sibeliuss 12.06.11, 10:38 Wszystko pięknie przy Pięknej, ale pomijana jest bardzo istotna informacja - teren oddano prawowitym właścicielom i na tym miejscu stały kamienice. Tylko kretyn będzie chciał mieć na swojej działce skwerek. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: CKW Re: A może po prostu odkupić działkę? IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.11, 10:46 Ciekawe, dlaczego nie można sprawy złatwić w sposób cywilizowany? Zamiast lewackiej nagonki na właściciela, który odzyskał swoją własność, za której zniszczenie i wykorzystanie i tak nie dostał od nikogo odszkodowania, może zaproponować po prostu odkupienie skwerku (może okoliczni mieszkańcy się dorzucą) i będzie po problemie. Bardzo ciekawa cecha publicystyki wyborczej w odniesieniu do prywatnej własności, jest taka, że bardzo chętnie lubi decydować o cudzej własności, w szczególności następców przedwojennych właścicieli. Odpowiedz Link Zgłoś
cowgirl_ride Re: A może po prostu odkupić działkę? 12.06.11, 10:58 Porażający jest brak logiki w tym artykule...Mam propozycję dla pp. "ekspertów" wymienionych w tekście. Niech w ramach dzielenia się prywatną własmością z innymi, zaproponują oddanie jednego pokoju w ich mieszkaniach na noclegownie dla bezdomnych...Tak, jak słusznie ktoś już zauważył, najłatwiej jest dysponować CUDZĄ własnością. To nic nie kosztuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc sasiedzi winni sie zlozyc i odkupic teren..i beda IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.11, 10:56 miec i park i dotleczniacz i przescie na skroty. To mniej wiecej takie same roszczenia jakby sasiad z gory odzyskal mieszkanie i sasiedzi z dolu byli wstrzasnieci ze moga miec halas na gorze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filut z Pragi komuszy apartczyk, anarchista, lewacka lansiara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.11, 11:07 i oczywiscie stado wlascieli burkow ktore musza miec gdzie srac najlepiej jak zaraz pod klatka piekna koalicja przeciwko prawu i zdrowemu rozsadkowi to ze flancowani przez wladze ludowa mieli skwerek bo komuna wolala niszczyc kamiennice i stawiac betonowe szafy na odleglych przedmiesciach w czasach kiedy zawieszano nie tylko prawo wlasnoci ale i samych wlascieli, to nie znaczy ze dalej beda tam mieli sralnie dla burkow szkoda tylko wmanewrowanych kombatantow ktorych lewactwo i psiarze cynicznie wykorzystuja - kamien pamiatkowy nie zaginie a i powagi mu przybedzie kiedy nie beda sikaly na niego burki okolicznej holoty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot IP: *.acn.waw.pl 12.06.11, 11:09 architekta nazywa się Aleksandra Wasilkowska, artykul bardzo okrojony, nalezalo sie bardziej przylozyc Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy I sprawa stała się prościutka. 12.06.11, 11:12 "Sąsiedzi skweru przy Mokotowskiej zorganizowali się w walce o zachowanie tej zielonej enklawy. (...)- Ten skwer ma dla nas ogromną wartość." Właściciel tej ziemi ma podobne zdanie - zbierzcie tę ogromną kwotę i odkupcie ową ziemię, skoro wam zależy. Proste, ale tylko dla uczciwych... ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: I sprawa stała się prościutka. IP: *.aster.pl 12.06.11, 12:26 Prywatna własność? To odkupić po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: re Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot IP: *.dynamic.mm.pl 12.06.11, 12:55 "Czułabym dysonans, siedząc w ogródku takiej restauracji i mając świadomość, że każdy, kto przechodzi obok, nienawidzi mnie." Może czas zmienić antydepresanty na mocniejsze ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wybraliście ??? bufetowa robi co chce, IP: *.centertel.pl 12.06.11, 13:06 cha cha cha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja i dobrze zrobiliśmy IP: *.home.aster.pl 12.06.11, 13:14 i tyle w temacie pisiaczku he he he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja ludziom wszystko przeszkadza IP: *.home.aster.pl 12.06.11, 13:10 ten teren jest ogrodzony ze względu na bezpieczeństwo dzieci, które mają tam plac zabaw, a tekst że " ciekawe kto zechce tam siedzieć wiedząc że przechodząca osoba go nienawidzi " to przykład typowego polskiego piekiełka. Odpowiedz Link Zgłoś
luni8 Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot 12.06.11, 13:13 ". Jej fragment oddany prywatnym właścicielom odcięto od reszty płotem" Co to za bełkot? Powinno być "jej fragment oddany prawdopodobnym potomkom dawnych właścicieli" i nie wiem czemu ale wydaje mi się że ci właściciele należą do pewnego konkretnego wyznania. Ale idąc dalej co to za słowo: "Zaś socjolożka Joanna Erbel " Jak to jest że niemal ci sami ludzie co oburzają się na amerykanizmy promują dziwne wariacje językowe jak socjolożka i podobne. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot 12.06.11, 13:22 socjolożka Joanna Erbel: > Ten płot antagonizuje. Czułabym dysonans, siedząc w ogródku takiej restauracji i mając > świadomość, że każdy, kto przechodzi obok, nienawidzi mnie. Hę...? Co to za bełkot? Nienawiść do klientów lokalu? To opinia profesjonalna? Nienawiść do klientów lokalu za działania właściciela? Pretensja do garbatego, że dzieci ma proste? Sąsiadowi, który wypije kawę w tej knajpie mieszkanie spłonie? Socjolożko, trzeba myśleć co się mówi, a nie mówić co się myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
bartdab Re: Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił 12.06.11, 14:02 Jak Pan redaktor będzie miał swój kawałek ziemi to też będzie słuchał, że dla sąsiadów to ważne miejsce i że nie powinien budować płotu lub stawiać domu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: witold Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot IP: *.xdsl.centertel.pl 12.06.11, 14:17 ci mieszkańcy, którym się to nie podoba , mogą odkupić teraz od właścicieli skwerka ten teren i używać go do woli, a nie zawracać wszystkim głowę !! Miasto oddało, zapewne po procesie, być może prawowici właściciele odsprzedadzą i problem z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja wstyd że ktoś dopuszcza taki bełkot do publikacji IP: *.home.aster.pl 12.06.11, 16:06 czy tego nikt z redakcji nie czyta??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Projektant Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot IP: *.adsl.inetia.pl 12.06.11, 19:44 Jedyną szansą na ratowanie takich enklaw przed "wesołą" twórczością rzeczywistych lub fałszywych spadkobierców są szczegółowe plany zagospodarowania przestrzennego terenu. Ich brak (zadziwiający) stwarza rozległe pole dla oczywistych "przekrętów" decydentów w zmowie z takimi "spadkobiercami". Jakimś przypadkiem - brak tu niejakiej Pitery od "łapowników". Czyżby zaniemogła na "ciele i umyśle"? Odpowiedz Link Zgłoś
zstrucki Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot 12.06.11, 20:02 Zachowanie skweru jest w interesie miasta i społeczności. Tak ze względu na zieleń, jak i fakt, że nowy budynek, zgodnie z tradycją ostatnich lat, poważnie zaburzy ład okolicy. Ale rozwiązaniem nie jest zawieszanie/odbieranie własności, ale odkupienie bądź mądrze przygotowany plan zagospodarowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wars Re: Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił IP: *.play-internet.pl 12.06.11, 21:52 po jaką cholerę bronić tego swkarka sralnika. 20 metrów obok, po drugiej stronie ulicy, chyba chopina, jest piękny parczek - dolinka szwajcarska, 100 metrów dalej park ujazdowski. Nie róbcie problemu, gdzie go nie ma. A wlasciciel niech zbuduje ladna kamienice. Odpowiedz Link Zgłoś
warzaw_bike_killerz To jest straszne... 12.06.11, 21:50 Gdyby ktos chcial sobie spacerowac po mieszkaniu kogokolwiek z tej uzurpujacej sobie prawo do trawnika grupy, jadl z ich talerzy, robil w ich WC (nie spuszczajac wody), deptal w butach perskie dywany itp, to pewnie wolaliby na pomoc policje, tu jest zupelnie cos innego - hipokryzja oparta na "czynieniu dobra publicznego". Brzydza mnie tacy ludzie. Sieja nienawisc poprzez brak szacunku do prawa wlasnosci. Ta dwulicowosc jest odrazajaca. Odpowiedz Link Zgłoś
zzrobert Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot 12.06.11, 22:42 "Jego zabudowa zakłóci przestrzeń urbanistyczną - mówiła Joanna Walczak ze wspólnoty domu stojącego najbliżej." To przed wojną nie była zakłócona? Rozumiem przyzwyczajenie i chciejstwo ale właściciel może chcieć odbudowy zburzonej kamienicy w takim samym gabarycie (a najlepiej i wyglądzie). Mieszkańcom jakoś nie wpada do głowy że to jego własność a oni ją użytkowali przez 60 lat bezumownie i bezpłatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał Re: Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.11, 04:18 Znalazł się jakiś poroniony obrońca "przedwojnia"! Wszystko, co "przed wojną" - to cacy, a to co po wojnie - to "be"! Bądź łaskaw włączyć swój aparat do myślenia - jeśli masz go przy sobie i podłączony do zasilania czyli na swoim miejscu miejscu i pomyśl (po zastanowieniu i ze zrozumieniem). Co też takiego różni (urbanistycznie) przedwojenne miasto Warszawę od powojennej. Nie będę cie w tym wyręczał ale krótko: całkowicie zmienione granice oraz bardziej uporządkowana (chociaż daleko od potrzeb - nie mówiąc o "ideale) zabudowa. Oczywiście nie dotyczy to ani r o d z a j u zabudowy i jej wyglądu estetycznego ani sposobu "pozyskiwania" gruntów pod tę zabudowę. Paradoksalnie - po wojnie: mikroskopijne centrum - na tle obszaru dzisiejszej Warszawy - było w ruinie, a właściciele albo w świecie "żywych" albo "umarłych". Spośród ok 150.000 żywych warszawiaków - zdecydowana większość, to żadni właściciele lecz najemnicy mieszkań u właścicieli. Urbanistyka miasta - dość chaotyczna i poza fragmentami centrum - przypadkowa, kształtowana historycznie w/g układu działek, miedz ich dzielących oraz ścieżek i dróg między nimi. Dopiero za prezydentury Stefana Starzyńskiego (czyli tuż przed wojną) powstały w i z j e planowej rozbudowy Miasta i korekty "naniesień" z okresu ponad 100-letnich rządów carskich (np Cytadela, Koszary przy ul Puławskiej itd). I w tym okresie dopiero zaczynano ich praktyczną realizację, którą przerwała wojna. A po wojnie inna koncepcja - z udziałem tych samych projektantów - jeśli przeżyli. Zrezygnowano ze znacznej części projektów przedwojennych - być może ze względów ideologicznych, co nie oznacza, że ze szkodą dla urbanistyki dzisiejszego kształtu Miasta. Przykładowo: obecne Pole Mokotowskie w wizji przedwojennej było przewidziane w całości pod zabudowę. W planie centralnym był lokowany plac w kształcie owalnym, z gwiaździstym dobiegiem ulic. Żoliborz był faktycznie odcięty od Centrum linią kolejową z Dworcem Gdańskim. Nie było na planie kilku szerokich ulic, łączących dziś Bielany i Wolę ze Śródmieściem itd. Problem zatem nie w powojennych zmianach "tego co przed wojną" - bo te okazały się wręcz konieczne i (paradoksalnie) możliwe. Problem w metodzie i s p o s o b i e ich przeprowadzania. Centrum, objęto tzw dekretem Bieruta czyli "znacjonalizowano" ale za tzw odszkodowaniem, za które właściciele - jeśli się zgłosili - mogli kupić może buty (jeśli były). Pozostałe tereny, przewidziane pod zabudowę lub na tzw cele publiczne - wykupywano lub wywłaszczano - też za "odszkodowaniem" (nie wiele wyższym). Porządek prawny nakazywał by normalny wykup gruntów! Tylko, że: za ile i za co? A często: od kogo? Dziś, gdy w mieście zapanował jaki/taki porządek urbanistyczny - znaleźli się i "spadkobiercy". Wielu z nich (np w Izraelu, Niemczech itd) wydaje nie małe pieniądze aby wyrobić konieczne "kwity" na udowodnienie swoich praw do spadku. (Znana w Krakowie afera z "produkcją testamentów"). W praktyce jednak występuje pewna różnica między spadkobiercami wywłaszczonych na podstawie "dekretu", a wywłaszczanymi poza granicą jego obowiązywania czyli (można by tak nazwać) w ramach "przymusowego wykupu". Ci ostatni motywowani są zbyt niską (co oczywiste) cenną tego "wykupu". Prawo Państwa do zajmowania terenów prywatnych na cele publiczne jest znane i stosowane we wszystkich systemach państwowych. Nie może to jednak następować z naruszaniem prawa. Z drugiej strony właściciel terenu nie może stanąć przeciw potrzebom publicznym. (vide: spór Miasta z dzierżawcą (!) terenu miejskiego na prowadzenie komisu samochodowego na Grochowie czy właścicieli domu Gmurków (?), stojącego w osi jezdni ul Powstańców Śląskich na Jelonkach). Dlatego zachowana jest instytucja wykupu za cenę oszacowania (przez biegłych) lub wywłaszczenia - za odszkodowaniem (które z reguły jest niższe, niż pierwotna cena wykupu). Słowem: zachowane jest (i bez żadnych wątpliwości) p i e r w s z e ń s t w o potrzeb publicznych przed interesem (i własnością) prywatną. Tyle tylko, że te potrzeby muszą być jasno określone i konsekwentnie realizowane. Odpowiedz Link Zgłoś
zzrobert Mieszkańcy bronią skweru. Właściciel postawił płot 13.06.11, 08:18 Jeśli Państwo zapłaci odszkodowanie to oczywiście tak ALE jakoś Państwo nie bardzo chce zapłacić. vide Gmurkowie. Oni chcieli sprzedać tylko nie za cenę podawaną przez Gminę. A gmina jakoś nie kwapiła się przez lata by podać ich do sądu o rozstrzygnięcie - Państwo tak samo nie kwapiło się by rozwiązać tego typu sprawy systemowo. Dopiero ostatnie ustawy umożliwiły sprawne działania. Oczywiście o ile urzędnicy będą chcieli je używać a nie walczyć w mediach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: urbanista niekompetentna rzeczniczka Urzędu IP: *.aster.pl 14.06.11, 23:58 Dzielnicy Środmieście... "zabrała głos rzeczniczka śródmiejskiego urzędu Urszula Majewska. Dodała, że nawet władze dzielnicy były zaskoczone oddaniem przez miasto działki na skwerze. Na głosy o jego możliwej zabudowie odpowiedziała: - O zagospodarowaniu terenu decyduje plan miejscowy. Tutaj jeszcze go nie ma, ale studium zagospodarowania Warszawy nie dopuszcza w tym miejscu zabudowy gabarytowej - uspokajała. Przyznała jednak, że dokument ten jest tylko zaleceniem dla planistów." To oczywiście nieprawda: Studium Warszawy "wiąże" tak władze Warszawy jak i planistów przy sporządzaniu i uchwalaniu planów miejscowych. Ponieważ w Studium W-wy ten skwer jest oznacozny na rys. nr 14 (Kierunki zagospodarowania przestrzennego) i opisany w tekście jako teren ZP1 czyli "teren zieleni urządzonej" nie może w planie miejscpwym byc przeznaczony pod zabudowę. Plan miejscowy z innym ustaleniem dla tego terenu niż taki, w szczegolności dopuszczjący zabudowe tego terenu jako sprzeczny ze Studium nie mógłby byc uchwalony przez Radę Warszawy, a gdyby był, musiało by to spowodowac tzw. "interwencję nadzorczą" wojewody. Jesli nie wiedzą (?) tego urzędnicy Dzielnicy Śródmieście, to jak chca bronic tego skweru przed zabudową ? A może to tylko "preludium" przed wydaniem dla tego terenu tzw. decyzji o warunkach zabudowy zezwalającą na zabudowę, bo ta ka decyzja nie musi byc zgodna ze studium (chociaż powinna, wg niektorych orzeczeń NSA...) . Odpowiedz Link Zgłoś