Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieście?

IP: *.tktelekom.pl 22.11.11, 07:01
niestety ludziom ze wsi którzy przyjezdzają do warszawy wydaje się że uda im sie stworzyć coś na wzór swoich wiosek...ale niestety prawda jest brutalna...mamy tu 2 mln samochodów poruszajacych sie po naszych drogach...jestescie tu gośćmi więc uszanujcie nasze miasto - my nie jestesmy wsią - choc bardzo ja również kochamy,.
    • Gość: ala Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.11, 07:36
      Jedna uwaga. Im więcej samochodów, tym większa wiocha. Berlin też ma 2 miliony samochodów, tylko jest 2 razy większy. WSM - won samochody z miast.
      • Gość: betonogłowy Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: *.warszawa.mm.pl 22.11.11, 07:44
        Co to ma do rzeczy ile jest samochodów? Wszystkie naturalnie do tego predysponowane dziury po starej zabudowie pierzejowej itp im szybciej zostaną zabudowane tym lepiej. Miasto zyska na miejskości a okoliczni mieszkańcy którzy traktują je jak sralniki dla piesków może zaczną po swoich pupilach sprzątać. Może nie od razu, w końcu wiadomo jak część mieszkańców Warszawy dba o jej estetykę, ale może z czasem, jak nie oni to ich dzieci...
        • Gość: ala Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.11, 08:02
          Ma do rzeczy. Akurat Warszawa bardziej jest obsrana przez samochody niż przez psy. A z pierzejami pełna zgoda.
          • cacum Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści 22.11.11, 09:44
            Zara - to co ja mam z dzieckiem i żoną busem jeździć do lekarza, kina, na zakupy? Mam auto to musi jeździć... Inaczej niszczeje.
            • Gość: Barszczu Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: *.dynamic.chello.pl 22.11.11, 09:47
              Masz autko, to stój w nim w korkach. Ja pojadę buspasem.
              • cacum Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści 22.11.11, 10:13
                Jeżdżę kiedy nie ma korków... W godzinach szczytu mogę chodzić na piechotę... Mam szczęście mieć blisko do pracy.
                • Gość: pm bronić i zieleni i obecnego układu i ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.11, 23:05
                  "skwer przy Mokotowskiej. Nie rozumiem alarmu w jego obronie"

                  rzecz qw tym, że otoczenie skweru przy mokotowskiej tworzy obecnie jakąś całość. dodanie tam szklanego kloca rozwali to wszystko. spowoduje wręcz tłok architektoniczny, ulice staną się. wąwozami. tak już jest na pobliskim odcinku pięknej w kierunku pl. konstytucji.
      • cacum Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści 22.11.11, 09:45
        Nie stać na autko?
        • Gość: Barszczu Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: *.dynamic.chello.pl 22.11.11, 09:49
          Mnie nie stać. Wolę co roku wyjechać na fajne długie wakacje na drugą półkulę niż ładować pieniądze w coś, co i tak nigdzie mnie szybko nie dowiezie.
          • cacum Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści 22.11.11, 10:14
            A jak dziecko trzeba zawieźć gdzieś? Przewieźć coś? Jak kiedy będziesz mieć swoje cztery kółka zobaczysz, że to prawdziwa swoboda. Pod warunkiem, że jeździsz poza szczytem (da się, naprawdę).
            • Gość: jj Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: *.196.129.57.threembb.co.uk 22.11.11, 12:10
              Nie wiem jak przedmowca, ale ja osobiscie w takich sytuacjach korzystam z taksówek. Wychodzi o wiele taniej niz utrzymywanie auta (doliczam tu oczywiscie koszt garazowania, chociaz zdaje sobie sprawe ze 90% posiadaczy aut zostawia je na chodniku lub trawniku). Zamiast ladowac pieniadze w auto, zainwestowalem w mieszkanie.
    • asperamanka Trzeba znaleźć właściwe proporcje. 22.11.11, 07:50
      Niektóre koncepcje zawarte w przyjmowanych dla Warszawy, w okresie odbudowy w latach 1940-tych i 1950-tych, planach urbanistycznych, były rozsądne. Np. rozgęszczenie miasta, które w swoim śródmieściu, wskutek ograniczeń wynikających z faktu, że w XIX wieku miasto dusił system carskich fortów, było nadmiernie intensywnie zabudowane. Czy system tzw. "klinów nawietrzających".

      Generalnie zgadzam się, ze "sralniki" dla piesków typu opisywane ostanio kilkakrotnie w "Gazecie" placyk przy Mokotowskiej, lub ten drugi na Powislu, były kiedyś zabudowane, i powinny być zabudowane, bo to jest miasto, a sporo parków i innych urządzonych terenów zielonych jest obok. Podobnie jak miejsce po Pałacu Karasia przy Krakowskim Przedmieściu, czy placyk przy tymże Krakowskim między Kościołem Wizytek a Karową. Natomiast nie powinny byc zabudowane te właśnie "kliny nawietrzające", co się niestety dzieje, bez ładu i składu, choćby na obrzeżach Pól Mokotowskich. I nie powinny być dogęszczane PRL-owskie osiedla stanowiące zamknietą i zakończoną całość, typu Muranów, ale już takie jak Za Żelazną Bramą, w których koncepcja urbanistyczna sprowadzała się do postawienia, dziewiętnastutu bodajże, stolców dinozaura, dogęścić należy.

      Co do podwarszawskich blokowisk typu Ursynów, Bemowo, czy Białołęka - to kwestia indywidualnego podejścia. Ursynów na przykład był projektowany w latach 1970-tych jako kompletne peryferyjne miasteczko satelickie, z pełną gamą usług dla mieszkańców, i dużymi zielonymi przestrzeniami, i mieszkańcy właściwie, zgodnie z założeniem projektanta, do Warszawy mieli jeździć do pracy, a całą resztę usług typu kino, teatr, lekarz, szkoły, itp., mieć na miejscu. W większości ta infrastruktura powstała, i dogęszczanie zrealizowanej koncepcji na siłę jest błędem. Białołęka natomiast powstała w sumie beż żadnej koncepcji, i tu jest pole do dyskusji.

      Lerkarstwo jest jedno. Obecny sytem wuzetek jest korupcjogenny i doprowadził nas do bazjlu i prywaty, jakie mamy. Na dobrą sprawę należałoby zakazać wszelkich budów poza obszarami, które mają plany zagospodarowania przestrzennego. A potem pilnie te plany uchwalić, po konsultacji z mieszkańcami, i dopiero budować.
      • Gość: Barszczu Re: Trzeba znaleźć właściwe proporcje. IP: *.dynamic.chello.pl 22.11.11, 09:46
        A czemu Muranów to niby miałby być nietykalny? To jest osiedle położone w centrum a zbudowany jakby było pod miastem - wielka sypialnia, bez usług sektora prywatnego.
        Dogęszczenie Muranowa będzie dla niego ratunkiem. Pojawi się na nim dzięki temu chociaż kilka nowych sklepów, restauracji czy klubów. W dzielnicy pustej poza tym.
        • cacum Re: Trzeba znaleźć właściwe proporcje. 22.11.11, 10:17
          No ale chciałbyś stawiać nowe budynki pomiędzy tymi, które są? Zaburzysz pewien układ przestrzenny. Ja rozumiem dogęszczanie, ale bez naruszania pewnego ładu przestrzennego, bez odcinania dostępu światła innym domom. Jestem za zagęszczaniem, ale umiarkowanym.
          No i trzeba budować parkingi podziemne. Sporo ludzi ma auta. I gdzieś musi je trzymać... A na Muranowie już i tak ciasno.
        • asperamanka Re: Trzeba znaleźć właściwe proporcje. 22.11.11, 12:15
          Gość portalu: Barszczu napisał(a):

          > A czemu Muranów to niby miałby być nietykalny? To jest osiedle położone w centr
          > um a zbudowany jakby było pod miastem - wielka sypialnia, bez usług sektora pry
          > watnego.
          > Dogęszczenie Muranowa będzie dla niego ratunkiem. Pojawi się na nim dzięki temu
          > chociaż kilka nowych sklepów, restauracji czy klubów. W dzielnicy pustej poza
          > tym.

          Muranów dałem jako przykład. To osiedle po prostu nie bardzo da się dogęścić, bo jest jednocześnie zabudowane i za luźno, i za ciasno. Budynki są dość daleko od siebie, ale jednocześnie za blisko, żeby między nie coś wciskać, i jescze móc to sprzedać. Pominąwszy luki w zabudowie, nieliczne,, i takie miejsca jak Plac Bohatrerów Getta, nie da tam się zrobić racjonalnego zagęszczenia, bo za bradzo pogorszysz warunki życia mieszkańców, i w istniejących, i w projektowanych ewentualnie domach.

          Osiedla PRL-owskie to w ogóle temat rzeka. One były projektowane z kompletną infrastrukturą, tak jak ją wtedy rozumiano. Na początku, w latach 1950-tych, z reguły od razu realizowano tę infrastrukturę. Im bardziej odnosiliśmy sukcesy w budowie socjalizmu, tym mniej tej infrastruktury na zarezerwowanych placach powstawało; w latach 1960-tych jeszcze sporo, za Gierka mniej, a za Jaruzelskiego prawie nic, i te puste place możesz spokojnie dogęszczać.

          Ja od dziecka mieszkałem na Rakowcu. Już tam dawno nie mieszkam, ale do dziś ci mogę pokazać, gdzie miało powstać liceum, do którego sam miałem chodzić, gdzie kino, gdzie kolejny dom kultury i biblioteka, a gdzie dom towarowy. To było na planach osiedla, stojących przez krótki czas na planszach. Oczywiście nic z tego nie powstało, a place stały puste aż do wczesnych lat dwutysięcznych, kiedy je zaczęto zabudowywać. I takie właśnie dogęszczanie tych osiedli określam jako racjonalne.

          Oczywiście z drugiej strony mogę ci też pokazać, gdzie na Rakowcu i jakiej szerokości miała powstać ulica Noworacławicka, od Żwirki i Wigury do Alei Krakowskiej. Ona nadal w planach jest, i leszcze które kupiły mieszkania "w cichej okolicy" zbudowane na prawie samym skraju projektowanej drogi, i także w bardzo "spokojnym" miejscu po piekarni przy Mołdawskiej, się mocno zdziwią i jeszcze mocniej będą protestować. Bo np. zabudowa wzdłuż obecnej wąskiej Racławickiej od Mołdawskiej do Żwirki powstała w miejscu, gdzie miały być domy handlowe osłaniające od hałasu przyszłej ulicy domy stojące oficjalnie przy "Baleya". Ale to już nie mój problem ;-)
      • Gość: meszige Re: Trzeba znaleźć właściwe proporcje. IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 10:14
        Tak czy inaczej rządzi mamona, chciwość, pazerność, żądza zysku, interesowność, materializm (niedialektyczny!)skąpstwo, lichwiarstwo, wyzysk, przemoc i co jeszcze chcesz. Tam gdzie ktoś pierdoLi o jakimś "interesie publicznym" też jak sie pogrzebie pod strojem maskującym to sie wygrzebie interes tego altruisty. Każdy kto się z tym nie zgadza to albo naiwniak albo cwaniak który używa "wspólnego dobra" dla nasmarowania swojej maszyny do zarabiania. Jeżeli uważasz inaczej to możesz mnie łatwo przekonać oddając mi nie mówię, ze wszystko, ale tak z połowę tego co posiadasz. Inaczej dalej będę przekonany, ze tak jak ja sam dbasz przede wszystkim o własną sakiewkę. Tyle ideologii a raczej jej braku. A dalej na temat: miasto było budowane po wojnie w ramach utopii nie liczącej się z niczym więc mamy średnio 10cio krotnie mniejszą intensywność zagospodarowania niż w miastach które powstawały w normalnych warunkach, czyli tam, gdzie chciwość była cnotą, a nie występkiem (jak w komunistycznej arkadii gdzie tylko Partia miała prawo byc chciwa). Teraz chciwość wypuszczona z lochu (chciwość, czyli racjonalne gospodarowanie) odzyskuje bezsensowną pustkę. Plany tego nie powstrzymają, miasto się będzie dogęszczać, bo "kliny napowietrzające" niczemu nie służą. Tyle, ze przy pozorach walki z chciwością nasi dobroczyńcy (czyli ci co chcą swój szmal zainwestować w rozwój Naszego Miasta) będą sie musieli opłacić różnym papugom ( muchołapka Libeskinda), konserwatorom, ekologom, Dawosom i całej zgrai obrońców klinów i pustych placów. Jeżeli nie chcemy miastem zarządzać z głową, czyli nie odwołując się do bzdurnej ideologii to tylko stracimy, bo decyzje będą podejmowane niejawnie. A pustki w mieście i tak, krok po kroku będą zabudowywane. Przy nieustającym oburzeniu oczywiście.
    • Gość: talib Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieście? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.11, 08:41
      Żeby po tych kilku pierwszych komentarzach można było uznać przekrój społeczeństwa :) ale wydaje mi się, że to społeczność SSC :)
    • Gość: Mieszkaniec Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieście? IP: 91.221.144.* 22.11.11, 10:20
      Śródmieście Warszawy - to nie tylko biurowce, z których po godzinach urzędowania wychodzą pracownicy i jadą do swoich willi pod miastem. W śródmieściu stoją również DOMY MIESZKALNE, w których mieszkają LUDZIE - młodzi, starzy, dzieci. Takie malutkie enklawy zieleni są im niezbędne do życia. Takie skwerki - to drzewa, krzewy, trawniki, tlen. Tam starsi mieszkańcy, babcie i matki z dziećmi mogą posiedzieć na ławkach w cieniu drzew, odetchnąć nieco lepszym powietrzem. Takie skwerki są jedyną ostoją flory i fauny. Dzięki nim w Warszawie, w przeciwieństwie do innych stolic europejskich, możemy jeszcze spotkać wróble. Ich populacja drastycznie się zmniejsza. Tam można wyprowadzić psa na spacer. Oczywiście problem sprzątania istnieje i zależy od kultury ludzi. Obecność dużych parków w pobliżu nie rozwiązuje sprawy - tam nie wchodzi się z psami. Dlatego likwidacja tych ostatnich zielonych miejsc jest zwykłym draństwem urzędników i inwestorów, którzy dla pieniędzy zrobią wszystko ...
      • Gość: WAW402 Re: Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieści IP: 195.245.213.* 24.11.11, 10:23
        ... czyli najlepszym rozwiązaniem - łażenie po cudzym placu??!! "Obecność parków nie rozwiązuje.. bo tam z psem nie można" Czyli tam uznajemy, że jest jakiś zakaz i trzeba go przestrzegać, w wypadku prywatnego placu - moja racja jest najmojsza!! 64 artykuł Konstytucji się kłania...
    • Gość: m. Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieście? IP: *.aster.pl 22.11.11, 11:49
      Jeśli chodzi o Szarą, to proponuję, żeby autor wypowiedzi był bardziej konsekwentny w swoich twierdzeniach i trzymał się faktów. I nie używał demagogii z ostatniego akapitu swojej wypowiedzi do uzasadnienia wszystkich cytowanych przypadków!

      1. Ogródek przy Szarej to nie "skrawek zieleni". To 2-3 ha zwartego, uporządkowanego terenu w centrum miasta!

      2. To nie był żaden sralnik. Jeszcze miesiąc temu był to kompletnie zagospodarowany teren zielony z infrastrukturą dla dzieci, młodzieży i dorosłych, tworzący zintegrowaną całość. (Zresztą przez dziesięciolecia teren ten był traktowany jako część Parku Kultury)

      3. To że Park Kultury jest piękny i ogromny, nie jest żadnym argumentem, żeby niszczyć ogródek.

      4. Przed wojną Parku nie było. Wszędzie zabudowa: historyczne kwartały i linie zabudowy. Proszę spojrzeć sobie na plan z 1939. Np na miejscu przedszkola, które (na razie...) stoi w ogródku też był "historyczny kwartał". To co, odtwarzamy? Najlepiej hurtowo, przecież to miasto, ba stolica, a nie wieś!

      5. Zatem oczywiście, żaden problem! Można przenieść huśtawki i boisko do Parku (no i wyciąć kilkanaście drzew, żeby to boisko urządzić, drobiazg...). Za 3 lata znowu przenieść dalej obok do Parku i tak dalej...

      6. To, że spółdzielnia zniszczyła kawałek parku pod budynek przy Czerniakowskiej (ciekawe, wówczas podawano taki sam argument, że to nie park, tylko samosiejki, że park jest dalej. Teraz pan Michał N. używa tego samego argumentu, że park jest dalej, a jednocześnie oburza się na spółdzielnię... a może mamy jakieś udziały w spółce Szara Invest? :)
      oraz że zburzono krąg taneczny (to akurat właściciel terenu, bodajże ZPR, a nie spółdzielnia) było nie w porządku. Ale zawsze można właśnie zaprzestać takich praktyk, a nie kontynuować, jeżeli były niewłaściwe.

      Ogródek przy Szarej nie był "wielką trawiastą pustynią" i służył wszystkim tym, którzy chcieli tu przyjść (logicznym jest, że częściej bywali tu przedstawiciele "okolicznej społeczności", niż Warszawiacy np. z Ursynowa czy Białołęki).

      Uważam, że każda "okoliczna społeczność" ma prawo do posiadania kawałka zielonego terenu, który dla obcych (oglądających go z okien tramwaju czy samochodu) jest TYLKO, a dla lokalesów AŻ "skwerkiem". Oczywiście nie wszędzie jest to możliwe. Ale jeśli już takowy istnieje, to warto się poważnie zastanowić, jak go zachować i uatrakcyjnić.

      W przypadku ogródka przy Szarej łatwiej przyklasnąć jego likwidacji, bo przecież na około jest "tyle" Parku Kultury, a inne dzielnice, niestety, często muszą zadowolić się o wiele mniejszymi terenami zielonymi. To jednak chyba nie powinien być argument do równania powierzchni zielonej " w dół".

      Na koniec: uważam, że odwoływanie się do przedwojennej Warszawy w takich sytuacjach nie zawsze jest właściwe. Tamto miasto, niewątpliwie piękne i wartościowe, było zupełnie innym tworem urbanistycznym. Teraz, chcąc niechcąc, mamy inną sytuację i nie odtworzymy już tamtej struktury miasta. Możemy za to wykorzystać, to co mamy. Spore ilości istniejących terenów zielonych wewnątrz tkanki miejskiej lub takich, które mogłyby się takowymi stać po rozsądnym zagospodarowaniu przez które rozumiem nie kolejny apartamentowiec, ale np. jakąś architekturę użyteczności publicznej wkomponowaną w zieleń.
    • Gość: m. Po co bronić? - SZARA - Fakty IP: *.aster.pl 22.11.11, 11:52
      Jeśli chodzi o Szarą, to proponuję, żeby autor wypowiedzi był bardziej konsekwentny w swoich twierdzeniach i trzymał się faktów. I nie używał demagogii z ostatniego akapitu swojej wypowiedzi do uzasadnienia wszystkich cytowanych przypadków!

      1. Ogródek przy Szarej to nie "skrawek zieleni". To 2-3 ha zwartego, uporządkowanego terenu w centrum miasta!

      2. To nie był żaden sralnik. Jeszcze miesiąc temu był to kompletnie zagospodarowany teren zielony z infrastrukturą dla dzieci, młodzieży i dorosłych, tworzący zintegrowaną całość. (Zresztą przez dziesięciolecia teren ten był traktowany jako część Parku Kultury)

      3. To że Park Kultury jest piękny i ogromny, nie jest żadnym argumentem, żeby niszczyć ogródek.

      4. Przed wojną Parku nie było. Wszędzie zabudowa: historyczne kwartały i linie zabudowy. Proszę spojrzeć sobie na plan z 1939. Np na miejscu przedszkola, które (na razie...) stoi w ogródku też był "historyczny kwartał". To co, odtwarzamy? Najlepiej hurtowo, przecież to miasto, ba stolica, a nie wieś!

      5. Zatem oczywiście, żaden problem! Można przenieść huśtawki i boisko do Parku (no i wyciąć kilkanaście drzew, żeby to boisko urządzić, drobiazg...). Za 3 lata znowu przenieść dalej obok do Parku i tak dalej...

      6. To, że spółdzielnia zniszczyła kawałek parku pod budynek przy Czerniakowskiej (ciekawe, wówczas podawano taki sam argument, że to nie park, tylko samosiejki, że park jest dalej. Teraz pan Michał N. używa tego samego argumentu, że park jest dalej, a jednocześnie oburza się na spółdzielnię... a może mamy jakieś udziały w spółce Szara Invest? :)
      oraz że zburzono krąg taneczny (to akurat właściciel terenu, bodajże ZPR, a nie spółdzielnia) było nie w porządku. Ale zawsze można właśnie zaprzestać takich praktyk, a nie kontynuować, jeżeli były niewłaściwe.

      Ogródek przy Szarej nie był "wielką trawiastą pustynią" i służył wszystkim tym, którzy chcieli tu przyjść (logicznym jest, że częściej bywali tu przedstawiciele "okolicznej społeczności", niż Warszawiacy np. z Ursynowa czy Białołęki).

      Uważam, że każda "okoliczna społeczność" ma prawo do posiadania kawałka zielonego terenu, który dla obcych (oglądających go z okien tramwaju czy samochodu) jest TYLKO, a dla lokalesów AŻ "skwerkiem". Oczywiście nie wszędzie jest to możliwe. Ale jeśli już takowy istnieje, to warto się poważnie zastanowić, jak go zachować i uatrakcyjnić.

      W przypadku ogródka przy Szarej łatwiej przyklasnąć jego likwidacji, bo przecież na około jest "tyle" Parku Kultury, a inne dzielnice, niestety, często muszą zadowolić się o wiele mniejszymi terenami zielonymi. To jednak chyba nie powinien być argument do równania powierzchni zielonej " w dół".

      Na koniec: uważam, że odwoływanie się do przedwojennej Warszawy w takich sytuacjach nie zawsze jest właściwe. Tamto miasto, niewątpliwie piękne i wartościowe, było zupełnie innym tworem urbanistycznym. Teraz, chcąc niechcąc, mamy inną sytuację i nie odtworzymy już tamtej struktury miasta. Możemy za to wykorzystać, to co mamy. Spore ilości istniejących terenów zielonych wewnątrz tkanki miejskiej lub takich, które mogłyby się takowymi stać po rozsądnym zagospodarowaniu przez które rozumiem nie kolejny apartamentowiec, ale np. jakąś architekturę użyteczności publicznej wkomponowaną w zieleń.
      • Gość: nudnik Fakty tak, tylko fakty IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 12:18
        Pogardliwie nazywany "apartamentowiec" to jak najbardziej użyteczność, również publiczna. Zostanie zbudowany, bo jest potrzebny. Inaczej nikt by nie kupił w nim mieszkania. Już wybudowany przynosi dochód który ląduje też częściowo w publicznym budżecie. To jest rozwój miasta. Tak to sie dzieje, że miasto to ludzie i ich mieszkania. Ludzie i mieszkania nie są wrogami miasta tylko je tworzą. A ci co inwestują w ten rozwój (kiedyś kamienicznicy dzisiok deweloperzy) też nie są wrogami tylko aliantami. Okoliczna społeczność walaczy o swój zysk czyli o przywilej użytkowania zielonego terenu za który nie zapłaciła. I nie zamierza zapłacić. Na razie ten teren prawem kaduka jest niby-własnością tej społeczności. "Uważam, że każda "okoliczna społeczność" ma prawo do posiadania kawałka zielonego terenu". Biała kobieta i mercedes dla każdego. Okoliczna społeczność nie może tego terenu wykupić i nie budować tam niczego utrzymując tam skwerek? Może! Ale woli mieć za darmo. Taka sama chciwość jaką się zarzuca inwestorowi który chce coś postawić. Z dwojga chciwości wolę tę drugą, bo z niej coś wynika.
        Tamta przedwojenna zabudowa była racjonalna, za małe pieniądze dla niezbyt bogatych. Teren też tani, bo daleko od miasta i dobrze wykorzystany. Po wojnie władza byla właścicielem wszystkiego więc mogła nas obdarować pustkami w mieście. Taka dobroczynność za nie swoje pieniądze. Socjalizm w wydaniu sowieckim zbankrutował. Ale jego pozostałości gdzie niegdzie mają się świetnie.
        • Gość: Mieszkaniec Re: Fakty tak, tylko fakty IP: 91.221.144.* 22.11.11, 13:01
          Tak, w miejsce radzieckiego socjalizmu mamy WSPANIAŁY kapitalizm amerykański !
          Wszystko przelicza się na pieniądze, wszystko można kupić. Jak nie wykupisz, to nic nie masz. Komercjalizacja wszystkiego. Apartamentowiec będzie służył tym, co wykupią mieszkania pod wynajem. Przeciętny obywatel nie będzie w stanie tam zamieszkać. Masz rację - miasto to ludzie. Tylko ludzie potrzebują przestrzeni, zieleni i powietrza. Inaczej się uduszą w wielkomiejskim smogu. Ten rozwój o którym piszesz, nie uwzględnia tych potrzeb mieszkańców. A deweloperzy myślą jedynie o swoim zysku. Wybudować, zarobić, a ludzie niech się już potem gnieżdżą w tych zagęszczonych nowoczesnych gettach, bez drzew, słońca i śpiewu ptaków. Mieszkańcy nie walczą o żaden zysk lecz o normalne warunki mieszkania, o ciszę i tlen. Ten teren był utrzymywany z podatków obywateli, a więc nie był używany za darmo. Bywasz w Łazienkach ? Jeśli tak, to też korzystasz z tego parku ZA DARMO ! O jakiej chciwości piszesz ? To jakieś brednie ! Emerytka, mieszkająca tam i chcąca wyjść przed dom i posiedzieć na ławce to CHCIWOŚĆ ? Nie ma do tego prawa, bo za ten teren NIE ZAPŁACIŁA ? Widać, że wiara w siłę pieniądza odebrała ci zdolność logicznego myślenia ! Nie wszystko można przeliczać w życiu na pieniądze !
          • fedorczyk4 Re: Fakty tak, tylko fakty 22.11.11, 13:19
            Drogi Mieszkańcu i jak poderzewam sąsiedzie Jordanka z Szarej. Też mieszkam w tej wyjątkowo zielonej i wyjatkowo dobrze zorganizowanej jak chodzi o ławeczki dla emerytów i place zabaw dla dzieci, dzielnicy. Szczerze mówiąc to Jordanek składał się z klepiska stosunkowo mało używanego, od ulicu Rozbrat i placu zabaw średniej wielkości od strony Czerniakowskiej. Naprawdę nie sądzę żeby dzieciom zaszkodziło przejście dokładnie 300 metrów do placu zabaw przy Wilanowskiej, a emertom pokonanie 10/15 metrów do parku Rydza Śmigłego. Sądzę po prostu że najblilższym mieszkańcom nie w smak jest zabudowanie widoku z okien i bliskie sąsiedztwo nowego budynku. Takie same protesty były kiedy zaczynała sie budowa na Śniegockiej. Oczywiście rozumiem taki punkt wiedzenie, ale niestety naprawdę nie da sie tego uzasadnić racjami urbanistycznymi i społecznymi. To jest wyjatkowo zielona i wymagajaca architektonicznego uporządkowania dzielnica.
            P.S. Szkoda mi czysto prywatnie i subiektywnie Kręgu Tanecznego i nie bardzo rozumiem dlaczego Miejski Konserwator zgodziła się na tę rozbiórkę. Tym bardziej że teren nadal pełni funkcje dzikiego parkingu i zieje dziurą.
            • Gość: Mieszkaniec Re: Fakty tak, tylko fakty IP: 91.221.144.* 22.11.11, 13:36
              To, że teren był trochę zapuszczony, wina leży po stronie władz stolicy, które marnotrawią społeczne środki na lewo i prawo. Przykład - wyremontowanie E. Plater za 5 mln pieniędzy podatników a teraz pomysł zrycia terenu pod budowę podziemnego /prywatnego/ parkingu ! Co w tym dziwnego, że mieszkańcy chcą za oknami widzieć promienie słońca i drzewa zamiast widoku sąsiada w apartamentowcu, oddalonym o kilkanaście metrów ? Czy prawo do światła, zieleni i widoków na przestrzeń mają prawo tylko najzamożniejsi, mieszkający za miastem, w willach ? A mieszkańcy stolicy, w myśl hasła urbanizacji, mają być tego prawa pozbawieni ? Czy to gorsza kasta mieszkańców ? Właśnie to są RACJE SPOŁECZNE, społeczności tutejszej, mieszkającej od wielu lat. Dlaczego zgodził się konserwator ? Odpowiedź prosta - z takiego samego powodu, z jakiego w majestacie prawa, znikają zabytki, a w ich miejsce wchodzą deweloperzy. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa !
          • Gość: Nudnik Miej pretensje do Bozi nie do mnie IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 14:54
            Wszelka wartość bierze się z ludzkiej pracy. Ja szanuję (nie mam wyjścia) ludzką pracę i uważam, ze największym grzechem jest czwarty grzech wołający o pomstę do nieba. Jeżeli ktoś chce czegoś za darmo to znaczy, że chce sobie przywłaszczyć owoce czyjejś pracy. Nie wiem czy "twoja" babcia by zastosowała twoją argumentację ale ty ją reprezentujesz (babcię) więc i argumentację uznaję za twoją. Mówisz : babci(mnie) należy się coś za darmo. Nie zamierzamy na to sobie zapracować, chcemy mieć tę korzyść bez pracy, niech pracują inni. Ci inni mają ufundować babci (tobie) coś, za co ona sama nie zamierza zapłacić. Ci inni to .... w ostatecznym rozrachunku my wszyscy, bo ten leżący odłogiem kawałek terenu nie zarobi kiedy nie zostanie zabudowany. Każdy ruch przy budowie i przy eksploatacji jest opodatkowany. Wytwarza się więc strumyk dziaćków płynący do budżetu lokalnego i budżetu RP. Czyli korzyść dla wszystkich. A babcia (ty) mówi ; mam was w dupię , macie mi dać ten teren i już, a że to będzie was tyle kosztowało to wasz problem. Możesz to sobie nazywać jak chcesz, bezczelnością, cygaństwem, nieliczeniem się z innymi, pogardą dla pracy, złodziejstwem. Nazw jest do wyboru, do koloru.
            Moralność Kalego (powołanie tej postaci do życia wystarczy, żeby Sienkiewicz wart był Nobla) tak sie przejawia: Daj mi. Daj mi bo masz. A ja nie mam. Jak mi nie dasz, to cię nazwę skąpcem, chytrusem, liczyżpeą,Żydem. Powiem, ze tylko ci na pieniądzach zależy. A mi nie zależy na żadnych pieniądzach. Ja chcę tylko godnie żyć. I żeby płaca minimalna wynosiła 90% średniej krajowej. czego domagają sie związki zawodowe. I w ogóle biała kobieta dla każdego.
            www.youtube.com/watch?v=ORGaACYbAk0&feature=related
            Domagajcie sie za darmo czegokolwiek. Zawsze dostaniecie to samo. Figę z makiem.
            • Gość: Mieszkaniec Re: Miej pretensje do Bozi nie do mnie IP: 91.221.144.* 22.11.11, 15:05
              A nie przyjdzie ci do głowy, że ta babcia zapracowała ciężko przez całe swoje życie zawodowe, że przeżyła wojnę, może czynnie walczyła z okupantem i teraz, na starość, należy się jej ławeczka pod drzewem , blisko domu ? Czy musi WYKUPIĆ ze swojej lichej emerytury prawo do kawałka ławki na podwórku ? Zabudujmy Łazienki, Ogród Saski - te tereny muszą na siebie ZAROBIĆ !
              Człowieku, jesteś chory. Twoje żałosne, prawicowe wywody właściwie nie nadają się do jakiejkolwiek polemiki !
              • Gość: nudnik pretensje do Bozi o mnie też IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 15:24
                Nie wystarczy, ze chory? To jeszcze prawicowy!!!!!
                Wszyscy urodzeni przed 8 maja 1954 przeżyli wojnę. WŁaściwie należy zaliczyc staż wszystkim poczętym przed tą datą, bo jak wiadomo człowiek nabywa pełnię praw zaraz po powstaniu zygoty. Spory odsetek jeszcze żyjących. I każdemu z nich należy sie przecież, ze nie ławeczka, ale jakiś plac w mieście. Fajnie. Szkoda, ze ta myśl nie ma reprezentacji w Sejmie. To samo się należy wszystkim, ktorzy pracowali. Czyli zdecydowanej większośći. Jak to zrealizować? BO to kosztowne... Trzeba będzie chyba jednak zabudować wszystkie parki i ogrody bo inaczej skąd wziąć szmalec? Ławeczki służą weteranom chlania i młodzieży początkującej w tym rzemiośle. A mieszkańcy domagają sie najczęściej likwidacji ławeczek właśnie z tego powodu. Wszystko się należy wszystkim, bo żyli i pracowali. Ja też tak uważam. Z tym, ze najpierw to ja powinienem dostać wszystko.
          • Gość: WAW Re: Fakty tak, tylko fakty IP: 195.245.213.* 24.11.11, 10:28
            To sprzedaj swoje mieszkanie, wykup ten plac i oddaj go lokalnej społeczności i emerytce, dobroczyńco !!!!!!!!!!!!!!!!! Z pewnością nazwą go Twoim imieniem.
      • Gość: MN Re: Po co bronić? - SZARA - Fakty IP: *.warszawa.vectranet.pl 22.11.11, 22:15
        Wobec takich zarzutów, proszę mi powiedzieć, z jakiej racji miasto ma wykupywać za miliony działkę, za pieniądze WSZYSTKICH mieszkańców Warszawy, dla garstki okolicznych mieszkańców, którym w swojej pazerności na zieleń nie wystarcza ogromny park obok? Nie mam nic przeciwko zachowaniu tego skweru, jeśli to wy- wykłócający się mieszkańcy- wykupicie go za własne pieniądze. I akurat populistyczne hasła- propaganda z wyższej półki, ze sloganami o ginących ptakach (jakie powiązanie?) i wykorzystywaniem dzieci -słyszałem z drugiej strony.

        Jednocześnie zaznaczam, że nie mam żadnych powiązań ani z tym ani żadnym innym inwestorem, a jedyne, na czym mi zależy to na dobrym rozwoju Warszawy. Nie potrafię jednak patrzeć na nieuzasadnioną histerię i roszczeniowość. Zamiast tego, mieszkańcom proponuję kompromisowe podejście do sprawy- może uda się dojść do porozumienia z inwestorem (może wspólne podwórko?), w końcu nowi przyszli mieszkańcy też zapewne będą chcieli korzystać ze sprzętów sportowych.
    • Gość: Mieszkaniec Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieście? IP: 91.221.144.* 22.11.11, 13:51
      Po co bronić każdego skrawka - ano po to, że tych skrawków systematycznie ubywa. A bez tych skrawków zieleni, w niedalekiej przyszłości udusimy się w wyniku braku tlenu.
      Drzewa pochłaniają dwutlenek węgla i całą gamę zanieczyszczeń, produkują tlen. Młode drzewka, posadzone przez dewelopera, często w kamiennych donicach, nie wyprodukują tyle tlenu co stare, wielkie drzewa, wycięte pod inwestycję. Szkoda, że autor tego pytania nie zdaje sobie sprawy z tak podstawowych rzeczy.
      • Gość: nudnik Tere fere! IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 14:26
        Mieszkańcu kochany! Jak sądzę skończyłeś podstawówkę i wiesz co to chlorofil i fotosynteza a takoż co to klimat umiarkowany i okres wegetacji. Wystarczy tylko skojarzyć elementy tej wiedzy którą MUSISZ posiadać, żeby zrozumieć, ze teraz twoje obszczane drzewka od jakiegoś czasu tlenu nie produkują. W ogóle, nic a nic. I to dotyczy nie tylko skweru pod twoim oknem, ale całej Polski, ba właściwie całej Europy i większej części Azji oraz Alaski, Kanady i sporego kawałka Juesejów. Całej strefy klimatu umiarkowanego na Półkuli Północnej!!!! Dusisz się już? A akurat tak się składa, ze lądy znajdujące się w strefie klimatu umiarkowanego na półkuli północnej przy okazji stanowią ponad połowę wszystkich lądów naszej pięknej Ziemi. I na tym olbrzymim obszarze ŻADNE drzewko ani żadna trawka nie wytwarzają tlenu. Udusiłeś się już? Na domiar złego liście opadłe z tych drzew ulegają procesowi pochłaniającemu tlen i wytwarzającemu dwutlenek węgla. Skonałeś już, Rybeńko? Straszna śmierć, nie przeczę. A jeżeli jeszcze żyjesz to dziękuj Bozi że to co opowiadasz to banialuki. Bzdurki, idiotyzmy.
        • Gość: Mieszkaniec Re: Tere fere! IP: 91.221.144.* 22.11.11, 14:39
          Tak, skończyłem podstawówkę oraz ciut więcej. Ale to, co piszesz, świadczy o całkowitym braku nie tylko wiedzy merytorycznej ale i zwykłego rozumu. Czy to znaczy, że skoro drzewa są w stanie odpoczynku, to można je właściwie wyciąć, bo nie odgrywają żadnej roli w przyrodzie ? Czyli ich rola w wytwarzaniu tlenu to mit ? A może tlen możemy uzyskać w inny sposób ? Ale własciwie po co nam tlen /On też jest zbędny. Tylko w wyniku niedotlenienia mózgu można napisać takie bzdury. Silisz sie na pseudonaukowy wywód. Ale nie wiesz zupełnie o podstawowych prawach występujących w przyrodzie. Otóż tlen jest magazynowany w warstwach atmosfery. Jest cyrkulacja powietrza i takie inne zjawiska. Czy nie czujesz różnicy w powietrzu stojąc na Marszałkowskiej i przebywając w Lesie Kabackim ? Sądziłem, że na tym forum zabierają głos ludzie normalni. Pomyliłem się, niestety. Dyskusja z debilem nie ma sensu...
          • Gość: nudnik Tere fere kuku! IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 15:11
            Biedaku bardzo wykształcony! Nauczyli cię, że najlepszym argumentem jest nazwanie oponenta głupkiem i że to rozstrzyga o wyniku sporu? Zaiste, za wysokie progi dla mnie, nie mam szans, choćbym się zęsrał. Ale bądź łaskaw i powiedz gdzie, w jakich warstwach atmosfery sie ten zbiornik tlenu znajduje? To chyba twoje całkiem świeże odkrycie. Podziel się nim z gawiedzią, piknie prosim! A drzewa dla twojej wygody wycina sie i wycina. I sie prowadzi reforestyzację, i wycina. Na taką skalę że nie masz pojęcia. Drzewa w mieście nie mają żadnego wpływu (poza estetycznym) na twoje życie. Ale możesz wierzyc w co chcesz. W to, ze jak ci wytną dzrewo pod blokiem to bedziesz miał mniej tlenu też. Wiara czyni cuda. Sama wiara wiara jest cudem. A wiedza jest nudna i powoduje zaparcia.
            • Gość: Mieszkaniec Re: Tere fere kuku! IP: 91.221.144.* 22.11.11, 15:20
              Wytłumacz to ptakom, które nie będą miały gdzie założyć gniazda. Ale tobie nie sa potrzebne ptaki, drzewa i ta cała zbędna zielona infrastruktura. Zapewne na twoje życie nie mają wpływu drzewa, zwierzęta, kwiaty. Liczy się pieniądz, własność prywatna i kapitał !
              Jesteś nieszczęśliwym, żałosnym człowiekiem. I chyba niereformowalnym.
              Powodzenia w zabetonowanym świecie naszej wymarzonej, KAPITALISTYCZNEJ, cywilizacji !
              • Gość: nudnik już nie płacz kochanie! IP: *.xdsl.centertel.pl 22.11.11, 15:32
                Bardzo lubię ptaki. Drzewa są fajne. Nie ma żadnego kapitalizmu tylko ta głupia termodynamika.Wszystko kosztuje. To znaczy wszystko co lubimy musi być wytworzone przez kogoś, przez innego człowieka. Pliniusz (Starszy) powiada, ze małpy potrafią mówić, ale udają, ze nie, bo nie chcą, zeby ludzie zagonili je do roboty. Domagając się czegoś za darmo, domagamy się, zeby ktoś inny poświęcił swój czas(i siły) dla nas. To jest sprzeczne z podstawową zasadą etyczną (moją oczywiście), że nie należy się domagać niczego, czego sami dla innych nie jesteśmy gotowi zrobić. Niesymetryczna roszczeniowość jest wyrazem pogardy dla innego człowieka.
    • abdd27 Po co bronić każdego skrawka zieleni w mieście? 27.11.11, 00:58
      Zarówno jeśli chodzi o skwer na Szarej jak i na Mokotowskiej jestem za dogęszczaniem, podobnie zresztą jak w całej Warszawie. Dotychczas jednak mówimy o głównie estetyce (bardzo skądinąd ważnej!) zapominając o kosztach - podam przykład: jeśli w wymienionych lokalizacjach nie powstaną domy/biura to powstaną one gdzie indziej - tam gdzie nikt nie będzie protestował, czyli coraz dalej na chaotycznie zabudowanych polach Białołęki lub urban sprawlu dalekich Al. Jerozolimskich. Do tych budynków trzeba będzie zapewnić dojazd, podłączyć do mediów i te koszty (bardzo wysokie!) obciążą miasto. Poza tym każdy stamtąd będzie jeździł do pracy/szkoły samochodem bo inaczej po prostu będzie to niemożliwe i centrum będzie coraz bardziej zakorkowane. Nie mówiąc o tym, że z czasem się wyludni a życie już całkowicie przeniesie się na strzeżone osiedla pod Warszawą, galerie handlowe i miejskie autostrady między nimi.
      Rozsądne dogęszczenie to naprawdę niewielka cena za uniknięcie takiej sytuacji do której niestety niechybnie zmierzamy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja