Zycie i praca w Warszawie

31.08.11, 15:26
Witam serdecznie,

Mieszkam obecnie w Berlinie. Mam dobra prace i zarobki. Przyznam ze mieszka mi sie tu bardzo wygodnie. Ludize sa przyjazni (w wiekszosci) miasto relatywnie czyste i spokojne. Komunikacja miejska bardzo dobra. Ogolnie naprawde polecam to miasto kazdemu kto... no wlasnie tak jak ja i moja zona nie teskni tak niesamowicie za rodzina i bliskimi ktorych tu nie mamy. Prawda jest taka ze jest tu wszystko oprocz rodziny i starych znajomych. W zwiazku z tym myslimy z zona a raczej nie tyle myslimy co juz raczej postanowilismy ze najdalej za 24 miesiace wracamy do Polski. Jak oczywiscie wiemy w Polsce jak to wszedzie na swiecie w jednym miejscu lepjej w drugim gorzej. Obecnie zastanawiamy sie dokad wrocic, to znaczy do jakiego miasta. Zalozenia sa takie ma byc mozliwie nie zadaleko do miasta Lomza oraz musi to byc duzo osrodek miejski abym mogl znalezc dobrze platna prace w sektorze IT. No i jakby nie patrzec pierwsza i w zasadzie jedyna nasuwa sie Warszawa. No i tu zaczynaja sie schody. Po pierwsze nie znam tak naprawde Stolicy, po drugie ceny nieruchomosci sa dosc przytlaczajace. Po trzecie komunikacja miejska i stan drog z tego co slyszalem jest w dosc oplakanym stanie no i na koniec przestepczosc... Chcialbym zatem zapytac bardziej doswiadczonych Warszawiakow o:

1. Jak to jest z tymi mieszkaniami? Jakie dzielnice sa bezpieczne ladne zadbane i relatywnie tanie?
2. Czy drogi w stolicy sa faktycznie az tak oplakane?
3. Czy komunikacja miejska jezdzi o czasie?
4. Jak to jest z ta przestepczoscia?
5. Jak dlugo jedzie sie do pracy oddalonej powiedzmy o 10km?
6. I co jeszcze warto wiedziec o naszej stolicy.
    • warzaw_bike_killerz Re: Zycie i praca w Warszawie 31.08.11, 15:47
      Ad1: Dzielnica zadbana, ladna i realtywnie tania to Ochota.
      Ad2: nie drogi nie sa w stolicy w stanie oplakanym. mowie to z pozycji kierowcy Stupid Unuseful Vehicle.
      Ad3: 96% warszawiakow jest zadowolona ze swiadczonych uslug przez komunikacje miejska. Gdzies czytalem w Gazecie Stolecznej.
      Ad4: Przestepczosci nie ma. Tzn takiej jaka by przeszkadzala normalnemu obywatelowi. Chyba, ze chodzi o przestepczosc parkowania pojazdow na trawnikach.
      Ad5: Moj rekord: 7 km - okolo 1 godzina 45 minut. Oczywiscie kazdy idiota zostawilby samochod i poszedl na piechote. Ja nie moglem znalezc uczciwego miejsca do parkowania, wiec nie chialem podpadac pod poprzedni punkt - bylem jeszcze wiekszym idiota od idioty, ktory zostawil pojazd na trawniku.
      Ad6. Zapraszamy! Stolica jest pelna niespodzianek i kazdy znajdzie cos ciekawego dla siebie jesli posiada cenne zalety minimalisty.

      • wawrzynk13 Re: Zycie i praca w Warszawie 31.08.11, 22:40
        Dzieki wielkie za odpowiedz.
        • balcerek_jozef Re: Zycie i praca w Warszawie 09.09.11, 20:55
          Dementuję - komunikacja miejska jest fatalna w Warszawie, to samo ze ścieżkami rowerowymi, kultura kierowców, rowerzystów i przechodniów pozostawia wiele do życzenia. Możesz przeżyć szok kulturowy.
    • maxym74 Re: Zycie i praca w Warszawie 31.08.11, 15:54
      Drogi Warzywniaku,

      Nie wracajcie do Warszawy!
      1. Nie ma dobrych i jednocześnie tanich dzielnic. Najdroższe to te najlepsze Mokotów, Żoliborz, Wilanów
      2. Drogi średnie, ale jak zakorkowane.
      3. ZTM do bani, przejrzyj forum - kubeł pomyj na tę instytucje leci - ZTM w tej sytuacji dba już tylko o dobry PR, a nie o dobrą komunikację (ich strona jak laurka). Ja co prawda nie korzystam, ale z tego co wiem, to często jest to gehenna jeździć ZTM.
      4. Przestępczość jest, ale na Pradze, nie w Warszawie (bezpiecznie na Wilanowie, Mokotowie, Żoliborzu - co innego statystyki ale one nie rozgraniczają osiedli zamkniętych i zrujnowanych).
      5. Do pracy mam 15 min furą, ale to ja decyduję, gdzie pracuję. Ludzie na etatach w autobusach podobno do 1,5 h jeżdżą - w zatłoczonych śmierdzących autobusach, pociągach SKM itp.
      6. Nie warto się interesować stolicą! Jak inne miasta, zawalona śmieciami, reklamami, brud, smród, ubóstwo, plebs, napływ - wszelkie patologie. Miastem rządzi kobieta z Międzylesia średnio ogarniająca, co robią miejskie spółeczki.
      Sporo was będzie kosztowało urządzić się we w miarę bezpiecznym miejscu. NIE POLECAM! Berlin wielokrotnie lepszy mimo napływu Turków i ich następców Hindusów.
      • Gość: ja [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 16:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • wawrzynk13 Re: Zycie i praca w Warszawie 31.08.11, 22:41
        oj jakze rozbierzna opinia od poprzedniej. Berlin oczywiscie baardzo fajne miasto ale jak mowie nie kazdy nadaje sie na emigracje... Dziekuje za odpowiedz.
      • balcerek_jozef Re: Zycie i praca w Warszawie 09.09.11, 20:57
        i tutaj zgodzę się z w/w uwagami
    • Gość: mika Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.fbx.proxad.net 02.09.11, 12:36
      Nie wracaj do Polski ani do Warszawy po okresie zycia za granica! Ja mam takie doswiadczenie na koncie, tez powrot do Warszawy i naprawde szczerze odradzam.
      Bedzie cie razic wszystko: od relacji miedzyludzkich, przez brak kultury, po estetyke i chore relacje w miejscu pracy oraz kulture pracy (od razu nastaw sie na to, ze jesli wyjdziesz zgodnie z czasem pracy co jest naturalne i wrecz obowiazkowe w Niemczech, w Polsce bedziesz czara owca i odszczepiencem, a to tylko jeden przyklad). W dodatku ja kocham Warszawe, a nawet teraz, wiele lat po powrocie, nie moge zaakceptowac tego co tu sie dzieje :(

      Odnosnie Twoich pytan:
      1. Jak to jest z tymi mieszkaniami? Jakie dzielnice sa bezpieczne ladne zadbane i relatywnie tanie?
      W Warszawie nie ma tanich, zadbanych mieszkan. Sa drogie oraz bardzo drogie zadbane ENKLAWY w niektorych dzilenicach oraz... slumsy. W dodatku kupno mieszkana przypomina chodzenie po polu minowym, wiec skoro nie znasz miasta, to lepiej najpierw wynajac cos na dwa-trzy lata, a dopiero potem podjac decyzje o kupnie, gdy juz bedziesz znal plusy i minusy roznych czesci miasta (przykladowo: Wilanow miejscami jest bardzo podmokly, na Ochote jest fatalny dojazd z powodu wiecznych korkow, zas na Mokotowie, ktory jest ogromny bywa bardzo roznie, ale zawsze tam, gdzie jest dobrze, jest tez bardzo drogo - nawet kilkanascie tys za m² mieszkania)
      2. Czy drogi w stolicy sa faktycznie az tak oplakane?
      Nawierzchnie glownych ulic zostalu wymienione, ale Warszawa ma jedne z najwiekszych korkow w Europie, srednia predkosc w szczczycie to czesto np. 18 km/godz. Dojazdy sa najwieksza bolaczka wszystkich, poza kolumnami rzadowymi.
      3. Czy komunikacja miejska jezdzi o czasie?
      Jezdzi, ale wiekszosc autobusow i tramwajow jest w oplakanym stanie: brudne i smierdzace, w szczycie zatloczone poza granice przyzwoitosci, w dodatku ludzie sa wobec siebie bardzo nieurzejmi, wrecz chamscy. Komfort zerowy, zima zimno, latem goraco. Co prawda trwa wymiana taboru, jednak to jeszcze potrwa. Zostaje metro, ktore jest OK, z tym ze Warszawa ma jedna linie, a mieszkania obok niej naleza do najdrozszych w swoich segmentach jakosciowych, a w szczycie tlok.
      4. Jak to jest z ta przestepczoscia?
      Jak w duzym miescie europejskim, bez przesady w zadna strone. Narkotyki w szkolach, drobne kradzieze w tlocznych miejscach, za to w ostatnich czasach policja rozbila najwieksze gangi kradnace samochody, wiec tu widac znaczaca poprawe niz np. 10 lat temu.
      5. Jak dlugo jedzie sie do pracy oddalonej powiedzmy o 10km?
      W szczycie musisz przewidziec ok. godziny, jak zle wybierzesz lokalizacje mieszkania to wiecej, nawet poltora godziny, jesli dobrze - zmiescisz sie w 45 min (od wyjscia z domu do wejscia do biura).
      6. I co jeszcze warto wiedziec o naszej stolicy.
      -Zapomnij o zaufaniu doradcom, posrednikom, sprzedajacym ci jakis towar, mieszkanie, samochod. W Polsce krolem jest pieniadz, nie ma renomy firmy czy dobrej opinii.
      -Bardzo uwaznie czytaj wszystkie umowy, im mniejszym drukiem sa napisane, tym uwazniej trzeba je przeczytac i zrozumiec kazdy detal.
      -Slowo nie ma zadej wartosci podonie jak umowa ustna, wszystko musi byc zapisane
      -Jesli masz wiecej niz 35-38 lat zaponij o jakich rozrywkach poza kinem i restauracjami, w tym wieku w Polsce sie nie zyje lecz nianczy dzieci i siedzi przed telewizorem - do klubu nocnego cie nie wpuszcza.
      -Z 90% pewnoscia mozna powiedziec, ze bedziecie miec w Warszawie mniej znajomych i przyjaciol niz obecnie macie w Berlinie, bo relacje miedzyludzkie sa slabe, ograniczaja sie do rodziny i znajomych ze studiow czy szkol.

      Biorac pod uwage warunki zycia w Warszawie - przesiadywanie w pracy po godzinach, krotkie urlopy, itd. oraz korki przy wjazdach i wyjazdach - z Warszawy do Lomzy bedziesz mial taki czas dotarcia jak z Berlina samolotem. Po otwarciu lotniska tanich linii w Modlinie, z Berlina bedzie blizej i szybciej niz np. z Ursynowa czy Wilanowa. Jak do tego dodasz ceny w sklepach (za produkty dobrej jakosci placi sie juz wiecej niz za te same w Niemczech), ceny mieszkan, stale rosnace ceny zycia (czynsze, podatki, woda, itd.) to moze byc taniej kupic zonie bilety na caly rok z gory do Modlina niech sobie lata do rodziny na jeden-dwa weekendy w miesiacu za 50-70 euro a wy bedziecie zyc w normalnych warunkach, bedizecie miec zapewnione emerytury, ochrone zdrowia, itd. Dobrej decyzji zycze!
      • Gość: wawrzynk13 Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.nokia.com 02.09.11, 13:37
        mika bardzo dziekuje za baaardzo wyczerpujaca odpowiedz. Tak naprawde to potwierdzasz oczywiscie moje obawy. Zapewne inaczej czuja ludzie urodzeni w Warszawie i tam zyjacy czesto od pokolen. Dla nich to wszystko to norma. Ja wczesniej mieszkalem w Łodzi i nie jest mi odlegla polska rzeczywistosc, ale przyznam ze po tych kilku latach tutaj spedzonych bardzo boja sie zderzenia z Polska. Nie mowie tylko o wynagrodzeniu ktore tutaj pozwala mi zyc dostatnio (bez oczywiscie przesadzy na zdrowym poziomie w sensie przyzwoite mieszkanie normalne jedzenie, wakacje i samochod i wszystko bez jakich wiekszych wyzeczen) - a pracuje tylko ja wiec jesli zona poszla by do pracy to juz wogole byloby baaardzo ok. No w kazdym razie moze pozostaje rozwazyc trojmiasto... bo fakt jest taki ze Warszawy sie zwyczajnie boje. Czyli reasumujac Ty mika zalujesz powrotu do Polski?? Dlaczwgo zatem nie wyjedziesz?

        • balcerek_jozef Re: Zycie i praca w Warszawie 09.09.11, 20:59
          Niestety Mika napisała prawdę.
          Przemyśl swoje decyzje, abyś sobie nie zrobił krzywdy, wracając do ojczyzny.
    • Gość: siedem Re: Po 7. IP: *.opera-mini.net 03.09.11, 09:41
      Jeśli lubisz zapyziałość i piękno alternatywne to polecam Warszawę!
    • Gość: Sol Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.play-internet.pl 04.09.11, 18:01
      Odradzam Ci przeprowadzkę do Warszawy! Jeżeli chcesz wrócić do Polski, to radze zdecydować się na każde inne miasto, byle nie na to. Sama mieszkałam już w Monachium, Kopenhadze i w Szkocji, bardzo żałuje powrotu do Warszawy i myślę o wyjeździe z Polski, tym razem na stale. Nie dlatego, ze źle mi się tu wiedzie, przeciwnie, ale nie potrafię znieść polskiej rzeczywistości (brud, wszechobecne oszustwa, kult kasy, zero czegoś takiego jak dbanie o wspólne dobro) i chamstwa panującego dookoła. To przykre, ale tutaj nikomu nie możesz zaufać, mało jest uczciwych ludzi (ale czasem się zdarzają), każdy tylko myśli, jak zedrzeć z drugiego kasę (nie uczciwie zarobić, ale zedrzeć jak najwięcej). To prawda, tutaj nie patrz na tzw. dobra opinię firm, nie wierz nikomu. Nie ma już chyba czegoś takiego jak słowo honoru. Męczące. Moim zdaniem szkoda tutaj wydawać pieniądze. Aha, odczujesz, i to podejrzewam bardzo różnicę cen z Niemcami, jeśli chodzi o ciuchy, kosmetyki, meble, żywność.
      Wracając do Twojego pytania - nie ma dobrych i tanich mieszkań w Warszawie. a kupiłam mieszkanie na Kabatach i żałuję. Bardzo snobistyczna, ciasna, głośna dzielnica nieuprzejmych ludzi. Ewentualnie, być może przyjemnie się mieszka na Pileckiego (Natolin), bloki z widokiem na zieleń i las (tak piszę, bo mam tam przyjaciół, którzy są zadowoleni z lokalizacji). Cenowo ok. 10000 za metr. Niezły jest też Mokotów. Wilanowa nie polecam, podtopienia. Generalnie wszędzie jest średnio, nie ma super miejsc, są kiepskie i takie, które "mogą być". Ja tylko czekam, aż minie przepisowe 5 lat i będę mogła sprzedać mieszkanie.
      Komunikacja miejsca jest koszmarna, ale jest ładne metro, niestety tylko jedna linia. Autobusami i tramwajami jedzie się bardzo długo, w tłoku i brudzie. Często też baaardzo długo czeka się na autobus. Dlatego prawie zawsze jedzże swoim autem, ale korki sprawiają, ze bardzo dużo wydaję na paliwo. Nawierzchnia dróg w raczej złym stanie, zdarzają się nowe, dobre drogi, ale inne przeważnie są dziurawe. Poza tym tutejsi kierowcy jeżdżą w niebezpieczne sposób, wpychają się, gwałtownie hamują, co mnie doprowadza do białej
      gorączki, podobnie jak chamskie parkowanie (na chodnikach, trawnikach itp).
      Nie jest bezpiecznie, tzn. nie ma może dużo przestępczości pospolitej, tzn. stosunkowo rzadko się zdarza, aby np chuligan wyrwał torebkę na ulicy, o rozbojach tez się tak dużo nie słyszy, ale... mnie skradziona z piwnicy rower (mimo ochrony w budynku, czterech bram, domofonów itp), a jeśli coś się złego stanie i konieczna będzie pomoc policji albo lekarza, to nastaw się na drogę przez mękę, nikt nie będzie się śpieszył, aby pomóc.
      Warszawa jest miastem brzydkim, oblepionym reklamami, życie tutaj nawet nie biegnie, ale gna jak szalone. Jest to bardzo, bardzo męczące. Jest do niemożliwości zatłoczona. Ciężko tu spędzić przyjemny weekend, wszędzie dzikie tłumy.
      To nie jest miasto dobre do życia. Ale cokolwiek zdecydujesz, mam nadzieję, ze będziesz zadowolony. Pozdrawiam :)
    • Gość: amo Re: Zycie i praca w Warszawie IP: 178.73.48.* 04.09.11, 20:30
      Zarobki w Trójmieście są sporo niższe niż w Warszawie, a i dojazd do Łomży trudniejszy. Wbrew temu co pisze Sol, ja Kabaty lubię i za nic nie przeprowadziłabym się gdzie indziej, do pracy jeżdżę metrem więc fakt, że wsiadam na pierwszej stacji i zawsze mam m-ce siedzące jest nie do przecenienia. Na sąsiadów nie narzekam. (a już w życiu nie chciałabym mieszkać na Pileckiego, bo mi się okolica nie podoba ;)). Podejrzewam,ze Twoja żona nudzi się i tęskni za rodziną między innymi z tego powodu, ze nie pracuje. Kiedy przyjechaliśmy do Warszawy i też przez kilka lat nie pracowałam myślałam, ze oszaleję, nie było do kogo gęby otworzyć poza kilkoma paniami na placu zabaw. Życzę Wam wszystkiego najlepszego i podjęcia odpowiedniej decyzji.
    • ritzy Cos mi to wyglada podejrzanie... 04.09.11, 20:40
      Ty, Wawrzynek, mieszkacie o 6 godz jazdy pociagiem od Warszawy. Kto Wam broni wziac urlop na 2 tygodnie, przyjechac do W-wy i zobaczyc na wlasne oczy jak tu sie zyje?

      Pytania na Forum sa tylko przyneta dla roznych frustratow, ktorzy wykorzystaja kazda okazje, aby opluc nasze miasto. Wez na przyklad takiego Marxa74. To nasz czolowy przyglup forumowy, specjalnosc - nieudolne plucie jadem.

      Wlasciwie jeden W_B_K odpowiedzial Ci sensownie. Reszta to, jako rzeklem, frustraci.

      Twa niemożność osobistego "sprawdzenia" Warszawy każe domniemywać, ze ten wątek to kolejna prowokacja antywarszawska.

      • wawrzynk13 Re: Cos mi to wyglada podejrzanie... 04.09.11, 22:00
        Nie nie jest to prowokacja, w zadnym razie nie mialem nic zlego na mysli. Zadalem proste pytanie i przyznam ze juz sama podejrzliwosc ze jest to prowokacja troche mnie odstrasza od Warszawy i panujacych tam zasad, bo jesli czlowiek nie moze juz na publicznym forum zadac prostego pytania do mieszkancow jakiegos miasta o jakosc ich zycia i ich subiektywne odczucia to znaczy ze jednak cos jest nie do konca ok. Jak zapewne zauwazyles to wiekszosc odpowiedzi na moje zapytanie niestedy jest dosc krytyczne i przyznam ze jedynie potwierdzily one moje obawy. Co do osobistego sprawdzenia Warszawy to przepraszam ze tak wprost skrytykuje twoja propozycje, ale pomysl zeby przez dwa tygodnie mieszkac i "poznac" miasto to chyba jakies nieporozumienie. Ja oczywiscie moge sie przejechac autobusem, przejsc po centrum, przejechac po osiedlach ale to nie ma nic wspolnego z codziennoscia a jesli nawet to niewiele. No i do tego 2 tygdnie urlopu z pracy wykorzystanego na mieszkanie w jednym z hoteli warszawskich... no to z calym szacunkiem ale podejrzewam ze za wydane tam pieniadze pewnie polezalbym pod jakas palma, lub przynajmniej popatrzyl na gory. No w kazdym razie przyznam ze pomysl dwoch tygodnie to jednak nie jest wg mnie dobry pomysl. Aaa zeby nie bylo ja oczywiscie w Warszawie nie raz bylem, nie raz stalem w korkach i nie raz spotkalem sie z cwaniactwem... nawet dwa tygodnie temu jechalem pociagiem z Berlina do Warszawy i wysiadlem na Dworcu Zachodnim... przyznam ze chcialem z niego uciec jak najszybciej... No nic popytamy teraz mieszkancow Trojmiasta... Pozdrawiam wszystkich Warszawiakow tych na Tak i tych na Nie.
        • ritzy Re: Cos mi to wyglada podejrzanie... 04.09.11, 23:39
          Po pierwsze, radziłbym Ci rozbijać swe pisane przemyslenia na akapity (poniewaz jestes informatykiem podpowiem - uzywaj "enter"). Tak jak piszesz, jednym ciagiem, nie daje sie czytac.

          Poswięcenie 2 tygodni na przyjrzenie sie miejscu życia w nastepnych latach jest dla Ciebie jakims nadzwyczajnym wyrzeczeniem? Ponadto, w Warszawie mozna zamieszkac na dwa tygodnie nie tylko w hotelu. Jestes mało przedsiebiorczy dusigrosz i faktycznie mozesz sobie w naszym miescie nie poradzic.

          Co do ogladania palm, polecam rondo de Gaulle'a.

          Zas co do Twoich mędrkowań na temat zadawania prostych pytan na Forum, to chcialem Ci uswiadomic, że własnie Twoje pytanie wywołało kolejny atak na Warszawe ze strony idioty o nicku Maxym74. Jest to prawdopodobnie jego 150-ty (a moze i 500-tny) wpis na forum o podobnej tresci i wymowie.
          • Gość: wawrzynk13 Re: Cos mi to wyglada podejrzanie... IP: *.nokia.com 05.09.11, 11:14
            Wiesz no nie ma co sie przeciagac dyskusji pomiedzy Toba i mna. Po pierwsze nie czuje jakos potrzeby zebys uczyl mnie jak uzywac mojej klawiatury. Po drugie ja nie odpowiadam za napastliwe teksty Maxym74. Po trzecie dlaczego nazywasz mnie dusigroszem. Nie znasz mnie. Nie musze Ci sie tlumaczyc z mojego zycia i z tego czy ja z moja zona i dzieckiem mam sie tulac po hotelach, hostelach albo jeszcze innych miejscach i czy to dla mnei duzy wydatek czy maly i na co wole przeznaczyc moje pieniadze. Po czwarte dalej uwazam ze 2 tygodnie w Warszawie nie zastapia opini ludzie miszkajacych tam od miesiecy, lat, moze dekad. Po piate jak pisalem, Warszawe znam w takim czy innym zakresie. Interesowala mnie jedynie opinia innych. Dziekuje takze Tobie za twoja i z calego serca zycze wszystkiego dobrego. Ale nie pouczaj badz nie krytykuj mnie nie znajac mnie.

            Pozdrawiam
            W.
            • maxym74 Re: Cos mi to wyglada podejrzanie... 05.09.11, 12:42
              Moje powyższe posty - napastliwe? Uhu, uhu,uhu, tarzam się ze śmiechu jak szympans w zoo... Chyba nie spotkałeś się z napastliwymi postami na forum Warszawa. Inni są tu znacznie bardziej napastliwi ode mnie. Mnie zresztą też lubią atakować (patrz wycięte wpisy pod moimi), nie są w stanie znieść prawdy, jaką piszę na forum.... sfrustrowani, biedni, bez własnej choćby kawalerki w tym mieście;-), wylewają żale na forum.
              Ja piszę jak jest. A jest syfilis straszny w tym mieście. Warszawa jest śmierdząca, brudna, okropnie oklejona wszędobylskimi reklamami. Każdy podważający tę opinię nigdy nie był choćby w Berlinie. Mi osobiście żyje się tu bardzo dobrze, ale wynika to z rzeczy, o których w szczegółach nie napiszę, bo sfołocz napływowa natychmiast mnie "zje", oskarży o "zmyślanie", "trollowanie" itp. Jeśli stać was na dom z dużą działką, pozwalającą się odgrodzić od sąsiadów, stać was na całodobową ochronę, na lokalizację dalszą bez konieczności codziennych dojazdów, lub bliską centrum w razie przeciwnym, na auto dla każdego domownika plus kierowcę dla ewentualnych dzieci, to w Warszawie da się funkcjonować.
              Jeśli natomiast chcesz kupić M-3 50 m.kw. w bloku na Ursynowie i jeździć autobusami czy metrem - to nie Berlin! Tu jest syf i malaria w transporcie miejskim. A jeżdżąc autem albo nauczysz się chamstwa, albo inni będą cię wykorzystywać, wymuszać pierwszeństwo itp. Nie można się dawać na ulicach, trzeba mieć takie auto i taką sytuację, aby kolejne klepanie blachy na cudzy koszt nie było frustrujące.
              I jeszcze jedna - a jakże - istotna różnica co do Berlina. Rowerzyści - chamscy, głupi, łamiący przepisy. Albo będziesz ich traktował "z buta" nie przejmując się ich rowerami, tylko przepisowością, albo będą cie najeżdżać, piać obelgami (choć zza szyby i tak nie słyszę co te przygłupy mówią) - krótko mówiąc, trzeba być nastawionym "anty" do innych, bo inaczej ciebie szybko wykorzystają (i zasada ta dotyczy nie tylko jeżdżenia po mieście, ale ogólnie życia w naszej pięknej i śmierdzącej jednocześnie Polandii).
            • ritzy Prawda jest jednak taka 05.09.11, 19:52
              ze nie odniosłeś się do mojej propozycji obejrzenia na rondzie de Gaulle'a jednej z ulubionych przez Ciebie palm. To nieładnie. I niegrzecznie.

              Zasugerowałem używanie przycisku "enter" w celu uczynienia Twych tekstow czytelniejszymi. Ale jak chcesz trwac w błędzie, to, oczywiście, możesz. W koncu mamy demokracje i kazdy moze robic co chce ("róbta co chceta")

              • wawrzynk13 Re: Prawda jest jednak taka 07.09.11, 12:46
                ritzy... przepraszam ze nie odnioslem sie do twojej propozycji obejrzenia palmy. Jednakowosz widzialem ja juz "przejazdem" Doprawy jest przepiekna :-)

                [ENTER tu byl]

                Nie jestem uczulony na zwracanie mi uwagi i oczywiscie lubie konstruktywna krytyke. Dlatego tez dziekuje za przypomnienie o uzywaniu Entera.

                [Znow ENTER]

                Dziekuje takze za twoje opinie o Warszawie.

                Pozdrawiam
              • balcerek_jozef Ritzy odjebało Ci chyba 09.09.11, 21:05
                Na cholerę wprowadzasz autora wątku w błąd? Nie sądzę, aby facet trolował. Poza tym czepiasz się o pierdoły. Chyba dawno nie bzykałeś.
              • Gość: Prowincjusz Re: Prawda jest jednak taka IP: 219.135.191.* 10.09.11, 17:29
                ritzy, swoimi tekstami tylko potwierdziles, opinie wyrazone wyzej, ze warszawaicy sa niemili (delikatnie mowiac) :(
      • Gość: s Re: Cos mi to wyglada podejrzanie... IP: *.play-internet.pl 04.09.11, 23:08
        Co komu pasuje. Jak tobie pasuje życie w hałasie, brudzie, ciasnocie i wiecznym biegu, to twoja sprawa, ale nie waż się nazywać frustratami ludzi, którzy mają minimalne wymagania od miejsca w którym żyją. Sam sobie wystawiasz świadectwo. Warszawa jest miastem nieprzyjaznym dla ludzi, przyjaznym dla szczurów. Tyle
        • ritzy Pojedź przyjezdny gamoniu 04.09.11, 23:27
          na Gorny Mokotow, albo na Stary Zoliborz. Czy na Saska Kępe.

          Przejdź się po Łazienkach, czy Polu Mokotowskim.

          Ale szczury Twojego pokroju tam nigdy nie byly, bo kursują między Białołęką a filiami bankow na Woli.
          • Gość: s Re: Pojedź przyjezdny gamoniu IP: *.play-internet.pl 04.09.11, 23:42
            hej hej spokojnie... nie ośmieszaj się tak, chociaż dobrze ci idzie :)
            W banku nie pracuję. Pracuję w administracji na niecały etat, bo tak sama chcę i nie muszę więcej. Mieszkanie na tych nieszczęsnych Kabatach mam bez kredytu. Samochody też. Szczęście prywatne jest. Póki co, uczucia frustracji nie poznałam. Stary Żoliborz, Starówkę, Saską Kępę znam, Górny Mokotów o wiele lepiej niż ty, bo mam tam dziadków tuz kolo metra Racławicka. I znam świetnie parę europejskich wielkich miast, plus parę olbrzymich miast Ameryki Południowej. I... nadal twierdzę, że Wawa to koszmarne, brudne, głośne i prowincjonale miasto :) Mam też gdzieś twoją agresję. No, może troszkę mnie bawi :)
            Za to szanuję opinie innych odmienne od moich i dlatego dzielą nas lata świetlne :)
            • ritzy Nie wiedzialem, ze trafilem na blondynke 05.09.11, 00:10
              Wpierw piszesz:
              "Jak tobie pasuje życie w hałasie, brudzie, ciasnocie i wiecznym biegu, to twoja sprawa"

              Mozna by zatem domniemywac, ze znasz to z autopsji.

              Ale, dwa wpisy nizej, przechwalasz sie spokojnym zyciem w dobrobycie.

              No to w koncu nie wiem, z kim wymieniam poglądy...
              • Gość: ok Re: Nie wiedzialem, ze trafilem na blondynke IP: *.opera-mini.net 05.09.11, 00:38
                Ritzy ma rację że pytania są tendencyjne i proszę też nie zadawać np o piękno architektury tego urokliwego miasteczka stylizowanego na Radom robotniczy bo to są pytania podchwytliwe :d
    • agulha Re: Zycie i praca w Warszawie 05.09.11, 01:04
      Mieszkam w Warszawie od urodzenia, dużo bywam za granicą. Cóż mogę powiedzieć?
      Przede wszystkim dlaczego zakładasz dojazd do pracy 10 km - czy nie lepiej, skoro i tak jesteś zamiejscowy, wynająć mieszkanie w bliższej odległości od miejsca pracy? Musisz od razu kupować?
      Komunikację mamy gorszą niż w Berlinie (np. tramwaje w większości są potwornie wysokopodłogowe - z tym, że to przeszkadza głównie przy wożeniu wózków dziecięcych i bagaży), ale całkiem znośną. Co do tego "smrodu", o którym tyle osób pisze, to ja chyba żyję w innej rzeczywistości? Obecnie do pracy w ogóle nie dojeżdżam, bo pracuję w domu, ale 2 lata temu przez rok dojeżdżałam głównie komunikacją i tego typu sensacji nie miałam, za to ostatnio zaduch starego potu powalił mnie w autobusie w Paryżu - wniosek: osoba niezadbana może się trafić wszędzie.
      Transport jest tańszy niż w Niemczech - zarówno komunikacja miejska, jak i taxi.
      Dużym problemem jest brak miejsc do parkowania, i w dzielnicach mieszkalnych, i tym bardziej w "zagłębiach" biurowych - chociaż po tym, co widziałam w Mediolanie, to stwierdzam, że źle to jeszcze nie mamy.
      Przestępczość przeciętnemu człowiekowi nie dokucza, chociaż przeciętny Polak podejmuje z zasady więcej działań celem zabezpieczenia się przed ew. kradzieżą, niż przeciętny mieszkaniec kraju zachodniego. Nie zostawia się niezamkniętego mieszkania, kluczyków w stacyjce, torby z pieniędzmi na krześle w restauracji, jak się idzie do wc, niezapiętego roweru pod sklepem, i tak dalej.
      Tylko snoby twierdzą, że Warszawa to osiedla zamknięte oraz slumsy, bez żadnych stadiów pośrednich. Przede wszystkim nie znają te osoby chyba znaczenia słowa "slums", a poza tym jest dużo bloków, domów i kamienic przeciętnych - ani luksusowych, ani jakoś potwornie zaniedbanych.
      Życie w wielkim mieście ma niewątpliwie większe tempo, jest więcej hałasu, tłoku, pośpiechu niż w mniejszych miastach, takich jak np. Olsztyn. Jeżeli ktoś ma szansę na pracę w takim małym mieście albo pracę zdalną - ma wybór. Inaczej - nie ma. Warszawa wcale nie jest najgorsza - mnie się pod tym względem dużo mniej podoba Londyn (jedyna różnica - ludzie jakby uprzejmiejsi, acz jest to powierzchowne).
      • Gość: heh Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.opera-mini.net 05.09.11, 09:07
        No proszę Cię z tym "wielkim miastem" z kolejką jednej linii tzw metra i gołymi polami już 4 km od centrum bo to nawet nie jest śmieszne... :o)
        • apodemus Re: Zycie i praca w Warszawie 05.09.11, 10:34
          "Gołe pole" 4 km od Centrum mogą być zaletą, i to dużą. Zauważ, że obecnie w wielu miejscach zostawia się je celowo, aby pełniły role klinów nawietrzających miasto. Zmniejsza to ryzyko smogu.
          • Gość: heh Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.opera-mini.net 05.09.11, 14:31
            Z tymi klinami to by się nawet zgadzało, dookoła centralnego cała masa różnych typów po klinie (i to raczej nie po jednym) się kręci, ale nawietrzają to się raczej gdzie popadnie. Smogu jeszcze nie spotkałem, może to taka legenda, krakusy mają smoka to warszawa smoga...
    • Gość: s No i sam widzisz, Autorze pytania... IP: *.play-internet.pl 05.09.11, 20:58
      Każdy, kto przyjeżdża do warszawki spotka się z 90% takich chodzących śmieci jak ritzy czy tak tam się toto wabi- chamidła opluwające innych wyzwiskami, sama mające czelność pisać, ze to wobec nich ktoś jest "niegrzeczny", debili, którzy sądzę, że "wymieniają poglądy" w każdym zdaniu obrażając rozmówcę, nieuki nie umiejące czytać ze zrozumieniem (to, ze ktoś mieszka w miarę w dobrobycie nie oznacza, że nie żałuje wyboru miasta do życia na te parę lat)
      Nie sprowadzaj się tutaj, jeśli chcesz uniknąć brudu (metafora)
      to mój ostatni wpis, śmieci proszone są o nieodpisywanie
      Pozd
      • Gość: cywilizator Re: No i sam widzisz, Autorze pytania... IP: *.opera-mini.net 06.09.11, 23:52
        Mi takie osobniki jak ritzy (podobno rodowity warszawiak) przypominają takich aborygenów, którzy myślą że są mądrzejsi i lepsi od przyjezdnych, którzy wcześniej ich skolonizowali, załoźyli im miasto, zaszczepili kulturę, swój język, pismo, cywilizację a nawet pobudowali po raz drugi miasto, a ci tak się "odwdzięczają" niczym będący poza nawiasem społecznym mieszkańcy podmiejskich dzielnic Paryża czy Londynu z roszczeniowymi hasłami. Jednym słowem takie wschodnie nygusy.lizację a nawet pobudowali po raz drugi miasto, a ci tak się "odwdzięczają" niczym będący poza nawiasem społecznym mieszkańcy podmiejskich dzielnic Paryża czy Londynu z roszczeniowymi hasłami. Jednym słowem takie wschodnie nygusy.
        • ritzy Czy aby troche nie przesadziłeś 07.09.11, 00:55
          z tą misją cywilizacyjną ziomala, który chytrze rozgląda się wokól, gdzieby tu sie najlepiej ustawic?

          Proponujesz, abym mu sie zaczął odwzdzięczać za to, że rozważa przeniesienie się do Warszawy, ale pod warunkiem, że mu drogi wyrównam?
          • Gość: cywilizator Re: Czy aby troche nie przesadziłeś IP: *.opera-mini.net 07.09.11, 09:25
            To miasto nie jest do ustawiania się tylko co najwyżej "kręcenia lodów", a to ogromna różnica! Nikt rozsądny i przy zdrowych zmysłach nie chciałby tkwić w lekko zdziczałym wschodnią mentalnością i wyglądem mieście. To mniej więcej tak jak Anglik robiący interesy w New Delhi czy innej Kalkucie.
    • wawrzynk13 Re: Zycie i praca w Warszawie 07.09.11, 12:50
      Jeszcze raz dzieki wszystkim za odpowiedz na mojego posta. Ludzie sa rozni i rozne maja opinie. Szanuje je wszystkie dopoki si enie zaczynamy wszyscy niepotrzebnie opluwac. Pozdrawiam wszystkich Warszawiakow. Tych rdzennych i tych przyjezdnych.
    • Gość: a Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 07:05
      Oczywiście nawet nie pomyślaleś, że możesz tu być intruzem! W Warszawie żyje się coraz trudniej, bo miasto zalane jest przez napływową dzicz z Lublina, Ciechanowa, Grójca, Siedlec itd. Wróć po prostu do swojej Łomży.
      • Gość: b Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.opera-mini.net 09.09.11, 11:11
        ...sam wschód, to kwintesencja warszawy i odwieczne przedpola cywilizacji, jak w tym słynnym powidzeniu: "Przyjedź do Warszawy i odbij się od dna" :o]
      • Gość: wawrzynk13 Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.nokia.com 09.09.11, 13:09
        Intruzem?? A niby dla kogo? Oj cos mi tu wrogoscia zapachnialo... A juz z pewnoscia nie podoba mi sie twoja postawa ktora mi mowi gdzie ja mam sie udac. Ta decyzja jest tylko moja i sugestje takie zachowaj sobie dla siebie. Zapewne ty albo twoi przodkowie zyli w Warszawie do samego jej utworzenia i z pewnoscia nie jestes przyjezdny ale to i tak nie daje tobie prawa do w/w propozycji.

      • Gość: miu Warszawa potrzebuje naplywu IP: *.fbx.proxad.net 09.09.11, 19:39
        > Oczywiście nawet nie pomyślaleś, że możesz tu być intruzem! W Warszawie żyje się coraz trudniej, bo miasto zalane jest przez napływową dzicz z Lublina, Ciechanowa, Grójca, Siedlec itd. Wróć po prostu do swojej Łomży.

        Oto postawa najbardziej zasciankowej, ciemnej grupy spolecznej Warszawy :/ Niestety, bardzo aktywnej i bardzo glosnej na forach. Wlasciwie nie ma sensu by podejmowac z nimi dyskusji, bo to tłuszcza, zwykle sfrustrowana, bez osiagniec, ktora nie rozumie, ze potega wszystkich wielkich miast swiata od Nowego Jorku, przez Tokio, po Londyn bierze sie wlasnie z napywu. Gdyby nie naplyw zadne z tych miast nie bylboby wielka, fantastyczna metropolia dajaca wielkie mozliwosci wszystkim, ktorzy tam zyja.
    • Gość: koniczynka Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.09.11, 20:36
      Witam, mieszkam w Warszawie 7 lat, zdecydowałam sie wybrac to miasto mimo ze nigdy wczesniej go nie znalam, wrecz balam sie Warszawy, przeciez jakby nie patrzec najwieksze miasto w Pl :-). Ale z tego powodu, ze w moim wojewodztwie bylo dosc duze bezrobocie, a chcialam pracowac w zawdozie wystartowalam z CV do kilku miast (mam m.in 2 mgr, podyplomowke itd), takze ofert pracy dostalam mase, ale pomyslalam: do odwaznych swiat nalezy i wybralam stolice. Studiowalam tez wcale w niemalym miescie, wiec w sumie przeprowadzka nie byla dla mnie szokiem. Co tu mnie zaskoczylo i bulwersowalo, teraz juz po 7 latach wywoluje smiech na mojej twarzy to oczekiwania ludzkie, najczesciej przyjezdnych: ze za duze miasto, smierdzace, ze brudne, ze daleko do pracy, ze za malo drzew, ze ciagle remonty, ze to i siamto, co pozwala stwierdzic z prawie 99,9% ze COZ POLACY to malkontenci. Nigdy nie dogodzisz :-) Jezeli chodzi o mnie to mi sie calkiem niezle powodzi w tym miescie, po 4 latach pobytu tutaj kupilam mieszkanie, mam przyjaciol, rodzine i niezla prace. Nie mieszkam tez na jakims super luksusowym osiedlu :-) a na normalnym blokowisku. Dlaczego? Ano dlatego, ze jak masz dostac w "leb" to i mozesz wtedy kiedy wyjdziesz za prog ogrodzenia tej WYPASNEJ dzielnicy :D poza tym nie zdarzylo mi sie nic tu strasznego, oprocz typowej wieczornej sytuacji podrywu pijaczkow. Jest mi tu dobrze - kwestia cieszenia sie z drobiazgow, a nie wiecznego narzekactwa i frustracji. Pozdrawiam :-)
    • Gość: Prowincjusz Re: Zycie i praca w Warszawie IP: 219.135.191.* 10.09.11, 17:47
      Chyba po przeczytaniu tych wszystkich wpisow odeszla Ci ochota na przeprowadzke do Warszawy. Rdzenni nie lubia przyjezdnych, przyjezdni nie lubia Warszawy, rdzennych nikt nie lubi, kto by sie w tym wszystkim polapal.
      • maxym74 Re: Zycie i praca w Warszawie 10.09.11, 17:55
        To nie tak. To miejscowi nie lubią przyjezdnych. Jedni dlatego, że klepią biedę, są ułomni i zawistni, że lepiej wykształceni, cfani zabierają im miejsca pracę za połowę oczekiwanej pensji. Jeszcze inni, w tym ja, nie lubią przyjezdnych, bo robią wieś z miasta, nie potrafią się zachować, robią sobie zdjęcia w Złotych Tarasach, śmierdzą, nie dbają o siebie, jeżdżą zdezelowanymi samochodami i ryzykownie kierują (lub zapychają transport publiczny będąc tzw. gołodupcami bez samochodu i mieszkania), doprowadzają to miasto do rozkładu poprzez niewiedzę o jego funkcjonowaniu.
        Ale osobiście najbardziej nie cierpię tych, co po 4-5 latach tutaj podszywają się pod mieszkańców. Myślą, że jak zameldują się na Białołęce w swojej klitce M-3 i wstawią logo Powstania Warszawskiego na facebooku - to wydaje im się, że są warszawiakami:) A prawda taka, że są zakompleksieni, sami zaczynają nie lubić napływu - stąd tyle agresji na forach (bo ci co wieśniakami są, za warszawiaków się podają). A miejsce urodzenia w dowodzie Płock, Grójec, Lublin, Radom czy po prostu wsie zabite dechami.
        • Gość: Prowincjusz Re: Zycie i praca w Warszawie IP: 219.135.191.* 10.09.11, 18:06
          A skad takie kompleksy u warszawiakow? Dzielenie ludzi na dobrych i zlych pod wzgledem miejsca urodzenia, chyba niezbyt dobrze swiadczy o dzielacych.
        • Gość: koniczynka Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.09.11, 18:41
          Maxym chyba masz dosc powazny problem jak Ciebie denerwuja ludzie, ktorzy robia sobie zdjecia w galeriach :D a to czy ktos ma mieszkanie czy samochod, to wybacz ale nie kazdy musial je odziedziczyc po tatusiu ;-) niektorzy dochodza do dobr osobistych ciezka praca i dlugotrwala. Gratuluje podejscia do zycia i dzielnia ludzi na tych ktorzy posiadaja mieszkanie i samochod na tych "gorszych", ale popatrz wokol siebie czy Twoja kobieta nie dlatego Ciebie wybrala bo szpanowales mieszkaniem i samochodem :D Nad takimi ludzmi Twojego pokroju materialistami trzeba zaplakac i wcale nie pisze tego zlosliwie tylko ja mam inne priorytety, a to czy dzielnica Bialoleka czy Mokotow (na Mokotowie znam rdzennych Warszawiakow co mieszkaja w klitkach 25 m2 za 320 tys :D) np.....to juz kwestia tego czy ktos chce miec miejsce w mieszkaniu dla dziecka czy dla szczura bo w mieszkaniu 25 metrowym z dzieckiem sie gniezdzic to długo człowiek by nie wytrzymal. Ja akurat mieszkam na Pradze i ludzie mi nie przeszkadzaja ani Ci ktorzy kupili mieszkanie na Bialolece, ani Ci ktorzy kupuja meiszkania na Mokotowie ani Ci ktorzy kupili mieszkania w centrum za kilka milionow.
        • Gość: miu Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.fbx.proxad.net 10.09.11, 18:47
          Pleciesz glupoty, Maxym74. Rdzienni warszawiacy nie jezdza zdezelowanymi samochodami??? Wszyscy maja limuzyny??? Prawde mowiac najlepsze samochody najlatwiej mozna zobaczyc w enkalwach dla najbogatszych, tak czesto zreszta opluwanych na forach jako dzielnice naplywu (zawisc robi swoje).

          Po drugie: podziekuj niebiosom za warszawski naplyw, bo dzieki nadpodazy chetnych na warszawskie nieruchomosci, wykupione za grosze mieszkanie mozna sprzedac z duzym zykiem, choc nie jest warte nawet polowy swej ceny. Wlasnie nadmiar chetnych sprawia, ze obskurna nora odziedziczona po babci dawala sie latwo sprzedac za pol miliona.

          Gdyby nie naplyw Warszawa bylaby miastem emerytow a na mieszkania nie byloby chetnych. Jesli sobie wyborazasz, ze wtedy kupilbys wymarzone mieszkanie za frajer, to od razu wyobraz sobie niski poziom zycia, znacznie nizsze zarobki w twojej dziedzinie, wiec jak cie nie stac teraz, to w miescie emerytow tez by cie nie bylo stac. Pewno musialbys wyjechac za chlebem, bo mieszkanie w miescie bez przyszlosci jest kiepskim pomyslem, wiec sam stalbys sie naplywem.

          Powtarzam: naplyw jest potrzebny we wszystkich wielkich miastach swiata od Nowego Jorku, przez Tokio, po Londyn, bo dzietnosc jest tam bardzo mala, wiec ich sila bierze sie wlasnie z napywu. Gdyby nie naplyw zadne z tych miast nie bylboby wielka, fantastyczna metropolia dajaca wielkie mozliwosci wszystkim, ktorzy tam zyja. Dlatego nie badz burakiem, daj sie rozwijac Warszawie!
    • Gość: ona Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.dhcp.knwc.wa.charter.com 15.09.11, 05:06
      Tak sobie czytam i az mnie w brzuchu sciska.
      Za niecale dwa tygodnie, wracamy do Polski, po 5 letnim pobycie w USA.
      Trafilo wlasnie na W-we.
      W USA zylo nam sie rewelacyjnie, zero zmartwien o kase, cudowni ludzie, drogi, ceny paliwa, podroze, pogoda...;o) niestety (albo stety) kontrakt mojego meze sie konczy i trzeba wracac.
      Nie jestem osoba b. wymagajaca, ale obwawiam sie ze te 5 lat wygodnego zycia, zrobily niezle spustoszenie i podniosly nieco moje wymagania i standardy.
      Jak do tej pory sie stresowalam powrotem, tak teraz po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi boje sie nie na zarty. ;o( (chociaz pierwsza wypowiedz podniosla mnie troche na duchu ;o)

      • Gość: ona Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.dhcp.knwc.wa.charter.com 15.09.11, 05:12
        i jeszcze tylko dodam, ze jednya z glownych obaw to sa wlasnie chamscy, niemili ludzie...i wypowiedzi na tym forum tylko potwierdzaja, ze moje leki nie sa pezpodstawne ;o(
        • Gość: ona Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.dhcp.knwc.wa.charter.com 15.09.11, 05:40
          kurcze, nie opublikowalo mi mojej poprzedniej wypowiedzi...;o(
          tak w skrocie...za niecale 2 tyg. wracam do Polski wlasnie do W-wy (w kt. nigdy wczesniej nie mieszkalam) po 5 letnim pobycie w Stanach...temat mnie zaciekawil wiec weszlam, ale teraz zaluje, bo scisnelo mnie nie na zarty w zaladku po tej lekturze.
      • Gość: wawrzynk13 Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.nokia.com 15.09.11, 10:49
        Oj wiem co czujesz:)))
        • pucka69 Re: Zycie i praca w Warszawie 15.09.11, 15:29
          Mieszkałam w różnych miastach w Polsce. W żadnym oprócz Warszawy nikt nie mówił o "przyjezdnych" i "rdzennych" mieszkańcach. Nie rozumiem tego.
          Mieszkam tu już 10 lat, kupiłam mieszkanie, mam dobrą pracę, przyjaciół. Ale jestem "przyjezdna". Już do końca życia będę. Nie zamierzam mówić o sobie "warszawianka" - żeby mnie ktoś "rdzennych " warszawiaków nie zmiażdżył. Chociaż - z największą agresją spotykam się na forach. Na ulicach jakoś nie.
          Ja tez nie mogłabym żyć za granica na stałe. Rozumiem Was doskonale. Mieszkam w miłej okolicy, na niestrzeżonym osiedlu. Do pracy jeżdżę autobusem i metrem. Nie jest tak źle. Oczywiście - mogłoby być lepiej. Zawsze może być lepiej. Lub gorzej.
          Ale może przemyślcie też inne miasta - Trójmiasto, Wrocław czy choćby Poznań, Bydgoszcz.
          • Gość: ot Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.opera-mini.net 16.09.11, 12:25
            W zachodniej części Polski być warszawiakiem czy ogólnie zd wschodu to obciach!
            • Gość: aron Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.paradowski.pl 17.09.11, 11:14
              Warszawka sprzeciwia się janosikowemu a jednocześnie denerwuje się że jest napływ. Czy wy nie rozumiecie, że gdyby nie janosikowe to mielibyście 2 x więcej słoików?

              no chyba że ogłosicie niepodległość i ogrodzicie się drutem kolczastym
          • Gość: koniczynka Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.09.11, 12:47
            Nie ma sie co przejmowac, jak wczesniej napisalam, ci ktorzy ludzi dziela pod wzgledem materialnym to maja wokol takich samych. Swoj do swojego ciagnie. A naprawde nie jest zle, w postach zawsze frutracja sie wylewa, bo widocznie nie jest im tak dobrze jakby chcieli ;-)
          • Gość: a Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.11, 23:19
            > Mieszkałam w różnych miastach w Polsce. W żadnym oprócz Warszawy nikt nie mówił
            > o "przyjezdnych" i "rdzennych" mieszkańcach.
            I ja poznałem inne miasta, w tym szczególnie blisko Lublin i wiem, że tam też jest napływ i też baaardzo nielubiany przez rdzennych mieszkanców. I też odróżnia się od nich :)
            Napływ wszędzie jest zły i tyle. Niech siedzi u siebie.
            • Gość: aron Re: Zycie i praca w Warszawie IP: *.paradowski.pl 23.09.11, 05:43
              a zastanowiłeś się skąd się bierze napływ? Ano stąd, że w Warszawę inwestuje się wielkie pieniądze z budżetu centralnego, a małe miasteczka i wsie dostają guzik z pętelką. Tak że im mniejsze janosikowe, tym większy napływ. Proste.

              A jakby zlikwidowano KRUS co jest postulatem wielu warszawiaków, to mielibyście 2 x więcej napływu niż teraz.
    • Gość: spm Berlin>Warszawa? Zastanów się dobrze! IP: *.146.34.251.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.09.11, 01:04
      Hej, ja na twoim miejscu dobrze bym się zastanowił przed taką zmianą! Generalnie wiem o tym żę dla osób które po dłuższym mieszkaniu w Europie Zachodniej bądź w Ameryce wracają do Polski taka zmiana może być szokiem!
      Weź pod uwagę to że Berlin ma prawdopodobnie najlepszą komunikację miejską w Europie. Przeprowadzka do miast-molochów w rodzaju Paryża czy Londynu (gdzie ludzie ledwo mieszczą się w metrze) może być szokiem, ale to jednak nic w porównaniu z tym że możesz trafić do miasta nieco mniejszego od Berlina i BEZ OBWODNIC oraz Z JEDNĄ LINIĄ METRA. Transport miejski jest w Warszawie oparty na tramwajach i autobusach. SKM-nasz odpowiednik S-bahna porusza się po normalnych torach kolejowych razem z koleją regionalną, stacje są zasyfiałe i nieprzystosowane dla niepełnosprawnych, rowerów, ludzi z walizkami na kółkach. Stacje w centrum przypominają najbardziej parszywe stacje U-bahnu z Kreuzbergu i wschodnich dzielnic! (ale za to pociągi są czyste i nowoczesne)
      Co do samych dzielnic... w Warszawie nie ma do końca tego co jest w innych miastach, dobrych i złych dzielnic.. Generalnie zdarzają się lepsze i gorsze ulice lub konkretne kamienice, ale tak naprawdę w eleganckiej kamienicy w centrum możesz mieć za ścianą rodzinę alkoholików. 40 lat komuny zrobiło swoje...
      Reasumując:
      1.Dzielnice które mógłbym polecić jako "dobre" (w miare czyste, stosunkowo ładne, nie najgorzej skomunikowane): Sadyba (domki i nienajgorsze bloki), Wilanów (dużo nowych domów), Gocław (bloki, ale ładny, odnowiony park), Wesoła (cicho, spokojnie, najbezpieczniejsza dzielnica daleko od centrum ale dojazd-niestety-20 minut SKM)
      2. Drogi są w dobrym stanie na tle reszty kraju ale jest ich dramatycznie mało.
      3. Komunikacja miejska jeździ często o czasie, ale jeśli coś ma być nie tak to na pewno nie zostaniesz o tym poinformowany.
      4. Przestępczość nie różni się specjalnie od tej z innych miast Europy. Wyjątkiem jest przestępczość polegająca na łamaniu przepisów drogowych przez kierowców, pieszych i rowerzystów.
      5.Metrem-15-20min, tramwajem-30-40, autobusem-30-50, samochodem-10-40min
      bardzo dużo zależy od pory dnia i konkretnej trasy.
      Pozdrawiam i radzę się namyśleć!
      • wawrzynk13 Re: Berlin>Warszawa? Zastanów się dobrze! 19.09.11, 11:45
        Dzieki za konkretna odpowiedz.

        • Gość: porównywacz Re: Berlin>Warszawa? Zastanów się dobrze! IP: *.opera-mini.net 20.09.11, 10:25
          Porównywanie Berlina do zadoopia warszawa jest tak głupie że aż boli! :/
          • kareno Re: Berlin>Warszawa? Zastanów się dobrze! 20.09.11, 13:36
            stałam dzisiaj w korkach prawie dwie godziny! Z chęcią zamieszkałabym w centrum i reprezentowała idę akcji "żyj bez korków". Berlin jest piękny, lokalny patriotyzm zwycięża.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja