workinqwoman
28.09.11, 09:43
muszę (i chcę) zarabiać na dzieci, które urodziłam i które kocham. więc po prostu to robię. nie szukam pomocy w opiece społecznej, nie wymagam od otoczenia i rodziny pomocy, nie skarżę się na ciężki los. Decyzja o dzieciach była moja i moim obowiązkiem jest zapewnić im godne życie. A zamiast codziennej orki, odwożenia, przywożenia, zajęć dodatkowych, robienia w nocy tabelek, obiadków mogłabym po prostu pojechac i się spalić. Lub jak mój ex mąż usiąść, rozłożyć ręce - westchnąć cięzko - no z czego mam płacić te alimenty jak nie ma pracy. Jak słyszę o takich "facetach" to jestem za obozami pracy. Dla wszystkich "bezradnych" "bezrobotnych".