5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ...

IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 16:48
Straż Miejska wystawiła 125 mandatów...przez cały rok...no coments
    • kufel78 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... 06.02.11, 16:50
      "Rzeczniczka straży Monika Niżnak mówi, że w zeszłym roku strażnicy wystawili 125 mandatów i złożyli do sądu sześć wniosków o ukaranie właściciel, który nie sprzątnął po psie. W sumie odnotowano blisko 1,2 tys. interwencji w tej sprawie. - Większość to były pouczenia, ostrzeżenia - mówi Monika Niżnak."

      Krótko mówiąc Straż Miejska leci w kulki i gardzi łatwym przychodem do budżetu miasta.
    • Gość: paulo 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 16:53
      Niestety, ale kazdy wlasciciel psa kojarzy mi sie z najgorszym typem brudasa. Jak mozna srac gdzie popadnie? (nie wazne czy sie sra psem czy samemu - efekt jest ten sam)
      Nie widzialem jeszcze ani razu przypadku sprzatania przez wlasciciela po swoim pupilku, dlatego moje skojarzenia odnosza sie do kazdego kto ma psa.
      PS. dzis niepostrzezenie przynioslem na bucie kawalek gowna, ktore w efekcie roznioslo sie potem mieszkaniu. Dzieki bardzo, gnojoluby!
      • Gość: piki Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 18:25
        Nie wycierasz nóg przed wejściem i nie zdejmujesz butów w domu, a innych wyzywasz od brudasów? :)
        • Gość: paulo Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 20:42
          Alez oczywiscie, ze wycieram. Rzecz w tym, ze zeby sie pozbyc gowna z nieregularnie uksztalowanej powierzchni podeszwy trzeba but dokladnie umyc i szorowac. Nie zawsze po przyjsciu do domu mam czas na przeanalizowanie podeszw w celu wykrycia gowien wlascicieli psow. No ale potem sa tego konsekwencje.
          Dobrze, ze Polacy nie wpadli na posiadanie w mieszkaniach krow... Chociaz wtedy latwiej byloby zauwazyc taka mine.
      • Gość: GOŚĆ Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 21:19
        TO TY PO MIESZKANIU CHODZISZ W BUTACH? A FUJ,JAKI BRUDAS...
    • Gość: pasażer 0860 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.ip.netia.com.pl 06.02.11, 16:56
      A ile dziennie bierze - kradnie Ruta z kasy miasta. Ile,kosztuje utrzymanie Rady Miasta, która się nie zajmuje tym co potrzeba ? Ile kosztuje miasto utrzymanie nierobów z MWiK. Ale nie, to przecież temat zastępczy. Więc dalej niech miasto utknie w psich gównach, bo to jest dla niego najważniejsze innych problemów dzisiaj nie ma PO a wczoraj PiS.
    • swinton Czemu ludzie tak czepiają sie psów a nie kotów. 06.02.11, 17:13
      W Warszawie jest ich 3x więcej niż psów.
      • Gość: x-pl Re: Czemu ludzie tak czepiają sie psów a nie kotó IP: *.acn.waw.pl 06.02.11, 17:30
        A masowo widzisz koty srające po trawnikach? Koty załatwiają potrzeby w domu, do kuwety, którą właściciel czyści...
      • Gość: (gość portalu) Swinton - matołku. Jarzysz teraz? No to szoruj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 17:54
        teraz na spacer ze swoim sraluchem i nie zapomnij po nim posprzątać.
      • Gość: gość Re: Czemu ludzie tak czepiają sie psów a nie kotó IP: *.aster.pl 06.02.11, 20:23
        Czemu czepiacie się kotów? Szczurów jest w Warszawie więcej niż wszystkich mieszkańców. I byłoby więcej, gdyby właśnie nie ilość kotów wolno-żyjących. Wystarczy odrobina myślenia perspektywicznego i wyobraźnia.
      • Gość: stary.gniewny Bo kot nawet jak przypadkiem wali na dworzu IP: *.krawarkon.pl 06.02.11, 20:51
        to robi to w dyskretnym miejscu, na uboczu, za krzakiem itp. Przyjrzyj się. Kot to kultura. W odróżnieniu pies wali tam gdzie stoi kiedy mu sie zachce, albo na chodnik albo 10cm od krawędzi.
    • horpyna4 Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic 06.02.11, 17:42
      Byłam dziś na Kabatach. Psie kupy na chodniku, chociaż obok stoi specjalny kosz (z rysunkiem psa, dla tych niegramotnych). Po prostu hołota i chamstwo.

      • Gość: mi Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic IP: *.acn.waw.pl 06.02.11, 23:48
        Bylam dzis na Mokotowie, w Srodmiesciu i na Bielanach. Psie kupy na chodnikach, chociaz chociaż obok stoja kosze. Po prostu hołota i chamstwo
    • Gość: SzczeryZenek Yebać mandatami właścicieli sraluchów aż do bólu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 17:46
      A za recydywę kara X 2, kolejna recydywa - kara X 10. Problem psich gówien zniknie szybciej niż myślicie.
      • zozo00 Re: Yebać mandatami właścicieli sraluchów aż do b 06.02.11, 18:21
        Szczery Zenku proponuje jeszcze tak jak w Singapurze za wyplucie gumy do zucia lub rzucenie peta mandat 500 USD a za recydywe odsiadke z zamiana na publiczna chloste
        Gość portalu: SzczeryZenek napisał(a):

        > A za recydywę kara X 2, kolejna recydywa - kara X 10. Problem psich gówien znik
        > nie szybciej niż myślicie.
        • Gość: ichi51e Re: Yebać mandatami właścicieli sraluchów aż do b IP: *.acn.waw.pl 07.02.11, 06:03
          a mi sie wydaje ze ta kara jest ZA WYSOKA. Lidzie straznik miejski... widzi psa i babcie - no i co 500zeta jej dowali? Bez jaj - ja tez bym nie wypisywala. Za to - gdyby ta kara byla w wymiarze bardziej ludzkim - 50 zeta... no niby nic ale boli jak kilka razy ci sie trafi... wiecej mandatow przy nizszej karze rozwiazalo by problem.
    • Gość: gosc ciekawe ile zostaje po elektoracie PiS? IP: *.acn.waw.pl 06.02.11, 17:54
      • Gość: Żal.pl aleś błysnął teraz intelektem i dowcipem, na miarę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 17:57
        niższego rangą sługusa-dupoliza z młodzieżówki POpaprańców.
    • zozo00 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... 06.02.11, 18:18
      Sadzac z intensywnosci nagonki na psiarzy Ratusz zamowil artykuly aby usprawiedliwic wprowadzenie drakonskich podatkow za posiadanie psow.
      Tak nawiasem mowiac ciekaw jestem czy ktos policzyl ile tysiecy ton petow i puszek èo piwie wyrzucanych jest na ulice Warszawy???????
    • Gość: mil zbierac kupy ale gdzie je wyrzucac?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 18:37
      mam psy. zbieralbym kupy ale nie ma ich gdzie wyrzucac!!! place podatek od psow - czyli za co??? za debilne kampanie! jak beda smietniki na pewno kupy sie tam pojawia!
      • Gość: frans Re: zbierac kupy ale gdzie je wyrzucac?????? IP: *.centertel.pl 06.02.11, 20:12
        gó... płacisz jakbyś zapłacił jak w Paryżu 3500 euro za rok to byś mógł się wypowiadać
        • Gość: Natolin Re: zbierac kupy ale gdzie je wyrzucac?????? IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.11, 00:08
          Dlatego tam sprzątają służby miejskie. Również psie kupy. Nie tylko zresztą w Paryżu, rusz cztery litery ze swej wioski do innych zachodnioeuropejskich metropolii to poznasz różne zwyczaje w tym wysokie podatki od psów, ale także służby sprzątające te kupy.
    • Gość: kokosanka 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 06.02.11, 18:49
      Dla gazety wybiurczej zabrakło sensacji.
    • Gość: mieszko 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.centertel.pl 06.02.11, 18:56
      3 mandaty dziennie wliczając soboty, niedziele i święta....
      żenada, może by tak uzależnić pensję SM od ilości wystawionych mandatów za psie kupy?
      • Gość: Natolin A plastikowe reklamówki? IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.02.11, 19:27
        1 psia kupa - trwałość max. tydzień lub do pierwszego deszczu
        1 torebka foliowa - trwałość 1000 lat

        Po roztopach to, co mnie uderzyło, to nie psie kupy, a raczej co innego: wszędzie na chodnikach i ulicach fruwają i walają się reklamówki - wpadają podczas jazdy na szybę samochodu, pod koła samochodu, dostają się pod maskę samochodu, lądują w koronach drzew - jest ich zatrzęsienie. Wczoraj widziałam psa, który w całości łyknął taką torebkę (zapewne po jakimś kurczaku albo mielony). Właścicielka ma gwarantowaną wizytę u weta, jeśli to zauważyła, a jak nie to pies raczej tego posiłku nie przeżyje.

        Ja po trawnikach nie chodzę, więc mnie kupy na trawnikach nie przeszkadzają. Kupy robią także lisy, kuny, sarny i inne zwierzęta zamieszkujące las kabacki i stołeczne rezerwaty przyrody i parki i jakoś im nikt nie wystawia mandatu - z prostej przyczyny: one się rozkładają.

        Zgadzam się, że te pozostawione na chodnikach są przejawem chamstwa i braku kultury właścicieli, ale w takim razie dlaczego miasto w ogóle zezwala na posiadanie psów w centrum, gdzie brak terenów zielonych?

        W wielu krajach są miejsca, gdzie nie wolno trzymać zwierzaka, a u nas pozwala się w centrum Warszawy mieszkać gościowi z 6 jamnikami przy placu Zbawiciela (widziałam na własne oczy), gdzie jest jeden wydeptany klombik, natomiast ściga się właścicieli mieszkających na obrzeżach miast, gdzie są tereny zielone (Ursynów, Gocław). Często chodzę na spacery i jednego dnia obserwuję kupę przy ścieżce, a drugiego już jej nie ma, bo wsiąkła w ziemię.
        Co innego puszki, butelki, które zalegają latami, o ile ktoś (ja) się nie wkurzy i ich nie podniesie i nie wyrzuci do najbliższego kosza. Nie tylko psują krajobraz, ale naprawdę zatruwają nasze środowisko.

        Droga Gazeto, może bądź konsekwentna i zrób kampanię przeciwko brudasom nieekologicznym? A może wolicie polskie miasta wolne od psich kup, ale tonące w śmieciach jak Neapol?
        • svierkov Re: A plastikowe reklamówki? 06.02.11, 20:44
          Wizja atakujących torebek mnie ubawiła:)
          Po psach należy sprzątać - nie ważne czy kupa rozkłada się tydzień czy dwa, czy leży ona w centrum czy na Ursynowie. Ktoś może w to wdepnąć! Na miłość boską czy to tak trudno zrozumieć? To kwestia zasad współżycia społecznego, dobrego smaku, kultury, wrażliwości, rozumienia sytuacji społecznych, dojrzałości, postawy prospołecznej i długo by jeszcze wymieniać. Oczywiście sarnie nikt nie wystawi mandatu ale właścicielowi psa - który odpowiada za swego pupila - jak najbardziej. Dlatego oburza mnie stwierdzenie rzecznika SM że wystawiono 125 mandatów - żenada...szkoda słów... W tej sytuacji komendant powinien być natychmiast odwołany - być może następca będzie rzetelnie podchodził do powierzonych mu obowiązków.
          Ja nie chodzę po pańskiej klatce schodowej więc rozumiem, że mogę tam podejść i zostawić śmierdzącą niespodziankę?
          • Gość: Natolin Re: A plastikowe reklamówki? IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.11, 00:03
            To ty chodzisz po trawnikach? Nieładnie. Jak zobaczę, że depczesz ursynowskie trawniki to zrobię dokumentację zdjęciową, wezwę straż miejską i każę ci wlepić 500 zł mandatu za niszczenie zieleni.

            Bądźmy konsekwentni! Jak karać to za wszystkie wykroczenia, a nie wybiórczo!
        • mary_ann A dlaczego foliowa? 06.02.11, 21:36
          Gość portalu: Natolin napisał(a):

          > 1 psia kupa - trwałość max. tydzień lub do pierwszego deszczu
          > 1 torebka foliowa - trwałość 1000 lat

          Za parę złotych kupujesz duże opakowanie zwykłych dużych papierowych torebek-śniadaniówek. Są zrobione z papieru od wewnątrz powlekanego (takiego, w jaki Pani w mięsnym czasem pakuje Ci wędlinę na wagę) - na tyle nieprzemakalnego, że spokojnie doniesiesz psie odchody do pojemnika. Dla chcącego nic trudnego.

          (nie mam psa na stałe, ale co jakiś czas goszczę zaprzyjaźnionego. Z grupy tzw. dużych:-))
          • Gość: Natolin Re: A dlaczego foliowa? IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.11, 00:04
            Dlatego że ludzie takie wyrzucają. Nie zrozumiałaś aluzji. Nie chodzi o woreczki na psie ekskrementy, ale na reklamówki po zakupach.
      • zstrucki Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic 06.02.11, 19:29
        Tu jest właśnie problem. Rozważanie, jak jeszcze ułatwić posiadaczom psów życie i jak zwolnić ich z obowiązku sprzątania jest śmieszne. Kilka tygodni skutecznej akcji Straży Miejskiej i po problemie, będzie można spacerować po Warszawie bez patrzenia pod nogi.
        • Gość: najmądrzejszy Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 20:17
          Ależ o co chodzi?
          Ja to uważam obsrane chodniki w centrum za charakrerystyczne dla tego miasta - kiedy podejmuję klientów w W-wie zawsze ostrzegam ich o tym, aby patrzyli pod nogi idąc chodnikiem.

          Tłumaczę, że psie g..wno na chodniku wynika z polskiej wrodzonej miłości do zwierząt i my jako prawdziwi Polacy z korzeniami chłopskimi nie wstydzimi się tego co naturalne.
          • zstrucki Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic 07.02.11, 07:53
            A, widzisz! Ja jako przewodnik muszę omijać kilka ładnych ulic w środku miasta, ponieważ nie w pełni znajduję u turystów zrozumienie dla tego zjawiska.
    • pamejudd Mniam! 06.02.11, 19:03
      .
    • Gość: niezłośliwy;) Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic IP: *.aster.pl 06.02.11, 20:58
      Dzień bez kupy (psiej, rzecz jasna) jest dla wybiórczej dniem straconym.
    • Gość: q A wy w kółko o jednym. Jak PiS o Smoleńsku IP: *.home.aster.pl 06.02.11, 21:12
      Od pół roku co dwa dni piszecie jakiś artykuł o psich g.... Nie macie ciekawszych tematów, a może w redakcji panuje koprofilia i Was to podnieca? Może jednak zmienicie płytę, bo staje się to nudne.
      • Gość: saper Re: A wy w kółko o jednym. Jak PiS o Smoleńsku IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.02.11, 22:07
        dobrze że piszą - skoro straż miejska daje ciała i nie broni mnie przed buractwem psiarzy ( swoją drogą po co komu starż miejska - poza bulwesrującymi akcjami z fotoradarem w krzakach niczym się nie zajmuje na 100% ) to nagonka w mediach jest skutecznym sposobem wywierania presji na tych psich niechlujów...udało się z palaczami - uda się i z psią jej mać arystokracją ...tekst o wyższośći kupy trawiastej nad chodnikową w pełni oddaje z jakim durnym przeciwnikiem mamy tu do czyneienia
    • Gość: EUROpejczyk Brakuje kar _cielesnych_! IP: *.acn.waw.pl 06.02.11, 22:18
      Za niesprzątanie po psie, za wyrzucanie kiepów na ulicę powinny być kary CIELESNE! Straż Miejską należy wyposażyć w pejcz i prawo do jego używania wobec osób śmiecących i niesprzątających. Zamiast wypisywania mandatów i pouczeń prościej będzie lać przez plery i kazać sprzątnąć po sobie i swoim srającym kundlu.
    • Gość: Magda 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 22:37
      Rozdawane są papierowe torebki - ja z nich nie korzystam.

      Ponieważ Warszawa zapłaciła za te torebki to jak dla mnie wyrzuciła pieniądze.

      Włożenie psiej kupy do rozdawanych torebek na prawdę nie jest łatwe ! A mam niewielkiego psa który robi niewielkie kupy. Kupy psa teściowej (owczarka niemieckiego) nie miałabym najmniejszych szans włożyć do tej torebki - chyba, że ręką, łyżką, dokładnie upychając.

      Dużo prościej jest zrobić to przy użyciu foliowej torebki - a są takie które się rozkładają...

      • uerbe Re: 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskic 07.02.11, 07:01
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Włożenie psiej kupy do rozdawanych torebek na prawdę nie jest łatwe !

        Wystarczyło się nad tym zastanowić _przed_ zakupem psa.
    • rwakulszowa A ile k.ton ptasiego gówna ? 06.02.11, 23:35
      A ile tysiecy ton zostaje po latających szczurach czyli warszawskich gołebiach ?
      Codzienie rano widze pol kilo ptasiego gówna na moim samochodzie !
      • rlnd Re: A ile k.ton ptasiego gówna ? 07.02.11, 10:31
        Niezle, pol kilo gowna codziennie - musisz miec dosc powgniatany ten samochod.

        PS. Latajacych szczurow nikt na spacer nie wyprowadza, zeby je wysrac.
        Ale w sumie zakazalbym ich dokarmiania.
    • Gość: strom przestańcie nudzić! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 00:03
      Śnieg stopniał, wyłazi na wierzch mnóstwo śmieci, butelek, rozmoczonych papierów - gówienko psie w tej masie to pikuś. I proszę mi nie mówić, że trzeba od czegoś zacząć, że każda sprzątnięta kupa jest na wagę złota itd. Trzeba mniej śmiecić i sprzątać, i wyjść z redakcji Gazety żeby przestać w kółko nudzić o tej psiej kupce
      • Gość: Natolin Re: przestańcie nudzić! IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.11, 00:21
        Siedzą redachtóry na zas'ranej Czerskiej to i artykuły piszą goowniane. Swoją drogą będę powtarzać do upadłego - w niektórych miejscach w miastach, powinien być zakaz trzymania psów i basta!

        Trzymanie wilczura lub doga w centrum to chory absurd. Nie dość, że zwierzak nie ma się gdzie wybiegać i się męczy, to jeszcze obsrywa te kilka skrawków zieleni.

        Mój postulat do władz - wprowadzić bezwzględny zakaz posiadania psów w centrum miasta. Kilka postów wcześniej wspomniałem o gościu z sześcioma jamnikami przy pl. Zbawiciela. Czy to jest normalne??? Po co mu tyle psów? Co ciekawe, raz szedł człowiek z młodym owczarkiem i te jamniki rzuciły się na owczarka, który przerażony chował się za nogami właściciela (nie lubię jamników, przyznaję).

        W "zielonych" dzielnicach powinny być:
        a) kosze na psie odchody
        b) służby do utrzymania porządku, w tym sprzątania kup, o ile ktoś taką zostawił
        c) DOPIERO PO SPEŁNIENIU PUNKTU a) wprowadzić wysokie kary za niesprzątnięcie kup

        Jak będzie czysto, to zobaczycie, że psiarzom będzie głupio zostawić taką kupę na chodniku. I nie tylko psiarzom, ale i pozostałym: papierki, puszki i butelki.
    • Gość: ktosik 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.chomiczowka.waw.pl 07.02.11, 00:15
      Ale o so chodzi? :))) W kupie siła, jak mawia Ferdek Kiepski :)))
    • Gość: arytmetyk 5,5 tony kupy zostaje dziennie po warszawskich ... IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.11, 13:56
      Nareszcie pojawiły się jakieś liczby. Wprawdzie przyjęto tam, że średni pies wydala 50g dziennie, co jest może prawda dla ratlerka na diecie, ale nie dla średniego zwierzęcia ważącego 20 kg, które dostaje 300 g suchej karmy i po uzupełnieniu jej woda wydala w podobnej wadze. Czyli tych odchodów będzie 5-6 razy wagowo więcej niż napisano w artykule.
      Sprawdźmy, co by się stało gdyby „kampania” zbierania psich kup przyniosła postulowane efekty.
      Jest w Warszawie 100 000 psów. Codziennie piesek robi 2-3 kupki, razem 200 – 300 tysięcy, przyjmijmy 250 000.

      Posłuszni apelom sprzątacze zapakują je do torebek foliowych, najpewniej takich, jakie kiedyś w dowolnych ilościach rozdawały sklepy, co nam się udało w znacznym stopniu ograniczyć. Rocznie będziemy potrzebowali 365 * 250 000 = 91 i ćwierć miliona takich torebek. Zapakowane w nie kupki będziemy musieli jakoś z miasta wyprowadzić.
      Najpierw trzeba je będzie po napełnieniu umieścić w jakichś pojemnikach. Pojemniki powinny być w stanie przyjąć trzydniową porcję (piątek, sobota, niedziela). Liczbę potrzebnych pojemników trudno oszacować, bo należałoby uwzględnić nie tylko ich pojemność ale i odległości od sąsiednich na tyle bliskie w okolicy, gdzie psy bywają, żeby nie zachęcało to do wrzucania woreczków do „zwyczajnych” koszy na śmieci. Przyjmijmy, że do jednego pojemnika w ciągu trzech dni trafi średnio 30 torebek (od 10 do 100). Potrzebujemy zatem 750 000 / 30 = 25 000 pojemników. Powinniśmy być przygotowani na codzienne ich opróżnianie. Zakładając, że dzielące je odległości, na obszarach, gdzie one rzeczywiście będą, to ok. 200 m, przyjmijmy, ze w ciągu 7 godzin 1 samochód może zebrać zawartość ok. 7*30 = 210 pojemników. Potrzebujemy 25 000 / 210 = 119 samochody na jedną zmianę zwiększając o 1/3 liczbę pojemników możemy operacje ich opróżniania przeprowadzić w ciągu dwu kolejnych dni. Pojemników będzie ok. 33000, samochodów wystarczy 16500/210 = 80, za to będą pracowały przez 4 dni w tygodniu a uwzględniając rozmaite sytuacje awaryjne praktycznie przez cały pięciodniowy tydzień roboczy tydzień
      Przy takim tempie pracy w samochodzie potrzebny będzie kierowca i ładowacz – 160 etatów + parę etatów dla codziennej obsługi samochodów.

      Tym sposobem zafundujemy sobie wysypisko nierozkładalnych torebek z zawartością rosnące w tempie 91 milionów torebek rocznie, armię sfrustrowanych psiarzy, który gołymi rękami (przez folię) będą mniej lub bardziej skutecznie te kupki do torebek pakować.
      Nie będę prognozował, czy ten scenariusz się ziści. Być może zrealizuje się on w stosunku do 2 % psów, a wtedy nikt nie zauważy ani efektu ani kłopotów.

      Gdybyśmy chcieli:
      Uchronić się przed powstaniem wysypiska z zapakowanymi w niezniszczalne folie kupkami i
      Zapewnić psiarzom jakiś przyzwoity standard obsługi kupkowego problemu
      to powinniśmy się postarać o papierowe torebki z papierową szufelką. Podobno są takie.

      Ale nie są darmowe i problem ich zbierania i wywożenia będzie podobny, jak w przypadku torebek foliowych.
      Ponieważ cena takich torebek nie jest pomijalnie mała, jak w przypadku foliowych woreczków, musimy ja uwzględnić. Najprostszym sposobem upowszechnienia byłoby wprowadzenie podatku od posiadania psa, który w całości lub części byłby zwracany podatnikowi w postaci zapasu owych torebek Przyjmując, że cena torebki z szufelką wyniesie między 30 a 50 groszy, koszt torebek dla jednego psa będzie kwotą ok. 300 zł rocznie od jednego psa. Posiadacze 100 000 warszawskich psów wniosą zatem do kasy miejskiej 30 milionów złotych, które zostaną im zwrócone w postaci wygodnych w użyciu papierowych torebek, które z kolei miasto zobowiąże się po napełnieniu wywieźć na wysypisko, gdzie odpowiednio potraktowane ulegną szybkiej biologicznej degradacji.
      Ktoś będzie przymuszał właścicieli psów do sprzątania. Apele nie wystarczą. Odpowiedni i odpowiednio liczni funkcjonariusze będą musieli patrolować miasto od 5 rano do 12 w nocy. Ich liczba musi być dostatecznie duża, by ryzyko wykrycia wykroczenia było znaczne. Skądinąd przecież wiemy, że nie wysokość kary a jej nieuchronność jest istotna. Myślę, że do pilnowania 100 000 właścicieli psów wystarczy 1000 funkcjonariuszy (1 na 200) pracujących w systemie zmianowym, ale głowy nie dam - oszacowanie prawdopodobieństwa, że kupkający pies znajdzie się dostatecznej bliskości funkcjonariusza przy ustalonej liczbie funkcjonariuszy jest skądinąd ciekawym problemem.

      Przeliczając na dzień roboczy podatnicy wydadzą (na torebki) 140 000 zł. Za te pieniądze moglibyśmy zatrudnić każdego dania 1000 sprzątaczy wyposażonych w sensowny sprzęta , zamiast tych (80-120) samochodów ciężarowych do wywozu torebeczek, którzy sprzątaliby to miasto nie dwa razy do roku lecz codziennie i nie tylko z psich kupek ale ze wszystkiego, co się powinno z ulic, chodników, trawników usunąć.

      Wygląda, że metodą torebkową problem rozwiązuje się albo nieekologicznie albo bardzo drogo. Chyba nas nie stać na 100 000 psów w Warszawie
      Zatem:
      1. powinno być ich mniej. Dlaczego ktoś ma psa ? Bo mu jest potrzebny albo bo mu go żal, czasem dobrze się składa bo jedno i drugie. Jak można temu przeciwdziałać: przez wprowadzenie podatku, przez ograniczenie rozrodu, w tym przez uzależnienie wysokości podatku od sterylizacji. Najpierw wprowadzić rejestracją (chipowanie), zarejestrowanym zaproponować częściowe sfinansowanie sterylizacji, na koniec wprowadzić podatek od niesterylizowanych. Akcja musi potrwać kilka lat i trzeba ją skonsultować z weterynarzami. Być może trzeba będzie zwolnić lub wyznaczyć niższy podatek od psów już istniejących i podwyższać go w kolejnych latach dla noworejestrowanych (nowochipowanych), żeby nie spowodować masowego porzucania psów. Przy okazji trzeba będzie zmodyfikować sposób finansowania schronisk, (dziś schronisko dostaje pieniądze za przyjęcie zwierzęcia, a nie za jego „obsługew”)
      2. trzeba określić, gdzie psu, co wolno. Np. przyuczyć do załatwiania swych „zasadniczych” potrzeb na skraju jezdni oczywiście nie najruchliwszych ulic. Opiekun psa nosi ze sobą awaryjną torebeczką na wypadek, gdyby pies zostawił soją kupkę w miejscu nieakceptowalnym
      3. Należy znaczną część podatku przeznaczyć dla „gospodarzy domów” , którzy jednocześnie mieliby obowiązek sprzątać swoją okolicę np. zmywać owe „rynsztoki” raz dziennie, jak w każdym przyzwoitym mieście, w Polsce ten obyczaj istnieje w postaci szczątkowej i to tylko w małych miastach, gdzie myje się ulice raz w tygodniu, w Paryż myje swoje ulice dwa razy dziennie.
      Oczywiście możemy się ograniczyć do wyrażenia głębokiego niezadowolenia.
      Albo zastanowić się nad liczbami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja