sibeliuss
04.02.11, 09:54
Polacy na jedzenie wydają znacznie mniejszą część swoich budżetów - średnio niespełna jedną czwartą. Nie znaczy to jednak, że skutków drożejącej żywności nie odczujemy. Wytwórcy makaronów tuż po Nowym Roku zapowiadali, że będą musieli podnieść ceny o 25 proc., bo o tyle zdrożała mąka. Piekarze zapowiadają jeszcze większe podwyżki cen chleba - zdaniem Kazimierza Czekaja z Krakowa bochenek, który w poprzednie wakacje kosztował 2,5 zł, w te osiągnie nawet 5 zł!
wyborcza.biz/biznes/1,100896,9049043,Chleb_bedzie_po_5_zl__Polacy_popedza_do_dyskontow_.html
Ludzie kupują na ilość, a potem się okazuje, że smród w śmietniku to przede wszystkim zepsuta żywność. Ile przeciętny człowiek kupuje jedzenia, a ile wyrzuca - śmiem twierdzić, że nawet 30%.