Dworzec Zachodni: Mężczyzna wpadł pod pociąg

IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.12.11, 20:04
Wykluczam niemożność skorzystania z tunelu pod peronami - w końcu od dawna porządnie nie padało... Pewnie ten pan biegł na peron z innego peronu, bo w ostatniej chwili zorientował się gdzie pociąg wjeżdża. Na dw. Zachodnim nie funkcjonuje bowiem system informacji pasażerskiej w postaci tablic informacyjnym, znany w różnych innych cywilizowanych krajach, a także niektórych miastach w Polsce typu Kraków, Katowice, Gdańsk... W dodatku tory na Zachodnim mają taką numerację, że przeciętny pasażer nie jest w stanie doszukać się w tym logiki (bo to system dla kolejarzy, nie dla ich klientów). A jedna z zapowiadających pociągi przez megafon ma tak azjatycki akcent, że można jej nie zrozumieć...
    • Gość: otw Re: Dworzec Zachodni: Mężczyzna wpadł pod pociąg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 22:39
      Pociąg wjeżdżał na tor przy peronie drugim. Na ten sam, na który zawsze normalnie wjeżdża i tak jest na tablicach. Nie wiem co on tam robił.
    • Gość: gabi Re: Dworzec Zachodni: Mężczyzna wpadł pod pociąg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 22:49
      W związku z tym wypadkiem mam kilka, niestety gorzkich, refleksji. Czekałem na Dw. Zachodnim na ten pociąg. Obok zasadniczych zastrzeżeń do fatalnego stanu technicznego całego dworca, w tym niebezpiecznych peronów z krzywą, popękaną nawierzchnią i wyszczerbionymi krawędziami peron – w tym konkretnym przypadku mam olbrzymie zastrzeżenia do nonszalanckiej i absolutnie nieprofesjonalnej postawa załogi pociągu, pod który wpadł ów mężczyzna – jak i do wg mnie opieszałej reakcji służb ratowniczych. Byłem tuż przy miejscu wypadku w kilka sekund po nim – załoga pociągu zamknęła się wewnątrz pociągu i nawet nie próbowała nie tylko w jakikolwiek sposób zainteresować poszkodowanym /który leżał nieprzytomny pod wagonem ze zmiażdżoną nogą/ ale nawet zabezpieczyć dostęp do miejsca wypadku. Po interwencji ludzi z peronu kolejarze otworzyli drzwi – na moje dopytywanie czy sprawdzili stan poszkodowanego, choćby dla stwierdzenia czy nie wymaga interwencji, oznajmili, że powiadomili dyżurnego ruchu i na tym ich rola się kończy –zapytałem choćby o koc albo folię termoizolacyjną, w celu okrycia poszkodowanego, bo było zimno, na co kolejarze powiedzieli, że nic takiego nie posiadają, że nie mają na stanie także apteczki czy nawet latarki /była potrzebna, aby zajrzeć pod wagon do poszkodowanego i stwierdzić czy np. nie dławi się/. Poszkodowany po ok. 10 minutach zaczął wydawać jęki i poruszał się. Ktoś z pasażerów próbował utrzymywać z nim kontakt słowny, m.in. pytał jak się nazywa i przekazał, że pomoc jest już wezwana.
      Po 23 minutach zjawił się lekarz – pierwsze jego pytanie dotyczyło czy kolejarze zadzwonili po pomoc techniczną – po czym czekano na ekipę pogotowia ratunkowego. Po ponad 30 minutach na peronie zjawili się strażacy i policja, potem pracownicy pogotowia ratunkowego – dopiero wtedy odgrodzono taśmą miejsce wokół miejsca wypadku – wydobycie poszkodowanego nastąpiło 58 minut po wypadku. I tu moje pytanie – czy tak powinna wyglądać akcja ratunkowa na dworcu w zasadzie w centrum stolicy sporego europejskiego państwa ? … i czy bierność kolejarzy w takich sytuacjach jest normą /nie wspomnę o braku podstawowego wyposażenia ratunkowego pociągu/ ?!
      • honkaw1985 Re: Dworzec Zachodni: Mężczyzna wpadł pod pociąg 08.12.11, 00:56
        Cud, że ten człowiek żyje po takiej akcji ratunkowej.
    • Gość: 123pl Dworzec Zachodni: Mężczyzna wpadł pod pociąg IP: *.play-internet.pl 07.12.11, 23:50
      Było więcej pić...
      • Gość: zzz Re: Dworzec Zachodni: Mężczyzna wpadł pod pociąg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 04:43
        och, ach uważaj żebyś nie stał się jeszcze bardziej idealny bo zaczniesz sr... bursztynem.
        Szkoda faceta :(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja