? Chlało sie, no teraz się żłopie. Wystarczy spojrzec na posłów , którzy gdyby nie immunitetz kazdej innej roboty dawno wylecieliby na zbita twarz. Ostatnio nawet ex-marszałek Dorn błysnął formą, o szefowej KRRiT juz nie wspomne. W PRL-u piło sie na ćwiartki. Teraz bez butelki 0,7 nikt nie siada do picia.
      Tylko księża katoliccy pija od rana i codziennie bez względu na ustrój i numer Rzeczypospolitej. Niestety jak dotąd nie zasłużyli na wystawę. Szkoda bo byłoby co oglądać!
      • a_weasley Re: "W PRL-u nie piło się, lecz chlało" - nowa wy 21.12.10, 19:41
        111palant napisał:

        > W PRL-u piło sie na ćwiartki. Teraz bez butelki 0,7 nikt nie siada do picia.
        <ciach>
        > Wódki w ćwiartkach jak za PRL-u nie ma. Norma unijna to 0,7 litra.

        Przetrzeźwiej, człowieku, rozejrzyj się dookoła, a potem spytaj ludzi, którzy nie mają takich przerw w zyciorysie, jak było.
        Wódki w ćwiartkach nie było za Gierka ani za Jaruzela. Było 0,5 i 0,375 (tzw. młodzieżowa). W setkach nie było też. To było wspomnienie z czasów Gomułki.
        Teraz natomiast jest wódka w setkach. Nie ma 0,25, jest natomiast - w ramach normy unijnej - 0,2.
    • 111palant "W PRL-u sie chlało , a teraz sie żłopie! 21.12.10, 19:13
      Wódki w ćwiartkach jak za PRL-u nie ma. Norma unijna to 0,7 litra. Nie chlamy juz , a żłopiemy wódę. Jestesmy dobrymi obywatelami i patriotami. Zapewniamy rzadowi wpływy z akcyzy, czyli srodki budzetowe na podwyżki dla nauczycieli i lekarzy.
      O co wiec chodzi tym wystawcom?
      • gandalph Re: "W PRL-u sie chlało , a teraz sie żłopie! 22.12.10, 00:06
        111palant napisał:

        > Wódki w ćwiartkach jak za PRL-u nie ma. Norma unijna to 0,7 litra.

        Nieprawda! są też mniejsze butelki, nie wiem po ile, bo mnie to nie interesuje. Zresztą czy to ważne, czy są po 0,2 czy po 0,3 litra?

        > Nie chlamy
        > juz , a żłopiemy wódę.
        Mów za siebie, w mojej rodzinie nikt nie żłopał ani za komuny, ani teraz.

        > Jestesmy dobrymi obywatelami i patriotami. Zapewniamy rz
        > adowi wpływy z akcyzy, czyli srodki budzetowe na podwyżki dla nauczycieli i le
        > karzy.

        Jeżeli patriotyzm polega na żłopaniu wódy, to nie jestem patriotą (ani nie byłem).

        > O co wiec chodzi tym wystawcom?
        • Gość: ciekawy_świata Re: "W PRL-u sie chlało , a teraz sie żłopie! IP: 193.104.164.* 22.12.10, 14:16
          "W PRL-u bydło sie rucha**ło, teraz sie pier**li" ... i stad te bandy kmiotow nadal miedzy Niemcami a Rosja pomieszkuja, stad ta patologiczna glupota!

          rzygac mi sie chce jak czytam takie dyrdymaly - bo wtedy, przed '89 to jacys INNI tu mieszkali - nie łojcowie i matki, tylko jacys kosmici, mityczni ONI, ktorzy żarli z cerat i chlali wode...i to nie tylko na stolowce, ale takze W DOMU! to nie chamstwo przesiedlone w pierwszym pokoleniu ze wsi do miasta, z lepianki do bloku. To nie bydlo, ktore pierwszy raz pociagiem jechalo jak ich z ugoru do fabryki wyciagneli i to nie prostactwo, ktore kradlo nawet ten aluminiowy nozyk...no tak ale to pewnie system do tego zmuszal! do tego zeby żreć, kraść i chlać, do tego zeby byc prostakiem... gdyby nie ta wredna komuna to pewnie 99,9% spoleczenstwa podlewaloby ze srebrnej sosjerki przepiorke, prowadzac konwersacje po francusku...Bon appétit, Monsieur!

          ehehe smiejcie sie i pomstujcie, a prawda jest taka ze wasi starzy zamiast stac z kartka w kolejce po mieso albo wisiec na plocie stoczni, tłuka sie teraz na swiatecznej promocji w realu - karp za 7,99!

          wuuuuhu! 20 lat wlonosci minelo minelo, komuny nie ma, a proletraiakcie bydelko nadal ma maniery na poziomie nozyka z aluminium i ceraty! uppps przepraszam zarcia łapami i papieru na tacce w mcdonalsie...czyzby znowu wina systemu i esbecji?
          • gandalph Re: "W PRL-u sie chlało , a teraz sie żłopie! 23.12.10, 17:37
            Przepraszam, ale do czego ta gadka?
Pełna wersja