Gość: janusz lewandowski
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.05.04, 17:06
Wstyd
Polityk LPR Wojciech Wierzejski, lider warszawskiej listy tej partii w
wyborach do Parlamentu Europejskiego, odmówił podania ręki Szymonowi
Niemcowi, gejowi, który jest organizatorem planowanej na 11 czerwca Parady
Równości w Warszawie. W 1999 r. Wierzejski - wówczas przedstawiciel Młodzieży
Wszechpolskiej - zapowiadał: "My będziemy rządzić, ale w polskim interesie, a
nie w interesie Żydów, czy Niemców".
- Takim ludziom ręki nie podaję - wytłumaczył gest wobec Niemca Wierzejski.
Dzięki poparciu PSL, PiS i PO, które zawarły z LPR koalicję w sejmiku
mazowieckim, Wierzejski sprawuje urząd wicemarszałka województwa.
Do incydentu doszło w środę podczas debaty w redakcji "Życia Warszawy" z
udziałem zwolenników i przeciwników parady. Niemiec, szef Międzynarodowego
Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce, w liście
przesłanym do naszej redakcji tak opisał debatę w "ŻW": "Spotkanie rozpoczęło
się od niewielkiego zgrzytu, kiedy wicemarszałek zapowiedział, że on nie
będzie dyskutował z homoseksualistami i nie zgadza się na żaden kompromis (w
sprawie Parady Równości - przyp. red.). (...) Pan Wierzejski co chwila
informował, że LPR i tak zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do Parady
Równości. Stwierdził również, że >>odmawia takim ludziom prawa do
demonstrowania na ulicach<<".
Według Niemca, wicemarszałek przez cały czas twierdził, że reprezentuje
wszystkich warszawiaków i obywateli województwa mazowieckiego. "Jak widać,
kultura osobista i honor, jaki powinien przyświecać każdemu reprezentantowi
narodu wybranemu w demokratycznych wyborach, są Panu wicemarszałkowie obce" -
napisał organizator Parady Równości. Jego zdaniem, na terenie Mazowsza
mieszka ponad 200 tys. osób homoseksualnych, "a także setki tysięcy innych
osób, które zapewne również nie znajdują się na liście tych, którym Pan
wicemarszałek podaje rękę". Niemiec zachęca wszystkich, którzy chcą
zaprotestować przeciwko zachowaniu Wierzejskiego, do wysyłania listów na
adres Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego.
Próba zablokowania Parady Równości w Warszawie nie jest pierwszą akcją
ideologiczną, w której Wierzejski wykorzystuje autorytet urzędu
marszałkowskiego. 27 kwietnia, w tekście "Wyskrobać wicemarszałka",
napisaliśmy, jak Wierzejski posługując się pieczęcią Zarządu Województwa
Mazowieckiego w Warszawie, rozesłał do dyrektorów publicznych placówek
zdrowotnych pismo z nakazem niewykonywania aborcji, nawet jeśli nakazują to
względy medyczne lub ciąża jest wynikiem gwałtu. Wicemarszałek twierdził, że
ten zakaz ma obowiązywać do czasu wyjaśnienia przez Trybunał Konstytucyjny,
czy obowiązująca ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i
warunkach dopuszczalności ciąży jest niezgodna z konstytucją.
Wierzejski nawet nie polemizował. Zamieścił nasz artykuł na swojej stronie
internetowej, zaanonsowany dopiskiem ">>TRYBUNA<< atakuje".
Na początku kwietnia wicemarszałek przygotował inny list - do aptekarzy z
Mazowsza. Straszył w nim prokuratorem właścicieli aptek, którzy sprzedają
legalny i dopuszczony do obrotu środek antykoncepcyjny postinor duo.
Innym przykładem wykorzystywania przez Wierzejskiego publicznego urzędu do
promocji jego przekonań światopoglądowych było wysłanie do szkół katolickiego
miesięcznika "Wychowawca". Według wicemarszałka, periodyk mógłby pomóc
nauczycielom w pracy pedagogicznej. Zawierał m.in. takie teksty: "Nie możemy
dopuścić, aby postkomuniści drogą ustaw państwowych narzucili całemu
społeczeństwu elementy skompromitowanej doktryny marksistowsko-leninowskiej -
legalizację zbrodni aborcji" albo "Wkładka wewnątrzmaciczna niszczy poczęte
życie ludzkie".
Jeszcze kilka lat temu Wierzejski był nikomu nieznanym działaczem kanapowych
wówczas organizacji skrajnej prawicy - Młodzieży Wszechpolskiej i Stronnictwa
Narodowego w Białej Podlaskiej, a potem w Warszawie. Po raz pierwszy zaczęło
być o nim głośno w październiku 1999 r., kiedy grupa liderów Młodzieży
Wszechpolskiej odeszła do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, które -
jako część AWS - współrządziło wówczas Polską. Wierzejski, wtedy szef Sądu
Koleżeńskiego MW, ostro atakował rozłamowców. Już wtedy specjalizował się w
rozsyłaniu listów. W liście "Akcja czyste ręce II", skierowanym do członków
Rady Naczelnej organizacji, stwierdzał: "Gdyby R. Dmowski widział, że jacyś
>>narodowcy<< idą w koalicję z partią mniejszości żydowskiej (UW), takim
przedwojennym Bundem, a dodatkowo z liberałami i jawnymi masonami pod
premierostwem ewangelika, że opowiadają się za utratą Niepodległości (UE,
NATO), za wyprzedażą majątku Niemcom, że realizują kurs proniemiecki, to...
myślę, że nakazałby, jak to było w 1905 r., użyć browningów i zlikwidować co
niektórych mącicieli".
Zapowiadał też: "My będziemy rządzić, ale w polskim interesie, a nie w
interesie Żydów, czy Niemców. Rządy w interesie obcych nas nie interesują".
Pisał, że byłym kolegom można po chrześcijańsku wybaczyć zdradę organizacji,
ale nie zdradę ojczyzny: "Tego nie wybacza się nigdy! Za to tylko kula albo
sucha gałąź!".
Kiedy w 2001 r. narodowcy weszli do Sejmu pod szyldem Ligi Polskich Rodzin,
Wierzejski - choć kandydował - mandatu poselskiego nie zdobył. Mimo tego stał
się jednym z najbliższych współpracowników lidera LPR Romana Giertycha.
Jesienią 2002 r. po wyborach samorządowych został jednym z wicemarszałków
woj. mazowieckiego. Stanowisko to zawdzięcza poparciu bardziej umiarkowanych
partii: PSL, PiS i PO, które zawarły z LPR koalicję w sejmiku. Teraz ze
swoimi nietolerancyjnymi poglądami jest w Warszawie wizytówką LPR w
eurowyborach
-jest mi ogromnie wstyd ze ten palant został wybrany na to zaszczytne
stanowisko glosami radnych PO..mam nadzieję ze koledzy sie zrehabilitują i
odwolają tego ksenofoba... to jest wstyd i chańba na całą Europę!