Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w poz...

IP: 195.8.217.* 17.12.11, 09:18
dlaczego w tym chorym kraju wciąż są możliwe takie akcje. i co u licha robi CBA? Czeka na przejście na emeryturkę w wieku 35 lat.? Przecież to śmierdzi korupcją na kilometry. Laska, która wydała taką decyzję (mimo, że kilka lat wcześniej dla innego wnioskodawcy wydała odmowną) w normalnym kraju byłaby już zawieszona, toczyłoby się postępowanie sprawdzające. Przecież to oczywiste, że Włodarzewska skapnie trochę z tych milionów i odwołanie zostanie oddalone. Jeżeli ktokoliwek wierzy, że będzie inaczej urodził się chyba wczoraj. Swoją drogą założenie marży dewelopera w wysokości 30% to chyba mocno niedoszacowanym wariantem kryzysowym jest ;-)
Bardzo smutne to wszystko
    • Gość: Mieszkaniec Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.home.aster.pl 17.12.11, 09:42
      Facet jest moim osobistym bohaterem.

      Co jeszcze możemy jako mieszkańcy zrobić, aby ratować zieleń?
      • Gość: mzb Trzymam kciuki za pana Krzysztofa IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 15:48
        W okolicy mieszka więcej wpływowych osób, którzy również na swój sposób działają aby zatrzymać inwestycję. Włodarzewska nie wie z kim zadarła i wiele na tym straci.
        • Gość: pragmatyk użyją pieniędzy aby zagłuszyć sumienia IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.11, 11:23
          jak widać do kilku osób już trafili
    • jo5348 Co robi CBA???? Śpi? 17.12.11, 09:52
      Ja tez uważam, że ktoś wziął. To śmierdzi na kilometr.
      Teraz chętnie się przekonam, czy w urzędzie wojewody też ktoś weźmie :)
      • Gość: jfkif Re: Co robi CBA???? Śpi? IP: 195.8.217.* 17.12.11, 09:54
        jestem tego tak pewien, że postawił bym na to całą pensję (mimo, że niewysoką)
    • Gość: życzliwy "Wziątka" może być w formie rabatu na kilka mieszk IP: *.play-internet.pl 17.12.11, 10:13
      Nie do wykrycia.
      To są zawodowcy, którzy błędu nie robią !
      GENERALNIE:
      Mafia budowlana to największa mafia w tym kraju.
      Rozumieją się bez słów.
      Od lat.
      Np. taka furtka, że pozwolenie na budowę ( od dyr. Mikosa; PKiN ) może być sprzeczne z zapisem
      studium. To wymagało zmowy na poziomie legislacyjnym. Czytaj SEJM RP.
    • Gość: Voldemort Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.unknown.vectranet.pl 17.12.11, 10:24
      czy 11-piętrowiec w okolicach ul. Cybisa to ta sama sprawa? tu decyzję podjęłą inna urzędniczka - Renata Kunert. Wbrew planowi zagospodarowania przestrzennego. Teraz sprawa jest w prokuraturze. Cały wydział p. Mikosa to widać niezła ekipa!
    • Gość: tumaku Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w poz... IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.12.11, 10:25
      oczekiwałbym takiego szczegółowego wywiadu z prezydentem miasta i prezesem firmy deweloperskiej. Nalezy wysłuchać obu stron Panie Prawnik. Gazetla manipuluje przedstawiając subiektywny pogląd jednej strony. Stroną w postępowaniu jest podmiot znajdujący się w obszarze oddziaływania inwestycji - a to jest pojęcie obiektywne i wynika z zastosowania konkretnych przepisów o warunkach technicznych budynków. Skoro spoółdzielnia nie jest w obszarze i szanowni mieszkancy - to nie są i nie będą stroną.

      Ład przestrzenny nie jest wartością konstytucyjną a prawo własności i działalności gospodarczej tak. Ład przestrzenny wolą obywateli tego kraju wyrażoną w referendum konstytucyjnym ma mniejsze znaczenie - dlatego prawo własności właściciela gruntu powinno mieć znaczenie nadrzędne.

      Szanowni Państwo społdzielcy zachowują się jak pies ogrodnika - nie dbają o harmonijny rozwój czegokolwiek ale o to by jak najwięcej miejsca miały ich pieski do robienia kupek.

      Pan architekt prawnik jako obywatel ma prawo utrudniać innym obywatelom życie ale powiedzmy sobie jasno - 160 miejsce na świecie w szybkości realizacji inwestycji to nie tylko wina urzędników ale też takich nawiedzonych obywateli, którzy swoje 'wyczucie ładu' przedkładają ponad interes publiczny. W interesie publicznym jest żeby powstawały ładne nowe domy z garażami podziemnymi których mieszkańcy dbają o otoczenie i szanują własność swoją i cudzą czyli wszystko to czego nie ma w starych PRLowskich osiedlach.
      • Gość: walczanin Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.sds.uw.edu.pl 17.12.11, 10:36
        za wysokie? za wysokie. wczesniej pozwolenia nie bylo a teraz jest. dziekuje nie mam wiecej pytan, pogonic ciula dewelopera i urzednikow-bandytow.
        • Gość: tunaku Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.12.11, 10:44
          i mieszkać w kurnych chatach. O spraw Panie Boże żeby mojemu sąsiadowi krowa zdedchła, żeby nigdy nie miał lepiej i ładniej niż ja.

          Panie Walczanin, a po piesku Pan zbierasz do torebki?
          • Gość: walczanin Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.sds.uw.edu.pl 17.12.11, 15:08
            Nie trzymam psa w miescie tak samo jak nie jezdzee do centrum samochodem gdy wiem ze zbiorkom wystarczy. I tak, mam nadzieje ze goscia przytna na takich samych zasadach na jakich potraktowano wczesniej spoldzielnie - bo jest dla mnei zupelnie niezrozumiale jak jeden moze a drugi nie.
      • Gość: zazu Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.11, 10:58
        Taaaa, o waszą własność dbacie - wychodząc ze swoich ogrodzonych osiedli ze swoimi pieskami i srając nimi po PRLowskich trawnikach i chodnikach? Oczywiście zostawiając te skarby na środku - bo przecież poczucie ładu i porządku nie jest wartością konstytucyjną
      • felicjan15 Ład przestrzenny - pojęcie obce w Polsce 17.12.11, 11:11
        @tumaku, pisząc: "Ład przestrzenny nie jest wartością konstytucyjną a prawo własności i działalności gospodarczej tak. Ład przestrzenny wolą obywateli tego kraju wyrażoną w referendum konstytucyjnym ma mniejsze znaczenie - dlatego prawo własności właściciela gruntu powinno mieć znaczenie nadrzędne" potwierdzasz wstecznictwo urbanistyczne panujące w Polsce. W całej zachodniej Europie podstawowym kryterium jakie lokalne władze biorą pod uwagę jest ład przestrzenny. Samo posiadanie prawa własności nie uprawnia do wolnoamerykanki. Władze samorządowe skrupulatnie analizują każdy wniosek o budowę i rygorystycznie zapewniają spójność urbanistyczną swoich miast i wiosek.
        Polecam fragment artykułu:
        "Dlaczego urzędnicy, którzy podlegają Markowi Mikosowi, szefowi miejskiego biura architektury, wydali najpierw decyzję o warunkach zabudowy, a następnie pozwolenie na budowę niezgodne z polityką przestrzenną miasta zapisaną w studium Warszawy oraz gotowym już projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego?

        - Dobre pytanie, też mogę zapytać: dlaczego? Dyrektor Mikos twierdzi, że może wydawać decyzje sprzeczne ze studium. Natomiast Rada Warszawy nie może uchwalić planu miejscowego sprzecznego z tym studium. Absurdalne prawda? I jak to możliwe? "
        • Gość: zxcv Re: Ład przestrzenny - pojęcie obce w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.11, 12:11
          Pan Mikos na posiedzeniu Rady Warszawy twierdził, że jak są zapisy ograniczajce wysokość zabudowy do 12 metrów, to nie znaczy do 12 metrow, tylko tak mniej więcej 12. Czyli 15, 18 (ale tego juz nie dopowiedział). Polecam zajrzeć do protokołów z posiedzenia Rady poświęconego zabudowie Jeziorka czerniakowskiego przez Marvipol S.A. Można tez tam posłuchac i zapoznac się z poziomem developera.
        • Gość: tumaku Re: Ład przestrzenny - pojęcie obce w Polsce IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.12.11, 19:17
          to jest możliwe dlatego, że w ustawie o planowaniu przestrzennym wyraźnie jest napisane że studium wiąże organy administracji ale nie stanowi podstawy praw i obowiązków obywateli. Organ może uchwalać jedynie plan zgodny ze studium, ale obywatel może dostać decyzję sprzeczną ze studium, jeżeli jest zgodna z prawem. Studium nie jest prawem. nie jest to wiążący akt prawny ale wewnętrzna norma urzędu. tak jak regulamin picia kawy w ministerstwie nie może decydować o tym kiedy obywatel może tam załatwiać sprawy.

          Jeżeli chcecie żeby ład przestrzenny był istotną prawnie wartością to zmieńcie konstytucję. powtarzam - tego nie ma w konstytucji. Plan zagospodarowania nie może naruszać prawa własności i swobody działalności gospodarczej w imię ładu przestrzennego. Może to bez sensu ale tak w tym kraju jest. I chyba słusznie bo ład przestrzenny to kwestia estetyki a de gustibus non disputandum est. Każdemu podoba się co innego. Mi np gęsta zabudowa miejska, kamienice, witryny, ulice pod kątem prostym i ogrodzone wypielęgnowane parki - jak w Sztokholmie, Paryżu czy na starym Mokotowie.
          Pojedźcie mili Państwo na zachód i zobaczcie miasta - tam nie ma takich ursynowów (poza NRD) a jak są to zamieszkane przez imigrantów. Przeciętnemu europejczykowi taka 'urbanistyka' się nie podoba. Wam też nie tylko chcecie mieć luźno przed domem i dlatego już 3 artykuły dziennie o tej jednej inwestycji.
          • rydzyk_fizyk Re: Ład przestrzenny - pojęcie obce w Polsce 17.12.11, 20:45
            Jeżeli chcecie żeby ład przestrzenny był istotną prawnie wartością to zmieńcie konstytucję. powtarzam - tego nie ma w konstytucji.

            Nie wiedziałem, że jedynie w konstytucji można ustanawiać prawa i obowiązki.

            Prawo własności nie jest prawem absolutnym - ład przestrzenny i stosunki sąsiedzkie są już wbudowane w istotę tego prawa. Wystarczy zobaczyć jak art. 140 KC reguluje zakres prawa własności.

            Służą temu zresztą konkretne zapisy - określające np. odległość zabudowy od granicy działki, które jak się okazuje zostały złamane.
            • Gość: Admiral Re: Ład przestrzenny - pojęcie obce w Polsce IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.11, 18:21
              Tumaku sprawiasz wrażenie jakbyś był rzecznikiem Włodarzewskiej albo jakiejś innej mafii developerskiej. Napisz lepiej ile batów daliście Grotkowskiej i Kunertowej za zmianę zdania i wydanie odpowiedniej decyzji.

              A co do relacji Warunki Zabudowy vs. Studium to się mylisz. Ostatnie wyroki sądów administracyjnych każą traktować WZ-ki jako takie mikro plany zagospodarowania, które jako takie powinny być zgodne ze Studium.

              Masz zapoznaj się - ten wyrok NSA powinien być wytyczną dla BAIPP-u przy wydawaniu kolejnych WZ-ek

              orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/C58870DF35
              Nie ulega wątpliwości, na co zasadnie wskazano w skarżonym wyroku, iż stosownie do art. 9 ust. 5 ustawy studium nie jest aktem prawa miejscowego i nie może stanowić podstawy prawnej do wydawania decyzji o ustaleniu warunków zabudowy. Trafnie jednak wskazano z kolei we wniesionej kasacji, iż powyższa regulacja nie oznacza, że decyzje administracyjne wydawane dla terenów objętych studium mogą być sprzeczne z jego ustaleniami. Przeznaczenie terenu w studium nie jest tym samym, co przeznaczenie terenu w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, inne są, bowiem jego skutki. Jednak przeznaczenie terenu w studium, które jest aktem wewnętrznie obowiązującym w gminie, będzie miało znaczenie przy uchwalaniu planu. Z kolei przeznaczenie terenu w miejscowym planie, które jest prawem miejscowym wywoływać już będzie skutek wobec podmiotów zewnętrznych, wobec organów gminy. Według prezentowanego w doktrynie poglądu, a który skład orzekający w niniejszej sprawie podziela, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego stanowi "swego rodzaju aksjologiczną podstawę wszelkich działań podejmowanych na terenie gminy w zakresie planowania i zagospodarowania przestrzennego. (...) Z treści studium powinny wynikać lokalne zasady zagospodarowania przestrzennego. Skonkretyzowane działania w zakresie zmiany przeznaczenia terenu, położonego na obszarze gminy, przewidziane w m.p.z.p. oraz w decyzjach o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, powinny być formułowane i realizowane zgodnie z tymi zasadami" (T. Bąkowski, Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Komentarz, Kraków 2004, s.54). Odmienna interpretacja roli studium prowadziłaby do sprzeczności z podstawowymi zasadami zagospodarowania przestrzennego: zasadą spójności polityki przestrzennej państwa oraz zasadą wzajemnej spójności aktów planowania przestrzennego, przeznaczenia i zasad zagospodarowania obszarów (por. Z. Leoński, M. Szewczyk, Zasady prawa budowlanego i zagospodarowania przestrzennego, Bydgoszcz-Poznań 2002, s.54-60). Powodowałoby to sytuacje, w której określony zapis stadium musiałby być uwzględniony w uchwalonym dla danego terenu planie miejscowym (zgodnie z art. 15 ust. 1 i art. 20 ust 1 ustawy) natomiast wydana dla tego samego terenu decyzja o warunkach zabudowy mogłaby być z tym zapisem stadium całkowicie sprzeczna. Taka wykładnia, jak zasadnie wywiedziono to we wniesionej kasacji, byłaby nie do pogodzenia z zasadami prawnego systemu planowania przestrzennego w Polsce i niedopuszczalna w demokratycznym państwie prawnym, a przez to sprzeczna z Konstytucją. Z tych też względów przedstawione wyżej uwarunkowania należało mieć na uwadze przy ocenie obszaru analizowanego w celu ustalenia wymagań dla nowej zabudowy i zagospodarowania terenu.
          • vogon.jeltz Re: Ład przestrzenny - pojęcie obce w Polsce 18.12.11, 11:05
            Gość portalu: tumaku napisał(a):

            > Plan zagospodarowania nie może naruszać prawa własności i swobody
            > działalności gospodarczej w imię ładu przestrzennego.

            Zaś korzystanie z prawa własności nie powinno naruszać prawa własności innych, a tak właśnie w tym i podobnych przypadkach jest. Taka inwestycja spowoduje bowiem spadek wartości okolicznych mieszkań, co jest niewątpliwie stratą i godzi w prawo własności ich właścicieli.

            > Może to bez sensu ale tak w tym kraju jest. I chyba słusznie bo ład
            > przestrzenny to kwestia estetyki

            Ład przestrzenny to nie jest kwestia estetyki, ale przede wszystkim jakości życia mieszkańców. To z kolei przekłada się na koszty społeczne, które każdy z nas później ponosi. Na Zachodzie blokowiska są gettami imigrantów ponieważ, m.in. nikt nie dbał o zachowanie właściwego ładu na tych osiedlach i ich wartość była niska. W dupie więc mam prawo własności developera, jeśli jego efektem będzie degradacja okolicy i zamiana sąsiednich bloków w slumsy. Bo developer zgarnie do kieszeni ładną sumkę, a koszty społeczne poniesiemy my wszyscy. Bardzo dobrze, że jego prawo własności i swoboda działalności gospodarczej podlega ograniczeniom.
          • Gość: Jan K Re: Ład przestrzenny - i brednie dewelopera IP: *.dynamic.chello.pl 22.12.11, 20:43
            cytat: Plan zagospodarowania nie może naruszać prawa własności i swobody działalności gospodarczej w imię ładu przestrzennego.

            Niech Pan sprobuje zbudowac to co Panu sie podoba na np. Unter der Linden w Berlinie! Pisze Pan takie androny, ze szkoda czasu na polemike.
      • j100dulski Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p 17.12.11, 11:13
        Konstytucja RP: Art 64: Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
        Konstytucja RP: Art 76: Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi
        Czy te dwie normy prawne uzupełniają się, czy wykluczają ? System prawny to rodzaj zbrojowni, z której każdy może wyciągnąć pasującą mu maczugę. Kwestia wiedzy, w którym miejscu znaleźć broń a gdzie tarcze. Oprócz prawa i wiedzy, istnieje etyka i moralność ale: między Bugiem a Odrą ślad po nich zaginął / mają zerową wartość rynkową / teraz o nich nie uczą.
      • wojtek.08 Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p 17.12.11, 11:40
        Gość portalu: tumaku napisał(a):

        > oczekiwałbym takiego szczegółowego wywiadu z prezydentem miasta i prezesem firm
        > y deweloperskiej. Nalezy wysłuchać obu stron Panie Prawnik. Gazetla manipuluje
        > przedstawiając subiektywny pogląd jednej strony. Stroną w postępowaniu jest....

        Albo nie przeczytałeś do końca artyułu, albo nie rozumiesz co w nim jest napisane, albo jesteś przedstawicielem Włodarzewska SA, albo celowo piszesz głupoty bo jesteś trolem.
      • Gość: Schechter Ile płaci Włodarzewska za marketing szeptany? IP: 87.96.118.* 17.12.11, 11:45
        A może to tak za darmo, po godzinach, w ramach podlizania się szefowi?
      • Gość: trybun dopiero teraz zauwazylem, ze jest przed dyplomem.. IP: 178.73.49.* 17.12.11, 13:59
        Biedny czlowiek, nawet nie wie w co wdepnal. Ten developer, to nie jest budowniczy, tylko cala palestra prawnikow. Pan z rodziny prawniczej? Chyba nie z Warszawy niestety.....
        • Gość: gazrurka Re: dopiero teraz zauwazylem, ze jest przed dyplo IP: 76.73.44.* 17.12.11, 14:48
          kolega jest z rodziny ursynowskich architektów
        • krzysztof.witaszewski Re: dopiero teraz zauwazylem, ze jest przed dyplo 17.12.11, 20:21
          Stara rzymska zasada mówi, że kto milczy, ten się zgadza. Nie zgadzam się by miasto rozwijało się dziko pod dyktat interesów deweloperów i gotów jestem ponieść konsekwencje. Wydaje mi się, że będą mniej dotkliwe niż ciągłe niewychylanie się gdy coś uwiera.
      • krzysztof.witaszewski Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p 17.12.11, 20:09
        W tym właśnie rzecz Panie Tumaku, pojęcie strony wynika za zastosowania konkretnych przepisów. Jednym z wielu naruszonych wspomnianych w tekście jest przepis dotyczący nasłonecznienie pomieszczeń mieszkalnych. Prawo wymaga dochowania pewnych minimalnych standardów. Urząd powinien tego dopilnować ale też jednocześnie zapewnić bądź mieszkańcowi, bądź spółdzielni udział w postępowaniu. Ani jednego ani drugiego nie zrobił.

        Zapewniam Pana, że nie robię tego by utrudnić życie innym. Nie mam nic przeciwko temu żeby ten skwer został zabudowany zgodnie z planem miejscowym. Protestuję aby z pogwałceniem prawa nie powstało monstrum, które będzie straszyć i po latach zmieni się z slums. Bo wszędzie na świecie budowanie za gęsto, za wysoko i bez miejsca dla ludzi kończy się slumsami.
      • Gość: Jan K. Re: Panie tumanku IP: *.dynamic.chello.pl 22.12.11, 21:22
        Po pierwsze trzema umiec czytac ze zrozumieniem i nie wybiorczo zapisy konstytucji . Nasza wolnosc ograniczaja prawa i wolnosci innych ludzi. Przy okazji wpolczuje Panu, ze nie rozumie Pan co to jest lad przestrzenny i jaka jest jego wartosc w naszym zyciu. Jezeli jest Pan rzecznikiem Wlodarzewskiej to niech Pan ma odwage powiedziec jej klientom, ze zbudujecie im slams. Interes publiczny wbrew Pana mniemaniu to nie jest interes dewelopera. Wspolczuje Panu ale uwazam, ze jest raczej Pan nieuczciwy niz glupi. Stary Ursynow, pomimo technologi wwielkiej plyty, jest obecnie bardziej ceniony niz nowe osiedla na Kabatach budowane przez chciwych deweloperow bez zadnych zasad.
    • Gość: prawnik 100 pln stawka kancelarii cha cha cha IP: *.home.aster.pl 17.12.11, 10:39
      minimum 250 pln ależ widać jak rozpoznał rynek
      • ferrment Re: 100 pln stawka kancelarii cha cha cha 17.12.11, 16:15
        Najwyraźniej radzi sobie bez tego rozpoznania. Jakby co, to jego wynajmę a nie prawnika, bo inteligentny
    • Gość: ulti_x Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w poz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 10:47
      Właśnie gdzie jest prokurator? I czy nie powinno być tak że urzędnik któremu sąd udowodni działanie na szkodę obywateli dostaje ban na pracę w służbie publicznej na powiedzmy 10 lat.

      A tak w ogóle to gratulacje dla Pana Krzysztofa, trzymamy kciuki za wynik odwołania. Może warto poprosić CBA o nadzór nad pracami kolegium żeby zapobiec sztuczkom developera?
    • Gość: max mysle ze ten dziennikarz mieszka obok i .. IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.11, 10:49
      mysle ze dziennikarz mieszka obok i nie bedzie mial gdzei teraz sa wyprowadzac., bo co tydzien artykul o tej inwestycji a o innych cisza..
    • Gość: bla bla Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: 178.73.49.* 17.12.11, 10:50
      To wyznaczenie drogi pozarowej przez smietnik z automatu nie uniewaznia?

      Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby w przyszlosci na 6 miesiecy zatrudnili wszystkich wymienionych w artykule urzedasow. Oczywiscie potem nie musieliby juz wracac na etat urzednika.
      Bo tak to sie robi w niektorych przypadkach, aby byc "zona Cezara"
    • Gość: jan_dreptak Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w poz... IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 10:56
      w 9 przypadkach na 10 takie jazdy to dobrze znany psychiatrii objaw syndromu NIMBY (not in my backyard) ale jeżeli fakty przytoczono rzetelnie to w tej sprawie coś jest niehalo

      inna sprawa, że nawet jeżeli w miejscu rzeczonego trawnika miałoby powstać osiedle parterowych domków zaprojektowanych przez Normana Fostera to mieszkańcy i tak kładliby się przed koparki w proteście bo pieski muszą mieć miejsce do sr....a
    • Gość: lilka Chciwość IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.11, 10:59
      Za słabo z tymi planami miejscowymi... jak działa BNAM? wystarczy posiedzieć w Pałacu Kultury, gdzie ma swoją siedzibę i popatrzeć, kto i jak często tam przychodzi. Padły nazwiska, które od wielu lat wywołują kontrowersję i aż dziw, że jedna osoba może tym tak WŁODAĆ. A korupcje były w Warszawie jeszcze za czasów jurydyk ;) widać to taka tradycja. Poza tym, widać jak nie szanuje się dorobku twórcy osiedla. We Francji autor projektu spaliłby się ze wstydu nie konsultując się z poprzednikiem. No ale cóż... sama jestem architektem i nie mam dużych nadziei. Może kropla drąży skałę?
    • marac Deweloper wcale nie jest chciwy ;-) 17.12.11, 11:05
      Deweloper wcale nie jest chciwy ;-) Przecież ewidentnie podzielił się kasą z urzędasami. A więc wszystko jest w porząsiu. To spółdzielnia Jary jest chciwa, bo nie przygotowała kopert z właściwą argumentacją.
    • Gość: walizek prawo prawem a żyć trzeba IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.12.11, 11:17
    • felicjan15 Zieleń dla pisków, dzieci, dorosłych? 17.12.11, 11:28
      Poplecznicy chaotycznych wstawek jako podstawowy argument przytaczają fakt wyprowadzania psów przez mieszkańców spółdzielni. A ja dopowiem, że brak zieleni wokół apartamentowców jest powodem, że ich mieszkańcy na spacery z dziećmi, psami, lub sami przychodzą na zielone, otwarte, niezagrodzone tereny Ursynowa i Natolina budowanego w latach 1975-1995. Gdzie na spacery mogą pójść mieszkańcy Kabat, Skoroszów, Białołęki gdzie gęstość zabudowy przypomina tę z centrum Warszawy a gdzie nie ma dziesiątek parków i skwerów? Czy w nowych osiedlach są zielone tereny tak duże jak Park Łazienkowski, Park Ujazdowski, Pole Mokotowskie, Park Morskie Oko, Park Dreszera, Park Rydza-Śmigłego, Park Kazimierzowski, Ogród Krasińskich, Park Szymańskiego, Park Moczydło?
      Od czasów prezydenta Starzyńskiego zwracano uwagę na zieleń miejską, z nastaniem IV RP liczy się tylko pieniądz a zdrowie mieszkańców i jakość życia w mieście schodzą na dalszy plan.

      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10832558,Tysiace_ciezarowek_zatruwaja_miasto__ZDM_je_wpuszcza.html
      • tomjani Re: Zieleń dla pisków, dzieci, dorosłych? 17.12.11, 18:59
        felicjan15 napisał:

        > Od czasów prezydenta Starzyńskiego zwracano uwagę na zieleń miejską, z nastaniem IV RP
        > liczy się tylko pieniądz a zdrowie mieszkańców i jakość życia w mieście schodzą na dalszy plan.

        Jakiej IV RP? Każda okazja jest dobra aby tylko dowalić zamordowanemu w Smoleńsku Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu? III RP to i owszem. Moglo być jeszcze o wiele gorzej, jako że postrzegany przez najgłupszych lemingów jako "nowa jakość na polskiej scenie poliycznej" niejaki Palikmiot zdołał przepchnąć przez parlament minionej kadencji ustawę znoszącą wymóg uzyskiwania pozwoleń budowlanych, w wyniku której każdy developer mógłby zapaskudzić gargamelami każdy wolny skrawek ziemi jak by mu się tylko podobało, i oczywiscie za stosowną opłatą. Tylko determinacji Grzegorza Kostrzewy - Zorbasa z "Ładu na Mazowszu" zawdzięczamy że ta totalitarna ustawa została przez Trybunał Konstytucyjny odesłana do kosza.
        • felicjan15 Re: Zieleń dla pisków, dzieci, dorosłych? 17.12.11, 22:04
          @tomjani, popełniłem oczywisty błąd, chodzi o III RP a ściślej o dziki kapitalizm jaki mamy w Polsce a jakiego nie ma w bardzo wielu rzekomo kapitalistycznych krajach.
          Znajomi w Anglii chcieli przebudować dom, musieli uzyskać w Local Council stosowne zezwolenia i przedstawić ekspertyzy budowlane. Przebiegało to sprawnie ale trwało pół roku. Po pierwsze tam żaden architekt nie podpisze się pod projektem niezgodnym z prawem. W "wolnej" Polsce to żaden wstyd i żadna ujma. A samorząd zawodowy nie wyciąga wniosków wobec takich szwindli.
        • Gość: Jan K. Re: Zieleń dla pisków, dzieci, dorosłych? IV RP!!! IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.11, 01:38
          Niech Pan zmilczy sromote IV RP i udzial pRezydenta w jej funkcjonowaniu. Na trzy lata zablokowane wszystkie inwestycje w W-wie. Wszechwladza tepych paryjnych urzedasow. I pomysly Lecha aby do rozwiazywania problemow komunikacyjnych i urbanistycznych w stolicy wezwac zespol krakusow i zaplacic im za bezuzyteczne, absurdalne opracowania. Sposcmy zaslone na d.....pe aniola.
    • Gość: zxcv Re: Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w p IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.11, 12:08
      Możliwość zablokowania tej decyzji jest niestety niewielka. To samo bylo w przypadku zabudowy Jeziorka Czerniakowskiego. Decyzja leżała rękach wojewody Kozłowskiego, który jako, że jest z tej samej opcji co bufetowa, to nie będzie działał przeciwko ratuszowi. Ze względu na skomplikowane i nie pasujace do siebie przepisy de facto mamy stan bezprawia jeśli chodzi o wydawanie wuzetek w Warszawie. Na sądy nie ma co liczyć, na inne organy, jak np. RDOŚ, który działa pod dyktando developerów tez nie.
    • Gość: obserwator jest jak jest IP: *.aster.pl 17.12.11, 12:10
      Ten wywiad potwierdza tylko prawdę znana od lat tym, którzy obserwują działalnosc stołecznego urzędu miasta a zwłaszcza sziałanie Biura architektury i planowania: brak reguł ! Nigdy nie wiadomo, ktory plan i dlaczego będzie uchwalony szybciej, który później, a ktory wcale... nie wiadomo dlaczego w pewnych rejonach Studium Warszawy można zmienic, a w innych nie, dlaczego jednym wnioskodawcom wydaje się decyzjwe o wz i pozwolenia na budowę jak najszybciej, a innym odmawia się wydania lub zawiesza postępowanie... dlaczego jednym wnioskodawcom o wuzetki tłumaczy się koniecznosc złozenia wniosku w zgodności ze studium i projektem planu, a innym wydaje się decyzje całkowicie sprzeczne ze studium i projektowanym planem... Oczywiście takie "widzimisię" może by wynikiem wyłącznie brakiem jakichkolwiek zasad działania, niekompetencją, arogancją, upajaniem się urzędniczą władzą, frustracją wynikającą z niespełnienia zawodowych ambicji projektowo-planistycznych, cechami osobowości itp. itd... ale kto w to uwierzy, że są to wyłaczne przyczyny ? trzeba pytac jakie są faktyczne motywy takiego działania ? kto ma z niego i jakie korzyści ?
      • Gość: Me Re: jest jak jest IP: 178.73.49.* 17.12.11, 12:59
        Ale po co pytac, jak nie uzyska sie odpowiedzi? Kto Ci zdradzi motyw tego dzialania? Ty masz wierzyc w kryzysy, banki spekulacyjne, kredyty we frankach - Ty jestes nikim. Motywy sa znane tylko tym, ktorzy w tym partycypuja. Ty mozesz pytac, ale nie ma dla Ciebie odpowiedzi.

        W tym chaosie jest porzadek - 2004 spoldzielnia nie dostaje zezwolen, wykorzystuje sie opinie wydane przez "pozytecznych idiotow". 2006 developer dostaje zezwolenie. Opinie "pozytecznych idiotow" nie sa brane pod uwage, bo sa "idiotyczne".
        Jakie pytanie trzeba tu zadawac, by zrozumiec, ze jest sie jedynie ostatnia czescia lancucha pokarmowego, ktoremu wladcy zezwalaja na wirtualne poczucie samostanowienia.
    • Gość: Marcin Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w poz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 17:34
      Moje gratulacje dla Pana Krzysztofa. Wreszcie ktoś rozsądny zainteresował się działalnością Mikosa i jego biura. To co pan opisał to tylko fragment całości. Plan miejscowy tego obszaru był robiony ca.6 lat, co najlepiej świadczy o poziomie zdolności wykonawczych pracowni wieloosobowej podległej Mikosowi. Pani Głodkowska nie wydająca i wydająca decyzje chyba nie bardzo wiedziała co robi choć jest wieloletnią i cenioną pracownicą. Przecież średnio zaawansowany pracownik zna paragrafy Ustawy gdzie jak byk jest napisane po pierwsze- Jeżeli wniosek dotyczy obszaru dla którego istnieje obowiązek sporządzenia planu miejscowego... zawiesza się postępowanie do czasu uchwalenia planu.
      Po drugie- projektowany obiekt dla którego wydawana jest decyzja MUSI odpowiadać gabarytom, funkcji, parametrom, cechom i wskaźnikom SĄSIEDNICH działek.Jeżeli tych wymogów nie spełnia - DECYZJA Z MOCY PRAWA JEST NIE WAŻNA!!!
      I jeszcze jedna uwaga. Dziwie się zdaniu p. Mikosa, że zapis studium uwarunkowań nie ma wpływu na treść wydawanej decyzji. Chyba pan Mikos po prostu zatracił, oczywiście jeżeli kiedykolwiek ją miał, zdolność logicznego myślenia. A może jest inna przyczyna takiego myślenia?



      • Gość: obserwator dzialanosc p. Glodkowskiej IP: *.aster.pl 17.12.11, 21:04
        "Pani Głodkowska nie wydająca i wydająca decyzje chyba nie bardzo wiedziała co robi choć jest wieloletnią i cenioną pracownicą." To petenci i naiwniacy nie znający mechanizmów i zaleznosci panujących w urzędzie miasta i w biurze architektury i planowania nie wiedzą DLACZEGO ROBI TO TAK CZY INACZEJ. P. Głodkowska ZAWSZE DOKŁADNIE WIE CO ROBI wydając lub nie wydając, zawieszajac lub nie zawieszając decyzje o wz ! To jedna z największych szkodników w urzędzie miasta - odpowiedzialna bezpośrednio za większosc decyzji o wz na duże inwestycje sprzeczne z treścią studium i z - nawet bardzo zaawansowanycmi - projektami planów. Oczywiscie robi to od lat przy pełnej aprobacie (na polecenie ?) poprzednio - byłego naczelnego architekta Borowskiego, a obecnie - jego nastepcy podyrektora p.Mikosa i właściwego wiceprzydenta odpowiadającego za tę grandę tj. p. J. Wojciechowicza. Dlatego zapewne jest "wieloletnią i cenioną pracownicą" !
        Przy okazji: w Warszawie tak sprytnie sporządzono Studium, że nie wskazano z nim rejonów dla ktorych z tych czy innych względów sporządzenie planów jest obowiązkowe, dlatego też w Warszawie nie ma przypadków zawieszania postepowań ws. decyzji o wz do czasu uchwalenia planu, a jedynie i to nieczęsto zawieszenia fakultatywne na maksymalnie 9 miesięcy... Po drugie: pojęcie sąsiedztwa dla wieloletnich i cenionych pracowników biura architektury i planowania takich jak p. Glodkowska jest wysoce względne i można się go "doszukiwac" w odleglości nawet ponad kilometra od działki objętej decyzją o wz, także za rzeką, trasą ruchu przyspieszonego, linią kolejową (znam liczne przypadki). A parametry zabudowy nawet tak odleglych "sąsiednich" działek nie musza byc uwzględnione przez projektanta decyzji o wz, o ile tylko zostanie to odpowiednio przez niego uzasadnione na podstawie analizy tak sprokurowanego "sąsiedztwa". Do tego znane są takie curiosalne przypadki (opisywane przez prasę jako coś całkiem normalnego), że wysokosc zabudowy do ustalenia w treści decyzji o wz była okreslona przez tzw. Zespół Koordynujący przy Prezydent miasta ... w drodze głosowania ! (przypadek wiezowca autorstwa Zahy Hadid). Po trzecie: dziwię się, że Marcin się dziwi zdaniu p. Mikosa, że zapis studium nie ma wpływu na tresc wydawanej decyzji o wz, gdyż ci którzy przyglądają się jego działaniom nie powinni się dziwic żadnemu zdaniu przez niego formułowanemu; p. Mikos posługuje się zawsze taką interpretacją przepisów, jaka jest mu wygodna/ potrzebna, a zwłaszcza taką, jaka jest oczekiwana przez jego kolejnych przełozonych, a to przecież całkiem niedawno p. Wojciechowicz stwierdził (bodaj w odpowiedzi na pytania ktoregos z radnych miejskich), że przy wydawaniu decyzji o wz studium nie ma znaczenia... Przyczyną takiego myślenia p. Mikosa jest więc jego przemożna chec "pełnienia obowiązków" dyrektora biura architektury i planowania, ktora to umiejętnosc opanowal do perfekcji ! (przy tej okazji: gratulacje dla podyrektora p. Mikosa - to naprawdę godne podziwu !).
        • Gość: Marcin Re: dzialanosc p. Glodkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 13:52
          To co napisał obserwator jest NIESTETY w 100% prawdą, a może nawet jeszcze więcej. Może wreszcie po tej serii artykułów w GW, po nagłośnieniu sprawy działalności Mikosa i jego biura, odpowiednie organy , a może i radni zastanowią się dlaczego ten facet, który w swoim życiu nie splamił się ani jednym projektem architektonicznym ani urbanistycznym pełni od lat tak odpowiedzialną funkcję w mieście.
    • Gość: julka Chciwość zgubi dewelopera? Mnóstwo błędów w poz... IP: 178.73.44.* 17.12.11, 20:28
      Korupcja i jeszcze raz korupcja. Jeszcze trochę i Warszawa będzie w betonie. Mam taką samą sytuację, Starzyńskiego - Darwina jest skwerek i dużo drzew. Nikt nikogo nie pytał i mają budować na małym placyku pod oknami bloki. Ten, kto dał zgodę powinien już dawno wisieć. Czy nie jest to korupcja. Dlaczego nikt nie kontroluje takich sytuacji. Dla przykładu ukarać paru kolesiów z układów mafijnych i nie byłoby takich sytuacji.
    • Gość: obserwator niech się ktoś za tę korpcyjną sprawę weźmie IP: *.home.aster.pl 18.12.11, 22:56
      nie jestem za PIS, ale od czasów rządów HGW i jej rozrastającej się armii urzędników coraz dziwniejsze rzeczy się w tym mieście dzieją. A to jest już skandal. Jeśli do tej budowy dojdzie, to chyba stracę wiarę we wszelką sprawiedliwość. Są chyba jakieś instytucje powołane do badania takich spraw.
    • czerwony.poll74 Parszywy kraj, złodziejski samorząd 08.05.12, 11:21
      Z tego co wiem baba wydała decyzję na dzień przed tym jak burmistrz Guział wywalił ją z roboty. Nienawidzę tego państwa, gdyby tak na 1 miesiąc chciaż wróciła komuna aaach!! Po 48 godzinach śledztwa byłby gotowy akt oskarżenia i kompletne zeznania oskarżonych kto wziął kto dał ile i za co. A że parę zębów na Rakowieckiej byłoby wybite... jak najbardziej słusznie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja