Dodaj do ulubionych

TAK dla rodziny, NIE dla dewiacji

20.05.04, 15:18
11 czerwca Liga Polskich Rodzin i Młodzież Wszechpolska organizują wielkie
manifestacje na ulicach Warszawy. Będzie to odpowiedź na agresywne działania
środowisk gejowskich.

W tym samym dniu swoją paradę organizują geje. Trasy przemarszu demonstracji
przeciwnały się, w związku z tym Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek zrezygnowało
z przejścia Krakowskim Przedmieściem i Alejami Ujazdowskimi.

Szef mazowieckiego LPR-u, a także wicemarszałek województwa mazowieckiego
Wojciech Wierzejski stwierdził, że homoseksualiści mogą sobie parady
organizować, byle nie widział tego żaden z warszawiaków.
Obserwuj wątek
            • Gość: hennel Historia wyleczonego geja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 01:15
              Z homoseksualizmu można się wyleczyć

              Z Richardem Cohenem, prezesem International Healing Fundation w Waszyngtonie,
              rozmawia Katarzyna Cegielska

              Przyjechał Pan do Polski jako świadek, który chce dać świadectwo, że jest
              stuprocentowa szansa na wyjście z homoseksualizmu. W Polsce słyszymy obecnie z
              jednej strony, że homoseksualizm to nie choroba, a z drugiej, że jest
              uwarunkowany genetycznie. Proszę powiedzieć, czym jest homoseksualizm?

              - Po pierwsze, nikt nie rodzi się homoseksualistą. Wielu naukowców uważa, że
              orientacja płciowa dokonuje się we wczesnym dzieciństwie i zależy od kilku
              czynników - biologicznych, psychicznych i socjologicznych. Takiego zdania jest
              również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. A więc możemy z całą pewnością
              powiedzieć, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że homoseksualizm jest
              genetyczny czy przekazywany biologicznie.

              Skąd zatem wzięły się te niedorzeczne teorie?

              - Kampania, która wystartowała ponad 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych,
              zorganizowana przez różne grupy homoseksualistów, polega na tym, by tak wpłynąć
              na opinię publiczną, aby społeczeństwo uwierzyło, że ludzie rodzą się jako
              homoseksualiści i nie mogą się zmienić. Filozofia tej kampanii jest podobna do
              filozofii komunizmu. Trzeba powiedzieć coś wystarczająco głośno, powtarzać
              wystarczająco często przez długi czas, by społeczeństwo uwierzyło w to kłamstwo.

              W jaki sposób choroba homoseksualizmu zaczęła się rozwijać u Pana?

              - Było pięć takich czynników, które wpłynęły na to, że zacząłem w pewnym
              momencie odczuwać pociąg do osób tej samej płci. Po pierwsze, z powodu mojego
              ojca, który nie wiedział, jak wychowywać dzieci. Był bardzo apodyktyczny i
              między nami istniał wielki dystans. Po drugie, byłem zbyt blisko matki. Jej
              relacja z mężem, czyli moim ojcem, była bardzo trudna. Jako dziecko czułem jej
              ból. Miałem też starszego o cztery i pół roku brata. Kiedy ojciec złościł się i
              krzyczał na niego, brat krzyczał i bił mnie. Starałem się podjąć z nim walkę,
              ale był wyższy i silniejszy, więc byłem bez szans. W efekcie tego w domu panował
              niezdrowy układ - byłem bardzo blisko matki, a zbyt daleko od ojca, a brat
              znęcał się nade mną.

              Jakie były pozostałe czynniki?

              - W szkole byłem wrażliwszy niż inni chłopcy i dlatego często przezywali mnie,
              naśmiewali się ze mnie. Nie miałem ochoty bawić się z kolegami. Nie uprawiałem
              też sportu, bo kiedy widziałem ojca i brata, którzy z jednej strony bardzo
              lubili sport, ale z drugiej nienawidzili się, uznałem, że sport jest głupi i nie
              będę się za to brał. I wreszcie, kiedy miałem pięć lat, wprowadził się do nas
              przyjaciel rodziny - wujek Pit, który był słynnym graczem futbolowym. Mieszkał z
              nami przez pewien czas i był dla mnie wspaniały. Bawił się ze mną, wysłuchiwał,
              pomagał, opowiadał różne historie. Był dla mnie jak ojciec. Był pierwszym
              dorosłym mężczyzną, do którego bardzo się przywiązałem i którego pokochałem.

              Jednak nie robił tego bezinteresownie?

              - Pewnego wieczoru zaczął mnie wykorzystywać seksualnie. Gdy opuścił naszą
              rodzinę, tak stłumiłem te bolesne wspomnienia, że przez 25 lat nie powracały.
              Jednak te pięć czynników, o których wspomniałem, sprawiło, że stałem się
              homoseksualistą. Taka jest moja osobista historia. Pracuję teraz z tysiącami
              kobiet i mężczyzn i każda historia jest inna, ale można odnaleźć w nich pewne
              podobieństwa.

              Jakie są te podobieństwa?

              - Generalnie w dzieciństwie chłopcy mają zbyt słabą relację z ojcem, a zbyt
              bliską z matką. Dziewczynki odwrotnie. Dlatego oddalają się od rówieśników tej
              samej płci. Po prostu czują, jakby nie należeli do tej grupy. Jeżeli chodzi o
              wspólny czynnik biologiczny, to musimy stwierdzić, że te kobiety czy mężczyźni
              są ludźmi bardzo wrażliwymi. Mogę dać taki przykład, że gdy w rodzinie jest 10
              dzieci i jedno z nich będzie szczególnie wrażliwie, to zachodzi wielkie
              niebezpieczeństwo, że może stać się homoseksualistą. Wcale jednak nie grają tu
              roli żadne czynniki genetyczne, tylko temperament dziecka i jego sposób percepcji.
              Podzieliłem się z panią moją osobistą historią życia i mogę od razu przewidzieć,
              co powie wielu homoseksualistów w Polsce: "O, jaki biedny facet! Ja miałem
              bardzo dobrą rodzinę, dobrego ojca! A ten rozkleił się, rozpłakał, bo miał złą
              rodzinę!". Taka jest linia ich środowiska. Ale to, co mówią, nie jest prawdą.

              Dlaczego homoseksualizm jest promowany w Polsce i na całym świecie?

              - Teraz, w roku 2004, mówimy, że wszędzie widzimy homoseksualizm. A ja od ponad
              30 lat obserwuję, jak krok po kroku, punkt po punkcie realizuje się pewien
              program. Podam przykład. Jeśli wrzucisz żabę do garnka z wodą i nastawisz gaz na
              cały regulator, woda się zagotuje i żaba zdechnie. Ale jeśli wrzucisz żabę do
              garnka i będziesz delikatnie podkręcał płomień przez dłuższy czas, żaba nie
              zorientuje się, że woda się podgrzewa. Dopiero po bardzo długim czasie "powie":
              "O, woda się gotuje". Tak samo jest z promocją homoseksualizmu. Od 30 lat trwa
              wielka wojna przygotowana bardzo drobiazgowo, krok po kroku. Promocja
              homoseksualizmu ma bardzo głębokie korzenie, wielką siłę oddziaływania, włożono
              w nią bardzo dużo pieniędzy. Wchodzi do systemu edukacji, do towarzystw
              naukowych i polityki. Homoseksualiści są bardzo mocno eksponowani w mediach,
              sztuce i rozrywce. Widzimy też, że promotorzy tych ruchów wchodzą do każdej
              religii. Każda religia jest od środka dzielona na tych, którzy akceptują
              homoseksualizm, i tych, którzy go odrzucają. Dlatego można powiedzieć, że teraz
              woda się gotuje.

              Czemu miała służyć ta prowadzona przez 30 lat krok po kroku kampania?

              - Celem jest kompletna akceptacja homoseksualizmu - wszędzie - w religii, nauce,
              szkole, polityce. Promotorom kampanii chodzi o to, żeby na równi stawiać
              heteroseksualność i homoseksualność jako coś zupełnie normalnego. I żeby nie
              było żadnych "prześladowań". Musi być szacunek i miłość.

              A co z szacunkiem i respektem dla osób takich jak Pan, świadczących o tym, że
              homoseksualizm to nabyta choroba, z którą trzeba walczyć i rugować ze swego życia?

              - Ważne, by zrozumieć tu pewną życiową filozofię. Wszystko postawiono w ten
              sposób, że homoseksualista dziś mówi: "Jestem osobą homoseksualną - tu nie
              chodzi tylko o jakieś zachowania - to jestem ja, to jest moje wnętrze, moja
              osobowość, Pan Bóg mnie takiego stworzył i muszę to zaakceptować. A jeśli ty
              tego nie rozumiesz, to znaczy, że mnie nienawidzisz. A jeśli nienawidzisz, to
              znaczy, że nie jesteś prawdziwym chrześcijaninem, nie ukazujesz swoim życiem
              miłości Boga, jesteś diabłem i homofobem". Oni nie zauważają różnicy między tym,
              kim jestem, a tym, co robię.

              Pan jednak zdołał uzdrowić swoje myślenie i wyszedł na prostą ze swojej
              słabości. Jak to się stało?

              - Żyłem w czasach, kiedy wstydem było wypowiedzieć nawet słowo homoseksualizm.
              Nie mówiło się o tym tak jak teraz. Kiedy byłem mały, miałem trzy marzenia. Nie
              wiem, skąd one się wzięły, domyślam się, że od Boga. Moim pierwszym marzeniem
              było mieć dobrego przyjaciela, który będzie mnie rozumiał, nie osądzał, którego
              ja też bym kochał i rozumiał. To marzenie się spełniło podczas studiów
              uniwersyteckich. Ja byłem żydem, on był katolikiem. Prawdę mówiąc, przez niego
              spotkałem Jezusa. Czytając razem Pismo Święte, odkryliśmy, że nasze fizyczne
              relacje zupełnie nie przystają do woli Bożej. Moim drugim marzeniem było
              podróżować po świecie, aby bawić ludzi i ich uczyć. Przez wiele lat śpiewałem w
              chórze. Podróżowaliśmy po Stanach i po Azji. Tak spełniło się moje drugie marzenie.

              A jakie było trzecie marzenie?

              - Ożenić się i mieć rodzinę. Kiedy śpiewałem w chórze, spotkałem dziewczynę z
              Korei, która tańczyła w zespole folklorystycznym. Często razem koncertowaliśmy.
              Pobraliśmy się, ale na początku była katastrofa. Wtedy stanąłem wobec problemu,
              że muszę wyleczyć się z homoseksualizmu. Modliłem się do Boga, studiowałem
              Biblię, pomagałem ludziom, wszystko po to, aby Pan Bóg zabrał ode mnie moją
              • Gość: hennel Re: Historia wyleczonego geja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 01:16
                ciąg dalszy:

                A jakie było trzecie marzenie?

                - Ożenić się i mieć rodzinę. Kiedy śpiewałem w chórze, spotkałem dziewczynę z
                Korei, która tańczyła w zespole folklorystycznym. Często razem koncertowaliśmy.
                Pobraliśmy się, ale na początku była katastrofa. Wtedy stanąłem wobec problemu,
                że muszę wyleczyć się z homoseksualizmu. Modliłem się do Boga, studiowałem
                Biblię, pomagałem ludziom, wszystko po to, aby Pan Bóg zabrał ode mnie moją
                chorobę. Powróciły cierpienia z dzieciństwa i to było dla nas straszne i trudne.
                Zmagałem się przez cztery lata mojego małżeństwa, aż wreszcie zostałem wyleczony
                z homoseksualnych skłonności.

                Czy żona pomogła Panu?

                - Ona po prostu się ze mną nie rozwiodła. Obecnie mamy trójkę wspaniałych dzieci.

                Teraz stara się Pan innych wydobyć z homoseksualizmu. W jaki sposób Pan to
                czyni, przy pomocy jakich technik terapeutycznych?

                - Od piętnastu lat jestem psychoterapeutą i pomagam ludziom. 99,9 procent
                psychoterapeutów zupełnie nie wie, w jaki sposób pomóc kobietom i mężczyznom,
                którzy mają problem niechcianego pociągu do tej samej płci. Napisałem książkę
                "Wyjść na prostą" po to, aby powiedzieć ludziom prawdę, czym jest
                homoseksualizm. Stosuję praktykę czterech kroków, by człowiek, który jest
                homoseksualistą czy biseksualistą, mógł zmienić orientację płciową na
                heteroseksualną. W rzeczywistości nie ma homoseksualizmu jako takiego, tylko
                jest człowiek, który ma pewne odczucia. Trzeba zrozumieć, w jaki sposób one się
                rodzą, by pomóc wyleczyć się z nich.

                Jakie są te cztery kroki, stopnie wychodzenia z homoseksualizmu?

                - Powiem pokrótce o trzech. Po pierwsze, trzeba zrozumieć przyczyny powstawania
                pociągu do osób tej samej płci. W książce wyszczególniłem dziesięć potencjalnych
                czynników, są to m.in.: temperament, zranienia hetero- i homoemocjonalne,
                zranienia obrazu ciała czy nadużycia seksualne. Gdy ktoś przychodzi do mnie z
                problemem homoseksualizmu, pomagam mu najpierw odkryć i nazwać czynniki, które
                odegrały rolę w jego przypadku. Następnie staramy się uzdrowić każdy z tych
                czynników. Oczywiście uzdrawianie tych ran następuje w różny sposób u każdej
                osoby. Stosujemy indywidualne podejście do każdego - przechodzenie przez ból i
                wspomnienia z przeszłości. Trzeba od nowa ustawić dobre relacje. Punkt trzeci to
                doświadczenie zdrowej miłości pomiędzy osobami tej samej płci, aby doświadczyć
                swojej tożsamości płciowej. Wszystko to zawarłem w książce "Wyjść na prostą".

                Co poradzić rodzicom, którzy borykają się z homoseksualizmem u swoich dzieci?

                - Najlepiej byłoby jak najwc ześniej odkryć u dziecka te zaburzenia. Jeśli twój
                syn jest zbyt słodki, zbyt miły - bądź ostrożny, chłopcy tacy nie są. Sprawiają
                kłopoty, niszczą rzeczy, przedrzeźniają, są opryskliwi. Jeśli twoja córka nie
                lubi ubierać się w sukienki, odrzuca swoją kobiecość, nie bawi się z innymi
                dziewczynkami - bądź uważny. Jeśli twój syn chodzi do szkoły podstawowej, jest w
                wieku 6-11 lat i czuje się bardziej swojsko w towarzystwie dziewczynek - uważaj.
                To mogą być niektóre ze zwiastunów homoseksualizmu. Jeśli chłopak jest odrzucony
                przez ojca lub sam odrzuca ojca, jest to bardzo niebezpieczne. Jeśli np. ojciec
                lubi sport, a syn tylko sztukę i na tej podstawie odrzuca ojca, to jest bardzo
                niebezpieczne. A jeśli córka odrzuca matkę, albo zbyt kurczowo się jej trzyma,
                to są też niebezpieczne oznaki. Ojcowie, bądźcie dobrymi, męskimi ojcami. Matki,
                bądźcie dobrymi, kobiecymi matkami. Kochajcie się wzajemnie, rozmawiajcie z
                waszymi dziećmi o płciowości - odpowiednio do wieku dziecka. W ten sposób
                wytworzycie poczucie, że relacje płciowe między mężczyzną a kobietą, mężem i
                żoną są czymś wspaniałym, bo stworzył je Pan Bóg.

                Decyzja o wykreśleniu homoseksualizmu ze spisu zaburzeń psychicznych najpierw
                Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a potem Światowej Organizacji
                Zdrowia nie była oparta na przesłankach naukowych. Proszę opowiedzieć, w jaki
                zatem sposób się to dokonało?

                - Decyzja o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób została podjęta na
                dorocznym Kongresie Psychiatrów Amerykańskich. Przez trzy lata, od 1970 do 1972
                roku, kiedy podejmowano problem homoseksualizmu, aktywiści homoseksualni wpadali
                na te spotkania i rozbijali je. Krzyczeli: "Przestańcie nas zabijać, wy nas
                nienawidzicie". To po prostu niewiarygodne, że takie rzeczy działy się na
                dorocznym zjeździe psychiatrów. Naukowcy byli porażeni i obezwładnieni.
                Równolegle homoseksualiści prowadzili także kampanię skierowaną do wszystkich
                psychiatrów. Wydali na to miliony dolarów. I popatrzmy, co się dokonało.
                Wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób dokonało się nie w oparciu o badania
                naukowe, tylko pod wpływem długotrwałej kampanii. Naukowcy powiedzieli:

                "Homoseksualiści to biedni ludzie, cierpiący, a my doprowadzamy ich do
                szaleństwa. Nie opierajmy się teraz na badaniach, tylko zagłosujmy, czy chcemy,
                aby homoseksualizm był na liście chorób, czy nie".

                I odbyło się głosowanie. Jak w nauce może się odbyć głosowanie? Przecież to
                absurd! Kiedy w grudniu 1973 roku na Kongresie podpisano, że w wyniku głosowania
                skreślamy homoseksualizm z listy chorób, na drugi dzień w każdej gazecie ogromne
                tytuły krzyczały: "Naukowcy powiedzieli, że homoseksualizm jest czymś normalnym".

                Dziękuję za rozmowę.
              • sloggi Re: Historia wyleczonego geja - coś zjadłeś? 21.05.04, 08:48
                Tą wyświechtaną historyjkę widzę chyba setny raz. Zastanów się człowieku co
                wypisujesz, czy umiałbyś się wyleczyć z oddychania?
                Dlaczego ktoś ma się leczyć np. z bycia leworęcznym?
                A druga strona medalu - co Cię obchodzi z kim kto sypia? Słyszałeś o leczeniu z
                heteroseksualizmu? A może o leczeniu z ciemnoty lub dewocji?
                Liczę, że wkleisz odpowiednie opowiadanko.
    • Gość: jacek w Polsce grasuje 50 egzorcystow !!!!! IP: *.u.mcnet.pl 21.05.04, 16:36
      GEISTERJÄGER IN POLEN

      Suppe mit Weihwasser

      Von Jan Puhl, Warschau

      Weil die Zeiten immer komplizierter werden, hat der Kampf gegen böse Geister
      und den Satan in Polen wieder Konjunktur. Das Episkopat in Warschau hat seine
      schnelle Austreibtruppe in den vergangenen Jahren von 10 auf 50 kirchlich
      bestellte Exorzisten erhöht.



      DER SPIEGEL
      Exorzist Andrzej Grefkowicz: Wüste Flüche beim Anblick der schwarzen Madonna
      Der Westwind hetzt dünne Wolken über den Himmel, rüttelt an den Bäumen in
      Magdalenka, einem Warschauer Vorort. Hier, in Sichtweite nagelneuer Bürotürme,
      ist nicht mal die Straße asphaltiert. Vor der Dorfkirche sind zwei Blumentöpfe
      umgeweht.

      In der Pfarrei sitzt Andrzej Grefkowicz, ein grauhaariger Mitfünfziger mit
      leicht geröteten Augen. Leise spricht er von Geistern und vom Satan. Er, der
      vom Bischof bestellte Exorzist, ficht täglich gegen den Leibhaftigen, der von
      den Menschen Besitz ergreifen will. Andrzej Grefkowicz rückt mit Gebeten und
      Kruzifix an, wenn Leute in unbekannten Sprachen vor sich hinmurmeln, oder den
      Anblick des Kreuzes nicht mehr ertragen. Vier Mal hat er so etwas in den
      letzten Jahren erlebt.

      Der tapfere Gottesmann ist keineswegs ein spinnerter Sektierer. Neben der
      Wirtschaft boomten in dem ehemaligen Ostblockland in den vergangenen Jahren
      auch Satansglaube und Teufelsaustreibung. Das polnische Episkopat hat die Zahl
      seiner Exorzisten von unter 10 auf mehr als 50 erhöht.



      REUTERS
      Papst Johannes Paul II: Bonjour und auf Wiedersehen
      Schützenhilfe kam aus Rom: Erst 1999 ließ der polnische Papst mit seiner
      Verordnung "De exorcismi" die alten Regeln der Zunft von 1614 modernisieren.
      Jetzt müssen immer erst Psychiater konsultiert werden, bevor sich Exorzisten
      über vermeintlich Besessene hermachen dürfen. Aleksander Posacki, Jesuitenpater
      in Krakau, glaubt, ganz klar erkennen zu können, wann jemand von psychischer
      Krankheit geplagt wird, und wann der Teufel am Werk ist. Besessene sprechen zum
      Beispiel verschiedene Sprachen, "die sie gar nicht können", erläutert er: "Und
      zwar nicht nur 'Bonjour' oder 'Auf Wiedersehen'."

      Typisches Zeichen sei auch die unüberwindbare Abscheu vor dem Heiligen. Opfer
      des Satans stoßen vor einer Ikone der schwarzen Madonna, der polnischen
      Nationalheiligen, wüste Flüche aus. Zur Differentialdiagnose, könne man
      verdächtigen Personen ruhig einen Schuss Weihwasser in die Suppe geben.
      Psychisch Kranke löffeln weiter, Besessene schubsen den Teller unter
      abscheulichen Gotteslästerungen von sich.

      Der Satansglaube hat zugenommen

      Der Teufel oder seine Geister - so glaubt man in Polen - kommen in den
      seltensten Fällen einfach so über ihre Opfer. Die Menschen überantworten ihre
      Seele dem Teufel, dafür stattet der sie mit übernatürlichen Fähigkeiten aus:
      Hellseherei zum Beispiel. Dieser Pakt mit dem Satan wird schriftlich
      ausgefertigt und von den vertragschließenden Parteien mit Blut aus der linken
      Hand des Menschen unterzeichnet. In lichten Momenten können sie sich daran
      nicht erinnern. Doch ist die Kungelei mit dem Leibhaftigen oftmals
      unbekömmlich: Alpträume, epileptische Anfälle können die Folge sein. Diese
      Leiden sind es, die die Menschen schließlich Hilfe beim Teufelsaustreiber
      suchen lassen. So wie in dem Fall des jungen Mädchens aus Grefkowiczs Gemeinde:
      Sie war dem Herrgott etwas üppig geraten. Um abzunehmen, bat sie den Satan um
      Hilfe. "Das geschah wohl unbewusst. Uns viel es erst auf, als sie es nicht mehr
      in der Kirche aushalten konnte", erzählt Grefkowicz. Glücklicherweise konnte
      der Gottesmann den Teufel mit Befehlen in Gebetsform vertreiben. Heute ist sie
      immer noch schlank - und sogar einem Orden beigetreten.

      Nichtchristen haben keinen Zutritt

      Nichtgläubige haben bei solchen Austreibungen natürlich nichts zu suchen. Dabei
      fährt der Satan mitunter spielfilmreif zur Hölle: Die Menschen schreien in
      Trance, winden sich in Krämpfen. Manchmal verflucht der Leibhaftige seine
      Peiniger mit der Stimme seines Opfers. "Der Glaube an Satan und den Teufel hat
      in Polen enorm zugenommen", sagt der Warschauer Soziologe Pawel Spiewak. Das
      Phänomen ist schwer zu erklären: Vor der Wende von 1989, war die Welt in den
      Augen der meisten Katholiken noch klar in Schwarz und Weiß aufgeteilt: Der
      Teufel herrschte in Gestalt der Kommunisten, die tapfere Kirche hielt dagegen.

      Heute jedoch ist die politische Landschaft Polens zerklüftet, die Auswahl der
      Lebensstile verwirrend. "Viele Menschen verstehen schon lange nicht mehr, was
      um sie herum stattfindet", sagt Spiewak. Er interpretiert den grassierenden
      Geisterglauben als Versuch, die Welt nach christlichen Maßstäben wieder klar in
      Gut und Böse einzuteilen. Unwohlsein an der postkommunistischen Moderne, aber
      auch psychologische Krankheiten werden kurzerhand als das Wirken des Satans
      verstanden.

      Rockmusik im Visier der Kirche



      DER SPIEGEL
      Exorzismus-Experte Posacki: "Den Satan demaskieren"
      Solche Erklärungsversuche bringen Posacki in Wut. "Alles wird heute
      soziologisiert und psychologisiert." Da sei es gut, dass die polnischen
      Katholiken noch fest im Glauben sind: "Man muss den Satan demaskieren." Wer
      alternative Medizin praktiziert oder in Anspruch nimmt, wer sich mit
      Horoskopen, mit fernöstlicher Meditation oder Esoterik befasst, ist in Gefahr,
      glauben Exorzisten. Rockmusik mit satanischen Versen sei extrem gefährlich.
      Auch Harry-Potter-Romane und Pokemon-Filme gelten Eiferern als bedenklich.

      Selbst nüchterne Schulmediziner in Polen sehen dem Treiben der Kirche mit Milde
      zu. "Besessenheit" sei der katholische Ausdruck für "psychische Krankheit",
      sagt der Krakauer Psychiater Bogdan de Barbaro. Manchmal - so weiß er aus
      seiner Praxis - könne es helfen, bei der Behandlung strenggläubiger Patienten
      einen Exorzisten hinzuzuziehen.



      DPA
      Kulturpalast in Warschau: Gut und Böse in modernen Zeiten
      Doch sieht er auch Gefahren: So würden kranke Menschen, die sich zu sehr auf
      die Künste der Teufelsaustreiber verlassen, häufig zu spät zum Arzt gehe. Der
      Zustand einer schizophrenen Patientin habe sich dramatisch verschlechtert, weil
      sie Medikamente abgesetzt hatte. Noch ist es in Polen nicht zu einem
      spektakulären Exorzismus-Unfall gekommen, wie 1976 im rheinländischen
      Klingenberg. Dort hatten ein fanatischer Pater und die verbohrte Familie der an
      Schizophrenie erkrankten Anneliese Michel, das Mädchen so lange mit
      Austreibungsritualen malträtiert, bis sie starb - an Hunger und Entkräftung.

      www.spiegel.de/panorama/0,1518,300612,00.html
      • Gość: Dyzio Czy można się wyleczyć z czarnoseciństwa?!? IP: *.starnettelecom.pl 21.05.04, 17:00
        Myślę, że pojawiające się na tym forum co i raz polemiki jedynie słusznych
        Prawdziwych Polaków głoszących prawdy objawione pewnej toruńskiej rozgłośni z
        delegatami prezypadkowego społeczeństwa, którzy usiłują bronić się przed
        uszczęślianiem ich na siłę pokazują wyraźnie, iż są to próby wysoce
        moczopędne. "Prawdziwi" są po prostu totalnie impregnowani na odmienny od swego
        punkt widzenia a i myślenie traktują najczęściej jako czynność na tyle bolesną,
        że starają się tego unikać z wszelki9ch sił. Powtarzaja tylko zestaw komunałów
        szybko przechodząc do dość jednorodnych epitetów. Tylko jakoś tak sie dziwnie
        zdarza, że większość tych co głoszą jedynie słuszne hasła i poglądy sami mają
        problemy z przestrzeganiem co poniektórych przykazań a i z wiedza u nich nie
        bardzo. Ale oni i tak uważają, że cześć wiedzy jest po prostu "zła". I jak tu z
        takimi dyskurs prowadzić. Szkoda czasu. Lepiej nie reagować. Jeden z
        publicystów w międzywojniu napisał o takiej sytuacji, iż czeka aż jego oponent
        padnie gdy w ferworze dyskusji zatruje się sam gryząc się przypadkowo w
        język ...
          • Gość: herling przykład strategii szatana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 22:29
            > trzeba ich obsmiewac przy kazdej nadazajacej sie okazji - az pekna ze zlosci -
            > nie mozna przepuscic zadnej okazji

            Szatan zawsze najpierw próbuje "obśmiewać" Kościół. Parady gejów przebranych za
            zakonnice i księży są namacalnym dowodem inspiracji szatańskiej. Przed wojną św.
            Maksymilian Kolbe był świadkiem przemarszu masonów w Rzymie - oni też na złość
            Papieżowi nieśli transparenty wychwalające lucyfera. Mam nadzieję, że Warszawa
            będzie się trzymała z Papieżem i nie wyrzeknie się Chrystusa.
            • Gość: jacek przykład naiwnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.04, 10:29
              > Maksymilian Kolbe był świadkiem przemarszu masonów w Rzymie - oni też na złość
              > Papieżowi nieśli transparenty wychwalające lucyfera. Mam nadzieję, że Warszawa
              > będzie się trzymała z Papieżem i nie wyrzeknie się Chrystusa.

              Mussolini wyrzucil masonow z wladz swoje parti i potem brutalnie ich
              przesladowal - nie mniej brutalnie niz Kosciol - tylko za co innego
              urzednik nie dostal pracy - jesli nie byl zonaty, faszyzm wloski tepil tez
              homoseksualistow

              faszyzm wloski jak widac jest swietnym odniesieniem historycznym dla polskich
              katofaszystow - zapominaja tylko o przesladowaniu katolikow (nienawisc do
              kosciola wynikala ze wzgledow historycznych - kosciol popieral katolickich
              Habsburgow - okupujacych Wlochy)
              • Gość: kronenberg Re: liberofaszyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 12:02
                Podobnie jak komuniści rosyjscy, faszyści niemieccy i włoscy na początku
                posłużyli się masonami (także i Żydami) aby przejąć władzę. Potem ich zwalczali.
                Jest to oczywiście stała metoda diabła, który niustannie majstruje konflikty
                między ludźmi - po to, by się wzajemnie mordowali na złóść Panu Bogu. Po drugiej
                wojnie światowej Rosjanie początkowo posłużyli się Żydami, aby rządzić Polską.
                Nie pamiętasz?

                Podobno Lenina sfinansowali żydowscy bankierzy z Nowego Jorku, traktując to jako
                sprytną inwestycję. A gdy potem Rosjanie wbrew obietnicom przejęli całkowitą
                kontrolę nad rynkiem finansowym (faktycznie likwidując go na stałe - o zgrozo!)
                nowojorscy bankierzy zaczęli potajemnie finansować Hitlera (który nie wiedział,
                od kogo dokładnie dostaje fundusze) w zamian za obietnicę rychłego rozpoczęcia
                konfliktu z Rosją. A propos, we wczesnych latach trzydziestych istniała nawet
                żydowska formacja faszystowska - rodem z Polski - szykująca się do "wyzwolenia"
                Palestyńczyków, która (bezskutecznie) próbowała nawiązać współpracę z Niemcami!

                Chyba już widzisz, że twierdzenie "faszyzm wloski jak widac jest swietnym
                odniesieniem historycznym dla polskich katofaszystow" jest całkiem niedorzeczne.
                Maksymilian Kolbe został zamordowany w obozie koncentracyjnym a niemieccy
                faszyści - podobnie jak rosyjscy komuniści - najbardziej nienawidzili polskich
                księży. Nic w tym dziwnego, skoro i jedni i drudzy działali z inspiracji
                lucyfera. Tak naprawdę, Mussolini nie był dobrym uczniem Hitlera i nie bardzo
                widział, po co ma zlikwidować włoskich Żydow. I nie muszę chyba przypomnieć, że
                sam Papież przechował masę Żydów w Watykanie, łacznie z rabinami (jeden z nich
                się nawet nawrócił potem na katolicyzm).

                Zastanów się więc: dlaczego organizacje gejów tak nienawidzą polskich księży?
                "Katofaszyzmu" przecież nie ma i nigdy nie było. W dobie tzw. "Reformacji" to
                właśnie w arcykatolickiej Polsce była tolerancja, a w innych krajach "Obozu
                Postępu" - posługując się podstępem względnie krwawymi represjami - protestanci
                nawracali katolików na nową wiarę i niszczyli klasztory.

                Obecnie szykuje się - owszem - nowy "faszyzm", ale z katolicyzmem to nie ma nic
                wspólnego. Chciałoby się mowić "homofaszyzm" ale i to nie byłoby prawdą,
                ponieważ nasi nowi hitlerzy tylko posługują się gejami, aby osłabiać
                społeczeństwa zachodnie przed przejęciem totalnej kontroli nad nimi. Aby przejąc
                totalną kontrolę nad Polakami "liberofaszyści" muszą najpierw osłabić Kościół w
                Polsce (nie Kościół we Włoszech tylko Kościół w Polsce!), który pozostaje
                bastionem prawdziwej wiary i jest nadal przywiązany do dekalogu.

                W imię tolerancji dla aborcji (od Clintona 40 milionów dzieci amerykańskich już
                zabitych!) i homoseksualizmu społeczeństwo amerykańskie zostało najpierw
                doszczętnie "rozmiękczone" duchowo. Innymi słowy, przeciętni ludzie mają tam
                "moralny mętlik" w głowie. Widać to w zachowaniu amerykańskich oficerów i
                żołnierzy w Iraku. Czy gestapowcy byli gorsi? Faszyści niemieccy przejęli
                totalną władzę wskazując na zagrożenie ze strony Żydów, którzy w latach
                międzywojennych często chorowali na ideologię komunistyczną (wiadomo -
                skończyłoby się wreszcie z tym chrześcijaństwem). Teraz przyszli faszyści
                zachodni wskazują na zagrożenie ze strony Islamu (wiadomo - każdy muzułmanin to
                potencjalny terrorysta)i szykują się do przejęcia totalnej władzy. A gdy to
                nastąpi, ani ja ani ty nie będziemy mogli tak bezkarnie dysku
                  • Gość: jacek liberofaszyzm - to tak jak woda w proszku cz II IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.04, 13:35
                    za czaso Piusa XII przechowawno kilkudziesieciu Zydow - swiadczyli potem w jego
                    procesei beatyfikacyjnym - jednak kiedy Niemcy wywiezli dwa tysiacy Zydow
                    rzymskich - nikt nie kiwnal palcem - a bylo to wtedy kiedy jednym gestem mozna
                    bylo zablokowac wywozke - Wlosi juz faszyzmu nie znosili !!!

                    poza tym biernosc Piusa XII wobec faszyzmu - oraz doprowadzenie do rozwiazania
                    partii katolicki w Niemczech i we Wloszech - z kim podpisywal konkordaty ???
                    ulatwilo wladzy faszymu i nazistow

                    biernie przygladal sie kolejnym etapom wzmacniania nazizmu - az bylo za
                    pozno !!!
                    jego biernosc w poczatkowym okresie - kiedy nazizm byl slaby - odbila sie na
                    martyrologii ksiezy katolickich - nie wszyscy mieli tak piekna smierc jak o.
                    Maxymiliamn , niektorych oprawcy topili w kloace albo zabijali kijami !!!
                    - a wiec nie tylko nie uratowal pokoju - biernie przygladal sie zagladzie
                    Zydow, Katolikow, masonow i Prawolawnych

    • alex.4 Re: TAK dla rodziny, NIE dla dewiacji 22.05.04, 18:32
      jak rozumiem lpr protestuje przeciwko swojemu istnieniu. Przecież to dewianci.
      Ponieważ IQ zwolenników lpr jest niższe niz przecietnego człowieka więc to
      zboczeńczy.... Ta hałasliwa mniejszość katoli (toz to nie katolicy:))))
      pozdr
                  • d.z Re: Pewna refleksja 24.05.04, 09:06
                    "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i
                    za te, które w innych budzi." Stefan Wyszyński

                    W dyskusji na ten temat dobrze by było aby wziąć pod uwagę słowa prymasa
                    tysiąclecia.

                    Pomyślcie też o pewnej sprawie.
                    Precedens jaki stworzyć może zakaz parady dla gejów jest niebezpieczny dla
                    naszego miasta w przyszłości.
                    Dlaczego?
                    Wyobraźcie sobie, że do władzy w Warszawie dochodzą skrajni komuniści.
                    Wtedy oni mogą zakazać odbywania "Drogi Krzyżowej" bo stwierdzą, że jest ona
                    niezgodna z ich światopoglądem.
                    Przy protestach podadzą przykład władz obecnych zakazujących demonstracji z
                    powodów światopoglądowych.
                    Pamiętać bowiem należy o tym, że dzisiejsze decyzje moga w rózny sposób
                    skutkować w przyszłości.
                    • Gość: michał Re: tygodnik-obłudnik powszechny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 09:55
                      > Wyobraźcie sobie, że do władzy w Warszawie dochodzą skrajni komuniści.
                      > Wtedy oni mogą zakazać odbywania "Drogi Krzyżowej" bo stwierdzą, że jest ona
                      > niezgodna z ich światopoglądem.

                      Mieliśmy już taką próbę narzucania fałszywej tolerancji - ale inicjatywa
                      pochodziła NIE od komunistów (takich też już mieliśmy!) lecz od redaktora
                      pseudokatolickiego "Tygodnika Powszechnego" Turowicza, który podczas jednej z
                      wielu akcji "przeciwko polskiemu antysemityzmowi" agitował za tym, aby z każdego
                      kościoła katolickiego ściągać krzyż (!!!) - po to, by nie ranić uczuć
                      przechodzących Żydów. Nie wiem, jak się potem z tego tłumaczył na sądzie boskim.

                      Oczywiście, że widok krzyża i droga krzyżowa bardzo boli wyznawców szatana.
                      Także rani ich serce widok Polaków sprzeciwiających się publicznej pochwały
                      sodomii, jaką byłaby bezkarna parada gejów w Warszawie.

                      Miejmy szacunek dla prawdy: tak się składa, że przytłaczająca większość polskich
                      "komunistów" mieli wstręt do pornografii i sodomii, ponieważ byli "zarażeni"
                      polską (czyli katolicką) cywilizacją życia. Apele o "tolerancję" dla narkotyków,
                      aborcji i sodomii zaczęły się wraz z powstaniem "Unii Demokratycznej / Unii
                      Wolności" - partii Turowicza. A w innych mediach było "róbta, co chceta". Na
                      szczęście Polacy okazali się dobrymi uczniami kardynała Wyszyńskiego i nie dali
                      się na to nabrać.

                      Organizacje gejowskie dążą do tego, by nasz kraj dołączył do tych, które
                      sankcjonują publiczną akceptację sodomii - a to byłoby równoznaczne z publicznym
                      składaniem hołdu lucyferowi, czyli publicznego wyrzeczenia się Chrystusa. Tego w
                      Polsce nie będzie. Słowo "tolerancja" jest tylko chytrym podstępem, by mylić
                      naszą czujność. Nawet gdyby cały świat dał się oszukać, Polacy pozostaną u boku
                      Chrystusa!
                        • Gość: rtx3 Re: to, co prymas myślał o gejach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 11:38
                          Zdaje się, że kardynał Wyszyński przewidział obecną akcję tolerancji dla tego
                          wszystkiego, co mogłoby z Polaków zrobić narodem degeneratów. Dobrze pamiętam,
                          jak przeczytano jego testament (w obecności Rakowskiego). Kardynał wspomniał o
                          tym, jak przez całe swoje życie przede wszystkim chciał ustrzec naród polski
                          przed rozwiązłością.

                          Przypomniało mi się też, że św. Maksymilian Kolbe pisał przed drugą wojną, że
                          dla masonerii i innych organizacji antykatolickich propagowanie wszelkiego
                          rodzaju rozwiązłości jest główną metodą walki z Kościołem.
                        • Gość: kobieta faceta Re: wirowka w mozgu michala - zbyt wysokie obroty IP: *.LinCom.waw.pl / *.devs.futuro.pl 24.05.04, 11:46
                          O co wam chodzi ? Niech sobie maszerują geje przez Warszawę. Mnie to ani ziębi
                          ani grzeje ! Chcą to idą , nie chcą to nie idą. Co za sprawa ? Oszołomie,
                          przecież nie wszystko co się dzieje na świecie musi Ci się podobac ! Poza tym,
                          jak od dawna wiadomo homoseksualizm nie jest chorobą ! A Ty oszołomie niee
                          wiesz ? Cholera gdzie wasza tolerancja w XXI wieku ?
                          • Gość: ula Re: wirowka w mozgu michala - zbyt wysokie obroty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:09
                            ) Poza tym, jak od dawna wiadomo homoseksualizm nie jest chorobą

                            Owszem, jest chorobą, i to chorobą nabytą a nie wrodzoną. Decyzja o skreśleniu
                            homoseksualizmu z listy chorób - jak wiele innych decyzji podjętych
                            "demokratycznie" przez Amerykanów - teraz jest uznana za błędną. Wiele ośrodków
                            zajmuje się leczeniem tego nawyku. Psychiatrzy mówią, że łatwiej wyleczyć geja
                            niż alkoholika!

                            Oto wywiad z Żydem amerykańskim, który sam był gejem i wyszedł z homoseksualizmu:

                            "Z homoseksualizmu można się wyleczyć

                            Z Richardem Cohenem, prezesem International Healing Fundation w Waszyngtonie,
                            rozmawia Katarzyna Cegielska

                            Przyjechał Pan do Polski jako świadek, który chce dać świadectwo, że jest
                            stuprocentowa szansa na wyjście z homoseksualizmu. W Polsce słyszymy obecnie z
                            jednej strony, że homoseksualizm to nie choroba, a z drugiej, że jest
                            uwarunkowany genetycznie. Proszę powiedzieć, czym jest homoseksualizm?

                            - Po pierwsze, nikt nie rodzi się homoseksualistą. Wielu naukowców uważa, że
                            orientacja płciowa dokonuje się we wczesnym dzieciństwie i zależy od kilku
                            czynników - biologicznych, psychicznych i socjologicznych. Takiego zdania jest
                            również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. A więc możemy z całą pewnością
                            powiedzieć, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że homoseksualizm jest
                            genetyczny czy przekazywany biologicznie.

                            Skąd zatem wzięły się te niedorzeczne teorie?

                            - Kampania, która wystartowała ponad 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych,
                            zorganizowana przez różne grupy homoseksualistów, polega na tym, by tak wpłynąć
                            na opinię publiczną, aby społeczeństwo uwierzyło, że ludzie rodzą się jako
                            homoseksualiści i nie mogą się zmienić. Filozofia tej kampanii jest podobna do
                            filozofii komunizmu. Trzeba powiedzieć coś wystarczająco głośno, powtarzać
                            wystarczająco często przez długi czas, by społeczeństwo uwierzyło w to kłamstwo.

                            W jaki sposób choroba homoseksualizmu zaczęła się rozwijać u Pana?

                            - Było pięć takich czynników, które wpłynęły na to, że zacząłem w pewnym
                            momencie odczuwać pociąg do osób tej samej płci. Po pierwsze, z powodu mojego
                            ojca, który nie wiedział, jak wychowywać dzieci. Był bardzo apodyktyczny i
                            między nami istniał wielki dystans. Po drugie, byłem zbyt blisko matki. Jej
                            relacja z mężem, czyli moim ojcem, była bardzo trudna. Jako dziecko czułem jej
                            ból. Miałem też starszego o cztery i pół roku brata. Kiedy ojciec złościł się i
                            krzyczał na niego, brat krzyczał i bił mnie. Starałem się podjąć z nim walkę,
                            ale był wyższy i silniejszy, więc byłem bez szans. W efekcie tego w domu panował
                            niezdrowy układ - byłem bardzo blisko matki, a zbyt daleko od ojca, a brat
                            znęcał się nade mną.

                            Jakie były pozostałe czynniki?

                            - W szkole byłem wrażliwszy niż inni chłopcy i dlatego często przezywali mnie,
                            naśmiewali się ze mnie. Nie miałem ochoty bawić się z kolegami. Nie uprawiałem
                            też sportu, bo kiedy widziałem ojca i brata, którzy z jednej strony bardzo
                            lubili sport, ale z drugiej nienawidzili się, uznałem, że sport jest głupi i nie
                            będę się za to brał. I wreszcie, kiedy miałem pięć lat, wprowadził się do nas
                            przyjaciel rodziny - wujek Pit, który był słynnym graczem futbolowym. Mieszkał z
                            nami przez pewien czas i był dla mnie wspaniały. Bawił się ze mną, wysłuchiwał,
                            pomagał, opowiadał różne historie. Był dla mnie jak ojciec. Był pierwszym
                            dorosłym mężczyzną, do którego bardzo się przywiązałem i którego pokochałem.

                            Jednak nie robił tego bezinteresownie?

                            - Pewnego wieczoru zaczął mnie wykorzystywać seksualnie. Gdy opuścił naszą
                            rodzinę, tak stłumiłem te bolesne wspomnienia, że przez 25 lat nie powracały.
                            Jednak te pięć czynników, o których wspomniałem, sprawiło, że stałem się
                            homoseksualistą. Taka jest moja osobista historia. Pracuję teraz z tysiącami
                            kobiet i mężczyzn i każda historia jest inna, ale można odnaleźć w nich pewne
                            podobieństwa.

                            Jakie są te podobieństwa?

                            - Generalnie w dzieciństwie chłopcy mają zbyt słabą relację z ojcem, a zbyt
                            bliską z matką. Dziewczynki odwrotnie. Dlatego oddalają się od rówieśników tej
                            samej płci. Po prostu czują, jakby nie należeli do tej grupy. Jeżeli chodzi o
                            wspólny czynnik biologiczny, to musimy stwierdzić, że te kobiety czy mężczyźni
                            są ludźmi bardzo wrażliwymi. Mogę dać taki przykład, że gdy w rodzinie jest 10
                            dzieci i jedno z nich będzie szczególnie wrażliwie, to zachodzi wielkie
                            niebezpieczeństwo, że może stać się homoseksualistą. Wcale jednak nie grają tu
                            roli żadne czynniki genetyczne, tylko temperament dziecka i jego sposób percepcji.
                            Podzieliłem się z panią moją osobistą historią życia i mogę od razu przewidzieć,
                            co powie wielu homoseksualistów w Polsce: "O, jaki biedny facet! Ja miałem
                            bardzo dobrą rodzinę, dobrego ojca! A ten rozkleił się, rozpłakał, bo miał złą
                            rodzinę!". Taka jest linia ich środowiska. Ale to, co mówią, nie jest prawdą.

                            Dlaczego homoseksualizm jest promowany w Polsce i na całym świecie?

                            - Teraz, w roku 2004, mówimy, że wszędzie widzimy homoseksualizm. A ja od ponad
                            30 lat obserwuję, jak krok po kroku, punkt po punkcie realizuje się pewien
                            program. Podam przykład. Jeśli wrzucisz żabę do garnka z wodą i nastawisz gaz na
                            cały regulator, woda się zagotuje i żaba zdechnie. Ale jeśli wrzucisz żabę do
                            garnka i będziesz delikatnie podkręcał płomień przez dłuższy czas, żaba nie
                            zorientuje się, że woda się podgrzewa. Dopiero po bardzo długim czasie "powie":
                            "O, woda się gotuje". Tak samo jest z promocją homoseksualizmu. Od 30 lat trwa
                            wielka wojna przygotowana bardzo drobiazgowo, krok po kroku. Promocja
                            homoseksualizmu ma bardzo głębokie korzenie, wielką siłę oddziaływania, włożono
                            w nią bardzo dużo pieniędzy. Wchodzi do systemu edukacji, do towarzystw
                            naukowych i polityki. Homoseksualiści są bardzo mocno eksponowani w mediach,
                            sztuce i rozrywce. Widzimy też, że promotorzy tych ruchów wchodzą do każdej
                            religii. Każda religia jest od środka dzielona na tych, którzy akceptują
                            homoseksualizm, i tych, którzy go odrzucają. Dlatego można powiedzieć, że teraz
                            woda się gotuje.

                            Czemu miała służyć ta prowadzona przez 30 lat krok po kroku kampania?

                            - Celem jest kompletna akceptacja homoseksualizmu - wszędzie - w religii, nauce,
                            szkole, polityce. Promotorom kampanii chodzi o to, żeby na równi stawiać
                            heteroseksualność i homoseksualność jako coś zupełnie normalnego. I żeby nie
                            było żadnych "prześladowań". Musi być szacunek i miłość.

                            A co z szacunkiem i respektem dla osób takich jak Pan, świadczących o tym, że
                            homoseksualizm to nabyta choroba, z którą trzeba walczyć i rugować ze swego życia?

                            - Ważne, by zrozumieć tu pewną życiową filozofię. Wszystko postawiono w ten
                            sposób, że homoseksualista dziś mówi: "Jestem osobą homoseksualną - tu nie
                            chodzi tylko o jakieś zachowania - to jestem ja, to jest moje wnętrze, moja
                            osobowość, Pan Bóg mnie takiego stworzył i muszę to zaakceptować. A jeśli ty
                            tego nie rozumiesz, to znaczy, że mnie nienawidzisz. A jeśli nienawidzisz, to
                            znaczy, że nie jesteś prawdziwym chrześcijaninem, nie ukazujesz swoim życiem
                            miłości Boga, jesteś diabłem i homofobem". Oni nie zauważają różnicy między tym,
                            kim jestem, a tym, co robię.

                            Pan jednak zdołał uzdrowić swoje myślenie i wyszedł na prostą ze swojej
                            słabości. Jak to się stało?

                            - Żyłem w czasach, kiedy wstydem było wypowiedzieć nawet słowo homoseksualizm.
                            Nie mówiło się o tym tak jak teraz. Kiedy byłem mały, miałem trzy marzenia. Nie
                            wiem, skąd one się wzięły, domyślam się, że od Boga. Moim pierwszym marzeniem
                            było mieć dobrego przyjaciela, który będzie mnie rozumiał, nie osądzał, którego
                            ja też bym kochał i rozumiał. To marzenie się spełniło podczas studiów
                            uniwersyteckich. Ja byłem żydem, on był katolikiem. Prawdę mówiąc, przez niego
                            spotkałem Jezusa. Czytając razem Pismo Święte, odkryliśmy, że nasze fizyczne
                            relacje zupełnie nie przystają do woli Bożej. Moim drugim marzeniem było
                            podróżować po świecie, aby bawić ludzi i ich uczyć. Przez wiele lat śpiewałem w
                            chórze. Podróżowaliśmy po Stan
                            • Gość: ula ciag dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:11
                              ciag dalszy:

                              "- Żyłem w czasach, kiedy wstydem było wypowiedzieć nawet słowo homoseksualizm.
                              Nie mówiło się o tym tak jak teraz. Kiedy byłem mały, miałem trzy marzenia. Nie
                              wiem, skąd one się wzięły, domyślam się, że od Boga. Moim pierwszym marzeniem
                              było mieć dobrego przyjaciela, który będzie mnie rozumiał, nie osądzał, którego
                              ja też bym kochał i rozumiał. To marzenie się spełniło podczas studiów
                              uniwersyteckich. Ja byłem żydem, on był katolikiem. Prawdę mówiąc, przez niego
                              spotkałem Jezusa. Czytając razem Pismo Święte, odkryliśmy, że nasze fizyczne
                              relacje zupełnie nie przystają do woli Bożej. Moim drugim marzeniem było
                              podróżować po świecie, aby bawić ludzi i ich uczyć. Przez wiele lat śpiewałem w
                              chórze. Podróżowaliśmy po Stanach i po Azji. Tak spełniło się moje drugie marzenie.

                              A jakie było trzecie marzenie?

                              - Ożenić się i mieć rodzinę. Kiedy śpiewałem w chórze, spotkałem dziewczynę z
                              Korei, która tańczyła w zespole folklorystycznym. Często razem koncertowaliśmy.
                              Pobraliśmy się, ale na początku była katastrofa. Wtedy stanąłem wobec problemu,
                              że muszę wyleczyć się z homoseksualizmu. Modliłem się do Boga, studiowałem
                              Biblię, pomagałem ludziom, wszystko po to, aby Pan Bóg zabrał ode mnie moją
                              chorobę. Powróciły cierpienia z dzieciństwa i to było dla nas straszne i trudne.
                              Zmagałem się przez cztery lata mojego małżeństwa, aż wreszcie zostałem wyleczony
                              z homoseksualnych skłonności.

                              Czy żona pomogła Panu?

                              - Ona po prostu się ze mną nie rozwiodła. Obecnie mamy trójkę wspaniałych dzieci.

                              Teraz stara się Pan innych wydobyć z homoseksualizmu. W jaki sposób Pan to
                              czyni, przy pomocy jakich technik terapeutycznych?

                              - Od piętnastu lat jestem psychoterapeutą i pomagam ludziom. 99,9 procent
                              psychoterapeutów zupełnie nie wie, w jaki sposób pomóc kobietom i mężczyznom,
                              którzy mają problem niechcianego pociągu do tej samej płci. Napisałem książkę
                              "Wyjść na prostą" po to, aby powiedzieć ludziom prawdę, czym jest
                              homoseksualizm. Stosuję praktykę czterech kroków, by człowiek, który jest
                              homoseksualistą czy biseksualistą, mógł zmienić orientację płciową na
                              heteroseksualną. W rzeczywistości nie ma homoseksualizmu jako takiego, tylko
                              jest człowiek, który ma pewne odczucia. Trzeba zrozumieć, w jaki sposób one się
                              rodzą, by pomóc wyleczyć się z nich.

                              Jakie są te cztery kroki, stopnie wychodzenia z homoseksualizmu?

                              - Powiem pokrótce o trzech. Po pierwsze, trzeba zrozumieć przyczyny powstawania
                              pociągu do osób tej samej płci. W książce wyszczególniłem dziesięć potencjalnych
                              czynników, są to m.in.: temperament, zranienia hetero- i homoemocjonalne,
                              zranienia obrazu ciała czy nadużycia seksualne. Gdy ktoś przychodzi do mnie z
                              problemem homoseksualizmu, pomagam mu najpierw odkryć i nazwać czynniki, które
                              odegrały rolę w jego przypadku. Następnie staramy się uzdrowić każdy z tych
                              czynników. Oczywiście uzdrawianie tych ran następuje w różny sposób u każdej
                              osoby. Stosujemy indywidualne podejście do każdego - przechodzenie przez ból i
                              wspomnienia z przeszłości. Trzeba od nowa ustawić dobre relacje. Punkt trzeci to
                              doświadczenie zdrowej miłości pomiędzy osobami tej samej płci, aby doświadczyć
                              swojej tożsamości płciowej. Wszystko to zawarłem w książce "Wyjść na prostą".

                              Co poradzić rodzicom, którzy borykają się z homoseksualizmem u swoich dzieci?

                              - Najlepiej byłoby jak najwc ześniej odkryć u dziecka te zaburzenia. Jeśli twój
                              syn jest zbyt słodki, zbyt miły - bądź ostrożny, chłopcy tacy nie są. Sprawiają
                              kłopoty, niszczą rzeczy, przedrzeźniają, są opryskliwi. Jeśli twoja córka nie
                              lubi ubierać się w sukienki, odrzuca swoją kobiecość, nie bawi się z innymi
                              dziewczynkami - bądź uważny. Jeśli twój syn chodzi do szkoły podstawowej, jest w
                              wieku 6-11 lat i czuje się bardziej swojsko w towarzystwie dziewczynek - uważaj.
                              To mogą być niektóre ze zwiastunów homoseksualizmu. Jeśli chłopak jest odrzucony
                              przez ojca lub sam odrzuca ojca, jest to bardzo niebezpieczne. Jeśli np. ojciec
                              lubi sport, a syn tylko sztukę i na tej podstawie odrzuca ojca, to jest bardzo
                              niebezpieczne. A jeśli córka odrzuca matkę, albo zbyt kurczowo się jej trzyma,
                              to są też niebezpieczne oznaki. Ojcowie, bądźcie dobrymi, męskimi ojcami. Matki,
                              bądźcie dobrymi, kobiecymi matkami. Kochajcie się wzajemnie, rozmawiajcie z
                              waszymi dziećmi o płciowości - odpowiednio do wieku dziecka. W ten sposób
                              wytworzycie poczucie, że relacje płciowe między mężczyzną a kobietą, mężem i
                              żoną są czymś wspaniałym, bo stworzył je Pan Bóg.

                              Decyzja o wykreśleniu homoseksualizmu ze spisu zaburzeń psychicznych najpierw
                              Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a potem Światowej Organizacji
                              Zdrowia nie była oparta na przesłankach naukowych. Proszę opowiedzieć, w jaki
                              zatem sposób się to dokonało?

                              - Decyzja o wykreśleniu homoseksualizmu z listy chorób została podjęta na
                              dorocznym Kongresie Psychiatrów Amerykańskich. Przez trzy lata, od 1970 do 1972
                              roku, kiedy podejmowano problem homoseksualizmu, aktywiści homoseksualni wpadali
                              na te spotkania i rozbijali je. Krzyczeli: "Przestańcie nas zabijać, wy nas
                              nienawidzicie". To po prostu niewiarygodne, że takie rzeczy działy się na
                              dorocznym zjeździe psychiatrów. Naukowcy byli porażeni i obezwładnieni.
                              Równolegle homoseksualiści prowadzili także kampanię skierowaną do wszystkich
                              psychiatrów. Wydali na to miliony dolarów. I popatrzmy, co się dokonało.
                              Wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób dokonało się nie w oparciu o badania
                              naukowe, tylko pod wpływem długotrwałej kampanii. Naukowcy powiedzieli:

                              "Homoseksualiści to biedni ludzie, cierpiący, a my doprowadzamy ich do
                              szaleństwa. Nie opierajmy się teraz na badaniach, tylko zagłosujmy, czy chcemy,
                              aby homoseksualizm był na liście chorób, czy nie".

                              I odbyło się głosowanie. Jak w nauce może się odbyć głosowanie? Przecież to
                              absurd! Kiedy w grudniu 1973 roku na Kongresie podpisano, że w wyniku głosowania
                              skreślamy homoseksualizm z listy chorób, na drugi dzień w każdej gazecie ogromne
                              tytuły krzyczały: "Naukowcy powiedzieli, że homoseksualizm jest czymś normalnym".

                              Dziękuję za rozmowę."
      • Gość: gizela Re: TAK dla rodziny, NIE dla dewiacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 12:22
        Przeczytałam gdzie indziej. Myślę, że gość trafił w sedno, jeśli chodzi o to,
        czy należało w Krakowie milczeć podczas parady gejów i ich kumpli:

        "Ktokolwiek wychodzi na ulice po to tylko, aby ludziom coś powiedzieć o polityce
        doskonale wie, że może wywołać żywą reakcję na to, co tym ludziom mówi. Tak
        zawsze było i zawsze będzie. Wie o tym każdy polityk, który kiedykolwiek miał
        przyjemność przemawiać do tłumów. Mogą lecieć słowa a także zgniły jajka lub
        pomidory. Tak wygląda wolność słowa w kraju wolnym. Taka jest wieloletnia
        tradycja europejska! Przemarsz gejów był czynem politycznym, a kto się para
        polityką musi pogodzić się z możliwością żywiołowej reakcji tłumu.

        Mówienie w takim wypadku o konieczności odwoływania się do prawników i sądów
        jest co najmniej nie na miejscu i jest typową reakcją dla ludzi wychowanych w
        totalitaryzmie (vide żałosne sprawy sądowe wytoczone przez Urbana [którego
        Bender nazwał "Goebbelsem Stanu Wojennego"] i Kwaśniewskiego [którego Lepper
        nazwał "Nierobem"]). Schroeder, Bush i Blair obrzucani są codziennie różnymi
        epitetami - ale ani przez chwilę nie przychodzi im do głowy, aby swoich
        oskarżycieli podawać do sądu!

        Należy się raczej cieszyć z tego, że politycznie poprawnym mediom polskim nie
        udało się całkowicie uśpić politycznej i moralnej czujności Krakowian. Zdaje
        się, że Naród się wreszcie budzi - a tego manipulatorzy medialni najbardziej się
        boją: wołają "bandyci", "chuligani", "pseudokibice", "faszyści" - zupełnie tak,
        jak dawniej robili komuniści!"

        i dalej:

        "No właśnie! Założenie organizatorów tego przemarszu-parady zboczeńców było
        takie, że tłum krakowski będzie milcząco patrzył i milcząco "aprobował" - tak,
        jak za czasów komuny. Tak ludzie byli wtedy tresowani. Wiedzieli, czym mógłby
        się kończyć jakikolwiek głośny sprzeciw. Najwyżej mógł coś przeciwko komunie
        powiedzieć ksiądz na ambonie - wiedząc, że będzie wezwany przez Urząd
        Bezpieczeństwa lub grożony w inny sposób. A co się stało z księdzem Popiełuszko
        i innym? Teraz liberofaszyści chcieliby wprowadzić w Polsce to, to już jest w
        Ameryce, gdzie pewne mikroskopijne mniejszości (w tym geje i Żydzi) cieszą się
        całkowitym immunitetem politycznym. To dopiero jest totalitaryzm! Nic dziwnego,
        że coraz więcej ludzi teraz słucha Radio Maryja. Dawniej musieli sluchać Radio
        Wolnej Europy, aby czegoś się dowiedzieć o tym, co się w Polsce dzieje."
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka