marian.skiba
11.11.11, 15:22
Zwykle nie mam do czynienia z tzw. drobnym handlem, dzisiaj siłą rzeczy miałem, bo wszystkie większe sklepy były ustawowo zamknięte. No to idę do małego sklepiku i niestety nie mam w portfelu gotówki. Cóż, widać mój błąd. Robię zakupy za 7 zł z jakimiś groszami i chcę zapłacić kartą. "Płatność kartą powyżej 10 zł" słyszę. Pani Sklepowa jest nieubłagana, rezygnuję z zakupów i odchodzę. W kolejnym małym sklepie to samo. No to w końcu idę karnie do bankomatu, wybieram spory zapas gotówki i kolejny sklep. Zakupy za 8 zł, daję banknot 50 zł (cóz, bankomat drobniej nie wydaje). "Nie mam jak wydać" słyszę. No to chcę zapłacić kartą i znów "płatność karta powyżej 10 zł". W końcu naburmuszona Pani Sklepowa "w drodze wyjątku" (co na każdym kroku podkreśla) łaskawie wyraża zgodę, abym zapłacił kartą. Na moje pytanie, dlaczego płatność kartą jest powyżej 10 zł słyszę "bo by klienci robili zakupy za 50 groszy i płacili kartą", Pani Sklepowa jest wyraźnie zniesmaczona niestosownością mojego pytania.
I tak wyglądała moja przygoda z tzw. drobnym handlem. Jutro z ulgą zrobię zakupy w markecie.