Gość: czepliwa
IP: *.ip.netia.com.pl
18.01.11, 08:06
Witam, od jakiegoś czasu (mandat, który wybroniłam w sądzie:-) , zaczęłam przyglądać się uważnie znakom drogowym w Warszawie. Otóż po uważnej lekturze kodeksu drogowego okazało się, że znaki w Warszawie sobie, a przepisy sobie. Przykład1: Plac Piłsudskiego: Parking oznaczony niebieskim znakiem informacyjnym P, a pod spodem biała tabliczka - "tylko dla autokarów turystycznych" . Konia z rzędem temu, kto wskaże tabliczkę informacyjną o takiej formie i treści w jakichkolwiek przepisach. W Poznaniu taki parking jest oznaczony następująco: P - parking, pod spodem tabliczka BUS, a obydwa znaki poprzedzone zakazem zatrzymywania się i postoju samochodów osobowych. Takich kwiatków jest więcej. Oznakowanie tworzy ktoś, kto się najprawdopodobniej tak w 100% na tym nie zna. Złe oznakowanie jest....kłopotliwe, szczególnie kiedy kierowca musi udowadniać swoją rację przed sądem. Dla mnie skończyło się dobrze, ale wiele osób przyjmuje mandat w pokorze, nie zwracając uwagi, ze do mandatu ...nie było podstaw prawnych. Kto w Warszawie jest odpowiedzialny za znakowanie ulic? Chętnie skonfrontuję z nim swoje spostrzeżenia.