Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!"

IP: *.ingbank.pl 25.02.11, 12:06
Takie rzyczy tylko w Warszawie...
    • Gość: Spawacz Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 194.181.22.* 25.02.11, 12:06
      W tym sklepie są kasy samoobsługowe, tak więc nie wiem w czym problem. O przepraszam, problemem jest poziom pieniactwa w społeczeństwie.
      • Gość: qń Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 14:53
        taki, że pewnie ograniczenie do 15 artykułów jest
        • duch_mariana Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 26.02.11, 14:33
          > taki, że pewnie ograniczenie do 15 artykułów jest

          To niech kupi tylko to co jej potrzebne a nie robi zakupy na cały tydzień albo miesiąc i ładuje się z pełnym koszem do kasy pod sam koniec dnia.
          • Gość: hegemon® [...] IP: *.acn.waw.pl 26.02.11, 21:40
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: klient znam ten sklep IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 22:30
        Zdarzyło mi się kilka razy coś tam kupować. Zwykle korzystałem z kas automatycznych. Zdarzało się jednak, że nie korzystałem, bo kolejka do kasy "zwykłej" wydawała się krótsza... Za każdym razem przy kasie "zwykłej" były jakieś problemy. A to kasjer 10 minut szukał w zeszycie kodu bagietki czy innej bułki, a to nie miał drobnych, a to myliły mu się artykuły (dalibóg nie wiem jak - w końcu wszystko ma kody kreskowe i powinno działać automatycznie...).
        Ostatnim razem, kiedy próbowalem tam coś kupić, stałem w kolejce - może z pięć osób - na każdą przypadał czas obsługi około pięciu minut. Czyli pięć razy więcej, niż w normalnym sklepie, bo ludzie mieli naprawdę mało zakupów, nie więcej niż dziesięć sztuk na osobę. Kiedy przyszła moja kolej, kasjerka, aby policzyć ilość kupowanych przeze mnie bułek, WYJĘŁA je z torby ręką, którą liczy pieniądze!!!
        Zamurowało mnie do tego stopnia, że nie poszedłem na skargę do kierownika, nie zrobiłem awantury, tylko po prostu - zostawiając zakupy i nie płacąc - poszedłem sobie. Zresztą - tak sobie uświadomiłem później - zapewne jakakolwiek skarga nic by nie dała. Skoro kierownik zatrudnia takich ludzi...
        Jestem teraz przekonany, że to, iż Carrefour w Złotych Tarasach ma jakiekolwiek obroty, wynika tylko z dużej liczby przyjezdnych (obok Dworzec Centralny), i mało kto wchodzi do tego sklepu więcej niż dwa-trzy razy...
    • Gość: wtf Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.11, 12:06
      1.
      Trzeba było zrobić zakupy wcześniej.

      2.
      A na drugi raz omijać ten sklep.
      • Gość: m Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 18:24
        a nie przyszlo ci do glowy ze nie tylko kasjerki pracuja do 21?
        wiekszosc punktow uslugowych, aptek, szkol jezykowych itp dziala do tej godziny.
        nie bez przyczyny sklepy sa czynne do 22 - widocznie jest zapotrzebowanie, sa klieci, jest utarg tez poznym wieczorem.
        • Gość: ssss Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.torun.mm.pl 21.03.11, 00:25
          ranozrob zakupy - proste
          • Gość: m Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 27.03.11, 09:47
            Moze dla Ciebie to jest proste. Ktos, kto zaczyna pracę o 8, dojezdza do pracy godzinę, a nie daj Boze przed pracą musi jeszcze odwiezc dziecko do przedszkola, nie jest wstanie zrobic zakupow rano.
            • Gość: gajowniczek Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 16:48
              jeśli pracujesz od 8 do 22 to powinno być cie stać na NIEposyłanie dziecka do przedszkola tylko zatrudnienie wysoko kwalifikowanej guwernantki, oraz wysoko kwalifikowanej obsługi domu - do sprzątania, zakupów, a nawet obsługi sexualnej
    • Gość: Drevniak Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 212.160.172.* 25.02.11, 12:07
      Kasjerki zawsze czuły się Wielkimi Paniami. Mają to na co sobie zasłużyły.
    • Gość: czesław Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.dynamic.chello.pl 25.02.11, 12:08
      trzeba zmienić miejsce zakupów
    • kupiem3 Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 12:08
      popieram, niestety widze ze sklepy tna koszty jak moga.

      Ubywa personelu a kupujacych jest tyle samo.

      Klientka jak ma pretensje to powinna prosic o rozm. z dyrektorem/kierownikiem ze jest to skandal ze robi zakupy, chce zaplacic a sklep nie potrafi zapewnic obslugi. To nie kasjerka jest temu winna tylko kierownictwo sklepu.
      • bornholmbornholm Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 13:54
        W pełni się z Tobą zgadzam.Dajcie spokój tym biednym kobietom!One też mają dom,rodzinę tak jak wy!!!
        • Gość: jacek226315 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 16:11
          biednym,to niech jada do Stanow ,beda musialy pakowac i stac,kszesel tam nie ma
          • Gość: SFo Jakby dostała 5000 na mies. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 18:27
            To by stała i jeszcze stepowała żeby rozbawić klientów
            • Gość: jacek226315 Re: Jakby dostała 5000 na mies. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 21:04
              jesli myslisz ,ze w Stanach kasjer zarabia duzo to pomysl jeszcze raz.Kasjer w Supermarkietach przewaznie zatrudniany jest na pol etatu.Duzo mlodych ludzi dorabiajacych lub emerytow. Place sa bardzo male ,praca bez zadnych swiadczen.
              • Gość: behawior Re: Jakby dostała 5000 na mies. IP: *.dynamic.mm.pl 07.03.11, 16:25
                Co do cholery z tym porównaniem ze USA w zarobki bardzo małe? niższe jak świadczenia z opieki społecznej? po prostu tę kapitalistyczna dzicz Sorosa,Sachsa i Kissingera wpuszczono do Europy.Zarobki powinny starczyć na przeżycie miesiaca ale polscy drapieżcy jako pracodawcy wygłaszaja takie opinie.
            • Gość: teska Re: Jakby dostała 5000 na mies. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.11, 19:31
              może i ty SFo byś za tyle poszła/poszedł do pracy. niektórzy pracy nie przeliczają na złotówki i nieważne ile zarobią, chcą pracować a nie na tyłku w domu siedzieć bo może kiedyś się trafi jakaś fajna posadka za 5000 zł i to jeszcze najlepiej się składa że przez znajomości !!!
              Taka jest prawda że kto nie pracowała nigdy na kasie nic o tym nie wie. Ludzie uważają że kasjerzy to maszyny, które wszystkie kody powinny znać na pamięć, a nabijać towar powinny z prędkością światła. A jakie jest oburzenie kiedy się klient dowie że nie ma drobnych w kasetce. Przecież jak to możliwe że w kasetce nie ma pieniędzy??? A no tak szanowny kliencie ze jak ci przyjdzie 10 osób pod rząd z banknotem 100 zł a zapłaci za produkt 5 zł to nie ma.
              Pracuje jako kasjerka i mimo ze w moim sklepie też jest bałagan i jestem często psychicznie zmeczona sytyuacją w nim to chcę tam pracować. I tutaj tak naprawdę jest szkoła życia, szkoła cierpliwości, uprzejmości. Jest tyle ludzi na świecie i tyle charakterów nie dogodzimy wszystkim !!!!!!!!!!. I zanim cokolwiek napiszecie jakie to nie są kasjerki to zastanówcie się co wy byście zrobili gdybyście pracowali 8 godz. a każdego dnia wychodzili po 10 godz pracy. Zwolnili się??? napewno nie mając na utrzymaniu rodzinę. Nikt nie ma prawa oskarżać nikogo bo kto wie co przyniesie życie, może kiedyś staniesz po tej samej stronie co my...
      • Gość: RMF Re: Bunt kasjerek? popieram IP: *.podlaczamy.net 25.02.11, 14:42
        kupiem3 napisał:

        > To nie kasjerka jest temu winna tylko kierownictwo sklepu.

        Dokładnie. Zamiast napuszczać klientów na kasjerki robione w jajo, powinno się poważnie zapytać kierownictwo sklepu dlaczego zapewnia obsługę do 21-szej, skoro sklep jest do 22-giej.
        • entropia Re: Bunt kasjerek? popieram 26.02.11, 00:48
          > Dokładnie. Zamiast napuszczać klientów na kasjerki robione w jajo, powinno się
          > poważnie zapytać kierownictwo sklepu dlaczego zapewnia obsługę do 21-szej, skor
          > o sklep jest do 22-giej.

          Ale łatwiej wyżyć się na kasjerce. Ot kultura, która mi niestety kojarzy się właśnie z "gośćmi" "galerii" (czyli klientami marketów).
          • Gość: m Re: Bunt kasjerek? popieram IP: *.home.aster.pl 26.02.11, 13:14
            akurat to kasjerki sie wyzywaja.

            klienta nie interesuja wewnetrzne ustalenia oraz to, czy ktos sie z tymi ustaleniami zgadza, czy nie.
            panie kasjerki przy zatrudnieniu maja podawane warunki: ze beda pracowac na zmiany, czasami do 21, ze beda zarabiac ilestam, ze ich praca polega na siedzeniu przy kasie i kasowaniu towarow, ze beda pracowac w sklepie w w-wie [nawet jesli mieszkaja w siedlcach]. i albo akceptuja te warunki albo szukaja innej pracy. zadnej filozofii tu nie ma.
            • Gość: klijentka Re: Bunt kasjerek? popieram!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 15:59
              filozofi tu nie ma ale godziny pracy ustala kierownictwo. jezeli kasjerka w danym dniu ma ustalone godziny pracy np 15-21 to czemu ma siedziec do 22 jezeli nikt jej za to nie zaplaci. ciekawa jestem ilu z ludzi tu wypowiadajacych sie chcialoby pracowac charytatywnie codziennie po godzinie dluzej bo kierownik sklepu nie raczyl rozpisac grafiku tak by do zamkniecia zostala odpowiednia ilosc pracownikow. kasjerki nie sa w tym momencie niczemu winne. one maja swoje godziny pracy i nie widze powodu by mialy pracowac dluzej jezeli nie beda mialy za to placone.
              • Gość: m Re: Bunt kasjerek? popieram!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.home.aster.pl 27.03.11, 09:53
                Kasjerki nie musialy siedziec po godzinach- nie o tym mowa w artykule. Problem polega na tym, ze kasjerki odmowily obslugi klientow grubo przed czasem, zamiast tak zorganizowac pracę, zeby obsluzyc klientow profesjonalnie i zamknac sklep o czasie.
                Sklep jest czynny do 21, wiec klienci moga robic zakupy do 21 i kasjerki pracuja do 21.
      • roweroraffi Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 14:43
        kupiem3 napisał:

        > popieram, niestety widze ze sklepy tna koszty jak moga.
        > Klientka jak ma pretensje to powinna prosic o rozm. z dyrektorem/kierownikiem z
        > e jest to skandal ze robi zakupy, chce zaplacic a sklep nie potrafi zapewnic ob
        > slugi. To nie kasjerka jest temu winna tylko kierownictwo sklepu.

        Dokładnie. Kierownictwo oszczędza, a kasjerkom się dostaje.
        • Gość: miecio Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.denko.com.pl 25.02.11, 14:57
          to poproście o rozmowę z kierownikiem i powiedzcie mu,że kasjerka nie chciała kogoś obsłużyć, prawdopodobnie zostanie zwolniona i tyle będzie ze sprawy, sklep szybko znajdzie kogoś innego na jej miejsce. Wiem,żę kasjerki mają przesrane, ale takie sprawy klienta nie powinno obchodzić.
          • Gość: c.b.c. [...] IP: *.68.76.8.brzesko76.tnp.pl 25.02.11, 19:05
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: MAGIC Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.108.158.146.wlantech.pl 25.02.11, 12:12
      NO I DOBRZE ,PEWNIE PANIE KASJERKI NIE MAJA PLACONE ZA NADGODZINY TO DLACZEGO MAJA SIEDZIEC ZA DARMOCHE PO GODZINACH.ONT TEZ MAJA RODZINY
      • Gość: z Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.dynamic.chello.pl 25.02.11, 19:41
        a co mnie to obchodzi ile (i czy ) kasjerki dostają za swoja pracę. przychodze do sklepu bo chce u nich zrobić zakupy a nie zastanawiać sie nad ich problemami. wali mnie to
        • jasko_bartnik Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 26.02.11, 00:46
          Ciekawe skąd masz pieniądze na te zakupy? I jak w ogóle na nie zdążyłeś, skoro trzymanie w pracy po godzinach to coś całkowicie normalnego? Jak sklep jest czynny do 22. to przynajmniej jeden pracownik powinien kończyć pracę o 22.30... ale zwalać takie "niedopatrzenie" na pracownika? Ale taniej pracodawcy wyjdzie wmówić pracownikowi, że jak pracuje do 21.30 to posiedzi jeszcze do 22.00 a potem ogarnie stanowisko i podłogę umyje... gratis.
        • Gość: klijentka Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 16:05
          a co kasjerke obchodzi ze chcesz zrobic zakupy. ona pracuje ile musi potem idzie do domu zeby nie uzerac sie z takimi burakami i wali ja to ze czegos nie kupisz
          • Gość: taa? Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.acn.waw.pl 07.03.11, 13:30
            a co klienta obchodzi kasjerka, jej problemy i jej zarobki? nie chciało się nosić teczki, to się zapie... w kasie. sklep czynny do 22 = do 22.00 mam prawo robic tam zakupy.
            nie do 21.5, bo ona "kasę rozlicza". niech sobie rozlicza PO 22. a nie podoba się - niech nie pracuje.
            • Gość: sabna Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.zone8.bethere.co.uk 08.03.11, 21:38
              toz nie pracuje i to wlasnie ci sie nie podoba
        • Gość: behawior Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.dynamic.mm.pl 07.03.11, 16:39
          wyobraź sobie że tak samo wali sprawę obsługa kas jako nadzór nad kasjerkami.Góra tnie godziny i do póki są jelenie do pracy za darmo a klienci nie awanturuja sie jest o.k.
          Dlatego jest taka rotacja na ciagłe poszukiwania co raz młodszych pracowników - ostatnio płacą dniówki - firmy lizingowe na ogół zlodziejskie bardzo.kasjerski w marketach to na ogół pracownicy na umowe o dzieło,dziś pracuja jutro juz nie.A klienci są tak chamscy -mam porównanie z zachodu- tam podobnych wyrzucaja z zakazem robienia zakupów.
    • warzaw_bike_killerz Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 12:13
      Przepraszam, ale o czym jest ten list? Panie skonczyly prace i juz. Trzeba o tym listy pisac?
      • Gość: gosc Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 213.212.80.* 25.02.11, 14:07
        List jest jak najbardziej wskazany. Trzeba o tym mowic bo inaczej nic sie nie zmieni... i dla kasjerek i dla klientow. poza tym chamstwo i buractwo trzeba plenic.
        • warzaw_bike_killerz Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 15:48
          Ale jakie chamstwo i buractwo? Przeciez kasjerka to nie lekarz, strazak czy policjant. Skonczyla prace i koniec. Roszczeniowa klientka nie byla w stanie zagrozenia zycia. Mogla znalezc inny sklep.
          • a_weasley Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 25.02.11, 16:36
            warzaw_bike_killerz napisał:

            > Ale jakie chamstwo i buractwo? Przeciez kasjerka to nie lekarz, strazak czy pol
            > icjant. Skonczyla prace i koniec.

            Ale klienta to wcale nie obchodzi. On przyszedł do sklepu i ma prawo oczekiwać, że na pół godziny przed zamknięciem stanąwszy przy kasie - ba, i na minutę przed zamknięciem - zostanie obsłużony.
            Ja chrzanię to, o której kto kończy pracę. Interesuje mnie, o której kończy pracę sklep. Jeżeli o 22:00, to ja mam prawo podejść do kasy o 21:59 i należy mnie obsłużyć.
            Tak, jestem roszczeniowy. Płacę i wymagam.
            • warzaw_bike_killerz Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 25.02.11, 16:56
              Wlasnie, ze nie placisz!
              Nie zaplacisz, bo kasjerka konczy prace. Jak nie zaplacisz, to nie masz prawa wymagac.
              Chcesz placic za wejscie do sklepu? Wtedy masz prawo wymagac.
              Poza tym placisz za produkty, a nie za usluge. Marzy nie masz podanej na cenie koncowej, wiec nawet nie wiesz ile placisz aby moc wymagac. Moze nic? Wiec jesli nic nie placisz, to nic nie masz prawa wymagac.

              Tak jak klienta nic nie obchodzi, tak kasjerke ma prawo nic nie obchodzic.
              • Gość: * Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 25.02.11, 17:25
                Bzdura.
                Wszystkie koszty sklepu są w marży.
                Klient płaci i za towar i za obsługę i za mycie sklepu.

                Kasjerki może klient nie obchodzić, kiedy wyjdzie z pracy. Co to w ogóle znaczy, że skończyła pracę zanim zamknięto sklep? Porzuciła pracę? Kończy pracę kiedy chce? Przecież to jest śmieszne i żałosne.
                Co to za bezprzedmiotowe dyskusje co kto musi a czego nie musi.... Ja chętnie zabrałem parę razy głos na tym forum i po przeczytaniu wpisów stwierdzam, że jest w Polsce w dalszym ciągu cała masa ludzi nastawionych roszczeniowo, uważających, że pracę można wykonywać źle, jeśli nie ma się z niej satysfakcji.

                Jeśli praca i płaca nie satysfakcjonują, to trzeba się zwolnić. Ale na taki argument wiele osób reaguje wręcz agresywnie. Niestety bezrobocie jest wciąż za małe :-(
                • Gość: ee Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: *.51.classcom.pl 25.02.11, 18:24
                  bzdury wygadujesz
                  jak masz problem to zloz skarge a nie wydzieraj sie na ludzi, lemingi pie...ne z wiecznymi pretensjami do swiata [a na codzien parkuje samochod byle gdzie 'na piec minut' i syfi swoimi smieciami ulice co je sobie byl kupil]
                  pelno takich chamow 'place to wymagam', a normalny czlowiek musi znosic takie rzeczy [po co sie tacy bujaja po marketach, lekarzach czy pocztach?]
                  • Gość: * Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: 83.143.143.* 25.02.11, 19:49
                    Nie wiem o kim piszesz, że śmieci, że cham, że leming i inne obelgi.
                    Być może myślałeś o mnie ale napisałeś o sobie?

                    Oczywiście, że płacę i wymagam. To jest chamstwo?
                    A co powinienem robić, płacić i nie wymagać, czy nie płacić i wymagać?
                    Powiedz mi ty "normalny człowieku" z wielkimi pretensjami do innych ludzi.
                • warzaw_bike_killerz Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 25.02.11, 20:26
                  Problem w tym, ze narzekajaca kientka nie zaplacila za towary (nie zaplacila marzy za obsluge), bo kasjerka nie przyjela jej zakupow.
                  Nie ma rachunku, nie ma prawa narzekac, bo nie oplacila obslugi.
                • jasko_bartnik Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 26.02.11, 00:56
                  Gość portalu: * napisał(a):

                  > Kasjerki może klient nie obchodzić, kiedy wyjdzie z pracy. Co to w ogóle znaczy
                  > , że skończyła pracę zanim zamknięto sklep? Porzuciła pracę? Kończy pracę kiedy
                  > chce? Przecież to jest śmieszne i żałosne.
                  > (...)
                  > po przeczytaniu wpisów stwierdzam, że jes
                  > t w Polsce w dalszym ciągu cała masa ludzi nastawionych roszczeniowo, uważający
                  > ch, że pracę można wykonywać źle, jeśli nie ma się z niej satysfakcji.

                  No to teraz pomyśl, że może ta kasjerka powinna była skończyć pracę o 20.00. A że rodzinę trzeba utrzymać i na utratę pracy pozwolić sobie nie może to zgodziła się za darmo jeszcze 90 minut posiedzieć na kasie i na deser jeszcze podłogę zmyć. Pech sprawił, że za długo siedziała w pracy i oberwało się jej za nieobsłużenie klientki w nadgodzinach, za które nikt jej nigdy nie zapłaci. A jak sklep jest czynny całodobowo to kasjerka musi przez cały czas umowy ani na sekundę z kasy nie zejść? A jak zejdzie to znaczy, że nie nadaje się do tego zawodu, bo nie spełnia zachcianek klientów?
                • duch_mariana to TY jesteś roszczeniowy 26.02.11, 10:44
                  Jeśli kasjerka ma w umowie pracę na II zmianę od godziny 14 do 22, to o godzinie 22.01 może już być w drodze do domu i takie jej prawo. A roszczeniową postawę prezentują klienci typu "płacę i wymagam". Dla takich powinna cały czas być głęboka komuna, niech by sobie w tamtych czasach z takimi tekstami w sklepie wyskoczyli. Trochę szacunku dla ludzi i dla ich pracy. O 22 normalny człowiek siedzi w domu z rodziną a nie pałęta się po sklepach. Chyba że wódki albo piwa zbrakło, ale od tego akurat są całodobowe i problemu nie ma.
                  • Gość: Klient Cham Praca kasjerki IP: *.dynamic.chello.pl 26.02.11, 17:29
                    Jeśli sklep jest czynny do 22 a kasjerka ma że pracuje do 22, to niech dotrze do do tępych móżgów pseudo klientów.
                    Zejście z kasy 21:45 i zdanie pieniędzy z które odpowiada w ciągu minuty się nie rozliczy a poo godzinach nikt pracować nie będzie.

                    W takiej sytuacji odpowiada manager że nie zatrudnili żadnej wać panny do 22:15 ;D.
                    I skargę trzeba złożyć na kierownika a nie na kasjerkę która musi zejść minimum 15 minut przed zakończeniem pracy by wyszła o czasie
                    • Gość: xki Re: Praca kasjerki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 21:51
                      przez chwilę pracowałam w markecie jako kasjerka. pierwsza zmiana zaczyna się pół godziny przed otwarciem, ostatnia pół godziny po zamknięciu kończy. słowa w stylu 'skończyłam już pracę i muszę się rozliczyć' na dwadzieścia pięć minut przed zamknięciem sklepu dla klientów to zwykła bzdura, ewentualnie dogadanie się z kierownikiem zmiany żeby sobie wcześniej wyjść. z pewnością nie 'biedna pani pracująca ponad normę, robiąca nadgodziny których nikt jej nigdy nie zapłaci'. poza tym - co do tego 'mycia podłogi na dokładkę' - zdaje się od tego są inne osoby bo podłogi nie myje się szmatą na kolanach tylko specjalnymi maszynami.
                      • Gość: m Re: Praca kasjerki IP: *.home.aster.pl 27.03.11, 09:55
                        Dzieki xki za madry wpis.
                    • Gość: m Re: Praca kasjerki IP: *.home.aster.pl 27.03.11, 10:00
                      Czynnych było kilka kas, klientów w kolejce też było kilku.
                      Naprawdę można było inaczej zorganizować obsługę tej kolejki, wytlumaczyc, ze zbliza się czas zamknięcia sklepu i prosimy o podejscie do kilku wolnych kas, do samoobslugowej, ponieważ przed zamknieciem koneiczne jest rozliczenie.
                      To sa podstawowe zsady obslugi Klienta.
                      Osoby pracujace w obsludze klienta musza przestrzegac tych zasad.
                      Absolutnie nie moga byc chamskie, nieuprzejme, agresywne,itp i nie moga wyznaczac swoich godzin pracy firmy.
                  • Gość: Kwiat Re: to TY jesteś roszczeniowy IP: *.8-1.cable.virginmedia.com 07.03.11, 15:17
                    Ktoś powinien się upomnieć o nadgodziny płatne 150 %. Polska to jednak dziki kraj.
                    Ja w swoje pracy za darmo nic nie zrobię. Nie ma czegoś takiego jak praca po godzinach bez odpowiedniej zapłaty za to.
              • Gość: m Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 18:28
                to nie kasjerka decyduje o tym do kotorej sklep jest czynny.
                ona jest nikim, jest szarym pracownikiem.
                sklep nalezy do zarzadu i zarzad podejmuje decyzje.
                jesli zadecydowal ze sklep jest czynny do 22 to ja moge zrobic zakupy o 21:55.
                chyba ze wykopie mnie kasjerka.
                jesli tak sie stanie, zarzad powinien wykopac ją.
                • Gość: kolorowy prezes [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.11, 19:35
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • Gość: m Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 20:33
                    taaaaaak?
                    a, czekaj, no przeciez, kasjerka rzadzi! co tam zarzad, co tam dyrektor finansowy, co tam marketingowcy i caly sztab ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie sklepu, sieci sklepow, marki. pieniadze? jakie pieniadze? kto by sie tym przejmowal? klienci? po co nam klienci [ich pieniadze]??
                    zlasowany [cokolwiek to znaczy] mozg to masz ty, bo wyglada na to, ze nie masz pojecia, na jaki temat sie wypowiadasz.
                • duch_mariana Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 26.02.11, 10:48
                  > ona jest nikim, jest szarym pracownikiem.

                  Ona jest kimś najważniejszym. Jest przedstawicielką klasy robotniczo - chłopskiej bez której absolutnie nic nie mogłoby funkcjonować i do dnia dzisiejszego siedzielibyśmy w jaskiniach piekąc mięso z upolowanego żubra albo dzika. I trochę szacunku dla pracownika bo płacić i żądać to sobie możesz u leśnej panienki żeby ci pociągnęłą za 50 zeta.
                  • Gość: m Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: *.home.aster.pl 26.02.11, 13:19
                    za gleboko wchodzisz w definicje.
                    kasjerka nie ma zadnej wladzy decyzyjnej w sklepie [mam na mysli hipermarket, sklep sieciowy, ktorego nie jest wlascicielka/wspolwlascicielka, a jedynie szeregowym pracownikiem]. jej praca polega na kasowaniu towarow, zafiskalizowaniu oplaty. i tyle. nie moze ustalac regul, zasad, zmieniac regulaminu wg wlasnego widzimisie.
              • Gość: cereal Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: 173.208.152.* 25.02.11, 19:06
                > Wlasnie, ze nie placisz!
                > Nie zaplacisz, bo kasjerka konczy prace. Jak nie zaplacisz, to nie masz prawa w
                > ymagac.
                > Chcesz placic za wejscie do sklepu? Wtedy masz prawo wymagac.
                > Poza tym placisz za produkty, a nie za usluge.

                A z czego jej płacą "za usługę"? Bez sensu to co mówisz.
                Krócej otwarta kasa, mniej klientów, mniej pieniędzy, takze dla niej ( a być może przede wszystkim dla niej, bo prędzej ona nie dostanie przez to podwyżki niz szef.)
                • warzaw_bike_killerz Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 25.02.11, 20:23
                  Czy Wy nie rozumiecie, ze jak kasjerka nie przyjmie klieta, to on za nic nie zaplaci, a jesli nie zaplaci, to i nie placi marzy, wiec tym bardziej nie ma prawa powolywac sie, ze placi za obsluge? Zaplaci za ta obsluge, jak kasjerka przyjmie od niego towary i obciazy karte klienta. Dopiero wtedy mozna mowic, ze zaplacilo sie za obsluge i mozna na nia narzekac lub nie.
                  • Gość: m Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 20:38
                    czy ty nie rozumiesz ze nie chodzi o te 2 zl z marzy, ktore pojda na obsluge?
                    klient ktory zostal zle potraktowany moze nie wrocic, a co gorsza moze naopowiadac znajomym, jakie to chamstwo panuje w danym sklepie, a co jeszcze gorsze [dla zarzadu tego sklepu, bo przeciez nie dla kasjerek - ich raczej to nie interesuje na razie] moze napisac w internecie rozne ciekawe historie, jakie mu sie przytrafily i ostrzec ludzie przed robieniem zakupow w tym miejscu.
                    a tak sie sklada, ze zakupy = pieniadze [klienta], pieniadze = zysk, zysk = funkcjonowanie na rynku, rozwoj; i działa to w druga strone: brak zakupow = brak pieniedzy, brak zysku, bankructwo.
                    nie wydaje mi sie, zeby zarzad carrefoura bral to pod uwage :D
                    • warzaw_bike_killerz Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 25.02.11, 21:53
                      Utyskiwanie i listy nieobsluzonej przez kasjerke spowoduje bankructwo Carrefoura.

                      Smieszne. Strasznie smieszne.

                      Nawet jak ten Carrefour zbankrutuje, to gdzies bedziesz MUSIAL kupic ten serek i chlebek. Mozesz miec spore prawdopodobienstwo, ze spotkasz tam... burkliwa kasjerke z upadlego Carrefoura. Moze z lepsza pensja.

                      Juz widze, jak zarzad Carrefoura chodzi po smietnikach i zbiera butelki, zeby zarabiac, bo stracili prace przez burkliwa kasjerka... chyba w innych bajkach zyjemy.

                      Pomijam fakt, ze mozna wysnuc wniosek, ze bardziej od burkliwej kasjerki, wzrusza Ciebie historia zysku dla zarzadu Carrefoura. I jestes romantycznym marzycielem, ktory widzi juz internetowa rewolucje obalajacego Carrefoura niczym Mubaraka. He he he..
                • 1.kota Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 25.02.11, 22:10
                  A to ja Ci spróbuję wytłumaczyć.
                  Kasjerka to jest na przykład pani Jan Nowak (o ile pamiętam, takie nazwisko było drukowane na przykładowym wzorze adresowania listów, wszystkie panie o tych personaliach przepraszam za użycie przykładu). Ma ona swoje prywatne życie, dajmy na to córkę Oliwię, lat osiem i męża. Tak jej się ułożyło w życiu, że nie uzyskała wykształcenia (nie wskutek głupoty czy tępoty, bo właśnie ukończyłam studia na popularnym kierunku na dość prestiżowej uczelni i śmiem twierdzić że Pantofelek Pierwotniak ma w obecnych czasach godziwą szansę na zdobycie tytułu magister to-od-tego-to-od-owego.
                  Zatrudniła się, gdzie mogła, ale praca stanowi jedną trzecią jej życia, przynajmniej wg przestarzałego wynalazku marki "kodeks pracy", część o prawach pracownika.
                  Jej przełożonymi są ludzie, nie mający specjalnie dużo empatii w sobie, albowiem na podobnych studiach zostali nauczeni niebanalnych umiejętności typu asertywność, skuteczność, zarządzanie personelem i im podobnych. Lemingi, znaczy.
                  I ci ludzie oczekują, że owa dziewczyna zrezygnuje ze swojej prywaty (dzieciak, mąż, dom, krewni i znajomi królika), dla podniesienia efektywności sprzedaży, i że zrobi to bez dodatkowego wynagrodzenia. Dziewczyny na to mówią - w wolnym przekładzie - ni chuchu. Pracuję do 22, a w tym czasie mam podliczyć kasę.
                  Oczywiście skutkuje to paranoją. W sklepie czynnym do 22 zapłacić można do 21. Absurd.
                  Podobnym absurdem są głosy obrońców mówiących, ze dokąd nie zapłaciłeś, nie masz co domagać się obsłużenia, co jest sprzecznością samą w sobie.
                  Ale winić możemy firmy, które nastawione są na zyski państwa zarządztwa, a klientów olewają jeszcze bardziej niż panie za kasami.
                  One wykonują swoją robotę w zakresie wymaganym od nich przez umowę. Oczywiście, żeby w godzinach swojej pracy podliczyć kasę, utarg czy jak to się nazywa, muszą ileś wcześniej przerwać obsługiwanie klientów. Oczywiście zarząd sklepu ma to przewidzieć i zaproponować rozwiązanie - dodatkowe wynagrodzenie, inne godziny pracy, cokolwiek. i oczywiście nie kwapi się do tego, mówiąc w skrócie, ze skąpstwa.
                  Ale dlaczego winić kasjerki?

                  BTW. Nie pracuję w wyuczonym zawodzie. Nie poszłam byłam na etat. Zarabiam zdecydowanie więcej, niż panie kasjerki w marketach. Oraz, co poczytuję sobie za swój największy sukces, udało mi się nawiązać z klientami i podwładnymi relację typu "a przede wszystkim jesteśmy ludźmi".
                  Mnie się zdarzyło wziąć kredyt na wypłaty dla moich dziewczyn, dziewczynom zdarzyło się zaproponować, że one poczekają na kasę (one zaproponowały, a nie ja poprosiłam), zdarzyło mi się z własnej kieszeni dawać parę stów, bo któraś dziewczyna potrzebowała kasy na już, zdarzyło się, ze klientki mi nie dotrzymywały terminu płatności, a ja nie dotrzymałam terminu, Ale na przykład - na dziś nikt nie jest nikomu nic winien, faktury na koniec miesiąca wystawiłam, przelewy na pensje zwolniłam, nadal nie stać mnie na wakacje na Madagaskarze (a marzę o nich), i mam taką nadzieję, że możemy na siebie liczyć - zarówno ja na moje dziewczyny, jak one na mnie, ja na moje klientki, jak one na mnie. Ale jeśli coś będzie się chrzanić, to wina będzie moja - i jako zleceniobiorcy, i jako szefowej.

                  Serdecznie pozdrawiam i rozumu życzę.
                • duch_mariana Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 26.02.11, 10:50
                  > Krócej otwarta kasa, mniej klientów, mniej pieniędzy, takze dla niej ( a być mo
                  > że przede wszystkim dla niej,

                  No to ciekawe. Mniej to już się chyba nie da. Póki co obowiązuje jakaś pensja minimalna. Inaczej kapitaliści by chcieli żeby pracownik robił po 18 godzin dziennie za miskę ryżu.
            • czerwony.poll74 Wymagaj, ale od szefa tych kobiet 02.03.11, 07:22
              Nie rozumiem zdziwienia, nie ma tygodnia, żeby nie było zadymy gdy jakaś większa, lub średnia firma zwabia klientów przy pomocy oszukańczych reklam, a na miejscu się okazuje, że oferta ma jeszcze warunki dopisane małym druczkiem, tak że na ekranie telewizora ich nie dojrzysz. Oszustwa takich firm jak Aster, Orange, Era to chleb codzienny. W takich wypadkach na ogół ludzie wiedzą do kogo kierować pretensje, tu sytuacja jest analogiczna szef (właściciel) hipermarketu reklamuje sklep jako czynny do 22, a personel ma zapłacone do 21.30.
            • misiu-1 Re: Wiocha krowy doić, nie w kasie siedzieć 13.09.12, 10:39
              a_weasley napisał:

              > Ale klienta to wcale nie obchodzi. On przyszedł do sklepu i ma prawo oczekiwać,
              > że na pół godziny przed zamknięciem stanąwszy przy kasie - ba, i na minutę przed
              > zamknięciem - zostanie obsłużony.
              > Ja chrzanię to, o której kto kończy pracę. Interesuje mnie, o której kończy pra
              > cę sklep. Jeżeli o 22:00, to ja mam prawo podejść do kasy o 21:59 i należy mnie
              > obsłużyć.
              > Tak, jestem roszczeniowy. Płacę i wymagam.

              To wszystko racja, ale faktem jest też, że klienci w złą stronę kierują roszczenia. Kasjerki przecież nie ustalały godzin otwarcia sklepów, nie są więc stroną w sporze. Trzeba uszanować ich godność, zachować się wobec nich kulturalnie i zwrócić się z dobrze opisaną skargą (miejsce, godzina, nazwiska kasjerek, które odmówiły obsługi) do kierownictwa sklepu lub oddziału sieci. Do skargi dołączyć zbiorowe roszczenie o odszkodowanie za stracony czas i nerwy i pozostawić przełożonym sposób załatwienia ich wewnętrznych spraw. Być może zmienią kasjerkom godziny, może dołożą im do pensji, a może po prostu wyp**** z pracy. To już nie klientów sprawa.
          • Gość: jacek226315 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.11, 07:15
            Ale Ty dalej nie frozumiesz,jesli sklep jest czynny do 22 to do tej godziny powiinien klient byc obsluzony
        • Gość: pol Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 194.181.188.* 26.02.11, 09:10
          A gdzie związki solidarność przecież oni uwazaja się za najwiękrze i najskuteczniejsze , nie moga wstawić się za tymi biednymi pracownikami sklepów? A po drugie to nikt nie musi na siłe pracować w sklepie, owszem kierownictwo ponisi winę za to co się dzieje w sklepie. Co do zarobków i warunków pracy to ich poziom zaniżaja imigranci.
          • Gość: AC/DC Do Związków Zawodowych trzeba się najpierw... IP: *.net.stream.pl 06.03.11, 13:15
            Do Związków Zawodowych trzeba się najpierw mieć odwagę w dzisiejszej Polsce zapisać. Do takiego chorego stanu doszliśmy 30 lat po Sierpniu'80. Żenada!
    • Gość: szej To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: 81.15.171.* 25.02.11, 12:29
      Biedne kobiety kończą pracę o 22h, czyli na przystanku będą kwadrans później. Mieszkają pewnie na zadupiu (tańsze mieszkania) i dotrą do swoich rodzin o 23.30h. Gdybym zarabiał 900 PLN na rękę, to sam bym się tak zachował. Nie chciałbym odpowiadać za błędną organizację pracy sklepu i siedzieć za friko dodatkowe pół godziny.
      • Gość: WF Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.dynamic.chello.pl 25.02.11, 12:33
        Niech katarzyna lepiej sama zatrudni się na kasie, popracuje tam trochę czasu a wtedy zobaczymy czy przyjdzie jej do głowy wypisywać takie bzdurne listy...
        • Gość: * Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 25.02.11, 12:38
          A po co?
          Niech kasjerka zatrudni się tam gdzie Katarzyna, niech popracuje głową do 20:00 i pojedzie prosto z pracy wieczorem zrobić 20 kg zakupów na cały tydzień, i niech na nią ktoś warknie przy kasie, to będzie miała inną perspektywę.
          • eustachy.s Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. 25.02.11, 13:37
            Problemem jest to, że niektórym się poprzewracało w du..ch.
            Nie przychodzę do sklepu po to by ktoś się na mnie wydzierał, skoro ktoś pracuje w sklepie to powinien mieć minimum kultury osobistej.
            Zdarzyło mi się kilka razy że podszedłem do kasy która miała zaraz zostać zamknięta i nie robiłem z tego problemu jeśli zostałem o tym poinformowany w miły sposób, natomiast gdyby mnie spotkało coś takiego, to pracownik spędziłby w pracy znacznie więcej czasu tłumacząc się przed szefem niż na obsłudze klienta.
            • Gość: gosc Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasjerki IP: *.aster.pl 25.02.11, 16:04
              Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasjerki i jak masz "ale" to powinieneś klnąć na sklep, a nie na kasjerkę.
              Gdyby to od kasjera zależało to pewnie byś dostał jeszcze gorącą herbatę podczas stania w kolejce do kasy (o ile by były wtedy kolejki).
              Z drugiej strony gdyby sklepy były tak miłe w stosunku do klienta to mogłyby nie przetrwać na rynku (było nie było w cenach dyskontowych)
              • Gość: quattroventi Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: 173.208.152.* 25.02.11, 18:49
                > Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasjerki i jak masz "ale" to powiniene
                > ś klnąć na sklep, a nie na kasjerkę.

                A kim ona jest jesli nie "sklepem"?
                Co to za jakies uwłaszczanie się kasjerek na sklepie?
                Przcież ona nie jest u siebie!
                Ona własnie jest sklepem dopóki nie skończyła pracy.
                Sobą to może być w swoim prywatnym czasie i domu.


                Co to by było gdybys poszedł do kogos w gości a odźwierny
                nawrzeszczał na Ciebie byś mu głowy nie zawracał, gdyż
                Jaśnie Pan ma swoich gości a odźwierny swoich i tylko swoimi się zajmuje - he he.
                Ciekawe co by Jaśnie Pan powiedział na takie uwłaszczanie się służby na swoim majatku?

                No nie, w głowach się Jaśnie Kasjerstwu przewraca.
                • Gość: ja Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: *.range109-158.btcentralplus.com 25.02.11, 19:00
                  > > Ona własnie jest sklepem dopóki nie skończyła pracy.

                  No ale ta pani skończyła pracę a że sklep jest otwarty dłużej to co? Ma siedzieć za darmo? Bo "klijęt" tak sobie życzy? Fajrant jest fajrant. Koniec, kropka.
                  • Gość: * Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: 83.143.143.* 25.02.11, 19:54
                    Nie rozumiesz o czym jest ta dyskusja? Nie o tym, że ktoś wymagał czegoś od kasjerki po pracy, tylko o tym, że ONA UZNAŁA ŻE SKOŃCZYŁA PRACĘ. A ona nie kończy pracy o 21:30, zapewniam cię.
                • Gość: c.b.c Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: *.68.76.8.brzesko76.tnp.pl 25.02.11, 19:42
                  quottroventi.czas to pieniądz,kasjerka ma zapłacone za x godzin .w trakcje x ma sumiennie
                  wykonywać obowiązki. po x jest WOLNA !!!
                  jeżeli zarząd {dyrektor dupowaty bojący się o stołek} ma problemy z działaniami matematycznymi z x to tylko jego wina.
                  Płać i wymagaj. jak nie płacisz to ideologie ,straszenie ,mobing wsadż sobie w twoim wypadku
                  to bez znaczenia gdzie , albo przeciąg ,albo wiatry
                  • Gość: * Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: 83.143.143.* 25.02.11, 19:55
                    Tak, po pracy jest wolna, ale nie pracuje krócej niż jest otwarty sklep i o to tu chodzi.
                    • Gość: ja Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: *.range109-158.btcentralplus.com 25.02.11, 20:04
                      Jeśli sklep jest otwarty do 22 a pani kasjerka ma w grafiku do 21 to czy to jest jej problem, że nie będzie mial kto obsłużyć klienta? Ma siedzieć za darmo żeby klient był zadowolony. Ja na takie coś bym się nie zgodził i tak jak pani kasjerka opuściłbym stanowisko pracy. Jedyne co jest nie w porządku ze strony kasjerki to ton głosu. Powinna grzecznie przeprosić i wytłumaczyć sytuację. Moje zdanie.
              • Gość: taa? Re: Pamięta, że jesteś gościem sklepu, a nie kasj IP: *.acn.waw.pl 07.03.11, 13:32
                ale to kasjerka pyskuje i ni chce pracować, wiec logiczne, że do niej sie ma pretensje. ona reprezentuje sklep.
            • jasko_bartnik Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. 26.02.11, 01:10
              > Nie przychodzę do sklepu po to by ktoś się na mnie wydzierał, skoro ktoś pracuj
              > e w sklepie to powinien mieć minimum kultury osobistej.

              Ale sklep to nie jest miejsce, gdzie - jak w Monty Pythonie - zamawia się kłótnie. Przecież autorka listu nie napisałaby, że na kulturalną odpowiedź kasjerki, że "ona już 90 minut nadgodzin wyrobiła i zaprasza do czynnej kasy" tłum zaczął mięsem rzucać. Po którejś obeldze kasjerka nie wytrzymała i postanowiła się zniżyć do poziomu klientów... tego już za wiele! Trzeba list napisać do gazety, że klient kulturalnie od szmat wyzywa, a ta z gębą do klienta.
              • Gość: pana nikt Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.11, 09:23
                Ludziska widzę , że lubicie bić pianę . Co może kasjerka , a czego nie może. Czy powinna pracować dłużej czy też nie bo jest wysyskiwana. A może tak przemądzali klienci aktywujecie szare komórki. Ja robię jedno, jeśli jestem niezadowolona ze sklepu, towaru czy obsługi to nie wyzywam się na kasjerkach, po prostu idę do punktu obsługi klienta i składam pisemną reklamację. Mówiąc szczerze mało mnie obchodzi jaką umowę ma kasjerka. Uważam , że za to co dzieje sie w sklepie odpowiada kierownictwo i do niego zalezy organizacja obsługi i ponosi wszelką odpowiedzialność . Myślę, że ci na ciepłych posadkach w biurze gdy dostaną kilka tysięcy reklamacji miesięcznie to ruszą swoje tyłki i zrobią z tym coś.
        • buggi Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. 25.02.11, 13:44
          Czyli, ze kasjerka ma prawo na mnie wydrzec gebe? Ale ona ponoc juz na nia pada ze zmeczenia, a tu takie nadludzkie sily w nia wstepuja? Cos takiego! Niech sobie Jasnie Pani Kasjerka kase zamyka na pól godziny przed zamknieciem, ale ze szczekaniem, niech laskawie poczeka az dojedzie do domu.
        • Gość: O'Patolog Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: 173.208.152.* 25.02.11, 18:39
          Polska przywara - zamiast leczyć patologie kazać się normalnym ludziom przystosowywac do patologii.
      • Gość: * Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 25.02.11, 12:35
        Nie chciałbyś, to byś się zwolnił.
        Biedne kobiety to są w Bangladeszu albo w Sudanie. W Polsce jest wolny rynek pracy
        • Gość: x Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: 217.33.154.* 25.02.11, 14:48
          > W Polsce jest wolny rynek pracy

          Ta, szczególnie dla kobiet po 50. roku życia...

          • balbin79 Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. 25.02.11, 15:25
            Mnie jako klienta nie powinno obchodzic jak firma sie z pania kasierka rozlicza i do ktorej pracuje.
            skoro sklep jest czynny do 22, to bedac przed kasa z zakupami np o 21.40 mam prawo oczekiwac ze zostane obsluzony.

            czy idac do urzedu o godz 15.30 a urzad czynny do 16 tez slyszysz ze koniec pracy bo ja musze: sie przygotowac do wyjscia, umyc talerze szklanki,pochowac dokumenty??
            Nie..pracuje urzad do 16 i kropka..oczywiscie jesli jest duza kolejka petentow wtedy mowimy ze niestety zdazymy przyjac 2-3 a reszta musi przyjsc jutro...

            i w jednym przypadku i drugim drzwi do sklepu/urzedu powinny byc zamykane 15minut wczesniej tak aby obsluzyc tych co sa w srodku
          • buggi Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. 25.02.11, 16:53
            Czy wiec tym bardziej drogie panie kasjerki nie powinny spuscic z tonu, nawet wtedy gdy sa zmordowane po dniu pracy? W dawnej peegerowskie wsi, gdzie spozywczy byl jeden jedyny, pani sklepowa i kasjerka w jednym rzadzila. Czasy sie zmienily i teraz na jej miejsce w stolecznym Carrefourze czeka inna emerytka.
      • Gość: xki Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 21:56
        w warszawie w marketach na pełny etat dostaje się 2500-2800 na rękę
        • Gość: dor Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.play-internet.pl 08.03.11, 17:41
          A powiedz mi głupolu co kasjerki obchodzą problemy klientów. Wydaje ci się że jak wejdziesz na sklep o 21.55 to kasjerki będą czekały na ciebie 40 minut aż zrobisz zakupy? Chyba kpisz sobie. Jak wy w ogóle wyrażacie się o tych kasjerkach. Wszystkim tym , którzy traktują kasjerki jak kogoś gorszego od siebie życzę żeby ich też potraktowano jak śmiecia tylko dlatego że wygląda jak wygląda abo robi to co robi.
          • Gość: marek Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 19:57
            " A powiedz mi głupolu co kasjerki obchodzą problemy klientów"
            A co klientów obchodzą problemy kasjerki. To nie moja wina, że pracuje na kasie ani nie moja wina że dojeżdza z Wyszkowa. Jak jej się nie podoba, za mało płacą itd. to niech się baba zwolni zamiast drzeć ryja na klientkę. Każdy ma jakieś problemy, jak nie w pracy to w rodzinie ale nie należy się z tego powodu wydzierać na innych.
            • Gość: kasjerka:) Re: To nie wina kasjerek, a ich szefa. IP: *.subscribers.sferia.net 12.09.12, 16:42
              ale klient na kasjerke ma prawo ryja pruć,a ona musi siedziec cicho bo pan i wladca na skarge poleci albo przylezie marmuazel w ciąży i ona litra wody nie podniesie bo za cięzko,a w ogole jak tak siedze i obsluguje ludzi to jest mi cholernie zal facetow,te wstrętne babska warczą do swoich mężow,a on bidak nie dosc ze zakupy pakuje to jeszcze na dzieciory uwage zwraca bo dama przeciez nie moze,smieszy mnie tez jak nasi szanowni klienci przepychaja sie miedzy duzym wozkiem a barierka przy kasie,utknie albo przejdzie o to jest pytanie??????
    • Gość: * Bareja IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 25.02.11, 12:33
      Cytaty z Barei:

      1. "Taras widokowy nieczynny. Najbliższy taras widokowy we Wrocławiu" (tabliczka na Okęciu)

      2. Kasjerka (!) je truskawki. Klient krzyczy "Co jest!!! Albo praca albo jedzenie !!". Kasjerka zamyka okienko i stawia kartkę "przerwa".

      3. " - Panie kierowniku jesteśmy ze Służewca, a mamy poobrażane wszystkie sklepy aż do Żoliborza"
      " - Do Bydgoszczy będę jeździł a tu nie będę kupował !"

      I co, tak ma być z powrotem, bo pracodawca nie potrafi zorganizować pracy i dobrać personelu ???
      Jeśli wchodzę do czynnego sklepu to jest jasne, że mogę podjechać do kasy (a nawet do kolejki) o 21:59 z pełnym wózkiem. Wszystko jest w rękach pracodawcy, albo trzeba przestać wpuszczać klientów o 21, albo zapewnić obsługę do 22:30. I znaleźć takich pracowników, którym się opłaca pracować.
      To klient ma zmieniać sklep, dlatego, że komuś się nie opłaca pracować? Dziwią mnie te wypowiedzi na forum.
      • Gość: Miś Re: Bareja IP: *.stansat.pl 25.02.11, 17:31
        W tym samym filmie jest scena jak to prezesowi Ochódzkiemu zamykają okienko przed nosem w londyńskim banku z powodu strajku o warunkmi pracy. Miś podsumowuje to " pięć minut cię zbawi" "w dupach wam się poprzewracało" Widać, że zachodni standarty pracy powoli do nas dochodzą.
        • Gość: * Re: Bareja IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 25.02.11, 17:35
          Tak, znam tę scenę.

          Proponuję przeczytać dalej mój post "Kasjerki wszystkich krajów łączcie się". To jest moja odpowiedź.
          • buggi Re: Bareja 26.02.11, 10:40
            Chociaz w przypadku kasjerek; ichszego taktowania klientów i traktowania tychze przez podwladnych to jest i Bareja i breja.
    • Gość: lolo kasjerka nie jest winna IP: *.tktelekom.pl 25.02.11, 12:37
      autorka listu wyżywa się na najmniej winnych osobach. Sam nie raz spotkałem się z tym w Carrefourze. Problem polega na tym, że kasjerka powinna pracować do 22:30 aby zdążyć przed końcem pracy obsłużyć klientów i się rozliczyć. Niestety nikomu jak widać nie opłaca się zatrudniać ludzi dłużej, lepiej ich zmusić do pracy po godzinach za darmo. A gdzie był kierownik kas, który powinien panować nad całą sytuacją. Kasjerka jest tu najmniej winna. Proponuję bojkotować sklepy gdzie w ten sposób traktuje się klienta. Czy to klient ma się martwić czy będzie miał go kto obsłużyć? To jest efekt nieodpowiednich osób na stanowiskach kierowniczych. Wiedzę z zarządzania zdobywali w technikum ogrodniczym.
    • Gość: drewnis Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.static.entel.pl 25.02.11, 12:38
      jeżeli sklep jest do 22.00 to Pani kasjerka powinna mieć płacone do 22.30. To znaczy 21.45. zamykamy drzwi do sklepu. Maruderzy mają 15 minut na zakończenie zakupów. Punkt 22.00 zamykamy kasy. Kto nie zdążył wychodzi bez zakupów. Pani kasjerka ma 15 minut na rozliczenie się i zakończenie pracy i 15 minut na przebranie i opuszczenie zakładu. I to jest szacunek dla ludzi pracy. A ta Pani wpada do sklepu o 21.30 i robi zakupy na cały miesiąc po czym z koszykiem wypchanym po brzegi podchodzi do kasy o 21,59 i się awanturuje że przecież zdążyła. A pracodawca płaci Pani kasjerce do 22.00 no bo to są jej godziny pracy. A że jeszcze się musi rozliczyć i przebrać to nikogo nie obchodzi. Proponuję tej Pani iść do Lilda na zakupy. Sklep jest do 21 ale piętnaście minut wcześniej Pan kierownik informuje klientów że za chwile zamykają i proszę kończyć zakupy. A 15 po 21 już nikogo nie ma w sklepie i się gasi światło. I to jest właśnie Niemiecka kultura pracy.
      • Gość: * Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 25.02.11, 12:45
        Nie no zaraz, zaraz... ;-)
        Pani zrobiła bardzo dobrze. O 21:59 podjechała do kasy żeby zapłacić kilkaset złotych.
        Czy Cerrefour chce mieć klientów do 22:00 czy do 20:00? Bo jesli do 22:00, to znaczy że kasy muszą wszystkich obsłużyć, a obsługa sklepu pracuje jeszcze po wyjściu ostatniego klienta.
        A jaką umowę o pracę ma kasjerka to nie jest sprawa klienta. To nie jest jego zmartwienie, czy to jest praca za darmo czy za pieniądze. Oczywiście że powinna być za pieniądze.
      • mmena Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 12:45
        Drzwi do sklepu zamykamy o 22.00. A kasjerce placimy za rzeczywisty czas pracy. O ile wchodzi w niego roliczenie sie, to przebranie juz nie.
        Pani nie robi niczego nagannego wchodzac do sklepu o 21.30 i robiac zakupy na caly tydzien. Jesli tylko wyrobi sie do 22.00 to nikomu nic do tego o ktorej przyszla.
        • Gość: zamer Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 13:05
          Gdyby w każdym supermarkecie płacono za rzeczywisty czas pracy... ^^
          Miałem okazję poznać kulisy pracy w Realu na Okęciu i, szczerze powiedziawszy, nie sądziłem, że z rozliczaniem godzin pracy kasjerów jest aż tak tragicznie. Start pracy? Czas, kiedy siadasz przed kasę. Koniec dnia pracy? Godzina, kiedy zamykasz kasę i zaczynasz sprzątać po całym dniu pracy. A gdzie pobranie pieniędzy przed rozpoczęciem pracy przy kasie, gdzie polerowanie stanowiska na glanc, o rozliczeniu kasetki już nie wspominając. Jeden wielki wyzysk, okradanie na każdym kroku z cennych minut, które po przepracowanym tygodniu przemieniają się w darmowe godziny pracy. I nic z tym nie można zrobić. Wszystko zaokrąglane na niekorzyść kasjera. Praca do 22:15, kiedy market czynny jest do 22- jednakże te 15 minut pracujesz tak naprawdę za free, gdyż wyrównuje Ci to w rozliczeniu czas przeznaczony na przerwę. Coś niewyobrażalnego.
          Proponowałbym bliższe przyjrzenie się temu problemowi, zamiast doszukiwanie się sensacji we wspomnianym wyżej temacie. REAL Okęcie- tam kasjer pełni funkcję nawet ochroniarza. Cała odpowiedzialność na głowie jednego człowieka. błeeeeehhhhhh
          • w.i.l W 1989 r. mogłeś po raz pierwszy wybrać. 25.02.11, 14:28
            Wybrałeś "Solidarność".

            Po odejściu od urny wyborczej - reklamacji nie uwzględnia się.
      • Gość: elka Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.centertel.pl 25.02.11, 13:48
        Nie jestem kasjerką, ale zgadzam się w 100%. W Danii też tak jest. Kasjerki też są ludźmi, mają dzieci, a to pewnie nic przyjemnego kończyć pracę o 22:00 i to za 900 PLN. W sumie markety nie powinny być czynne w niedziele, bo to tylko ludzi rozleniwia i idą na zakupy z nudy, zamiast chociażby na spacer, czy do Kościoła. Kiedyś sklepy nie były czynne w ndz i nikt z głodu nie umarł.
        • balbin79 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 15:30
          Gość portalu: elka napisał(a):

          > Nie jestem kasjerką, ale zgadzam się w 100%. W Danii też tak jest. Kasjerki też
          > są ludźmi, mają dzieci, a to pewnie nic przyjemnego kończyć pracę o 22:00 i to
          > za 900 PLN. W sumie markety nie powinny być czynne w niedziele, bo to tylko lu
          > dzi rozleniwia i idą na zakupy z nudy, zamiast chociażby na spacer, czy do Kośc
          > ioła. Kiedyś sklepy nie były czynne w ndz i nikt z głodu nie umarł.

          a pomyslalas ze jesli teraz pani kasjerka zarabia przykladowo 1200zl...to zamykajac sklep w niedziele zarobi odpowiednio mniej?
          jesli maja extra platne za niedziele to straci jeszcze wiecej..
      • Gość: biedronek Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 173.208.152.* 25.02.11, 18:33
        > jeżeli sklep jest do 22.00 to Pani kasjerka powinna mieć płacone do 22.30. To z
        > naczy 21.45. zamykamy drzwi do sklepu.

        Nie potrzeba zamykać drzwi do sklepu przed 22. Kto wejdzie i nie zdąży do kasy przed 22.00 niech
        sobie robi co chce t. zn. wyjdzie bez zakupów. Nie ma róznicy pomiędzy maruderem, kŧóry późno
        przyszedł, a takim, który długo chodzi po sklepie.
    • shelmahh to nie wina kasjerek! 25.02.11, 12:41
      to wina kadry zarządzającej, która nie chce płacić kasjerkom za nadgodziny. Rozliczenie kasy trwa do godziny i wtedy nikt nikomu za to nie płaci. Sklepy oszczędzają - a nasza rola to wymuszenie normalnych standardów pracy a nie ciskanie się na bogu ducha winne kasjerki.

      Pzdr
      • Gość: obserwator Re: to nie wina kasjerek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 12:55
        Odpowiednia pensja dla kasjerki adekwatna do jej pracy czyli powiedzmy 2000 netto + nadgodziny i Panie na pewno nie odejdą z fochem o 21.30 od kasy zamykając ją przed nosem. Gonimy Europę cenami (słyszę ciagle bo trzeba równać cenami do UE) gońmy ją zarobkami.
      • Gość: Magdalena Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 12:56
        Ja rozumiem, że każdy chce wyść jak najszybciej do domu, ale na "ostatniej zmianie" czas pracy kończy się pół godziny po zamknięciu sklepu. Po to aby był czas na rozliczenie się....
        • Gość: wd Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.189.38.18.bauer.pl 25.02.11, 13:50
          Czas pracy konczy sie wtedy, kiedy mija 8 godzin. Jesli kierownictwo sklepu ustawilo czas pracy pracownikow tak, ze koncza o 22, to nie nalezy sie dziwic, ze o 21.30 zamykaja kasy...
    • Gość: Gosposia Po ch...ćwoki chodzą do Carrefoura ?! IP: *.dynamic.chello.pl 25.02.11, 13:04
      W polskich sklepach i na polskich bazarkach jest lepiej i taniej .
    • Gość: Pan Tuniestal Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 82.177.11.* 25.02.11, 13:08
      DO WSZYSTKICH KRYTYKUJĄCYCH KASJERKI:zapraszam na jeden dzień do kasy w hipermarkecie: posiedzicie, poużeracie się z ludźmi, zostaniecie przez nich poniżeni, zwieszchnicy wycisną z was 7 poty i jeszcze opierniczą, że wszystko nie tak a na koniec ustawi się do was śliczna, mała kolejeczka - takich właśnie klientów jak autorka listu, któży za 5 do zamknięcia jeszcze muszą połazić po alejkach i wydaje im się, że powinno się dla nich ziemię wstrzymać - bo oni raczyli z r o b i ć z a k u p y, a na koniec - dostaniecie za tę waszą robotę psie pieniądze - co wy nato? Kto pierwszy?
      • Gość: usiech_nocy Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.play-internet.pl 25.02.11, 13:46
        Praca nie odpowiada? To trzeba ją zmienić.
        Nie każdy nadaje się do pracy z ludźmi.
        Nie ma innych kwalifikacji niż przesuwanie towaru z metkami nad czytnikiem?
        Trzeba mieć pretensje do siebie.
        • Gość: AS Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.02.11, 13:49
          ty tez mozesz wyladowac na kasie, zycie to kalejdoskop chyba ze bedziesz wolala pupcia zarabiac i wyrobisz sobie tym konekscje, niestety nie kazdy tez do tego sie nadaje
          • Gość: usmiech_nocy Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.play-internet.pl 25.02.11, 13:56
            Oczywiście, że mogę. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

            I zdaję sobie sprawę, że nadaję się do tego równie mało jak do kopania rowów.

            Ale każda ci... w handlu wie, że praca może potrwać dłużej bo klienta zmarudził. Jeśli nie wie to jest za głupia do tej pracy.

            I prawda jest taka, że niestety w sklepach pracują półdebile. Przypatrzcie się - ile bab łapie pieczywo bez rękawiczek chociaż wiszą jednorazówki obok i są zadziwione i oburzone jak się im zwróci uwagę. Bo jak ktoś pracuje jak u mnie baba w delikatesach 5 lat i o tym nie pamięta - to chyba nie ma standardowe IQ 100 tylko mocno poniżej.
            • Gość: 234 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 83.143.141.* 25.02.11, 17:09
              wspolczuje wszystkim kasjerkom, ktore musza obslugiwac takiego ch uja jak ty!!!
            • Gość: jac3k226315 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.11, 12:37
              usmiech_nocy napisala:
              l ....i oburyone jak sie im uwage zwraca:
              a co Ty nie wiesz,ze Polakom,uwag nie mozna zwrocic, Polacy sa zakompleksieni.
          • Gość: m Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 18:35
            as glupoty gadasz.

            zgadzam sie z poprzednikiem: o kwalifikacjach nalezalo myslec wczesniej. za ich brak moga miec panie kasjerki pretensje wylacznie do siebie, nie do klientow sklepu, dzieki ktorym ten sklep funkcjonuje, a one maja prace.
            • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Nie każdego mogli rodzice sponsorować 25 lat IP: *.acn.waw.pl 04.04.11, 22:31
              jak ciebie, ch...u!
      • a_weasley Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 17:37
        > wydaje im się, że powinno się dla nich ziemię wstrzymać - bo oni raczyli z r o
        > b i ć z a k u p y,

        Tak. Raczyliśmy zrobić zakupy w tym sklepie. My, klienci. Mogliśmy pójść do konkurencji.
        My zrobiliśmy zakupy, kiedy nam się podobało, a ty przyjmij od nas utarg i życz nam miłej nocy, bo to dzięki nam masz tę robotę.
        • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx To wypie...j do konkurencji i skończ pie...ć! IP: *.acn.waw.pl 04.04.11, 22:34
          Takiej kasjerce jest naprawdę obojętne, gdzie wydasz swoje parę złotych. O 21:45 wolałaby cię u konkurencji niż u siebie i ja ją doskonalę rozumiem, bo też PRACUJĘ, a nie obijam gruchę kijem, jak ty!
    • q-ku kasjerki powinny sprzedawać,a sklep dbać o nie 25.02.11, 13:10
      jeśli kasjerki nie sprzedają to nie mogą mieć pretensji o złe traktowanie
      każdy powinien robić swoje - pracować tyle ile powinien

      klienci nie są winni że coś w sklepie idzie nie tak, oni przychodzą tu kupować i bez nich kasjerki w ogóle nie będą miały na chleb jak sklep upadnie

      a oczywiście pracownicy - także kasjerki powinni być traktowani zgodnie z prawem

      tylko że to nie nasza - klientów sprawa
      • Gość: Janusz Re: kasjerki powinny sprzedawać,a sklep dbać o ni IP: *.cable.smsnet.pl 25.02.11, 17:48
        Będzie nabór nowego menagera.
    • michalfuk Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 13:25
      1. Jeśli sklep jest czynny do 22, to znaczy, że chyba mogę do tej godziny robić zakupy. Dlaczego miałbym nie móc?
      2. Z różnych powodów robimy późno zakupy i niekoniecznie dlatego, że chcemy pognębić biedne kasjerki. Nie musi nas obchodzić to, że kierownik to pierdoła i nie potrafi zorganizować pracy. Mamy własne zmartwienia, własną pracę i obowiązki na głowie.
      3. Upominanie się o prawa pracownicze (odpowiednie warunki pracy, odpowiednia płaca, etc.) przez nawoływanie do robienia zakupów wcześniej, albo przez odwoływanie się do empatii klientów jest dosyć naiwne. Po to są związki zawodowe, żeby o to dbały. Jeśli zaś związki zawodowe wolą zajmować się czternastymi pensjami dla górników (bo górnicy to siła, którą można wykorzystać w polityce), to już inna sprawa. Problemem jest bowiem to, że te kasjerki nie mają znikąd wsparcia, więc nasza empatia, choć szlachetna, niczego tutaj nie zmieni.
      • Gość: klient Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 173.208.152.* 25.02.11, 18:27
        To tępaki: Myli im się "kasjerka" ze "sklepem".
        Sklep czynny do 22 oznacza, że KASA jest czynna do 22.
        Koniec gadki. Wywalić chamice na zbite jełopki, dac odpowiednie referencje i cześć.
      • czerwony.poll74 Zgadzam się, czas na apele już się skończył 02.03.11, 07:05
        Najlepsze co mogą zrobić pracownicy supermarketów to strajk generalny, najlepiej przed świętami, albo przed jakimś długim weekendem, tak żeby straty poszły w dziesiątki milionów dużych baniek. Może wtedy centrale zainteresują się, jakie standardy pracy panują w ich polskich filiach.
    • Gość: Ha Artykuł GW IP: 192.193.245.* 25.02.11, 13:30
      Artykuł w sam raz dla poziomu "GW", wielce szanowna "pani redaktor" nie mogła biedna zrobić zakupów ponieważ ktoś kończył pracę to musiała napisać artykuł.

      Coraz więcej jest takich artykułów - "kasjerki winne że wcześnie kończą pracę", "pies sąsiada szczeka po nocy", "problem z wózkiem dziecięcym w samolocie", "autobus się spóźnia", itp.
    • komunista_trocki Pracownice to nie niewolnice! 25.02.11, 13:35
      Więcej szacunku dla kasjerek. Skończyły pracę, więc w czym problem?
      • Gość: gość Re: Pracownice to nie niewolnice! IP: 194.29.130.* 25.02.11, 13:42
        Przeciez tam sa kasy samoobsługowe.....co za problem skorzystac....
      • Gość: gosc pracownicy to cytrynki IP: *.dynamic.chello.pl 25.02.11, 15:23
        jak mowi szef ryanaira michael o`leary, pracownicy to cytrynki, ktore wyciska sie do ostatniej kropli, pamietajcie ze jest globalizacja i np cytrynki ukrainskie, chinskie itp sa tansze i bardziej "kaloryczne" ( tzn wiecej soku daja)
      • Gość: Major Re: Pracownice to nie niewolnice! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 15:23
        Ludzie pozbawieni minimum kultury osobistej nie zasługują na szacunek.
      • Gość: klient Re: Pracownice to nie niewolnice! IP: 173.208.152.* 25.02.11, 18:29
        Kto skończył pracę o 21:35?
        Idź si ę leczyć i zabierz te kasjerki do tego samego lekarza.
    • Gość: usmiech_nocy Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.play-internet.pl 25.02.11, 13:43
      "Szanowne" panie powinny zostać zwolnione z pracy i to natychmiast.
      Jeśli można wejść do otwartego sklepu to personel musi klienta obsłużyć.
      Kwestia zapłaty za ewentualne nadgodziny to problem między pracownikiem a pracodawcą.
      Pracownik odmawiający obsłużenia klienta działa na szkodę pracodawcy.

      Ja rozumiem, że może płaca nie jest zadowalająca, ale w takim przypadku trzeba sobie szukać innej pracy.

      Żeby była jasność: pracuję z klientami, zajmuje się sprzedażą. I nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym ja albo mój pracownik odmówił obsłużenia klienta czy chociażby udzielenia mu informacji bo mu się wydaje, że o tej porze skończył pracę. Tj. uboczna strona ipracy jako sprzedawca (czy też pani na poczcie) - klient, który wszedł w czasie otwarcia i stoi w kolejce MUSI zostać obsłużony.

      A kasjerka warcząca na klienta - bezpardonowo do zwolnienia, bo psuje opinie o sklepie, pracodawcy i głupia ci... nie rozumie, że z klienta to ona żyje i ma co do garnka włożyć!
      • Gość: 134342 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.189.38.18.bauer.pl 25.02.11, 13:54
        A co bys zrobila, gdyby pracodawca nie placil ci za nadgodziny, a ich od ciebie wymagal?
        • Gość: usmiech_nocy Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.play-internet.pl 25.02.11, 14:00
          W jednej firmie zacisnęłam zęby, bo nie miałam wyboru (tylko tam nadgodziny to była całonocna inwentaryzacja sklepu i miałam "dniówkę" 20 godz.) bo był kryzys na rynku. Przepracowałam rok i właściciela "Naszego sklepu" i życzę mu serdecznie parchów odbytu i grzybicy mózgu.
          Teraz mam pracodawcę, który nie płacił nadgodzin, ale satysfakcjonujące mnie premie. Przestał płacić premie - szukam innej pracy. Proste.
          Posiadając jakieś kwalifikacje głosuje się na pracodawców "nogami". U mnie w firmie sporo osób odeszło gdzieś, gdzie robią to samo za lepszą kasę.
        • Gość: o Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 18:40
          pani pracodawca to pani problem, nie klientow.
          ja mam wystarczajaca duzo na glowie i czesto koncze prace o 21 - przykro mi ale nie interesuja mnie pani problemy.
          • Gość: ja Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.range109-158.btcentralplus.com 25.02.11, 19:29
            a mnie nie interesuje ile masz na głowie. Na grafiku do 21.00, o 21.01 już mnie nie ma.... przykro mi...
            • Gość: m Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 20:01
              ale twojego przelozonego interesuje o ktorej konczysz prace. o 21:01 moze cie nie byc - nie obchodzi mnie to jak szybko sie zwiniesz.
              ale jezeli sklep czynny jest do 21, to ja moge zrobic zakupy o 20:59 :)
              • Gość: ja Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.range109-158.btcentralplus.com 25.02.11, 20:07
                możesz, owszem, z tym, ze ja nie mam obowiązku Cię obslugiwać... chyba, że faktycznie podejdziesz do kasy minutę przed moim umownym końcem pracy, wtedy, zgadzam się, mam obowiązek Cie obsłużyć.
                • Gość: m Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 20:29
                  dokladnie to mam na mysli :) masz obowiazek mnie obsluzyc do godziny 21, jesli do tej godziny otwarty jest sklep :)
                  tak jak panie - bohaterki artykulu - mialy obowiazek obsluzyc klientow stojacych w kolejce, a nie olac ich 25 minut przed zamknieciem sklepu, bo tak mowi ich wlasny, prywatny regulamin :)
                  • slawek19.06 Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 23:26
                    mylisz się. obowiązek cię obsłużyć ma sklep a nie ta konkretna kasjerka. Jeśli ona pracuje od 13 do 21 to zamyka kasę i idzie do domu. chciałbyś powiedzieć, iż jeżeli kasjerka od 6 rano ma kolejkę to ma siedzieć do 22
                    to managment sklepu powinien tak zorganizować pracę aby kasy były czynne do końca pracy sklepu
                    niestety najczęściej wyżywamy się na osobach, które nie są niczemu winne (kasjerki, panie z infolinii itp) a osoby odpowiedzialne za organizację tego wszystkiego mają o wszystko gdzieś
                    • Gość: m Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 26.02.11, 13:27
                      ale co mnie interesuje management sklepu?
                      kasjerka pracuje do 21, ma obowiazek obsluzyc mnie o 20:59.
                      kasjerka pracuje do 22 - ma obowiazek obsluzyc mnie i kazdego innego klienta o 21:59.
                      o 22:01 moze jej juz nie byc - nic mnie to nie interesuje. ale dopoki sklep jest czynny jej praca polega na siedzeniu przy kasie i kasowaniu.
                • Gość: xxx Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 178.73.24.* 26.02.11, 10:12
                  Masz psi obowiązek obsłużyć klienta, bo jak nie to wypad na zbity ryj i nawet tego 1200 zł nie dostaniesz.
        • Gość: kasownik Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 173.208.152.* 25.02.11, 19:00
          To kto jej nie zapłacił? Klient czy pracodawca?
          Niech drze mordę na tego kto jej nie zapłacił,
          skoro ma taką głośną, a nie odreagowuje swoja frustrację
          na kliencie, gdyż pracodawcy się boji.
          Kim jest dla tej ci.. klient? Wygodnym chłopcem do bicia?
          • duch_mariana Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 26.02.11, 14:31
            > Kim jest dla tej ci.. klient? Wygodnym chłopcem do bicia?

            A klienci to niby święci? Nieraz słyszałem jak traktują kasjerki i jak się do nich odzywają. Kilka razy musiałem stanąć w obronie obrażanej dziewczyny, bo jakiemuś bucowi się spieszyło z dwoma sześciopakami na imprezę. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie i nie może być tak, że klient będzie się zachowywał jak cham, a personel ma być miły i grzeczny.
      • Gość: AS Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.02.11, 13:55
        Oczywiscie pracujesz u siebie na swoim, jakbyś miał pensji 890 zł z groszami też byś wstał od kasy i powiedział- skończyłem pracę...jak sie pracuje u siebie albo w firmie u kogos i zarabia sie adekwatnie do wykonywanej pracy, to mozna kłaniac się do ziemi klientowi i calowac po nogach..,a jak tego nie ma- to wypad z baru.... swoje odrobilem...nikt za pol darmo nie bedzie sie wysilal...zreszta malo kto wie, ze za kasami siedza ludzie po studiach! Niekiedy z tytułami iznynierow ( spotkalem paru na stacjach benzynowych po Polibudzie!... i magistrow panstwowych uczelni !..sam mam kolezanke po ekonomii, ktora w Tesco zarabia niewiele ponad 900 zł!Skonczyly sie czasy, gdy ludzie analfabeci podpisujacy sie trzema krzyzykami zap* dla krwiozerczych kapitalistow po 12 godzin bez slowa skargi...
        • Gość: usmiec_nocy Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.play-internet.pl 25.02.11, 14:04
          Rozczaruje Cie - nie pracuje na swoim.
          Zaczęłam prace w tej firmie od 1700 brutto parę lat temu.

          Bo poprzednik dał mi 1.000 brutto podstawy - policz ile to na rękę - i obiecał prowizję, których nie płacił. W tej chwili nie został w tamtej firmie nikt wartościowy i z satysfakcją stwierdzam, że balansuje firma na krawędzi upadku :)

          A po 1750 dostałam więcej, awans, więcej itd.
          Ale jest jedna zasada: najpierw tyrasz, potem zarabiasz na siebie i ktoś docenia. Nie, że najpierw odstręczasz klientów.
          • Gość: AS Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.02.11, 15:30
            1750 to nie 900 zł...nikt na żaden początek nie dał tyle mojej koleżance ...i też nigdy nie da
            a to,że będzie tyrała nikt nie doceni, wiec i tak szykuje się do odejścia z tej "firmy"
          • Gość: auxan Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.02.11, 00:52
            "le jest jedna zasada: najpierw tyrasz, potem zarabiasz na siebie i ktoś docenia. Nie, że najpierw odstręczasz klientów."
            Oj, nie. Najpierw tyrasz, potem jak chcesz być doceniona (finansowo), to na pysk wyrzucą i biorą inne do tyrania - taka teraz ekonomia.
      • Gość: obserwator Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 13:58
        Piszesz "uśmiech nocy" że klient, który wszedł w czasie otwarcia i stoi w kolejce MUSI zostać obsłużony.

        Kasy samoobsługowe zapraszają.
    • Gość: gość Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.dynamic.chello.pl 25.02.11, 13:56
      I dobrze, kasjerka też człowiek i za darmo pracować nie musi, jak tak zrobią kilka razy to pieniądze się znajdą a kliecnci zaczna kupowac w ludzkich godzinach bo jak by mogli to siedzieli by w sklepie do północy, często z małymi dziećmi.
      • Gość: xxx Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.toya.net.pl 26.02.11, 00:38
        jeżeli sklep jest czynny do 22 to powinny siedzieć na tyłku przy kasie do 22 i obsługiwać klientów,
        jeśli ja jako nauczyciel kończę zajęcia o 16.15 to nie jestem gotowy do wyjścia o 15.45 ale do 16.15 prowadzę zajęcia i dopiero zbieram swoje zabawki i idę do domu, a zwykle jest już wtedy 17
    • Gość: goJarek Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: *.home.aster.pl 25.02.11, 14:05
      Tekst linka
    • newyorker77 Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" 25.02.11, 14:28
      POlskie borrdellitoo w calej okazalosci i majestacie prawa. Tylko pogratulowac! A rodacy raduja sie: Kroczem do cywilizowanej Europy!
      • Gość: gośc Re: Bunt kasjerek? "Ja już skończyłam pracę!" IP: 212.160.248.* 25.02.11, 14:50
        idź do pracy w markecie jako kasjer a zmądrzejesz.
      • Gość: józek [...] IP: *.ip.netia.com.pl 25.02.11, 21:59
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: . Nadzór kas IP: *.181.162.46.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.02.11, 14:29
      W supermarkecie zepsuły się obie kasy na stoisku z alkoholem, więc poszedłem z winem do kas ogólnych . Pani kasjerka poinformowała mnie, że mi wina nie skasuje, bo jej kasa nie da (kasa nie skanuje alkoholu). Poprosiłem grzecznie o wezwanie "nadzoru kas". Pani nadzorująca przyszła, odebrała ode mnie opr za niewiedzę, co się dzieje na kasach w stoisku alkoholowym. Dodatkowo zażądałem skasowania towaru na kasie końcowej. Za chwilę ogłoszono przez głośniki, że za alkohol można płacić w każdej kasie.
      A więc można.
      Może pani nadzorująca nie była winna temu, że kasjer w alkoholowym bał się/nie umiał/nie wiedział komu zgłosić awarię kasy, ale to niech sobie wyjaśni z kierownikiem szkoleń kasjerów.
    • Gość: szabepio w hiperze jest zawsze chamsko IP: *.catv.net.pl 25.02.11, 14:31
      jak ktos chce milej obslugi to niech kupi w sklepie osiedlowym. w hiperze owszem czasem bywa taniej ale za to trzeba ponieść odpowiednie koszty: chamstwo wyzyskiwanej, oszukiwanej obsługi, brak kompetencji jak mają coś doradzić, brak miejsca parkingowego, oszukane produkty, upierdliwe dlugie kolejki do kasy. stracone 3 godziny na te wszystkie zabawy. NIEWARTO!!!! ja u nich nie kupuję, mam ich w d.... niech sie wa lą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja