Dodaj do ulubionych

Po co dwie dziewczyny wzięły ślub? Żeby coś zmi...

01.01.11, 14:42
Ja na tym zdjęciu widzę tylko 3 facetów :P
Obserwuj wątek
    • antobojar Po co dwie dziewczyny wzięły ślub? Żeby coś zmi... 01.01.11, 15:00
      Gratuluje dziewczyny z calego serca i bez zadnych ale...

      Przez wiekszosc zycia, mialem straszne uprzedzenia wobec homoseksualizmu..(Rezultat dwoch lat spedzonuch w katolickim internacie Braci Szkolnych w Czestochowie, z wychowawca - aktywnym pedofilem..)
      Pierwszy raz zaczalem rozmawiac o tym problemie z moimi dziecmi, 40 lat po tych wydarzeniach.
      To ze moja corka jest psychologiem klinicznym, niewatpliwie pomoglo - nie w leczeniu traumy, bo to nieuleczalne - w zrozumieniu zjawiska...
      Dzisiaj jest mi troche wstyd ze nie akceptowalem wczesniej prostych wyjasnien, a nawet nie sluchajac...
      Jedno z drugim nie ma nic wspolnego, a wiazanie prostych skutkow genetycznych i emocjonalnych kombinacji z czyjas dyspozycja do czynienie zla, jest prymitywnym i nielogicznym zabiegiem propagandowym i manipulacja tych, ktorzy tak boja sie wolnosci pojedynczych ludzi...

      Tak wiec jeszcze raz gratulacje i pamietajcie.. W malzenstwie tez nie zawsze jest lekko... lol...
        • Gość: Ed Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: *.radom.vectranet.pl 02.01.11, 11:11
          Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny od tysięcy lat w każdej kulturze i religii. Homoseksualizm istniał również zawsze i będzie istniał ale na zupełnie innej płaszczyźnie. Jedne kultury go negowały, inne zwalczały jeszcze inne akceptowały, ale nigdy związek homoseksualny nie był równoważny małżeństwu i nigdy nie będzie tylko dlatego ze ktoś ma taka fanaberie.
          • Gość: ada Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: *.bb.online.no 02.01.11, 12:16
            Ed, bardzo sluszna opinia, dokladnie taka sama jak moja i wielu innych ludzi.
            Dodam jeszcze, ze to zenada dawac takiego "newsa" na glownym miejscu swiatecznej gazety.Patrze na te panie z wielkim obrzydzeniem i mam ochote zapytac - kogo to tak naprawde obchodzi? Nie ma wazniejszych czy przyjemniejszych spraw niz ten, nazwijmy delikatnie, zwichniety zwiazek?
              • Gość: K Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: 212.180.165.* 04.01.11, 00:09
                Zgoda.

                To mniej więcej tak, jak gdyby ustawą przegłosować, że 2+2 od jutra jest pięć.
                Papier wszystko przyjmie, ale rzeczywistość się od tego nie zmieni.

                Mimo tego - uważam że sprawy takie jak decyzje o operacjach w szpitalach - powinny zostać rozwiązane. Ale nie poprzez sztuczne pseudo-małżeństwo, a w odpowiednich ustawach (np. każdy wskazuje, kto ma prawo wglądu do jego informacji szpitalnych).

                I przede wszystkim - nie widzę ŻADNEGO uzasadnienia, dlaczego pary homo miałyby się wspólnie rozliczać z podatków! A to tak naprawdę o to głównie im chodzi...
                  • Gość: K Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: 212.180.165.* 04.01.11, 20:48
                    No właśnie tu jest cały numer:

                    - to prawo zostało wprowadzone za czasów ZChN, jako wspierające tzw. "tradycyjny model rodziny". Tzn. de facto małżeństwo, gdzie oboje pracują i podobnie zarabiają jest podatkowo w gorszej sytuacji, niż tam gdzie jedno zarabia a drugie siedzi w domu.

                    A teraz środowiska LGcośtam zamiast protestować przeciw temu (bo są niby lewicowe) same się chcą podpiąć pod te przywileje - dla mnie żenada.

                    Tak czy inaczej - celem tego miało być ułatwienie wychowywania dzieci, więc pary homo nijak się pod sens tego prawa nie łapią. Dodatkowo to prawo jest do niczego, bo powinna być po prostu konkretna ulga podatkowa za kolejne dzieci i tyle - żadnego wspólnego rozliczania. Ewentualnie możliwość rozliczania podatku w odniesieniu liczby dzieci w domu.
          • Gość: Lolitessa Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.11, 12:46
            Proponuję, żebyś powiedział to chłopom walczącym o zniesienie pańszczyzny w XIX wieku, sufrażystkom z XIX i XX wieku, czarnym walczącym o wyzwolenie a potem o równouprawnienie od XVIII w. do lat 70-tych, itp., itd.

            Właśnie dlatego tylu ludzi piekli się w tym wątku, że da się zmieniać historię. A oni czują się bezpiecznie w swoim światku, gdzie to oni dyskryminują, a kobiety, innowiercy czy homoseksualiści mają się podporządkować "zdrowemu trzonowi społeczeństwa". Niestety dla tych pieklących się: nie żyjemy w XIX wieku, tylko w XXI. Teraz oni się muszą nieco dostosować.
            • sympatyklewicy Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii 02.01.11, 14:11
              Gość portalu: Lolitessa napisał(a):

              > Proponuję, żebyś powiedział to chłopom walczącym o zniesienie pańszczyzny w XIX
              > wieku, sufrażystkom z XIX i XX wieku, czarnym walczącym o wyzwolenie a potem o
              > równouprawnienie od XVIII w. do lat 70-tych, itp., itd.
              *************************
              Naprawdę uważasz że to można porównywać ???
            • hit.and.run Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii 02.01.11, 14:16
              > Proponuję, żebyś powiedział to chłopom walczącym o zniesienie pańszczyzny w XIX
              > wieku, sufrażystkom z XIX i XX wieku, czarnym walczącym o wyzwolenie a potem o
              > równouprawnienie od XVIII w. do lat 70-tych, itp., itd.

              Bycie chlopem czy czarnym to kwestia rasy, urodzenia, pochodzenia.

              Bycie pederasta to kwestia skrzywienia/zboczenia.

              Piekna ideologia dorabiana przez pederastow dla ochrony "jedynie slysznych koncepcji" przyrownujaca rewolucje do "parad milosci".

              A co do przemian kulturownych.... Jeszcze moment jak Abdullah Abdullah i jego koledzy zaczna zyskiwac naturalne poparcie w zachodniej Europie.... bedziecie sie chylkiem przemykac ulicami Paryza czy Amsterdamu zeby nie dostac wp....
              Wtedy Warszawa bedzie uchodzila za wzor tolerancji.
              • Gość: Lolitessa Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.11, 14:38
                Widzisz, Ty nazywasz "pederastów" "skrzywionymi/zboczonymi"; Twój XIX-wieczny poprzednik mentalny nazywał czarnych "rasą naturalnie podrzędną" a kobiety "niezdolnymi do dojrzałej decyzji". Były to oczywiste oczywistości, które dziś wydają nam się trochę durne, trochę śmieszne, a trochę obrzydliwe.

                Masz natomiast rację co do muzułmańskich fundamentalistów: tak samo walczą z wolnością jednostki jak ich chrześcijańscy odpowiednicy. I dlatego należy obie te grupy trzymać z dala od władzy i dbać o rozdzielność państwa i religii. Nie chciałabym, żeby moje dzieci czy wnuki mieszkały w fundamentalistycznym państwie - ani w chrześcijańskim, ani w muzułmańskim.
                  • Gość: Lolitessa Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.11, 16:45
                    Jeśli będę miała geja lub lesbijkę wśród wnuków (wśród dzieci się raczej nie zapowiada, ale kto wie? Zresztą, może jeszcze zdecydujemy się na trzecie?) to sama sobie życzę (i jemu czy jej) żeby znalazł/a sobie kogoś, kogo będzie kochać po swojemu. A nie żeby żył czy żyła we frustracji i zakłamaniu z "właściwym" heteroseksualnym mężem czy żoną, powodując cierpienia nie tylko swoje, ale i wszystkich wokół.
          • Gość: killkamill Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.11, 13:09
            Władza to rządy wybranego przez Boga, przeznaczenie, lub samego siebie tyrana w każdej kulturze i religii. Wolność (w sensie powszechnych, równych praw negatywnych i pozytywnych) istniała również zawsze i będzie istniała, ale na zupełnie innej płaszczyźnie (np. relacji z Bogiem w chrześcijaństwie, na poziomie duchowym w buddyźmie itp). Jedne kultury ją negowały, inne zwalczały, jeszcze inne akceptowały, ale nigdy nie twierdzono aż do XX wieku, że rządzić krajem może cały Naród polityczny, i przez wiele wieków nawet nie uważano tego za fanaberię - po prostu taki nonsens nikomu nie przychodził do głowy.
            Argumenty z historii nie są argumentami - to, że czegoś "nigdy nie było", lub "było od zawsze", to nie powód, żeby to się nie mogło zmienić. Internetu też nigdy nie było - i co - teraz jest!
            • sympatyklewicy Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii 02.01.11, 14:19
              Gość portalu: killkamill napisał(a):

              > Argumenty z historii nie są argumentami - to, że czegoś "nigdy nie było", lub "
              > było od zawsze", to nie powód, żeby to się nie mogło zmienić. Internetu też
              > nigdy nie było - i co - teraz jest!
              ***********************************
              Ale to nie jest zmiana w nauce, to są prawa natury których nie można zmieniać.
              • miroslawa_potrzeba Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii 02.01.11, 14:46
                sympatyklewicy napisał:

                > Gość portalu: killkamill napisał(a):
                >
                > > Argumenty z historii nie są argumentami - to, że czegoś "nigdy nie było",
                > lub "
                > > było od zawsze", to nie powód, żeby to się nie mogło zmienić. Internetu t
                > eż
                > > nigdy nie było - i co - teraz jest!
                > ***********************************
                > Ale to nie jest zmiana w nauce, to są prawa natury których nie można zmieniać.

                Dlaczego uzurpujesz sobie prawo aby je interpretowac i z jakiego tytulu to czynisz?
          • Gość: mixer One chcą zmieniać innych. To jest w tym najgorsze IP: *.icpnet.pl 02.01.11, 13:48
            Bo tak naprawdę to nie muszą się starać. Po co ten rewolucyjny zapał? I tak przecież potężne ponadnarodowe organizacje z UE na czele narzucają wszystkim jedynie słuszną ideologię Poprawności Politycznej i co za tym idzie, bezwarunkową afirmację homo-lesbijstwa jako jedynie możliwą postawę. Tak jak za komuny narzucano Polakom socjalizm. A prawda jest taka, że ludzie mają prawo do wolności sumienia i swobody oceniania takich czy innych zjawisk. Zmieniać to te panie mogą same siebie, jak odczuwają taką potrzebę...
              • Gość: mixer Re: One chcą zmieniać innych. To jest w tym najgo IP: *.icpnet.pl 02.01.11, 15:02
                Ja nie mam nic przeciw temu żeby prawo dawało możliwość jakieś legalizacji takich związków. Tylko tu mamy do czynienia z czymś innym - mianowicie z narzucaniem jedynie słusznego sposobu patrzenia na omawiane zjawisko. Media, władze UE, różne wpływowe fundacje i organizacje mówią mi wciąż i na okrągło, że homoseksualizm musi mnie zachwycać i koniec. A są te organizacje na tyle potężne, żeby np. zakazać używania słów "tata" i "mama" jako homofobicznych, co stało się w służbie zdrowia w Skocji np. Albo żeby skazać pastora w Szwecji za cytowanie fragmentów Pisma Św. dot. homoseksualizmu na miesiąc więzienia - mimo że rzecz miała miejsce w kościele. Po prostu mam dosyć różnych kolejnych lewicowych obłędów i paranoi, narzucanych przez wpływowych ludzi całym społeczeństwom. To już mieliśmy za komuny chociażby i wiadomo jak się skończyło...
                • Gość: Lolitessa Re: One chcą zmieniać innych. To jest w tym najgo IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.11, 15:22
                  Widzisz, jak to jest, kiedy posiłkujesz się plotkami i przekłamaniami z prawicowej prasy, zamiast znajomością sprawy. A to akurat łatwo zgooglować.

                  Otóż była to jawna prowokacja, pastor Ake Green zrobił ze swojego kazania wydarzenie medialne: zaprosił do kościoła media, niestety, nikt się nie zgłosił. Więc zrobił wyciąg z kazania i opublikował w gazecie. To po pierwsze.

                  Po drugie: w drugiej instancji został uniewinniony, co podtrzymał Sąd Najwyższy (który podkreślił, że pastor złamał prawo obowiązujące w Szwecji, ale podtrzymał wyrok uniewinniający - tu uważaj - na podstawie orzecznictwa tej rzekomo strasznej UE, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka).

                  Podobnie jest z tymi "zakazanymi słowami" - po prostu w sytuacji, gdzie rodzice są albo obupłciowi, albo jednopłciowi, personel ma używać terminów neutralnych. U nas w szkołach od dawna (przynajmniej od mojego dzieciństwa, czyli jeszcze na przełomie PRLu i wolnej Polski) używano słowa "rodzic" (brzydkiego zresztą, ale mniejsza o to). I co, niebo nam z tego powodu spadło na głowę?
                  • Gość: mixer Re: One chcą zmieniać innych. To jest w tym najgo IP: *.icpnet.pl 02.01.11, 16:55
                    Wybacz ale trochę mnie przerażasz. Nawet gdyby kazanie opublikował w gazecie, no to co? W jakich państwach skazuje się ludzi za to że opublikowali coś w gazecie? No fajnie że go uniewinniono i że nie siedzi do dziś jak np. niektórzy w Chinach czy na Kubie. Ale dla Ciebie nie ma nic szokującego w tym że go w ogóle skazano. No bo przecież "opublikował w gazecie" a mimo to otrzymał wyrok uniewinniający. Dobry ten Trybunał.
                    Podobnie jest z tymi jak to ujęłaś "terminami neutralnymi" Przerażasz mnie. "Niebo jeszcze nie spadło nam na głowę", ale już powoli się obniża...
                    • Gość: Lolitessa Re: One chcą zmieniać innych. To jest w tym najgo IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.11, 17:05
                      W jakich państwach? Na przykład w Polsce można pójść siedzieć za szerzenie ideologii nazistowskiej. Jeżeli założysz pisemko neonazi, to za to, co napiszesz w gazecie, możesz pójść do więzienia, nie wiedziałeś? Wolność słowa oznacza brak cenzury, ale nie brak odpowiedzialności cywilnej i karnej za słowa.

                      art. 256
                      Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
          • sympatyklewicy Re: Nie da rady zmienic tysiecy lat historii 02.01.11, 14:01
            Gość portalu: Ed napisał(a):

            > nigdy związek homoseksualny nie był równoważny małżeństwu i nigdy nie będzie tylko
            > dlatego ze ktoś ma taka fanaberie.
            **********************************
            Ja też wiele razy się zastanawiałem czy to są fanaberie, chęć zaistnienia bycia na krótko bohaterem czy faktyczna potrzeba, bądź co bądź wbrew naturze ...
        • Gość: nauka prawda o lesbijstwie IP: *.e-wro.net.pl 02.01.11, 14:31
          Zauważyliście, że większość lesbijek udaje "chłopczyce" TAKICH NIBY facetów, a raczej takich 13-14 latków, hehe.
          W rodzinie lesbijki matka była traktowana jako osoba z niżej kasty, była upokarzana przez ojca. Lesbijka ma lęk przed związkiem z męzczyzną, więc naturalna jej drogą jest relacja z drugą kobietą- okaleczoną psychicznie przez życie.

          A NIE LEPIEJ SIĘ PO PROSTU LECZYĆ U PSYCHIATRY/PSYCHOTERAPEUTY?
          • miroslawa_potrzeba Re: prawda o lesbijstwie 02.01.11, 14:57
            Gość portalu: nauka napisał(a):

            > Zauważyliście, że większość lesbijek udaje "chłopczyce" TAKICH NIBY facetów, a
            > raczej takich 13-14 latków, hehe.
            > W rodzinie lesbijki matka była traktowana jako osoba z niżej kasty, była upokar
            > zana przez ojca. Lesbijka ma lęk przed związkiem z męzczyzną, więc naturalna je
            > j drogą jest relacja z drugą kobietą- okaleczoną psychicznie przez życie.
            >
            > A NIE LEPIEJ SIĘ PO PROSTU LECZYĆ U PSYCHIATRY/PSYCHOTERAPEUTY?


            Ooo, mamy i radyjkowego doktorka szowiniste tu na forum, witamy witamy...
      • Gość: chinique Po co osobom homoseksualnym ... IP: 194.181.22.* 02.01.11, 00:14
        ... ten rytuał? Podczas gdy homoseksualiści łakną tego obrządku jak kania dżdżu i robią z niego symbol swobody obyczajowej na miarę prawa afroamerykanów do siedzenia na przednich siedzeniach autobusu w latach 1950-tych, w świecie hetero małżeństwo to comodity, a sądząc po rosnącej liczbie rozwodów, jest to co najwyżej prawna, a nie "sakrament".
          • Gość: chinique Rozumiem, że poryczeliście się przy story Miecia IP: *.pzu.pl 03.01.11, 07:44
            ... od Waldorfa, ale niestety każda homoseksualna historia jest inna. Zatem jakkolwiek co do dziedziczenia i innych praw obywatelskich dla związków partnerskich, to może można je udzielić prawnie w tym czy innym zakresie, tak należy pamiętać, że nie każdy homozwiązek to taka sympatyczna podkolorowana przez Wyborczą historia. Podobnie jak można zastanawiać się, czy w związkach hetero gdy bogaty, dojrzały mężczyzna bierze sobie młodą laskę do zabawy przypadkowo żeniąc się z nią, to czy jego majątek się jej należy po tym jak miał zawał w wieku lat 40-tu, czy też wystarczy jej już to, że przez parę lat miała kieszonkowe, a reszta majątku powinna trafić do rodziny, tak w związach hetero, gdzie również forma mecenatu i sponsoringu nie jest rzadkością, można się zastanawiać, czy śliczna klocia ma prawo do majątku starszego pana z trzema mieszkaniami i małą lub średnią firmą, czy również kieszonkowe powinno wystarczyć. Za dużo w tych wypowiedziach o sprawach prawnych jest emocjonalnego dysponowania zwłokami, myślę, że zarówno najbardziej lewicowe hetero jak i najbardziej katolickie homo nie są jeszcze póki co gotowi do rozmowy nt. modelu prawnego związków partnerskich.

            Ale mój poprzedni komentarz był zupełnie nie o sprawach prawnych i finansowych, ale właśnie o tej symbolice. To żenujące, że tak kreatywni ludzie jakimi są homoseksualiści nie są w stanie wymyślić sobie swojej symboliki, swoich rytuałów, tylko jakoś tak banalnie i prostacko biorą w cudzysłów heteroseksualny religijny obrządek. Jak gdyby obrządek ślubu hetero było czymś fajnym i że aż strach pomyśleć - normalnym - biorącym homoseksualistów wreszcie do wspólnego społecznego mianownika. Gdzie się podziało ekstatyczne we are queer, we are here, get used to it i roztańczone drag queeny na platformie pomiędzy lewicowymi politykami? Odechciało się manifestować swoją inność? Obrasta się tłuszczykiem? Homoseksualne piwo i kapcie przed telewizorem? Mała stabilizacja?
            • bene_gesserit Nie rycz, szinik ;) 03.01.11, 12:18
              Gość portalu: chinique napisał(a):

              > ... od Waldorfa, ale niestety każda homoseksualna historia jest inna. Zatem jak
              > kolwiek co do dziedziczenia i innych praw obywatelskich dla związków partnerski
              > ch, to może można je udzielić prawnie w tym czy innym zakresie, tak należy pami
              > ętać, że nie każdy homozwiązek to taka sympatyczna podkolorowana przez Wyborczą
              > historia.

              To fajnie, ze trafil sie na forum ktos, kto sie ma za specjaliste od zwiazkow homoseksualnych i emocji forumowiczow. Ty. Łał.

              Problem z twoim wywodem taki, ze nie kazdy heterozwiązek tez jest sympatyczny, ale co sympatycznosc zwiazku ma do rzeczy, kiedy chodzi o ograniczenia praw obywatelskich?

              A - i jesli GW podkolorowala, jak twierdzisz, te historie, to w ktorych miejscach i skąd ta pewnosc?

              > Podobnie jak można zastanawiać się, czy w związkach hetero gdy bogat
              > y, dojrzały mężczyzna bierze sobie młodą laskę do zabawy przypadkowo żeniąc się

              Te slynne przypadkowe ozenki, potknął się, zakrztusil i jakos tak wyszlo. Ona tez.
              :) Moj boze, trzeba strasznie w zyciu uwazac, bo czlowiek nie zna dnia ani godziny, rach-ciach i nagle z panienki mozna sie zmienic w mężatkę, a wszystko to przypadek, proszę sądu, ja nie chciałam.
              A wracając do tematu - hipotetyczna para z twojej opowiesci MA wybór, jak najzupelniej realna para homoseksualna wyboru nie ma, bo nawet przypadkowego slubu brac nie moze. Wiec nie wciskaj glodnych kawalków, oszczedzisz sobie wstydu.

              Za dużo w tych wypowied
              > ziach o sprawach prawnych jest emocjonalnego dysponowania zwłokami, myślę,

              Za duzo na co?
              Za duzo dla kogo?
              Rozumiem, ze ty ustalasz tutaj normy, ile to w sprawach prawnych jest za duzo, a ile w sam raz, tak?

              A na jakiej podstawie, bo wlasciwie nie rozumiem?

              że z
              > arówno najbardziej lewicowe hetero jak i najbardziej katolickie homo nie są jes
              > zcze póki co gotowi do rozmowy nt. modelu prawnego związków partnerskich.

              Bylabym wdzieczna, gdybys osadzila swoje stanowisko na argumentach, rozumiesz - to sie w dyskusji bardzo przydaje, bo inaczej nie ma z czym dyskutowac. No chyba, ze twoje 'bo tak' wystarczy, ale wytlumacz mi w takim razie, dlaczego.

              To żenujące, że tak kreatywni ludzie jakimi są ho
              > moseksualiści nie są w stanie

              Tak tak, kazdy gej jest kreatywny, a Murzyni we krwi mają taniec. Z kolei Niemcy mają genetyczną punktualnosc, a Cyganie kradną.

              wymyślić sobie swojej symboliki, swoich rytuałów,
              > tylko jakoś tak banalnie i prostacko biorą w cudzysłów heteroseksualny religij
              > ny obrządek.

              Mysle, ze pary jednoplciowe, ktore chca zawrzec zwiazek maja, ujmijmy to delikatnie, w noskach twoją ocenę. Co twoj banalny i prostacki pogąd ma do rzeczy? I skad przekonanie, ze cywilny slub to obrzadek religijny? Mozesz to jakos tresciwie wyluszczyc?

              Jak gdyby obrządek ślubu hetero było czymś fajnym i że aż strach p
              > omyśleć - normalnym - biorącym homoseksualistów wreszcie do wspólnego społeczne
              > go mianownika.

              To okropne, chca miec wspolny spoleczny mianownik i rozliczac wspolnie podatki, dulszczyzna, mieszczanstwo, jelenie na rykowiskach, fuuuuuuu, rzyg rzyg.

              Gdzie się podziało ekstatyczne we are queer, we are here, get us
              > ed to it i roztańczone drag queeny na platformie pomiędzy lewicowymi politykami
              > ? Odechciało się manifestować swoją inność? Obrasta się tłuszczykiem? Homoseksu
              > alne piwo i kapcie przed telewizorem? Mała stabilizacja?

              Tak, po slubie niezaleznie od orientacji czlowiek nie ma wyboru - jest skazany na zycie couch potato. Wyrok. A moglby w butach na platformach i z piecioma parami sztucznych rzes byc królową estrady. No glupie te homoseksualisty są, glupie po prostu.
              • Gość: chinique To jest chyba jakaś nowa odmiana ... IP: *.147.209.253.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.01.11, 02:19
                ... analfabetyzmu wtórnego, który nie pozwala osobom nawet tak brylującym jak Ty czytać między wierszami ze zrozumieniem.

                Tam gdzie zrozumiałaś, to podpowiem, że zamach strony homo na symbolikę hetero, zamiast zmyślenia swojej "własnej" symboliki jest jednym z czynników powodujących opór przed akceptacją związków partnerskich jako formy prawnej, bo obok zbiorowej świadomości znaczenia "małżeństwa" jest też np. Art. 18 Konstytucji RP, a zmiana tego dokumenciku jest z punktu widzenia politycznego i legislacyjnego nieco trudniejsza, niż inne potencjalne rozwiązania poniżej radaru.

                • Gość: Lolitessa Re: To jest chyba jakaś nowa odmiana ... IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.11, 13:04
                  To nie jest żaden zamach. Ta symbolika nie jest Twoja czy moja czy nasza, ale wspólna nam wszystkim, którzy wychowali się w takim uniwersum symbolicznym; tak samo należy do gejów czy lesbijek. Jak chcesz, to sam możesz sobie zawierać ślub wieńcami zbóż, droga wolna.

                  Konstytucja od uchwalenia 13 lat temu była już dwa razy nowelizowana, i to w sprawach dotyczących znacznie mniejszej liczby obywateli, niż ta. Więc bez dramatyzowania proszę.

                  A poza tym nikt nie kruszy kopii, żeby to się nazywało "małżeństwo". Może być związek partnerski, pakt społeczny czy jak tam. Ważne, żeby było prawnie rozpoznawane.
                • bene_gesserit Re: To jest chyba jakaś nowa odmiana ... 04.01.11, 15:48
                  > Tam gdzie zrozumiałaś, to podpowiem, że zamach strony homo na symbolikę hetero,
                  > zamiast zmyślenia swojej "własnej" symboliki
                  Nie bardzo rozumiem, czemu osoby homoseksualne mialyby wymyslac inną postac rytuałów przejscia niz hetero. Zaproponowałas kryterium estetyczne, ktore, z oczywistych względów, jest najbardziej idiotycznym (bo skrajnie subiektywnym). Jakies inne pomysly?

                  jest jednym z czynników powodując
                  > ych opór przed akceptacją związków partnerskich jako formy prawnej, bo obok zbi
                  > orowej świadomości znaczenia "małżeństwa" jest też np. Art. 18 Konstytucji RP,
                  > a zmiana tego dokumenciku jest z punktu widzenia politycznego i legislacyjnego
                  > nieco trudniejsza, niż inne potencjalne rozwiązania poniżej radaru.

                  Polowa panstw europejskich juz sobie poradzila ze zmianą tego dokumenciku, wiec jak widać nie jest to niemozliwe.
                  • Gość: K Re: To jest chyba jakaś nowa odmiana ... IP: 212.180.165.* 04.01.11, 21:35
                    > Nie bardzo rozumiem, czemu osoby homoseksualne mialyby wymyslac inną postac ry
                    > tuałów przejscia niz hetero

                    Z tej prostej przyczyny, że zasady danego rytuału ustala społeczność i nie można ich zmienić na zasadzie "bo ja tak chcę".

                    To mniej więcej tak, jakbym protestował, że nie mogę zostać królem cygańskim.
                    Nie wszystko jest dla wszystkich i nie ma w przyrodzie idealnej równości.
                    • bene_gesserit Re: To jest chyba jakaś nowa odmiana ... 04.01.11, 23:53
                      Gość portalu: K napisał(a):

                      > > Nie bardzo rozumiem, czemu osoby homoseksualne mialyby wymyslac inną post
                      > ac ry
                      > > tuałów przejscia niz hetero
                      >
                      > Z tej prostej przyczyny, że zasady danego rytuału ustala społeczność i nie możn
                      > a ich zmienić na zasadzie "bo ja tak chcę".
                      >
                      > To mniej więcej tak, jakbym protestował, że nie mogę zostać królem cygańskim.
                      > Nie wszystko jest dla wszystkich i nie ma w przyrodzie idealnej równości.

                      Popaczpan, a wydawalo mi sie, ze nie mowimy o przyrodzie, ale o kulturze i spolecznosci. W dodatku z kregu kultury europejskiej, w ktorej pomysl umozliwienia zawarcia homoseksualnego zwiazku rejestrowanego lub malzenstwa nie jest niczym ani specjalnie nowym, ani sensacyjnym, tak samo jak lobbing.
                        • bene_gesserit Re: To jest chyba jakaś nowa odmiana ... 05.01.11, 01:03
                          Gość portalu: K napisał(a):

                          > Heh, standard - czepiasz się słówka nie związanego z tematem, bo brak Ci kontra
                          > rgumentu na "króla cygańskiego".

                          Brak mi argumentu na nieuprawnione porownanie? O, rzeczywiscie :)

                          > Zresztą zgubiłaś wątek, bo nie było o 'możliwości zawarcia związku rejestrowane
                          > go', tylko o prawie do rytuału przejścia.

                          Zawarcie zwiazku rejestrowanego jest jednym z pomyslow na rytual przejscia dla pary jednoplciowej.
                    • Gość: Lolitessa Re: To jest chyba jakaś nowa odmiana ... IP: *.adsl.inetia.pl 05.01.11, 12:18
                      Ale o czym Ty w ogóle opowiadasz? Geje i lesbijki nie postulują, żeby teraz śluby heteroseksualne wyglądały inaczej, "bo oni tak chcą". Postulują, żeby dopuszczono ich do tych samych rytuałów. Chodzi o zniesienie wykluczenia, a nie o narzucanie czegoś zwyczajom większości.

                      Możesz protestować, że nie możesz zostać królem cygańskim. Tyle tylko, że bycie królem cygańskim to funkcja nieformalna, nieistniejąca w polskim prawie - co innego małżeństwo. I to jest ta zasadnicza różnica. Polska konstytucja nie stwierdza, że wszyscy jesteśmy równi wobec romskich obyczajów, natomiast pisze, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, w tym prawa rodzinnego.
                  • Gość: chinique Nie odnoszę się do strony estetycznej ... IP: *.182.82.190.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.01.11, 01:28
                    ... jako takiej ale do powielenia powierzchowności rytuału hetero przez homo. Nawiązując jeszcze do wypowiedzi Lolitessy - no po prostu chodzi mi o to, że łatwiej będzie załatwić zmianę konstytucji i legislację przynajmniej w zakresie dziedziczenia i dysponowania jeżeli nie będzie w tym odniesienia do tej samej symboliki, nie będzie tego samego nazewnictwa i w ogóle będzie to jakaś taka niepozorna konstrukcja. Dlaczego? Dlatego, że za legislacją stoi większość, w tym także seksualna, czyli jednak hetero i łatwiej będzie na każdym poziomie (etycznym, społecznym, politycznym czy prawnym) zaakceptować większości że robią jakieś małe ustępstwo na rzecz dodatkowego innego udogodnienia dla homo, niż jeżeli będzie trzeba zmienić to co do tej pory większość przyjęła uważać za aksjomaty prawne, czy społeczne.

                    Ale nie, ciągle te rzewne historie, dwie lesbijki wzięły ślub, poryczały się, mówią do siebie żono na pocztach itd. I jeszcze ta historia z Mieciem. Oczekiwanie nagle totalnych ustępstw jest niedorzeczne i jest z tego więcej oporu niż spełnienia.
                    • Gość: Lolitessa Re: Nie odnoszę się do strony estetycznej ... IP: *.adsl.inetia.pl 05.01.11, 12:32
                      Tu nie chodzi o powielanie, tylko o włączanie się. Kobiety głosują tak samo jak mężczyźni, czarni są wolni w ten sam sposób, co biali, dzieci nie wolno bić tak, jak nie wolno bić dorosłych, itp. Tak się znosi wykluczenie. Nie tworząc atrapę głosu, wolności czy ochrony, ale udzielając jej w pełni.

                      Myślę, że nie doceniasz ludzi. Przeciwko głosowi dla kobiet, uwolnieniu niewolników, zniesieniu pańszczyzny też protestowały "przyzwyczajone masy"; a wszystko to przeszło do (niechlubnej) historii (przynajmniej w naszym kręgu kulturowym). W krajach UE równouprawnienie dla gejów i lesbijek też przegłosowała ta "seksualna większość" (no chyba, że uważasz, że 51% społeczeństw tamtejszych to lesbijki i geje); to kwestia nie orientacji głosujących, a wrażliwości i empatii społecznej, której można społeczeństwo nauczyć. Między innymi takimi "rzewnymi historiami", które tak Ci przeszkadzają.
                      • Gość: chinique Równe prawa dla wszystkich ... IP: *.146.127.154.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.01.11, 17:52
                        ... czy to obywatelskie, czy prawa człowieka nie są pochodną praw fizyki, a raczej ekonomii i jednak są anomalią niż oczywistą oczywistością jak tutaj próbujecie wszystkim wmówić. To nie jest kwestia mojej opinii na ten temat, tylko stanu faktycznego - prawa grup społecznych są bardzo zróżnicowane na przestrzeni wieków jak również geografii. Jeżeli mniejszość, chce, żeby większość uznała jej prawa, to niestety jakoś tą większość trzeba przekonać, przez oswajanie, sojusze, czy inne zabiegi, przy czym zamach na symbolikę większości nie jest moim zdaniem tą drogą, którą powinien iść pies Saba, nazywanie tego "włączeniem" to tylko wording, niekoniecznie przekonujący dla większości.

                        Historie nazywam rzewnymi, bo tak są podkolorowane, dziennikarz musi mieć ładne story, ale mi nie przeszkadzają, komentuję sobie po prostu.
                        • Gość: Lolitessa Re: Równe prawa dla wszystkich ... IP: *.adsl.inetia.pl 06.01.11, 12:40
                          Jeśli prawa człowieka są anomalią, to z pewnością chętnie się ich zrzekniesz we własnym przypadku?

                          Nie są żadną anomalią, tylko konceptem wyrosłym z rozmaitych źródeł etycznych (koncepcji godności jednostki, myśli oświeceniowej, katolickiego personalizmu, itp.) - współczesnym, ale mającym długą historię. I, owszem, uzyskiwanie praw dokonuje się na drodze negocjacji społecznych - co do tego pełna zgoda. Ale nie wiem, czemu życzysz sobie, żeby LGBT uzyskiwali swoje prawa w Polsce tak, jak Tobie się podoba, a nie tak, jak podoba się im (i co, dodam, w większości krajów europejskich już zadziałało i działa bez problemu).

                          O jakim "zamachu" mówisz? Zamach to byłaby próba zniesienia małżeństwa, a nie usiłowania włączenia się do niego. Używasz słów zupełnie dowolnie, w dodatku piszesz o tym jak o jakimś nie wiadomo jakim eksperymencie, tymczasem w Europie chłopi wyzwoleni, kobiety głosują i - w większości krajów - LGBT nie tylko nie są karani za utrzymywanie kontaktów/związków, ale mogą je jeszcze zalegalizować. Polska wlecze się teraz w szarym ogonie tych zmian, choć w I poł. XX w. była w awangardzie, dając prawa wyborcze kobietom tuż po I wojnie i depenalizując homoseksualizm w latach 30-tych.

                          Już ktoś Ci powiedział: skoro są podkolorowane, to wykaż gdzie. Nie możesz komuś zarzucać fałszu ot tak, "bo dziennikarze kłamią".
                          • Gość: chinique Chętnie ... IP: *.146.127.224.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.01.11, 00:40
                            ... się wyrzeknę, czegoś czego nie mam i czego nie ma. Prawa człowieka to forma prawna, w dużej mierze inspirowana II WŚ. Z przestrzeganiem tych praw jest podobnie jak z przestrzeganiem wszelkich innych praw w Polsce, w krajach afrykańskich czy arabskich jest jeszcze gorzej, ludzie pozostają tylko ludźmi.

                            Mało mnie interesuje czy i jak LGBT uzyskają swoje prawa, moja subiektywna opinia jest taka, że zamach na symbole jest drogą trudniejszą, choćby nawet nazwać go elegancko "włączeniem".

                            Wszystko wynikać będzie raczej z ekonomii i polityki, jeżeli lewica uzyska w nadchodzących wyborach relatywnie dobry wynik, to bez problemu uda się wymóc na elastycznym koalicjancie uchwalenie praw dla LGBT, czego nie można było zrobić przed 2004, kiedy lewica była u władzy, bo koalicjant z Szucha 12, ale także były to jeszcze czasy sprzed okresu, w którym pokolenie Ryanair posmakowało sobie tych wolności Twojej ukochanej Europie i nie było takich sympatycznych wyników sondaży. Np. jeżeli demografia rzeczywiście siądzie, to in vitro uchwali się od razu, a może nawet zezwoli się parom homo na wychowywanie dzieci i jeszcze dostaną becikowe. Prawa człowieka nie mają tu nic do rzeczy.

                            Nie zarzucam fałszu, jedynie podkolorowanie i rzewność klimatu bezpośredniej relacji jak z magazynu w stylu modny ślub, gdzie III-ligowi celebryci opowiadają o swoich emocjach i interpretacjach jedności małżeńskiej, no ale jak pary hetero chrzanią na ten temat, to jest to żałosne, ale jak pary homo, o cho cho, panie, jakie to jest głębokie.
                            • Gość: Lolitessa Re: Chętnie ... IP: *.adsl.inetia.pl 07.01.11, 16:45
                              To, co dzieje się w krajach arabskich, nie powinno być, jak sądzę, wzorem dla Europy.

                              Wbrew temu, co piszesz, masz prawa człowieka i korzystasz z nich - ponieważ Polska podpisała Europejską Konwencję Praw Człowieka prawie 20 lat temu. Dlatego np. w Polsce nie możesz być ukarany śmiercią w czasie pokoju (ani, w związku z nowelizacją, w czasie wojny), nie możesz zostać wsadzony do więzienia za długi, itp., itd. Wprawdzie w związku z tą akurat Konwencją (sprawa Schalk i Kopf przeciwko Austrii) w 2010 ECtHR orzekł, że artykuły nie wymuszają na państwach małżeństw jednopłciowych, ale równocześnie zadecydował, że związki jednopłciowe tworzą rodzinę:
                              ...the Court’s case-law has only accepted that the emotional and sexual relationship of a same-sex couple constitutes “private life” but has not found that it constitutes “family life”, even where a longterm relationship of cohabiting partners was at stake. In coming to that conclusion, the Court observed that despite the growing tendency in a number of European States towards the legal and judicial recognition of stable de facto partnerships between homosexuals, given the existence of little common ground between the Contracting States, this was an area in which they still enjoyed a wide margin of appreciation. (...) The Court notes that (...) a rapid evolution of social attitudes towards same-sex couples has taken place in many member States. Since then a considerable number of member States have afforded legal recognition to same-sex couples (see above, paragraphs 27-30). Certain provisions of EU law also reflect a growing tendency to include same-sex couples in the notion of “family”(...). In view of this evolution the Court considers it artificial to maintain the view that, in contrast to a different-sex couple, a same-sex couple cannot enjoy “family life” for the purposes of Article 8. Consequently the relationship of the applicants, a cohabiting same-sex couple living in a stable de facto partnership, falls within the notion of “family life”, just as the relationship of a different-sex couple in the same situation would.
                              A to poważny krok. Poza tym Europejska Konwencja nie jest jedynym dokumentem mówiącym o prawach człowieka, a że jest nieco stara (wersja początkowa: 1950), to i - mimo nowelizacji - powoli się dostosowuje do zmian społecznych w Europie.

                              Skoro nie chodzi Ci o fałsz, a jedynie o barwne opowiadanie, to nie widzę powodów, żeby ze wszystkich gazetowych opowieści o życiu akurat historie o gejach i lesbijkach miały być wyprane z kolorów czy nieciekawe, bo czytelnikowi Chinique to się nie podoba. Nie podoba się - to nie czytaj.
                              • Gość: chinique Chyba musisz wyjść poza mury ... IP: 194.181.22.* 09.01.11, 15:02
                                ... swojego uniwersytetu, bo z tego co piszesz masz mało pojęcia czy i jak to działa w praktyce, jak wyglądają polskie sądy, jak sympatycznie załatwia się sprawy z policją, strażą miejską. Jak będziesz mieć kiedyś jakieś assety, to zobaczysz jak wygląda ochrona własności prywatnej. To że coś jest na papierze, w małym stopniu wpływa na to co ludzie mają w głowie. Każde z nas ma swoje zdanie, zobaczymy w ciągu najbliższych lat którędy te prawa dla homo się uchwalą, czy dogmatyczną drogą "europejskich" legislacji, czy poprzez żenujące kompromisy w politycznych negocjacjach.
                                • Gość: Lolitessa Re: Chyba musisz wyjść poza mury ... IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.11, 10:21
                                  Wyjść za mury uniwersytetu? Ja za mury uniwersytetu wyszłam już ładnych parę lat temu.

                                  Sądzę, że sprzęgnie się edukacja mas (również poprzez takie "podkolorowane" Twoim zdaniem historie) z wymogami wspólnego systemu prawnego (zwłaszcza swobodą przemieszczania ludzi): to, że para małżeńska z Holandii nie może dziedziczyć w Polsce, jest poważnym problemem dla systemu Schengen. Zauważ też, że obecnie ktoś może zawrzeć związek małżeński jednopłciowy za granicą, a potem w Polsce drugi, heteroseksualny. Przez co w Polsce nie będzie bigamistą, a w Holandii czy w Danii - będzie (ciekawe jak w Niemczech?); to dla systemu Schengen poważne utrudnienie, które będzie stopniowo usuwane.
                    • bene_gesserit Re: Nie odnoszę się do strony estetycznej ... 05.01.11, 16:25
                      Gość portalu: chinique napisał(a):

                      > ... jako takiej ale do powielenia powierzchowności rytuału hetero przez homo.

                      Alez mylisz sie przerazliwie, bo twoja ocena bazowala na ocenie estetycznej - queer, 'kreatywny', ekstatyczny i roztanczony kontra hetero tluszcz przed telewizorem i zatęchła stabilizacja.
                      Myslenie stereotypami jest taaakie smutne, a jeszcze smutniejsze, kiedy sie tego nie widzi.

                      > Oczekiwan
                      > ie nagle totalnych ustępstw jest niedorzeczne i jest z tego więcej oporu niż sp
                      > ełnienia.

                      E, pewnie, lepiej przetanczyc zycie na platformie miedzy lewicowymi politykami. Raz do roku.
            • Gość: Lolitessa Re: Rozumiem, że poryczeliście się przy story Mie IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.11, 12:27
              Nie ma znaczenia, czy małżonkowie kochają się mocno czy słabo - dziedziczy się z automatu, a nie tak, że sąd sprawdza, czy się nie kłóciłeś ze ś.p. żoną i jeśli się kłóciłeś, to Ci daje jakiś większy podatek spadkowy albo w ogóle wyklucza z dziedziczenia.

              Jeżeli Twoim zdaniem kiedy "bogaty, dojrzały mężczyzna bierze sobie młodą laskę do zabawy" to "żeni się z nią przypadkowo", to mogę tylko zrobić duże oczy. Skoro jest idiotą i nie wie, na czym polega małżeństwo, nie zna pojęcia intercyzy itp., to można się tylko zastanawiać jak doszedł do tego swojego bogactwa. A skoro wie co to jest (i ona też wie) to dochodzi do transakcji: ona daje mu seks i opiekę, a on jej daje wygodne życie i majątek po śmierci. Zawarli umowę społeczną w postaci małżeństwa - nic nowego w historii społeczeństw - i wycinanie jej z dziedziczenia byłoby niesprawiedliwe. Odpracowała co było umówione, on zmarł, ona dziedziczy, koniec. Nie żebym pochwalała takie postawy, ale majątek jej się należy (podobnie jak w analogicznej historii 50-letniej kobiety i jurnego 25-letniego żigolaka), i tyle.

              Natomiast co do symboliki: geje i lesbijki nie chcą sobie wymyślać nowej symboliki, bo ta obecna jest tak samo ich dziedzictwem, jak i naszym. Ich rodzice i dziadkowie też brali śluby, jak nasi. Oni nie chcą (o ile wiem) zrobić sobie jakiejś hecy z wymienianiem się wieńcami hawajskich kwiatów i,. bo ja wiem, rytuałem skakania przez ognisko, tylko przejść społecznie rozpoznawalny rytuał przejścia, bo to ważne dla jednostki. A rytuał ten nie jest religijny, bo jest od chrześcijaństwa starszy i niekoniecznie z chrześcijaństwem związany.

              Piszesz Jak gdyby obrządek ślubu hetero było czymś fajnym i że aż strach pomyśleć - normalnym - biorącym homoseksualistów wreszcie do wspólnego społecznego mianownika. Gdzie się podziało ekstatyczne we are queer, we are here, get used to it i roztańczone drag queeny na platformie pomiędzy lewicowymi politykami? Odechciało się manifestować swoją inność? Obrasta się tłuszczykiem? Homoseksualne piwo i kapcie przed telewizorem? Mała stabilizacja? - strach pomyśleć komu, Tobie chyba? Tymczasem homoseksualiści nie uciekają z tego wspólnego społecznego mianownika, tylko zostali z niego wypchnięci, wyrzuceni. I dopominają się od kilku dekad włączenia do niego. To raz. A dwa: być może trudno Ci to zaakceptować, ale ludzie się różnią od siebie. Nie tylko orientacją, ale i podejściem do życia, celami, filozofią, poglądami. Są geje, którzy tańczą na platformach i są geje, którzy siedzą w domu w kapciach i z piwem. Jak heteroseksualiści - są ci, co 8 dzieci z jedną żoną i nawet na inną nie spojrzą, i tacy, którzy biją seksualny rekord Polski z Marianną Rokitą. Prawo daje im możliwość wzięcia ślubu lub pozostania w stanie bezżennym. A gejom - nie. I to jest ta różnica.
        • bene_gesserit Re: Po co osobom homoseksualnym ... 02.01.11, 11:43
          Powaznie powinni sie tlumaczyc, ze maja ochote dokonac jednego z najbardziej istotnych rytuałów przejscia? Albo - ze chcą miec wybor jak kazdy hetero? Ew. ze zyjac w milosci latami razem, chca miec takie same prawa jak partnerzy w zwiazkach hetero, czyli prawo do dziedziczenia w razie smierci partnera, prawo do renty po nim, prawo do odwiedzin w szpitalu i informacji o stanie jego zdrowia, mozliwosc wspolnego rozliczania sie z podatku, mozliwosc odbioru korespondencji, prawo do organizowania jego pogrzebu itd itd.
          • Gość: Ed Re: Po co osobom homoseksualnym ... IP: *.radom.vectranet.pl 02.01.11, 12:11
            Sprawy o których piszesz można załatwić rejestrowanym konkubinatem, związkiem prawnym lub czymś podobnym. Zastanawia mnie dlaczego takie pary tak usilnie chcą się nazywać małżeństwami a właściwie chcą żeby ich nazywać małżeństwami? Czy potrzebują coś udowadniać sobie czyt światu? Nawet panie z artykułu twierdzą ze nic się nie zmieniło oprócz tego ze na poczcie można wykrzyczeć do urzędnika: "to moja "żona"
                • bene_gesserit Re: Po co osobom homoseksualnym ... 02.01.11, 14:20
                  Gość portalu: tomekjot napisał(a):

                  > Można!
                  >
                  > Słyszałaś o testamentach albo aktach darowizny?

                  Powaznie testamenty i akty darowizny zalatwiaja rente po zmarlym partnerze? Albo na ich postawie mozna sie razem rozliczac? Miec prawo do decydowania o ciele partnera po smierci? O prawie do odwiedzin obloznie chorego albo decydowania w jego imieniu o jego zdrowiu, o ile on nie moze? A to ci dopiero nowiny.
                  • Gość: K Re: Po co osobom homoseksualnym ... IP: 212.180.165.* 04.01.11, 21:01
                    Każda z tych spraw powinna być rozwiązana w innych ustawach:

                    Po kolei:

                    - rozliczanie - już napisałem wcześniej - nie ma podstaw żeby pary homo się wspólnie rozliczały (niby na jakiej podstawie ma być ta ulga ??) W ogóle ta regulacja jest nieudana, powinny być albo odpisy na dzieci albo możliwość wspólnego rozliczania właśnie z nimi (a nie partnerem)

                    - decydowanie po śmierci/odwiedziny w szpitalu/decydowanie o zdrowiu - tutaj wystarczałaby możliwość złożenia takiego zapisu do jakiegoś centralnego rejestru (dostępnego szpitalom) - kto ma prawo wglądu do twoich danych medycznych, decydowania itd.
                    Załatwia to też sprawy, gdy z różnych względów wolisz żeby to był np. przyjaciel/przyjaciółka niż ktoś z rodziny.

                    - renta po partnerze - jest to od dawna rozwiązane np. w polisach na życie, gdzie się po prostu wskazuje beneficjenta

                    Jak dla mnie - to jest typowy problem zastępczy.
                    Nie rozumiem tylko chęci nazywania związków homo (które mi nie przeszkadzają) 'małżeństwami'. To mniej więcej w stylu: przegłosujmy jutro, że 2+2 = 5.
                    • bene_gesserit Re: Po co osobom homoseksualnym ... 04.01.11, 22:04
                      Jest jeszcze sprawa symboliczno-emocjonalna, czyli dokonanie rytualu przejscia, czego jakos w swojej wymieniance nie wymieniles.

                      A co do mozliwosci wspolnego rozliczania podatków: osob homoseksualnych nie obchodzi, czy oceniasz ja jako sluszna czy nie, obchodzi raczej, ze tylko dlatego, ze sa homoseksualne, nie maja takich samych praw jak hetero. Skumaj.
                      • Gość: K Re: Po co osobom homoseksualnym ... IP: 212.180.165.* 04.01.11, 22:36
                        Co do rytuału, to napisałem gdzieś poniżej.

                        Natomiast co do ulgi - prawo tworzy się w jakimś celu. W tym przypadku (pomijając kulawość tego prawa) cel byłby wypaczony. A poza tym, dlaczego w takim razie nie mogliby się wspólnie rozliczać np. wspólnie mieszkający wnuczka i babcia, albo nawet sąsiad i sąsiadka ?
                        Dlaczego też nie mogą mieć "takich samych praw" ?
                        • bene_gesserit Re: Po co osobom homoseksualnym ... 04.01.11, 23:57
                          Gość portalu: K napisał(a):

                          > Co do rytuału, to napisałem gdzieś poniżej.
                          >
                          > Natomiast co do ulgi - prawo tworzy się w jakimś celu. W tym przypadku (pomijaj
                          > ąc kulawość tego prawa) cel byłby wypaczony. A poza tym, dlaczego w takim razie
                          > nie mogliby się wspólnie rozliczać np. wspólnie mieszkający wnuczka i babcia,
                          > albo nawet sąsiad i sąsiadka ?
                          > Dlaczego też nie mogą mieć "takich samych praw" ?

                          en.wikipedia.org/wiki/Straw_man
                          • Gość: K Re: Po co osobom homoseksualnym ... IP: 212.180.165.* 05.01.11, 00:14
                            Że niby po angielsku, to mądrzej brzmi?

                            Pomyśl chwilę, to żaden 'strach'.
                            To tylko przykład, że kategorię uprawnionych można rozszerzać dalej, natomiast nie taki wcale był zamysł ustawodawcy (nie wnikam czy słuszny i czy się z nim zgadzam czy nie). Zresztą nb. często w taki sposób interpretuje się mętnie napisane ustawy...

                            • bene_gesserit Re: Po co osobom homoseksualnym ... 05.01.11, 01:06
                              Gość portalu: K napisał(a):

                              > Że niby po angielsku, to mądrzej brzmi?

                              Nie wiem jak dla ciebie, ale mnie akurat nie, anglojezyczna Wiki jest bardziej wiarygodna i kompletna od polskiej.

                              > Pomyśl chwilę, to żaden 'strach'.
                              > To tylko przykład, że kategorię uprawnionych można rozszerzać dalej, natomiast
                              > nie taki wcale był zamysł ustawodawcy (nie wnikam czy słuszny i czy się z nim z
                              > gadzam czy nie).

                              Ewentualne naduzywanie prawa do zwiazkow jednoplciowych mozna ograniczyc - kraje, w ktorych mozliwe sa malzenstwa lub zwiazki rejestrowane osob homoseksualnych jakos sobie z tym radza. Ustawa nie musi byc mętnie napisana, jesli ustawodawcy nie mieliby na nia pomyslu, jest mnostwo wzorow zza wielu europejskich granic.

                              Zresztą nb. często w taki sposób interpretuje się mętnie napis
                              > ane ustawy...
                    • Gość: Lolitessa Re: Po co osobom homoseksualnym ... IP: *.adsl.inetia.pl 05.01.11, 12:26
                      Nie wiem, dlaczego uważasz, że nieudaną jest regulacja, która wypływa z ducha prawa podatkowego, i z której od lat korzystają miliony Polaków? Bo takie masz widzimisię? No, ok. Ja mam widzimisię inne.

                      Polisa na życie to dodatkowy ciężar finansowy. Mówimy o rentach które należą się chorym z systemu państwowego. Ponieważ wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, nie może być tak, że para heteroseksualna nie musi ponosić dodatkowych ciężarów, a para homoseksualna - musi. Podobnie jest na poczcie - za mnie może odbierać listy mąż, a ja za męża; para lesbijek (choćby z dłuższym stażem, niż nasz) musi ustanowić pełnomocnictwa, które kosztują. Nie mówię już o sprawach podatkowych, bo tam różnice idą w grube tysiące.

                      "Nie rozumiem tylko chęci nazywania związków homo (które mi nie przeszkadzają) małżeństwami"
                      Rzeczywiście - nie rozumiesz. Ale czyj to problem? Twój jedynie.
          • iq58 Re: Po co osobom homoseksualnym ... 03.01.11, 13:53
            > Powaznie powinni sie tlumaczyc, ze maja ochote dokonac jednego z najbardziej is
            > totnych rytuałów przejscia? Albo - ze chcą miec wybor jak kazdy hetero?

            Każdy? Ja jesli chciałbym się ożenic ze swoja kochanką to najpierw musiałbym się rozwieść. Nikogo nie obchodzi to, że dziewczyny bardzo się lubią i mnie też. Rozmarzyłem się, ale chyba problem jest tego samego typu. Mało tego, ślub z kochanką nawet na pokładzie szwedzkiego samolotu jest karalny !!!
            • bene_gesserit Re: Po co osobom homoseksualnym ... 03.01.11, 15:05
              iq58 napisał:
              > Każdy? Ja jesli chciałbym się ożenic ze swoja kochanką to najpierw musiałbym si
              > ę rozwieść.

              Ale - uwaga uwaga - kiedy byles kawalerem, to mogles sie ozenic. Wlasnie tego - wydawaloby sie podstawowego prawa dla siebie osoby homoseksualne. Nie prawa do poligamii, ale prawa do zawarcia zwiazku. Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie to nei sa pojecia rownoznaczne.
        • erte2 Re: Po co osobom homoseksualnym ... 02.01.11, 12:54
          Gość portalu: chinique napisał(a):

          > ... Podczas gdy homoseksualiści łakną tego obrządku jak kania dżdżu
          > i robią z niego symbol swobody obyczajowej na miarę prawa afroamerykanów do si
          > edzenia na przednich siedzeniach autobusu w latach 1950-tych,


          To ty jesteś autorem owego przesławnego stwierdzenia: "Koniec cywilizacji białego człowieka" ?
      • lowca_trolli_online Re: Idz do okulisty/ki scorpinor, tylko sprawdz 02.01.11, 12:11
        antobojar napisał:
        > wczesniej czy nie jest gejem/lesbijka.. i to samo u optyka... i w aptece, gd
        > zie powinienes sobie kupic zestaw do zimnych kompresow na glowe... No i wszedzi
        > e indziej...
        >
        > scorpinor napisał:
        >
        > > Ja na tym zdjęciu widzę tylko 3 facetów :P

        to moze ty antobojar powiesz nam ilu facetów widzisz?
    • Gość: Jur A co na to system emerytalny? IP: *.dynamic.chello.pl 01.01.11, 18:12
      Każdy wie jakie są realia. My płacimy w tej chwili na utrzymanie emerytów. Nie na swoje. (Dodatkowo rząd zabiera tę kasę). Oznacza to, że gdy będziemy emerytami nie dostaniemy emerytury ze swoich składek, tylko ze składek obecnych dzieci. Te Panie nie ofiarują społeczeństwu płatników. Czy to nie oznacza, że powinny być inaczej opodatkowane? Dlaczego moje dzieci będą musiały pracować na ich emerytury a nie na moją? To jest niesprawiedliwe - o tym się powinno mówić, a nie o ewentualnym dziedziczeniu wśród par homoseksualnych.